Reklama

Kard. Dziwisz: Jan Paweł II broni się sam swoją świętością

2019-04-06 19:11

md / Kraków (KAI)

Mazur/episkopat.pl

Nie ma dowodów na to, że Jan Paweł II ukrywał zło w Kościele, bo oskarżeniom przeczą fakty – mówił kard. Stanisław Dziwisz w homilii wygłoszonej podczas Mszy św. na stadionie Górnika na Białym Kamieniu w Wałbrzychu. Podkreślił, że papież kierował się w życiu wyłącznie Ewangelią i własnym, prawym sumieniem.

Msza św. z racji rocznicy śmierci Jana Pawła II odprawiana jest w Wałbrzychu co roku. Tegoroczne wydarzenie wpisuje się w obchody 15. rocznicy powstania diecezji świdnickiej.

„Trudno sobie wyobrazić dzieje ostatnich kilkudziesięciu lat Polski bez Jana Pawła II – bez tego, co wniósł nie tylko w życie i misję Kościoła na polskiej ziemi, ale także w życie i dzieje całego narodu, w odzyskaną przez niego wolność i suwerenność” – mówił w homilii kard. Dziwisz.

Krakowski metropolita senior odniósł się do nasilającej się w ostatnich miesiącach krytyki Kościoła w Polsce. Podkreślił, że nie jest ona lekceważona. „Prowadzona jest publiczna i głośna dysputa o słabościach ludzi Kościoła, dotykająca ich wierności lub niewierności Ewangelii. Powinniśmy wsłuchiwać się uważnie w różne głosy, oddzielając prawdę od fałszu, ziarno od plew, sprawiedliwą krytykę od niesprawiedliwych i tendencyjnych pomówień” – stwierdził hierarcha.

Reklama

Wyraził nadzieję, że Kościół wyjdzie z tej próby „oczyszczony, przejrzysty, jeszcze bardziej gotowy podążać za Jezusem ubogim, czystym i posłusznym, by jeszcze bardziej służyć człowiekowi”.

Kaznodzieja zwrócił uwagę na to, że zło działa w ten sposób, iż człowiek zamyka się w sobie, ograniczając się do swojego punktu widzenia, „słuchając i dostrzegając tylko to, co zgadza się z jego schematem myślenia”. „Reszta jest ignorowana, przekreślana, odrzucana. Widzimy to na co dzień, zwłaszcza w środkach przekazu, i niewielu jest tu bez winy. Te same wydarzenia, te same fakty, te same wypowiedziane słowa są często komentowane w jakże odmienny sposób, według z góry przyjętego założenia” – zauważył duchowny.

Dodał, że nie szuka się prawdy, ale potwierdzenia własnego stanowiska. „Pozostajemy w okopach, kierując się osobistym i zbiorowym egoizmem, nie poszerzając przestrzeni porozumienia, nie tworząc podstaw prowadzących do pojednania, zgody i pokoju” – ubolewał.

Papieski sekretarz wspomniał także o oskarżeniach i insynuacjach formułowanych pod adresem Jana Pawła II. „Zarzuca się Ojcu Świętemu, że tolerował lub nawet ukrywał zło w Kościele. Nie ma na to i nie będzie żadnego dowodu, bo insynuacjom i oskarżeniom przeczą fakty” – podkreślił. Mówił też, że Jan Paweł II był pasterzem „nieskazitelnym i sprawiedliwym”.

„Nie tolerował w Kościele zła i reagował wobec zła, kierując się wskazaniami Ewangelii i własnym prawym sumieniem. To był warunek sine qua non – to był niezbędny warunek do budowania przez Papieża cywilizacji miłości i dobra w naszym pogruchotanym świecie” – kontynuował hierarcha. Wyznał, że bolą go pojawiające się w niektórych krajach głosy podważające świętość Jana Pawła II. „Jeszcze bardziej boli nas, jeżeli te głosy są powtarzane i nagłaśniane w jego Ojczyźnie. Pytanie: w imię czego?” – mówił. Przyznał także, że docierają do niego prośby, by bronił Jana Pawła II. „Ale on sam się broni swoją świętością, prawością życia oraz ofiarnością służby Kościołowi i światu” – stwierdził.

Mszę św. poprzedziła Droga Krzyżowa. Zaplanowano wyświetlenie materiałów filmowych związanych ze św. Janem Pawłem II oraz program słowno-muzyczny poświęcony papieżowi. Uroczystości zakończy Apel Jasnogórski i upamiętnienie godziny śmierci papieża Polaka.


Tekst homilii kard. Stanisława Dziwisza

Drodzy Bracia i Siostry!

1. Pozwólcie, że na początku podziękuję

Ks. Biskupowi Ignacemu, pasterzowi Diecezji Świdnickiej, za zaproszenie mnie do Wałbrzycha na wspólną Eucharystię, którą co roku sprawujecie w rocznicę odejścia do domu Ojca Jana Pawła II. Ze wzgórza wawelskiego przywożę wam dar modlitwy od grobu św. Stanisława Biskupa i Męczennika, patrona Diecezji Świdnickiej, erygowanej piętnaście lat temu przez dziś świętego Papieża.

Kilka dni temu minęło czternaście lat od śmierci Jana Pawła II. Jego księga życia na ziemi została zamknięta 2 kwietnia 2005 roku o godz. 21.37. Jednocześnie od tej godziny cały Kościół zaczął zapisywać nową księgę dyktowanych sercem wspomnień o pasterzu, który pozostawił głęboki ślad w życiu wiary, nadziei i miłości milionów ludzi na całym świecie. W tym kontekście nie dziwi nas pamięć dzisiejszego pokolenia Polek i Polaków o wielkim Rodaku. Trudno sobie wyobrazić dzieje ostatnich kilkudziesięciu lat Polski bez niego – bez tego, co wniósł nie tylko w życie i misję Kościoła na polskiej ziemi, ale także w życie i dzieje całego narodu, w odzyskaną przez niego wolność i suwerenność.

2. Utrwalaniu i pogłębianiu naszej zbiorowej pamięci o Janie Pawle II pomagają kolejne rocznice. Kilka miesięcy temu przeżywaliśmy czterdziestą rocznicę wyboru Metropolity Krakowskiego na Stolicę św. Piotra, a przed nami również czterdziesta rocznica pierwszej papieskiej podróży apostolskiej do Ojczyzny. Te – nie ma w tym przesady – epokowe wydarzenia uruchomiły procesy społecznych i politycznych przemian, które doprowadziły do tego, w jakim punkcie dzisiaj jesteśmy, jakie miejsce zajmujemy w jednoczącej się Europie, po uwolnienie się z pęt totalitarnego systemu komunistycznego nie tylko Polski, ale pozostałych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Już dzięki temu Jan Pawel II zasługuje na tytuł Apostoła Wolności i Pokoju.

Do wspomnianych papieskich rocznic dodajmy jeszcze i tę, że w przyszłym roku, 18 maja, przypadnie setna rocznica urodzin Karola Wojtyły. Niewątpliwie zajmuje on wyjątkowe miejsce pośród najwybitniejszych ludzi tego stulecia, naznaczonego nieludzkimi i bezbożnymi systemami totalitarnymi, ale także spełnieniem się słów psalmisty, umieszczonych przy gdańskim Pomniku Poległych Stoczniowców: „Pan da siłę swojemu ludowi, Pan da swojemu ludowi błogosławieństwo pokoju” (Ps 29, 11).

3. Odczytana dziś Ewangelia z soboty czwartego tygodnia Wielkiego Postu odsłania przed nami jeden z epizodów toczącego się i przybierającego coraz gwałtowniejsze formy sporu wokół osoby Jezusa. Spór ten w końcu doprowadził do skazania Go na śmierć na krzyżu. Dostrzegamy różne postawy ludzi, słuchających tych samych słów Nauczyciela z Nazaretu. Z jednej strony mamy tych, którzy słuchali Go z zapartym tchem, dostrzegając w Nim proroka i Mesjasza. Był wśród nich Nikodem, człowiek prawy, który słusznie zauważył, że zanim się kogoś potępi, trzeba go najpierw wysłuchać i zbadać, co uczynił. Byli nawet wśród nich strażnicy, wysłani, aby pojmać Jezusa. Dali o Nim zaskakujące i wspaniałe świadectwo: „Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał tak, jak ten człowiek przemawia” (J 7, 46).

Z drugiej strony mamy uprzedzonych głęboko słuchaczy, a wśród nich kapłanów i faryzeuszów, nie potrafiących spokojnie słuchać, przekonanych, że żaden prorok nie może pochodzić z Galilei. To uprzedzenie, prowadzące do zaślepienia i nienawiści, nie pozwoliło im dostrzec, że nadzwyczajne znaki i cuda, jakich dokonywał Jezus, świadczyły o Jego nadzwyczajnej, nieziemskiej mocy i tożsamości. Byli zamknięci na wszelkie argumenty. W końcu doprowadzili do skazania Niewinnego na śmierć za to, że czynił się Synem Bożym, a przecież Nim naprawdę był. Wystarczyło mieć oczy i uszy otwarte, aby się przekonać o nadzwyczajnej mocy Jego słów i czynów, których nie mógł wypowiadać i dokonywać zwykły człowiek.

Przedstawiona w Ewangelii scena nie odnosi się tylko do przeszłości. Opisana w niej rzeczywistość jest nadal obecna, wkrada się i przenika do naszego życia osobistego i społecznego. Zło właśnie tak działa i powinniśmy sobie z tego zdać sprawę. Człowiek zamyka się w sobie, ograniczając się do swojego punktu widzenia, słuchając i dostrzegając tylko to, co zgadza się z jego schematem myślenia. Reszta jest ignorowana, przekreślana, odrzucana. Widzimy to na co dzień, zwłaszcza w środkach przekazu, i niewielu jest tu bez winy. Te same wydarzenia, te same fakty, te same wypowiedziane słowa są często komentowane w jakże odmienny sposób, według z góry przyjętego założenia. Nie szuka się prawdy, ale potwierdzenia własnego stanowiska. Tak, niestety, często postępujemy. Pozostajemy w okopach, kierując się osobistym i zbiorowym egoizmem, nie poszerzając przestrzeni porozumienia, nie tworząc podstaw prowadzących do pojednania, zgody i pokoju.

4. Dziś Ewangelia zachęca do rachunku sumienia nie tylko i nie w pierwszym rzędzie naszych ewentualnych adwersarzy, ale każdego z nas. Jeżeli uważamy się za uczniów Chrystusa, który o sobie powiedział, że jest „drogą i prawdą, i życiem” (J 14, 6), powinniśmy szukać prawdy, być otwarci na prawdę, nawet jeżeli wzbudzi ona w naszych sumieniach niepokój. Powinniśmy przede wszystkim mieć otwarte serce na poznanie pragnień Boga, Jego światła i prawdy, Jego najświętszej woli. Prawda wyzwala i prowadzi do Chrystusa, a w Nim jest pełna prawda o Bogu i człowieku – dziecku Bożym, stworzonym na obraz i podobieństwo Boże.

Taka jest, taka powinna być droga Kościoła. W ostatnich miesiącach Kościół w naszej Ojczyźnie znalazł się w ogniu niejednokrotnie ostrej krytyki. Nie lekceważymy jej. Prowadzona jest publiczna i głośna dysputa o słabościach ludzi Kościoła, dotykająca ich wierności lub niewierności Ewangelii. W duchu tego, cośmy przed chwilą powiedzieli, powinniśmy wsłuchiwać się uważnie w różne głosy, oddzielając prawdę od fałszu, ziarno od plew, sprawiedliwą krytykę od niesprawiedliwych i tendencyjnych pomówień. Wierzymy, że z tej próby wyjdziemy oczyszczeni, przejrzyści, jeszcze bardziej gotowi podążać za Jezusem ubogim, czystym i posłusznym, by jeszcze bardziej służyć człowiekowi.

5. Jan Paweł II nie walczył o pokój. Jan Paweł II cierpliwie budował pokój, jego zręby. Zdawał sobie przenikliwie sprawę, że to w sercu człowieka rodzi się zło, chciwość, egoizm, nieuporządkowane żądze, uczucia i myśli, prowadzące do napięć, konfliktów i wojen. Ojciec Święty zdawał sobie sprawę, że przywracanie, odbudowywanie i strzeżenie pokoju trzeba zaczynać od ludzkiego serca. Dlatego cały jego dalekosiężny program budowania cywilizacji miłości miał prowadzić i prowadził do przywracania i pogłębiania braterskich relacji w rodzinach i wspólnotach, w społeczeństwie i w narodzie oraz w szerszej przestrzeni relacji międzynarodowych. To była praca u podstaw i tylko Bóg wie, jakie przyniosła owoce pokoju w naszych rodzinach, wspólnotach i środowiskach, w naszym niespokojnym, niejednokrotnie pogruchotanym świecie.

Wspomnieliśmy już o roli Jana Pawła II w przywróceniu wolności i suwerenności narodom w naszej części Europy. Ojciec Święty nie dysponował żadną armią, żadną dywizją, żadnym militarnym orężem. Dysponował orężem prawdy o Bogu i człowieku. I to w konfrontacji z głoszoną przez niego prawdą padły dyktatury, budujące swoją potęgę i panowanie na kłamstwie, na zaciemnianiu prawdy o Bogu i człowieku. Jan Paweł II trafiał do ludzkich serc. Budził w nich drzemiące pragnienia życia w prawdzie i wolności, życia godnego człowieka.

6. Kontynuując tradycję obchodów 1 stycznia Światowego Dnia Pokoju, tradycję rozpoczętą przez

św. Pawła VI, św. Jan Paweł II przez cały pontyfikat wystosowywał z tej okazji co roku specjalne Orędzie. Kierował je zwłaszcza do odpowiedzialnych za losy narodów i światowy pokój. Ojciec Święty przypominał w Orędziach o fundamentach pokoju, nawoływał do odpowiedzialności, do braterstwa i solidarności, wszyscy bowiem ludzie zamieszkujący naszą planetę są dziećmi jednego Boga. Jan Paweł II angażował się niejednokrotnie i osobiście w zażegnywanie konfliktów, będących zarzewiem wojen. Tak było, na przykład, podczas konfliktu zbrojnego między Chile i Argentyną w 1984 roku, zakończonego podpisaniem traktatu pokojowego dzięki mediacji Papieża. Ojciec Święty rozmawiał ze wszystkimi politykami, którzy chcieli się z nim spotkać. W przemówieniach nawoływał do postaw służących sprawie pokoju, współpracy międzynarodowej, solidarności z krajami ubogimi. Nie zawsze jego głos był wysłuchiwany. Ale siał obficie i ofiarnie, wierząc w potęgę Bożego słowa i prawdy.

Jan Paweł II wierzył w potęgę modlitwy i mobilizował wierzących do modlitwy. W okresie wielkich napięć i przemocy szerzącej się w świecie, 27 października 1986 roku zorganizował międzyreligijne spotkanie modlitewne, które przeszło do historii jako Światowy Dzień Modlitwy o Pokój w Asyżu, w mieście pojednania i pokoju. Przedstawiciele głównych religii świata i wyznań chrześcijańskich modlili się w różnych językach, prosząc Boga o dar pokoju. Sam Ojciec Święty wyjaśniał wtedy sens tego spotkania: „Nasze spotkanie jest tylko potwierdzeniem, że ludzkość […] angażując się w wielką sprawę pokoju, winna sięgać do swych najgłębszych i najbardziej życiodajnych źródeł […]. Oprócz środków ludzkich i ponad nimi potrzeba gorącej, pokornej i ufnej modlitwy. […] Modlitwa prowadzi do nawrócenia serca. Właśnie dlatego przybyliśmy do tego miejsca”.

7. Drogie siostry, drodzy bracia, zebrani tutaj – na Stadionie „Górnika” w Wałbrzychu, a także uczestniczący w naszej modlitwie dzięki transmisji Radia Maryja i Telewizji Trwam – dziękujmy dziś wspólnie Bogu za dar osoby oraz służby Kościołowi i światu Jana Pawła II. Jego pontyfikat, jego dokonania i jego dziedzictwo są cały czas przedmiotem analiz i refleksji, opracowań i publikacji. On cały czas jest obecny w świadomości współczesnego Kościoła. Każda i każdy z nas nosi w sobie jakąś cząstkę daru, jaki przekazał nam święty Papież swoim nauczaniem, swoją miłością i służbą. Za to wszystko pragniemy dziś podziękować w tej Eucharystii ukrzyżowanemu i zmartwychwstałemu Panu. Dziękujemy za świętość Jana Pawła II. Ona najbardziej przemówiła do ludu Bożego zaraz po odejściu do domu Ojca Papieża, który był gorliwym, nieustraszonym pasterzem według Bożego Serca.

Kończąc, chciałbym poruszyć jeszcze jedną sprawę, która zaczyna nas niepokoić. Obok nurtu szczerej wdzięczności, z jaką spotyka się św. Jan Paweł II na całym świecie ze strony milionów chrześcijan, wyznawców innych religii, a nawet niewierzących, zaczynają być wysuwane w pewnych środowiskach insynuacje, a nawet oskarżenia pod jego adresem. Zarzuca się Ojcu Świętemu, że tolerował lub nawet ukrywał zło w Kościele. Nie ma na to i nie będzie żadnego dowodu, bo insynuacjom i oskarżeniom przeczą fakty. Jan Paweł II był pasterzem nieskazitelnym i sprawiedliwym. Nie tolerował w Kościele zła i reagował wobec zła, kierując się wskazaniami Ewangelii i własnym prawym sumieniem. To był warunek sine qua non – to był niezbędny warunek do budowania przez Papieża cywilizacji miłości i dobra w naszym pogruchotanym świecie. Dlatego bolą nas pojawiające się w niektórych krajach głosy podważające świętość Jana Pawła. Jeszcze bardziej boli nas, jeżeli te głosy są powtarzane i nagłaśniane w jego Ojczyźnie. Pytanie: w imię czego?

Docierają do mnie prośby, bym bronił świętego Papieża, patrona naszej wolności. Ale on sam się broni swoją świętością, prawością życia oraz ofiarnością służby Kościołowi i światu.

8. Bracia i siostry, po wyniesieniu Jan Pawła Wielkiego do chwały ołtarzy przez jego następców na Stolicy św. Piotra – przez Papieży Benedykta XVI i Franciszka, jesteśmy pewni, że on nadal, choć na inny sposób pełni swoją posługę wobec Kościoła, wstawiając się za nami, upraszając pokój dla świata. Powierzajmy więc Bogu wszystkie nasze sprawy osobiste, rodzinne, społeczne i narodowe, prosząc o wstawiennictwo św. Jana Pawła II. Jestem przekonany, że on dziś spogląda na ten Stadion, na nasze modlitewne zgromadzenie i jest nam za nie wdzięczny. Spogląda na Diecezję Świdnicką i na całą Polskę i z serca nam błogosławi.

Dlatego zwracamy się do niego z wiarą i nadzieją: św. Janie Pawle II, Papieżu odzyskanej przez nas wolności, Apostole Pokoju – módl się za nami.

Amen!

Tagi:
Jan Paweł II Wałbrzych kard. Stanisław Dziwisz stadion

Kard. Dziwisz: pytania o ludzkie przemijanie dotykają sensu istnienia człowieka

2019-11-03 05:46

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej / Kraków (KAI)

„Słowo Boże pomaga nam spojrzeć z nadzieją na trudną rzeczywistość ludzkiego przemijania, cierpienia i śmierci. Pytania z tym związane należą do najważniejszych, bo dotykają sensu naszego istnienia” – mówił kard. Stanisław Dziwisz w czasie Mszy św. sprawowanej w Dzień zaduszny w katedrze na Wawelu.

Joanna Adamik

Metropolita senior w czasie liturgii sprawowanej we wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych w katedrze na Wawelu zwrócił uwagę, że pytania o ludzkie przemijanie, cierpienie i śmierć należą do najważniejszych, bo dotykają sensu istnienia człowieka. – Jako uczniowie Jezusa Chrystusa szukamy u Niego odpowiedzi na rodzące się w naszym sercu lęki i pytania. (…) On, Jezus Chrystus, Syn Boży, swoim nauczaniem, a przede wszystkim mocą swojej zbawczej śmierci i zmartwychwstania rozjaśnił mroki ludzkiej egzystencji i otworzył nam drogę do życia, które nie będzie miało kresu – mówił kard. Dziwisz i podkreślał, że śmierć człowieka nie unicestwia go, chociaż zawsze jest trudnym doświadczeniem – jest „próbą wiary i nadziei w obliczu cierpienia, niepewności i trwogi”. – Nosimy w sobie niezniszczalne pragnienie życia, zaszczepione w nas przez samego Boga, jesteśmy bowiem stworzeni na Jego obraz i podobieństwo – dodawał.

W czasie homilii kardynał zauważył, że katedra wawelska od tysiąca lat jest świadkiem wiary pokoleń, które nas poprzedziły w drodze do wieczności. – My stanowimy tylko kolejne ogniwo. Przyszliśmy i odejdziemy tak, jak oni – mówił. Podkreślił, że skarbem katedry są relikwie świętego Biskupa i Męczennika Stanisława, a także świętej Królowej Jadwigi. Przypomniał, że w wawelskich grobach złożone są także doczesne szczątki polskich królów, wieszczów narodowych, biskupów krakowskich oraz zasłużonych Polaków.

– Krypta Katyńska przyjęła dziesięć lat temu doczesne szczątki prezydenta Rzeczypospolitej Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki, upamiętniając równocześnie wszystkie ofiary katastrofy smoleńskiej oraz spoczywających w katyńskich grobach synów polskiego narodu – przypomniał kard. Dziwisz.

Były wieloletni sekretarz Jana Pawła II wspominał także trzy Msze święte prymicyjne w krypcie św. Leonarda, które ks. Karol Wojtyła odprawił w Dzień zaduszny 1946 r., nazajutrz po swoich święceniach kapłańskich. – Dziś mamy w nim orędownika w niebie i szczególnego przewodnika wiary na naszych drogach do wieczności – mówił krakowski metropolita senior.

– Powierzmy w tej Eucharystii wszystkich wiernych zmarłych, zwłaszcza tych, którym nasza modlitewna pamięć się należy. Prośmy Pana życia, by obdarzył ich wszystkich życiem wiecznym. Prośmy również, by nas samych umacniała nadzieja życia na wieki w Bogu i dzielmy się tą nadzieją ze wszystkimi, których spotykamy na naszych drogach – zakończył homilię kard. Dziwisz.

Po Mszy św. odbyła się tradycyjna procesja z modlitwą za zmarłych królów, wieszczów narodowych, biskupów krakowskich oraz zasłużonych Polaków. W wawelskich grobach złożono doczesne szczątki m.in. polskich królów począwszy od Władysława Łokietka, ale także narodowych bohaterów takich jak Tadeusz Kościuszko i Józef Piłsudski, wieszczów – Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego, oraz metropolitów krakowskich – kard. Adama Sapiehy i kard. Franciszka Macharskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: ubodzy są cenni w oczach Boga, ponieważ nie mówią językiem "ja"

2019-11-17 11:03

st, kg (KAI) / Watykan

Ubodzy są cenni w oczach Boga, ponieważ nie mówią językiem "ja": nie utrzymują się samodzielnie, potrzebują ludzi, którzy wezmą ich za rękę. Zwrócił na to uwagę Franciszek w kazaniu podczas Mszy św., której przewodniczy 17 listopada w 33. niedzielę zwykłą – w III Światowym Dniu Ubogich – w bazylice św. Piotra w Watykanie. Przestrzegł przed skupianiem się na rzeczach "przedostatnich" kosztem tych najważniejszych, ostatecznych. W liturgii uczestniczą osoby biedne i potrzebujące wraz z towarzyszącymi im wolontariuszami oraz przedstawiciele licznych organizacji charytatywnych.

Vatican Media

Nawiązując do czytanego dzisiaj fragmentu Ewangelii św. Łukasza, mówiącego o zapowiedzi zburzenia wspaniałej Świątyni Jerozolimskiej Ojciec Święty zwrócił uwagę na przemijalność rzeczy doczesnych, "przedostatnich" i o wiecznym trwaniu rzeczy ostatecznych. Te pierwsze upadną, ale te drugie pozostaną: świątynia, ale nie Bóg; królestwa i sprawy rodzaju ludzkiego, ale nie człowiek - zaznaczył kaznodzieja. Nawet jeśli są to rzeczy wspaniałe, jak świątynie, i przerażające, jak trzęsienia ziemi, znaki na niebie i wojny i wydają się nam wydarzeniami z pierwszej strony, to jednak Pan umieszcza je na drugiej. Na pierwszym miejscu pozostaje to, co nigdy nie przeminie: żywy Bóg i człowiek, nasz bliźni, który jest wart więcej niż wszystkie informacje świata.

W tym kontekście papież wymienił dwie pokusy, przed którymi przestrzega nas Jezus. Pierwszą jest pośpiech i to, co natychmiastowe. W imię Jezusa nie wolno iść za tymi, którzy mówią, że kres nadejdzie natychmiast, że „nadszedł czas”, nie należy naśladować tych, którzy szerzą niepokój i podsycają lęk przed innymi i przed przyszłością, bo strach paraliżuje serce i umysł. Wielokrotnie ulegamy temu pośpiechowi, chcąc poznać wszystko i natychmiast, z ciekawości, pod wpływem najnowszej wiadomości szokującej lub skandalicznej, słuchają głośnych i gniewnych krzyków tych, którzy wołają „teraz albo nigdy”. Jeśli gonimy za "natychmiast", zapominamy o tym, co trwa na zawsze i tracimy z oczu niebo – przestrzegł Ojciec Święty. Dodał, że w ten sposób odrzucamy tych, którzy nie nadążają w tym szalonym wyścigu i zostają z tyłu: o ludziach starszych, nienarodzonych, niepełnosprawnych, ubogich, których uważamy za bezużytecznych.

Jezus w zamian proponuje dziś każdemu wytrwałość, która jest codziennym dążeniem naprzód, wpatrując się przy tym w to, co nie przemija: w Pana i bliźniego. Dlatego wytrwałość jest darem Boga, dzięki któremu zachowywane są wszystkie Jego inne dary – przypomniał Franciszek, apelując o trwanie w dobru i aby nie tracić z oczu tego, co naprawdę się liczy.

Drugie złudzenie to pokusa własnego "ja" – tłumaczył dalej ego. Zauważył, że chrześcijanin, dążąc do tego, co wieczne i trwałe, jest też uczniem nie "ja", lecz "ty", to znaczy, że podąża nie za swymi kaprysami, ale za wezwaniem miłości i głosem Jezusa. Aby go rozpoznać, trzeba mówić tym samym językiem, co Jezus: językiem miłości i "ty". Po Jezusowemu mówi nie ten, kto rozwodzi się nad "ja", ale kto je porzuca. Nierzadko nawet czynimy dobro po to, aby uważano mnie za dobrego; dajemy, aby samemu otrzymać, pomagamy, aby pozyskać przyjaźń kogoś ważnego – ostrzegł mówca.

Wskazał, że ubodzy są cenni w oczach Boga, ponieważ nie mówią językiem "ja": nie utrzymują się samodzielnie, o własnych siłach, ale potrzebują ludzi, którzy wezmą ich za rękę. Przypominają nam, że w ten sposób przeżywa się Ewangelię, jak żebracy zwracający się do Boga – podkreślił papież. Zachęcił, aby zamiast czuć poirytowanie, gdy ktoś ubogi puka do naszych drzwi, przyjąć ich wołanie o pomoc jako wezwanie do porzucenia naszego "ja" i przyjęć ich z takim samym spojrzeniem miłości, jakie ma dla nich Bóg. Przebywając z ubogimi i służąc im, uczymy się gustów Jezusa, rozumiemy, co zostaje, a co przemija – zaznaczył kaznodzieja.

"Ubodzy ułatwiają nam dostęp do Nieba, dlatego wiara ludu Bożego postrzegała ich jako odźwiernych Nieba. Już teraz są naszym skarbem, skarbem Kościoła. Istotnie odsłaniają nam bogactwo, które się nigdy nie starzeje, to, które łączy ziemię z Niebem i dla którego naprawdę warto żyć: miłość" – zakończył swe kazanie Ojciec Święty.

(Rozszerzymy)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: papież zjadł obiad z 1,5 tys. ubogich

2019-11-17 20:05

kg (KAI/ACI/Vaticannews) / Watykan

W niedzielę 17 listopada - w III Światowym Dniu Ubogich - Franciszek zjadł obiad z półtora tysiącem biednych w Auli Pawła VI w Watykanie. Po Mszy św., odprawionej z okazji tego Dnia w bazylice św. Piotra i po odmówieniu modlitwy Anioł Pański Ojciec Święty udał się do Auli, gdzie czekali na niego potrzebujący i towarzyszący im wolontariusze.

Vatican News

Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej podało, że na obiad składały się specjalność kuchni śródziemnomorsiej - lasagna oraz udka z kurczaka w sosie pieczarkowym z ziemniakami, deser, owoce i kawa. Uczestnicy tego niezwykłego spotkania z papieżem, odbywającego się już zresztą po raz trzeci, reprezentowali wszystkie diecezje włoskie i organizacje charytatywne.

Franciszek nazwał to wydarzenie „obiadem w gronie przyjaciół”, a dziękując im za przybycie modlił się o błogosławieństwo dla swych gości oraz ich rodzin.

Obecny na obiedzie jałmużnik papieski kard. Konrad Krajewski wskazał na ewangeliczne znaczenie tej inicjatywy. „Papież chce przy wspólnym stole zjednoczyć tych, którzy cierpią, z tymi, którym się udało i mogą innym ofiarować posiłek, czy konkretną pomoc” – powiedział w Radiu Watykańskim.

Vatican News

"Jezus mówi do Zacheusza: zejdź z drzewa, idę do twojego domu m.in. po to, by spożyć z tobą posiłek. Jezus jadał z ubogimi i my robimy to samo, naśladujemy Jezusa. A oprócz tego Eucharystia, czyli największy skarb, jaki mamy, powstała podczas posiłku" – przypomniał kardynał. Zwrócił uwagę, że "podczas posiłku dzieją się cuda, bo patrzymy sobie w oczy, dzielimy się sobą, rozmawiamy". Dodał, że jeśli "w rodzinie jesteśmy skłóceni, to pierwsza rzecz, jaką robimy, to nie chcemy wspólnie zasiąść do stołu, bo stół jednoczy. W dzisiejszą niedzielę Papież chce właśnie tego wielkiego zjednoczenia - tych, którym się nie udało, którzy cierpią i tych, którym się udało, bo mogą ofiarować innym posiłek”.

Polski purpurat kurialny zaznaczył, że Światowy Dzień Ubogich to wezwanie dla każdego do dostrzeżenia ubogich i potrzebujących, których Bóg stawia na naszej drodze. „To też sposobna okazja, by przypomnieć sobie, że wszystko, co mam, zawdzięczam łaskawości Boga” – stwierdził jałmużnik papieski.

Przywołał przykład Łazarza, który spał pod domem bogatego. "I ten Łazarz był tylko dla tego bogatego, a on się nie spostrzegł. Ubodzy są dla nas, dla każdego z nas. Ci, którzy śpią pod bazyliką św. Piotra, są dla mnie, ci, którzy śpią w Warszawie na Dworcu Centralnym, są dla tych, którzy przechodzą" – powiedział kard. Krajewski. Zauważył, że jest to więc "dzień także mój, żebym się zastanowił, dla kogo żyję, komu posługuję, bo przecież wszystko co mam, to dlatego, że Bóg jest łaskawy i otrzymałem po to, żeby się dzielić. Jeśli się nie dzielę tym, co mam, to wszystko, co mam jest przeciw mnie”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem