Reklama

Polska

Nuncjusz apostolski do młodych: nigdy nie zamieńcie „hosanna” na „ukrzyżuj”

Pamiętaj byś nigdy nie zamienił „hosanna” na „ukrzyżuj” – mówił abp Salvatore Pennacchio do młodzieży zgromadzonej na Spotkaniu Młodych Archidiecezji Przemyskiej w Dukli. Nuncjusz apostolski w Polsce przewodniczył Mszy św. na zakończenie tego wydarzenia. W homilii przestrzegał, że „odrzucenie Dobrej Nowiny o Chrystusie, jest to równoznaczne ze zgubieniem siebie tu i w wieczności”.

[ TEMATY ]

młodzi

Przemyśl

abp Salvatore Pennacchio

Nuncjusz Apostolski

Episkopat.pl

Abp Salvatore Pennacchio

Abp Salvatore Pennacchio

Msza św. była sprawowana na stadionie miejskim w Dukli. Poprzedził ją obrzęd poświęcenia palm na Rynku, a następnie procesja na stadion. Eucharystii przewodniczył abp Salvatore Pennacchio, koncelebrowali ją: metropolita przemyski abp Adam Szal, abp senior Jóżef Michalik, bp pomocniczy Stanisław Jamrozek i bp Milan Šašiki, ordynariusz bizantyjsko-słowiańskiej diecezji mukaczewskiej na Ukrainie.

Homilię nuncjusza odczytał ks. prałat Kryspin Dubiel, pochodzący z archidiecezji przemyskiej radca Nuncjatury Apostolskiej w Polsce.

Nuncjusz zwrócił uwagę, że postawy, kiedy ten sam lud w Niedzielę Palmową krzyczał: „hosanna”, a w Wielki Piątek: „ukrzyżuj”, trwają do dziś. Podkreślił, że w każdym pokoleniu są tacy, którzy dobrym życiem śpiewają Chrystusowi „hosanna” i żyją Jego programem. Są nimi ludzie święci.

Reklama

– Spotykamy i takich, którzy wołają dziś: „Ukrzyżuj, my sobie bez Boga poradzimy, żyjemy tak, jakby Boga nie było, nie jest On nam potrzebny do szczęścia”. Chrystusa próbują zepchnąć na margines, w sferę życia prywatnego – stwierdził abp Pennacchio.

– A więc Niedziela Palmowa trwa. Po której stronie stoisz? Jaki wznosisz okrzyk. Pamiętaj byś nigdy nie zamienił „hosanna” na „ukrzyżuj” – przestrzegał kaznodzieja.

Hierarcha wyjaśniał, że okrzyk „hosanna” to radosne pójście za Jezusem i towarzyszenie Mu we wszystkich chwilach swojego młodego życia. – Czy pocieszamy i towarzyszymy Panu, bezbronnemu i cierpiącemu w najmniejszych i najbardziej opuszczonych? Czy pomagamy Mu nieść ciężar krzyża jak Cyrenejczyk, stając się budowniczymi pokoju, twórcami przymierzy? Czy kreujemy ducha braterstwa? – pytał młodych, przywołując przemówienie papieża Franciszka z Panamy.

Reklama

– Jeśli trudno nam rozpoznać Chrystusa w cierpiącym bracie, odwracamy wzrok, by nie widzieć tych, którzy są w potrzebie, chronimy się w hałasie, by nie słyszeć tych, którzy proszą nas o pomoc, zakrywamy usta, żeby nie krzyczeć „hosanna” na wiwat przechodzącego Pana. Dlatego dramatyczny okrzyk „ukrzyżuj” oznacza w naszym życiu odrzucenie Chrystusa i Jego nauki oraz pogrążenie się w bezsensie życia – kontynuował nuncjusz.

Abp Pennacchio stwierdził, że zepsuty świat proponuje odrzucenie Dobrej Nowiny o Chrystusie, ale „jest to równoznaczne ze zgubieniem siebie tu i w wieczności”. – Dlatego już dziś potrzeba wyboru, którą drogą chcesz iść – podkreślił.

Na zakończenie Mszy św. głos zabrał także marszałek sejmu Marek Kuchciński, który przypomniał, że dzisiaj po raz pierwszy obchodzone jest Święto Chrztu Polski, upamiętniające wydarzenie sprzed ponad 1050 lat. Polityk mówił o odpowiedzialności za podejmowane decyzje, również te w życiu publicznym. Wyjaśniał również założenia niektórych programów rządowych, które mają pomagać młodym.

Do młodzieży zwrócił się także dyrektor radia Maryja i Telewizji Trwam o. Tadeusz Rydzyk, który podkreślił, że jest zbudowany postawą i taką liczbą uczestników spotkania. Jak stwierdził, dodaje to wiatru w żagle. Radził też, aby nie zniechęcać się ewentualną krytyką, bo „pioruny uderzają tylko w wysokie drzewa”.

Spotkanie Młodych Archidiecezji Przemyskiej rozpoczęło się w piątek i zgromadziło ok. 4,5 tys. osób. Po raz pierwszy uczestniczy w nim także ponad 100-osobowa grupa młodzieży z Ukrainy, Słowacji i Węgier.

Spotkanie Młodych Archidiecezji Przemyskiej organizowane jest od 1994 r. w weekend przy Niedzieli Palmowej, za każdym razem odbywając się w innym mieście diecezji. Za rok miejscem spotkania będzie Błażowa.

2019-04-14 14:12

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nuncjusz apostolski: Krzyż stał się dla apostołów znakiem zwycięstwa

2020-09-15 09:39

[ TEMATY ]

krzyż

abp Salvatore Pennacchio

Episkopat.pl

Abp Salvatore Pennacchio

Abp Salvatore Pennacchio

Krzyż stał się dla apostołów znakiem zwycięstwa – mówił nuncjusz apostolski abp Salvatore Pennacchio podczas drugiego dnia odpustu Podwyższenia Krzyża Świętego, który odbywa się na Świętym Krzyżu.

W liturgiczne święto Podwyższenia Krzyża Świętego uroczystej Eucharystii sprawowanej przy ołtarzu polowym na błoniach przy klasztorze świętokrzyskim przewodniczył nuncjusz apostolski w Polsce, abp Salvatore Pennacchio.

Na uroczystości przybyli oblaci z niemal wszystkich polskich klasztorów i z Białorusi, a także liczni przyjaciele oblatów i pielgrzymi z regionu świętokrzyskiego. Odczytany został list nadesłany przez Ojca Świętego Franciszka, w którym nawiązał do jubileuszu 100-lecia posługi Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Polsce.

W homilii abp Salvatore Pennacchio wyraził wdzięczność, że mógł włączyć się w celebrację uroczystości odpustowych i że razem z oblatami i licznymi pielgrzymi może tu przebywać i dziękować Bogu za te sto lat pięknej pracy oraz prosić o łaski na następne lata.

– Cieszę się, że po raz pierwszy mogę celebrować Eucharystię w tym jakże ważnym miejscu, jakim jest sanktuarium na Świętym Krzyżu, zwłaszcza, że przybywam tu w samą uroczystość odpustową Podwyższenia Krzyża Świętego – mówił nuncjusz apostolski.

Dostojny gość podkreślił, że w tym roku do modlitw dziękczynnych dołącza również podziękowanie Bogu za sto lat posługi Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Polsce.

Pod koniec uroczystości ojciec prowincjał Paweł Zając OMI wręczył pamiątkowe medale w darze wdzięczności za zasługi dla Polskiej Prowincji Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej.

Otrzymali je: abp Salvatore Penacchio, Anna Krupka - wiceminister sportu, Agata Wojtyszek - poseł na Sejm RP, Zbigniew Koniusz - wojewoda świętokrzyski, Maria Zuba - doradca wojewody świętokrzyskiego, Magdalena Kusztal - dyrektor Departamentu Kultury i Dziedzictwa Narodowego Świętokrzyskiego Urzędu Marszałkowskiego, Janusz Knap - prezes Polskiego Radia Kielce oraz Stowarzyszenia Per Crucem, Andrzej Gąsior - burmistrz Nowej Słupi, Sławomir Kopacz - wójt Bielin.

Organizatorami wielodniowego Odpustu Podwyższenia Drzewa Krzyża są Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej, kustosze Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego. W trakcie jego trwania wjazd na Święty Krzyż wolny. Z uwagi na panującą epidemię pielgrzymi zobowiązani zostali do przestrzegania obowiązujących zasad sanitarnych.

Inicjatorem Odpustu Podwyższenia Drzewa Krzyża Świętego był w 2006 r. podczas jubileuszu życia monastycznego na Świętym Krzyżu bp Andrzej Dzięga, ówczesny ordynariusz sandomierski.

Założycielem zgromadzenia oblatów był Eugeniusz de Mazenod, który wraz z pierwszymi towarzyszami 25 stycznia 1816 roku zamieszkał w starym, pokarmelitańskim klasztorze w Aix, na południu Francji. W tym roku Polska Prowincja Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej przeżywa jubileusz 100 – lecia obecności na polskiej ziemi. Liczy ponad 400 członków pracujących w Polsce a także Kanadzie, Francji, Ukrainie, Białorusi, Rosji, Syberii, Turkmenistanie, Kamerunie, Madagaskarze i Skandynawii.

W Polsce aktualnie oblaci są obecni w 21 placówkach: Poznaniu, Obrze, Świętym Krzyżu, Bodzanowie, Gdańsku, Gorzowie Wielkopolskim, Grotnikach, Iławie, Katowicach, Kędzierzynie-Koźlu, Kodniu, Laskowicach, Lublinie, Lublińcu, Kokotku, Opolu, Siedlcach, Warszawie, Wrocławiu, Łebie i Zahutyniu. Dom Prowincjalny znajduje się w Poznaniu. W Obrze znajduje się Wyższe Seminarium Duchowne, a na Świętym Krzyżu - Nowicjat.

Święty Krzyż to najstarsze polskie sanktuarium. Inicjatorem założenia opactwa benedyktyńskiego był Bolesław Chrobry w 1006 r. Przechowywane są nim Relikwie Drzewa Krzyża Świętego. Od X w. do kasacji opactwa w 1819 r. gospodarzami sanktuarium byli benedyktyni, obecnie opiekę nad nim sprawują Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej.

CZYTAJ DALEJ

On przemawia

Poruszył serca i umysły ludzi na całym świecie, zaskoczył młodych i starszych. Mówiono i pisano o nim w różnych zakątkach świata. Swoją dojrzałością zadziwił wszystkich. W dziejach historii Polski nie było dotąd nikogo, kto byłby tak popularny jak on. Spośród polskich świętych sławą mogą jedynie porównywać się z nim św. Jan Paweł II i św. Faustyna Kowalska.

Mimo że od jego śmierci upłynęły ponad cztery wieki, wciąż fascynuje kolejne pokolenia. Św. Stanisław Kostka, bo o nim mowa, urodził się 28 grudnia 1550 r. w rodzinie arystokratycznej. Jego ojciec, Jan Kostka, był kasztelanem zakroczymskim – ważną osobą w strukturach państwa polskiego, a dziadek – sekretarzem króla. Także inni jego krewni zajmowali eksponowane stanowiska w państwie polskim. Jednym słowem, była to zamożna, wpływowa rodzina magnacka.

Rodzina

II połowa XVI wieku to czas, w którym na ziemiach polskich dynamicznie rozwijał się protestantyzm i reformacja, prądy dążące do przeciwstawienia się Kościołowi katolickiemu oraz papieżowi. Działaniom reformatów towarzyszyło podsycanie nastrojów niezadowolenia wśród szlachty i magnaterii, co nieraz prowadziło do przejmowania siłą kościołów i ich grabienia.

Stanisław Kostka miał trzech braci i dwie siostry. Rodzicom zależało na dobrym wychowaniu i wykształceniu dzieci. Pierwsze nauki Stanisław pobierał w domu rodzinnym pod okiem Jana Bilińskiego. W wieku 14 lat wraz ze starszym bratem Pawłem udał się do Wiednia do renomowanej, znanej szkoły, prowadzonej przez jezuitów. Początkowo musiał zmierzyć się z tym, aby odnaleźć się z powodu oddzielenia od rodziny oraz konieczności uzupełnienia braków w edukacji, bowiem szkoła jezuicka w Wiedniu była na bardzo wysokim poziomie. Stanisław stosunkowo szybko nadgonił zaległości, tak że pod koniec trzeciego roku nauki należał do grona najlepszych uczniów.

Choroba

W tym samym czasie w jego życiu zaszła kolejna zmiana – musiał wyprowadzić się z domu przynależącego do zakonu jezuitów i przenieść wraz z bratem i wychowawcą Janem Bilińskim na kwaterę prywatną wynajmowaną u protestanta, gdyż władze państwowe wymówiły zakonowi budynki.

Niedługo później w grudniu 1565 r. Stanisław zapadł na bardzo poważną chorobę. Był przekonany, że umrze, a zarazem bolało go to, że nie mógł przyjąć Komunii św., gdyż najemca mieszkania nie chciał wpuścić do budynku katolickiego księdza. W nocy Stasiowi Kostce ukazała się św. Barbara w towarzystwie aniołów i udzieliła mu Komunii św. Niedługo potem objawiła mu się Najświętsza Maryja Panna, która złożyła w jego dłonie Dzieciątko Jezus, mówiąc, by wstąpił do zakonu jezuitów.

Stał się cud – następnego dnia rano Stanisław Kostka wstał zdrowy i jak gdyby nic podjął swoje wcześniejsze obowiązki, co wywołało zaskoczenie otoczenia, gdyż jeszcze niedawno wydawało im się, że nie przeżyje najbliższej doby. Niedługo później Stanisław postanowił wstąpić do Towarzystwa Jezusowego. Napotkał jednak na opór ze strony najbliższych, którzy nie aprobowali jego decyzji. W tamtych czasach jezuici nie przyjmowali nikogo bez zgody rodziców. Stanisław Kostka udał się osobiście do prowincjała zakonu w Wiedniu, prosząc o przyjęcie, lecz nic nie osiągnął. Doświadczając przykrości ze strony rodziny, szczególnie starszego brata, postanowił uciec z domu i wstąpić do zakonu jezuitów.

Realizacja marzeń

Pokonał 650 km w przebraniu żebraka. Dotarł do Dylingi, gdzie poprosił o przyjęcie do Towarzystwa Jezusowego. Został przyjęty na próbę. Jezuici obawiali się, że wstąpienie w ich szeregi młodego arystokraty bez zgody rodziców może przysporzyć im problemów. Mimo to uszanowali jego decyzję i skierowali go do Rzymu, gdzie rodzina Kostków nie miała już tak silnych wpływów. W październiku 1567 r. Stanisław został przyjęty w Rzymie do Towarzystwa Jezusowego, gdzie rozpoczął dalszą naukę i złożył śluby zakonne. Był gorliwym czcicielem Najświętszej Maryi Panny, głęboko przeżywał relację z Jezusem Eucharystycznym.

Przepowiedział swoją chorobę. 10 sierpnia 1568 r. napisał list do Najświętszej Maryi Panny, prosząc, by mógł dostąpić łaski śmierci w dniu Jej Wniebowzięcia. Był to akt niezrozumiały dla wielu, ponieważ w tamtym czasie Stanisław nie miał problemów zdrowotnych. Zakonnicy uznali to za przejaw młodzieńczej egzaltacji i nie wzięli na poważnie jego słów. Gdy 10 sierpnia, w dniu napisania listu, poczuł się źle, jeden ze współbraci powiedział, że trzeba by większego cudu, by zmarł z powodu tak błahej choroby. Tymczasem pięć dni później Stanisław Kostka już nie żył. Osoby, które były świadkami jego śmierci, zeznawały później, że było to nadzwyczajne wydarzenie, o czym świadczył nie tylko jego spokój, ale też to, iż jego twarz promieniowała nieznanym światłem. Umierający Stanisław wyznał im, że właśnie widzi Najświętszą Maryję Pannę w gronie dziewic, która przychodzi, by go zabrać.

Po śmierci

Krótko po śmierci Stanisława Kostki – nieświadomy tego – przybył do Rzymu jego brat Paweł, wysłany tam przez ojca, by zabrać go do domu. Na miejscu przeżył zaskoczenie, widząc tłumy przybywające do miejsca, gdzie mieszkał, przebywał i zmarł jego brat.

W tym czasie prowincjałem zakonu był św. Franciszek Borgiasz, który przezornie nakazał mistrzowi nowicjatu spisać życiorys Stanisława Kostki i rozesłać go po całym świecie. Tym sposobem niedługo po jego śmierci życiorys Stasia był dostępny w języku angielskim, francuskim, włoskim, niemieckim, a nawet chińskim. Nigdy wcześniej w historii Kościoła nie powstało tak wiele dzieł – obrazów, fresków, rzeźb i figur – przedstawiających jakiegoś świętego i wydarzenia z jego życia, jak w przypadku Stanisława Kostki.

Jednocześnie miały miejsce liczne cuda za wstawiennictwem młodego jezuity. Jego orędownictwu przypisywano wygranie bitwy z Turkami pod Chocimiem w 1621 r. Jak zaświadczył o. Oborski, widział go wtedy na obłokach, jak błagał Maryję o pomoc i zwycięstwo. Także Jan Kazimierz uznał, że bitwa pod Beresteczkiem została wygrana dzięki wstawiennictwu św. Stanisława. W 1674 r. Stasiu Kostka został ogłoszony patronem Korony Polskiej i Litwy. Jego śmierć wpłynęła także pozytywnie na przemianę rodziny. Jego brat Paweł był później świadkiem beatyfikacji swojego brata.

W kolejnych odcinkach przedstawimy bliżej jego sylwetkę.

CZYTAJ DALEJ

Uroczyście zakończono obrady II Synodu Diecezji Radomskiej

2020-09-19 18:22

[ TEMATY ]

synod

abp Wacław Depo

bp Tomasik

Karol Porwich/Niedziela

- Kościół to nie tylko piękny salon ze świętymi, ale także szpital z poranionymi, grzesznymi i słabymi – powiedział bp Henryk Tomasik, który wygłosił homilię w trakcie Mszy świętej w radomskiej katedrze. 19 września odbyło się tam uroczyste zakończenie obrad II Synodu Diecezji Radomskiej. Liturgii przewodniczył abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. W pracach synodu na szczeblu parafialnym uczestniczyło ponad 8 tys. osób. Hasłem trwającego 12 lat synodu były słowa: „Czynić Kościół domem i szkołą komunii”.

- Dokumenty synodalne, to niestety nie jest enter lub ok w naszym komputerze. Naciskamy i już się realizuje, to co zaplanowaliśmy. Możemy je porównać do systemu operacyjnego lub programu komputerowego, który jest na płycie lub pendrivie i leży na półce. Wiemy, że nie zadziała, że trzeba to wszystko zainstalować – mówił bp Tomasik.

Wskazał, że konieczna jest wielka troską rodziców o religijne wychowanie młodego pokolenia i że wszyscy jesteśmy zaproszeni do budowania tej pięknej wspólnoty wiary, którą jest Kościół.

- Jeśli kochacie Jezusa, kochajcie Kościół. Nie ulegajcie zniechęceniu z powodu grzechów i błędów popełnionych przez niektórych jego członków. Kościół to nie tylko piękny salon ze świętymi, ale także szpital z poranionymi, grzesznymi i słabymi. Parafrazując słowa Antoine’a de Saint-Exupéry’ego możemy powiedzieć, że tworzyć wspólnotę duchową to nie tyle patrzeć na siebie nawzajem, lecz wspólnie patrzeć w tym samym kierunku, w kierunku Chrystusa i Ewangelii – stwierdził bp Tomasik.

Podkreślił, że przy budowaniu takiej wspólnoty konieczne jest otwarcie na Boże słowo i podejmowanie decyzji, by Jezus był w centrum życia każdego z nas. Zaznaczył, że konieczna jest troska o pogłębianie więzi z Bogiem przez wiarę, sakramenty, modlitwę i świadectwo życia. Dodał, że przy budowaniu wspólnoty potrzebna jest troska o dobro wspólne, solidarność międzyludzką, wyjście poza etykę indywidualistyczną, która jest tak powszechną w naszych czasach. - Potrzebny jest wzajemny szacunek, cierpliwość, ostrożność w formułowaniu sądów o innych osobach. W tym wszystkim trzeba poddać się działaniu Ducha Świętego. Dzisiaj błagamy o wielkie poczucie odpowiedzialności za Kościół – powiedział ordynariusz radomski.

Na koniec podziękował za „wysiłek wszystkich zaangażowanych w dzieło drugiego synodu diecezji radomskiej, aby czynić Kościół domem i szkołą Komunii”, gdzie przeprowadzono badania socjologiczne, powstały prace naukowe, powołano komisje synodalne, w tym ponad 250 zespołów synodalnych, w których uczestniczyło ponad 8 tys. osób duchownych i świeckich, a w komisjach synodalnych pracowało ponad 300 osób.

Bp Tomasik przypomniał, że w trakcie trwania synodu obchodzono m.in. Rok Wiary, gdzie każdy wierzący odkrywał treść wiary wyznawanej, celebrowanej, przeżywanej i przemodlonej. Potem był Rok Miłosierdzia, Rok Życia Konsekrowanego jak również Światowy Dzień Młodzieży i Jerycho Różańcowe, które przypomniało potrzebę intensywnej troski o wiarę młodego pokolenia. - Patrząc w przyszłość przygotowaliśmy Rok Rodziny i kolejne Jerycho w intencji rodzin i małżeństw. Cieszymy się, że w naszej diecezji trwa proces beatyfikacyjny ks. biskupa Piotra Gołębiowskiego, matki Kazimiery Gruszczyńskiej i ks. Romana Kotlarza – mówił hierarcha.

Na koniec Mszy świętej abp Wacław Depo nawiązał do wydarzeń z 1992 r., kiedy w radomskiej katedrze nastąpiło uroczyste przekazanie nowego Katechizmu Kościoła Katolickiego. - To było w roku powstania diecezji radomskiej. My wszyscy wywodzimy się z ponad 200-letniej historii diecezji sandomierskiej. Co oznacza 28 lat istnienia Kościoła radomskiego?

Dlatego w duchu św. Jana Pawła II powiem: wstańcie i chodźmy! Nie możemy stać! Musimy być w drodze! Kościół jest wspólnotą pielgrzymującą. Dlatego dziękuję za dzieło II Synodu Diecezji Radomskiej. Teraz przed nami droga do realizacji i do świadectwa – powiedział metropolita częstochowski.

Owocem prac komisji synodalnych są dokumenty II Synodu Diecezji Radomskiej, które przekazano księdzu arcybiskupowi oraz do wszystkich parafii w diecezji. Z powodu epidemii koronawirusa symbolicznie dokumenty zostały wręczone tylko księżom dziekanom, przedstawicielom życia konsekrowanego i katechetom.

II Synod Diecezji Radomskiej rozpoczął obrady 8 listopada 2008 r., a zwołał go ówczesny biskup radomski abp Zygmunt Zimowski. Hasłem synodalnym był słowa: „Czynić diecezję domem i szkołą komunii”, a celem pierwszorzędnym była „pomoc biskupowi diecezjalnemu w pełnieniu jego funkcji pasterskiej w diecezji poprzez pogłębienie i umocnienie wiary i budowanie wspólnoty Kościoła radomskiego opartej na miłości i wzajemnym zaufaniu”.

Dla potrzeb synodu powołano 10 komisji, m.in. Komisję ds. Nauki i Wychowania Katolickiego, Komisję ds. Kultu Bożego, Komisję ds. Duszpasterstwa Małżeństw i Rodzin, Komisję ds. Młodzieży czy Komisję ds. Kultury, Mediów i Nowej Ewangelizacji.

Po półrocznych obradach, 18 kwietnia 2009 r., Synod został przerwany z mocy prawa kanonicznego, gdy papież Benedykt XVI odwołał abp. Zimowskiego z Radomia i powierzył mu przewodniczenie jednej z dykasterii watykańskich. Obrady Synodu zostały wznowione decyzją nowego ordynariusza diecezji, bp. Henryka Tomasika 17 listopada 2011 r.

Synod diecezjalny jest zgromadzeniem doradczym, utworzonym przez kapłanów, osoby zakonne i świeckich Kościoła diecezji, zwołanym i prowadzonym przez biskupa, dla „ponownego opisania i zdefiniowania” oblicza Kościoła partykularnego. Jego celem jest refleksja nad sytuacją społeczno-duszpasterską Kościoła w diecezji, poprzez odczytanie znaków czasu i nakreślenie najważniejszych zadań na przyszłość. Efektem prac Synodu ma być odnowienie w diecezji nauki teologii, duszpasterstwa i prawa kościelnego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję