Reklama

Słowacja: kardynał Jozef Tomko kończy 95 lat

2019-03-10 09:22

ts, kg (KAI) / Rzym

wikipedia.org

Słowacki kardynał kurialny Jozef Tomko, emerytowany prefekt Kongregacji Ewangelizacji Narodów, skończy 11 marca 95 lat. Choć w 2001 roku oficjalnie przeszedł na emeryturę, to jeszcze kilka lat temu brał czynny udział w wielu ważnych wydarzeniach kościelnych. m.in. w latach 2001-07 był przewodniczącym Papieskiego Komitetu ds. Międzynarodowych Kongresów Eucharystycznych. W 2012 Benedykt XVI włączył go w skład komisji kardynałów ds. wyjaśnienia tzw. afery Vatileaks.

Obecnie purpurat jest siódmym pod względem wieku członkiem 223-osobowego Kolegium Kardynalskiego. Od 29 stycznia 1996 jako kardynał-prezbiter „przypisany” do rzymskiego kościoła św. Sabiny, w której odbywają się uroczystości Środy Popielcowej pod przewodnictwem papieża, posypuje popiołem głowy kolejnych Następców św. Piotra. Tak było również w tym roku, gdy kard. Tomko uczynił znak krzyża popiołem na czole Franciszka.

Przyszły purpurat urodził się 11 marca 1924 we wsi Udavské w ówczesnej Czechosłowacji. W latach 1943-44 kształcił się na wydziale teologicznym św. Cyryla i Metodego w Bratysławie. Jesienią 1945 wyjechał na dalsze studia do Rzymu, ale po ich ukończeniu w 1951 nie mógł już wrócić do Czechosłowacji, w której od 1948 panował surowy reżym komunistyczny, wrogo nastawiony do Kościoła. Odtąd stolica Włoch stała się dla niego stałym miejscem zamieszkania i jakby drugą ojczyzną.

Tam też 12 maja 1949 – nazajutrz po swych 25. urodzinach – przyjął święcenia kapłańskie i do 1979 pracował duszpastersko w parafiach diecezji rzymskiej oraz Porto i Santa Rufina, udzielając się jednocześnie w różnych urzędach Kurii Rzymskiej, m.in. jako wykładowca na niektórych tamtejszych uczelniach. Odbył też studia z zakresu teologii, socjologii i prawa. W 1962 rozpoczął oficjalnie pracę w Watykanie, początkowo w Kongregacji Nauki Wiary, w której kierował sekcją doktrynalną.

Reklama

12 lipca 1979 Jan Paweł II mianował go arcybiskupem tytularnym, po czym osobiści udzielił mu sakry 15 września tegoż roku w Kaplicy Sykstyńskiej. Uwieńczeniem tego okresu kariery słowackiego hierarchy było powołanie go przez papieża 24 kwietnia 1985 na proprefekta Kongregacji Ewangelizacji Narodów i 25 maja tegoż roku włączenie go w skład Kolegium Kardynalskiego. Z tą chwilą stał się prefektem tego najważniejszego watykańskiego urzędu misyjnego i stanowisko to piastował do 9 kwietnia 2001. W latach 2001-07 był przewodniczącym Papieskiego Komitetu ds. Międzynarodowych Kongresów Eucharystycznych.

Jako arcybiskup a jeszcze bardziej jako kardynał uczestniczył w wielu ważnych wydarzeniach kościelnych z Synodami Biskupów na czele i wielokrotnie reprezentował kolejnych papieży na różnych spotkaniach i obchodach rocznicowych na całym świecie. Dotyczyło to szczególnie jego przewodniczenia Kongregacji a następnie Komitetu. W tym charakterze często był wysłannikiem papieskim na uroczystości rocznicowe Kościołów lokalnych, niegdyś misyjnych, a obecnie mocno zakorzenionych w miejscowych społeczeństwach, np. w Ugandzie (I986), Kamerunie (1991), na wyspach Tonga (1992) i Fidżi (1994) itp. 11 marca 2004 osiągnął 80. rok życia i stracił prawo udziału w konklawe.

W czasie dyktatury komunistycznej kard. Tomko mógł odwiedzić swoją rodzinną Słowację tylko w czasie praskiej wiosny 1968 oraz przy okazji sakry biskupiej na krótko przed aksamitną rewolucją 1989. Częstym gościem w swojej ojczyźnie stał po zmianach ustrojowych w Słowacji, zwłaszcza gdy przeszedł na emeryturę. Podczas ostatniej wizyty Jana Pawła II w Słowacji w 2003 roku kard. J. Tomko odczytywał przemówienia ciężko już chorego papieża.

Jest autorem wielu książek i opracowań na tematy teologiczne, misyjne i inne, doktorem honoris causa szeregu uczelni na całym świecie, m.in. warszawskiego UKSW.

Tagi:
kardynał Słowacja urodziny

Reklama

100 lat s. Janiny Więcek

2019-08-06 07:24

o. Stanisław Tomoń BPJG/ es

100-lecie urodzin świętowała na Jasnej Górze s. Janina Więcek, służebniczka starowiejska i wieloletnia sekretarka częstochowskich biskupów. Mszy św. dziękczynnej, w dniu urodzin - w niedzielę, 4 sierpnia, przewodniczył abp senior Stanisław Nowak.

Magdalena Niebudek

„Chwała Tobie Matko Najświętsza - to jest moje powołanie i moje życie zakonne, i moja nadzieja na przyszłość – powiedziała w rozmowie dla Radia Jasna Góra s. Janina Więcek - Wszyscy od Matki Bożej oczekują wielkich łaski i otrzymują je. Ja to czuję namacalnie. Wprost nieraz proszę o coś, bo się źle powiodło, i momentalnie się to odwraca. Matka Boża nikogo nie opuszcza, kto się do Niej ucieka, więc miejmy nadzieję, że wszyscy tutaj będą wysłuchani, ci, co u Matki Bożej dzisiaj proszą. Niech im Matka Boża błogosławi. Nic innego nie mogę, tylko modlitwa”.

BPJG

O Częstochowie, w której od lat posługiwała, s. Janina mówi bardzo czule: „Częstochowa to jest taka cudowna miejscowość, że można się czuć, jak w przedsionku Nieba”.

Mszę św. koncelebrowali m.in.: o. Józef Płatek, były generał Zakonu Paulinów; ks. inf. Marian Mikołajczyk, długoletni wikariusz generalny i kanclerz Kurii Metropolitalnej oraz o. Jan Poteralski, podprzeor Jasnej Góry. Jubilatce towarzyszyły siostry ze zgromadzenia, a także rodzina.

„Piękny dar życia składa Ona Bogu w ofierze – mówił podczas homilii abp Stanisław Nowak - Służyła Kościołowi przepięknie, przegorliwie, ku zbudowaniu wielu księży, ku zbudowaniu Częstochowy, poświęciła się Kościołowi. Ciężko pracowała jako sekretarka, służyła trzem biskupom, m.in. bp. Stefanowi Bareła. Pisała wtedy jeszcze na tej maszynie, na której ciężko się pisało. Pisała całymi dniami, a nieraz nocami, bo czasu nie szczędziła. A potem, w ostatnich latach, krótko służyła naszemu biskupowi Wacławowi. Ja byłem szczęśliwcem, 27 lat moje pisma, gryzmoły przepisywała. Powstawały książki, kilkadziesiąt pozycji grubych, książkowych, wszystko ona przepisała, wszystko upiększyła, robiła to z poświęceniem, bez szemrania, nie usłyszałem nigdy słowa jakiegoś grymasu, narzekania, to może za dużo, nic. Wstawała przed świtem i pisała. Diecezja szła, bo zastępowała kanclerzy, pomagała im, i tak Kościół częstochowski służył Kościołowi w Polsce”.

„Jakież dzięki należą się tej siostrze – kontynuował arcybiskup senior – Służebniczka, Ona to imię naprawdę wypełniła, zrealizowała. To była służebniczka Boża, służebniczka Kościoła. Praca, praca i pacierz. Służebniczka Niepokalanej, kochała Matkę Boską, Jasną Górę. Jedyna radość po ciężkiej pracy to biegnąć na Jasną Górę do Matki Bożej”.

„Siostrze składamy życzenia i bardzo Jej dziękujemy, dziękujemy za to życie, kochamy Ją za to, Kościół Ją ceni za to, została prze Ojca Świętego odznaczona, ks. abp Wacław z Rzymu przywiózł odznaczenie Ojca Świętego, odpowiedni medal – przypomniał abp Nowak - Bardzo się za naszą siostrę modlimy, ale też prosimy, niech się modli za nas, niech Jej życie dalej będzie pacierzem”.

Siostra Janina Adela Więcek urodziła się 4 sierpnia 1919 roku w Golcowej. 6 grudnia 1945 roku wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej w Starej Wsi i po odbytej formacji zakonnej 20 lipca 1953 roku złożyła wieczystą profesję zakonną.

W latach od 1953 roku do 1961 roku była nauczycielką w Szkole Zawodowej w Staniątkach i Liskowie, a także wychowawczynią w Domu Dziecka w Brzozowie Zdroju i w Domu Dziecka w Liskowie. W tym ostatnim pracowała również przez rok w kancelarii. W latach 1961 rok do 1972 rok podjęła posługę na rzecz prowincji pełniąc kolejno funkcję ekonomki prowincjalnej, wikarii i przełożonej domu prowincjalnego, a także sekretarki prowincjalnej. W 1973 roku została sekretarką bpa Stefana Bareły w diec. częstochowskiej, a później, w 1991 roku, sekretarką abp. Stanisława Nowaka.

W latach 1979-1988 roku była przełożoną domu zakonnego w Częstochowie i jednocześnie w latach 1976-1985 asystentką prowincjalną. Obecnie jako emerytka przebywa w domu zakonnym w Częstochowie.

W 2013 roku papież Benedykt XVI nadał s. Janinie odznaczenie - krzyż „Pro Ecclesia et Pontifice”. Jest on przyznawany przez papieża w dowód uznania dla zaangażowania w pracę na rzecz Kościoła, na wniosek biskupa diecezjalnego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dk. Sadowski: diakonat stały to moje powołanie

2019-08-16 13:38

Maria Czerska / Warszawa (KAI)

„Jestem diakonem i jestem szczęśliwy” – deklaruje niezmiennie dk. Bogdan Sadowski, pierwszy diakon stały w archidiecezji warszawskiej i trzeci w Polsce. Wyświęcony został dziesięć lat temu, 9 sierpnia 2009 r. W rozmowie z KAI dk. Sadowski opowiada o tym, czym jest diakonat stały i o swoim doświadczeniu na tej drodze.

Al. Daniel Rynkiewicz

Maria Czerska (KAI): Księże diakonie? Panie diakonie?

Dk. Bogdan Sadowski: Najlepiej po prostu „diakonie”. Tak jest najbezpieczniej. Zadawać pytania można w formie: „Czy diakon uważa, że…?”.

- A zatem - napisał diakon pięć lat temu, po pięciu latach od święceń „Jestem diakonem i jestem z tego powodu szczęśliwy”. Czy nadal?

- Tak! To jest moja droga – marzenie życia. Zawsze byłem blisko ołtarza i w zasadzie zawsze myślałem o tym, by być duchownym. Poważnie rozważałem pójście do seminarium. Zawarłem nawet prywatną „umowę” z Panem Bogiem, że o ile nikogo nie poznam do zakończenia studiów, to wstępuję. Sprawa wydawała się oczywista, bo nie miałem zamiaru nikogo szukać. A jednak poznałem moją żonę i to w okolicznościach, które nie mogły być przypadkowe… Jesteśmy razem już czterdzieści lat. Jeszcze w czasie studiów dowiedziałem się, że Sobór Watykański II przywrócił diakonat stały i że pod koniec lat 70. pierwsi diakoni wyświęceni zostali w Niemczech. Zaraz napisałem list do nowo mianowanego arcybiskupa warszawskiego, Józefa Glempa – mam na to świadków! – że gdyby taka możliwość pojawiła się również w Polsce, proszę, by wzięto pod uwagę moją kandydaturę. Czekałem ok. trzydziestu lat, ale się doczekałem! Wyświęcony zostałem 9 sierpnia w Magdalence przez abp. Kazimierza Nycza na pierwszego diakona stałego archidiecezji i metropolii warszawskiej. Byłem trzeci w Polsce.

- Kto to jest diakon stały?

- Przede wszystkim poprzez święcenia staje się osobą duchowną. Diakonat to pierwszy stopień sakramentu święceń. Warto podkreślić, że w Kościele katolickim, mówiąc poprawnie, jest sakrament święceń, który obejmuje 3 stopnie: diakonat, prezbiterat i episkopat (biskupstwo). Diakonów można podzielić na żonatych i celibatariuszy. Nieżonaci kandydaci na diakonów w momencie święceń zobowiązują się do życia w celibacie. Mogą oczywiście być diakonami stałymi, ale w Polsce najczęściej jest to diakonat przejściowy, po którym następują święcenia kapłańskie.
Diakon stały musi mieć wykształcenie teologiczne i odpowiednie przygotowanie duchowe. W przypadku żonatych mężczyzn wymagany jest wiek minimum trzydzieści pięć lat, pięć lat stażu małżeńskiego i pisemna zgoda małżonki. Jesteśmy trochę na granicy „świata duchownych” i „świata świeckich”. Prowadzimy normalne życie, mamy dzieci, chodzimy do pracy i jednocześnie pełnimy posługę przy ołtarzu.

- Co tak naprawdę robi diakon stały?

- Najważniejsze jest asystowanie prezbiterowi (szczególnie biskupowi) w celebracjach Eucharystii. Diakon nie może oczywiście odprawiać Mszy św., to zarezerwowane jest dla kapłanów. Nie może też słuchać spowiedzi i udzielać sakramentu namaszczenia chorych. Może natomiast odprawiać nabożeństwa, błogosławić małżeństwa, głosić kazania, udzielać Komunii świętej i chrztów oraz prowadzić pogrzeby – tym się właśnie zajmuję.
Rozpocząłem swoją posługę w parafii w Magdalence. Tam byłem zaangażowany m.in. w prowadzenie grup, rekolekcji, głoszenie konferencji przed ślubem, czy przed chrztem, itp. Następnie przeniosłem się do parafii Matki Bożej Różańcowej w Piasecznie (uzyskując nota bene pierwszy w historii Kościoła w Polsce dekret biskupi przenoszący diakona stałego z parafii do parafii). Tam oprócz szeregu innych zaangażowań bardzo często pomagałem przy celebracji chrztu św. Tych chrztów było w Piasecznie bardzo dużo – bywało i kilkanaście na jednej Mszy św. Teraz posługuję w parafii Opatrzności Bożej w warszawskim Wilanowie. Z uwagi na specyfikę tego miejsca wizyty duszpasterskie trwają tam cały rok i wraz z kapłanami z tej parafii chodzę po domach. Zapukałem już do ok. 6 tys. mieszkań. Przyjęto mnie mniej więcej w 1/3, odbyłem więc ok. 2 tys. rozmów.

- Jakie znaczenie ma to, że „po kolędzie” chodzi diakon, a nie kapłan?

- Chodzę w stroju duchownym, w sutannie i z koloratką, więc ludzie widzą księdza. Nie muszę się tłumaczyć. Nikt nie myśli, że jestem świadkiem Jehowy. Wizyty są zresztą ogłaszane i zapowiadane w parafii. W większości przypadków spotykam się z ogromną życzliwością i te rozmowy są dla mnie bardzo miłe.
Przeważają ludzie młodzi, często przyjezdni. Zachowują pewną obrzędowość katolicką, mają w domu święte obrazy, ale żyją bardzo często bez sakramentów, bez ślubu i to im w większym stopniu nie przeszkadza. Ta wiara nie bardzo przekłada się na relację osobową z Bogiem, na życiowe wybory.
Wizyta jest okazją do rozpoczęcia głębszej rozmowy i o dziwo – taka rozmowa jest chętnie podejmowana. Ma to ogromny sens, bo w bardzo wielu przypadkach ludzie zupełnie nie wiedza, że mogą dążyć do uregulowania swojej sytuacji, np. stwierdzenia nieważności poprzedniego, zawartego w Kościele małżeństwa, nawet w okolicznościach, gdy małżeństwo to wydaje się ewidentnie nieważnie zawarte.
Czasem potrzebna jest też pewna zachęta, gdy ludzie żyją bez ślubu, nie mając żadnych przeszkód do przyjęcia sakramentu. Wielką radością są dla mnie sytuacje – wiem o dwóch takich przypadkach – gdy rozmowa ze mną stała się taką pozytywną inspiracją. Byłem na jednym z tych ślubów.

- Parafianie nie dowiadują się, że odwiedził ich diakon stały?

- Ależ tak, często mówię o tym! Zwykle zaczyna się od zagadkowych spojrzeń na moją obrączkę. Wyjaśniam wtedy, że mam żonę i święcenia diakonatu i że jest taka możliwość w Kościele katolickim. To zwykle spotyka się z bardzo pozytywnym przyjęciem, czasem wręcz z entuzjazmem. No i zaczynają się narzekania na celibat. A ja – to nawet trochę zabawne – występuję jako obrońca celibatu. Mówię, że to jest wybór. Nikt nikogo do tego nie zmusza. Ale taka droga ma ogromną wartość, ogromny sens. Natomiast mój przykład pokazuje, że Kościół stwarza przestrzeń dla duchowego zaangażowania żonatych mężczyzn.

- Co na to wszystko żona?

- Kiedy zdarza jej się narzekać na jakieś kolejne moje zadania związane z diakonatem, mówię: „Kochanie, sama na to wyraziłaś zgodę, mam to na piśmie”. A poważnie – to nigdy nie był między nami problem. Ja „zawsze” byłem ministrantem, lektorem. Od czasów narzeczeńskich rzadko kiedy na Mszy św. siedzieliśmy razem w ławce. Nie zostałbym zresztą dopuszczony do święceń, gdyby żona nie wyraziła na nie pisemnej zgody, ze świadomością wszystkich tego konsekwencji.
Diakonat to radość nie tylko dla mnie, ale i dla całej rodziny. Przewodniczę wielu uroczystościom religijnym w rodzinie. Sam ochrzciłem wszystkich pięciu moich wnuczków.

- Jak świętował diakon swoją rocznicę?

- Byłem na Mszy św. odprawianej w mojej intencji w Świątyni Opatrzności Bożej.
rozmawiała Maria Czerska
Bogdan Sadowski – ur. 1956 r., absolwent historii sztuki kościelnej na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, dziennikarz i publicysta, wieloletni pracownik TVP i TV Puls, redaktor naczelny polskiej edycji MAGNIFICAT; od 2004 członek Zespołu KEP ds. Transmisji Mszy św. w Telewizji; pierwszy diakon stały w archidiecezji warszawskiej.
***
Historia diakonatu stałego, jako posługi o charakterze sakramentalnym mężczyzn żonatych lub zobowiązujących się do życia w celibacie sięga czasów apostolskich. Do V w. w Kościele zachodnim diakonat był instytucją kwitnącą, a jego rolę i pozycję potwierdzały liczne sobory oraz praktyka kościelna. W następnych wiekach, z różnych powodów, diakonat zanikł, stając się jedynie stopniem przejściowym do kapłaństwa. W XVI w. Sobór Trydencki dążył do wskrzeszenia tego urzędu, lecz nie powziął żadnych konkretnych uchwał w tej sprawie.
Ostatecznie posługa ta przywrócona została przez Sobór Watykański II w Konstytucji dogmatycznej o Kościele „Lumen Gentium”. Wskazania Soboru wypełnił Paweł VI ogłaszając 18 kwietnia 1967 r. motu proprio "Sacrum diaconatus ordinem" z ogólnymi normami przywrócenia diakonatu stałego.
Pierwszych pięciu żonatych mężczyzn wyświęcono na diakonów w 1968 r. w katedrze w Kolonii. Diakonat stały jest dziś integralną częścią Kościołów katolickich wszystkich kontynentów i odgrywa w nich znaczącą rolę, szczególnie w Ameryce Północnej i Europie Zachodniej. Obecnie na świecie posługuje ponad 45 tys. stałych diakonów w 129 krajach. W Europie Środkowo-Wschodniej, w tym także w Polsce, posługa diakona stałego była jednak do niedawna prawie nieznana. Pierwszy diakon stały, Andrzej Chita, wyświęcony został w 1993 r. w diecezji przemyskiej (obecnie archidiecezji przemysko – warszawskiej) obrządku bizantyjsko – ukraińskiego. Polscy biskupi wprowadzili diakonat stały w Kościele rzymskokatolickim w 2001 r. Pierwsze święcenia odbyły się w 2008 r.
Do dziś w Polsce wyświęcono w Polsce 33 stałych diakonów rzymskokatolickich, 29 żonatych i 4 celibatariuszy, w tym 2 zakonników, którzy podjęli posługę poza granicami Polski. Pozostali wyświęceni zostali w diecezjach: opolskiej, ełckiej, katowickiej, szczecińsko – kamieńskiej, warszawskiej, gliwickiej, toruńskiej i pelplińskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Gądecki: prorocy mówiący prawdę są obrzucani błotem

2019-08-18 19:11

ms / Chojno (KAI)

- Dziś prorocy także są obrzucani błotem, gdy tylko ośmielą się powiedzieć prawdę zobowiązującą do nawrócenia i przemiany tak w życiu osobistym, jak i w życiu publicznym. Trzeba więc ich oczernić, aby stracili autorytet i zamilkli – powiedział abp Stanisław Gądecki w homilii podczas Mszy św. na stadionie sportowym w Chojnie. Abp Gądecki w nawiązaniu do historii proroka Jeremiasza.

episkopat.news
abp Stanisław Gądecki

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w homilii wygłoszonej na stadionie sportowym w Chojnie w Wielkopolsce nawiązał do historii Proroka Jeremiasza. Mówiąc o agresji wobec Proroków podkreślił, że właśnie „tak postąpiono z bł. Jerzym Popiełuszką, którego najpierw usiłowano zniesławić przy pomocy kłamstw i prowokacji, a gdy to się nie powiodło, związano go i wrzucono do Wisły. Coś podobnego dzieje się teraz z arcybiskupem Jędraszewskim”.

„Dlaczego prorok bywa prześladowany? Bo przekazuje ludziom to, co mu Bóg powiedział, a nie to, co ludzie pragną usłyszeć. Ludzie zazwyczaj nie wierzą w proroctwa, które nie potwierdzają ich własnej opinii” – mówił abp Gądecki.

Nawiązując do słów Jezusa, że przyszedł dać ziemi rozłam, metropolita poznański zauważył, że główną przyczyną sprzeciwu wobec Ewangelii jest brak zgody na miłość, która jest wymagająca. „Ona nie pozwala nam na neutralność. Nie można dwom panom służyć. Miłość domaga się zajęcia stanowiska i żąda odpowiedzi. Kto jest z prawdy, ten słucha głosu Chrystusa, kto z prawdy nie jest, ten nie słucha Jego głosu” – mówił abp Gądecki.

Metropolita poznański zauważył także, że miłość domaga się wolności od grzechu i zła. „Rozłam nie oznacza nienawiści do grzeszników, gdyż ta jest sprzeczna z Jezusowym przykazaniem miłości. Rozłam oznacza jedynie oddzielenie od grzechu i stanięcie po stronie dobra” – podkreślił abp Gądecki.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski przestrzegł w związku z tym przed traktowaniem chrześcijaństwa jako religii świętego spokoju i zbioru przyzwyczajeń. „Posiadamy w historii zbawienia wiele przykładów niezachwianej wiary. Mamy dookoła nas mnóstwo świadków wiary i wytrwałości wspierających nas, dodających nam odwagi i sił. Tymi świadkami są patriarchowie i prorocy, święci i błogosławieni, którzy ukończyli już bieg swego ziemskiego życia, wiary ustrzegli i otrzymali wieniec zwycięstwa” – zauważył metropolita poznański.

Abp Gądecki odwiedził parafię pw. Chrystusa Króla w Chojnie z okazji stulecia jej powstania. W ramach uroczystości jubileuszowych odbyły się tam m.in. zawody wędkarskie, spotkanie najstarszych mieszkańców Chojna, upieczono także specjalny tort jubileuszowy dla wszystkich uczestników parafialnego święta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem