Reklama

Wiara

Śmierć Jezusa oczami ludzi chorych

Czy można przeżyć własną śmierć?

Śmierć jest ważnym, jeśli nie najważniejszym momentem naszego życia. Jest składową naszego życia. Dla ludzi młodych, silnych, którzy mają wiele planów, marzeń – może być bardzo odległa. Jednak chcąc nie chcąc, będziemy musieli spotykać się ze śmiercią, będziemy musieli przeżyć śmierć naszych najbliższych. Może babci, dziadka i pewnie najtrudniejsze dla każdego z nas – śmierć naszej mamy i naszego taty. A w końcu sami będziemy musieli przeżyć własną śmierć. Przeżyć własną śmierć? Zastanawialiście się kiedyś nad tym? Czy można przeżyć własną śmierć?

[ TEMATY ]

wiara

B.M. Sztajner/Niedziela

Czy myśleliście kiedyś o własnej śmierci? Podzielę się z Wami moimi myślami:

- na początku pomyślałem – ciekawe, z jakiego powodu poniosę śmierć? – zawał, udar

Reklama

czy może po prostu ze starości? - potem – zastanawiałem się, gdzie to będzie: dom, praca, sklep?

- dalej – zaczęło robić się poważnej – myślałem sobie – czy ktoś będzie przy mnie w tym momencie? Czy może będę umierał sam? Czy będzie ktoś obok mnie, kto do końca będzie trzymał mnie za rękę?

- a dopiero na końcu uświadomiłem sobie: przecież wszystko, o czym teraz myślałem, nie jest najważniejsze…

Reklama

I wtedy zadałem sobie pytanie: czy ja będę przygotowany na śmierć? Czy na ostatniej prostej zaufam Jezusowi? Czy moja śmierć wyda jakieś owoce?

Jezus zjednoczył się ze śmiercią człowieka. Przeżywał ten sam ból, strach, te same reakcje fizjologiczne, co umierający człowiek. Zapraszam Was, abyśmy przeżyli dzisiaj śmierć Jezusa oczami ludzi szczególnie bliskich Jezusowi, tj. oczami ludzi chorych.

A Jezus dźwigając krzyż dla siebie, przyszedł na tak zwane Miejsce Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. (J 19, 17)

Wiemy dobrze, że życie Ewangelią najlepiej sprawdza się w momentach trudnych, kryzysowych, pełnych prób, bólu i cierpienia. Tak też jest w przypadku ludzi chorych. Moment choroby dla wielu ludzi jest przełomowy. Wtedy zadają sobie różne pytania:

Jaki sens ma cierpienie? Gdzie w tym wszystkim jest dobry i kochający Bóg? Odpowiedzi są różne, ale niestety, nie zawsze na plus. Nie nam to sądzić, ponieważ sami wiemy, jak trudno jest w pełni ufać Jezusowi, gdy wszystko się wali.

Jezus dźwigał krzyż, a dokładniej nasze grzechy. A chorzy? Chorzy dźwigają chorobę, cierpienie. Jezus był przywiązany do krzyża, a dla chorego często krzyżem jest łóżko,

z którego nie może się ruszyć, tak jak Jezus na krzyżu. Jezus umierał na Golgocie.

Dla chorych Golgotą może być szpital, DPS, albo – daj Boże – jego własny dom.

Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa. (J 19,18)

Kto ukrzyżował Jezusa? Moglibyśmy powiedzieć, że ówczesna władza, krzyczący tłum. A kto krzyżuje chorych? Tutaj pojawiają się różne odpowiedzi: krzyżuje ich życie, inni ich krzyżują, a wreszcie sami się krzyżują. Ten obraz Jezusa, który jest pośrodku dwóch mężczyzn, przypomina mi szpital i znajdujące się na salach łóżka szpitalne. Zazwyczaj trzy, cztery.

Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: «Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski». (J 19, 19)

Myślę, że większość z nas była kiedykolwiek w szpitalu i pamiętacie, że również na łóżkach szpitalnych jest taka karta z imieniem i nazwiskiem pacjenta, a na kartach, które wypisuje personel, często podana jest nazwa „kary” np. Jan Kowalski – wypadek samochodowy, uraz kręgosłupa, przerwany rdzeń kręgowy, niedowład czterokończynowy. Tytuł kary to jakby powód śmierci.

Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza po części; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. Mówili więc między sobą: «Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć». Tak miały się wypełnić słowa Pisma: Podzielili między siebie szaty, a los rzucili o moją suknię. To właśnie uczynili żołnierze. (J 19, 23-24)

Kto pełni współcześnie rolę żołnierzy, gdy umiera człowiek chory? Może powiem teraz zbyt mocne słowa, ale myślę, że nie są one oderwane od życia. Często to właśnie rodzina umierającego człowieka zachowuje się, jak żołnierze przy konającym Jezusie. Jeszcze Jezus nie zdążył oddać Ducha, a oni dzielą miedzy sobą jego szaty. Jeszcze chory kona na łóżku, a rodzina dzieli między sobą majątek umierającego. Może to bolesne, ale chyba nierzadko prawdziwe. Wniosek – najbliżsi mogą przyjąć postawę żołnierzy. Obyśmy nie stali się nigdy żołnierzami.

A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. (J 19, 25)

Czy zdajemy sobie sprawę z tego, jak ważne jest nie umierać w samotności?

Przy Jezusie pozostali najbliżsi, w tym Jego Mama i umiłowany uczeń Jan. Bóg dał mi łaskę bycia przy śmierci kilku osób. Żeby lepiej to zobrazować, mogę powiedzieć, że umierali mi na rękach, bo w sumie tak to wygląda podczas reanimacji chorego. Dziękuję Bogu za ten dar, ponieważ dzięki takim wydarzeniom człowiek szybciej dojrzewa. Inaczej patrzy na świat i na samego siebie. Takie chwile pamięta się bardzo długo – jak nie całe życie. Jaka z tego lekcja dla nas? Być przy śmierci chorych, cierpiących. Nie bójmy się tego. Nie bójmy się trzymać za rękę chorego, który umiera. Tak ważny jest dotyk przy śmierci. Ja chciałbym, aby ktoś był przy mojej śmierci i trzymał mnie za rękę. A Ty?

Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. (J 19, 26-27)

Jak poradzić sobie z bezradnością wobec śmierci? Maryja i Jan patrzyli z bezsilnością na śmierć Jezusa. Nie mogli fizycznie nic zrobić. Ale owa bezsilność fizyczna, nie była bezsilnością ich serca. Wiemy, że nie mogli pokonać żołnierzy i uwolnić Jezusa, ale wierzymy, że nie stracili nadziei, bo byli z Jezusem do końca, w przeciwieństwie

do pozostałych uczniów. Rodzina chorego, albo on sam, często obwiniają Boga za cierpienie, chorobę i śmierć. Miałem taką sytuację w rodzinie. Gdy zmarł mój wujek w młodym wieku, który przez kilka lat leżał w śpiączce po tym, jak spadł z dachu, czuwaliśmy przy jego trumnie do późnego wieczoru i zostaliśmy w gronie najbliższych. Jego żona, a moja ciocia w pewnym momencie nie wytrzymała i wiedząc, że jestem blisko Kościoła, powiedziała do mnie: Zbyszek, skoro wujek modlił się, chodził do Kościoła to dlaczego tyle lat cierpiał, tyle lat był przybity do łóżka, bez kontaktu i umarł? Pamiętam, że wtedy nic nie odpowiedziałem, ale jakoś tak naturalnie pozwoliłem cioci się wyżalić i wypowiedzieć.

Odwróćmy teraz ten problem i zapytajmy Boga Ojca: Ojcze, jak mogłeś spokojnie patrzeć na cierpienie i śmierć swojego ukochanego i jedynego Syna? Czy wtedy nie krzyczałeś? Nie cierpiałeś? Czemu nie zahamowałeś tej lawiny zła? Teologia od wieków bała się tego tematu, tych pytań. Bo jak powiedzieć, że Bóg cierpi? Arcybiskup Grzegorz Ryś tak komentuje ten problem: „postawmy sobie inne pytanie: Jak powiedzieć, że Ojciec

nie cierpi? I patrzy spokojnie na to, co dzieje się w Ogrójcu, potem u Kajfasza, u Piłata i wreszcie na Golgocie. Jesteście w stanie powiedzieć, że Bóg Ojciec nie cierpiał? Zaczynamy rozumieć, że to całe zło, które uderzyło w Jezusa, najpierw uderza w Ojca, bo Bóg nie stworzył zła, bo Bóg stworzył świat dobry, bo Bóg stworzył człowieka, który jest bardzo dobry. Każde zło, które się w świecie pojawia, jakiekolwiek zło, dotyka najpierw Boga, który jest Stwórcą dobrego świata. Każde zło jest najpierw policzkiem wymierzonym Bogu Ojcu. Bóg nie stworzył zła, Bóg nie jest autorem zła, Bóg nie jest zabójcą, Bóg nie stworzył śmierci. Wszystko, co mnie dotyka jako mój krzyż, jako cierpienie, najpierw Bóg przyjmuje w siebie. To Jego najpierw boli, dotyka, obraża, znieważa. I objaśnia mi to, że możesz to zamienić w doświadczenie miłości, dobra, możesz to zamienić tak jak Jezus w wydarzenie odkupienia. Możesz odwrócić z Jezusem całą tę machinę zła, możesz jej całej zaprzeczyć. Możesz w Duchu Jezusa Chrystusa wyjść naprzeciwko własnego krzyża i Go ucałować”.

Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: «Pragnę». Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: «Wykonało się!» I skłoniwszy głowę oddał ducha. (J 19, 28-30)

Jezus do końca swojego życia był świadomy. Możemy powiedzieć, że jako Bóg – człowiek przeżył własną śmierć. Podano Jezusowi na hizopie gąbkę pełną octu. Wiemy, że są różne interpretacje tego gestu. Na przykład ewangelista Łukasz umieszcza podanie Jezusowi octu w kontekście szydzenia z Niego. Natomiast św. Jan, którego fragment usłyszeliśmy, zwraca uwagę na to, że Jezus przyjął napój i w ten sposób wypełnił zapowiedź zawartą

w Psalmie 69, która brzmi: „poili mnie octem, gdy byłem spragniony”. Arcybiskup Józef Życiński komentując ten fragment, stawia taką tezę: „Być może ich (czyli żołnierzy) gest podania gąbki nasyconej octem stanowił akord miłosierdzia wobec cierpiącego Jezusa, który nie tylko u płaczących niewiast wywoływał współczucie”. Akt miłosierdzia wobec chorych, cierpiących i umierających. Jak to jest istotne, przekonałem się, gdy pracowałem na izbie przyjęć. Moi koledzy ratownicy przywieźli karetką starszego pana. Nie pamiętam już, z jakiej przyczyny, ale mam go wciąż przed oczami, jego twarz, ponieważ po pierwsze – nikt za nim nie przyjechał do szpitala, co jest raczej naturalne, że rodzina od razu wsiada w samochód i jedzie za karetką, po drugie – był zaniedbany – jakby od dłuższego czasu nikt nie umył mu twarzy, a oczy były pełne wydzieliny, która tworzy się w kącikach oczu po śnie. Po trzecie wreszcie, chciało się temu choremu pić, był odwodniony. Wtedy zdałem sobie sprawę,

że bardzo ważne jest, aby podać choremu szklankę wody, nawilżyć mu suche i spękane usta, umyć twarz, przebrać go, podać leki.

Na widok tego, co się działo, setnik oddał chwałę Bogu i mówił: «Istotnie, człowiek ten był sprawiedliwy». Wszystkie też tłumy, które zbiegły się na to widowisko, gdy zobaczyły, co się działo, wracały bijąc się w piersi. Wszyscy Jego znajomi stali z daleka; a również niewiasty, które Mu towarzyszyły od Galilei, przypatrywały się temu. (Łk 23, 47-49)

Umieranie Jezusa poruszyło setnika. A czy moje lub twoje odejście z tego świata poruszy kogoś? Czy po naszej śmierci ktoś powie podobne słowa, które wypowiedział setnik? Śmierć Jezusa zmieniła losy świata, od tej pory nic już nie jest takie samo. A czy moja lub Twoja śmierć wpłynie na zmianę kogoś? Czy zbliży kogoś do Jezusa?

Moment śmierci dla wielu chorych jest momentem uzdrowienia. Myśleliście tak kiedyś

o śmierci? Moment uzdrowienia? Moment śmierci jest otwarciem nowej rzeczywistości dla tej osoby, która umiera, i dla tych, którzy są przy niej. Dla nas śmierć Jezusa jest momentem uzdrowienia i odkupienia. To jest paradoks Ewangelii, że ze śmierci Jezusa płynie życie. Dzięki tej śmierci i temu, co wydarzyło się trzy dni później, każda kolejna śmierć, w tym śmierć chorych i cierpiących, jest pełna nadziei i wiary. Jezus umarł za mnie i za Ciebie,

a wiesz dlaczego? Bo mnie i Ciebie bardzo kocha, szaleje za nami! Zgodził się, aby stała się wola Boża. Przyjął ból i cierpienie z miłości do mnie i do Ciebie! Został wywyższony na krzyżu i pragnie, abyśmy Go uwielbili w naszym życiu. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Jedna z piosenkarek w swoim utworze pt. „Szeroko rozłożone ramiona” pyta: jak wygląda miłość? Właściwie tekst tej piosenki jest rozmową z Jezusem i zadawaniem jemu tego pytania: jak wygląda miłość?

Śpiewa:

„Kiedyś wierzyłam, że miłość to romantyczne przeżycia, jedynie szczęśliwy traf.

Myślałam nawet, że miłość jest dla szczęściarzy i pięknych ludzi.

Kiedyś wierzyłam, że miłość jest chwilową błogą rozkoszą,

ale miłość to coś więcej niż to wszystko.

A potem ujrzałam Go tam, wiszącego na drzewie, patrzącego na mnie.

Zobaczyłam Go tam, wiszącego na drzewie, patrzącego na mnie.

On patrzył na mnie, ja na Niego, przenikał mnie na wskroś swoim spojrzeniem.

Nie byłam w stanie uciec od spojrzenia tych pięknych oczu i zaczęłam zalewać się łzami.

On miał szeroko otwarte ramiona i obnażone serce.

Szeroko rozłożone ramiona, On krwawił, przelewał krew...

Sama definicja miłości. Sama miłość patrzyła na mnie, a ja na Niego, wiszącego na drzewie.

I zaczęłam szlochać, i szlochać, i szlochać...

Oto skąd wiem, czym jest miłość!!!!”

2019-04-09 13:12

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Tau w nowym singlu opowiada o tym, jak jego życie wyglądałoby bez Boga

2020-09-29 08:30

[ TEMATY ]

wiara

muzyka

Bozon Records

Właśnie ukazał się najnowszy utwór kieleckiego rapera pt. „Kod”, do którego muzykę stworzył jego 14-letni syn Alex.

Czym jest tytułowy „Kod” raper wyjaśnia pod koniec teledysku. Singiel zapowiada równocześnie najnowszy album Tau pt. „Ikona”, którego premiera już na początku grudnia.

Jak informuje wytwórnia Bozon Records:

,,Pierwowzorem ikon były pochodzące z I wieku portrety grobowe odnalezione w Egipcie. Przedstawiały one wizerunek osoby, która po śmierci została pochowana wraz ze swoją ikoną. Współcześnie znane nam ikony przedstawiają wizerunki chrześcijańskich świętych. Koncepcja albumu wyraża tę rzeczywistość w następujący sposób - każdy Człowiek rozpoczyna swoje życie jako Ikona stworzona na Obraz Boga.

Zapisujemy ją poprzez czyny, słowa i myśli, a proces tworzenia obrazu naszego życia kończy się wraz z naszą śmiercią. Jakie było życie - taka będzie Ikona. W tytułowym utworze autor płyty zadaje pytanie, które jest rdzeniem tej metafory: ,,Jaka jest Twoja Ikona? Rozświetlona? A może bardzo mroczna - wielka rozpacz...?''.

Najnowszy album, to aż 20 utworów i 7 gościnnych występów, które zaskoczą wielu słuchaczy. To m.in. BRO, Małach, Sarius, Zbuku czy ks. Bartczak. Jak prezentuje się Ikona Tau? Przekonamy się już 04.12.2020 r. gdy odbędzie się sklepowa premiera wydawnictwa. Do tego czasu ,,Ikonę'' zamawiać można w preorderze na bozonrecords.pl"

CZYTAJ DALEJ

Bp Kaszak: trzeba powrócić do świątyń

2020-09-28 10:43

[ TEMATY ]

bp Grzegorz Kaszak

BP KEP

Bp Grzegorz Kaszak

Bp Grzegorz Kaszak

O potrzebie pokornej modlitwy i konieczności powrotu do świątyń mówił bp Grzegorz Kaszak, sosnowiecki ordynariusz w diecezjalnym sanktuarium Najświętszego Zbawiciela w Przegini. Z okazji miejscowych uroczystości odpustowych w niedzielę 27 września, hierarcha nawoływał do szczególnej wiary i ufności w czasie trwającej pandemii.

W swoim kazaniu bp Kaszak porównał zagrożenie epidemiczne do niebezpieczeństwa, które dotknęło Polskę w 1920 r. w wyniku bolszewickiego najazdu. W tym kontekście biskup zaznaczył, że, podobnie jak wówczas, możemy ocaleć dzięki modlitewnej jedności całego narodu: - Trzeba nam paść na kolana. Trzeba powrócić do świątyń. Trzeba wspomnieć mądrość naszych przodków, ojców. I to jest zadanie dla Was kochani i dla tego sanktuarium. Ono musi tętnić życiem. Trzeba nam tu upaść na kolana i dobrego Boga prosić o pomoc, obronę i ratunek. I zobaczycie, że jeżeli to czynić będziemy – Pan Bóg nas nie opuści! Zachowa nas w zdrowiu i oddali pandemię - zapewniał bp Kaszak.

Wśród zaproszonych gości nie zabrakło przedstawicieli władz krajowych i lokalnych, na czele z ministrem infrastruktury Andrzejem Adamczykiem.

Uczestnicy uroczystości odpustowych mieli także okazję oddać cześć XVI-wiecznemu wizerunkowi Cierpiącego Chrystusa Miłosiernego, który według legendy został uratowany z płonącego kościoła na Kresach przez rycerza z dworu królewskiego w Sienicznie.

CZYTAJ DALEJ

Abp Skworc do księży dyrektorów Wydziałów Duszpasterskich: Niedziela „to perła w koronie”, której trzeba strzec

2020-09-29 21:16

[ TEMATY ]

Niedziela

arcybiskup

Niedziela

KEP

„To perła w koronie”, której trzeba strzec - tak mówił o świętowaniu niedzieli do księży dyrektorów Wydziałów Duszpasterskich abp Wiktor Skworc. Ich spotkanie rozpoczęło się we wtorek późnym popołudniem w Katowicach. To gremium opracowuje program duszpasterski dla Kościoła w Polsce. Spotkanie potrwa do czwartku (1 października).

Abp Wiktor Skworc, przewodniczący Komisji Duszpasterstwa Konferencji Episkopatu Polski, na rozpoczęcie spotkania przypomniał, że tematem trzeciego roku programu duszpasterskiego w Polsce - Eucharystia daje życie - są słowa: "Posłani w pokoju Chrystusa." To program na lata 2021/22, który koncentruje się na Eucharystii jako tajemnicy świętowania i apostolatu.

- O świętowaniu niedzieli nigdy dość. Serdecznie więc proszę i zachęcam, aby sprawa niedzieli jako dnia Pańskiego i jego świętowania mocno wybrzmiała w naszym programie i w zwyczajnym nauczaniu pasterzy Kościoła w Polsce - mówił arcybiskup do zgromadzonych księży. Dodał, że przyszłość naszej Ojczyzny powinna być budowana na wartościach. - Wartością pierwszą pośród wartości jest na pewno rodzina, chroniona Konstytucją i niedziela. „To perła w koronie”, której trzeba strzec - wskazywał.

Dajcie ludziom w niedzielę odpocząć! - apelował hierarcha. Przypomniał, że o prawo do niedzielnego odpoczynku zmagali się strajkujący robotnicy Wybrzeża i Górnego Śląska. Sprawa ta powraca akurat w 40-tą rocznicę podpisania społecznych porozumień. - Promujmy niedzielę jako święty dzień chrześcijaństwa i kultury europejskiej tak jak inne europejskie kraje - nawoływał. Zaznaczył też, że powinnością duszpasterzy jest budowanie i umacnianie wartości niedzieli jako dnia dla Boga i człowieka.

- Nie możemy się zgodzić na dyktaturę różnych organizacji, korporacji zajmujących się handlem i dystrybucją towarów, które nie biorą pod uwagę kosztów społecznych - mówił dodając, że wolna niedziela to element naszej kulturowej tożsamości. - Jako duszpasterze apelujemy, aby się liczono z nakazem świętowania niedzieli, zapisanym w III Bożym przykazaniu: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”. To z nim łączymy obronę dnia Pańskiego – dnia zmartwychwstania Chrystusa – dnia dla chrześcijan świętego - wskazywał arcybiskup.

Przypomniał, że Konferencja Episkopatu Polski wielokrotnie wypowiadała się na temat niedzieli, m.in. udzielając poparcia inicjatywie NSZZ "Solidarność" dążącego do ograniczenia handlu w niedzielę.

- Niedziela – jako święto Boga i człowieka, jest integralnie związana ze świętowaniem - podkreślał arcybiskup. Zaznaczał, że "w sytuacji odradzającego się powoli życia społecznego trzeba środkami oddziaływania duszpasterskiego odbudowywać parafialne wspólnoty, gromadząc je wokół ołtarza, pamiętając, że to nie my gromadzimy, a Chrystus."

Oceniał, że zawieszenie życia parafialnego i duszpasterstwa dokonało się nagle, z kolei odbudowanie życia religijnego w parafii będzie wymagało czasu. - Wierni muszą dojść do wewnętrznego przekonania, że zagrożenie minęło, a postepidemiczna codzienność wymaga aktywności, zaangażowania i działania przez włączenie się w odtworzenie międzyosobowych relacji na każdym szczeblu - apelował. - Oby każde spotkanie na Eucharystii prowadziło do odbudowania świadomej i odpowiedzialnej wspólnoty - dodawał metropolita katowicki.

W przemówieniu cytował też słowa kard. Roberta Sarah’a: Z radością powróćmy do Eucharystii! - Aby świętować i odpoczywać - dodał na koniec.

Spotkanie Księży Dyrektorów Wydziałów Duszpasterskich rozpoczęło się we wtorek późnym popołudniem w Katowicach. To gremium opracowuje program duszpasterski dla Kościoła w Polsce. Temat trzeciego roku realizacji programu duszpasterskiego to "Posłani w pokoju Chrystusa." Motto biblijne brzmi „Ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie” (J 6, 57). Spotkanie potrwa do czwartku (1 października). Księża dyrektorzy Wydziałów Duszpasterskich tradycyjnie spotykają się dwa razy w roku, w poszczególnych diecezjach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję