Reklama

Bp Andrzej Przybylski w Skrzydlowie

2019-04-16 18:16

Przemysław Szymonik

Przemysław Szymonik

W Niedzielę Palmową bp Andrzej Przybylski odwiedził z wizytacją kanoniczną parafię św. Stefana Węgierskiego w Skrzydlowie.

Po przywitaniu przez ks. proboszcza Zbigniewa Zalejskiego, Biskup przewodniczył Eucharystiom, a w czasie homilii w pięknych słowach pokazał różnicę między Kościołem dwa tysiące lat temu a Kościołem teraz: „Pomyślcie jaka jest różnica, między tym pierwszym Kościołem a naszym, oni się rozwijali, oni przyciągali ludzi, choć nie mieli tylu środków co my. My jesteśmy dużo bogatsi od nich, mamy większe możliwości, a nie przyciągamy ludzi do Jezusa. Co jest takiego co nas różni od tamtych ludzi? Jest coś zasadniczego. Tamci pierwsi chrześcijanie byli pewni, że On choć umarł, to Zmartwychwstał, że Jezus naprawdę żyje, naprawdę działa, naprawdę jest obecny w Sakramentach, obecny jest w słowie, bo to jest największa tajemnica wiary, że tam na Krzyżu, co prawda umarł Chrystus, ale nie umarł Bóg”.

Przemysław Szymonik

Po Mszach św. bp Andrzej Przybylski spotkał się ze wszystkim Wspólnotami działającymi w parafii, a warto wspomnieć - że jak na tak niewielką parafię - jest ich aż siedem. Od najmłodszych w Oazie Dzieci Bożych, Scholi przez Wspólnotę Młodych „Frassati”, Liturgiczną Służbę Ołtarza, Oazę Rodzin św. Joanny Beretty Molla po Chór i Koła Żywego Różańca. Biskup szczególnie błogosławił dzieciom, z którymi szedł w procesji z palmami, a także jako honorowy gość, wziął udział w wyborze najpiękniejszej palmy.

Reklama

Przemysław Szymonik

Bp Andrzej Przybylski zostawił mieszkańców parafii z bardzo konkretnym pytaniem, na które zwłaszcza w Wielkim Tygodniu powinniśmy sobie wszyscy odpowiedzieć: „Czy my naprawdę żyjemy tak, że inni chcą nas o Boga zapytać, że inni widząc, nasze dzieci, wnuki widząc swoich dziadków, rodziców jak mocno wierzą w Boga, chcą Ci powiedzieć: mamo, tato, ja też tak chcę, bo widzę, że Bóg dla Ciebie jest ważny, bo widzę, że On żyje w Twoim życiu.”

Tagi:
wizytacja Niedziela Palmowa bp Andrzej Przybylski

Reklama

Otwarci na łaskę

2019-04-10 10:28

Tadeusz Boniecki
Edycja lubelska 15/2019, str. IV

Tadeusz Boniecki
Wizytację w najstarszej chełmskiej parafii przeprowadził bp Mieczysław Cisło

W parafii pw. Rozesłania Świętych Apostołów w Chełmie wizytację kanoniczną przeprowadził bp Mieczysław Cisło. – Biskup przybył tu, by podzielić się wiarą, nadzieją i miłością, by przekazać nam słowa otuchy i wsparcia na dalsze życie – mówił w powitaniu proboszcz ks. kan. Józef Piłat. – Niech ta wizyta przyniesie nam umocnienie i Boże błogosławieństwo, abyśmy zawsze mogli świadczyć o Chrystusowej miłości – dopowiadali przedstawiciele Rady Duszpasterskiej. Ksiądz proboszcz złożył krótkie sprawozdanie z życia religijno-moralnego i materialnego wspólnoty.

Życie parafii

Parafia pw. Rozesłania Świętych Apostołów jest najstarsza w Chełmie; początkami sięga 1254 r. Jest bardzo rozległa i obejmuje część miasta oraz okoliczne miejscowości. Na jej terenie znajduje się sanktuarium św. Antoniego, w którym posługują Ojcowie Franciszkanie. – To, co nas smuci, to starzenie się parafii. Wśród nas jest coraz mniej ludzi młodych i rodzin z małymi dziećmi. Jednak cieszymy się, że starsze osoby dają młodszym przykład wiary, życia religijnego i zaangażowania we wspólnotę parafialną – mówił ks. Piłat. Wierni tworzą Legion Maryi, koła Żywego Różańca, Ruch Rodzin Nazaretańskich, Bractwo Krzyża Świętego, Kościół Domowy, Oazę, Radę Duszpasterską oraz chór parafialny. Przy kościele swoje miejsce mają także harcerze. Znaczna część parafian utrzymuje się ze skromnych emerytur lub rent, jednak są to ludzie ofiarni, chętnie wspierający różne dzieła charytatywne. Młodzi po zdobyciu wykształcenia wyjeżdżają za pracą do innych miast i za granicę; takich osób jest około 2 tys. Radością kapłanów są wierni uczestniczący w życiu sakramentalnym; rocznie rozdzielanych jest tu ok. 200 tys. Komunii św. Wiele osób nawiedza kaplicę adoracji, jedyne w centrum Chełma miejsce, gdzie codziennie wystawiony jest Najświętszy Sakrament.

Obecność Księdza Biskupa była okazją do podziękowania osobom tworzącym wspólnotę za zaangażowanie w duchowy i materialny rozwój parafii. W codziennej pracy proboszcza wspierają wikariusze: ks. Józef Domański, ks. Adrian Komorowski i ks. Piotr Kanak, którzy ubogacają całą wspólnotę. Funkcje organisty i zarazem dyrygenta chóru parafialnego pełni Romuald Turowski; obowiązki kościelnego od wielu lat z całym oddaniem podejmuje Kazimierz Skrzypa. W życie parafii szczególnie zaangażowany jest Andrzej Nowosad, inicjator powstania i opiekun muzeum parafialnego. Za podejmowany trud głoszenia słowem i życiem Dobrej Nowiny dziękował bp Cisło. Pasterz zaapelował, by wszyscy otworzyli swoje serca na łaskę Chrystusa. – Bóg jest miłością. Niech wasze życie przepełnia wiara, dziecięce zaufanie Bogu i miłość, do której jesteśmy powołani – mówił.

Być chrześcijaninem

Podczas wizytacji odbyła się uroczystość bierzmowania stuosobowej grupy młodzieży. – O was, młodzi, św. Jan Paweł II mówił, że jesteście wiosną Kościoła. Jesteście ważną cząstką Kościoła. Proszę Chrystusa, żeby posłał wam Ducha Świętego, by złożył siedmiorakie dary w młodzieńczych sercach, by te dary owocowały pięknym życiem chrześcijańskim, dojrzałością i odpowiedzialnością – mówił Ksiądz Biskup. Pasterz ubolewał, że we współczesnym świecie jest bardzo dużo nieodpowiedzialności, czego przejawem jest znaczny odsetek rozpadających się małżeństw. Powodem takiej sytuacji bywa egoizm jednego z małżonków. – Z wielką troską pochylamy się nad wami, bo wy musicie wnosić w życie wierność Chrystusowi. Bez tej wierności nie ma później dojrzałości, nawet tej zwyczajnej, ludzkiej – podkreślał bp Cisło. Prosił o podejmowanie wysiłku w poszukiwaniu prawd o Bogu. – Wysiłek intelektualny, nauka religii, czytanie Pisma Świętego, modlitwa i niedzielna Msza św. Apeluję dzisiaj do was, abyście nie popadli we wtórny analfabetyzm religijny. Pamiętajcie, że być chrześcijaninem to być wyznawcą wiary w Jezusa. Przyjmijcie Go do swojego serca jak najlepszego przyjaciela – wzywał bp Cisło.

W kontekście zapowiadanych strajków nauczycieli, Ksiądz Biskup zwrócił się do pedagogów i wychowawców z apelem o odpowiedzialność za uczniów. – Macie prawo protestować, manifestować, żądać wyższych zarobków. Nie powinniście jednak zostawić ucznia na egzaminach końcowych czy maturalnych i strajkować. Jeżeli ktoś jest katolikiem, to powinien zreflektować się i sięgnąć do Ewangelii, by z niej uczyć się odpowiednich postaw – pouczał. W tym czasie bp Mieczysław Cisło spotkał się ze wszystkimi grupami i wspólnotami parafialnymi. Dla każdej z nich miał dobre pasterskie słowo i przesłanie na przyszłość.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ataki są testem dla nas, wierzących

2019-05-15 09:02

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 20/2019, str. 6-7

Z aktorką i kandydatką do Europarlamentu Dominiką Chorosińską, z domu Figurską, rozmawia Artur Stelmasiak

Artur Stelmasiak
Aktorka Dominika Chorosińska (dawniej Figurska) zamierza w Europarlamencie lobbować za prawami rodziny

ARTUR STELMASIAK: – Dlaczego znana aktorka, działaczka społeczna i katolicka zdecydowała się wejść do polityki?

DOMINIKA CHOROSIŃSKA: – W polityce podejmowane są decyzje, które mają wpływ na nasze życie. Nie chcę biernie patrzeć na to, z czym się w sumieniu nie zgadzam. Misją, której chciałabym się poświęcić, jest obrona rodziny, a zarazem zabieganie o prawo, które będzie wspierało jej rozwój. Może dlatego, że jestem spoza polityki potrafię nazywać rzeczy po imieniu i uważam, że ludziom nie można z góry narzucać wyssanych z palca teorii społecznych. Nikt rozsądny przecież nie uwierzy, że jest 56 różnych płci człowieka. Uważam, że tradycyjnej rodzinie zagraża dobrze zorganizowana, bogata i niebezpieczna mniejszość, i że czas temu zagrożeniu stawić czoła.

– Na jednej z konferencji o chrześcijanach w polityce dr Barbara Fedyszak-Radziejowska powiedziała, że katolicy nie chcą iść do polityki, bo ona jest zła i brudna. A przez to, że nie idą do polityki, właśnie ta polityka zła się staje.

– Podzielam zdanie pani doktor. Dlatego moje wejście do trudnego świata polityki jest wyrazem niezgody na to, co się wokół nas dzieje i co zagraża naszym rodzinom i dzieciom. Jeżeli my, katolicy, nie zaangażujemy się w sprawy publiczne, to ktoś inny weźmie je w swoje ręce. Wejście w politykę nie jest to dla mnie łatwe, bo spotkał mnie na starcie wielki anonimowy hejt. Ale to jest cena, którą muszę zapłacić, jeśli pragnę stanąć na froncie walk o rodzinę. Otuchy dodają mi natomiast wyrazy wsparcia i solidarności, które otrzymuję z całego kraju. Serdecznie za nie dziękuję!

– Chce Pani wyjechać do Brukseli bo...

– Gdy otrzymałam propozycję startu w wyborach z listy Prawa i Sprawiedliwości, pomyślałam sobie, że w wypadku zwycięstwa zapiszę się do Komisji Rodziny w Parlamencie Europejskim. W końcu mamy na kontynencie poważny kryzys demograficzny oraz kryzys więzi międzypokoleniowych. W poszukiwanie rozwiązań takich problemów chciałabym się zaangażować. Okazało się jednak, że w Unii taka komisja nie istnieje. To jest dla mnie niewiarygodne! Zapomniano o rodzinie, która jest jedyną nadzieją na odrodzenie naszego kontynentu. Dlatego będę walczyć o powstanie tej komisji. Pamiętajmy, że ok. 70 proc. polskiego prawa to wdrażane do naszego ustawodawstwa unijne dyrektywy, których treść ma poważny wpływ na życie każdego z nas. Obecnie w Parlamencie Europejskim nikt nie opiniuje europejskiego prawa pod kątem jego wpływu na życie rodziny, mimo że wpływ ten jest ogromny.

– Ale za to są inne komisje, które raczej zwalczają rodzinę.

– Prężnie działa Komisja FEMM zrzeszająca europejskie feministki, które za instytucją tradycyjnej rodziny zdecydowanie nie przepadają. Przypomnę, że w roku 2017 europosłanki z tej komisji złożyły wizytę w Polsce. W oświadczeniu prasowym podsumowującym wyjazd zwróciły uwagę m.in. na konieczność dalszego ograniczania ochrony życia dzieci w prenatalnym okresie ich rozwoju i likwidacji ograniczeń w dystrybucji przez koncerny farmaceutyczne preparatów antykoncepcyjnych i wczesnoporonnych. Funkcjonują również tzw. intergrupy zrzeszające europosłów ponad frakcjami i narodowościami. Mało kto zdaje sobie sprawę, że najliczniejsza intergrupa działa na rzecz środowiska LGBT. Ma swój sekretariat i pracowników. Dąży do tego, by różne przepisy unijne sprzyjały interesom środowisk LGBT i feministek. Członkowie wspomnianej intergrupy są skutecznymi lobbystami tych przepisów w swoich środowiskach politycznych.

– Pani chciałaby stworzyć przeciwwagę dla tej intergrupy?

– Uważam, że czas, by w Europarlamencie powstało silne środowisko, które będzie lobbowało za prawami rodziny i dobrze rozumianymi prawami kobiet. Warto wspomnieć, że mamy niezwykle wartościową naukę o społecznej roli kobiety autorstwa Jana Pawła II, z której możemy czerpać przy stanowieniu mądrego prawa. Potrzebujemy przeciwwagi wobec Komisji FEMM, której sposób postrzegania rodziny i roli kobiet we współczesnym świecie pozostawia wiele do życzenia.

– Słyszałem, że w mediach społecznościowych przeprowadzono na Panią frontalny atak, bo Dominika Chorosińska startuje z listy PiS. Czy dużo znajomych ze środowiska aktorskiego tak zareagowało?

– Wielu znajomych straciłam, ale też wielu nowych zyskałam. Moje wejście do polityki jest następstwem dotychczasowej działalności na polu społecznym. Przecież w sprawy promowania rodziny i obrony życia jestem zaangażowana od wielu, wielu lat. Jestem również ambasadorką szeregu inicjatyw społecznych, takich jak Marsz dla Życia i Rodziny, Orszak Trzech Króli czy Pomoc Polakom na Grodzieńszczyźnie. Angażuję się, bo mam pragnienie kształtowania rzeczywistości. I w ten sposób doszłam do świata polityki. Niestety wiele drzwi się przede mną zamknęło, bo w niektórych środowiskach moje poglądy jawią się jako kontrowersyjne.

– A co jest kontrowersyjnego w niezabijaniu i w obronie rodziny?

– Też się nad tym zastanawiam i choć znam mechanizmy takiego myślenia, to jest mi ono kompletnie obce. Jedno mogę zadeklarować. Swoich poglądów w tych ważnych sprawach nie zmieniłam i nie zamierzam zmieniać. Obojętnie jak duża będzie fala hejtu. Najważniejsze jest dla mnie, że w swojej działalności mam wsparcie rodziny i męża. Bliscy stoją za mną murem i to dodaje mi sił.

– Skoro jesteśmy przy obronie fundamentalnych wartości, to przypomnę, że była Pani jedną z osób wspierających kampanię i akcję zbierania podpisów pod projektem #ZatrzymajAborcję. Jak czuje się Dominika Chorosińska z tym, że partia, z której list startuje, jest odpowiedzialna za blokowanie tego projektu w Sejmie?

– Wydaje mi się, że to jest tylko odłożone w czasie. Wierzę, że ten projekt zostanie w końcu uchwalony.

– A nie boli panią, że czekamy już tyle czasu... tyle dzieci zostało zabitych?

– Były czarne protesty i politycy się wystraszyli.

– Ale strach to jedna z ostatnich cech, której ja oczekuję od polityków.

– Trudno mi szukać usprawiedliwienia dla innych polityków. Chciałabym przede wszystkim odpowiadać za swoje czyny. Nie jestem przecież polskim parlamentarzystą. Uważam natomiast, że każde życie jest bezcenne i w swoich początkach bezbronne. Dlatego potrzebuje ochrony ze strony państwa.

– Od lat jest Pani bardzo aktywna w środowisku katolickim. Jest Pani zawsze tam, gdzie promuje się wartości prorodzinne i prolife. Jak ta aktywność się zaczęła?

– Po pięciu latach mojego małżeństwa przeżyliśmy bardzo poważny kryzys. Myśleliśmy, że się rozwiedziemy, że nasza rodzina podzieli los tysięcy innych rozpadających się małżeństw. W tej beznadziejnej sytuacji dane mi zostało osobiste nawrócenie, a później przyszła walka o małżeństwo. Kilka lat temu, z uwagi na zagrożoną ciążę, wiele osób sugerowało mi również dokonanie aborcji. To doświadczenie zrodziło we mnie niezwykle silne przekonanie o wartości każdego życia. Można zatem powiedzieć, że swoją aktywnością prorodzinną chcę podziękować Panu Bogu za ocalenie mojej rodziny.

– Polacy znają popularną Dominikę Figurską, a Pani niedawno zmieniła nazwisko na Chorosińska. W kontekście wyborów nie był to rozsądny krok.

– Decyzję podjęłam na rekolekcjach ignacjańskich przed Bożym Narodzeniem. Poczułam potrzebę, by mieć to samo nazwisko, co mój mąż i nasze dzieci. Popularność nazwiska, na które pracowałam, jest dla mnie o wiele mniej ważna od jedności naszej rodziny.

– Jako aktorka zna się Pani też na sztuce, kulturze i mechanizmach, którymi się rządzi artystyczne środowisko. W ostatnich dniach mieliśmy przejaw „artystycznej” akcji – na budynku klasztoru przy ul. Żytniej pojawiły się plakaty Matki Bożej Częstochowskiej z tęczowym nimbem. Co Pani o tym myśli?

– Jestem bardzo związana z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej i zdarzenie to było dla mnie bolesne. Jednak sztuka nowoczesna już od wielu lat polega bardziej na prowokacji i niekiedy agresywnym odniesieniu się do sfery sacrum niż na tworzeniu nowej jakości artystycznej, posiadającej własny sens. Skoro intencją twórcy była prowokacja, to uważam, że mądrością jest jej po prostu nie ulegać. Inaczej dajemy się wciągnąć w zaplanowany ciąg zdarzeń… A skoro cała Polska mówi teraz o Maryi – w pracy czy podczas rodzinnych spotkań – to może jest to miejsce i czas, byśmy powiedzieli bliskim i znajomym jak bardzo Ona jest dla nas ważna.

– A jak się Pani podobał wykład Prezydenta Europy 3 maja na Uniwersytecie Warszawskim?

– Uczestniczyłam w pięknych patriotycznych uroczystościach w tym czasie i nie słuchałam go na żywo. Znam to przemówienie tylko z przekazów medialnych.

– Pytam, bo prowokacja z wizerunkiem Matki Bożej trochę się wpisuje w słowa, które padły z ust przedmówcy Donalda Tuska, redaktor Leszka Jażdżewskiego.

– Uważam, że na tak wysokim politycznym szczeblu przypadki nie istnieją. W takich sytuacjach konsultuje się każde zdanie i słowo. Żaden poważny polityk nie zgodzi się na to, by nie wiedział, co zostanie powiedziane tuż przed jego wykładem. Myślę, że to był test dla nas i próba sprawdzenia, jak daleko można się w Polsce posunąć w obrażaniu osób wierzących.

– A czy nie ma Pani wrażenia, że to był kolejny akt słynnej już „sztuki” pt. „Klątwa” w Teatrze Powszechnym? W obydwu przypadkach doszło do brutalnego ataku na Kościół i nawet owacyjna reakcja publiczności była bardzo podobna.

– Oczywiście, że tak. Na naszych oczach toczy się wojna o dusze Polaków. I my nie możemy tej wojny przespać i obudzić się, gdy będzie już za późno. Trzeba się mądrze przygotować i uzbroić. Choć ta wojna dla uformowanych dorosłych nie jest taka niebezpieczna, bo my sobie jakoś poradzimy. Prawdziwy bój toczy się o to, w jakiej Polsce będą żyć nasze dzieci. Ja swoje dzieci bardzo kocham i zamierzam wytrwale walczyć o ich przyszłość.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pierwsza Komunia Święta i Biały Tydzień w Parafii św. Barbary w Wieluniu

2019-05-25 20:33

Zofia Białas

Miesiąc maj jest miesiącem Pierwszych Komunii Świętych. W całej Polsce w kościołach grupy dzieci – mniejsze lub większe- przystępują do swoich kolejnych sakramentów. Klękają przy kratkach konfesjonałów i odbywają swoją pierwszą spowiedź, potem w sposób uroczysty przyjmują po raz pierwszy do serca Chrystusa Eucharystycznego.

Zofia Bialas/Niedziela

Potem był „biały tydzień” - czas utrwalenia wszystkich zdobytych wiadomości o przyjętych dotychczas przez dzieci sakramentach, o Dekalogu, o Matce Bożej z Jasnej Góry oraz o świętej Ricie, której nabożeństwo przypadło w dniu 22 maja. Wspólnie z dziećmi modlił się ks. Andrzej Kornacki.

W ostatnim dniu ks. Jarosław Boral poświęcił pamiątkowe obrazki i krzyżyki przywiezione prosto z Rzymu. Ostatnim akordem „białego tygodnia” było poświęcenie jeżdżących prezentów i zapowiedź pielgrzymki.

Zofia Białas

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem