Reklama

Kościół

Franciszek: Szukajmy Jezusa we wszystkim i przede wszystkim!

Szukajmy Jezusa we wszystkim i przede wszystkim. Z Nim zmartwychwstaniemy - zachęcił Franciszek podczas liturgii Wigilii Paschalnej 20 kwietnia w bazylice św. Piotra. Papież zachęcił do powrotu do żywej miłości z Panem, gdyż w przeciwnym razie mamy wiarę muzealną, a nie wiarę paschalną.

[ TEMATY ]

Wielki Tydzień

Grzegorz Gałązka

W homilii Franciszek nawiązał do fragmentu Ewangelii mówiącym o kobietach, które przybywszy do grobu Jezusa natknęły się na duży kamień, który tarasował wejście do niego. "Droga tych kobiet jest również naszą drogą. Przypomina drogę zbawienia, którą przebyliśmy dziś wieczorem. Wydaje się w niej, że wszystko rozbija się o kamień: piękno stworzenia o dramat grzechu; wyzwolenie z niewoli o niewierność wobec przymierza; obietnice proroków o smutną obojętność ludu"- powiedział papież i zaznaczył, że dzisiaj odkrywamy, że nasza droga nie jest daremna, że "nie roztrzaskuje się o kamień nagrobny".

"Wielkanoc to święto usuwania kamieni" - podkreślił Franciszek i stwierdzil, że Bóg usuwa najtwardsze kamienie, o które rozbijają się nadzieje i oczekiwania a zmartwychwstały Jezus jest „żywym kamieniem”, na którym zbudowany jest Kościół. "Dzisiejszego wieczora każdy jest wezwany do znalezienia w Żyjącym tego, który usuwa z serca najcięższe kamienie" - powiedział Franciszek.

Papież przestrzegł przed "kamieniem nieufności", który często blokuje nadzieję", przed budowaniem "grobowca nadziei", kierowania się "psychologią grobu", że wszystko się kończy, bez nadziei, że wyjdzie stamtąd żywe. Wskazał na fundamentalne pytanie Wielkanocy, zadane przez aniołów w pustym grobie Jezusa: "Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych?" "Pan nie jest obecny w rezygnacji. Zmartwychwstał, nie ma Go tam; nie szukaj Go tam, gdzie Go nie znajdziesz: nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych. Nie wolno grzebać nadziei!" - zaapelował Franciszek

Reklama

Następnie wskazał na "kamień grzechu", który opieczętowuje serce. "Grzech zwodzi, obiecuje rzeczy łatwe i gotowe, pomyślność i sukces, ale potem zostawia za sobą samotność i śmierć. Grzechem jest szukanie życia wśród umarłych, sensu życia w rzeczach przemijających" - przestrzegł Franciszek i wezwał do porzucenia grzechu kariery, pychy i przyjemności, powiedzenia "nie" marnościom świata.

Papież zachęcił, aby nie ulegać własnym ograniczeniom i lękom. Przytoczył słowa z wiersza słynnej dziewiętnastowiecznej amerykańskiej poetki Emily Dickinson: „Nie znamy własnej wielkości, nim ktoś nam powie, by powstać”. "Pan nas wzywa do powstania, do wstania z martwych na Jego słowo, do spojrzenia w górę i uwierzenia, że zostaliśmy stworzeni dla nieba, a nie dla ziemi, dla wyżyn życia, a nie niskości śmierci" - powiedział Franciszek.

Papież zaznaczył, że Bóg prosi nas, abyśmy patrzyli na życie tak, jak On je postrzega, zawsze widzący w każdym z nas przemożne źródło piękna i kocha nasze życie, nawet gdy się boimy na nie spojrzeć i wziąć je w swoje ręce. "W Wielkanoc pokazuje ci, jak bardzo je miłuje. Jezus jest specjalistą w przekształcaniu naszej śmierci w życie, naszego biadania w taniec, wraz z Nim możemy i my dokonać Paschy, czyli przejścia: przejścia od zamknięcia do komunii, od rozpaczy do pocieszenia, od lęku do ufności" - mówił Franciszek i dodał: "Nie stójmy patrząc z lękiem w ziemię, ale patrzymy na zmartwychwstałego Jezusa: Jego spojrzenie napawa nas nadzieją, bo mówi nam, że zawsze jesteśmy kochani i że niezależnie od wszystkiego, czego byśmy nie postanowili, Jego miłość się nie zmienia".

Papież zachęcił do powrotu do żywej miłości z Panem, gdyż w przeciwnym razie mamy wiarę muzealną, a nie wiarę paschalną. Zaznaczył, że Jezus nie jest osobistością z przeszłości, ale jest Osobą żyjącą dzisiaj; nie poznaje się Go w książkach historycznych, ale spotyka w życiu. "Dzisiaj upamiętniamy chwilę, kiedy Jezus nas powołał, kiedy pokonał nasze ciemności, opory, grzechy, kiedy dotknął naszych serc swoim Słowem" - powiedział Franciszek.

Papież podkreślił, że Pascha Jezusa uczy nas, że "człowiek wierzący nie zatrzymuje się zbytnio na cmentarzu, ponieważ jest powołany, by iść na spotkanie z Żyjącym". Zachęcił, abyśmy się nie uciekali do Pana, jedynie, aby nam pomógł w rozwiązywaniu naszych problemów i potrzeb, gdyż to one nas wówczas ukierunkowują, a nie Jezus, ale pozwolili Zmartwychwstałemu Panu, aby nas przemienił. "Dajmy Żyjącemu centralne miejsce w życiu. Prośmy o łaskę, by nie dać się ponieść nurtowi, morzu problemów; nie rozbić się na kamieniach grzechu i skał nieufności i strachu. Szukajmy Go we wszystkim i przede wszystkim. Z Nim zmartwychwstaniemy" - zaapelował na zakończenie Franciszek.

2019-04-20 22:03

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Paschalne nauczanie pasterzy

Niedziela bielsko-żywiecka 18/2019, str. 1

[ TEMATY ]

Wielki Tydzień

Robert Karp

Homilia bp. Romana Pindla

Sens życia chrześcijańskiego

– Dla nas, którzy byliśmy ochrzczeni w dzieciństwie, to najważniejszy cel: zaakceptować to, że rodzice nas ochrzcili i przyjąć z wdzięcznością – nie z wyrzutem. Dotrzymać zaś przyrzeczeń chrzcielnych to trwać w przymierzu z Bogiem, który zbawia tych, którzy do Niego należą. Możemy powiedzieć, że sens życia chrześcijańskiego polega na tym, by – odpowiadając na orędzie Ojca, który jest w niebie i czeka na nas, i według słowa Bożego, a zwłaszcza Ewangelii – naśladować Jezusa i otwierać się codziennie na działanie Ducha Świętego, który nas uzdalnia i umacnia do wyznania, że Jezus jest jedynym Zbawicielem i Panem – bp Roman Pindel, Wigilia Paschalna, katedra w Bielsku Białej.

Rozpoznać Chrystusa

– Możemy rozpoznać Chrystusa, gdy przyjdzie nam z pomocą, gdy jesteśmy aktualnie bezradni jak kobiety przy grobie. Wtedy, gdy choroba nasza lub kogoś bliskiego będzie okazją do doświadczenia łaski pociechy, umocnienia, sensu tego wszystkiego czy uzdrowienia. Nasze rany, które uczynił grzech, mogą przynieść uzdrowienie, gdy On zechce przyjść i uleczyć nas z naszej choroby duchowej, psychicznej czy fizycznej, że będziemy jeszcze bardziej mocni. Wtedy zaczniemy mówić o Jego łasce i wyzwoleniu – bp Roman Pindel, Niedziela Wielkanocna, Konkatedra w Żywcu.

Doświadczyć miłości

– Patrząc na krzyż, nie można zapomnieć o cierpieniu i śmierci; nawet dzisiaj, w dobie cywilizacji konsumpcyjnej, nastawionej na doznawanie przyjemności za wszelką cenę, w epoce lansowania kultu młodości, zdrowia i sukcesu. Adorując Ukrzyżowanego, czynimy to nie po to, by wysławiać okrutne narzędzie męki, ale by kontemplować, fascynować się, a nade wszystko doświadczyć niewypowiedzianej miłości Odkupiciela. Krzyż jest bowiem niekwestionowanym szczytem miłości Jezusa, którą ukazywał w całym swoim życiu – bp Piotr Greger, Wielki Piątek Męki Pańskiej, katedra w Bielsku Białej.

Próby eliminacji prawdy

– Ukrzyżowanie Jezusa nie było ostatnią próbą eliminacji Boga z życia ludzi i całych narodów. Takie próby dostrzegamy także dzisiaj. Częściej przejawiają się bowiem w wysiłkach mających na celu eliminację głosu Kościoła z życia publicznego i to nie tylko głosu jego pasterzy, ale także ludzi świeckich będących świadkami Jezusa. Można zamknąć wejście do grobu ciężkim kamieniem i postawić przy nim strażników, można się na prawdę o zmartwychwstaniu Chrystusa pozamykać na wszelkie możliwe sposoby. Czy takie zachowanie cokolwiek rozwiąże, skoro ostatnie słowo i tak będzie należało do Niego? – bp Piotr Greger, Niedziela Wielkanocna, katedra w Bielsku-Białej.

CZYTAJ DALEJ

Ks. Piotr Pawlukiewicz: Temat Pana Boga jest dzisiaj w Polsce tematem niewygodnym

2020-02-13 09:34

[ TEMATY ]

duchowość

ks. Pawlukiewicz

ks. Piotr Pawlukiewicz

youtube

Temat Pana Boga jest dzisiaj w Polsce tematem niewygodnym, a czasem nawet zabronionym. O wszystkim się w domu czy w pracy mówi: o papieżu, o proboszczu, o Kościele, a o Bogu jakoś niezręcznie. Nie umiem tego zrozumieć. Dlaczego tak łatwo jest rozmawiać o aktorach, piosenkarzach, politykach, a tak trudno o Jezusie?

Kiedy się mówi o Jezusie, trzeba się otworzyć, a ludzie boją się otwarcia. Księży też to dotyczy, co szczególnie widać podczas kazań. Tak bardzo boją się pokazania swojego wnętrza, że choć mówią na temat Jezusa, to nie wspominają ani słowem o tym, jak oni sami przeżywają relację z Bogiem.

Klerycy pytają mnie nieraz, jak napisać dobre kazanie. Mówię im wtedy tak: „Napisz to, co przed wykładem mówiłeś mi o swoim komputerze, ale zamiast słowa: »komputer«, wpisz słowo: »Jezus«”. Co by to były za kazania, wyobrażacie sobie?

„Jezus mi się zawiesił, stukam, nie ma odzewu. O szóstej rano sukces, jest! Okazało się, że jeden program był źle wpisany, już rozumiem! Ale wszystko mi się wykasowało, Jezus Maria, praca dyplomowa mi się skasowała… Tak się z tym męczyłem, a teraz odkryłem, jaki jest skrót. Odkryłem skrót do Pana Jezusa…”

Chodzi o to, żebyśmy nauczyli się mówić o Jezusie z fascynacją, jak o kimś, kto jest mój, jest mi drogi, bliski. A jak wyglądają nasze kazania? „Dzisiaj, w dwudziestą szóstą niedzielę czasu zwykłego Jezus mówi do nas w Ewangelii o uzdrowieniu chromego…”

Kiedyś jedna pani powiedziała, że dostanie choroby nerwowej w kościele. Bo we wstępie do mszy świętej ksiądz powiedział: „Zaraz zobaczymy, jak Jezus uzdrowi chromego”, w Ewangelii słuchała właśnie o tym, a kazanie ksiądz zaczął: „Przed chwilą usłyszeliśmy, jak Jezus uzdrowił chromego”. Toż ludzie to rozumieją! Nie trzeba mi tego bez przerwy powtarzać!

Brakuje nam wszystkim spontaniczności. Ale z drugiej strony nie wolno księdzu zamieniać mszy świętej w swój show. Zawsze Jezus ma być w centrum.

Ksiądz, podobnie jak każdy świecki, powinien być przezroczysty. Albo inne porównanie: być jak pudło rezonansowe w gitarze. Nadawać słowom Jezusa brzmienie we współczesnym świecie. Tłumaczyć z tego języka, którym posługiwał się Jezus, i wyjaśniać pewne sprawy językiem zrozumiałym dla słuchaczy.

Trzeba pokazywać ludziom Jezusa jako fascynującego człowieka. Człowieka, który miał człowieczeństwo piękne, rozwinięte na maksa. Ludzie, którzy widzieli Go po raz pierwszy, zostawiali wszystko i szli za nim! Kiedyś Jan Budziaszek wyszedł przed dom w kapciach, żeby pożegnać pielgrzymkę, bo akurat przechodziła pod jego domem. Wyszedł w kapciach i… w tych samych kapciach zaszedł na Jasną Górę. Więc są i dzisiaj takie przypadki.

Jezus jest fascynujący. Wręcz nieprawdopodobnie interesujący jako człowiek, tylko trzeba Go dobrze oświetlić. Cztery Ewangelie są trochę jak cztery kamery, z których możemy oglądać Pana Jezusa.

To, co jedna pominie, to druga uchwyci, uzupełni. Czasem kiedy czytam Ewangelię, czuję się jak śledczy. Gdzieś w tekście zawsze jest haczyk, coś ukrytego między wersami, pod obrazem. Ta książka nigdy się nie znudzi. Nigdy się nie wyczerpie. Tysiące kazań można napisać i ledwo kropelkę uszczkniemy z tego źródła.

Dzisiaj w Polsce żyje jakiś odsetek ludzi deklarujących się jako osoby wierzące. Z tego grona niektórzy chodzą regularnie do kościoła, inni nie chodzą. Jedni przystępują regularnie do sakramentów, inni nie. Różnie to bywa, zatem ciężko jest obliczyć, ile tak naprawdę procent Polaków można by określić mianem chrześcijan świadomych swojej marki.

Kiedyś mówiło się, że Polska jest w stu procentach katolicka. Wystarczyło ludzi uczyć zasad wiary i wszystko wyglądało okej, wszyscy byli zadowoleni. Pamiętam, jak niektórzy starsi księża z dumą mówili: „U mnie na katechezie było pięćdziesięciu uczniów w jednej sali katechetycznej, wszyscy znali przykazania, wszyscy znali prawdy wiary”. Dzisiaj wiemy już, że wykucie prawd wiary na pamięć to za mało. Potrzebna jest postawa miłosierdzia, umiejętność przebaczenia sobie nawzajem… Bo po tym poznaje się chrześcijanina.

I żebym był dobrze zrozumiany. Mamy wielkie szczęście, że katolicyzm jest mocno zakorzeniony w polskich sercach.

Niektórzy krytykują, że dawnej była bezmyślność w Kościele, że chodziło tylko o to, by nauczyć się przykazań, tekstów pieśni i już jesteś katolik, że to była płycizna. Kiedyś podczas takiej rozmowy nie wytrzymałem, wstałem i powiedziałem: „Proszę pana, tylko że ci płytcy, jak pan to ujął, katolicy zorganizowali Powstanie Warszawskie. Nie wiem, czy przedstawiciele współczesnych grup religijnych, gdyby w tej chwili trzeba było iść na barykady, poszliby i walczyli…”.

To prawda, że wyuczenie się katechizmu nie czyni jeszcze z nikogo chrześcijanina, bo prawdziwe chrześcijaństwo to prawdziwa relacja z Bogiem i jeśli jej zabraknie, trudno mówić o wierze. Chrześcijaństwo to religia miłości. A miarą miłości jest nie liczba pobożnie wyśpiewanych zwrotek, tylko to, czy człowiek jest gotowy oddać życie za swoich przyjaciół.

_______________________________________

Artykuł zawiera treści pochodzące z książki ks. Piotra Pawlukiewicza „Ty jesteś marką” wyd. RTCK. Zobacz więcej: Zobacz

RTCK

CZYTAJ DALEJ

Caritas Polska apeluje o wsparcie dla ofiar konfliktu w Jemenie

2020-02-16 21:32

[ TEMATY ]

Caritas

pomoc

Jemen

Vatican News / ANSA

W Jemenie trwa największy kryzys humanitarny na świecie, wywołany przez toczącą się już od pięciu lat wojnę domową. Caritas Polska organizuje pomoc, apeluje o wsparcie dla Jemeńczyków i większe zainteresowanie mediów sytuacją w regionie.

Pomocy humanitarnej potrzebują 24 miliony ludzi w trzydziestomilionowym kraju. Walki zbrojne doprowadziły do rozległych zniszczeń instalacji wodno-sanitarnych oraz budynków użyteczności publicznej, w tym szkół i szpitali. Tylko 51% jemeńskich ośrodków zdrowia nadal przyjmuje pacjentów, nieustannie mierząc się z niedoborem leków i rąk do pracy.

Na 10 tys. mieszkańców przypada 10 pracowników sektora zdrowia, podczas gdy minimum określone przez Światową Organizację Zdrowia wynosi 22. W rezultacie, aż 19,7 mln osób nie ma dostępu do lekarza. W wyniku zniszczenia infrastruktury sanitarnej i skażenia wody, od trzech lat żniwo zbiera epidemia cholery. Liczba zarejestrowanych zachorowań dawno przekroczyła milion.

– W mediach ten temat rzadko się pojawia, a przecież skala problemu jest ogromna. Sytuacja w Jemenie jest uznawana przez ONZ za największy współczesny kryzys humanitarny. Dlatego Caritas Polska angażuje się w pomoc dla Jemeńczyków, kładąc nacisk na poprawę dostępu do służby zdrowia – podkreśla ks. Marcin Iżycki, dyrektor Caritas Polska.

W 2019 roku Caritas Polska i Polska Akcja Humanitarna wsparły działanie przychodni medycznej we wsi Imran pod Adenem, zapewniając opiekę lekarską kilku tysiącom osób. Przychodnia w Imran została częściowo zniszczona w 2015 roku i od tego czasu działała z przerwami, w bardzo ograniczonym zakresie. Dzięki zaangażowaniu polskich organizacji zakupiono leki, przeszkolono i opłacono ośmioosobowy personel medyczny oraz dokonano niezbędnych napraw. Zainstalowano klimatyzację, dzięki czemu pacjenci nie czekają latem w pięćdziesięciostopniowym upale, leki są przechowywane w odpowiedniej temperaturze, a wyniki badań z miejscowego laboratorium są wiarygodne.

W Imran i okolicach mieszka około 6,5 tys. osób, wiele z nich trudni się rybołówstwem. Ze względu na położenie nad morzem, w pobliżu ważnej drogi tranzytowej, do przychodni zgłaszają się także tzw. uchodźcy wewnętrzni pochodzący między innymi z Al-Hudajdy oraz uciekinierzy z ogarniętej wojną domową Somalii. Codziennie do przychodni zgłasza się około 75 osób. Pod koniec 2019 roku zaszczepiono 592 osoby – małe dzieci i kobiety w ciąży.

Ubiegłoroczny projekt, zrealizowany we współpracy z lokalną organizacją Yemen Family Care Association i zatwierdzony przez Ministerstwo Zdrowia Publicznego Jemenu, został sfinansowany z darowizn oraz dotacji polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Niestety, dalsze funkcjonowanie odnowionej przychodni jest niepewne. Caritas Polska apeluje o wsparcie finansowe, które umożliwi placówce pracę do końca 2020 roku. Zebrane fundusze pozwolą m.in. na opłacenie wykwalifikowanych pracowników medycznych oraz zakup kolejnych leków, które będą bezpłatnie wydawane pacjentom.

Pomóc można dokonując wpłaty na stronie Zobacz, wpłacając dowolną kwotę na konto: 77 1160 2202 0000 0000 3436 4384 z dopiskiem JEMEN lub też wysyłając SMS na numer 72052 o treści JEMEN (koszt 2,46 zł z VAT).

Marianna Chlebowska, koordynatorka projektów zagranicznych w Caritas Polska zwraca uwagę, że według raportów agend Organizacji Narodów Zjednoczonych, w Jemenie 24 mln spośród 30 mln mieszkańców potrzebuje wsparcia humanitarnego. Jeszcze przed wybuchem konfliktu Jemen był uznawany za najuboższe państwo Bliskiego Wschodu, obecnie skala ubóstwa sięga 80%.

Dramatyczną sytuację humanitarną pogorszyły blokady portów i granic, które znacznie utrudniają import produktów spożywczych, leków i paliwa. W przypadku państwa, którego klimat nie sprzyja rolnictwu, a 90% produktów spożywczych było importowanych – rezultat jest oczywisty: głód na masową skalę. ONZ szacuje, że w Jemenie co dziesięć minut jedno dziecko umiera śmiercią głodową, a 2 mln dzieci poniżej 5. roku życia jest skrajnie niedożywionych. Jemeńczycy, aby oszukać głód, spożywają ugotowane rośliny, dania o bardzo niskiej wartości odżywczej, nieodpowiadające ich potrzebom.

W wyniku walk i bombardowań zginęło około 100 tys. osób, a 3,3 mln uciekło ze swoich domów w poszukiwaniu schronienia w innych częściach Jemenu. Część z nich zamieszkała w nieformalnych obozach, w których brakuje wszelkich wygód, woda jest dostarczana nieregularnie, a konstrukcje ze zszytych plandek lub blach zastępują domy.

W najtrudniejszej sytuacji znalazły się osoby wewnętrznie przemieszczone oraz dzieci. Według szacunków UNICEF-u ponad 2,5 tys. szkół legło w gruzach. Wielu pracowników sektora publicznego, w tym nauczyciele, od miesięcy nie otrzymali należnych im wypłat.

Jemeńczycy są młodym społeczeństwem, połowa mieszkańców nie ukończyła dwudziestego roku życia. Dzieci wychowują się w środowisku, w którym broń i przemoc są codziennym widokiem. Jeszcze przed wybuchem wojny Jemen był drugim po Stanach Zjednoczonych krajem pod względem liczby sztuk broni palnej na jednego mieszkańca (0,54). Teraz z pewnością jest jeszcze gorzej, choć brakuje oficjalnych statystyk. Nawet czteroletnie dzieci mają pojedyncze siwe włosy ze względu na traumę i stres. Ponad połowa nastolatek wychodzi za mąż przed ukończeniem osiemnastego roku życia, gdyż prawo jemeńskie nie określa minimalnego wieku zamążpójścia.

Mierząc się z głodem, rodzice zgadzają się na wydanie córki za mąż w nadziei, że mąż zagwarantuje jej lepszy byt, a za otrzymany dar ślubny rodzina zakupi pożywienie lub opłaci czynsz. Problemy, z którymi codziennie mierzy się jemeńska młodzież, to kolejny aspekt jemeńskiego dramatu. Nie znajdziemy recepty na wszystkie bolączki ogarniętego wojną kraju, ale możemy nieść pomoc konkretnym ludziom i w ten sposób przyczyniać się do poprawy sytuacji w Jemenie.

Wspólny projekt w Jemenie to nie pierwsza inicjatywa dwóch organizacji Caritas Polska i Polskiej Akcji Humanitarnej. Współpraca ta rozpoczęła się w 2019 roku od projektu skierowanego do jemeńskich uchodźców w Dżibuti.

Rybacy z obozu dla uchodźców Al-Markazi i mieszkańcy pobliskiej miejscowości Obock otrzymali siedem łodzi oraz sprzęt do połowu ryb, dzięki którym mogą wyżywić najbliższych i zarobić na utrzymanie. Zakupiono chłodziarki do przetrzymywania ryb przeznaczonych na sprzedaż. Wcześniej rybacy korzystali z prowizorycznych i niestabilnych pływaków wykonanych z plastikowych butelek, codziennie ryzykując życie ze względu na krążące dookoła rekiny.

– Skala kryzysu w Jemenie jest zatrważająca. Kiedy działamy razem, nasz głos słyszy więcej ludzi dobrej woli. Dzięki ich finansowemu wsparciu, docieramy z pomocą humanitarną do większej liczby potrzebujących – podkreśla Marianna Chlebowska, koordynatorka projektów zagranicznych w Caritas Polska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję