Reklama

Kard. Pietro Parolin legatem papieskim na 100-lecie Konferencji Episkopatu Polski

2019-03-07 16:08

Oprac. tom (KAI) / Warszawa

Grzegorz Gałązka

W dniach 12-14 marca z wizytą w Polsce przebywać będzie najbliższy współpracownik papieża Franciszka, kard. Pietro Parolin. Sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej jest papieskim legatem na uroczystości z okazji 100-lecia Konferencji Episkopatu Polski i 100-lecia odnowienia relacji dyplomatycznych ze Stolicą Apostolską.

Ten na co dzień cichy i skromny najbliższy współpracownik Franciszka, mianowany we wrześniu 2013 r. na stanowisko sekretarza Stolicy Apostolskiej, co odpowiada w terminologii świeckiej obowiązkom premiera „z upływem czasu stał się silnym człowiekiem Watykanu”. Jak zaznacza włoski watykanista Francesco Peloso 64-letni purpurat, rodem z regionu Wenecji, jest „uprzejmy, przystępny, nie silący się na pozy i pozbawiony afektacji, nie stroniący od prasy, ale uważający, by nie powiedzieć ani słowa za dużo, chyba że uzna to za stosowne”. Sam papież podczas jednej z konferencji prasowych na pokładzie samolotu powiedział o sowim najbliższym współpracowniku, że jest "człowiekiem bardzo pobożnym, ale ma szczególne nabożeństwo do lupy: bada dokładnie wszystkie dokumenty, przecinki, akcenty ... a to mi daje bardzo dużą pewność".

Kościół ubogich

Pytany o to, co najbardziej uderza go w obecnym pontyfikacie abp Parolin wskazuje to, jak bardzo zmieniła się percepcja obrazu Kościoła przez wiernych. „Z Kościoła oblężonego, uwikłanego w tysiące problemów, Kościoła jakby trochę chorego, przeszliśmy do Kościoła, który stał się otwarty i patrzy z wielką ufnością w stronę Boga. Myślę, że to najpiękniejsza rzecz, która się wydarzyła” - wyjaśnia hierarcha.

Reklama

Podkreśla mocny akcent, jaki Franciszek kładzie na sprawę ubóstwa. Te papieskie preferencje były widoczne m.in. w czasie pobytu w Brazylii. „Jest rzeczą pewną, że Kościół ma swą preferencyjną opcję na rzecz ubogich. To jest wybór, którego Kościół dokonał na poziomie powszechnym - przypomina kard. Parolin. - Ale Kościół również zawsze deklarował, że opcja na rzecz ubogich nie jest ani wykluczająca innych, ani też wyłączna. „Preferencyjna” oznacza tu to, że Kościół jest dla wszystkich, że Kościół ofiaruje Ewangelię wszystkim, ale ze szczególną uwagą zwróconą na ubogich, bo oni są ulubionymi przez Pana. Wiadomo, że Ewangelię można przyjąć wyłącznie w postawie ubogiej. I papież Franciszek idzie po tej linii. Tę szczególną atencję pokazuje od pierwszych chwil swego pontyfikatu - zauważył watykański sekretarz stanu.

Kościół nie jest koncernem

Kard. Parolin jest przeciwny „myśleniu hierarchicznemu” w Kościele katolickim. - Kościół nie jest miejscem, w którym znajdują się różne klasy ludzi, ci „na górze” i ci „na dole”. Kościół jest wspólnotą, w której wszyscy są równi, dlatego że są ochrzczeni - powiedział w jednym z wywiadów.

Jego zdaniem w Kościele musi panować przekonanie, że „Kościół jest służbą a nie strukturą władzy w świeckim sensie. Konieczna jest otwartość na wszystkich ludzi bez względu na to, w jakiej sytuacji się znajdują, aby umożliwić im spotkanie z Bogiem. - Z tym wiążą się także niepowodzenia - zaznaczył kard. Parolin i dodał, że „nie powinniśmy mierzyć wyników w liczbach czy wielkościach, jakbyśmy byli jakimś koncernem”.

Zwraca on uwagę na stałe apele papieża, aby „wszyscy ochrzczeni byli odpowiedzialni za życie i misję Kościoła, czuli się powołanymi do wnoszenia swego wkładu życia, świadectwa i służby. Nikt nie może pozostawać na marginesie, choć oczywiście odpowiedzialność jest różna”. Bardzo podoba mu się to, że Franciszek podkreśla „braterstwo, jakie łączy nas wszystkich”. W Kościele „jesteśmy wszyscy braćmi jako dzieci tego samego Ojca” i „dlatego, że wszyscy jesteśmy grzesznikami”.

Negocjator dialogu

Jako kardynał sekretarz stanu z bliska śledzi najdelikatniejsze sprawy dyplomatyczne: od Chin po Kolumbię i Wenezuelę. W sierpniu 2017 r. udał się do Rosji, gdzie spotka się z prawosławnym patriarchą Cyrylem i z Władimirem Putinem.

Stale "trzyma rękę na pulsie" odnośnie rosyjskiej agresji na wschodnią Ukrainę i napiętych obecnie stosunków między obu krajami. Po incydencie z okrętami wojennymi na Morzu Azowskim w listopadzie 2018 r. przestrzegał: "Obie strony winny wykazać się mądrością, aby uniknąć dojścia do punktów, od których "nie ma odwrotu". W 2016 r. odwiedził Zaporoże, Kijów i Lwów. Głównym celem wizyty na Ukrainie było "zawiezienie i przekazanie solidarności papieża z cierpiącą ludnością tego umiłowanego narodu w sytuacji trwającej od tak długiego czasu wojny".

Pytany o sytuację na Bliskim Wschodzie, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej nie raz przyznaje, że region ten ma priorytet w kręgu jego zainteresowań. Jako podsekretarz ds. relacji z państwami w Sekretariacie Stanu w latach 2002-2009 prowadził rokowania z Izraelem w ramach Stałej Dwustronnej Komisji Roboczej Państwa Izrael i Stolicy Apostolskiej. Trwające od prawie 20 lat rozmowy nt. własności kościelnej i kwestii opodatkowania instytucji kościelnych powinny wkrótce zakończyć podpisaniem układu w tej sprawie.

Kard. Parolin odwiedzał także komunistyczny Wietnam. Dzięki jego wysiłkom powstała tam Wspólna Grupa Robocza, która ma doprowadzić do nawiązania stosunków dyplomatycznych. Podkreślał, że Stolica Apostolska respektuje niepodległość i suwerenność Wietnamu, a działalność Kościoła w tym kraju nie ma charakteru aktywności politycznej. Zaznaczał też, że Kościół zachęca wiernych, aby byli dobrymi obywatelami, działającymi na rzecz dobra wspólnego swej ojczyzny. Choć nadal stosunki Kościół-państwo są tam napięte, m.in. ze względu na spory o własność kościelną i aresztowania katolików sprzeciwiających się samowoli władzy, to od 2011 r. regularnie może odwiedzać Wietnam papieski przedstawiciel, rezydujący na co dzień w Singapurze, abp Leopoldo Girelli. W wyniku działań Watykanu i osobistego zaangażowania kardynała w grudniu 2018 r. zapowiedziano ustanowienie nuncjatury w Hanoi, co będzie zapewne związane z nawiązaniem oficjalnych stosunków dyplomatycznych między Stolicą Apostolską a Socjalistyczną Republiką Wietnamu.

Kard. Parolin już w latach 2005-2007 dwukrotnie odwiedził Chińską Republikę Ludową. Jak wiadomo rozmowy z rządzącymi tym krajem komunistami nie należą do łatwych, ale dialog z Pekinem należy do priorytetów Stolicy Apostolskiej. Wieloletnie rozmowy i osobiste zaangażowanie kardynała przyniosły konkretne rezultaty. 22 września 2018 r. podpisano porozumienie z Chinami w sprawie biskupich nominacji, co uznano za jedno z najważniejszych umów, jakie udało się zawrzeć w ostatnim czasie Stolicy Apostolskiej.

Polityka międzynarodowa

Zdaniem sekretarza stanu, pokój na świecie nie jest celem pracy watykańskiej dyplomacji, ale na pewno jedną z racji jej istnienia. Jeśli cieszy się ona tak dobrą opinią i akceptacją w całym świecie, to dzieje się tak dlatego, że działa ponad interesami narodowymi, które czasem są bardzo partykularne. Dodał, że stanowisko Stolicy Apostolskiej pokazuje zawsze wizję dobra wspólnego całej ludzkości.

Jako podsekretarz ds. relacji z państwami kard. Parolin wielokrotnie stał na czele delegacji Stolicy Apostolskiej na różne konferencje międzynarodowe i zabiera głos w sprawach polityki międzynarodowej. Np. podkreślał potrzebę przychylności Unii Europejskiej dla kandydatury Ukrainy i innych państw Europy Wschodniej. Przypomniał, że chodzi raczej o powrót niż o wejście tych krajów do europejskiego domu.

W kwestii rozbrojenia, zwłaszcza arsenału jądrowego, przypominał, że „samo ustanawianie nowych praw nie wystarcza. Poszczególne państwa muszą je wprowadzać w życie. Zasada ta dotyczy tak rozbrojenia jak i zakazu rozprzestrzeniania broni nuklearnej”.

Mówiąc o terroryzmie wyrażał przekonanie, że wspólnota międzynarodowa musi dokładnie zdefiniować ten termin. Powinna też objąć ochroną te kraje, które same nie są w stanie stawić czoła szerzącemu się na ich terytorium terroryzmowi.

Wskazywał na rabunkową gospodarkę prowadzoną przez wielkie koncerny w krajach rozwijających się. Nawiązując do nauczania Kościoła w tej kwestii przypomniał, że bogactwa naturalne nie mogą być eksploatowane i wykorzystywane ze szkodą dla kogokolwiek.

Podkreślał, że Stolica Apostolska niezmordowanie powtarza, iż działaniom na rzecz zapewnienia pokoju i stabilizacji winno towarzyszyć zaangażowanie w popieranie wartości duchowych, moralnych i religijnych. Z nową energią trzeba zająć się wychowaniem do współistnienia i wzajemnego zaufania, zakorzeniając to mocno w poszanowaniu religii, historii, kultury i wartości każdej osoby ludzkiej.

Zapewniał, że instytucje Kościoła katolickiego są bardzo aktywne w dziedzinie wychowawczej, działając na rzecz jeszcze silniejszego wychowania do szacunku wobec innych, do dialogu i otwarcia na wszystkich. Kościół jest przy tym świadom, że chodzi o priorytety strategiczne dla dzisiejszych społeczeństw wieloetnicznych i wielokulturowych - mówił kard. Parolin.

Docenić Amerykę Łacińską

Trzeba bardziej włączyć wkład Ameryki Łacińskiej w życie Kościoła powszechnego - uważa kard. Parolin, który przez cztery lata (2009-2013) był nuncjuszem apostolskim w Wenezueli. Jego zdaniem w Kościele daje się zauważyć „szczery wysiłek” zrozumienia bogactwa tego kontynentu. Podkreślił żywiołowe przeżywanie w Ameryce Łacińskiej kościelnej przynależności i religijności, zwłaszcza pobożności maryjnej, oraz duże zaangażowanie świeckich w życie tamtejszego Kościoła. Jest to bardzo cenne ze względu na rozległość parafii i małą liczbę księży, jak też prozelityzm sekt.

Jako nuncjusz w Caracas abp Parolin podejmował niecodzienne inicjatywy. Np. w Dniu Matki, w maju 2013 r. uczcił wszystkie matki uczestniczące we Mszy św. w kaplicy nuncjatury. Oprócz błogosławieństwa otrzymały one wykonane w szkle figurki aniołów oraz kartkę z życzeniami. Upominki papieski przedstawiciel wręczał osobiście po zakończeniu Mszy św.

O ochronę Stworzenia

Gdy chodzi o ochronę środowiska, kard. Parolin nie raz przypominał, że badania naukowe wykazały związek między działaniami człowieka a zmianami klimatycznymi. Wyników tych badań nie powinno się jednak wyolbrzymiać ani minimalizować w imię polityki, ideologii czy własnych interesów. Należy je poważnie studiować, by dać zdrowe podstawy do skutecznych decyzji politycznych. Przestrzegał przed tendencjami skrajnymi w kwestiach ekologicznych. Z jednej strony lekkomyślnością byłoby całkowite wykorzystywanie światowych zasobów naturalnych bez liczenia się, jakie są tego konsekwencje. Z drugiej jednak niesłuszne jest również traktowanie ziemi jako jedynego dobra, dla którego ludzkość stanowiłaby jakoby zagrożenie, a stąd należałoby drastycznie ograniczać jej przyrost i działania.

Zwracał uwagę na potrzebę międzynarodowej strategii w zakresie łagodzenia zmian klimatycznych. Trzeba uwzględniać fakt, że ich skutki cierpią przede wszystkim kraje ubogie i najbardziej bezbronne grupy społeczne. Programy w tej dziedzinie napotykają przeszkody natury nie tyle technicznej, co społecznej i politycznej. Konieczna jest praca wychowawcza, by zmienić wrodzone, egoistyczne postawy w wykorzystywaniu bogactw naturalnych. Rządy winny stosować bodźce ekonomiczne zachęcające przedsiębiorców do rozwijania technologii sprzyjających środowisku.

Podczas 24. Sesji Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu COP24 w grudniu 2018 r. w Katowicach kard. Parolin uczestniczył w oficjalnym otwarciu katowickiego spotkania, zabrał głos na sali plenarnej oraz spotkał się z prezydentem RP Andrzejem Dudą. Kardynał przypomniał, że z punktu widzenia Stolicy Apostolskiej program walki z globalnym ociepleniem musi być oparty na trzech filarach. Pierwszym z nich jest fundament etyczny. Drugi to przekonanie o możliwości osiągnięcia trzech celów: dowartościowania godności osoby ludzkiej, eliminowania ubóstwa oraz łagodzenia wpływu zmian klimatu w sposób odpowiedzialny i dostosowany do warunków. Trzeci filar to „skupianie się na spełnieniu obecnych i przyszłych potrzeb”.

Przyjaciel Polaków

Wenezuelska Polonia podkreśla, że kard. Parolin jest przyjacielem Polaków. W kwietniu 2010 r. odprawił w jednym z kościołów w stolicy Wenezueli Mszę św. za ofiary katastrofy pod Smoleńskiem. „Tą Mszą św. chcemy wyrazić narodowi polskiemu naszą solidarność i współczucie” - powiedział, rozpoczynając liturgię, dyplomata papieski. Podkreślił, że „niezbadane są wyroki Boga, który wezwał do siebie wszystkich: od ostatniego prezydenta na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego, przez parę prezydencką, po młodych, wchodzących dopiero w życie asystentów”. W homilii zaś przypomniał, że ponad 20 tysięcy polskich oficerów zamordowano w Katyniu strzałami w tył głowy, a następnie zakopano w zamaskowanych rowach, a Związek Radziecki i jego kolejni przywódcy przyjęli politykę zaprzeczania tej nieludzkiej zbrodni. Dlatego „dla Lecha Kaczyńskiego Katyń miał szczególne, symboliczne znaczenie”.

W 2007 r. abp Parolin odwiedził Polskę. Podczas VII Dnia Papieskiego, obchodzonego pod hasłem: „Jan Paweł II - obrońca godności człowieka” mówił na Uniwersytecie Warszawskim o przełomowym znaczeniu Jana Pawła II dla rozumienia papieskiej dyplomacji jako narzędzia obrony praw i godności człowieka. Kwestia praw człowieka stanowiła centralny temat papieskiego nauczania, zaś osobiste zaangażowanie Jana Pawła II na rzecz pokoju, wpływ na środowiska katolickie i zdolność wstrząśnięcia światową opinią publiczną zaowocowały nowym postrzeganiem Kościoła katolickiego jako obrońcy światowego pokoju. Wielkie znaczenie przywiązywał on do prawa międzynarodowego oraz wspólnoty międzynarodowej. Dostrzegał konieczność rozdziału Kościoła od państwa. Zwracał jednak uwagę, że dialog i współpraca tych obu podmiotów, skierowanych ku ludzkiemu dobru, może bardzo wzbogacać społeczeństwo.

Jako sekretarz stanu kilkakrotnie odwiedzał Polskę. Jego pięciodniowa wizyta w dniach 31 maja ‒ 3 czerwca 2014 była związana z 25. rocznicą polskiej wolności i wznowienia stosunków dyplomatycznych ze Stolicą Apostolską oraz z dziękczynieniem za kanonizację św. Jana Pawła II. Kard. Parolin przewodniczył uroczystej Mszy św. przy Świątyni Opatrzności Bożej z okazji 25-lecia odrodzenia wolnej Polski. Z prezydentem Bronisławem Komorowskim rozmawiał o zaplanowanej wizycie Franciszka do Polski oraz o perspektywach rozwiązania kryzysu rosyjsko-ukraińskiego. Kard. Parolin uczestniczył także w jubileuszowej sesji w Sekretariacie Episkopatu upamiętniającej wznowienie stosunków dyplomatycznych między Stolicą Apostolską a Polską oraz spotkał się z polskimi biskupami.

Ponownie kard. Parolin przybył do Polski 14–15 kwietnia 2016 r. jako legat papieski na obchody 1050-lecia chrztu Polski w Gnieźnie i Poznaniu podczas których wezwał: "Nie spoczywajcie na laurach, odczytajcie znaki czasu, szukajcie nowych metod duszpasterskich".

Kardynał przyjeżdżał do Polski nie tylko z okazji doniosłych uroczystości. W maju 2017 r. w Łowiczu udzielił święceń biskupich ks. prał. Andrzejowi Józwowiczowi, którego papież mianował nuncjuszem apostolskim w Rwandzie.

Ponadto 8 listopada 2018 r. w rzymskiej bazylice Matki Bożej Większej przewodniczył Mszy św. z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Uczestniczyli w niej polscy duchowni, dyplomaci, przedstawiciele Polonii i przebywający w Rzymie turyści.

------

Kard. Pietro Parolin, arcybiskup tytularny Acquapendente, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej urodził się 17 stycznia 1955 w Schiavon koło Vicenzy w północnych Włoszech. W wieku 14 lat wstąpił do niższego seminarium duchownego w Vicenzy. Święcenia kapłańskie przyjął 27 kwietnia 1980 r. Przez dwa lata był wikariuszem w parafii pw. Trójcy Świętej w Schio. Następnie został wysłany na studnia na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, gdzie uzyskał doktorat z prawa kanonicznego, zaś tematem jego pracy był Synod Biskupów.

W 1983 roku jego biskup wysłał go do przygotowującej dyplomatów watykańskich Papieskiej Akademii Kościelnej. 1 lipca 1986 rozpoczął służbę w dyplomacji Stolicy Apostolskiej. Pracował w przedstawicielstwach papieskich w Nigerii (1986-1989) i Meksyku (1989-1992). Uczestniczył tam w negocjacjach, które doprowadziły do uznania osobowości prawnej Kościoła katolickiego i nawiązania stosunków między Meksykiem a Stolicą Apostolską. Po powrocie do Watykanu był odpowiedzialny w kierowanym przez kard. Angelo Sodano Sekretariacie Stanu za Hiszpanię, Andorę, zaś od roku 2000 za Włochy i San Marino. Zna włoski, angielski, francuski i hiszpański.

Od 30 listopada 2002 roku był podsekretarzem ds. Relacji Stolicy Apostolskiej z Państwami ("wiceszefem dyplomacji watykańskiej"). Wielokrotnie stał na czele delegacji Stolicy Apostolskiej na różne konferencje międzynarodowe, zwłaszcza nt. rozbrojenia jądrowego i do rozmów z rządami niektórych państw. Przez kilka lat przewodniczył delegacjom watykańskim rozmawiającym z władzami Wietnamu i – nieco rzadziej – Izraela. W lutym 2009 r. udało mu się wypracować porozumienie z rządem w Hanoi, które może zaowocować nawiązaniem pełnych stosunków dyplomatycznych między Stolicą Apostolską a Wietnamem.

W latach 2005-2007 dwukrotnie odwiedził Chińską Republikę Ludową. 17 sierpnia 2009 roku został mianowany nuncjuszem w Wenezueli, w okresie, gdy relacje między socjalistycznym prezydentem Hugo Chavezem a Kościołem były szczególnie napięte. Sakrę biskupią przyjął 12 września 2009 roku z rąk papieża Benedykta XVI. Podczas swej posługi w tym kraju doprowadził do względnej poprawy relacji między jego władzami a Stolicą Apostolską.

31 sierpnia 2013 r. papież Franciszek mianował go sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej. Ze względu na kłopoty zdrowotne swój urząd objął z miesięcznym opóźnieniem – w połowie listopada 2013 r.

22 lutego 2014 r. Ojciec Święty włączył go do Kolegium Kardynalskiego. Kard. Parolin pełni także szereg innych ważnych funkcji, uczestnicząc m.in. w pracach Rady Kardynałów, którym papież poprosił o pomoc w reformowaniu Kurii Rzymskiej i zarządzaniu Kościołem. 15 stycznia 2014 papież mianował go członkiem komisji kardynalskiej nadzorującej Instytut Dzieł Religijnych (IOR). Jest też członkiem Kongregacji ds. Biskupów oraz Kongregacji dla Kościołów Wschodnich.

28 czerwca 2018 r. Franciszek podniósł kard. Parolina do rangi kardynała biskupa, na równi z pozostałymi kardynałami biskupami położonych w pobliżu Rzymu diecezji suburbikarnych, pomimo nieprzydzielenia mu żadnej z nich.

Tagi:
kard. Parolin

Reklama

Kard. Parolin: odnówmy Europę kreatywnością i Ewangelią

2019-07-27 16:31

vaticannews / Watykan (KAI)

Wspólnota Europejska została zbudowana na fundamencie chrześcijańskim. Jej ojcowie założyciele odnosili się do Ewangelii widząc ją jako punkt wyjścia, przewodnik i punkt odniesienia. Jeżeli dziś jesteśmy świadkami kryzysu Europy to dlatego, że o tej tożsamości się zapomina - opinię tę wyraził watykański Sekretarz Stanu będąc gościem letniej szkoły młodych diecezji rzymskiej na temat formacji politycznej.

www.catholic.by

Kard. Pietro Parolin w wygłoszonym przemówieniu przypomniał, że Wspólnota Europejska ma korzenie chrześcijańskie i te wartości, które one ze sobą niosą, nadal są aktualne. Jeżeli jednak Europa przeżywa swój kryzys to dlatego, że odeszła od pierwotnej idei ojców założycieli, w swoich wyborach bardziej kieruje się prymatem ekonomii, a pojęcie „praw człowieka” nabrało innego znaczenia i dziś widzi się je bez odniesienia do prawa naturalnego. Dlatego – podkreślił watykański hierarcha – trzeba zaangażować się w budowanie Europy bazując na relacjach międzyludzkich i chrześcijanie winni dać tutaj szczególny przykład.

W wywiadzie dla Radia Watykańskiego kard. Parolin odniósł się do samej idei spotkania młodych oraz wskazał na potrzebę obecności wartości ewangelicznych w odnowie Europy.

"Katolicy stanowili jedną z głównych sił w budowaniu Włoch, szczególnie po wojnie. I w tym tak złożonym świecie, jak obecnie, dalej nią są. Dziś musimy powrócić do myślenia: koniec z dyskusjami, polemikami. Potrzebna jest refleksja, w którą włączone będą także wartości ewangeliczne. Aby pokonać tę trudność trzeba znaleźć nową formę współpracy" - powiedział kard. Parolin.

Sekretarz Stanu podkreślił także, że obecna sytuacja w Europie sprawia, że już nikt nie może pozostać obojętny i bezczynny. Wszyscy, począwszy od młodych, winni zakasać rękawy i odnowić projekt europejski. Nie da się już powrócić do tego, co było, trzeba więc być kreatywnymi i na pojawiające się wyzwania dawać nowe odpowiedzi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przew. Konferencji Rektorów: Homoseksualista nie zostanie przyjęty do seminarium

2019-09-19 08:41

KAI

– Kryteria Kościoła są tu bardzo jasne. Dokumenty Stolicy Apostolskiej mówią, że jeśli ktoś ma głęboko zakorzenione skłonności homoseksualne, to nie powinien być w seminarium – powiedział KAI ks. Wojciech Wójtowicz, przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych. Rektor WSD w Koszalinie wyjaśnia na czym będą polegać wprowadzane obecnie reformy kształcenia przyszłych kapłanów, m. in. rok propedeutyczny. Jest świadom kryzysu powołań kapłańskich i analizuje jego przyczyny.

Graziako
Marcin Przeciszewski (KAI): Czy możemy mówić o kryzysie powołań kapłańskich w Polsce?

Ks. Wojciech Wójtowicz: Faktycznie, w gronie rektorów seminariów duchownych odczuwamy obawy w związku z malejącą ilością powołań. Dwa lata temu w wywiadzie dla KAI zdystansowałem się wobec kategorii „kryzys” . Dziś mówię odważniej: mamy w Polsce kryzys liczebny powołań kapłańskich. W różnym jednak stopniu dotyka on nasze diecezje i wspólnoty, bowiem tu i ówdzie sytuacja jest bardziej optymistyczna, a prezbiterzy wykonują zadania, które swobodnie można byłoby powierzyć także osobom świeckim.

KAI: Jakie są przyczyny tego kryzysu? Czy generują go nagłaśniane ostatnio skandale molestowania osób małoletnich przez księży?

– Skandale to tylko jeden z faktorów wpływających na stan powołań. Nie bez znaczenia pozostaje ich oddźwięk medialny. O ile słuszna krytyka nadużyć może wspomóc procesy oczyszczenia, o tyle natarczywe i celowe eksponowanie tylko złych stron, zasiewa pośród rozeznających powołanie zwątpienie oraz dystans. Z trudem bowiem poświęca się życie dla wartości, które w przestrzeni publicznej stają się przedmiotem ciągłego ataku czy złośliwej ironii.

Wspomniany kryzys jest jednak zjawiskiem o wiele szerszym. Najpierw stoi za nim słaba demografia. Po wtóre, także sytuacja rodzin. To pewien paradoks, ale w katolickiej Polsce decyzja o kapłaństwie coraz częściej kontestowana jest przez najbliższych. Zdarza się, że kandydat znajduje uznanie w grupie niewierzących rówieśników, podczas gdy rodzina sprzeciwia się jego wyborowi. Jedni, w domach gdzie nie praktykuje się wiary, przekonują że nie warto w ten sposób tracić życia. Inni, wywodzący się z tzw. wysokich sfer życia społecznego, narzucają dzieciom drogę lepszej „kariery”. To prawdziwa walka duchowa, pośrodku której młodym czasem brakuje sił.

Podziwiam tych, którzy mimo to się decydują. Dawniej ksiądz cieszył się dużym kredytem społecznego zaufania. Dziś jesteśmy świadkami upadku tego modelu, z czym wiąże się jednak duża szansa, czy wręcz łaska. Każe ona nie oczekiwać dłużej na respekt z automatu, a stanowi zaproszenie do życia wiarygodną, kapłańską miłością pasterza.

KAI: Przed laty do seminariów wstępowała głównie młodzież wiejska, dziś jest inaczej?

– Najwięcej powołań to kandydaci pochodzący z miast. Wielu wywodzi się z grona ministrantów bądź ze wspólnot i ruchów kościelnych. Rośnie grupa kandydatów przychodzących do seminarium w wieku późniejszym, często już po studiach. Nie w każdym wypadku oznacza to większą dojrzałość. Kondycja młodego pokolenia jest bowiem dziś tak mocno nadwątlona, że niektórzy badacze proponują przesunięcie progu pełnej męskiej dojrzałości nawet do wieku 35 lat. Widać to tak pośród powołanych do kapłaństwa, jak i wśród rozważających decyzję o małżeństwie.

KAI: A czy polskie seminaria są przygotowane do odpowiedzi na te nowe wyzwania?

– Ostatnia dekada przyniosła sporo pozytywnych zmian w formacji. Wiele środowisk szuka nowych dróg. Opierając się na fundamencie wiary i Ewangelii, chcemy także słuchać, co do powiedzenia nam mają szeroko pojęte nauki o człowieku.

Nowe szanse niesie ze sobą także dobre i odpowiedzialne przepracowanie sytuacji kryzysowych. Wspominane już nadużycia uwrażliwiają nas w aspekcie pracy nad dojrzałością ludzką i rodzą konieczność mądrej weryfikacji dotychczasowych modeli. W tym względzie warto jednak zwrócić uwagę, że jeszcze trzy dekady temu, nie tylko w Kościele, ale w całym społeczeństwie, niektóre aspekty ludzkiej seksualności obciążone były potężnym tabu. Otwarcie kwestii zeszło się jednak w czasie ze zjawiskiem silnej erotyzacji kultury i mediów. Dziś to w życiu wielu mężczyzn obszar wielkiej walki o wolność, stąd oczywistym jest, że w sferze psychopedagogicznej w seminariach musi dokonywać się ogromna praca.

KAI: Jak ona wygląda? Chodzi mi szczególnie o kształtowanie dojrzałości w dziedzinie seksualnej.

– Podzielę się doświadczeniem mojego, koszalińskiego środowiska. Korzystamy z szansy, jaką stanowi rok wstępny. W zespole ludzi pracujących na tzw. propedeutyku (rok propedeutyczny) jest ojciec rodziny, doktor nauk medycznych kilku specjalizacji, także tej z seksuologii, który prowadzi zajęcia nt. dojrzałej, wolnej od uzależnień męskości. Mamy też panią psychiatrę, matkę rodziny, która prowadzi warsztaty o różnicach w przeżywaniu płciowości, w sposobach komunikowania się, ucząc tym samym odpowiedzialnych relacji z kobietami. Prowadzone są też warsztaty rozwoju osobowościowego o znacznie szerszym charakterze. Tematyka ta powraca jednak stale, w ciągu całej formacji.

Bywa, że alumni muszą skorzystać ze specjalistycznej terapii. I to nie tylko na polu zmagania się z własną męskością czy czystością (wstrzemięźliwością seksualną), ale także w innych sferach. Szukamy więc pomocy psychologów, lekarzy, słowem kompetentnych ludzi.

KAI: Mówi Ksiądz o warsztatach dotyczących relacji księdza z kobietami. Jak młody ksiądz powinien zachowywać się wobec kobiet, szczególnie tych młodych, przez które często jest adorowany?

– Gdzie Duch Pański tam wolność, więc znakiem dojrzewania będzie serce coraz bardziej spokojne. Drugim, zasadniczym kryterium budowania relacji księdza i kobiety, nie tracąc nic z tożsamości prezbitera, jest zdolność do postawienia się w roli ojca albo brata, bez sztucznej pozy i kokieterii, a kiedy indziej, w odniesieniu do kobiet starszych, także syna. Jest to wyzwanie, do którego stale się dorasta, także przez wyciąganie wniosków z popełnianych błędów.

KAI: Stale powraca pytanie czy możliwa jest przyjaźń między kobietą a duchownym? Wspomnijmy chociażby św. Franciszka i św. Klarę.

– Oboje świętych cechowała wielka wolność duchowa. Już wcześniej, mówiąc za św. Pawłem, wszystko co dokonywało się w ich życiu poza Chrystusem uznali za śmieci. Warunkiem „sine qua non” jest więc najpierw mocne trwanie przy Chrystusie. Drugi warunek to dojrzała osobowość. W nawiązywaniu relacji między kapłanem a kobietą potrzeba dużo jasności. Niezbędny jest transparentny komunikat, na jakich zasadach opierają się te relacje i jakie są granice, których nie można przekroczyć.

KAI: Podejmijmy temat homoseksualizmu pośród kandydatów do kapłaństwa. Dzisiaj jest to ważny problem, poczynając od decyzji o przyjęciu do seminarium duchownego.

– Kryteria Kościoła są tu bardzo jasne. Dokumenty Stolicy Apostolskiej mówią, że jeśli ktoś ma głęboko zakorzenione skłonności homoseksualne, to nie powinien być w seminarium.

REKLAMA

KAI: Zgoda, ale co to znaczy „głęboko zakorzenione”?

– Przywołam tych psychologów i seksuologów, którzy uważają, że praktyki natury homoseksualnej, które nie są jednorazowe i wykraczają poza ramy incydentalnego, niechcianego czy nieoczekiwanego zdarzenia, to pierwszy, mocny argument do uznania skłonności za „głęboko zakorzenioną”. Wstępnym kryterium oceny stają się więc mechanizmy utrwalenia. To głos, z którym moim zdaniem należy się bardzo mocno liczyć. Jako przełożeni, z jednej strony wysoce roztropni, a z drugiej wolni od jakichkolwiek fobii, w ocenie takich przypadków liczymy na pomoc i diagnozę specjalistów szanujących fundamenty chrześcijańskiej antropologii.

KAI: Ale jeśli na furtę zgłosi się człowiek o utrwalonej tendencji homoseksualnej, a przekonany o autentycznym powołaniu… Co wtedy?

– Doświadczenie przekonuje, że osoby o utrwalonej tendencji homoseksualnej, potwierdzonej praktyką, nie są zdolne do życia w celibacie. Inaczej, gdy chodzi o osoby mające lęki, dylematy czy napięcia w tej sferze, zwłaszcza w okresie rozwojowym, na etapie dojrzewania do pełnej identyfikacji.

Nie ma wątpliwości, że takie kwestie powinny zostać podjęte już na wstępnym etapie rozeznawania powołania, w szczerej, pełnej szacunku rozmowie rektora i kandydata. Pamiętamy też o jasnym głosie papieża Franciszka, który często podkreśla, że droga powołania do kapłaństwa i życia w celibacie nie jest drogą dla osób homoseksualnych. Ufam, że aktualnie w naszych seminariach żaden formator ani kierownik duchowy nie zamyka tych dylematów w formie konkluzji „poczekamy, zobaczymy” albo „przemódl to”, choć z pewnością i czas, a tym bardziej modlitwa, są niezbędnymi elementami procesu rozeznania.

KAI: Skoncentrujmy się na formacji seminaryjnej w szerszym wymiarze. Uczestniczył Ksiądz w pracach komisji i zespołów przygotowujących polską wersję „Ratio institutionis sacerdotalis”, czyli nowych zasad formacji do kapłaństwa. Co – zdaniem Księdza – należy szczególnie docenić w reformach, które ma przynieść ten dokument?

– Nowe „Ratio” podkreśla mocno znaczenie wymiaru kerygmatycznego na wszystkich etapach formacji. Nie ma kapłaństwa bez doświadczenia osobistego spotykania się z Jezusem Zbawicielem, z Chrystusem Kapłanem i Sługą. Pierwszy więc owoc dobrej formacji naszych alumnów to po prostu widoczna w ich życiu radość zbawionych. Ostatecznie chodzi o to, aby przyszli kapłani przynosili duchowe owoce, w jasny sposób komunikując sobą: to nie ja, to On – to Bóg. Drugi ważny aspekt dokumentu, to postulat seminarium, które formując do kapłaństwa hierarchicznego, nie kreuje tożsamości funkcyjnej, ale kształtuje mocno ducha służebności i chrześcijańskiego braterstwa; to także seminarium, w którym pierwszą troską nie jest przekaz reguł rządzących kościelnymi instytucjami, ale kształtowanie poczucia wspólnotowości. Tak rozumiana przestrzeń formacyjna przestaje być głównie systemem kontrolno-weryfikacyjnym, a staje się najpierw przestrzenią wielowymiarowego, osobistego rozwoju.

Mój biskup, gdy zostawałem rektorem, powiedział mi: pamiętaj, kapral wychowa z dużym prawdopodobieństwem drugiego kaprala; starszy brat i mistrz we wierze, choć to zdecydowanie trudniejsze, może wychować brata we wierze. Ten dokument próbuje oddać takiego właśnie ducha.

KAI: A druga część dokumentu, dotycząca studiów, tzw. „Ratio studiorum”?

– To przede wszystkim przegląd i weryfikacja treści wykładowych, ujednolicenie systemów, odciążenie niektórych środowisk od przerostu godzin dydaktycznych, mnożonych niekiedy z tytułu potrzeby zagwarantowania etatów pracownikom naukowym. To także nachylenie pastoralne całej dydaktyki i postulat otwartości młodych teologów na inne dziedziny nauki, które pozwalają w prawdzie i całej rozciągłości spojrzeć na świat.

KAI: Wróćmy do zasad wedle których kształtowany jest kandydat do kapłaństwa. Zacznijmy od roku propedeutycznego.

– Episkopat Polski już kilka lat temu podjął decyzję o wprowadzeniu roku propedeutycznego w formie przewidzianej przez Stolicę Apostolską, ale wymóg ten wciąż rodzi wiele obaw, a nawet pytań o samą zasadność takiego projektu. Wszystkie seminaria zakonne od dawna mają nowicjaty. W diecezjach wielu martwi się jednak, że wydłużenie formacji o rok będzie odstraszało kandydatów. Na dziś nie znamy ani jednego takiego przypadku. Ostatnio mówi się o małej ilości kleryków, ale temu można akurat zaradzić organizując formację propedeutyczną np. dla wszystkich seminariów metropolii. Rok wstępny, poza główną siedzibą seminarium i poza tokiem studiów sześcioletnich, został do tej pory ustanowiony tylko w kilku diecezjach: w Koszalinie, Katowicach, a ostatnio w Poznaniu, Łodzi i Gnieźnie. Formatorzy zgodnie dostrzegają jego dużą wartość.

KAI: Na czym więc polega walor tej propozycji?

– Jest to czas pogłębionego rozeznawania decyzji i położenia solidnych, kerygmatycznych podwalin pod życie duchowe. To pierwsze kroki na drodze ascezy i metodycznej, regularnej pracy nad sobą. Nasi klerycy rozpoczynają formację jako uczestnicy rekolekcji ewangelizacyjnych, a na koniec roku udają się na ignacjański fundament. Potem chodzi także o wspominane już przeżywanie siebie w człowieczeństwie, również poprzez zaangażowanie w formy wolontariatu czy pracy hospicyjnej. Dalej, to również wzmocnienie szans edukacyjnych, wyrównanie wiedzy katechizmowej czy integracja wewnątrz rocznika, na razie bez szerokich odniesień do reszty seminaryjnych kolegów.

Osobiście, za duży walor roku propedeutycznego uznaję progresywność proponowanej w jego trakcie formacji. Jest to „rok pomostowy” pomiędzy światem z jakiego przychodzą kandydaci, a codziennym życiem seminaryjnym. Wyobraźmy sobie młodego człowieka, który od dzieciństwa spędza wiele godzin z komórką, telewizorem bądź z komputerem. Kiedy będzie on gotów do wieczornej, seminaryjnej ciszy, tzw. silentium sacrum? Z naszych doświadczeń wynika, że klerycy bez udawania wchodzą w ciszę dopiero po 3 – 4 miesiącach. Tyle czasu potrzeba im na wyjście ze świata szumów i interioryzację, usensownienie tej praktyki. Jeszcze inna sprawa, to w ogóle zasady roztropnego korzystania ze środków komunikacji. Podobnie z życiem modlitwy. Nie wkładamy im od razu brewiarza w dłonie, choć niekiedy się tego dopominają. Zaczynamy od nauki prowadzenia wspólnotowego pacierza. I wcale nie jest oczywiste, że dobrze go znają choćby ci, którzy formowali się w różnych grupach. Zamiast porannej medytacji, najpierw proponujemy lekcje ogólnego zapoznania się z Biblią i kilkanaście godzin warsztatu „lectio divina”. Potem moderator przez kilka tygodni prowadzi tzw. rozmyślanie głośne. Krok po kroku, cierpliwie, ku formom, które są w macierzystym seminarium.

Inny ważny aspekt tego etapu, to atmosfera domu, ważna zwłaszcza wtedy, gdy samo już słowo „dom” było obciążone negatywnymi uczuciami. Idzie o odkrycie piękna życia wspólnotowego i czerpanie z tego radości. W naszym domu klerycy uczą się także gotowania i troski o estetykę codziennego życia. W mojej diecezji to niezmiernie ważne, bowiem większość proboszczów nie może pozwolić sobie na zatrudnienie kogokolwiek do prac na plebanii. Czasem to także szkoła mycia podłogi, prania skarpetek czy krojenia chleba, bo w domu była mama… Na tę naukę jest czas, choćby dlatego, że nie ma jeszcze tylu obowiązków związanych ze studiami.

KAI: Nowe „Ratio Fundamentalis” nie tyle mówi już o wymiarach formacji ludzkiej, intelektualnej, co o etapach formacyjnych. Proszę je scharakteryzować.

– Kolejnym etapem jest „stawanie się uczniem Chrystusa”. Franciszek powtarza: zanim staniesz się misjonarzem, najpierw bądź uczniem Chrystusa. Zanim wystąpisz jako Kościół nauczający, naucz się być Kościołem słuchającym. Dwa lata tego okresu, zbiegające się z formacją filozoficzno-humanistyczną, to droga przejścia od subiektywnej, indywidualistycznej wizji kapłaństwa do doświadczenia wybrania przez niezasłużoną łaskę i miłosierdzie.

Następnym jest etap „upodobnienia się do Chrystusa”. Zajmuje on kolejne trzy lata. Wzniosła zasada teologiczna mówi nam, że kapłan ma być „alter Christus” (drugim Chrystusem). Etap ten to zatem czas uczenia się miłości służebnej i nabywania gotowości do dźwigania krzyża, aby posłusznie pójść za Barankiem, dokądkolwiek idzie. Źle pojęta kategoria „alter Christus” może tymczasem przysłużyć się do kształtowania w duchu klerykalizmu. Powołany powinien więc odkryć, że sam z siebie nie jest nikim wyjątkowym, ale niepojęta jest Jezusowa łaska, którą przynosi i dlatego szczególne jest jego powołanie.

W końcu następuje formacja do bycia „misjonarzem”. Jest to etap o charakterze pastoralnym, kiedy alumn przygotowuje się do zadań duszpasterskich, przejmując stopniowo odpowiedzialność za wspólnotę. Dzieje się to na szóstym roku formacji, gdy przychodzi także pora na ewaluację dotychczasowej wędrówki i na decyzje o święceniach.

Wszystkim tym etapom towarzyszą różne praktyki. Odbywane są one w hospicjach, więzieniach, domach pomocy, na oazach i pielgrzymkach. Klerycy zdobywają także doświadczenia w ramach różnych dzieł ewangelizacyjnych i praktyk katechetycznych. Słowem wszędzie tam, gdzie będą potrzebni jako kapłani.

KAI: A czy duży jest odsiew kleryków podczas formacji?

– Różnie bywa, w niektórych seminariach 40%, a w innych nawet 60%. Większość z występujących rezygnuje sama. Czasem jednak decyzję muszą podjąć przełożeni.

KAI: W oparciu o jakie kryteria?

– Stara tradycja Kościoła mówiła o trzech „s”, w postaci wymogów stawianych kandydatom do święceń: sanus, sapiens i sanctus (zdrowy, mądry i święty). Są one wciąż aktualne, aczkolwiek brzmią być może nieco patetycznie czy idealistycznie. Urzeczywistniają się one w procesie, który w życiu kapłana ma trwać do grobowej deski. Pokusą dla nas, formatorów, może być oczywiście chęć natychmiastowej oceny alumnów według wysokich miar. Nigdy jednak nie będziemy w stanie stwierdzić ostatecznie, na ile wielkie ideały urzeczywistniają się w życiu kleryka. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że badamy raczej poziom szczerości i stan gotowości do wyruszenia w drogę.

Jeśli alumn zgłasza się z problemami albo diagnozuje je sama wspólnota, otrzymuje szansę wzrostu na drodze towarzyszenia duchowego, kolokwiów formacyjnych, czy w końcu poprzez skorzystanie z pomocniczych wobec formacji narzędzi psychologicznych. Podstawową płaszczyzną, na której dokonuje się proces decyzyjny, jest jednak płaszczyzna wiary i modlitwy.

Gdy brak aspiracji albo środki zaradcze nie przynoszą skutku, wówczas podejmowana jest decyzja, że trzeba odejść. Ostateczną decyzję o dopuszczeniu do święceń podejmuje biskup, ale na wcześniejszych etapach olbrzymia odpowiedzialność spoczywa na osobie rektora i całego zarządu seminarium.

Decyzje co do święceń zawsze związane są z ryzykiem. Dlatego podejmujemy je z bojaźnią i drżeniem. Znane są przypadki ryzyka na korzyść kandydata, ryzyka wręcz błogosławionego. Tak było w przypadku ks. Jerzego Popiełuszki, który został wyświęcony dzięki osobistej decyzji kard. Stefana Wyszyńskiego, wbrew bardzo dużemu sceptycyzmowi formatorów.

KAI: Nowym fenomenem w Polsce jest stosunkowo duża ilość rezygnacji z kapłaństwa, już po święceniach. Czym można go tłumaczyć i jakoś mu zaradzać?

– Każde odejście, to indywidualna historia, na którą trzeba spoglądać w duchu pokory i wrażliwości wobec skomplikowania ludzkich losów. Poważny niepokój budzi jednak ostentacyjny styl tychże odejść. Pojawiają się tacy ich świadkowie, którzy występując w roli kibiców i oklaskując rezygnację, wydają się podśpiewywać „nic się nie stało, katolicy, nic się nie stało”. Tymczasem – mówię to najpierw z pozycji doświadczenia własnych słabości – każda niewierność to rana na Chrystusowym Ciele, a jej początkiem bardzo często bywa kryzys wiary i załamanie się osobistej relacji z Bogiem. To wskutek jej braku kapłan traci najgłębszą motywację, która daje mu siłę do konfrontacji z trudnościami jakie napotyka. Złamany celibat, różne formy ucieczki, niechęć czy brak odwagi w poszukiwaniu pomocy, to nierzadko tylko symptomy o wiele głębszych problemów.

Pośród środków zaradczych warto wskazać na konieczność uczenia alumnów gotowości do ofiary. Ta zaś jest kategorią niepopularną w dzisiejszym świecie. Tymczasem nie ma chrześcijaństwa bez drogi paschalnej, nie ma kapłaństwa bez ofiary. Brak ducha ofiary skutkuje w każdym z nas nową, selfistyczną religijnością, w której najważniejszą rolę pełni własne „ja” i jego potrzeby.

KAI: Jaka więc winna być tożsamość kapłańska dziś, w tym świecie, który nas otacza?

– Jej kształt wskazują ostatni papieże. Pierwsza sprawa to pokora i duch służebności. Po drugie, będąc człowiekiem wyraźnej ortodoksji, kapłan powinien być człowiekiem słuchania i dialogu. To duże wyzwanie. Zdarzają się bowiem ortodoksi miewający tendencje fundamentalistyczne, niezdolni do wysłuchania inaczej myślących. Z kolei ci, którzy chętnie dialogują, zapominają niekiedy o fundamencie jasnej tożsamości katolickiej. Pięknie byłoby obie te wartości w sobie zintegrować. Żywym ich przykładem był św. Jan Paweł II: otwarty na świat, a jednocześnie mocno zakorzeniony w żywej Ewangelii Jezusa Chrystusa. Wciąż aktualne jest też wezwanie Benedykta XVI, aby kapłan był przede wszystkim specjalistą od Boga: nie od polityki czy ekonomii. Wierni nie cierpią, gdy wkraczamy w nie swoje obszary kompetencyjne. Trzeci zaś element, to Franciszkowy apel o kapłana gotowego by pójść na peryferie, na spotkanie udręczonej ludzkości, zdolnego do umywania nóg braciom.

Nie zapominajmy jednak, że absolwent seminarium nie jest „gotowym produktem”. Formacja jego tożsamości po zakończeniu studiów zmienia styl, ale się nie kończy. Wiele zależeć będzie od przełożonych, do których trafi po święceniach. Niezmiernie ważni dla jego wzrostu będą też mądrze krytyczni i wspierający go pięknym świadectwem oraz modlitwą świeccy.

KAI: Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny

2019-09-20 21:30

pb / Watykan (KAI)

Trzy wydarzenia zaplanowano w Rzymie z okazji Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego, przypadającego w październiku. Ogłosił go papież Franciszek w 2017 r., aby „pobudzić gorliwość w działalności ewangelizacyjnej Kościoła ad gentes”, czyli skierowanej do ludzi nieznających jeszcze Chrystusa.

©Adam Jn/fotolia.com

Temat Miesiąca, który upamiętnia także setną rocznicę ogłoszenia misyjnego listu apostolskiego papieża Benedykta XV „Maximum illud” z 30 listopada 1919 r., brzmi: „Ochrzczeni i posłani: Kościół Chrystusa w misji w świecie”.

Pierwszym punktem rzymskiego programu obchodów będą 1 października o 18.00 w bazylice św. Piotra Nieszpory wspomnienia liturgicznego św. Teresy od Dzieciątka Jezus, patronki misji wraz ze św. Franciszkiem Ksawerym. Przed liturgią o 17.15 odbędzie się czuwanie misyjne połączone z wysłuchaniem świadectw o pracy misjonarzy.

Z kolei 7 października o 15.00 w bazylice Matki Bożej Większej odbędzie się modlitwa różańcowa, którą poprowadzi kard. Fernando Filoni, prefekt Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów. Ta misyjna dykasteria Stolicy Apostolskiej wraz z Papieskimi Dziełami Misyjnymi poprosiły światową sieć Radia Maryja o organizację tego wydarzenia, które będzie miało charakter międzynarodowy za sprawą bezpośredniej transmisji (także w wersji wideo) za pośrednictwem niemal 80 stacji Radia Maryja na pięciu kontynentach.

Wreszcie w Światowy Dniu Misyjnym, przypadającym w tym roku w niedzielę 20 października, papież Franciszek odprawi o 10.30 Mszę św. na placu św. Piotra.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem