Reklama

Europa

Papież do bułgarskich katolików: nie bójcie się świętości

„Nie bójcie się być świętymi, których potrzebuje ta ziemia, świętości, która nie odbierze wam sił, życia ani radości. Wręcz przeciwnie, ponieważ wy i dzieci tej ziemi staniecie się tym, o czym marzył Ojciec, kiedy was stworzył” – powiedział Franciszek podczas Mszy św. sprawowanej na placu Kniazia Aleksandra w Sofii. Ojciec Święty w swojej homilii nawiązał do czytanego w III niedzielę wielkanocną fragmentu Ewangelii (J 21,1-19) opisującego szczególne powołanie Piotra i przypomniał, że Bóg powołuje, zaskakuje i miłuje.

Publikujemy tekst papieskiej homilii.

Drodzy bracia i siostry, Chrystus zmartwychwstał!

Reklama

Cudowne jest pozdrowienie, którym chrześcijanie w waszym kraju przekazują sobie wzajemnie radość Zmartwychwstałego w obecnym okresie wielkanocnym.

Całe wydarzenie, które usłyszeliśmy, opowiedziane na końcu Ewangelii, pozwala nam zanurzyć się w tej radości, do której „zarażania” zaprasza nas Pan, przypominając o trzech wspaniałych sprawach, które naznaczają nasze życie jako uczniów: Bóg powołuje, Bóg zaskakuje, Bóg miłuje.

Bóg powołuje. Wszystko dzieje się na brzegu jeziora Galilejskiego, gdzie Jezus powołał Piotra. Wezwał go do porzucenia pracy rybaka, by stał się rybakiem ludzi (por. Łk 5, 4-11). Teraz, po całej drodze, po tym jak zobaczył śmierć Mistrza i pomimo wieści o jego zmartwychwstaniu, Piotr powraca do swego dawnego życia: „Idę łowić ryby” - mówi. A inni uczniowie nie są gorsi: „Idziemy i my z tobą” (J 21, 3). Zdają się czynić krok wstecz. Piotr bierze na nowo w swoje ręce sieci, których wyrzekł się dla Jezusa. Ciężar cierpienia, rozczarowania, a nawet zdrady stał się w sercach uczniów kamieniem trudnym do usunięcia. Nadal byli zranieni, pod ciężarem cierpienia i winy, a dobra nowina o zmartwychwstaniu nie zapuściła korzeni w ich sercach. Pan wie, jak silna jest dla nas pokusa, by powrócić do tego, co było wcześniej. Sieci Piotra, podobnie jak cebula z Egiptu, są w Biblii symbolem pokusy nostalgii za przeszłością, pragnienia odzyskania czegoś, co chcieli porzucić. W obliczu doświadczeń porażki, bólu, a nawet faktu, że okazuje się, iż nie jest tak, jak się tego spodziewano, zawsze pojawia się subtelna i niebezpieczna pokusa, która zachęca do upadania na duchu i opuszczania ramion. To psychologia grobu, która zabarwia wszystko rezygnacją, sprawiając, że przywiązujemy się do słodkiego smutku, który niszczy wszelką nadzieję jak mól. W ten sposób rozwija się największe zagrożenie, które może zakorzenić się we wspólnocie: szary pragmatyzm życia, w którym pozornie wszystko postępuje normalnie, podczas gdy w rzeczywistości wiara się wyczerpuje i przeradza w małostkowość (por. adhort. ap. Evangelii gaudium, 83).

Reklama

Ale właśnie tam, w upadek Piotra przybywa Jezus, zaczyna od początku i cierpliwie wychodzi mu na spotkanie, mówiąc mu: „Szymonie” (w. 15): to było imię pierwszego powołania. Pan nie oczekuje idealnych sytuacji ani nastrojów, ale je stwarza. Nie czeka na spotkanie z ludźmi bez problemów, bez rozczarowań, grzechów lub ograniczeń. Sam stawiał czoła grzechowi i rozczarowaniu, aby spotkać każdą istotę żywą i zachęcić do wyruszenia w drogę. Bracia, Pan niestrudzenie powołuje. To siła Miłości obaliła każdą przepowiednię i potrafi zaczynać od nowa. W Jezusie Bóg zawsze stara się dać szansę. Czyni to również z nami: każdego dnia wzywa nas, abyśmy przeżyli na nowo naszą historię miłości z Nim, abyśmy odnowili się w nowości, którą jest On. Co ranka poszukuje nas tam, gdzie jesteśmy i zaprasza nas „do powstania, do wstania z martwych na Jego słowo, do spojrzenia w górę i uwierzenia, że zostaliśmy stworzeni dla nieba, a nie dla ziemi, dla wyżyn życia, a nie niskości śmierci” i zachęca nas, abyśmy „nie szukali żyjącego wśród umarłych?” (Homilia w Wigilię Paschalną, 20 kwietnia 2019 r.). Kiedy Go przyjmujemy, wznosimy się wyżej, ogarniamy naszą najpiękniejszą przyszłość nie jako możliwość, ale jako rzeczywistość. Kiedy powołanie Jezusa ukierunkowuje życie, wówczas serce się odmładza.

Bóg zaskakuje. Jest Panem niespodzianek, który zaprasza nie tylko, byśmy się dziwili, ale abyśmy dokonywali rzeczy zaskakujących. Pan powołuje i spotykając uczniów z pustymi sieciami proponuje im coś niezwykłego: łowienie w dzień, co na tym jeziorze jest raczej dziwne. Przywraca im pewność siebie, mobilizując ich i popychając na nowo do podjęcia ryzyka, aby nic, a zwłaszcza nikogo nie uważać za stracone. Jest Panem niespodzianki, który łamie paraliżujące zamknięcia, przywracając śmiałość zdolną przezwyciężyć podejrzenia, nieufność i lęk, który kryje się za „zawsze tak było”. Bóg zaskakuje, gdy powołuje i zachęca, byśmy rzucili nie tylko sieci, ale samych siebie na głębię historii i patrzyli na życie, patrzyli na innych, a nawet na samych siebie oczyma, które „w grzechu widzą dzieci, które trzeba podnieść; w śmierci - braci, których trzeba wskrzesić do życia; w rozpaczy, serca które trzeba pocieszyć. Dlatego nie lękaj się: Pan kocha to twoje życie, nawet gdy się boisz na nie spojrzeć i wziąć je w swoje ręce” (tamże).

W ten sposób dochodzimy do trzeciej pewności dnia dzisiejszego. Bóg powołuje, Bóg zaskakuje, ponieważ Bóg miłuje. Miłość to Jego język. Dlatego prosi nas i Piotra, abyśmy dostroili się do tego języka: „Czy miłujesz Mnie?”. Piotr przyjmuje zaproszenie i po tak długim czasie spędzonym z Jezusem rozumie, że miłość oznacza rezygnację z bycia w centrum. Teraz nie wychodzi już od siebie, ale od Jezusa - odpowiada: „Ty wszystko wiesz” (J 21,18). Uznaje siebie za kruchego, rozumie, że nie może iść naprzód o własnych siłach. I opiera się na Panu, na mocy Jego miłości, aż do końca. To jest nasza siła, do odnawiania której jesteśmy zaproszeni każdego dnia: Pan nas miłuje. Bycie chrześcijaninem jest powołaniem do zaufania, że Miłość Boga jest większa niż wszelkie ograniczenia czy grzech. Jedno z wielkich cierpień i przeszkód, jakich dzisiaj doświadczamy rodzi się nie tyle ze zrozumienia, że Bóg jest miłością, ile z faktu, że doszliśmy do głoszenia Go i świadczenia o Nim w taki sposób, że dla wielu nie jest to Jego imię. Bóg jest miłością, która kocha, daje siebie, powołuje i zaskakuje.

Oto cud Boga, który czyni z naszego życia arcydzieła sztuki, o ile damy się kierować Jego miłością. Wielu świadków wydarzenia paschalnego na tej błogosławionej ziemi stworzyło wspaniałe arcydzieła, inspirowane prostą wiarą i wielką miłością. Ofiarowując swe życie, stali się żywymi znakami Pana, potrafiąc odważnie pokonywać apatię i ofiarować chrześcijańską odpowiedź na niepokoje, jakie przed nimi się pojawiały (por. Posynd. adhort. ap. Christus vivit, 174). Dziś jesteśmy zaproszeni, aby spojrzeć i odkryć, co Pan uczynił w przeszłości, aby wraz z Nim wyruszyć w przyszłość wiedząc, że zarówno w sukcesie jak i błędach zawsze powróci, aby nas wezwać do zarzucenia sieci. To, co powiedziałem młodym w adhortacji, którą ostatnio do nich napisałem, chciałbym również powiedzieć i wam. Młody Kościół, młody człowiek, nie ze względu na wiek, ale ze względu na moc Ducha Świętego, zachęca nas do dawania świadectwa o miłości Chrystusa, miłości, która nas przynagla i prowadzi do gotowości walki o dobro wspólne, do bycia sługami ubogich, czynnymi uczestnikami rewolucji miłosierdzia i służby, zdolnymi do przeciwstawienia się patologiom konsumpcyjnego i płytkiego indywidualizmu. Zakochanymi w Chrystusie, żyjącymi świadkami Ewangelii w każdym zakątku tego miasta (por. tamże, 174-175). Nie bójcie się być świętymi, których potrzebuje ta ziemia, świętości, która nie odbierze wam sił, życia ani radości. Wręcz przeciwnie, ponieważ wy i dzieci tej ziemi staniecie się tym, o czym marzył Ojciec, kiedy was stworzył (por. adhort. ap. Gaudete et exsultate, 32).

Powołani, zaskoczeni i posłani ze względu na miłość!

2019-05-05 17:32

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Na skrzyżowaniu kultur

Niedziela małopolska 25/2019, str. 4-5

[ TEMATY ]

Franciszek w Bułgarii i Macedonii Płn.

Archiwum

Na Mszę św. w Sofii przyszło bardzo wiele osób – podkreśla ks. Jacek Wójcik (pierwszy z lewej), który na placu rozdawał Komunię świętą

Na Mszę św. w Sofii przyszło bardzo wiele osób – podkreśla ks. Jacek
Wójcik (pierwszy z lewej), który na placu rozdawał Komunię świętą

Franciszek to papież pojednania, pokoju. To człowiek, który w każdym wymiarze życia próbuje jednoczyć – mówi „Niedzieli”, po wizycie Ojca Świętego w Bułgarii, ks. Jacek Wójcik CR, pochodzący z diecezji tarnowskiej proboszcz parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Warnie

MARIA FORTUNA-SUDOR: – Od 19 lat służy Ksiądz bułgarskim katolikom. Proszę powiedzieć, kim są wyznawcy Chrystusa w tym kraju?

KS. JACEK WÓJCIK CR: – W Bułgarii jest ok. 60 tys. katolików, to 1 procent mieszkańców tego kraju. A jak wiadomo, przed każdą mniejszością; narodową, religijną, wyznaniową czy kulturową piętrzą się trudności. Toteż decyzja o przynależności do naszej mniejszości jest dla każdego świadomym wyborem. Nie wynika z tego, że katolikiem była babcia czy ojciec. W Bułgarii zdecydowana większość Kościoła katolickiego to ludzie świadomie uczestniczący w życiu wspólnoty wierzących. Nie trzeba ich zachęcać, aby się modlili, aby przystępowali do sakramentów. A wokół tego 1 procenta katolików żyje mnóstwo ludzi, którzy albo są wyznawcami innych religii, albo ateistami. Duża grupa to ignoranci. Ich generalnie nic nie interesuje. W takim społeczeństwie trudne jest ewangelizowanie. Bardziej patrzy się na to, co robimy, jak żyjemy. Świadectwo życia staje się głównym nośnikiem ewangelizacji.

– Jak w Bułgarii odebrano wiadomość o wizycie papieża Franciszka?

– Zapanowała nieprawdopodobna euforia. Nie tylko wśród społeczności katolickiej. Wręcz w ogóle. No, z małymi wyjątkami. Ludzie byli bardzo szczęśliwi i zadowoleni. Czekali na papieża. Mamy świadomość, że Bułgaria jest małym państwem, że ma małą wspólnotę katolicką. Tymczasem kolejny papież, po 17 latach od wizyty Jana Pawła II, zdecydował się tu pielgrzymować. To powód do wielkiej radości i dziękowania Bogu za taką łaskę! Wiadomo, Franciszek jest papieżem peryferii. On naprawdę zwraca uwagę na tych, którzy są gdzieś tam poza fokusem głównych nurtów, myśli, opinii, środowisk opiniotwórczych… Fajnie, że do nas przyjechał. Dzięki temu znaleźliśmy się w centrum, z którego Franciszek skierował przesłanie…

– …„Pokój na ziemi”! Na ile te słowa odnoszą się do usytuowania Bułgarii na europejskiej mapie?

– Myślę, że należy spojrzeć na Franciszka nie tylko z perspektywy tej wizyty, ale przez pryzmat jego aktywności w ostatnich latach. To jest papież pojednania, pokoju. Franciszek troszczy się o ludzi, którzy gdzieś tam są zagubieni. W każdym wymiarze życia próbuje łączyć, jednoczyć. W poniedziałek wieczorem, pod koniec wizyty papieża w Bułgarii, w Sofii została zorganizowana wspólna modlitwa o pokój. Uczestniczyli w niej reprezentanci różnych wyznań, łącznie z przedstawicielem islamu, który też prowadził tam modlitwę. Franciszek jest człowiekiem budującym mosty, co sam podkreśla, nauczając, że w dzisiejszym świecie należy budować mosty, a nie ściany. I wyjaśnia, iż ten, kto buduje ściany, tworzy własne więzienie, w którym kiedyś skończy swą egzystencję.
Bułgaria jako kraj, jako miejsce, w którym istnieje i rozwija się, ma swoją rolę do odegrania. Proszę zauważyć, że Bałkany są skrzyżowaniem dróg cywilizacyjnych, historycznych, kulturowych, religijnych… Mieszkańcy tej części Europy na tym skrzyżowaniu funkcjonują od tysiąclecia. Można powiedzieć, że my w Bułgarii tego skrzyżowania kultur raczej się nie boimy. Nie ma jakiegoś strachu przed tym, co niesie kolejny dzień, co przynoszą nowe wyzwania historyczne. Myślę, że papież nie przyjechał do Bułgarii dlatego, aby w tym miejscu prosić o pokój, bo jest on u nas zagrożony. Wołanie o pokój to posłanie, które wysyła z każdego miejsca. Fajnie, że stąd, z Bułgarii dodał ducha tym wszystkim, którzy tego pokoju pragną. I tym, którzy widzą, że jest on do zrealizowania.

– Przywołał Ksiądz pielgrzymkę Jana Pawła II do Bułgarii w 2002 roku. Czy porównuje się te papieskie wizyty?

– Oczywiście, są porównania i to nie tylko w mediach. Natomiast prawda jest taka, że my Polacy trochę inaczej do tego podchodzimy. Jan Paweł II był naszym papieżem, prawda? Więc patrzymy na jego pontyfikat, na jego osiągnięcia z bardzo specyficznej perspektywy. Natomiast trzeba przyznać, że przekaz Franciszka w dzisiejszym świecie, 17 lat po tamtej wizycie, jest bardzo jasny, mocny. Warto też sobie uświadomić, że Ojciec Święty przyjechał do ludzi, którzy są kolejnym pokoleniem po czasach komunistycznych, do ludzi żyjących już bez tamtego strachu. Franciszek stał się idolem dla wielu współczesnych ludzi nie dlatego, że ma taką pozycję, ale ze względu na to, iż jest bardzo autentyczny. Bułgarzy porównują te dwa przyjazdy, ale trzeba pamiętać, że Jan Paweł II mówił do zupełnie innych ludzi, niż to miało miejsce w maju w Sofii.
Osobiście spotkałem się z nieprawdopodobnym entuzjazmem świata prawosławnego na przyjazd Franciszka, czego przed 17 laty, przed pielgrzymką Jana Pawła II do Bułgarii, nie zauważyłem. Wtedy to było spotkanie skierowane bardziej do katolików. Natomiast tutaj nikt nie mówił o polaryzacji. I mnóstwo ludzi przyszło na Mszę św. w Sofii spoza wspólnoty katolickiej. Widziałem to, bo rozdawałem Komunię św. Łatwo było zauważyć, że wielu zebranych nie miało pojęcia, co to jest Komunia.

– A czym dla polskiego Księdza, który Bułgarię traktuje jak swój drugi dom, była ta wizyta papieska?

– W dorosłym życiu zależało mi, aby moja wiara, mój sposób funkcjonowania, w ramach wspólnoty wierzących, nie sprowadzały się do rytuałów, do sytuacji, kiedy jestem wsadzony w sztywny gorset i muszę w nim funkcjonować. Przyjazd Franciszka, obserwacja jego sposobu bycia, to dla mnie mocne doświadczenie. Zauważyłem, że papież w każdym momencie był bardzo naturalny. Chciał człowieka wesprzeć w tym, kim jest i co robi. Papież jest sobą i to jest piękne. Patrzyłem na jego relacje z młodzieżą, z dziećmi, z wolontariuszami, na to w jaki sposób podchodził do chorych, cierpiących, do ułomnych. Widziałem, jak ucałował krzyż patriarchy prawosławnego. To świadectwo dla mnie, zwykłego księdza w Bułgarii, jest bardzo mocne. Cieszę się i Bogu dziękuję, że mogłem to zobaczyć na własne oczy.

CZYTAJ DALEJ

Tau i ZBUKU nagrali utwór dla opuszczonych i cierpiących

2020-12-03 08:02

[ TEMATY ]

muzyka

cierpienie

facebook.com/tau.bozon /SewerX

Właśnie ukazał się kolejny singiel z najnowszej płyty kieleckiego rapera Tau. "Kiedy płynie łza", w którym gościnnie wystąpił popularny raper ZBUKU, kierowany jest do ludzi, którzy tracą sens życia, tkwiąc w bólu i opuszczeniu.

- Dedykuję ten kawałek każdej osobie, która przeżywa osobisty dramat opuszczenia przez innych. Każdemu, kto nie doświadcza miłości, tak, jak ja niegdyś jej nie doświadczałem. Każdemu krzywdzonemu, poniżanemu, samotnemu i zagubionemu człowiekowi. Wszystkim, którzy cierpią z powodu depresji, domowej przemocy, alkoholizmowi czy biedy. Mam dziś dla Ciebie Dobrą Nowinę. Miłość istnieje. I ma na Imię Bóg. - napisał Tau na swoim profilu FB.

CZYTAJ DALEJ

Papież: odbudujmy dom na skale włączania i czynnego udziału

2020-12-03 20:23

[ TEMATY ]

niepełnosprawni

orędzie

papież Franciszek

Vatican News

Papież wystosował orędzie na obchodzony dzisiaj Międzynarodowy Dzień Osób Niepełnosprawnych. W tym roku jego hasłem są słowa: «Odbudować lepiej: w stronę świata po Covid-19 inkluzywnego dla niepełnosprawności, dostępnego i zrównoważonego».

Nawiązując to tego tematu, Franciszek zwrócił uwagę na obecne w nim sformułowanie „odbudować lepiej”, które jest zachętą do budowania trwałego domu, gotowego do przyjęcia również osób z niepełnosprawnością, ponieważ jest tworzony na „skale włączania i czynnego udziału”.

Ojciec Święty zauważył, że powszechnie obecna dzisiaj kultura odrzucenia szczególnie uderza w osoby niepełnosprawne. Mentalność narcystyczna i utylitarystyczna dąży do marginalizacji najsłabszych, nie biorąc pod uwagę, że słabość przynależna jest wszystkim. Z tego wynika potrzeba krzewienia kultury życia, która afirmuje godność każdej osoby. Pandemia koronawirusa powiększyła dodatkowo nierówności i dyskryminację, z jaką szczególnie spotykają się niepełnosprawni. Stąd pierwszą skałą, na której należy rozpocząć odbudowywanie zranionego po kryzysie sanitarnym świata jest włączanie. To jest pierwsza recepta na przezwyciężenie zagrożenia wykluczeniem. „Siła łańcucha zależy od troski, którą okazuje się najsłabszym ogniwom” – zaznaczył Franciszek.

W odniesieniu do instytucji kościelnych Papież podkreślił konieczność posiadania odpowiednich i dostępnych narzędzi potrzebnych do przekazu wiary osobom niepełnosprawnym. Chodzi także o zapewnienie formacji w odniesieniu do niepełnosprawności oraz do posługiwania się narzędziami zapewniającymi włączanie oraz integrację. Trzeba wypracowywać styl przyjmowania osób z niepełnosprawnością. To wymaga usuwania barier architektonicznych, ale przede wszystkim promocji postaw nacechowanych solidarnością oraz służbą w stosunku do osób niepełnosprawnych.

Kolejną skałą „lepszego odbudowywania” jest umożliwianie czynnego udziału. Chodzi tutaj o dostępność celebracji liturgicznych oraz formacji pogłębiającej wiarę. Nikt z powodu niepełnosprawności nie może być pozbawiony udziału w życiu sakramentalnym. Osoby te powinni stawać się aktywnymi podmiotami duszpasterstwa, a nie tylko jego adresatami. Papież wyraził pragnienie, aby osoby z niepełnosprawnością stawały się liderami wspólnot oraz katechetami przekazującymi wiarę, również poprzez świadectwo życia.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję