Reklama

Kościół

Ks. Adam Żak SJ: Nie chrońmy instytucji Kościoła kosztem ofiar!

- Musimy mieć jasną skalę wartości. Nie możemy stosować odwróconej, czyli nie chronimy sprawców, na pierwszym miejscu stawiamy ofiary i ich kosztem nie chronimy instytucji. – wyjaśnia ks. Adam Żak SJ, koordynator ds. ochrony dzieci i młodzieży z ramienia Konferencji Episkopatu Polski. Oceniając watykański szczyt przyznaje, że „może być to milowy krok dla zmiany świadomości ludzi Kościoła w kierunku przejrzystości, odpowiedzialności, jasnej komunikacji z wiernymi i ze społeczeństwem”.

[ TEMATY ]

wywiad

pixabay.com

Marcin Przeciszewski, KAI: Jak możemy ocenić, już z pewnego dystansu, znaczenie watykańskiego szczytu nt. ochrony małoletnich w Kościele? Jakich reform możemy się spodziewać?

Ks. Adam Żak SJ: Jestem przekonany, że znaczenie tego wydarzenia będzie rosło. Nie tylko dlatego, że ze strony Watykanu będzie przybywać coraz więcej konkretów w formie np. Motu Proprio, Vademecum dla biskupów, ale poprzez silne oddziaływanie tego szczytu na episkopaty krajowe.
Już dziś widzimy w Polsce ogromne zainteresowanie opinii publicznej, które odnośnie do tego tematu nie będzie maleć. Pojawiają się liczne komentarze ofiar jak i sensowne komentarze świata mediów. Ze strony mediów będzie olbrzymi nacisk na zmiany i to chyba dobrze.
Może być to milowy krok dla zmiany świadomości ludzi Kościoła w kierunku przejrzystości, odpowiedzialności, jasnej komunikacji z wiernymi i ze społeczeństwem. Czyli także w kierunku uznania błędów jakie zostały popełnione. Błędy te miały miejsce nie tylko w Ameryce, Irlandii czy Australii, ale nie można wykluczyć, że bardzo podobne były popełniane również w Polsce. Na szczycie przewijało się często słowo „accountability", czyli odpowiedzialność. Ci, którzy są odpowiedzialni muszą zdawać sprawę z tego, za co są odpowiedzialni i jak wykonują tę odpowiedzialność. Chodzi o kontrolę np. poprzez audyt czy o kontrolę instancji wyższej nad niższą.

- Mówi Ksiądz o błędach popełnianych przez struktury Kościoła. Dotąd Kościół w Polsce przyznaje, że miały miejsce bolesne i przestępcze fakty wykorzystywania małoletnich przez księży, ale nie towarzyszy temu przyznanie się , że pewne procedury kościelne działały niestety wadliwie.

- W opublikowanym jesienią „Stanowisku KEP” jest mowa o błędach w formie cytatu z papieża Franciszka. W ten dość pośredni sposób polscy biskupi przyznają, że takie błędy jednak były popełniane. Nie ma żadnych przesłanek, żeby uznać, że u nas nie popełniono podobnych błędów jak gdzie indziej, w Irlandii czy w USA. Mam na myśli tzw. zamiatanie pod dywan czy uciszanie ofiar, bo to się zdarzało.
Jestem przekonany, że przyznanie się do winy jest zawsze wyzwalające. Ale mówienie o błędach, popełnianych w diecezjach czy zgromadzeniach zakonnych nie należy do mnie, choć znam ich wiele, tylko do tych ludzi, Kurii czy środowisk, którzy je popełniali. Każdy ma swój czas, po to, żeby mógł zrozumieć. A jeśli sam nie zrozumie, to po szczycie w Watykanie media mu w tym dopomogą.

- Jakie decyzje – w sensie konkretnych rozwiązań - zostały podjęte na watykańskim szczycie? Mówi się o motu proprio, vademecum dla biskupów, task forces, o ograniczeniu stosowania tzw. sekretu papieskiego , itd. Na czym konkretnie działania te będą polegać i co mają przynieść?

- Vademecum dla biskupów jest praktycznie gotowe i ma zostać ogłoszone w najbliższym czasie. Będzie to rodzaj kodeksu zachowań ukazujących w bardzo konkretny sposób: jak mają postępować biskupi i wyżsi przełożeni zakonni wobec ujawnionego przypadku przestępstwa. Rozmowy z ofiarami czy ich rodzinami nie należą do łatwych, i już na tym etapie można popełnić wiele błędów.

- Podczas watykańskiego szczytu kilkakrotnie zwracano uwagę na konieczność większego zaangażowania świeckich, zarówno w prewencję jak i działania „ratunkowe”. Chodzi tu zarówno o pomoc psychologiczną i prawną dla ofiar jak i wszelkie działania dochodzeniowe. Czy nie uważa Ojciec, że włączenie świeckich jest niezbędnym warunkiem skuteczniejszego działania na tych polach ale też warunkiem utrzymania wiarygodności przez Kościół instytucjonalny? A jeśli tak: czy Kościół w Polsce gotowy na tak otwartą współpracę ze świeckimi?

- To fakt, że na szczycie była wyraźnie podkreślana rola ludzi świeckich. Ona powinna być większa, zarówno jeśli chodzi o specjalistów, tak aby brali udział już w dochodzeniu wstępnym, czy również w kanonicznym postępowaniu administracyjnym bądź karnym. Zresztą już dziś świeccy biorą udział w procesach w roli biegłych. Dochodzenie wstępne w niektórych diecezjach i zgromadzeniach zakonnych jest prowadzone przez komisje, które są mieszane, są w nich i duchowni i świeccy.
Chodzi o to jednak, żeby udział świeckich stał się znacznie większy. Obecność świeckich w ramach kościelnych procedur może być uspakajająca i ważna dla ofiary oraz dla opinii publicznej. Polskie wytyczne już wiedzą o tym, że ofierze może być trudno rozmawiać o swojej krzywdzie z delegatem, który jest księdzem. Dlatego zostało zapisane, że ofiara może przyjść z osobą towarzyszącą, której ufa i której obecność zwiększy jej bezpieczeństwo.

- Ofiary mówią, że mają wrażenie, iż sprawcy przestępstw pozostają często bezkarni. Jakie znaczenie dla ofiar ma kwestia ukarania przez Kościół sprawcy przestępstwa?

- Akt sprawiedliwości bardzo często jest wyzwalający dla osoby pokrzywdzonej. Umożliwia jej to wejście na drogę pojednania z Kościołem czy odbudowania zaufania do Kościoła. Jest także wyzwalający do podjęcia nierzadko zaburzonego dialogu z Bogiem. Instytucje kościelne, które przeprowadzają procesy, muszą być tego świadome. Te przestępstwa dotykają ofiary bardzo głęboko, ich rany trwają przez dziesięciolecia, od dzieciństwa czy wczesnej młodości - przez całe dorosłe życie. Rzutuje to na poczucie wartości i zdolność do nawiązywania relacji, zaburza postrzeganie własnej tożsamości. Tych wszystkich kwestii kościelni prawnicy powinni się uczyć. Chodzi bowiem o to, aby prawo było narzędziem przywracania sprawiedliwości i miłości, umożliwiającej pojednanie.

- A kwestia tzw. sekretu papieskiego? Czy nie powinien zostać on ograniczony?

- Sekret papieski na swoją wartość, jeśli idzie o tajemnicę towarzyszącą np. podejmowaniu decyzji o nominacjach papieskich. Sekret chroni wolność papieża. Podczas szczytu kard. Marx postulował organicznie sekretu papieskiego w toczących się przed trybunałami kościelnymi sprawach karnych związanych z wykorzystywaniem seksualnym małoletnich. Bo czym innym jest, że dana sprawa odbywa się przy drzwiach zamkniętych, a czym innym jest sekret, który sprawia, że ci co prowadzą postepowanie, nie dają dostępu osobie pokrzywdzonej ani do akt ani do informacji o toczącej się sprawie.
Ten sekret, również w Polsce, bywa stosowany w taki sposób, że ofiara czasem nawet nie ma pewności czy przedstawione przez nią dowody w ogóle zostały uznane. Albo, że może je jeszcze uzupełnić, bądź przedstawić dodatkowe wnioski dowodowe. Są to słabości kościelnego procesu karnego wynikające z bardzo restrykcyjnej interpretacji sekretu papieskiego.
Przy takim traktowaniu sekretu papieskiego ofiara może się nawet nie dowiedzieć, czy i jaki zapadł wyrok. Abp Scicluna podawał przykład, że ofiary zwracały się do Kongregacji Nauki Wiary z zażaleniem, że nic w ich sprawie się nie dzieje, pytały w jakim punkcie się ona znajduje i czy w ogóle została zgłoszona do Watykanu, a po sprawdzeniu okazywało się, że wyrok dawno zapadł i że sprawca został ukarany. Tymczasem ofierze nie podano tego do wiadomości. Wymaga to więc poważnej zmiany.

- Na czym mają polegać „task forces”, czyli watykańskie siły szybkiego reagowania?

- Chodzi o pomoc tym Kościołom lokalnym, które są na początku drogi. Ja sam niedawno byłem w dwóch takich miejscach: w Nowosybirsku w Rosji i na Ukrainie. W Nowosybirsku na Syberii przeprowadziłem szkolenie dla całego personelu diecezji: pracowników kurii, księży diecezjalnych i zakonnych, dla sióstr zakonnych, tak aby ich zapoznać z tą problematyką.
Z kolei na Ukrainę zostałem zaproszony na wspólne posiedzenie konferencji episkopatów obydwu obrządków – rzymskokatolickiego i greckokatolickiego, które w są na etapie zatwierdzania wytycznych. Stolica Apostolska już w 2011 r. prosiła wszystkie krajowe konferencje biskupie o opracowanie wytycznych. Biskupi na Ukrainie dopiero teraz je zatwierdzili. Istnieją takie opóźnienia w różnych miejscach globu i niezbędna jest specjalistyczna pomoc z zewnątrz. Podobnie jest z merytoryczną pomocą sądom biskupim, szczególnie tam gdzie katolicy są w mniejszości. Sądy kościelne zajmują się głównie sprawami o uznanie nieważności małżeństwa. A sprawy karne zdarzają się rzadko i sądy nie są dostatecznie przygotowane. Przestępstwa seksualne na szkodę małoletnich wymagają specjalistycznej wiedzy. Sam dyplom z prawa kanonicznego może nie wystarczyć.

- Pytanie ważne dla polskiego czytelnika: co można powiedzieć o wkładzie polskiej delegacji w obrady watykańskiego szczytu? Co napisano w ankiecie jaka poprzedzała obrady, a którą musiał wypełnić każdy przewodniczący episkopatu?

- Na temat wkładu polskiej delegacji nic nie wiem bo nie brałem udziału w obradach. A o tym co napisał w ankiecie przewodniczący polskiego Episkopatu nie mam wiedzy.

- W przeddzień szczytu przedstawiciele Fundacji „Nie Lękajcie Się” wręczyli papieżowi raport, zawierający listę 24 polskich biskupów, którzy rzekomo ukrywali te przestępstwa. Co z takim raportem dzieje się dalej, skoro trafił na tak wysoki szczebel?

- Raport to za duże słowo, w praktyce była to „prasówka”. Ale papież będzie miał obraz, jaką percepcję tych spraw ma cześć polskich mediów i o czym była informowana opinia publiczna. Ma to swoje znaczenie. Co z tym papież zrobi, nie wiem. Nie sądzę, żeby Stolica Apostolska miała publicznie reagować, ale prawdopodobnie będzie chciała doprowadzić do wyjaśnienia znajdujących się tam zarzutów. Sądzę, że może zadać pytania zainteresowanym diecezjom i poprosić o wyjaśnienia. Jest to jakiś przyczynek do tego, aby wyjaśnić jakie zaniedbania miały miejsce.
Natomiast na temat wiarygodności stawianych tam zarzutów nie mogę się wypowiadać, bo nie mam wiedzy źródłowej o tym, co się działo w poszczególnych diecezjach. Ponad połowa wymienionych w „raporcie” biskupów to emeryci, a niektórzy już nie żyją. Są tam sprawy z przeszłości, natomiast mało jest aktualnych, co może świadczyć o tym, że ustanowione przez nasz episkopat procedury faktycznie działają.

- Rodzi się pytanie: co rzymskie spotkanie wniesie do Kościoła w Polsce, co może zmienić u nas?

- Teologicznym tłem dla całości rozważań w Rzymie była zasada kolegialności i synodalności. Zasada kolegialności w Kościele oznacza m. in., że biskupi ponoszą kolegialną (wspólną) odpowiedzialność za Kościół, razem z papieżem. Nie są odpowiedzialni tylko za swoją diecezję. Kolegialność oznacza znacznie więcej niż tylko fakt stowarzyszenia w konferencji episkopatu. Oznacza, że cała konferencja jest kolegialnie odpowiedzialna za to, żeby Ewangelia nie była przyćmiewana takimi przestępstwami.
Myślę, że zasada kolegialności stosuje się do sprawy ks. Henryka Jankowskiego z Gdańska. To nie jest tylko odpowiedzialność arcybiskupa gdańskiego lecz całej konferencji biskupów. Dlatego ja i inni wierzący mamy prawo domagać się, aby biskupi działali według zasady kolegialności oraz kolegialnej odpowiedzialności. Kolegialność nie polega tylko na wspólnym sprawowaniu liturgii. Oznacza ona, że żadna sprawa tego rodzaju nie jest sprawą wyłącznie jednej diecezji czy jednego biskupa. Wynika to z tego, jak rozumiemy Kościół. Jako wierzący, jako członek Kościoła i jako kapłan oczekuję, żeby pasterz diecezji i pasterze diecezji działali kolegialnie. Jest to przecież odpowiedzialność kolegialna.

- Co więc w Gdańsku powinno zostać zrobione, co powinno się zdarzyć?

- Powinno zostać wszczęte badanie historyczne zmierzające do tego, aby znaleźć prawdę. Aby zdjąć z ludzi wierzących i z Kościoła ten ciężar niewiedzy i niepewności o przeszłości nieżyjącego już ks. Henryka Jankowskiego. Badanie powinien wszcząć metropolita gdański jako działanie dla dobra całego Kościoła w Polsce. A tym bardziej, że wpłynęło już zgłoszenie od osoby poszkodowanej przed wielu laty. Ale nawet gdyby nie wpłynęło, to osoby te były znane z imienia i nazwiska z wypowiedzi dla mediów. Osoby te należy wysłuchać w ramach wyjaśniania i przebadać archiwa.
Domniemanie niewinności nie oznacza, że nie badamy prawdy, dopóki ona sama nie wypłynie. Prawdy trzeba szukać i jest to nasz obowiązek. Podstawowa zasada teologii moralnej jest taka, że każdy grzech ma swoje skutki społeczne. A największym skutkiem grzechu była męka Chrystusa. Naśladując Chrystusa dźwigamy nasz krzyż. To znaczy, że dźwigamy skutki własnych i cudzych grzechów. Musimy domagać się poznania prawdy, aby stąd wyciągać wnioski dla dalszego życia Kościoła.

- A generalnie mówiąc o Polsce, to gdzie jesteśmy jeśli chodzi o kwestię reagowania na przestępstwa wykorzystywania seksualnego małoletnich przez osoby duchowne? Na początku, w pół drogi, czy mamy już ją za sobą?

- Równocześnie jesteśmy na początku, w środku i znacznie dalej. Tak jak w Kościele powszechnym występuje nierównoczesność działań Kościołów lokalnych, podobnie jest i w Polsce. Są różnice pomiędzy diecezjami. A spowodowane jest to różnicą postaw poszczególnych pasterzy czy przełożonych zakonnych. Maja oni różne horyzonty, mają też różne mechanizmy obronne i słuchają różnych doradców. Teraz, po watykańskim szczycie, trzeba dążyć do wyrównania kroku aby była wspólna linia, realizowana konsekwentnie i w sposób kolegialny.
Nie zapominajmy, że prawda nas wyzwala i prawda nas buduje. Bardzo potrzebna jest przejrzystość, a wynika ona z odpowiedzialności. Nie może to być reagowanie dopiero, jeśli ktoś mnie na czymś złapie. Winna być to odpowiedzialność, która przewiduje i wykazuje troskę, aby takie rzeczy się nie działy. Każdy przełożony kościelny wie, że „zda sprawę z włodarstwa swego” - po części tu na ziemi, ale również przed Bogiem.

- W Rzymie centralnym punktem obrad była troska o ofiary. Jak relacja na linii Kościół – ofiary winna wyglądać w Polsce? Co się powinno zmienić?

- Organizatorzy rzymskiego szczytu poprosili, aby przewodniczący episkopatów spotkali się przed wyjazdem z ofiarami. Uczestniczyłem w spotkaniach z ofiarami wraz z abp Stanisławem Gądeckim. Był to szereg indywidualnych spotkań. Ofiary przychodziły same bądź z osobami towarzyszącymi. Mam nadzieję, że inni biskupi też nawiążą bezpośredni kontakt z ofiarami i będą tę więź kontynuować. Inaczej mówiąc, będą mieć na uwadze tę grupę ludzi, ludzi skrzywdzonych przez niektórych księży. Ci ludzie na mocy Chrztu też są ich synami i córkami w wierze, jak księża.
Z danych jakie niektóre diecezje ujawniły wiemy, że w każdej z nich jest kilka lub kilkanaście osób pokrzywdzonych, a jeżeli sięgniemy w dalszą przeszłość, to będzie ich jeszcze więcej. Są też takie przypadki, gdzie sprawca już zmarł i żadnej sprawiedliwości na drodze sądowej już się nie dojdzie, ale ofiary pozostają wraz ze swoim cierpieniem. Przełożeni kościelni powinni wyciągnąć do nich rękę.

- Jak to było z p. Lisińskim, przewodniczącym Fundacji „Nie Lękajcie Się”, który twierdzi, że chciał się spotkać od 5 lat? To prawda?

- Spotkałem się z nim w tym okresie 3 razy i zawsze miałem mandat od przewodniczącego bądź sekretarza episkopatu. Jeśli chodzi o Fundację „Nie Lękajcie Się” to nie wiemy ile ofiar utożsamia się z tą organizacją. Na pewno nie reprezentuje ona wszystkich pokrzywdzonych. Wielu pokrzywdzonych nie podziela strategii, jaką reprezentuje Fundacja. Nie chcą odgrywać przypisanej im przez Fundację roli. Wśród tych ofiar odczuwam lęk, że zostanie im przypisany ten styl myślenia i działania, jaki prezentuje Fundacja. To tez utrudnia niektórym osobom ujawnianie się. Mamy do czynienia z ryzykiem wtórnego krzywdzenia ofiar, które nie identyfikują się z Fundacją. Jest to ryzyko opisane w psychologii pod nazwą „trójkąta dramatycznego”. Nawet w Fundacji „Nie Lękajcie Się” tylko Marek Lisiński, przewodniczący Fundacji, wypowiada się w imieniu pokrzywdzonych. Nikt inny nie zabiera głosu tylko jej przewodniczący. Uprawnione jest pytanie, co sygnalizuje ich milczenie.

- Od jesieni ub. r. jest mowa o publikacji statystyk ukazujących skalę przestępstw wykorzystywania seksualnego małoletnich w ramach Kościoła w Polsce: poszczególnych diecezji i zgromadzeń zakonnych? Czy te statystyki polska delegacja na szczyt zawiozła do Rzymu? Kiedy zostaną one opublikowane i konkretnie co będą zawierać (w sensie kryteriów metodologicznych)?

- Statystyki są przygotowywane i opracowywane przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego w sposób poważny na bazie ankiety, która została rozesłana do diecezji i zakonów przez Sekretariat Konferencji Episkopatu Polski. Dadzą one pewien obraz tego, co kurie diecezjalne i zakonne wiedziały od 1990 r. czyli na co znalazły dokumenty w swoich archiwach.
Dowiemy się ile było zgłoszeń, kiedy zostały one dokonane, jak zostały one potraktowane, ile postępowań kanonicznych zostało przeprowadzonych oraz jak zostały zakończone. Dowiemy się jakie kary zostały nałożone na sprawców. Dowiemy się o procesach i o prawomocnych wyrokach jakie zapadły w sądach państwowych. Będą też różnice jeśli chodzi o postępowania kanoniczne oraz przed sądami powszechnymi. Wedle prawa państwowego ochrona dotyczy osób do 15 roku życia a kościelnego do 18 roku.
Nie wiem, kiedy opracowanie statystyczne zostanie ogłoszone, ale nie powinno to zbyt długo trwać.

- Czy nie powinno się pomyśleć o raporcie znacznie szerszym, tak jak w innych krajach?

- Na wszystko musi przyjść swój czas. Wcześniej czy później pasterze będą pragnąć szerszej wiedzy o sytuacji. A to dlatego, że skutki tych grzechów i przestępstw będą trwały przez dziesięciolecia.

- Na czym powinna polegać strategia informacyjna Kościoła w tak trudnej i skomplikowanej materii?

- Mówić prawdę! O. Peter Hans Kolvenbach, generał jezuitów, którego asystentem byłem przez pięć lat, kiedy w jednej z korespondencji pojawiła się sprawa niezbyt pochlebna dla zakonu, zapytany o to, jaką odpowiedź przygotować, powiedział: proszę napisać prawdę. Niezwykle mnie to zbudowało wewnętrznie i do dziś jestem przekonany, że – jeśli chodzi o Kościół – nie ma miejsca na jakiejś gry czy manipulacje, albo na krycie niewygodnej prawdy.
Mówmy więc prawdę! Szukajmy prawdy! To jest rzecz podstawowa i winna obowiązywać na każdym szczeblu Kościoła, od Konferencji Episkopatu poczynając a na każdej parafii czy domu zakonnym kończąc. Musimy mieć też jasną skalę wartości. Nie możemy stosować odwróconej, czyli nie chronimy sprawców, na pierwszym miejscu stawiamy ofiary i ich kosztem nie chronimy instytucji. Trzeba Boga prosić, byśmy w tym byli wierni.
Benedykt XVI powiedział, że zło spenetrowało wewnętrzny świat wiary. Polega to na tym, że zło dobrym ludziom przewróciło skalę wartości. Coś innego stało się ważniejsze od dóbr, które powinny być na pierwszym miejscu. Najważniejszy jest szacunek dla człowieka i godność osoby, bo to człowiek jest drogą Kościoła, a nie instytucja. Oczywiście instytucja też jest wartością, ale nie może być ona stawiana ponad dobrem osoby.

- Dziękuję za rozmowę.

2019-03-05 08:35

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Poseł Uściński: Nie popełniajmy błędów Platformy Obywatelskiej

2020-06-04 07:12

[ TEMATY ]

wywiad

rozmowa

Artur Stelamsiak

Konserwatyści chcą ratować Prawo i Sprawiedliwość przed tym, by nie popełniała błędów zachodniej chadecji. Polską racją stanu jest pielęgnowanie konserwatywnych wartości - mówi poseł PiS Piotr Uściński, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu na rzecz Ochrony Życia i Rodziny.

Artur Stelmasiak: - Jaka jest pozycja konserwatystów w PiS? Chodzi mi o takie osoby, dla których np. kwestie ochrony życia są ważne?

Piotr Uściński, poseł PiS: - Zdecydowana większość polityków Prawa i Sprawiedliwości jest konserwatystami. Choć jesteśmy wielonurtową partią, to jednak co do zasadniczych konserwatywnych wartości prawie wszyscy się zgadzamy. Przecież nikt z PiS nie odważył się zagłosować za odrzuceniem projektu Zatrzymaj Aborcję.

- Pan zawsze głosuje także za życiem, ale inni czasami miewają z tym problemy.

- Mamy bowiem inną konserwatywną wrażliwość. Ale nawet te najtrudniejsze głosowania świadczą o tym, że w PiS jest ok. 50 posłów, na których można zawsze liczyć.

- A jak głosowaliście za natychmiastowym procedowaniem projektu Zatrzymaj Aborcję?

- Choć nie był to nasz wniosek to obok 11 posłów Konfederacji poparło go 52 posłów z klubu PiS. Jednak pod wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego, czy apelem do prezes TK podpisywało się ok. 100 posłów z PiS. Osób, które chcą bronić życia i konserwatywnych wartości jest wystarczająco wielu, by nasze postulaty były zauważane w partii.

- Pytam o to, bo docierają do mnie takie głosy, że konserwatyści i osoby o poglądach pro-life nie mogą w partii zrobić kariery. Czy jesteście tłamszeni i spychani na margines w PiS?

- Konserwatywne postulaty są w partii dostrzegane, choć niestety nie wszystkie realizujemy. To odkładanie w czasie nie może trwać w nieskończoność i uważam, że teraz jest czas, by powrócić do wartości i spraw, które są ważne dla naszego konserwatywnego elektoratu.

- Ostatnio mówi się wiele o wypowiedzeniu Konwencji Stambulskiej. Czy to jest jeden z waszych postulatów?

- Prezes Prawa i Sprawiedliwości wielokrotnie mówił, że dopóki PiS rządzi to gender nie będzie wprowadzone w Polsce. Obecnie może Konwencja Stambulska nie wyrządza zbyt wielu szkód, ale w przyszłości może być inaczej. Kiedyś powiedziałem, że ten dokument ma jeden dobry zapis.

- Jaki?

- Jest tam punkt mówiący o tym, że Konwencję Stambulską można wypowiedzieć. Uważam, że ta niebezpieczna konwencja powinna być zastąpiona jakimś innym pozytywnym dokumentem międzynarodowym jak np. Konwencja o Prawach Rodziny. Taki sygnał z Polski mógłby pomóc także innym państwom wycofać się z Konwencji Stambulskiej.

- Sprawa Konwencji Stambulskiej jest bardzo ważna dla konserwatywnego elektoratu. Gdy była procedowana nawet politycy PO mieli wobec niej wiele zastrzeżeń. A jakie ma plany PiS wobec ochrony życia? Prezes PiS mówił przecież, że jest przeciwnikiem aborcji eugenicznej. Projekt leży już drugą kadencje w Sejmie i nic.

- Cały czas czekamy na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie.

- .... Bardzo długo czekamy, bo już drugą kadencję. Pan był w grupie, która domagała się od Prezes TK zajęcia się tą sprawą. Niestety też nieskutecznie.

- Dlatego tuż po wyborach złożyliśmy nowy wniosek i czekamy. Jeżeli sprawa w Trybunale Konstytucyjnym znów będzie się przedłużać, to należy to zrobić ustawą sejmową i zająć się procedowaniem Zatrzymaj Aborcje.

- Wiem, że Pan Poseł nie jest odosobniony w swoich poglądach, bo wiem, że w PiS jest wielu polityków, dla których takie sprawy są ważne. Czy konserwatyści w PiS chcą się jakoś upodmiotowić? W jaki sposób chcecie przywrócić konserwatywną agendę w partii?

- Prawdą jest, że konserwatystów w PiS jest bardzo dużo. I teraz jest czas byśmy zaczęli upominać się o wartości, z którymi szliśmy do wyborów... Ja mam przecież dzieci, które kiedyś zapytają mnie: Tato przez dwie kadencje byłeś w Sejmie i nie udało ci się zrealizować tego, na czym tak bardzo ci zależy? Co ty w tym sejmie przez 8 lat robiłeś?

- Takie najprostsze pytania są najtrudniejsze. To jak tata/poseł Uściński zamierza działać?

- I dlatego chciałbym uczynić wszystko, by uniknąć wstydu przed swoimi dziećmi, a także przed Polakami. Razem z kolegami i koleżankami musimy zadbać o to, by konserwatyzm w PiS był bardziej obecny i wyrazisty. Dostrzegam zagrożenie politycznej niejakości i braku wyrazistości, a to odpycha ludzi o konserwatywnych poglądach.

- Rozumiem, że jesteście zniecierpliwieni. Czy w jakiś sposób zaczniecie skuteczniej działać?

- Rzeczywiście cierpliwość się kończy i chcemy działać, by postulaty konserwatywne były wreszcie wprowadzane w życie. Oczywiście zostały zrealizowane programy jak 500+, dzięki któremu rodzi się więcej dzieci. Pewnie jakaś cześć z nich zginęłaby w podziemiu aborcyjnym. Nie jest więc tak, że nic rząd PiS nie zrobił, ale to ciągle zbyt mało.

- Te postulaty są podnoszone prawie tylko dzięki mediom katolickim i konserwatywnym. Media publiczne i prorządowe nie zajmują się praktycznie tym tematem. Tam też nie widać tych posłów, którzy chcą bronić życia nienarodzonych. Z czego to wynika?

- Bardzo byśmy chcieli, by ten konserwatywny dyskurs ws. ochrony życia się w końcu pojawił. Temat jest ważny dla milionów Polaków i powinien pojawiać się w debacie publicznej, w serialach i różnych programach. Aby ten przekaz był skuteczny powinien trafić do tzw. popkultury, a takich działań zupełnie nie widzę. Temat pro-life powinien być wpisany w misję mediów publicznych, bo przecież chodzi o życie najmniejszych Polaków.

- A druga strona nie próżnuje.

- Silne media liberalne i lewicowe cały czas robią swoje. Promują aborcję i pod tym kątem pracują nad nastrojami społecznymi, które mogą wychylić się w lewą stronę. Ten proces jest szkodliwy dla Polski i powinniśmy pracować nad tym, by ten kurs odwrócić.

- A dlaczego Pana Posła nie ma w TVP?

- Dobre pytanie, ale chyba nie do mnie....(śmiech). Jeszcze raz powtórzę, że konserwatyści powinni mieć głos w mediach publicznych. Przecież my reprezentujemy wyborców PiS, którzy zagłosowali na nas dlatego, że popieraliśmy obronę życia. Teraz powinniśmy mieć możliwość tej obrony nie tylko w mediach katolickich, ale także w publicznych.

- Nie boi się Pan, że zaszkodzi w kampanii wyborczej prezydenta Andrzeja Dudy?

- Nie, bo przecież prezydent Andrzej Duda jest gwarantem tego, że agenda konserwatywnej polityki może być podnoszona. Prezydent wielokrotnie wypowiadał się, że podpisze ustawę zwiększającą ochronę życia, gdy ona tylko trafi na jego biurko. Dlatego ja zachęcam elektorat konserwatywny i swoich wyborców do głosowania na obecnego prezydenta. On jest jedynym liczącym się kandydatem, który będzie wspierał nasze postulaty konserwatywne. Andrzej Duda jest bowiem gwarantem tego, że nasze postulaty prolife i prorodzinne będą mogły być realizowane.

- Jesteśmy cały czas na wojnie kulturowej. Wojnie, w której cywilizacja życia walczy z cywilizacją śmierci. Oczywiście PiS zrobił wiele dobrych kroków, ale jest wielki niedosyt. Czy cywilizacja życia potrzebuje bardziej zdeterminowanych rycerzy na tej wojnie?

- Jako polityk rozumiem, że jesteśmy partią, która musi pozyskiwać elektorat i otwierać się na nowe grupy wyborców o różnej wrażliwości. Ale nie możemy osierocać elektoratu, dzięki któremu zdobyliśmy większość. Nie możemy zapominać o naszym trzonie, czyli elektoracie bardziej konserwatywnym. W zeszłej kadencji były poważne programy prorodzinne, naprawa finansów państwa i gospodarki, a teraz jest czas na sprawy podstawowe, których oczekuje od nas bardzo duża część naszych wyborców.

- Ale walka o cywilizację życia nie jest ważna tylko dla PiS, ale także dla Polski. Trwanie przy prawdziwych wartościach, to trwanie przy naszych korzeniach.

- W interesie naszym jest konserwatyzm, ochrona rodziny i życia. Polskość w różnych trudnych chwilach przetrwała dzięki rodzinie, przywiązaniu do Kościoła i wartości katolickich. Z tymi wartościami jako naród jesteśmy silniejsi i bardziej odporni na zewnętrzne zagrożenia. Te wartości są kapitałem społecznym, który powinniśmy pielęgnować.

- Jeżeli nie postawimy sobie tych wartości za cel i nie określimy ich jako polską rację stanu, to popłyniemy tak jak Zachód Europy w lewą stronę. Czy Piotr Uściński zgodzi się z taką diagnozą?

- Jestem daleki od twierdzeń, że Polska może uzyskać tylko wtedy sukces, gdy będzie wspierała Berlin. Polacy są zbyt dumnym narodem, by być kogoś wasalem i płynąć w głównym nurcie. My mamy swoją tożsamość, którą powinniśmy pielęgnować. Nie tylko powinniśmy zachować nasze wartości w Polsce, ale być także drogowskazem dla innych państw i wnosić nasze cenne wartości do Europy. Ten główny nurt genderowy prowadzi świat na manowce, a polską racją stanu jest przeciwstawienie się tej ideologii.

- Jednym słowem Pan Poseł jest obrońcą PiS. Dlaczego droga zachodniej chadecji jest taka zła?

- Nie możemy pójść drogą zachodniej chadecji, bo to byłoby przede wszystkim niedobre dla Polski. Przecież zachodni tzw. "konserwatyści" cały czas realizują lewicowe postulaty. A po to powstał PiS i ja jestem po to w PiS-ie, by służyć Polsce i Polakom. Powinniśmy uczyć się na błędach zachodnich partii politycznych i nie popełniać ich błędów.

- Jeżeli PiS nie wróci do pryncypiów takich jak ochrona życia i ochrona rodziny, to wcześniej, czy później wejdzie na drogę partii Angeli Merkel. Takie kroki uczyniła już wiele lat temu Platforma Obywatelska. Czy PiS pójdzie po jej śladach?

- Niestety niektórym się wydaje, że jest to jedyna możliwa droga i nie ma alternatywy. Wskazują, że polskie społeczeństwo pójdzie drogą zachodnią, a klasa polityczna będzie za tymi nastrojami podążać. Jednak na tym polega racja stanu i prawdziwa polityka, by się takim trendom przeciwstawiać. Jeżeli wiemy, że ta droga jest dla Polski i Polaków zła, to róbmy wszystko, co możliwe, by ich z tej drogi zawrócić. Polską racją stanu nie jest upodobnianie się do Zachodu, a Polacy nie po to głosowali na PiS, by politycy tej partii popełniali wiele błędów swoich zachodnich kolegów. Platforma Obywatelska nie miała tyle siły by się temu trendowi przeciwstawić, a ja wierzę w to, że Prawo i Sprawiedliwość taką siłę w sobie ma.

CZYTAJ DALEJ

Święto Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana

[ TEMATY ]

święto

Święto Jezusa Chrystusa, Najwyższego i Wiecznego Kapłana obchodzone jest w Polsce od 2013 r. Ma ono przyczynić do świętości życia duchowieństwa oraz być inspiracją do modlitwy o nowe, święte i liczne powołania kapłańskie.

Papież Benedykt XVI zaproponował, żeby do kalendarza liturgicznego wprowadzić nowe święto ku czci Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana. Jest to odpowiedź Ojca Świętego na postulaty zgłaszane przez różne episkopaty, ale przede wszystkim środowiska zakonne dla upamiętnienia Roku Kapłańskiego, który był obchodzony od 19 czerwca 2009 do 11 czerwca 2010 r. Jest to odpowiedź papieża na potrzebę obchodzenia takiego święta. (Do tej pory w Mszale Rzymskim jest tylko Msza wotywna, którą często kapłani sprawują z okazji pierwszego czwartku miesiąca, gdy w sposób szczególny modlimy się o powołania kapłańskie i dziękujemy Chrystusowi za ustanowienie sakramentu Eucharystii i kapłaństwa).

Benedykt XVI wyznaczył dzień na takie święto - czwartek po niedzieli Zesłania Ducha Świętego, czyli tydzień przed uroczystością najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, zwaną Bożym Ciałem. Nowością jest propozycja Ojca Świętego, żeby święto to było fakultatywne, dowolne, i by episkopaty same decydowały, czy takie święto jest w danym kraju potrzebne, czy też nie widzą potrzeby wprowadzenia go do kalendarza i chcą pozostać przy dotychczasowej ilości dni chrystologicznych. Warto przypomnieć, że określenia "święto", świadczy o randze dnia liturgicznego. W kalendarzu liturgicznym najwyższe rangą są uroczystości, zaś dzień, określony jako święto jest niższy rangą i wierni nie są zobowiązani do udziału we Mszy św. Nie byłby to więc dzień wolny i biskupi nie będą się domagać kolejnego dnia wolnego od pracy.

To nowe święto wpisuje się w cykl uroczystości i świąt, szczególnych dni, obchodzonych po zakończeniu cyklu paschalnego. Radość wielkanocna ze Zmartwychwstania Chrystusa i Jego zwycięstwa trwa pięćdziesiąt dni, kończy go uroczysty 50. dzień - Zesłanie Ducha Świętego - który pieczętuje świąteczny okres obchodów liturgicznych. I dopiero po zakończeniu tego okresu w określone dni, mające rangę uroczystości czy święta, powraca się do pewnych tajemnic wiary, które zaistniały w Wydarzeniu Wielkanocnym. Wówczas nie było możliwości świętowania konkretnej tajemnicy, konkretnego aspektu wiary, ponieważ Triduum Paschalne i Wielkanoc zawiera jak w pigułce całą naszą wiarę, to, co jest najważniejsze, więc godzina po godzinie objawiają się kolejne tajemnice, które rozważamy i przeżywamy.

W Wieczerniku w Wielki Czwartek wieczorem świętujemy ustanowienie sakramentu Eucharystii, ale zaraz się zaczyna świętowanie Męki Pańskiej, bo przecież Msza Wielkiego Czwartku zaczyna Triduum Męki Chrystusa. Nie ma czasu na uroczyste obchody ku czci Eucharystii. Dlatego została ustanowiona specjalna uroczystość - Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, by ten sakrament uczcić. W Wielki Piątek Jezus kona na krzyżu, następuje moment przebicia Jego Serca. Nie ma w liturgii wielkopiątkowej miejsca na rozbudowanie wątku uczczenia miłości Boga, objawionej w przebitym Sercu Jezusa - stąd oddzielna uroczystość - Najświętszego Serca Pana Jezusa - także po zakończeniu cyklu uroczystości paschalnych.

I ta propozycja - święto Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana - wpisuje się w ten ciąg. Jezus w Wieczerniku ustanawia sakrament kapłaństwa. Sam objawia się poprzez całe Misterium Paschalne i to, czego dokonuje - że On jest najwyższym Kapłanem, On składa ofiarę, tak naprawdę jedyną skuteczną - za grzechy świata. W Wielki Czwartek, podczas Mszy Wieczerzy Pańskiej, gdy wspólnota wiernych zgromadzi się w danej parafii, nie bardzo jest miejsce dla uczczenia kapłaństwa Chrystusa, w które wpisane jest kapłaństwo ludzi, przyjmujących sakrament święceń, by przez nich Pan Jezus Swoje kapłaństwo wykonywał. Stąd potrzeba pogłębienia tej tajemnicy i wprowadzenia odrębnego święta.

Wielkanoc przynosi tyle tematów, że one się nie "mieszczą" w tych dniach. Wszystkie te tematy są świętowane, ale szybko następują kolejne tajemnice. Gdyby chciało się później adorować jeden aspekt - uczcić go, dziękować Bogu - zachodzi potrzeba ustanowienia oddzielnego święta w ciągu roku.

CZYTAJ DALEJ

PKW informuje o możliwości głosowania korespondencyjnego

2020-06-04 07:03

[ TEMATY ]

wybory 2020

Adobe.Stock.pl

W wyborach prezydenta zarządzonych na 28 czerwca 2020 r. każdy wyborca może głosować korespondencyjnie. Państwowa Komisja Wyborcza wydała informację o możliwości skorzystania z tego prawa.

Zgłoszenie zamiaru głosowania korespondencyjnego: W przypadku głosowania w kraju zamiar głosowania korespondencyjnego powinien być zgłoszony przez wyborcę komisarzowi wyborczemu za pośrednictwem urzędu gminy w gminie, w której wyborca ujęty jest w spisie wyborców, najpóźniej do 16 czerwca.

Wyborca podlegający w dniu głosowania obowiązkowej kwarantannie, izolacji lub izolacji w warunkach domowych może zgłosić zamiar głosowania korespondencyjnego najpóźniej do 23 czerwca. Natomiast wyborca, który rozpocznie podleganie obowiązkowej kwarantannie, izolacji lub izolacji w warunkach domowych po tym terminie (po 23 czerwca), może zgłosić ten zamiar najpóźniej do 26 czerwca.

W przypadku głosowania za granicą zamiar głosowania korespondencyjnego powinien być zgłoszony przez wyborcę właściwemu konsulowi najpóźniej do 15 czerwca.

PKW przypomina, że zgłoszenie zamiaru głosowania korespondencyjnego zarówno w kraju jak i za granicą dotyczy również ewentualnej II tury wyborów. Oznacza to, że w przypadku ewentualnego przeprowadzania ponownego głosowania pakiet wyborczy zostanie wysłany na adres wskazany w zgłoszeniu dokonanym przed pierwszym głosowaniem.

Wyborca, który nie zgłosił zamiaru głosowania korespondencyjnego przed I turą, może zgłosić komisarzowi wyborczemu za pośrednictwem urzędu gminy lub konsulowi (w przypadku głosownia za granicą) zamiar głosowania korespondencyjnego w II turze wyborów, najpóźniej do 29 czerwca. W przypadku wyborcy, który w dniu ponownego głosowania będzie podlegał obowiązkowej kwarantannie, izolacji lub izolacji w warunkach domowych, może on zgłosić zamiar głosowania korespondencyjnego najpóźniej do 7 lipca. Natomiast wyborca, który rozpocznie podleganie obowiązkowej kwarantannie, izolacji lub izolacji w warunkach domowych po tym terminie, może zgłosić ten zamiar najpóźniej do 10 lipca.

W przypadku głosowania korespondencyjnego w kraju zgłoszenie może być dokonane ustnie, pisemnie lub w formie elektronicznej za pośrednictwem usługi udostępnionej na platformie e-PUAP. Powinno ono zawierać: nazwisko i imię (imiona), imię ojca, datę urodzenia, numer PESEL wyborcy, wskazanie adresu, na który ma być wysłany pakiet wyborczy, wskazanie numeru telefonu lub adresu e-mail.

Jeżeli zgłoszenie zamiaru głosowania korespondencyjnego nie będzie spełniało tych wymogów, urzędnik wyborczy za pośrednictwem obsługującego go urzędu gminy wezwie wyborcę do jego uzupełnienia w terminie jednego dnia od dnia doręczenia wezwania. Wezwanie może zostać dokonane w formie telefonicznej lub elektronicznej.

Wyborca, który nie podlega w dniu głosowania obowiązkowej kwarantannie, izolacji lub izolacji w warunkach domowych, zamiast wskazania adresu, na który ma być wysłany pakiet wyborczy, do zgłoszenia może dołączyć deklarację osobistego odbioru pakietu wyborczego w urzędzie gminy. Niepełnosprawny wyborca głosujący w kraju w zgłoszeniu może zażądać przesłania wraz z pakietem wyborczym nakładki na kartę do głosowania sporządzonej w alfabecie Braille’a.

W przypadku głosowania korespondencyjnego za granicą zgłoszenie może być dokonane ustnie, pisemnie, telefaksem lub w formie elektronicznej. Powinno ono zawierać: nazwisko i imię (imiona), imię ojca, datę urodzenia, numer PESEL wyborcy, adres zamieszkania lub pobytu wyborcy za granicą, adres zamieszkania wyborcy w kraju, tj. miejsce wpisania wyborcy w rejestrze wyborców (w odniesieniu do osób przebywających czasowo za granicą), numer ważnego polskiego paszportu oraz miejsce i datę jego wydania (w państwach, w których dowód osobisty jest wystarczającym dokumentem do przekroczenia granicy, w miejsce numeru ważnego polskiego paszportu można podać numer ważnego dowodu osobistego), adres, pod który ma zostać wysłany przez konsula pakiet wyborczy albo deklarację osobistego odbioru pakietu wyborczego u konsula, wskazanie numeru telefonu lub adresu e-mail.

Jeżeli zgłoszenie zamiaru głosowania korespondencyjnego nie będzie spełniało tych wymogów, konsul wezwie wyborcę do jego uzupełnienia w terminie jednego dnia od dnia doręczenia wezwania. Wezwanie może zostać dokonane w formie telefonicznej lub elektronicznej.

Zgłoszenia złożone po terminie, niespełniające wymogów lub nieuzupełnione w terminie, a także złożone przez wyborców, którzy wystąpili z wnioskiem o sporządzenie aktu pełnomocnictwa do głosowania lub otrzymali zaświadczenie o prawie do głosowania, zostaną pozostawione bez rozpoznania.

Doręczenie pakietu wyborczego: Wyborca głosujący w kraju nie później niż do 23 czerwca otrzyma pakiet wyborczy. Natomiast wyborca podlegający w dniu głosowania obowiązkowej kwarantannie, izolacji lub izolacji w warunkach domowych, który zamiar głosowania korespondencyjnego zgłosił w okresie od 17 czerwca 2020 r., otrzyma pakiet wyborczy nie później niż do 26 czerwca.

Urząd gminy prześle pakiet wyborczy za pośrednictwem Poczty Polskiej. Doręczenie pakietu wyborczego jest dokonywane przez zespół złożony z co najmniej dwóch pracowników Poczty Polskiej, bezpośrednio do oddawczej skrzynki pocztowej wyborcy. Po doręczeniu pakietu do skrzynki za pakiet odpowiada użytkownik skrzynki.

W przypadku braku skrzynki pocztowej albo w przypadku, gdy skrzynka pocztowa uniemożliwia doręczenie pakietu wyborczego, zespół wystawi zawiadomienie o możliwości odbioru pakietu wyborczego we właściwej dla danego adresu placówce pocztowej. Zawiadomienie pozostawione zostanie w drzwiach mieszkania wyborcy. Będzie ono zawierało informację o adresie właściwej placówki pocztowej oraz informację od kiedy i w jakich godzinach można odebrać pakiet wyborczy. Wyborca może odebrać pakiet wyborczy w terminie nie dłuższym niż 1 dzień od dnia pozostawienia zawiadomienia.

Pakiet wyborczy może być również doręczony do wyborcy przez upoważnionego pracownika urzędu gminy. Wyborca może także osobiście odebrać pakiet wyborczy w urzędzie gminy, jeżeli zadeklarował to w zgłoszeniu zamiaru głosowania korespondencyjnego.

Wyborcy podlegającemu obowiązkowej kwarantannie, izolacji lub izolacji w warunkach domowych pakiet wyborczy zostanie doręczony za pośrednictwem Poczty Polskiej lub przez upoważnionego pracownika urzędu gminy.

Skład pakietu wyborczego: W skład pakietu wyborczego przekazywanego wyborcy wchodzą: koperta zwrotna, karta do głosowania, koperta na kartę do głosowania, oświadczenie o osobistym i tajnym oddaniu głosu na karcie do głosowania, instrukcja głosowania korespondencyjnego. Do pakietu wyborczego dołączona będzie także nakładka na kartę do głosowania sporządzona w alfabecie Braille’a, jeżeli wyborca niepełnosprawny zażądał jej przesłania.

Postępowanie wyborcy głosującego korespondencyjnie: Na karcie do głosowania wyborca oddaje głos, w sposób określony w informacji znajdującej się w dolnej części karty do głosowania. Po oddaniu głosu, kartę do głosowania należy umieścić w kopercie z napisem "Koperta na kartę do głosowania" i kopertę tę zakleić. Niezaklejenie koperty na kartę do głosowania spowoduje, że karta do głosowania nie będzie uwzględniona przy ustalaniu wyników głosowania.

Zaklejoną kopertę na kartę do głosowania należy włożyć do koperty zwrotnej. Na kopercie zwrotnej umieszczony musi być adres i numer właściwej obwodowej komisji wyborczej. Na formularzu oświadczenia o osobistym i tajnym oddaniu głosu umieszczone muszą być dane wyborcy: imię i nazwisko, numer PESEL, własnoręczny podpis. Wyborca musi upewnić się, że wszystkie wskazane wyżej dane umieszczone zostały na formularzu oświadczenia.

Oświadczenie wkłada się do koperty zwrotnej (z adresem obwodowej komisji wyborczej). Niewłożenie oświadczenia do koperty zwrotnej, niewypełnienie go lub niepodpisanie spowoduje, że karta do głosowania nie będzie uwzględniona przy ustalaniu wyników głosowania.

W przypadku głosowania w kraju kopertę zwrotną należy zakleić i najpóźniej 26 czerwca: wrzucić do znajdującej się na terenie gminy, w której zlokalizowana jest obwodowa komisja wyborcza właściwa dla danego wyborcy, nadawczej skrzynki pocztowej Poczty Polskiej lub osobiście albo za pośrednictwem innej osoby dostarczyć kopertę zwrotną do właściwego urzędu gminy (w godzinach pracy urzędu).

Wyborca może w dniu wyborów, do czasu zakończenia głosowania, osobiście lub za pośrednictwem innej osoby dostarczyć kopertę zwrotną do obwodowej komisji wyborczej w obwodzie głosowania, w którym jest wpisany do spisu wyborców.

W przypadku głosowania korespondencyjnego za granicą właściwy konsul, nie później niż do 22 czerwca wysyła pakiet wyborczy (do wyborcy wpisanego do spisu wyborców, który wyraził zamiar głosowania korespondencyjnego za granicą), na wskazany przez wyborcę adres przesyłką nierejestrowaną albo w inny sposób, jeżeli operator wykonujący usługi pocztowe lub przewozowe w państwie przyjmującym nie daje rękojmi należytego wykonania usługi przesyłki nierejestrowanej.

Wyborca może także osobiście odebrać pakiet wyborczy w konsulacie, jeżeli zadeklarował to w zgłoszeniu zamiaru głosowania korespondencyjnego. Jeżeli w danym państwie nie istnieją warunki umożliwiające osobisty odbiór pakietu wyborczego, bądź są one w znacznym stopniu ograniczone, konsul upowszechnia tę informację w sposób umożliwiający zapoznanie się przez wszystkich wyborców w okręgu konsularnym.

W przypadku głosowania za granicą kopertę zwrotną wyborca przesyła, na własny koszt, do właściwego konsula. Konsul przekazuje właściwej obwodowej komisji wyborczej koperty zwrotne, które otrzymał do czasu zakończenia głosowania.

Wyborca może najpóźniej do 26 czerwca osobiście lub za pośrednictwem innej osoby dostarczyć kopertę zwrotną do właściwego konsula. Wyborca może również w dniu głosowania, do czasu jego zakończenia, osobiście lub za pośrednictwem innej osoby dostarczyć kopertę zwrotną do właściwej obwodowej komisji wyborczej. Jeżeli w danym państwie nie istnieją warunki umożliwiające osobiste dostarczenie koperty zwrotnej do właściwej obwodowej komisji wyborczej bądź taka możliwość jest w znacznym stopniu ograniczona, konsul upowszechnia tę informację w sposób umożliwiający zapoznanie się przez wszystkich wyborców w okręgu konsularnym.

Głosować korespondencyjne nie mogą wyborcy: umieszczeni w spisach wyborców w odrębnych obwodach głosowania utworzonych w zakładach leczniczych, domach pomocy społecznej, domach studenckich oraz zespołach domów studenckich, zakładach karnych, aresztach śledczych oraz w oddziałach zewnętrznych takiego zakładu i aresztu, umieszczeni w spisach wyborców w obwodach głosowania utworzonych na polskich statkach morskich, niepełnosprawni, którzy udzielili pełnomocnictwa do głosowania, którzy otrzymali zaświadczenie o prawie do głosowania w wybranym przez siebie obwodzie.

Głosowania korespondencyjnego nie przeprowadza się także we wskazanych przez ministra spraw zagranicznych obwodach głosowania w państwach, w których ze względu na sytuację epidemiczną nie będzie możliwości prowadzenia głosowania w takiej formie. Informacja w tym zakresie będzie dostępna na stronie internetowej właściwego konsula.(PAP)

reb/ par/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję