Reklama

Kościół

Franciszek: Szukajmy Jezusa we wszystkim i przede wszystkim!

Szukajmy Jezusa we wszystkim i przede wszystkim. Z Nim zmartwychwstaniemy - zachęcił Franciszek podczas liturgii Wigilii Paschalnej 20 kwietnia w bazylice św. Piotra. Papież zachęcił do powrotu do żywej miłości z Panem, gdyż w przeciwnym razie mamy wiarę muzealną, a nie wiarę paschalną.

[ TEMATY ]

Wielki Tydzień

Grzegorz Gałązka

W homilii Franciszek nawiązał do fragmentu Ewangelii mówiącym o kobietach, które przybywszy do grobu Jezusa natknęły się na duży kamień, który tarasował wejście do niego. "Droga tych kobiet jest również naszą drogą. Przypomina drogę zbawienia, którą przebyliśmy dziś wieczorem. Wydaje się w niej, że wszystko rozbija się o kamień: piękno stworzenia o dramat grzechu; wyzwolenie z niewoli o niewierność wobec przymierza; obietnice proroków o smutną obojętność ludu"- powiedział papież i zaznaczył, że dzisiaj odkrywamy, że nasza droga nie jest daremna, że "nie roztrzaskuje się o kamień nagrobny".

"Wielkanoc to święto usuwania kamieni" - podkreślił Franciszek i stwierdzil, że Bóg usuwa najtwardsze kamienie, o które rozbijają się nadzieje i oczekiwania a zmartwychwstały Jezus jest „żywym kamieniem”, na którym zbudowany jest Kościół. "Dzisiejszego wieczora każdy jest wezwany do znalezienia w Żyjącym tego, który usuwa z serca najcięższe kamienie" - powiedział Franciszek.

Papież przestrzegł przed "kamieniem nieufności", który często blokuje nadzieję", przed budowaniem "grobowca nadziei", kierowania się "psychologią grobu", że wszystko się kończy, bez nadziei, że wyjdzie stamtąd żywe. Wskazał na fundamentalne pytanie Wielkanocy, zadane przez aniołów w pustym grobie Jezusa: "Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych?" "Pan nie jest obecny w rezygnacji. Zmartwychwstał, nie ma Go tam; nie szukaj Go tam, gdzie Go nie znajdziesz: nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych. Nie wolno grzebać nadziei!" - zaapelował Franciszek

Reklama

Następnie wskazał na "kamień grzechu", który opieczętowuje serce. "Grzech zwodzi, obiecuje rzeczy łatwe i gotowe, pomyślność i sukces, ale potem zostawia za sobą samotność i śmierć. Grzechem jest szukanie życia wśród umarłych, sensu życia w rzeczach przemijających" - przestrzegł Franciszek i wezwał do porzucenia grzechu kariery, pychy i przyjemności, powiedzenia "nie" marnościom świata.

Papież zachęcił, aby nie ulegać własnym ograniczeniom i lękom. Przytoczył słowa z wiersza słynnej dziewiętnastowiecznej amerykańskiej poetki Emily Dickinson: „Nie znamy własnej wielkości, nim ktoś nam powie, by powstać”. "Pan nas wzywa do powstania, do wstania z martwych na Jego słowo, do spojrzenia w górę i uwierzenia, że zostaliśmy stworzeni dla nieba, a nie dla ziemi, dla wyżyn życia, a nie niskości śmierci" - powiedział Franciszek.

Papież zaznaczył, że Bóg prosi nas, abyśmy patrzyli na życie tak, jak On je postrzega, zawsze widzący w każdym z nas przemożne źródło piękna i kocha nasze życie, nawet gdy się boimy na nie spojrzeć i wziąć je w swoje ręce. "W Wielkanoc pokazuje ci, jak bardzo je miłuje. Jezus jest specjalistą w przekształcaniu naszej śmierci w życie, naszego biadania w taniec, wraz z Nim możemy i my dokonać Paschy, czyli przejścia: przejścia od zamknięcia do komunii, od rozpaczy do pocieszenia, od lęku do ufności" - mówił Franciszek i dodał: "Nie stójmy patrząc z lękiem w ziemię, ale patrzymy na zmartwychwstałego Jezusa: Jego spojrzenie napawa nas nadzieją, bo mówi nam, że zawsze jesteśmy kochani i że niezależnie od wszystkiego, czego byśmy nie postanowili, Jego miłość się nie zmienia".

Reklama

Papież zachęcił do powrotu do żywej miłości z Panem, gdyż w przeciwnym razie mamy wiarę muzealną, a nie wiarę paschalną. Zaznaczył, że Jezus nie jest osobistością z przeszłości, ale jest Osobą żyjącą dzisiaj; nie poznaje się Go w książkach historycznych, ale spotyka w życiu. "Dzisiaj upamiętniamy chwilę, kiedy Jezus nas powołał, kiedy pokonał nasze ciemności, opory, grzechy, kiedy dotknął naszych serc swoim Słowem" - powiedział Franciszek.

Papież podkreślił, że Pascha Jezusa uczy nas, że "człowiek wierzący nie zatrzymuje się zbytnio na cmentarzu, ponieważ jest powołany, by iść na spotkanie z Żyjącym". Zachęcił, abyśmy się nie uciekali do Pana, jedynie, aby nam pomógł w rozwiązywaniu naszych problemów i potrzeb, gdyż to one nas wówczas ukierunkowują, a nie Jezus, ale pozwolili Zmartwychwstałemu Panu, aby nas przemienił. "Dajmy Żyjącemu centralne miejsce w życiu. Prośmy o łaskę, by nie dać się ponieść nurtowi, morzu problemów; nie rozbić się na kamieniach grzechu i skał nieufności i strachu. Szukajmy Go we wszystkim i przede wszystkim. Z Nim zmartwychwstaniemy" - zaapelował na zakończenie Franciszek.

2019-04-20 22:03

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Józef Augustyn SJ: Wielki Tydzień w czasach epidemii

2020-04-07 12:12

[ TEMATY ]

Wielki Tydzień

aingnamma/pixabay.com

Wielki Tydzień przeżywany w czasie epidemii to dla chrześcijan szczególny czas, by dać szczere świadectwo o doświadczeniu Jezusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego - pisze dla KAI o. Józef Augustyn, znany duszpasterz i rekolekcjonista. Zwraca uwagę, że nie chodzi o świadectwo dawane słowem ale nade wszystko działaniem, na które wskazuje sam Jezus: modlitwą, postem i jałmużną.

"Jakże można chełpić się własnymi sukcesami albo dać się zwieść z drogi, (...) jeżeli cierpienie, podejmowane w ziemskim życiu, jest współdziałaniem z Bogiem? (...) Oby Bóg przeprowadził nas łaskawie przez te czasy, lecz przede wszystkim niech nas prowadzi do siebie". Dietrich Bonhoeffer

Obecna dramatyczna sytuacja, w której się znaleźliśmy, to wielkie wyzwanie i czas próby. W czasie epidemii, dzisiaj, nie możemy posługiwać wiernym na wzór świętych z odległej przeszłości, którzy nie zważając na zagrożenie pielęgnowali chorych, za co często płacili życiem. Jak zatem możemy dzisiaj ludziom służyć, pomagać? Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich. Wielka uważność na to, co dzieje się wokół nas, w rodzinach, w szpitalach, w społeczeństwie oraz wytrwała modlitwa o światło Ducha Świętego mogą nam podpowiedzieć, co my jako wspólnota Kościoła, a także konkretnie "ja" - jako kapłan, osoba konsekrowana, wierny świecki, mógłbym zrobić.

W mediach społecznościowych możemy znaleźć budujące przykłady. Pewien proboszcz zgromadzone środki na nowe konfesjonały w świątyni przeznaczył na zakup sprzętu ochronnego dla szpitala. Inny, nie mogąc odwiedzać chorych po domach telefonuje do nich, by podnieść ich na duchu. W wielu parafiach transmitowane są online Msze święte oraz adoracja Najświętszego Sakramentu. Jedna z archidiecezji uruchomiła infolinię "Ksiądz na sygnale". Niektóre domy rekolekcyjne udzielają ćwiczeń duchownych online. To tylko kilka przykładów.

1. Czujemy się zagrożeni, martwimy się o przyszłość naszą i naszych bliskich, o przyszłość naszych dzieł, które budowaliśmy nieraz za cenę wielu wyrzeczeń, ofiar i poświęcenia. Zrozumiałe są więc nasze obawy, brak poczucia bezpieczeństwa.
Nie możemy jednak poddać się im. Potrzebujemy świadomego, wzbudzanego w pełnej wolności, aktu wiary, że Chrystus, nasz Pan i Oblubieniec, wystawia dzisiaj naszą wierność i naszą miłość na próbę; ofiarując nam "godzinę miłosierdzia", byśmy mogli oczyścić nasze serca, pogłębić nasze motywacje miłowania i służenia Jemu i ludziom. To szczególny czas łaski, byśmy mogli zobaczyć, "na ile nas stać i jak daleko postąpimy w jego służbie i chwale" (św. Ignacy Loyola, Ćwiczenia duchowne, nr 322), w innych, znacznie trudniejszych okolicznościach niż dotychczas. To Jego wielkie wyzwanie dla nas.

Dzisiaj Jezus oczekuje od nas większego zaangażowania ludzkiego i duchowego, większej i hojniejszej miłości, miłości bardziej twórczej. Ograniczenia, jakim zostaliśmy poddani, konieczność przebywania w domach, zarówno dla księży, osób konsekrowanych, jak też dla wiernych świeckich, nie jest "czasem wolnym", czasem odpoczynku, w którym moglibyśmy oddawać się osobistym sprawom. Nasze zobowiązania duszpasterskie, apostolskie, misyjne nie zostały bynajmniej zawieszone na czas epidemii.

Jakże, jako ludzie wierzący, moglibyśmy biernie przyglądać się ofiarnej, pełnej poświęcenia pracy całej służby zdrowia, staraniom i wysiłkom rzeszy urzędników, służb mundurowych i wszystkim, których praca jest konieczna do naszego codziennego funkcjonowania w czasach epidemii. Nikt nie był w stanie przewidzieć tak dramatycznego rozwoju sytuacji i dlatego nikt nie był na nią przygotowany na czas. Stąd też konieczna jest wyrozumiałość i cierpliwość wobec pewnych niedogodności, chwilowych braków. Epidemia, która - jak mówią osoby kompetentne - może potrwać kilka miesięcy, wymaga dziś od wszystkich wyjątkowej solidarności. Winniśmy współpracować z tymi, którzy walczą na pierwszej linii frontu. Trzeba nam się wznieść ponad wszelkie podziały światopoglądowe, środowiskowe, religijne, polityczne.

2. Komentatorzy porównują sytuację spowodowaną koronawirusem do czasów wojennych. "Jesteśmy na wojnie" - mówią otwarcie.
Wojna, czas zagrożenia życia, czas nienawiści i zabijania, objawia i wyzwala w ludzkich duszach nie tylko to, co w nich najlepsze, ale także i to, co najgorsze.

Obecna epidemia to wielka próba i czas kuszenia. Zaproszenie do większej miłości wiąże się zawsze z większym atakiem złego ducha. Tak było w życiu Narodu Wybranego, jego Proroków, Królów, tak było w życiu Jezusa, Jego uczniów; tak było w życiu niezliczonej rzeszy męczenników, pustelników, mistyków, świętych. Ale tak było i jest w życiu każdego człowieka wierzącego, który nie wyróżniając się niczym w społeczeństwie, podejmowałli zaangażowaną walkę o życie w prawości sumienia i wierność Jezusowi.

Do czego jesteśmy kuszeni? Do tego samego, do czego kuszony był Jezus: do zajmowania się sobą, naszymi lękami i obawami, do natychmiastowego zaspakajania naszych głodów ciała, głodów emocjonalnych, głodów rozrośniętego w czasach sukcesu i powodzenia "ego". Choć szatan kusi Jezusa, jak każdego innego człowieka, to jednak Jezus przeżywa kuszenie inaczej niż my, ponieważ nie ma w Nim najmniejszego przywiązania do namiętności. Ale i do Niego mówi Szatan: "Przemień te kamienie w chleb, zaspokój głód twojego ciała, po czterdziestu dniach surowego postu. Uczyń to natychmiast: tu i teraz, za wszelką cenę, bez zważania na to, kim jesteś, do czego jesteś zobowiązany". Jesteśmy też kuszeni, podobnie jak Jezus, do unikania za wszelką cenę cierpienia i krzyża: za cenę łamania przykazań, naszych zobowiązań wobec Kościoła, naszych bliskich, słowem za cenę zdrady sumienia.

Jezus słysząc tanią pociechę Piotra: "Panie, nie przyjdzie to [cierpienie] na ciebie" reaguje gwałtownym słowem: "Zejdź mi z oczu, szatanie". Tylko szatan bowiem może dać człowiekowi obietnicę, że w jego życiu nie będzie cierpienia, udręki i bólu. Jezus, już po Zmartwychwstaniu, jakby nawiązując do tamtej rozmowy z Piotrem, złoży mu obietnicę wręcz przeciwną: "Będziesz cierpiał. Inny cię zwiąże i opasze i poprowadzi cię, wbrew twojej woli tam, dokąd nie chciałbyś pójść". Ale Jezus obiecuje Piotrowi, że będzie to czas łaski, naśladowania Go w Jego Krzyżu, czas ostatecznego związania z Nim na zawsze.

Epidemia jest źródłem ogromnego cierpienia dla milionów. Nie chodzi jedynie o zmagających się z chorobą i o bezpośrednio zagrożonych epidemią, ale także o ich rodziny, o wszystkich, którym jak domek z kart runął ich świat, budowany latami z wielkim wysiłkiem: praca zawodowa, życiowe plany, kariera, osobiste marzenia.

Jesteśmy coraz bardziej świadomi, że po epidemii czeka nas ogromny wysiłek ludzki i duchowy, by móc powrócić - jak Bóg pozwoli - do normalnego życia osobistego, rodzinnego, społecznego, zawodowego, kościelnego. Wymagać to będzie od nas nie tylko wielu wyrzeczeń, ale nade wszystko głębokiej refleksji nad cywilizacją, z której nie tylko korzystamy, ale także, którą bezkrytycznie budujemy, przyjmując - nierzadko bez żadnej powściągliwości - wszystko to, co ona nam proponuje. Być może konieczność ograniczenia konsumpcji może okazać się wręcz zbawienna dla naszego życia osobistego, rodzinnego, społecznego, dla państwa, jak też dla naszej planety, która nie jest w stanie strawić wszystkich cywilizacyjnych śmieci i odpadów.

A w jaki sposób czasy "po epidemii" wpłynął na duszpasterstwo naszych parafii, dzieł apostolskich - to zagadnienie otwarte. Ograniczenia epidemiczne, które dziś uniemożliwiają normalne duszpasterstwo, ukazują nam, jak bardzo nasze codzienne życie zależy od zaufania, życzliwości i hojności wiernych. Jeżeli będziemy otwarci na dar rozeznania i światło Ducha Świętego, wstrząs, jaki przeżywamy, może wnieść w życie naszych wspólnot zdrowy ferment i zapał, którego bardzo potrzebujemy. Trzeba nam się modlić o głęboką wiarę, że jesteśmy prowadzeni przez Jezusa, Głowę Kościoła.

3. Kościół jest cząstką ludzkości i do niej posłany. Jezus Zmartwychwstały żegnając się z uczniami powierza im misję, wysyła ich na cały świat: "Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody".
Czas cierpienia ludzkości dzisiaj, to dla uczniów Jezusa, szczególny czas nauczania wszystkich narodów. Epidemię ludzkość przeżywa w czasie, gdy chrześcijanie celebrują uroczyście mękę, śmierć i Zmartwychwstanie Jezusa. To szczególny czas, by dać ludzkości, społeczeństwu, w którym żyjemy, a także naszym wspólnotom kościelnym szczere, otwarte i hojne świadectwo o naszym doświadczeniu Jezusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. I nie tylko kolejnymi słowami (tych w przestrzeni medialnej nie brakuje), ale nade wszystko naszym działaniem, na które wskazuje sam Jezus: modlitwą, postem i jałmużną.

Naszym pierwszym dziełem apostolskim na czas epidemii jest szczera i hojna modlitwa: osobista i wspólnotowa. To ona daje ukojenie, uspokojenie, zrozumienie dla życia, otwarcie na życie, własne i bliźnich. Nie jesteśmy panami życia, ani własnego, ani bliźnich. Ono do nas nie należy. Każda chwila naszego życia jest czystą łaską i darem. Nasze życie jest w rękach Boga i właśnie teraz - w czasie epidemii - zaczynamy to lepiej rozumieć. To na modlitwie, święty Bóg, mocny i nieśmiertelny, którego przyzywamy w Suplikacjach, ukazuje nam, jak absurdalne są nasze małe codzienne lęki, które nas zadręczają nie pozwalając nam pracować, spać, budować więzi z innymi. Nasze lęki zatruwają życie nie tylko nam, ale i naszym bliskim. W sposób szczególny zatruwamy naszymi lękami życie naszych dzieci. Jakże wyraziste są słowa Psalmisty: "Ci, którzy nie wzywają Pana, drżą ze strachu".

Piękny przykład modlitwy w czasach epidemii dają nam katolicy włoscy, tak boleśnie doświadczeni przez epidemię. Podjęli inicjatywę nieustannego odmawiania różańca. Każdy może włączyć się w modlitwę wybierając konkretną godzinę. "Pomyśleliśmy o zacieśnieniu więzi naszej wspólnoty, Kościoła i kraju, Włoch, w objęciach modlitwy" – pisali inicjatorzy.

4. Obok modlitwy potrzebujemy postu, samoograniczenia, wyrzeczenia. To drugi rodzaj praktyki duchowej, do której tak usilnie zachęca Jezus. Post i jałmużna czynią wiarygodną naszą modlitwę.
Dzięki wytrwałej praktyce Jezusowej triady: modlitwy, postu i jałmużny, zaczynamy rozumieć, że prawdziwym źródłem naszej zguby i źródłem krzywd, jakie wyrządzamy innym, jest nie tyle pojedynczy grzech, ale przywiązanie do niego, które ma swoje zakorzenienie w ludzkiej "pra-winie" (Herman Hesse), w grzechu pierworodnym. To my kapłani, osoby konsekrowane, zaangażowani w wiarę świeccy, winniśmy mieć głęboką świadomość istoty ludzkiego grzechu i umieć rozpoznać "pożar własnego sumienia".

To one bowiem dają nam prawdziwe poznanie, że "wielkiej naszej winy spłacić nie zdołamy, chyba, że Bóg po zgonie naszym zechce wejrzeć na nas miłosiernie i przyjąć do łaski swojej" (Herman Hesse). Jednym z największych problemów naszej cywilizacji jest dziś rezygnacja z metafizyki i moralności religijnej, co sprawia, że godność ludzkiego życia zawieszona jest w próżni, wydana w ręce tych, którzy stanowią prawo: demokratycznych polityków lub tyranów, zgodnie z panującym ustrojem. Bez prawego sumienia, recta ratio, życie ludzkie staje się jeszcze jednym towarem na sprzedaż. Ważnym dzisiaj rodzajem postu jest pogodne przyjmowanie wszystkich wyrzeczeń, ograniczeń i cierpień, jakie narzuca nam czas epidemii.

5. Trzecim naszym apostolskim dziełem jest jałmużna. Jej istotą jest nasze hojne zaangażowanie w pomaganie potrzebującym: chorym, ich rodzinom, lekarzom, pielęgniarkom, i wszystkim, którzy walczą na pierwszej linii frontu.
Możemy dzielić się tym, co posiadamy. Nasze zaangażowane działanie w tych trudnych czasach, to także troska o pełne szacunku odnoszenie się do wszystkich: do spotkanych przypadkowo, ale nade wszystko do naszych bliskich, z którymi w tych dniach pozostajemy razem pod jednym dachem.

Naszej szczególnej uwagi i czułości wymagają dzieci i młodzież, która została pozbawiona koleżeńskich spotkań, swobodnej zabawy w te piękne wiosenne, świąteczne dni. To dla nich bardzo trudny czas. Nasza serdeczność, czułość, życzliwość, szczere zainteresowanie ich sprawami, zapisze się głęboko w ich pamięci i sercu. Wspominając - już w dorosłym życiu - te trudne czasy, będą nam to pamiętać. Wszak przyjaciela poznaje się w biedzie.

6. Teraz w okresie Wielkiego Tygodnia, który będziemy celebrować w sposób wyjątkowy - bez fizycznej obecności wiernych - przywołajmy świadectwo wiary i miłości do Jezusa Ukrzyżowanego pastora Dietricha Bonhoeffera, działacza antyhitlerowskiego i męczennika*.
W więzieniu, w obliczu czekającej go śmierci, pisał: "Ludzie idą do Boga w swoich biedach, błagają o pomoc, proszą o szczęście i chleb, o ratunek w chorobie i śmierci. Tak czynią wszyscy. Ludzie idą do Boga także w Jego biedach, znajdują Go biednego i pohańbionego, bez dachu i chleba; widzą go splątanego przez grzech, słabość i śmierć.

Chrześcijanie idą do Boga w Jego cierpieniach. (...) Chrześcijanie stoją przy Bogu w Jego cierpieniach i to odróżnia chrześcijan od pogan”. Idziemy do Boga, ponieważ bardzo Go dzisiaj potrzebujemy, tak jak dziecko potrzebuje ojca i matki. Idziemy do Niego, ponieważ bez Jego łaski nic dobrego uczynić nie możemy. Idziemy do niego ponieważ On nas przywołuje, ale nie po to, by nas upominać, ale by nas przygarnąć, dodać nam otuchy, zrozumieć. Idziemy, by Mu odpowiedzieć o naszej bezradności, zagubieniu, lęku, ale także o naszych pragnieniach, nadziejach i radościach. Idziemy do Boga, aby doświadczyć Jego Boskiego współczucia. Idziemy do Niego jako Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Pana, który pokonał szatana, grzech i śmierć. Ale idziemy do Boga także w Jego boskich udrękach, w Jego poniżeniu i upokorzeniu, wypisanym na obliczu Jezusa ukrzyżowanego, ale też wypisanym na obliczu tych wszystkich, z którymi Jezus się utożsamił.

"Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili". W tych dniach staliśmy się świadkami bólu i cierpienia całej ludzkości, udręczonej chorobą, śmiercią, lękiem przed przyszłością. Bieda i udręka każdego człowieka, staje się biedą i udręką samego Boga. On tak kocha każdego człowieka, że utożsamia się z nim bez reszty. Radość i szczęście, udręka i cierpienie każdego z nas przyjmuje jako własne. Jezus Ukrzyżowany przyjmuje na siebie każdy ludzki los. Nadmiar ludzkiego cierpienia miażdży nieraz ludzkie życie: ciało, psyche, duszę. "Spodobało się Bogu zmiażdżyć Go cierpieniem" - powie Izajasz o Słudze Jahwe. Kontemplując obecnie, w Wielkim Tygodniu, zmiażdżone ciało Sługi Jahwe możemy dostrzec zmiażdżone cierpieniem oblicze ludzkości. "Bóg idzie do wszystkich ludzi w ich biedach, karmi swym chlebem ciało i dusze, umiera na krzyżu za chrześcijan i pogan i daruje winy obojgu" - pisał w czasach wielkiej wojny, w obliczu własnej śmierci, wielki świadek miłości do Jezusa Dietrich Bonhöffer. Józef Augustyn SJ

*Dietrich Bonhöffer (1906-1945), pastor, charyzmatyczny teolog, został powieszony w dniu 9. kwietnia w obozie koncentracyjnym Flossenbürg, na osobisty rozkaz Hitlera, dwa tygodnie przed wkroczeniem amerykańskich wojsk.

---

Józef Augustyn SJ (ur. 1950) jest duszpasterzem, rekolekcjonistą i kierownikiem duchowym, profesorem nadzwyczajnym Akademii Ignatianium w Krakowie, współzałożycielem i redaktorem naczelny kwartalników: "Życie Duchowe" oraz "Pastores". Od lat zajmuje się formacją kapłańską i seminaryjną.

CZYTAJ DALEJ

Kiedy obowiązuje post?

Niedziela płocka 9/2003

Bożena Sztajner

Moi rodzice opowiadali mi, że kiedyś w okresie Wielkiego Postu wypalano nawet garnki, żeby nie została w nich ani odrobina tłuszczu. Dziś praktyka postu w Kościele jakby złagodniała. Przykazanie kościelne mówi o czasach pokuty, ale pozostaje problem, jak rozumieć te "czasy pokuty". Czy 19 marca, w czasie Wielkiego Postu, można zawrzeć sakrament małżeństwa z weselem? Czy w piątek można iść na dyskotekę? Czy w Adwencie można się bawić? Czy post nadal obowiązuje w Kościele?

Czwarte przykazanie kościelne, które dotyczy tych spraw, brzmi: "Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach". Wydaje się, że najważniejszym wyrażeniem w tak sformułowanym przykazaniu jest słowo "pokuta". Katechizm Kościoła Katolickiego precyzuje, że chodzi tutaj o pokutę wewnętrzną, która polega na nawróceniu serca, przemianie postaw, radykalnej zmianie całego życia na lepsze. To jest podstawowa, prawdziwa wartość pokuty, jej sedno. Takiej pokuty oczekuje od chrześcijanina Pan Bóg i Kościół. Chrześcijanie są zobowiązani do jej praktykowania cały czas. Ponieważ jednak różnie z tym bywa w ciągu kolejnych dni i miesięcy, Kościół ustanowił dni i okresy pokuty, gdy koniecznie należy praktykować czyny pokutne, które wspomagają nawrócenie serca.
Jakie są te czyny pokutne? Wykładnia do omawianego przykazania podana przez Sekretarza Generalnego Episkopatu Polski wylicza: "modlitwa, uczynki pobożności i miłości, umartwienie przez wierniejsze pełnienie obowiązków, wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych i post". Czas zaś pokuty, określony przez czwarte przykazanie, to poszczególne piątki całego roku i Wielki Post. We wszystkie piątki całego roku oraz w Środę Popielcową i Wigilię Bożego Narodzenia (o ile nie przypada wtedy IV niedziela Adwentu), obowiązuje chrześcijanina powstrzymanie się od spożywania pokarmów mięsnych, gdy ukończył on 14 rok życia. Zaleca się jednak, aby także młodsze osoby wprowadzać do tej praktyki, nie czekając aż osiągną one 14 lat. Warto jeszcze dodać, że według Konstytucji Apostolskiej Paenitemini zakaz spożywania pokarmów mięsnych nie oznacza zakazu spożywania nabiału i jaj oraz przyprawiania potraw tłuszczami zwierzęcymi.
Prymas Polski (to także ważne) udzielił dyspensy od obowiązku powstrzymania się od potraw mięsnych w piątki wszystkim, którzy stołują się w zakładach zbiorowego żywienia, gdzie nie są przestrzegane przepisy postne, a także takim osobom, które nie mają możności wyboru potraw, a muszą spożywać to, co jest dostępne do spożycia. Dyspensa ta nie dotyczy jednak Wielkiego Piątku, Środy Popielcowej i Wigilii Bożego Narodzenia. Zatem w te trzy dni obowiązuje w każdych okolicznościach powstrzymanie się od spożywania potraw przyrządzonych z mięsa.
Po wyjaśnieniu wymagań IV przykazania kościelnego w odniesieniu do wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych, zwróćmy uwagę na "nakazane posty" w tym przykazaniu. Post może być jakościowy i ilościowy. Ten pierwszy dotyczy niespożywania określonych pokarmów, np. mięsa. Ilościowy zaś polega, według wyżej wspomnianej Konstytucji Apostolskiej, na spożyciu jednego posiłku dziennie do syta i dopuszcza możliwość przyjęcia "trochę pokarmu rano i wieczorem". Taki post obowiązuje wszystkich wiernych między 18 a 60 rokiem życia w Środę Popielcową i w Wielki Piątek. Należy tutaj powtórzyć wcześniej napisane słowa, że ci, którzy nie mają 18 lat, właściwie od dzieciństwa powinni być wychowywani do spełniania tej praktyki. Błędem byłoby stawianie tego wymagania dopiero od wieku pełnoletności. Racje wydają się oczywiste i nie ma potrzeby ich przywoływania w tym miejscu.
Gdy chrześcijanin podlega uzasadnionej niemożności zachowania wstrzemięźliwości w piątek, powinien podjąć inne formy pokuty (niektóre z nich zostały przytoczone wcześniej). Natomiast post ilościowy i jakościowy w dwa dni w roku: Wielki Piątek i Środę Popielcową, powinien być koniecznie zachowywany. Winien rozumieć to każdy chrześcijanin, nawet ten, który słabo praktykuje wiarę. Dyspensa Księdza Prymasa, o której wspomniałem wcześniej, nie dotyczy zachowania postu w te dwa dni roku. Ci zaś, którzy z niej korzystają, powinni pomodlić się w intencji Ojca Świętego, złożyć ofiarę do skarbonki z napisem "jałmużna postna", lub częściej spełniać uczynki miłosierdzia.
Jeszcze kilka słów o zabawach. Powstrzymywanie się od udziału w nich obowiązuje we wszystkie piątki roku i przez cały Wielki Post, łącznie z dniem św. Józefa (19 marca) - jeśli wtedy trwa jeszcze Wielki Post. Adwent nie został zaliczony do czasów pokuty, dobrze jednak byłoby w tym czasie powstrzymać się od udziału w zabawach, zachowując starą i dobrą polską tradycję - Adwent trwa bardzo krótko, a karnawał jest tak blisko. W Adwencie zaś - co staje się coraz powszechniejszą praktyką - jest wiele spotkań opłatkowych, które mają inny charakter. Warto je upowszechniać i pozostawać w radosnym, pełnym nadziei oczekiwaniu na przyjście Zbawiciela w tajemnicy Bożego Narodzenia.

Od marca 2014 r. obowiązuje nowa wersja IV przykazania kościelnego

Przeczytaj także: Nowa wersja IV przykazania kościelnego - powstrzymanie się od zabaw tylko w Wielkim Poście
CZYTAJ DALEJ

Parafia to my

2020-04-08 23:11

[ TEMATY ]

modlitwa

parafia

archidiecezja łódzka

Piotr Drzewiecki

W tych trudnych czasach jeszcze mocniej pamiętajmy o tym, że parafie nie składają się tylko z proboszczów, wikarych oraz kościelnych. Parafie to nasze drugie rodziny. Tak jak troszczymy się o najbliższych, tak troszczmy się o wspólnotę parafialną. Parafia to my.

O ile czasowe odłączenie wiernych od Stołu Pańskiego, choć bolesne, może być w dłuższej perspektywie przyczynkiem do zrozumienia czym naprawdę jest Komunia Święta i jak bardzo jest ona ważna w naszym życiu, o tyle, sprowadzając temat do rzeczywistości ziemskiej, kondycja parafii pozbawionych swoich wiernych, może stać się bardzo trudna.

Mowa oczywiście o sytuacji finansowej. W sytuacji braku wiernych na mszy, oczywistością jest fakt mniejszych wpływów z ofiar. To w dłuższej perspektywie może spowodować kłopoty finansowe wielu parafii. Może, ale nie musi. Wszystko zależy od tego, czy członkowie wspólnoty zdadzą sobie sprawę z prostego faktu, że parafia to nasza “większa” rodzina. Tak, żyjemy w czasach wyobcowania jednostki, a w czasach epidemii pojęcie “dystansu społecznego” jest odmieniane przez wszystkie przypadki. Dla chrześcijanina nie ma jednak innego dystansu, który powinien jak najściślej zachowywać niż dystans od zła. Zła, dodajmy, które obejmuje również brak posłuszeństwa i zaniedbanie.

Zatroszczmy się o nasze parafie. Pokażmy, że parafia to my. I nie chodzi tylko o sprawy finansowe. Owszem, jeśli ktoś chce, niech wpłaci dobrowolny datek na konto swojej parafii. Przede wszystkim jednak - módlmy się za swoich kapłanów i za całą wspólnotę. Trudne czasy, oprócz tego, że niosą niepokój, stwarzają także szansę na stworzenie silnej wspólnoty. Niech ten trudny czas, jakie obecnie przeżywamy, będzie początkiem do stworzenia silnych wspólnot parafialnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję