Reklama

80. rocznica urodzin Kardynała Stanisława Dziwisza

2019-04-26 11:01

Joanna Adamik, Justyna Tyrka | Archidiecezja Krakowska

Joanna Adamik

27 kwietnia kardynał Stanisław Dziwisz obchodzi 80. rocznicę urodzin. Przez wiele lat był osobistym sekretarzem Jana Pawła II.

Kard. Stanisław Nagy dostrzegając jego pełną poświęcenia posługę nazwał go kiedyś "Cyrenejczykiem nie z przymusu, ale z synowskiej potrzeby miłującego serca, czujnym, gotowym do każdej pomocy". Po śmierci Jana Pawła II kardynał powrócił do Krakowa i został metropolitą krakowskim. Dziś jako emerytowany arcybiskup pozostaje jednym z największych krzewicieli nauczania papieża Jana Pawła II.

Stanisław Dziwisz urodził się urodził się w Rabie Wyżnej w rodzinie rolniczo-kolejarskiej jako piąte z siedmiorga dzieci Stanisława i Zofii z domu Bielarczyk.

– Mieliśmy bardzo mądrą, pobożną mamę. Ojciec był kolejarzem, niestety miał wypadek. Zginął mając czterdzieści lat, więc mama została sama z siedmiorgiem dzieci. Najstarsi byli w szkole średniej, ja miałem osiem lat. Niezbyt dobrze pamiętam ojca, mam go jednak przed oczyma, zwłaszcza jego pogrzeb. Moja mama jakoś dawała sobie radę. Dziś dostrzegam jej troskę o nasze religijne wychowanie – mówi w rozmowie z Biurem Prasowym Archidiecezji Krakowskiej. Matka dbała o rozwój intelektualny i religijny dzieci: czytała im literaturę piękną, zabiegała o wspólną modlitwę, dbała by brały udział w niedzielnej Mszy św. i innych nabożeństwach.

Reklama

– Atmosfera w domu była radosna, przepełniona religijnością i wzajemną życzliwością – dodaje kardynał.

Od początku był blisko Kościoła, miało na to wpływ głęboko religijne wychowanie jakie odebrał w domu. Wcześnie został ministrantem, udzielał się również w parafialnym chórze.

– Bardzo lubiłem służyć do Mszy św., wtedy uformowało się we mnie pragnienie pozostania kapłanem, mimo że nigdy o tym nikomu nie powiedziałem – wspomina.

W 1957 r. ukończył I Liceum Ogólnokształcącego im. Seweryna Goszczyńskiego w Nowym Targu. Przywoływał z sentymentem kremówki za dwa złote, które sprzedawano na korytarzu szkolnym i lody, na które nie było stać wszystkich uczniów, ponieważ większość żyła bardzo skromnie.

– To jednak nie było przeszkodą, aby w atmosferze życzliwości nauczycieli i przyjaźni uczniów zdobywać wiedzę i mądrość, z której korzystamy przez całe życie – mówi.

Następnie wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Decyzję tę podjął w swoim sercu, powiedział o niej mamie dopiero gdy został przyjęty.

– Czułem w sobie bardzo mocno to powołanie, więc mama mi błogosławiła. Wszyscy zawsze mi towarzyszyli życzliwością, modlitwą. Gdy byłem w parafii, czy w kurii, nigdy się nie narzucali i byli bardzo dyskretni – stwierdza.

Jego rocznik był liczny, zdolny i przez to wpływowy, ponieważ wielu z wyświęconych kapłanów zajęło ważne stanowiska kościelne.

– Wielu było dziekanami, prałatami, kanonikami na Wawelu, trzech zostało biskupami: bp Tadeusz Rakoczy, bp Jan Zając i ja, moje życie związało się z Janem Pawłem II.

Karol Wojtyła był wykładowcą Stanisława Dziwisza.

– Co nas w nim uderzało? Taki ludzki, przyjacielski stosunek profesora do kleryków. W czasie przerwy szedł do kaplicy i tam się modlił. Patrzyliśmy z daleka i nie chcieliśmy mu przeszkadzać. Po przerwie przychodził i mieliśmy wrażenie, że z kimś rozmawiał. On rozmawiał z samym Bogiem. Widzieliśmy wtedy, że ten człowiek był zanurzony w Bogu – mówi kardynał. Wspominał także, że nominacja Karola Wojtyły na arcybiskupa w Krakowie spotkała się z wielką radością.

Kardynał Stanisław Dziwisz święcenia kapłańskie przyjął 23 czerwca 1963 r. z rąk bp. Karola Wojtyły. Następnie pracował jako wikariusz w parafii w Makowie Podhalańskim. W 1966 r. został kapelanem i sekretarzem metropolity krakowskiego. Przywołał sytuację, gdy Karol Wojtyła zaprosił go wieczorem do kurii na rozmowę.

– Powiedział: „Przyjdziesz tu do mnie, będziesz kontynuował swoje studia i będziesz mi pomagał”. Zapytałem : „Od kiedy”. On odpowiedział: „Od dziś”. Powiedziałem: „Przyjdę jutro”. I to jutro trwało przez trzydzieści dziewięć lat – mówi. Kardynał stwierdził, że nigdy nie spodziewał się że będzie powołany do posługi przy papieżu. Starał się, żeby życie i troski Ojca Świętego stały się jego udziałem.

Pozostał przy Karolu Wojtyle gdy obwołano go papieżem. Jako sekretarz Biskupa Rzymu był świadkiem dramatycznego zamachu na życie Jana Pawła II. W dużej mierze dzięki jego decyzjom udało się uratować Ojca Świętego. Kardynał powiedział, że dla wielu Jan Paweł II był niebezpieczny, ponieważ jego nauczanie odwracało bieg historii

– Panowało wtedy przeświadczenie, że przyszłość należy do marksizmu. Jan Paweł II wszystko to odwrócił. Mówił, że przyszłość należy do solidarności międzyludzkiej, miłości, sprawiedliwości, wolności sumienia, człowieka i narodów – dodaje. Wspomina, że dla papieża nie było istotnym kim był zamachowiec, przebaczył mu i swe cierpienie ofiarował za sprawy Kościoła i w intencji by zachowano troskę o życie człowieka. Stanisław Dziwisz jako sekretarz Jana Pawła II udzielił papieżowi sakramentu namaszczenia chorych na sali operacyjnej po zamachu na jego życie.

Będąc tak blisko Jana Pawła II, organizował spotkania wiernych z papieżem, na których bardzo zależało Ojcu Świętemu.

– On był prawdziwym pasterzem i troszczył się o swą owczarnię – stwierdził.

19 marca 1998 papież udzielił mu sakry biskupiej. W czasie uroczystej homilii Jan Paweł II mówił : „Mija 35 lat od chwili, kiedy w katedrze na Wawelu udzieliłem ci, drogi Księże Stanisławie święceń kapłańskich, a po trzech latach mianowałem cię moim kapelanem. Od początku mojego pontyfikatu stoisz wiernie u mego boku jako sekretarz, dzieląc trudy i radości, niepokoje i nadzieje związane z posługą Piotrową. Dziś z radością wielbię Ducha Świętego, który przez moje ręce udziela ci sakry biskupiej”. Kardynał powiedział, że jego zawołanie biskupie sursum corda zaproponował sam Ojciec Święty, podczas wyjazdu na narty a nawiązywało do spotkania Jana Pawła II z góralami pod Wielka Krokwią podczas pielgrzymki do Polski w 1997 r.

W Rzymie pracował 27 lat. Był przy śmierci papieża i został ustanowiony wykonawcą jego testamentu.

– Nazywają mnie często przyjacielem Jana Pawła II. Nigdy nie mogę używać tego słowa (…) starałem się mu służyć jako syn, bo on dla nas był ojcem. On stworzył rodzinę, w której wszyscy się dobrze czuli i kochali go jako ojca – podkreślił. Podczas swojej posługi jako sekretarz Jana Pawła II, Stanisław Dziwisz był świadkiem radości, ale też cierpienia w życiu Ojca Świętego.

– On nigdy nie narzekał. Mówił, że cierpienie ma sens, Jezus zbawił świat poprzez krzyż i cierpienie. Ofiarowywał swe cierpienie za sprawy Kościoła i świata.

Po śmierci papieża Polaka, Benedykt XVI mianował Stanisława Dziwisza metropolitą krakowskim.

– Przybyłem do Krakowa, wróciłem do swoich i do siebie – wspomniał. W swojej posłudze miał na uwadze dobro diecezji. Ponieważ pochodził z niej Jan Paweł II, starał się na nim oprzeć i szukać w nim inspiracji. Owocem tej troski jest wzniesione z wielkim trudem przez kardynała Sanktuarium i Centrum św. Jana Pawła II na Białych Morzach, gdzie młody Karol Wojtyła pracował w zakładach Solvay jako robotnik. Kardynał pragnął, aby to miejsce stało się światowym ośrodkiem krzewienia nauki, osoby i kultu świętego Papieża z Polski.

Kardynał Stanisław Dziwisz zawsze pamiętał o miejscu z którego pochodzi. Wspierał finansowo budowę Domu Opiekuńczo-Leczniczego im. św. Faustyny Kowalskiej w Rabie Wyżnej, przywiózł do Nowego Targu relikwiarze św. Teresy od Dzieciątka Jezus i św. Katarzyny Aleksandryjskiej oraz Kodeks Jozuego dla biblioteki szkolnej nowotarskiego liceum, przekazał Gimnazjum im. Jana Pawła II w Rabie Wyżnej swój prywatny księgozbiór z dedykacjami, liczący ponad 700 pozycji. Swoją postawą zaskarbił sobie wdzięczność i pamięć mieszkańców.

Emerytowany arcybiskup wielokrotnie wskazuje na postać św. Jana Pawła II i przywołuje jego nauczanie, które nadal pozostaje aktualne. Stale szerzy dziedzictwo Ojca Świętego.

– Nauczanie papieża jest ponadczasowe, aktualne. Gdy czytamy jego przemówienia do Polaków w czasie pielgrzymek, są one pisane jakby na dziś. Papież daje nam odpowiedzi na trudności, kierunkuje życie kościelne, polityczne, społeczne – mówił.

Jak kard. Stanisław Dziwisz podsumowuje swoją dotychczasową drogę? W rozmowie z Biurem Prasowym stwierdził, że nigdy by się nie spodziewał, że jego życie będzie tak wyglądało.

– To była bogata historia życia na różnych etapach: lata młodzieńcze, kapłaństwo i wezwanie do pracy Janem Pawłem II – wielką osobistością, intelektualistą, człowiekiem wszechstronnie wykształconym. Wspomniał, że w swojej dotychczasowej posłudze spotkał się z życzliwością ludzi do których został posłany, a wszelkie trudności starał się zawsze pokonywać, ponieważ w życie każdego człowieka jest wpisane cierpienie.

Kardynał Stanisław jest niezwykle aktywny – przewodniczy uroczystościom religijnym w Polsce i zagranicą, jest zapraszany do wielu miejsc na świecie, drzwi jego domu przy ul. Kanoniczej w Krakowie są otwarte dla wszystkich. Jednak zawsze i wszędzie przede wszystkim mówi o Janie Pawle II, jest Jego krzewicielem, głosicielem nauki, gdy trzeba obrońcą.

– Większość życia kapłańskiego spędziłem u boku wspaniałego człowieka. Jego życie było moim życiem, Jego troska była moją troską, chociaż nigdy o tym nie mówiłem, ale tak było. Nie miałem własnego życia i to właśnie było bogactwem mojego życia przy świętym, wielkim człowieku, jakim był Jan Paweł II.

Tagi:
kard. Stanisław Dziwisz

Reklama

Kard. Dziwisz: Jan Paweł II stawiał młodzieży wysoką poprzeczkę

2019-10-19 17:23

dab / Lublin (KAI)

Jan Paweł II wymagał i stawiał młodzieży wysoką poprzeczkę, tylko dlatego, że sam stawiał ją sobie jeszcze wyżej - powiedział kard. Stanisław Dziwisz. Sekretarz Papieża Polaka przewodniczył Eucharystii z okazji 25 rocznicy ukończenia budowy lubelskiego Domu Fundacji Jana Pawła II. Na co dzień w budynku mieszkają, uczą się i formują studenci oraz doktoranci, głównie z Europy Wschodniej.

Krzysztof Tadej

We wspólnej modlitwie wzięli udział także Prymas Senior i były nuncjusz apostolski w Polsce abp Józef Kowalczyk, metropolita lubelski Stanisław Budzik, sekretarz KEP bp Artur Miziński, lubelski biskup pomocniczy senior bp Ryszard Karpiński, bp Józef Staniewski z Białorusi oraz o. Krzysztof Wieliczko administrator Fundacji Jana Pawła II w Rzymie.

W swoim kazaniu kard. Dziwisz mówił o wpływie pontyfikatu Karola Wojtyły na dzieje świata. – Zostaliśmy uwolnieni od wielu zniewoleń i zagrożeń. Pojawiły się nowe szanse i możliwości. Jesteśmy bogatsi o doświadczenie tych kilkudziesięciu lat, w jakich wielką rolę odgrywał i nadal odgrywa Jan Paweł II – mówił były metropolita krakowski.

Hierarcha zauważył, że wśród wielu form działalności Jana Pawła II, szczególną troską otaczał młodzież. – Już od czasów krakowskich, młodzi zawsze byli w centrum jego uwagi. To doświadczenie potem zostało przeniesione na grunt Kościoła powszechnego. Już w dniu inauguracji nazwał ich swoją nadzieją. To doświadczenie jest kontynuowane przez następców, a owocem tego są Światowe Dni Młodzieży, które odmładzają i dynamizują wszystkich nas – powiedział kardynał.

Papieski sekretarz zauważył, że Święty Jan Paweł II imponował młodzieży autentycznością swojego życia i służby. - Wymagał i stawiał im wysoką poprzeczkę, tylko dlatego, że sam stawiał ją sobie jeszcze wyżej. Wybiegając myślami do przodu powołał fundację swojego imienia, bo widział, że kraje, które odzyskują niepodległość, będą potrzebować zdolnych i kompetentnych młodych chrześcijan – tłumaczył kard. Dziwisz.

Po Eucharystii, na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II odbyła się uroczystość wręczenia medali Jubileuszu 100-lecia KUL p. Ewie Bednarkiewicz, prezes Towarzystwa Przyjaciół Fundacji Jana Pawła II oraz ks. prof. Marianowi Radwanowi, twórcy programu stypendialnego. – Zasiana w naszych sercach przez Pana Boga miłość, została wzbudzona do działania przez Papieża Polaka. Fundamentem działania Fundacji Jana Pawła II jest miłość, którą on w nas zaszczepił – mówiła p. Bednarkiewicz.

Program stypendialny Fundacji Jana Pawła II jest skierowany do studentów i doktorantów z krajów byłego Związku Sowieckiego studiujących na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W obecnym roku akademickim przyznano 145 stypendiów, z czego ponad 100 studentów studiuje dziennie w Lublinie. Pochodzą oni z Ukrainy, Białorusi, Uzbekistanu, Rosji i Łotwy. Celem programu jest stworzenie w tych krajach elity intelektualnej kierującej się nauczaniem Jana Pawła II.

Lubelski Dom Fundacji powstał w latach 1992 – 1994. Aktu poświęcenia budynku dokonał abp Szczepan Wesoły, ówczesny Przewodniczący Rady Administracyjnej Fundacji. W akademiku znajduje się kaplica, biuro dyrektora i sekretariat, aula oraz pokoje, w których mieszkają stypendyści. Od początku istnienia, Domem opiekują się księża sercanie. Obecnym dyrektorem jest ks. Jan Strzałka SCJ.

Wśród byłych stypendystów Fundacji jest 3 profesorów, 83 doktorów, 110 licencjuszy i 565 magistrów. Dwóch wychowanków Fundacji otrzymało godności biskupie i pracują obecnie na Białorusi.

Większość absolwentów KUL korzystających z pomocy Fundacji wraca do swoich krajów rodzinnych i pracuje w różnych instytucjach państwowych i kościelnych. Wykładają na uniwersytetach państwowych i katolickich, w seminariach duchownych, katechizują w szkołach. Uczą języka polskiego, są tłumaczami w różnych firmach. Pracują w ambasadach, konsulatach, poradniach rodzinnych, prowadzą kursy przedmałżeńskie, są dziennikarzami w redakcjach czasopism religijnych i świeckich. Część prowadzi własną działalność gospodarczą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Siła modlitwy

2019-10-01 13:55

Beata Pieczykura
Niedziela Ogólnopolska 40/2019, str. 10-11

Ma moc większą od bomby atomowej. Jest najpotężniejszą bronią znaną ludziom wszystkich czasów, także w XXI wieku. To nie slogan – mówią ci, którzy doświadczyli siły modlitwy różańcowej. Dzięki niej niektórzy wciąż żyją

stock.adobe.com

Chwycili za różaniec, a sam Bóg uczynił cud we właściwym czasie. Zaufali, są pewni, że On wie, co robi. Wojownicy Maryi opowiadają o cudownej ingerencji Boga w swoim życiu.

Ocalony i nawrócony

Wielkiej siły modlitwy różańcowej, która ratuje od samobójstwa i kompletnie zmienia życie, doświadczył Marcin. Przez 15 lat pił i zrobił w życiu wiele złych rzeczy. Któregoś dnia, w 1. rocznicę śmierci swojej ukochanej babci, postanowił pójść trzeźwy na jej grób. Pamiętał, że babcia przez całe życie odmawiała Różaniec, głównie w jego intencji, więc zabrał ze sobą ten sznurek paciorków.

– W drodze na cmentarz próbowałem odmawiać Różaniec, choć właściwie nie wiedziałem jak, bo zapomniałem po I Komunii św. – opowiada Marcin. – Miałem omamy, jakbym widział diabła, który namawiał mnie, żebym się powiesił. W tym amoku zwątpiłem we wszystko i poszedłem na pole. Wiedziałem, że tam jest takie miejsce, gdzie są schowane sznury. Szukałem gorączkowo powroza, ale nie mogłem go znaleźć. To mi uświadomiło, że ta modlitwa ma wielką moc. Jestem pewny, że dzięki Różańcowi nie odebrałem sobie życia. Oszołomiony wróciłem na cmentarz i modliłem się, jak umiałem. Wtedy postanowiłem świadomie i dobrowolnie iść na terapię odwykową. Najpierw przez 3 miesiące byłem na oddziale detoksykacyjnym, a potem na oddziale odwykowym. Tam, po 15 latach, przystąpiłem do spowiedzi generalnej. Spowiednik powiedział mi, jak odmawiać Różaniec. Po powrocie do normalnego życia było mi ciężko, ale najważniejsze było to, aby „nie popłynąć”. Moją siłą i pomocą stał się Różaniec. Tak pozostało do dziś. Otrzymałem tyle łask – nie piję już 10 lat, a od 2 lat odmawiam Nowennę Pompejańską, jedną za drugą, zwłaszcza za kapłanów. Wierzę, że we współczesnym świecie najskuteczniejszą bronią jest Różaniec.

54 dni do szczęścia

Niełatwe życie odebrało jej radość i pokój serca, wszystko przestało mieć sens. Pracowała po 12 godzin dziennie, także w soboty i niedziele. Zaczęło jej szwankować zdrowie, pojawiły się konflikty w niedawno zawartym małżeństwie. Nie miała czasu dla przyjaciół, więc powoli ich traciła. Nie widziała wyjścia z tej sytuacji, a z całego serca pragnęła zmiany. – Wtedy przyjaciółka powiedziała mi, że Różaniec ma moc zmienić to wszystko – wspomina Magdalena. – Pomyślałam sobie: czemu nie, i postanowiłam spróbować. Byłam tak zdesperowana, że zdecydowałam się odmawiać Nowennę Pompejańską – każdego dnia przez 54 dni nie rozstawałam się z różańcem. Walczyłam ze sobą, z czasem, ze zniechęceniem. Wytrwałam. Dziś wiem jedno – niezależnie od tego, co by się działo, Bóg zawsze wyciągnie rękę, bo nie odmawia Matce Jezusa. Jestem szczęśliwa, wszystko powoli wraca do normy. Różaniec totalnie odmienił moje życie.

Potężniejszy od kul

Zenon różaniec otrzymał w dniu I Komunii św. i nie rozstaje się z nim do dziś. Od wielu lat modli się na nim codziennie. O trudnych dniach i modlitwie wbrew nadziei tak dziś mówi:

– Pamiętam, jak wiosną 1945 r. pijany radziecki żołnierz chciał rozstrzelać mojego ojca Jana. Mama klęczała na podwórku, na śniegu, przy ul. Paderewskiego w Grudziądzu, płakała i głośno odmawiała Różaniec, a my, dzieci, razem z nią. Baliśmy się. Po chwili przyszedł pułkownik, przełożony żołnierza, który trzymał ojca pod bronią, i zażądał dokumentów. Wtedy okazało się, że ojciec nie jest Niemcem. Pułkownik oddał ojcu dokumenty i powiedział mu, że jest niewinny. Potem znowu rosyjscy żołnierze zabrali ojca na przesłuchanie i uwięzili w piwnicach jednego z domów w Owczarkach k. Grudziądza. Długo nie wracał. Mama i ja poszliśmy tam. Cudownym trafem ojca właśnie zwolnili. Po wyzwoleniu Grudziądza całą rodziną wróciliśmy do domu – był zniszczony, ale stał. Jestem pewny, że codzienna modlitwa różańcowa naszej wieloosobowej rodziny ocaliła ojca od czerwonego zniewolenia i śmierci. Dlatego pytam młodych: Czy odmówiłeś Różaniec choć jeden raz? Może teraz weźmiesz go do ręki i będziesz się na nim modlić... To piękna przygoda spotkać Boga w tajemnicach rozważanych we wspólnocie Kościoła lub osobiście w domu, szpitalu, drodze, gdziekolwiek jesteście...

* * *

Powiedzieli o Różańcu

„Czepił się chłop Różańca jak tonący liny. Ale czegóż dzisiaj uchwycić się można, kiedy wszystko tak szybko się zmienia, przemija? Czegóż uchwycić się można w tym świecie, gdzie tempo przemian i zmian oszałamia, onieśmiela, ogłupia? Różańca babci, matki, swojego Różańca. Tego samego Różańca, co wczoraj, dziś i jutro. Najprostszego, jak prosta jest miłość. Uchwycić jego rytm, wejść w ten rytm, żyć tym rytmem – to uratować i ocalić siebie” – o. Jan Góra OP

„Nie ma w życiu problemu, którego by nie można rozwiązać z pomocą Różańca” – s. Łucja z Fatimy

„Różaniec jest modlitwą maluczkich i pokornych, ale też modlitwą najwznioślejszych duchów w Kościele; jest modlitwą teologów, doktorów, myślicieli i świętych” – kard. Stefan Wyszyński

„Jesteśmy szczęściarzami. Bo mamy Różaniec. Bo się możemy uczepić tajemnic, które dokonały największych rewolucji w dziejach świata. Bo się możemy dać wciągnąć w te tajemnice. Zresztą, czy nie są to też nasze tajemnice? Pełne radości i bólu, światła i chwały. Może dlatego modlitwa różańcem staje się wciąż, tak jak niegdyś, początkiem wielu rewolucji, w naszym życiu i życiu całej ludzkości” – ks. Rafał J. Sorkowicz SChr

„Różaniec to nie wypracowanie teologiczne. Odmawiany w chorobie, w trudnej podróży, w oczekiwaniu na wyniki badań, przed drzwiami egzaminatora – jest najmądrzejszą modlitwą” – anonim z internetu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Mazur: Sercem misji Kościoła jest modlitwa

2019-10-20 19:45

mag / Warszawa (KAI)

Współczesny świat potrzebuje świadków Chrystusa - podkreślił bp Jerzy Mazur zachęcając do gorliwej modlitwy za misje. Ona, jak zaznaczył - jest „Sercem misji Kościoła”. Bez niej misjonarz jest niczym ciało bez duszy, czy okręt bez sternika i kompasu. W Światowy Dzień Misyjny Przewodniczący Komisji KEP ds. Misji celebrował Mszę św. w stołecznej bazylice Świętego Krzyża.

Werbiści

W homilii bp Mazur przypomniał, że każdy ochrzczony jest zobowiązany do dzielenia się wiarą z innymi. Nawiązując do papieskiego orędzia na Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny podkreślił, że chrześcijanin jest jednocześnie uczniem Jezusa i misjonarzem. - Od nas zależy, czy Chrystus będzie głoszony wśród tych, którzy Go jeszcze nie znają, a jest ich ponad 5 mld. na świecie – powiedział duchowny.

Podkreślił, że w Bożych oczach każdy człowiek jest ważny, ponieważ „jest przez Pana miłowany”. – Ten kto tego doświadczył wyrusza w drogę ponieważ jest pobudzony, by wyjść ze swoich ograniczeń, jest pociągnięty i sam pociąga innych dając siebie, nawiązując relacje rodzące życie – mówił bp Mazur.

Zaznaczył, że prawdziwy misjonarz wpatrzony jest w Chrystusa, który uczy nas posłuszeństwa woli Boga. – Jezus zawsze miał świadomość, że został posłany przez Ojca i Jego misją jest wypełnić powierzone Mu zadanie poprzez głoszenie Dobrej Nowiny potwierdzanej cudami oraz śmierć na Krzyżu i Zmartwychwstanie.

Bp Mazur podkreślił, że sercem misji Kościoła jest modlitwa. – To nie jest jakiś wzlot do Boga, czy dodatek do naszego bycia i działania, ale postawa życiowa wyrażająca naszą wiarę. To także styl życia i gwarancja przynoszenia owoców. Bez niej, nie uda nam się wypełnić otrzymanej od Pana misji, nie uda się wzrastać w świętości oraz pomagać innym na tej drodze – przekonywał duchowny. Dodał, że modlitwa pozwala także trwać członkom Kościoła w prawdziwej jedności.

Przywołując postać Mojżesza powiedział, że by ludzie mogli poznać Chrystusa potrzeba rąk nieustannie wzniesionych do nieba. - Świadomość tego miała zarówno św. Teresa od Dzieciatka Jezusa, jak i Sługa Boża Paulina Jaricot, która tworząc Żywy Różaniec stworzyła światowy system wspierania misji – zwrócił uwagę bp Mazur.

Zachęcał do modlitwy za całe dzieło misyjne Kościoła, by „Duch Święty wzbudził nową wiosnę misyjną dla wszystkich ochrzczonych”. – Dzisiejszy świat bardziej słucha świadków niż nauczycieli – podkreślił.

- Nie ustawajcie w modlitwie. Wspierajcie misjonarzy i misjonarki, zwłaszcza poprzez modlitwę różańcową, o którą prosiła Maryja podczas objawień w Gietrzwałdzie. Przypominała, że silą Kościoła jest gorliwa modlitwa w jego intencji i za tych, którzy w nim posługują – powiedział Przewodniczący Komisji KEP ds. Misji.

Zwrócił również uwagę na potrzebę wsparcia materialnego działalności misyjnej Kościoła.

Zebrana podczas Światowego Dnia Misyjnego w świątyniach na całym świecie taca, zgodnie z decyzją Ojca Świętego powinna być przekazana na Fundusz Solidarności z którego Kongregacja Ewangelizacji Narodów wspiera ubogie Kościoły na terytoriach misyjnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem