Reklama

Święcenia biskupie ks. Wojciecha Skibickiego

2019-04-07 19:23

ks. pt / Elbląg (KAI)

Diecezja.elblag.pl

Wierni świeccy wraz ze swoimi duszpasterzami, posłowie na Sejm RP, wojewodowie warmińsko-mazurski i pomorski, marszałek województwa warmińsko-mazurskiego, przedstawiciele służb mundurowych, jak również 14 biskupów uczestniczyło w uroczystościach święceń nowego biskupa pomocniczego diecezji elbląskiej bp. nominata Wojciecha Skibickiego. Głównym szafarzem święceń był bp Jacek Jezierski - biskup elbląski, a współszafarzami arcybiskupi: Salvatore Pennacchio - nuncjusz apostolski w Polsce oraz Józef Górzyński - metropolita warmiński.

Zgodnie z tradycją, na początku obrzędu została odczytana bulla papieska, w której Ojciec Święty Franciszek zwraca się do nominata: "Po wysłuchaniu opinii Kongregacji do spraw Biskupów, moją apostolską władzą ustanawiam Ciebie biskupem tytularnym ze stolicą w Casae Nigrae i pomocniczym diecezji elbląskiej".

W homilii bp Jezierski nawiązał do ewangelicznej sceny ustanowienia Dwunastu, która jest archetypem chrześcijańskiego myślenia o osobie, życiu i działalności biskupa oraz o kolegium biskupów. Przypomniał też, że w dużych średniowiecznych kościołach, takich jak katedra elbląska, umieszczano na filarach, których musiało być co najmniej dwanaście, rzeźby przedstawiające Apostołów.

- Rzeźby Dwunastu na filarach obrazowały i obrazują do dziś znaczenie Apostołów w Kościele. To oni stali się filarami wspólnoty, którą tworzył i nadal buduje Chrystus – zaznaczył bp. Jezierski. Zdaniem kaznodziei, każdy biskup jest świadkiem Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, poniżonego i wzgardzonego, ale też chwalebnego, zwycięskiego, miłosiernego i niosącego nadzieję. - Winien on wprowadzać innych w wiarę i w życie chrześcijańskie. Jest to jego podstawowe zadanie i posłannictwo. Jest to równocześnie zasiew dla przyszłości – podkreślił biskup elbląski.

Reklama

Po przyrzeczeniu złożonym przez biskupa nominata i odśpiewaniu litanii do Świętych nastąpił miał miejsce obrzęd nałożenia rąk oraz modlitwa święceń. Po nich, główny szafarz namaścił głowę wybranego i przekazał mu księgę Ewangelii oraz insygnia biskupie: pierścień, mitrę i pastorał.

Na zakończenie liturgii przedstawiciele wiernych świeckich, osób życia konsekrowanego oraz duchowieństwa diecezji elbląskiej wypowiedzieli wobec bp. Skibickiego słowa pozdrowień i akceptacji. Odczytano także listy gratulacyjne: Prezydenta RP oraz Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. Słowo pozdrowień i życzeń wygłosił nuncjusz apostolski. Po nich, podziękowanie Ojcu Świętemu i zgromadzonym w katedrze złożył nowo wyświęcony biskup.

Asystę liturgiczną uroczystości przygotowali alumni Seminarium w Elblągu. Natomiast oprawę muzyczną zapewniły: Chór Lutnia z Malborka pod batutą Bożeny Belcarz oraz zespół instrumentalny Capella Sancti Nicolai, który prowadzi ks. Piotr Towarek. W repertuarze znalazły się części stałe z Mszy ku czci św. Jacka Odrowąża (Kyrie, Sanctus, Agnus Dei), skomponowanej przez Pawła Bębenka w 1. rocznicę ingresu bp. Jezierskiego do katedry elbląskiej. Ponadto, na zakończenie liturgii zebrani usłyszeli także dwa utwory instrumentalne na trąbkę solo i organy: Te Deum (Marc Antoine Charpentier) oraz Rondo” z 1. Suity Movm. 1. Symphonies de Fanfares (Jean-Joseph Mouret).

Bp Skibicki na swoją dewizę biskupią wybrał słowa: „Ewangelia źródłem radości”. Tarcza jego herbu została podzielona na cztery pola – dwa czerwone i dwa niebieskie – za pomocą skrzyżowania ze sobą pastorału i włóczni, które nawiązują do osoby św. Wojciecha i prawdopodobnego miejsca jego męczeńskiej śmierci w Świętym Gaju, nieopodal Elbląga. Kolor czerwony symbolizuje w heraldyce: wspaniałomyślność, hart ducha i waleczność, natomiast kolor niebieski – czystość, lojalność i wierność. W górnym polu czerwonym znajduje się pięciopłatkowa róża srebrna (różyc, poraj) – znak rodu Sławników, z którego pochodził św. Wojciech. W dolnym polu czerwonym – księga Ewangelii nawiązująca do zawołania biskupiego, umieszczonego na szarfie pod herbem.

Uroczystość święceń bp. Wojciecha Skibickiego jest drugą tego typu w dziejach kościoła św. Mikołaja w Elblągu. 7 października 1747 r. święcenia biskupie przyjął w tym samym miejscu Wojciech Stanisław Leski - biskup chełmiński. Bp Skibicki jest też drugim w historii diecezji elbląskiej biskupem pomocniczym. Jego poprzednikiem na tym urzędzie był w latach 1992-2015 bp Józef Wysocki.

Tagi:
bp Wojciech Skibicki

Reklama

Święcenia biskupie biskupa nominata Wojciecha Skibickiego

2019-04-03 17:20

diec. elbląska/ BP KEP / Elbląg (KAI)

W sobotę 6 kwietnia podczas Mszy św. o godz. 11.00 w katedrze św. Mikołaja w Elblągu odbędą się uroczystości święceń biskupich nowego biskupa pomocniczego diecezji elbląskiej, Wojciecha Skibickiego. Głównym szafarzem będzie biskup elbląski Jacek Jezierski, współkonsekratorami – abp Salvatore Pennacchio, nuncjusz apostolski w Polsce oraz abp Józef Górzyński, metropolita warmiński.

KEP

„Cieszę się, że obecnie będzie mnie wspierał w pracy duszpasterskiej, administracyjnej i synodalnej ks. biskup Wojciech – młodszy ode mnie o jedno pokolenie” – napisał biskup elbląski Jacek Jezierski, zapraszając na uroczystości święceń nowego biskupa pomocniczego diecezji elbląskiej Wojciecha Skibickiego i prosząc o modlitwę w jego intencji.

Msza św. rozpocznie się w sobotę o godz. 11.00 uroczystym ingresem do katedry elbląskiej. Na początku obrzędu sakry biskupiej zostanie odśpiewany Hymn do Ducha Świętego, następnie zostanie odczytana bulla Ojca Świętego Franciszka. Po homilii, którą wygłosi bp Jacek Jezierski, biskup nominat złoży przyrzeczenie, odpowiadając m.in. na pytania: „Czy chcesz wiernie i nieustannie głosić Ewangelię Chrystusa?”, „Czy chcesz wiernie okazywać posłuszeństwo następcy świętego Piotra?” oraz na pytania o trwanie w jedności z kolegium biskupów i pragnienie troszczenia się o wiernych. Po Litanii do Wszystkich Świętych nastąpi obrzęd nałożenia rąk i modlitwa święceń, a także namaszczenie głowy oraz przekazanie księgi Ewangelii i insygniów biskupich: pierścienia, mitry i pastorału.

Asystę liturgiczną uroczystości będą stanowili alumni Wyższego Seminarium Duchownego w Elblągu. Natomiast oprawę muzyczną zapewni Chór Lutnia z Malborka pod batutą Bożeny Belcarz oraz Capella Sancti Nicolai, którą dyryguje ks. Piotr Towarek. Podczas liturgii zabrzmią części (Kyrie eleison, Sanctus, Agnus Dei) Missa in honorem sancti Hyacinthi czyli Mszy ku czci św. Jacka Odrowąża. Jest to msza napisana w 1. rocznicę ingresu bp. Jacka Jezierskiego do katedry elbląskiej, do której muzykę skomponował Paweł Bębenek.

Biskup nominat na swoją dewizę biskupią obrał słowa: „Ewangelia źródłem radości”. Tarcza jego herbu została podzielona na cztery pola – dwa czerwone i dwa niebieskie – za pomocą skrzyżowanego pastorału i włóczni, symbolizujących św. Wojciecha. Kolor czerwony symbolizuje w heraldyce: wspaniałomyślność, hart ducha i waleczność, natomiast kolor niebieski – czystość, lojalność i wierność. W górnym polu czerwonym znajduje się pięciopłatkowa róża srebrna (różyc, poraj) – znak rodu Sławników, z którego pochodził św. Wojciech. W dolnym polu czerwonym – księga Ewangelii nawiązująca do zawołania biskupiego, umieszczonego na szarfie pod herbem.

***

Decyzję Ojca Świętego o nominacji ks. kan. Wojciecha Skibickiego biskupem pomocniczym diecezji elbląskiej ogłosił 14 lutego 2019 r. Nuncjusz Apostolski w Polsce.

Biskup nominat urodził się 23 maja 1970 r. w Skrwilnie 9ziemia dobrzyńska, diecezja płocka) w rodzinie Józefa i Lucyny z domu Pilśniak. Maturę zdał w Liceum Ogólnokształcącym w Malborku (1989 r.). Studia teologiczne kończył w seminariach duchownych w Olsztynie i Elblągu. Święcenia prezbiteratu przyjął 10 czerwca 1995 r. w Elblągu.

Posługiwał m.in. jako: wikariusz parafii św. Rodziny w Elblągu (1995/96), sekretarz i kapelan biskupa (1996/1997 oraz 2003-2010). Ukończył studia doktoranckie z zakresu liturgiki w KUL i w 2003 r. obronił pracę doktorską pt. „Instytucja katechumenatu dorosłych w praktyce duszpasterskiej diecezji polskich” (promotor ks. prof. dr hab. Jerzy Kopeć).

Był wykładowcą liturgiki w seminariach duchownym w Elblągu i Pieniężnie, wicerektorem seminarium w Elblągu (2004-2016), członkiem rady kapłańskiej i kolegium konsultorów. Od 2014 r. pełnił funkcję kanonika rzeczywistego Kapituły Katedralnej Elbląskiej. W latach 2006-2015 był diecezjalnym korespondentem Katolickiej Agencji Informacyjnej. W chwili nominacji pełnił funkcje: rzecznika prasowego kurii diecezjalnej, delegata biskupa ds. ochrony małoletnich (2015-2019) oraz ds. indywidualnych form życia konsekrowanego (2016-), a także dyrektora wydziału nauki katolickiej kurii (2016-), dyrektora ośrodka formacji diakonów stałych w diecezji, członka komisji głównej synodu diecezjalnego oraz przewodniczącego zespołu pobożności ludowej i formacji liturgicznej. Związany jest duszpastersko ze wspólnotami Wiara i Światło oraz Chemin Neuf.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak reżyseruje się „marsze równości”

2019-08-13 12:55

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 33/2019, str. 38-39

W Polsce marsze środowisk LGBT nazywane są „marszami równości”. Na całym świecie te same parady znane są jako „Gay Prides”, co wskazuje na ich zasadniczy cel – ukazanie dumy z bycia homoseksualistami.
W Polsce próbuje się przedstawić „marsze równości” jako spontaniczne inicjatywy ludzi, którzy twierdzą, że są dyskryminowani i walczą o należne im prawa. Ale, oczywiście, tak nie jest. Na całym świecie wszystkie „Gay Prides” mają podobną scenografię i tę samą „reżyserię”, co wskazuje na to, że służą one tym samym celom wyznaczonym przez ideologów LGBT.
O próbę przeanalizowania tego zjawiska poprosiłem prof. Tommasa Scandroglia – dawnego wykładowcę Uniwersytetu Europejskiego w Rzymie.

vitaumanainternazionale.org
Prof. Tommaso Scandroglio

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Badał Pan Profesor zjawisko parad homoseksualnych, zwanych „Gay Pride”. Co je charakteryzuje?

PROF. TOMMASO SCANDROGLIO: – Wszystkie „Gay Prides”, parady dumy gejowskiej, mają pewne wspólne cechy, które starałem się przeanalizować. Przede wszystkim cechuje je duch protestu. Parady te mają w sobie coś z ducha demonstracji 1968 r. (rewolucja studencka), które w roszczeniach dla pewnych grup społecznych (robotników, studentów, kobiet) nie proponowały postaw obronnych, ochrony danej kategorii, ale uciekały się do atakowania tych, których przedstawiano jako wrogów: pracodawców/kapitalistów przeciwstawiano robotnikom, nauczycieli/rodziców – uczniom, mężczyzn/rodziny/dzieci – kobietom. W analogiczny sposób w „Gay Prides” maszeruje się nie na rzecz osób homoseksualnych, ale zawsze przeciwko komuś. Przede wszystkim przeciwko Kościołowi, przeciwko tym, którzy twierdzą, że akty homoseksuale są nieuporządkowane, przeciwko partiom prawicowym, przeciwko ludziom o tradycyjnych poglądach itd. Krótko mówiąc – charakterystyczną cechą tych parad jest duch antagonistyczny, który zaprzecza hasłom o niedyskryminacji, integracji, otwartości na to, co różne, wykrzykiwanym podczas tych samych manifestacji. Innymi słowy – środowiska homoseksualne domagają się dialogu, otwarcia, bycia przyjaznymi, ale same przyjmują całkowicie odwrotną postawę: postawę wrogości, wojowniczości, niezdolność do dialogu.

– Dlaczego znaczna część uczestników tych parad manifestuje półnaga?

– To prawda, że „Gay Prides” to parada półnagich ciał (kostium kąpielowy jest najbardziej popularny), a to z kilku ważnych powodów. Pierwszy – to prowokacja. Zgodnie z agresywnym, wojowniczym duchem, o którym wspomniałem, konieczne jest sprowokowanie „wroga”, zmuszenie go do niekontrolowanej reakcji, by następnie oskarżać go o bigoterię, niewrażliwość i homofobię. Drugi powód – to krytyka. Nagość jest wykorzystywana jako obraza stereotypów, normalności, naturalności relacji. Kryje się za tym rewolucyjne przesłanie: obalić porządek ustanowiony przez Boga, który chciał, by mężczyzna czuł pociąg do kobiety i vice versa, a w szczególności obalić znaczenie czystości i wstydliwości, postrzeganych już nie jako cnoty, ale tabu, które trzeba przełamać, wrogie indywidualnej wolności i pełnemu wyrażaniu siebie. Trzeci powód to transgresja. Półnagie ciało osoby homoseksualnej jest wyrazem pragnienia przekroczenia wszystkich ograniczeń w sferze seksualnej. Pierwszym takim ograniczeniem jest, oczywiście, heteroseksualizm – rozpusta jest rozumiana jako wyzwalająca siła własnych popędów. Czwarty powód to przeciwstawienie „fizyczności” „wewnętrzności” – nagość świadczy o tym, że związek homoseksualny często koncentruje się na erosie, a wymiar afektywny (który jest również chaotyczny, ponieważ pochodzi z orientacji homoseksualnej, która jest nieuporządkowana, jak naucza katechizm), to aspekt drugorzędny. To właśnie fizyczność jest często źródłem stosunków homoseksualnych. Innym powodem jest narcyzm ich uczestników, dla których parada może być sceną do popisu w nadziei, że zostaną zauważeni i docenieni.

– Parady te organizowane są wszędzie i na szeroką skalę, nawet w krajach i miejscach, w których osób o skłonnościach homoseksualnych jest bardzo mało – tak jakby ktoś chciał „narzucić” społeczeństwu temat homoseksualizmu, aby przyzwyczajać ludzi do tego zjawiska...

– To prawda, ponieważ jednym z celów tych parad jest przyczynienie się do uznania zjawiska homoseksualizmu i transseksualizmu za normalne w świadomości zbiorowej, do pozbawienia zwykłych ludzi wrodzonego impulsu krytycznego. Rozpowszechnienie parad na całym świecie sprawiło, że stały się one zjawiskiem obyczajowym, już nawet nie tak nieprzyzwoitym, co w oczywisty sposób pomogło w podejmowaniu wielu innych działań mających na celu „normalizację” homoseksualizmu. Historycznie „Gay Prides” były pierwszą publiczną inicjatywą, która miała na celu akceptację homoseksualizmu w społeczeństwie.

– W Polsce, podobnie jak w innych krajach, „marszom równości” towarzyszą bluźniercze gesty. Dlaczego tak się dzieje?

– Jednym z ich wyróżników jest bluźnierczy charakter i bezczeszczenie Kościoła oraz ducha religijnego. Wspomniałem wcześniej o antagonistycznym wymiarze parad, a pierwszym wrogiem, którego należy zniszczyć, jest Kościół. Dlatego jest w nich tak wiele wulgarności, obelg i bluźnierczych przedstawień przeciwko Bogu, Matce Bożej i świętym. W tych gestach pełnych przemocy nie chodzi tylko o zamiar bezczeszczenia, modny od 1968 r. aż do chwili obecnej, ale jest to przejaw prawdziwej nienawiści do „sacrum”, tak jakby Kościół i święci byli wyrzutem sumienia dla sumienia tych ludzi.

– W większości krajów istnieją prawa uznające bluźnierstwo i oczernianie religii za przestępstwa, które podlegają karze. Dlaczego nikt nie karze homoseksualistów, którzy dopuszczają się takich przestępstw, podczas gdy ludzie przeciwni „marszom równości” są piętnowani lub wprost prześladowani?

– Z jednej strony – ludzie, którzy ośmielają się krytykować bluźniercze gesty i słowa uczestników „Gay Prides”, uważani są za homofobicznych, nieliberalnych, dyskryminujących, średniowiecznych, ponieważ rzekomo cenzurują wolność wypowiedzi. A z drugiej – ludzie, którzy obrażają uczucia religijne całego ludu, korzystają tylko z prawa do wolności słowa! Tak więc są dwie miary oceny: jeśli gej obraża Madonnę, to ta obraza jest wyrazem wolności słowa, a jeśli wierzący krytykuje homoseksualistę, który obraża Maryję, to zasługuje na pójście do więzienia za zniesławienie. Jest to skutek masowej kampanii kulturowej, która zmieniła zbiorowe postrzeganie zjawiska homoseksualizmu i sprawiła, że zwykli ludzie wierzą – z jednej strony – że działacze gejowscy są zawsze ofiarami, które należy bronić, a z drugiej – że katolik jest zawsze „katem” i dlatego zasługuje na pozbawienie wolności słowa, by nie mógł dyskryminować. Ta nierówność traktowania, a raczej otwarta dyskryminacja ludzi wierzących, wywiera w konsekwencji wpływ również na sędziów, którzy w tych sprawach przychylają się do dominujących, mainstreamowych opinii.

– Na stronie homoseksualistów „Gayly Planet” można przeczytać: „Nawet jeśli parady są przezabawne, a ty tańczysz aż do wyczerpania, pozostają demonstracjami politycznymi, by walczyć o równość i prawa społeczności LGBTQ”. Czy „Gay Prides” są formą walki politycznej?

– Według ideologów „tęczowych parad”, prawdziwy gej musi być aktywny politycznie. Homoseksualizm nie może pozostać w sferze prywatnej, ale musi stać się instancją polityczną, musi mieć wymiar publiczny, a zatem musi zostać przekształcony w walkę o swobody obywatelskie, prawa, finansowanie publiczne itp.

– Jeśli za paradami LGBT kryje się konkretna ideologia, to każdy ma prawo je krytykować, tak jak istnieje prawo do krytyki każdej partii czy ideologii...

– Krytyka, kontestacja, dezaprobata zawsze były bronią ruchu LGBT.

– Światowe lobby LGBT od dawna chce zmusić Kościół do zmiany nauki o zachowaniach homoseksualnych. Jakich metod używa, aby to osiągnąć?

– Wśród wielu strategii możemy wskazać trzy. Pierwsza to szantaż. W Kościele, jak przyznał sam Papież, działają lobby homoseksualne i są one bardzo wpływowe. Szantaż jest narzędziem do załatwiania wielu spraw. Jeśli jakiś biskup, rektor seminarium, przewodniczący jakiegoś papieskiego organizmu ma „plamy na życiorysie”, to stają się one walutą wymiany: gejowskie lobby obiecuje, że nie ujawni nic z tego, co wie o życiu biskupa, rektora czy księdza, w zamian za bycie przyjaznym gejom – „gay friendly”. Druga strategia: to przekonanie ludzi, że większość księży jest homoseksualistami. Jest to strategia promowana również przez socjologa i działacza gejowskiego Frédérica Martela w książce „Sodoma”. Twierdzi on, że skoro homoseksualizm jest tak rozpowszechniony w Kościele, to należy go „znormalizować”, uznać za naturalny wariant orientacji seksualnej. I trzecia strategia, również obecna w tekście Martela: ukazywanie homofobów (to neologizm zrodzony z teorii płci, który ma oznaczać ludzi źle nastawionych do homoseksualizmu) jako utajonych homoseksualistów. Tak więc ci, którzy krytykują homoseksualizm, są homoseksualistami, nawet jeśli o tym nie wiedzą. To sztuczka polegająca na tym, że z jednej strony zmusza się kogoś do milczenia, aby uniknąć podejrzeń o homoseksualizm, a z drugiej, na poziomie medialnym, ukazuje się środowsko konserwatywne jako garstkę bigoteryjnych hipokrytów.

* * *

Polska jest na półmetku zaplanowanej na ten rok kampanii środowisk LGBT+.

Od kwietnia do października br. w 23 polskich miastach organizowane są parady i tzw. marsze równości. Pierwsze miały już miejsce, a w sierpniu „marsze równości” przejdą ulicami: Płocka, Gorzowa Wielkopolskiego, Katowic, Szczecina, Torunia, Kalisza, Wrocławia i Lublina.

W ubiegłym roku odbyło się w Polsce 14 tęczowych parad, a w bieżącym jest ich o 40 proc. więcej. Charakterystyczne jest, że organizowane są one nie tylko w dużych aglomeracjach, ale coraz częściej w małych, odległych od centrum, ośrodkach, gdzie społeczność LGBT jest znikoma i nigdy przedtem publicznie się nie prezentowała.

(KAI)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papieski jałmużnik już na Jasnej Górze

2019-08-24 18:26

it / Jasna Góra (KAI)

Kard. Konrad Krajewski jak zwykle przyszedł na Jasną Górę wraz z Pieszą Pielgrzymką Łódzką. Odkąd jest w Watykanie zawsze niesie też intencje wskazane przez papieża Franciszka. W tym roku było jednak inaczej. - Papież prosił, żeby wziąć jego intencje bez wymieniania i to dlatego chyba tak ciężko się szło - wyznał utrudzony pątnik. Dodał, że choć pogoda wyśmienita, sprzyjająca, to jednak droga trudna. - Idę, ale nie mogę przyśpieszyć – podkreślał.

BPJG

Kardynał zauważył jednak, że „chyba takie zwolnienie jest mu potrzebne”. - Żebym pomyślał, że nie można się ciągle z czymś ścigać. Myśleć- ile zrobiliśmy, ilu osobom pomogliśmy. Po prostu trzeba iść rytmem Ewangelii a tam nie ma wyścigów - powiedział.

Przeczytaj także: Kard. Konrad Krajewski: trzeba pamiętać o tym, co nam mówił Jan Paweł II

Wytrawny pątnik, bo to kolejna piesza pielgrzymka papieskiego jałmużnika, podkreśla, że „pielgrzymowanie to nie jest przejście iluś kilometrów czy zmaganie się ze swoim ciałem”. - To wreszcie marsz w dobrym kierunku i chwila na zastanowienie czym jest Kościół, jakie jest moje miejsce w Kościele, bo pielgrzymka to wyznanie wiary – dodał kard. Krajewski.

Zapytany o Kościół w Polsce widziany z perspektywy Watykanu odpowiedział: „jakie by nie były burze, to Kościół jest zawsze Chrystusowy i to jest najważniejsze”.

Kard. Konrad Krajewski jak zwykle wraz z pielgrzymami wkroczył w progi Kaplicy Matki Bożej. Nie uklęknął jednak tuż przed Cudownym Obrazem, w miejscu dla niego przygotowanym, a w przedsionku prezbiterium, tuż przy kracie.

W 94. Pieszej Pielgrzymce Łódzkiej przyszło ok. 2 tys. osób. Przyjechała też grupa rowerowa. W ciągu czterech dni pątnicy pokonali ponad 120 km. Hasłem rekolekcji było wołanie: „Stworzycielu Duchu przyjdź!”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem