Reklama

Odpowiedzialność księży posiadających potomstwo - artykuł o. Józefa Augustyna SJ

2019-04-12 16:25

O. Józef Augustyn SJ / Kraków (KAI)

http://jaugustyn.jezuici.pl/

Mężczyzna posiadający potomstwo nie może kryć się więc za swoją funkcją kapłańską, by uniknąć odpowiedzialności i trudu rodzicielstwa – przypomina o. Józef Augustyn. Omawiając watykańską „Notę odnośnie do praktyki Kongregacji ds. Duchowieństwa w sprawie duchownych posiadających potomstwo” jezuita zaznacza, że dzieci księży katolickich przez całe stulecia były tematem tabu zarówno w Kościele, jak i w społeczeństwie.

Publikujemy artykuł o. Józefa Augustyna przesłany KAI przez Autora.

Watykańska „Nota” w sprawie księży posiadających potomstwo

„Jeśli my odmawiamy wierności, On wiary dochowuje,

Reklama

bo nie może się zaprzeć siebie samego” (2 Tm 2,13)

Wywiad, jakiego kard. Beniamino Stella, prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa, udzielił Andrea Torniellemu dyrektorowi wydawniczemu Mediów Watykańskich, w sprawie rozwiązywania sytuacji kapłanów posiadających dzieci [„L’Osservatore Romano”, 27 lutego 2019 – przyp. KAI], ujawnia kolejny raz pragnienie współczesnego Kościoła kroczenia drogą przejrzystości moralnej oraz pełnej jawności stosowanych procedur w rozwiązywaniu najtrudniejszych problemów osób duchownych i świeckich. Wywiad pokazuje nową jakość, z jaką Watykan stawia czoła bolesnemu problemowi księży, którzy – wbrew zobowiązaniom zachowania celibatu – nawiązują relacje z kobietami i wydają na świat potomstwo.

1. Kardynał przedstawia zwięźle roboczy dokument wydany dla użytku wewnętrznego Stolicy Apostolskiej noszący tytuł: „Nota odnośnie do praktyki Kongregacji ds. Duchowieństwa w sprawie duchownych posiadających potomstwo”. Jak wyjaśnia kardynał, „Nota” porządkuje praktykę w tej materii, którą od lat stosuje się w Kongregacji ds. Duchowieństwa. Dodaje też, że dokument powstał kilkanaście lat temu w czasach Papieża Benedykta XVI, gdy prefektem Kongregacji ds. Duchowieństwa był kard. Cláudio Hummes. W całej sprawie chodzi o dobro dziecka i jego prawo, by u jego boku był również tata, a nie tylko sama mama. Papież Franciszek, stwierdza kard. Stella, w pełni akceptuje takie rozwiązanie. „Już jako kardynał i arcybiskup Buenos Aires w dialogu z rabinem Abrahamem Skórką, opublikowanym w książce „W niebie i na ziemi”[1], był w tej sprawie kategoryczny: priorytetową uwagę taki kapłan musi poświęcać swemu potomstwu” – mówi kardynał. I choć prezentowana „Nota” przygotowana została do wewnętrznego użytku Stolicy Apostolskiej, jest znana także biskupom i polecana do stosowania, gdy mają do czynienia z tego typu sytuacjami w swoich diecezjach.

2. Kapłan, któremu urodzi się dziecko, jest – z prawa naturalnego – zobowiązany do odpowiedzialności za swoje potomstwo oraz za jego matkę. Ksiądz będący w takiej sytuacji – zauważa prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa – winien rozumieć, „jaka spoczywa na nim odpowiedzialność względem własnego dziecka”. Dobro dziecka i odpowiednia opieka nad nim muszą „znajdować się w centrum zainteresowania Kościoła”. Fakt bycia księdzem katolickim, z którym Kościół wiąże celibat, nie może być ważniejszy od naturalnego faktu bycia ojcem dziecka. O ile celibat księży wynika z prawa ustanowionego przez Kościół, i on może z niego zwolnić, o tyle ojcostwo i macierzyństwo wiąże się z naturalnym prawem nadanym przez samego Stwórcę, nad którym Kościół nie ma władzy i nie może z niego zwalniać. „Rodzice, ponieważ dali życie dzieciom, w najwyższym stopniu są obowiązani do wychowania potomstwa i dlatego muszą być uznani za pierwszych i głównych jego wychowawców” – czytamy w „Deklaracji o wychowaniu chrześcijańskim Soboru Watykańskiego II”[2].

Mężczyzna posiadający potomstwo nie może kryć się więc za swoją funkcją kapłańską, by uniknąć odpowiedzialności i trudu rodzicielstwa. Fakt, że ojcem dziecka jest ksiądz, nie może być ani dla niego, ani też dla jego przełożonych usprawiedliwieniem, by odmówić dziecku tego, do czego ma prawo.

Prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa mówi jednoznacznie: „Księża, którzy mają dzieci, powinni opuścić stan kapłański dla ich dobra. (…) Tego typu sytuacja jest uważana za nieodwracalną i wymaga od kapłana odejścia ze stanu duchownego, nawet jeśli on sam uważa się za zdolnego do pełnienia posługi”. To rozwiązanie nie ma bynajmniej charakteru kary za złamanie celibatu, który ksiądz dobrowolnie przyrzekał Bogu i Kościołowi, ale jest konsekwencją naturalnych zobowiązań wobec zrodzonego potomstwa i jego matki. To obowiązek moralny, z którego nikt nie ma prawa go zwolnić, także najwyższe władze kościelne.

A co robić, gdy ksiądz nie zamierza rezygnować z kapłaństwa, ale zabezpieczywszy materialną sytuację matki i dziecka, pragnie dalej spełniać funkcję księdza? – dopytuje Andrea Tornielli. Kardynał Stella nie widzi takiej możliwości: „Kiedy zgodnie z osądem biskupa (…) sytuacja wymaga, aby kapłan wziął na siebie obowiązki wynikające z jego ojcostwa, lecz nie chce prosić o dyspensę, taki przypadek jest zgłaszany do Kongregacji z wnioskiem o usunięcie takiego kapłana ze stanu duchownego”.

I chociaż procesy kanoniczne przeniesienia ad statum laicalem księży, którzy porzucili kapłaństwo, trwają nieraz latami, to jednak kard. Stella zapewnia, że w Kongregacji ds. Duchowieństwa robi się wszystko, co możliwe, aby „dyspensa z obowiązków została przyznana w jak najkrótszym terminie – w ciągu kilku miesięcy – tak, aby kapłan mógł towarzyszyć matce w wychowaniu dzieci”.

3. Dzieci księży katolickich przez całe stulecia były tematem tabu zarówno w Kościele, jak i w społeczeństwie, a przypadki ojcostwa kapłanów miały klauzulę najwyższej poufności. Sprawa była znana zwykle bardzo wąskiemu gronu osób zarówno po stronie księdza – ojca dziecka, jak i matki. W katolickim społeczeństwie, w którym duchowni mieli wysoki autorytet moralny, temat dzieci księży był kłopotliwy i arcywstydliwy dla wszystkich stron: dla dziecka, dla jego rodziców, dla rodziny, dla Kościoła. W rozwiązywaniu problemu nacisk położony był na troskę o ukrycie sprawy, na lęk przed wybuchem skandalu oraz finansowe zabezpieczenie matki i dziecka. Ksiądz, któremu urodziło się dziecko, gdy wiedział o tym biskup, był przenoszony na drugi koniec diecezji, do innej diecezji lub też gdzieś daleko na misje.

Dobro potomka oraz jego naturalne prawo do wychowania przez ojca było podporządkowane „roztropnym”, „praktycznym” rozwiązaniom, na które wszystkie strony, poza samym dzieckiem, wyrażały zgodę.

Rozwiązania te utożsamiano często z dobrem Kościoła. Było to jednak rozwiązanie – jakkolwiek próbować je tłumaczyć – nieprzejrzyste moralnie, by nie powiedzieć zakłamane. Porzucenie dziecka przez ojca – księdza to zawsze wielka krzywda naznaczająca całe jego życie. „Dziecku w jego rozwoju powinna towarzyszyć przede wszystkim miłość rodziców, właściwe wychowanie, a zatem to wszystko, co stanowi rzeczywiste i odpowiedzialne rodzicielstwo, zwłaszcza w pierwszych latach życia” – oświadczył kard. Stella.

4. Nierzadko jednak zdarzały się też sytuacje, że księża posiadający dzieci ukrywali starannie swoją tożsamość w środowisku rodzinnym matki jego dziecka, a jego przełożeni i koledzy nie byli świadomi faktu posiadania przez niego potomstwa. Dzisiaj w dobie powszechności internetu, smartfonów, mediów społecznościowych, takie rozwiązanie jest już praktycznie nie do podtrzymania. Nazwiska i fotografie księży bywają umieszczane, bez ich pytania i zgody, na stronach diecezjalnych czy parafialnych. Domaganie się przez jakiegoś kapłana, by tego nie czynić, budziłoby najwyższą podejrzliwość jego środowiska.

Problem dzieci księży katolickich nagłośnił w ostatnich latach psychoterapeuta Vincent Doyle, syn irlandzkiego księdza katolickiego. Założone przez niego stowarzyszenie Coping International stawia sobie za cel wydobycie z anonimowości wszystkie dzieci księży katolickich na całym świecie, kierując do nich pomoc psychologiczną i ludzkie wsparcie. Doyle wychodzi z założenia, że nieobecność ojca w życiu dziecka oraz ukrywanie jego tożsamości przed całym światem są dla niego upokarzające.

5. Prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa podkreśla jednak, że każda sytuacja księdza posiadającego potomstwo winna być rozeznawana indywidualnie. Zaznacza, że wyjątki od przyjętej w „Nocie” zasady bywają bardzo rzadkie. Podaje przy tym trzy konkretne przykłady stanowiące wyjątek.

Po pierwsze, gdy noworodek, dziecko księdza, zostaje zaadoptowane przez inną pełną rodzinę, w której będzie miało przybranego ojca. Po drugie, gdy fakt, że kapłan posiada potomstwo zostaje ujawniony, gdy jego dziecko jest już dorosłe i ma 20–30 lat. Trzeci podany przez kardynała przykład wyjątku od przyjętej w „Nocie” zasady jest bardziej złożony i został – jak to bywa w wywiadach – przedstawiony z pewnymi skrótami. Chodzi o sytuację, kiedy „kapłani, którzy mieli w młodości bolesne doświadczenia uczuciowe i zapewnili swym dzieciom pomoc ekonomiczną, moralną i duchową, a dziś gorliwie i z zaangażowaniem pełnią swą posługę, przezwyciężywszy minioną niestabilność uczuciową”. W przedstawionych sytuacjach biskupi i episkopaty mogą przyjmować rozwiązania bardziej elastyczne i nie muszą zobowiązywać księży posiadających dzieci do składania wniosków o przeniesienie do stanu świeckiego.

6. Ujawnienie „Noty odnośnie do praktyki Kongregacji ds. Duchowieństwa w sprawie duchownych posiadających potomstwo” oraz bezpośredni komentarz prefekta Kongregacji ds. Duchowieństwa kard. Stelli wpisują się w dążenie Kościoła posoborowego do jawności i przejrzystości świadectwa dawanego światu.

Czy biskupi i księża mogliby z czystym sumieniem wzywać do poszanowania praw dzieci, nawoływać ich rodziców do odpowiedzialnej miłości małżeńskiej i rodzicielskiej, gdyby jednocześnie – w imię wygody, egoizmu i nieodpowiedzialności księdza, któremu urodziło się dziecko czy też doraźnie pojmowanej „korzyści” diecezji lub zakonu – przymykali oczy na porzucanie własnych dzieci? W sytuacji chronicznego braku księży biskupi mogą być kuszeni do rozwiązań podejmowanych ze szkodą dla dziecka księdza i jego matki.

Prawdziwym skandalem w Kościele nie są sytuacje uwikłania księży, diecezjalnych i zakonnych, w relacje z kobietami oraz posiadanie dzieci, ale tolerowanie ich podwójnego życia trwającego niekiedy latami. To prawdziwe źródło zgorszenia dla wiernych. Fakt, że księża prowadzący podwójne życie bywają doskonałymi administratorami, budowniczymi kościołów itp., nie usprawiedliwia „patrzenia przez palce” na ich niemoralne życie.

W swojej wypowiedzi dla „L’Osservatore Romano” kard. Stella zdecydowanie odrzuca sugestie, jakoby posiadanie dzieci przez księży było argumentem za wprowadzeniem dobrowolnego celibatu dla księży Kościoła łacińskiego. Fakt, że niektórzy księża weszli w relacje z kobietami i posiadają dzieci, nie jest związany z celibatem, ale z łamaniem słowa danego Bogu i Kościołowi. Narzekanie księży na celibat odsłania ich niedojrzałość i brak konsekwencji. Ksiądz Stanisław Musiał SJ, gdy jakiś ksiądz narzekał na celibat, odpowiadał: „Skoro umówiliśmy się, że gramy w szachy, to grajmy w szachy i nie proponujmy gry w warcaby”. Kardynał Stella dodaje, że „celibat jest cennym darem dla Kościoła łacińskiego, o którego wciąż aktualnej wartości wypowiadali się ostatni papieże, od św. Pawła VI aż po Franciszka”.

Podważanie wartości małżeństwa i rodziny, przemoc wobec dzieci, seksualne wykorzystywanie ich, jakie niesie ze sobą cywilizacja nastawiona wrogo wobec religii oraz religijnej moralności, wymaga od nas, osób duchownych, przejrzystego świadectwa życia. Jeżeli chcemy z mocą głosić światu prawdę, że fundamentalną zasadą ludzkiego szczęścia jest przykazanie miłości Boga, z którego wypływa każda ludzka miłość: oblubieńcza, rodzicielska, przyjacielska itp., musimy najpierw sami jako pierwsi wprowadzać ją w życie. Najmniejsze odstępstwo i niewierność rzuca cień na wiarygodność naszego świadectwa.

7. W mojej ponadczterdziestoletniej posłudze kapłańskiej kilkakrotnie byłem świadkiem ogromu bólu dorosłych już dzieci księży katolickich, dla których dzieciństwo i dorastanie wiązało się z nieustannym cierpieniem i poniżeniem. Przypadkowe wizyty tatusia księdza, pokątne spotkania z nim, konieczność ukrywania jego tożsamości przed całym światem, szczególnie przed ciekawymi sąsiadami i rówieśnikami, budząca się dziecięca zazdrość w obecności rówieśników będących w towarzystwie swoich ojców – to wszystko było źródłem nieopisanego wstydu, upokorzenia i nieznośnego bólu.

Z drugiej strony spotkałem też księży zmuszonych odejść z kapłaństwa z powodu dziecka, które im się urodziło. Zwykle był to dla nich psychiczny wstrząs, szok. Czuli się zdemaskowani, upokorzeni, poniżeni. Stopniowo budziła się w nich świadomość, że ich męska czujność została uśpiona banalnym traktowaniem życia i posługi kapłańskiej. Wielu z nich z pokorą podejmowało odpowiedzialność za tę nową sytuację życiową. Stopniowo ich życie wracało do normy: budowali swoje rodziny, robili kariery zawodowe, rodziły im się kolejne dzieci. Na ogół nie porzucali Kościoła także wtedy, gdy latami byli zmuszeni czekać na watykańską dyspensę. Ale powrót do przeszłości zawsze sprawiał im ogromny ból. W prowadzonych niekiedy szczerych rozmowach miałem wrażenie, że porzucone kapłaństwo było raną nie do zaleczenia. Nawet po wielu latach.

8. W moim odczuciu bardzo dobrze się stało, że watykańska „Nota (…) w sprawie duchownych posiadających potomstwo” zobaczyła światło dzienne. Uważnie winni się z nią zapoznać nie tylko biskupi i prowincjałowie rozwiązujący bolesne problemy księży, którym rodzą się dzieci, ale także kandydaci do kapłaństwa. Dziecko w życiu księdza nie jest bowiem przypadkiem, ale konsekwencją instrumentalnego traktowania swojego życia, kobiety, kapłaństwa.

„Oczywiście dziecko jest zawsze darem Boga, bez względu na to, w jakich okolicznościach się narodziło. Pozbawia się [ojca dziecka] stanu duchownego, bo z odpowiedzialności rodzicielskiej wynika cała seria trwałych zobowiązań” – mówi kard. Stella. Ta nowa sytuacja egzystencjalna, dziecko – nowy człowiek, nowe trwałe zobowiązania wobec niego winny stać się nowym wyzwaniem i nowym życiowym powołaniem. Bóg w swojej nieskończonej dobroci jest hojny i gdy człowiek zmarnuje jedno powołanie, On ofiaruje mu inne. Po każdym upadku i każdej niewierności, gdy wyrażamy skruchę, wszyscy otrzymujemy łaskę nowego początku. Ani Chrystus, ani Kościół nigdy od człowieka się nie odwraca, nie zostawia go w jego upadku i poniżeniu. Jeśli my odmawiamy wierności, On wiary dochowuje, bo nie może się zaprzeć siebie samego (2 Tm 2,13).

O. Józef Augustyn SJ

Przypisy:

1. Por. J.M. Bergoglio, A. Skórka, W niebie i na ziemi, Kraków 2013

2. Sobór Watykański II, Deklaracja o wychowaniu chrześcijańskim „Gravissimum educationis”, 3.

***

Józef Augustyn SJ (ur. 1950) jest duszpasterzem, rekolekcjonistą i kierownikiem duchowym. Od lat zajmuje się formacją kapłańską i seminaryjną. Opublikował kilkadziesiąt książek w tym pracę "Integracja seksualna: przewodnik w poznawaniu i kształtowaniu własnej seksualności" (1994), która była owocem wieloletnich spotkań katechetycznych i rekolekcyjnych z młodzieżą. W 2002 uzyskał habilitację w Wyższej Szkole Filozoficzno Pedagogicznej „Ignatianum” w Krakowie m.in. na podstawie pracy "Wychowanie do czystości i celibatu kapłańskiego".

Tagi:
dzieci kapłani

Pielgrzymka dzieci i młodzieży do miejsc kultu św. Stanisława Kostki

2019-09-15 11:37

eg / Rostkowo (KAI)

Około 6,5 tys. dzieci i młodzieży z diecezji płockiej 14 września wzięło udział w 37. Pielgrzymce Dzieci i Młodzieży do Przasnysza i Rostkowa - miejsc związanych ze św. Stanisławem Kostką. Pielgrzymka odbyła się pod hasłem „nieJESTEMsam”, a wspólnej modlitwie towarzyszyły relikwie Świętego z Mazowsza. Poza tym jej uczestnicy przekazywali szczoteczki i pasty do zębów dla rówieśników w Czadzie.

Katarzyna Dobrowolska
Św. Stanisław Kostka

Pielgrzymka do miejsc kultu św. Stanisława Kostki – Rostkowa i Przasnysza odbyła się pod hasłem „nieJESTEMsam”, akcentującym wspólnotowość w Kościele. Organizowana jest każdego roku około 18 września, kiedy to przypada wspomnienie liturgiczne św. Stanisława Kostki (1550-1568) - patrona dzieci i młodzieży oraz głównego patrona diecezji płockiej, który urodził się Rostkowie na Mazowszu.

Młodzi pątnicy dotarli do Rostkowa w dwóch grupach. Dzieci (uczniowie klas I-VII szkoły podstawowej) spotkały się w Przasnyszu przed kościołem farnym. Potem w 20 grupach pieszo wyruszyły do Rostkowa - miejsca urodzin Świętego. Pątników prowadziła orkiestra dęta z OSP Zawidz Kościelny. Po przejściu 6 km, dzieci dotarły do miejsca urodzin św. Stanisława Kostki.

Przy sanktuarium diecezjalnym wzięły udział w zawiązaniu wspólnoty, poprowadzonej przez ks. Mateusza Stępkę z zespołem „Kostki” z parafii św. Maksymiliana Kolbego w Sierpcu. Tradycyjnie przeszły przez Bramę św. Stanisława Kostki, a także uczestniczyły w programie ewangelizacyjnym, animowanym przez ks. Krzysztofa Drzazgowskiego i zespół „Powołani” z parafii Matki Bożej Królowej Polski w Mławie,

Dzieci wzięły też udział w Mszy św., której przewodniczył bp Mirosław Milewski, biskup pomocniczy diecezji płockiej, a kazanie wygłosił ks. Tomasz Dec, wikariusz parafii Matki Bożej Fatimskiej w Ciechanowie. Z kolei młodzież spotkała się od razu przy sanktuarium św. Stanisława Kostki w Rostkowie. Podczas spotkania nastąpiło uroczyste, procesyjne przeniesienie relikwii św. Stanisława Kostki z kościoła na ołtarz polowy, przez młodzież z Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży.

Konferencję pt. „nieJESTEMsam” wygłosił Daniel Wojda SJ. Mówił m.in. o tym, że człowiek może walczyć z samotnością, budując dojrzałe relacje z innymi ludźmi. To w nich może doświadczyć obecności Pana Boga. Wtedy poprzez relację z innymi, nawiązuje relację z samym Bogiem. Wielu młodych ludzi zdecydowało się przystąpić do sakramentu pokuty i pojednania.

Następnie Mszy św. z udziałem młodzieży przewodniczył bp Mirosław Milewski. Kazanie wygłosił ks. Rafał Winnicki z parafii św. Wojciecha w Nasielsku. W święto Podwyższenia Krzyża odwołał się do życiowych „krzyży”, których doświadczał św. Stanisław Kostka. Wymienił wśród nich m.in. trudności dotyczące jego codziennych obowiązków, w tym nauki, trudne relacje z ojcem, który był przeciwny wstąpieniu Stanisława do zakonu oraz chorobę, podczas której bardzo osobiście doświadczał krzyża cierpienia.

Po Mszy św. młodzież wysłuchała koncertu „Siewców Lednicy”. Na zakończenie spotkania bp Milewski Milewski przypomniał młodym ludziom słowa papieża seniora Benedykta XVI o tym, że „kto wierzy w Boga, nigdy nie jest sam”.

W roku misyjnym pielgrzymce towarzyszyła akcja „Szczoteczka i pasta do zębów dla dzieci z Czadu”, inicjowana przez wydział duszpasterski płockiej Kurii i diakonię misyjną Ruchu Światło-Życie. Dzieci i młodzież składali w Rostkowie przed ołtarzem szczoteczki i pasty do zębów, które zostaną wysłane do Mission Catolique Baikoro w Czadzie, w której pracuje s. Barbara Kruszewska. W pielgrzymce do Przasnysza i Rostkowa, poza pątnikami z diecezji płockiej, uczestniczyły także dzieci i młodzież m.in. z diecezji łomżyńskiej, warszawskiej i archidiecezji gdańskiej. Wzięło w niej udział około 6,5 tysiąca osób, w tym 4,5 tysięcy dzieci oraz 1,5 tysiąca młodzieży. Każdy z młodych pątników otrzymał breloczek odblaskowy z hasłem pielgrzymki.

Dzieciom i młodzieży towarzyszyli księża, siostry zakonne, klerycy seminarium, katecheci świeccy, dekanalni duszpasterze młodzieży i Służby Liturgicznej Ołtarza.

Za organizację pielgrzymki odpowiadał wydział duszpasterski Kurii Diecezjalnej w Płocku z dyrektorem ks. kan. Jarosławem Kamińskim i diecezjalny duszpasterz młodzieży ks. Krzysztof Ruciński. Organizacyjnie przedsięwzięcie wsparł Ruch Światło-Życie, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży i Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej. Nad bezpieczeństwem pątników czuwały służby porządkowe.

*** Św. Stanisław Kostka urodził się 28 października 1550 r. w Rostkowie koło Przasnysza w diecezji płockiej, został ochrzczony w kościele św. Wojciecha w Przasnyszu; zmarł 15 sierpnia 1568 r. w Rzymie. Jest m.in. patronem Polski, diecezji płockiej, ministrantów oraz dzieci i młodzieży. Był synem kasztelana zakroczymskiego. W wieku 14 lat razem ze starszym bratem Pawłem został wysłany do szkół jezuickich w Wiedniu. W grudniu 1565 r. ciężko zachorował. W nocy miał wizję, w której św. Barbara z dwoma aniołami przyniosła mu komunię św. Miał też drugą wizję, w której Matka Boża z Dzieciątkiem Jezus pochyla się nad nim i składa mu w ramiona Dzieciątko. Rano wstał zupełnie zdrowy.

Stanisław pragnął wstąpić do zakonu jezuitów, ale nie uzyskał zezwolenia rodziców. W sierpniu 1567 r. pieszo, w przebraniu, uciekł z Wiednia. W pogoń za nim ruszył jego brat Paweł. Stanisław dotarł do Dillingen w Bawarii (około 650 km) i zgłosił się do świętego Piotra Kanizjusza. Ten wysłał go do Rzymu, gdzie święty Franciszek Borgiasz przyjął go 28 października 1567 r. do nowicjatu. Mając 18 lat złożył śluby zakonne. 10 sierpnia 1568 r. nagle zachorował na malarię i zmarł 15 sierpnia 1568 r. w Rzymie. Na jego pogrzeb przybyły tłumy. Od 1983 roku z Przasnysza do Rostkowa wyrusza doroczna pielgrzymka dzieci i młodzieży. Rok 2018 był w Polsce i diecezji płockiej Rokiem św. Stanisława Kostki.

eg / Rostkowo

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wrocław: prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania przeciw kard. Gulbinowiczowi

2019-09-18 11:24

xrk / Wrocław (KAI)

Wrocławska prokuratura po przesłuchaniu Przemysława Kowalczyka, oskarżającego kard. Henryka Gulbinowicza o molestowanie seksualne, odmówiła wszczęcia postępowania ze względu na przedawnienie się zarzucanego hierarsze czynu.

BP KEP
Kard. Henryk Gulbinowicz

Przypomnijmy – po emisji filmu braci Sekielskich pt. „Tylko nie mów nikomu” Przemysław Kowalczyk (posługujący się pseudonimem Karol Chum) oskarżył w mediach społecznościowych kardynała seniora archidiecezji wrocławskiej o molestowanie, którego hierarcha miał się dopuścić, gdy Chum, jako uczeń liceum prowadzonego przez franciszkanów, został wysłany do kurii po korespondencję. Swoją relację Kowalczyk powtórzył w mediach, deklarując jednocześnie, iż nie zamierza składać zawiadomienia w sądzie kościelnym.

Po jakimś czasie mężczyzna zmienił zdanie i przyszedł na spotkanie z delegatem biskupa, aby – jak twierdził – złożyć wyjaśnienia w tej sprawie, na której rozwiązaniu mu zależało. Towarzyszyła mu kobieta, którą przedstawił jako przyjaciółkę, a która miała go wspierać w trudnym momencie składania zeznań. Jak się później okazało, była to lokalna dziennikarka jednej z gazet, a Chum całe przesłuchanie nagrywał.

Po złożeniu zawiadomienia do prokuratury ta odmówiła wszczęcia śledztwa ze względu na przedawnienie się czynu. – Kiedy sprawa jest badana przez organy władzy państwowej, w tym przypadku prokuraturę, kościelne dochodzenie zostaje zawieszone – tłumaczy ks. Rafał Kowalski, rzecznik archidiecezji wrocławskiej.

– Kategoria „przedawnienia” istnieje również w Kodeksie Prawa Kanonicznego, jednak w odróżnieniu od prawa państwowego, o jej zniesieniu może zadecydować Stolica Apostolska. Wystąpimy więc do Watykanu z prośbą o instrukcję, jak postępować dalej w danej sprawie – dodał rzecznik.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święto we wspólnocie domu

2019-09-18 19:55

Beata Pieczykura

– Bóg wchodzi w nasze życie w momencie chrztu, a my wchodzimy w życie Boga i dlatego mamy być świętymi. Dziś prosimy św. Stanisława Kostkę o szczególnie wstawiennictwo, żebyśmy się nie zagubili na drogach ziemskiego życia, naszej pracy, naszego wysiłku, żebyśmy się nie zniechęcili – mówił abp Wacław Depo do wychowanków, pracowników świeckich oraz sióstr obliczanek „Domu dla Chłopców” im. św. Stanisława Kostki w Częstochowie.

Beata Pieczykura/Niedziela

Specjalny Ośrodek Wychowawczy „Dom dla Chłopców” im. św. Stanisława Kostki w Częstochowie prowadzony przez Zgromadzenie Sióstr Wynagrodzicielek Najświętszego Oblicza 18 września świętował 10-lecie zamieszkania w nowym budynku pod przewodnictwem abp. Wacława Depo. Z tej okazji Metropolita częstochowski celebrował Mszę św. oraz wygłosił homilię.

Zobacz zdjęcia: Święto we wspólnocie domu

– Wszyscy tworzymy wspólny dom, kiedy są uroczystości i wtedy jest szara codzienność. Życzmy sobie nawzajem pięknych dni, radości i życzliwości, a wówczas kiedy nieco trudniej, żeby zawsze byli obok nas serdeczni, dobry i kochający ludzie – powiedziała s. Małgorzata Pintele, dyrektor ośrodka, do licznie zgromadzonych. Tego dnia tytułem Honorowy Przyjaciel Domu zostały uhonorowane s. Honorata Jaworska, która była odpowiedzialna za budowę nowego domu, oraz s. Łucja Niewińska, długoletnia dyrektorka „Domu”. Wyróżnienie jest przyznawane przez funkcjonującą od 4 lat w „Domu dla Chłopców”  Kapitułę Bonnum. Otrzymują je osoby szczególnie ważne dla ośrodka.

Dzieje ośrodka, powstałego w 1901 r., wpisały się w historię Polski. Na początku siostry obliczanki prowadziły ochronkę dla dzieci, potem przedszkole, a czasie wojny przyjmowały sieroty – ofiary wojny. Od 1 czerwca 1990 r. Zgromadzenie otrzymało osobowość prawną nad prowadzonym dziełem. Odtąd też otrzymało nazwę zakład wychowawczy. 12 października 1992 r. odbyła się uroczystość nadania imienia. Od tego dnia zakład przyjął nazwę Specjalny Ośrodek Wychowawczy „Dom dla Chłopców” im. św. Stanisława Kostki. Czas minia i zmienia się, ale potrzeby dzieci pozostają te same. Niezmiennie pragną one miłości, troski, poczucia bezpieczeństwa, pomocy ze strony rodziców i wychowawców. Dlatego przez te wszystkie lata pracy siostry tworzyły rodzinną atmosferę ciepła, radości i miłości. To wszystko po co, aby podopieczni żyli i wychowywali się w atmosferze najbardziej podobnej do tej panującej w domu rodzinnym. Tak pozostało do dziś. Obecnie w „Domu” przebywa 60 osób z wieloma niepełnosprawnościami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem