Reklama

Kościół

Abp Depo: czas próby polskich sumień trwa

„Dokąd idziemy?” - pytał metropolita częstochowski abp Wacław Depo podczas odpustu ku czci św. Stanisława w Szczepanowie. Wskazywał, że czas próby polskich sumień trwa, a praw sumienia i odpowiedzialności osobistej trzeba bronić także dzisiaj.

[ TEMATY ]

abp Wacław Depo

KEP

Abp Wacław Depo

Abp Wacław Depo

„Oto w imię wolności, tak zwanych praw człowieka, w imię tolerancji, równości, programów walki z przemocą, wniesiono w środkach społecznego komunikowania, na uniwersytetach, w teatrach, sztandary wolności wbrew Bogu i poza Bogiem. Wniesiono i uchwalono w parlamentach Europy dekrety zła i zamętu, które w imię wolności określono dobrem i rozwojem cywilizacji” - powiedział.

Abp Depo mówił, że największym wrogiem prawdy jest zamęt. „Żyjemy w czasach, kiedy na uniwersytetach Europy rok 2016 określono rokiem post prawdy, że już odtąd nie ma prawd absolutnych, niezmiennych. A ostatnio Uniwersytet Warszawski stał się areną bezbożnej walki z Kościołem w Polsce, uwłaczając godności ludzi wierzących i odmawiając Kościołowi miejsca w życiu prywatnym, prawa autonomii sumień i praw ludzkich” - dodał.

Reklama

Abp Depo przypominał, że wiara domaga się zgodności naszych słów i czynów oraz świadectwa życia na podobieństwo św. Stanisława. Wskazywał, że niezależnie od tego, że minęły wieki od czasów, kiedy żył biskup i męczennik, św. Stanisław pozostaje przykładem Dobrego Pasterza, który życie daje za owce i za prawdę, którą głosił.

Odwołując się do nauczania papieża Franciszka, abp Depo mówił, że nie można twierdzić, że religia powinna się ograniczać tylko do sfery prywatnej. „Papież i Kościół nie posiadają monopolu na interpretowanie rzeczywistości społecznej albo propozycji dla wspólnotowych problemów i rozwiązań, ale pasterze Kościoła mają prawo wydawać opinie na temat wszystkiego co dotyczy życia ludzi, ponieważ zadanie ewangelizacji zakłada i wymaga integralnej promocji każdego człowieka” - mówił kaznodzieja.

Abp Wacław Depo wskazywał, że papież pokazuje drogę wszystkim pasterzom. „I nie ma sprzeczności pomiędzy polskimi biskupami a papieżem, jak próbujcie nam się to zakładać od początku jego pontyfikatu. Kochamy każdego papieża” - powiedział abp Depo.

Reklama

W Mszy św. odpustowej uczestniczyli przedstawiciele służb mundurowych z Małopolski.

Tygodniowy odpust w Szczepanowie odbywa się pod hasłem „W mocy Bożego Ducha, Święty Stanisław przewodzi Kościołowi Chrystusowemu”. Nawiązuje ono do 940. rocznicy męczeńskiej śmierci Biskupa.

Odpust potrwa do 12 maja, a główna uroczystość odbędzie się w sobotę. O godzinie 10.15 wyruszy procesja z miejsca narodzin świętego Stanisława BM do bazyliki z relikwiami św. Stanisława BM, św. Jana Pawła II, Świętych i Błogosławionych z diecezji tarnowskiej. Przed Mszą będzie też poświęcenie nowego ołtarza polowego w Panteonie Szczepanowskim. O 11.00 rozpocznie się uroczysta suma pod przewodnictwem biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża.

Święty Stanisław, Biskup i Męczennik, urodził się w Szczepanowie w diecezji tarnowskiej, około roku 1030. Był biskupem krakowskim w latach 1072-1079. Zginął w 1079 roku śmiercią męczeńską przez rozczłonkowanie, skazany przez króla Bolesława Śmiałego, któremu wypomniał nadużycia. Święty Stanisław, obok św. Wojciecha i Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, jest pierwszorzędnym patronem Polski.

2019-05-07 20:23

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Uroczyście zakończono obrady II Synodu Diecezji Radomskiej

2020-09-19 18:22

[ TEMATY ]

synod

abp Wacław Depo

bp Tomasik

Karol Porwich/Niedziela

- Kościół to nie tylko piękny salon ze świętymi, ale także szpital z poranionymi, grzesznymi i słabymi – powiedział bp Henryk Tomasik, który wygłosił homilię w trakcie Mszy świętej w radomskiej katedrze. 19 września odbyło się tam uroczyste zakończenie obrad II Synodu Diecezji Radomskiej. Liturgii przewodniczył abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. W pracach synodu na szczeblu parafialnym uczestniczyło ponad 8 tys. osób. Hasłem trwającego 12 lat synodu były słowa: „Czynić Kościół domem i szkołą komunii”.

- Dokumenty synodalne, to niestety nie jest enter lub ok w naszym komputerze. Naciskamy i już się realizuje, to co zaplanowaliśmy. Możemy je porównać do systemu operacyjnego lub programu komputerowego, który jest na płycie lub pendrivie i leży na półce. Wiemy, że nie zadziała, że trzeba to wszystko zainstalować – mówił bp Tomasik.

Wskazał, że konieczna jest wielka troską rodziców o religijne wychowanie młodego pokolenia i że wszyscy jesteśmy zaproszeni do budowania tej pięknej wspólnoty wiary, którą jest Kościół.

- Jeśli kochacie Jezusa, kochajcie Kościół. Nie ulegajcie zniechęceniu z powodu grzechów i błędów popełnionych przez niektórych jego członków. Kościół to nie tylko piękny salon ze świętymi, ale także szpital z poranionymi, grzesznymi i słabymi. Parafrazując słowa Antoine’a de Saint-Exupéry’ego możemy powiedzieć, że tworzyć wspólnotę duchową to nie tyle patrzeć na siebie nawzajem, lecz wspólnie patrzeć w tym samym kierunku, w kierunku Chrystusa i Ewangelii – stwierdził bp Tomasik.

Podkreślił, że przy budowaniu takiej wspólnoty konieczne jest otwarcie na Boże słowo i podejmowanie decyzji, by Jezus był w centrum życia każdego z nas. Zaznaczył, że konieczna jest troska o pogłębianie więzi z Bogiem przez wiarę, sakramenty, modlitwę i świadectwo życia. Dodał, że przy budowaniu wspólnoty potrzebna jest troska o dobro wspólne, solidarność międzyludzką, wyjście poza etykę indywidualistyczną, która jest tak powszechną w naszych czasach. - Potrzebny jest wzajemny szacunek, cierpliwość, ostrożność w formułowaniu sądów o innych osobach. W tym wszystkim trzeba poddać się działaniu Ducha Świętego. Dzisiaj błagamy o wielkie poczucie odpowiedzialności za Kościół – powiedział ordynariusz radomski.

Na koniec podziękował za „wysiłek wszystkich zaangażowanych w dzieło drugiego synodu diecezji radomskiej, aby czynić Kościół domem i szkołą Komunii”, gdzie przeprowadzono badania socjologiczne, powstały prace naukowe, powołano komisje synodalne, w tym ponad 250 zespołów synodalnych, w których uczestniczyło ponad 8 tys. osób duchownych i świeckich, a w komisjach synodalnych pracowało ponad 300 osób.

Bp Tomasik przypomniał, że w trakcie trwania synodu obchodzono m.in. Rok Wiary, gdzie każdy wierzący odkrywał treść wiary wyznawanej, celebrowanej, przeżywanej i przemodlonej. Potem był Rok Miłosierdzia, Rok Życia Konsekrowanego jak również Światowy Dzień Młodzieży i Jerycho Różańcowe, które przypomniało potrzebę intensywnej troski o wiarę młodego pokolenia. - Patrząc w przyszłość przygotowaliśmy Rok Rodziny i kolejne Jerycho w intencji rodzin i małżeństw. Cieszymy się, że w naszej diecezji trwa proces beatyfikacyjny ks. biskupa Piotra Gołębiowskiego, matki Kazimiery Gruszczyńskiej i ks. Romana Kotlarza – mówił hierarcha.

Na koniec Mszy świętej abp Wacław Depo nawiązał do wydarzeń z 1992 r., kiedy w radomskiej katedrze nastąpiło uroczyste przekazanie nowego Katechizmu Kościoła Katolickiego. - To było w roku powstania diecezji radomskiej. My wszyscy wywodzimy się z ponad 200-letniej historii diecezji sandomierskiej. Co oznacza 28 lat istnienia Kościoła radomskiego?

Dlatego w duchu św. Jana Pawła II powiem: wstańcie i chodźmy! Nie możemy stać! Musimy być w drodze! Kościół jest wspólnotą pielgrzymującą. Dlatego dziękuję za dzieło II Synodu Diecezji Radomskiej. Teraz przed nami droga do realizacji i do świadectwa – powiedział metropolita częstochowski.

Owocem prac komisji synodalnych są dokumenty II Synodu Diecezji Radomskiej, które przekazano księdzu arcybiskupowi oraz do wszystkich parafii w diecezji. Z powodu epidemii koronawirusa symbolicznie dokumenty zostały wręczone tylko księżom dziekanom, przedstawicielom życia konsekrowanego i katechetom.

II Synod Diecezji Radomskiej rozpoczął obrady 8 listopada 2008 r., a zwołał go ówczesny biskup radomski abp Zygmunt Zimowski. Hasłem synodalnym był słowa: „Czynić diecezję domem i szkołą komunii”, a celem pierwszorzędnym była „pomoc biskupowi diecezjalnemu w pełnieniu jego funkcji pasterskiej w diecezji poprzez pogłębienie i umocnienie wiary i budowanie wspólnoty Kościoła radomskiego opartej na miłości i wzajemnym zaufaniu”.

Dla potrzeb synodu powołano 10 komisji, m.in. Komisję ds. Nauki i Wychowania Katolickiego, Komisję ds. Kultu Bożego, Komisję ds. Duszpasterstwa Małżeństw i Rodzin, Komisję ds. Młodzieży czy Komisję ds. Kultury, Mediów i Nowej Ewangelizacji.

Po półrocznych obradach, 18 kwietnia 2009 r., Synod został przerwany z mocy prawa kanonicznego, gdy papież Benedykt XVI odwołał abp. Zimowskiego z Radomia i powierzył mu przewodniczenie jednej z dykasterii watykańskich. Obrady Synodu zostały wznowione decyzją nowego ordynariusza diecezji, bp. Henryka Tomasika 17 listopada 2011 r.

Synod diecezjalny jest zgromadzeniem doradczym, utworzonym przez kapłanów, osoby zakonne i świeckich Kościoła diecezji, zwołanym i prowadzonym przez biskupa, dla „ponownego opisania i zdefiniowania” oblicza Kościoła partykularnego. Jego celem jest refleksja nad sytuacją społeczno-duszpasterską Kościoła w diecezji, poprzez odczytanie znaków czasu i nakreślenie najważniejszych zadań na przyszłość. Efektem prac Synodu ma być odnowienie w diecezji nauki teologii, duszpasterstwa i prawa kościelnego.

CZYTAJ DALEJ

Świat nienawidzi chrześcijan

2020-09-16 11:30

Niedziela Ogólnopolska 38/2020, str. 16-18

[ TEMATY ]

prześladowania

chrześcijanin

Adobe.Stock.pl

„Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować” (J 15, 20). Te Jezusowe słowa zapowiadają i wyjaśniają występujące na przestrzeni wieków zjawisko prześladowania chrześcijan. Dziś technicznie nazywa się to fobią antychrześcijańską, chrystianofobią. Gdzieniegdzie, np. w Wielkiej Brytanii, sugeruje się, aby – ze względu na skalę zjawiska – karać przejawy chrystianofobii na równi z aktami antysemityzmu czy islamofobii.

Przy okazji Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 podkreślano, że liczba ofiar prześladowań z czasów rzymskich jest nieporównywalna z liczbą chrześcijan eksterminowanych w XX wieku. To prawdziwy „wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków” (Ap 7, 9), co podkreślił w swojej książce Stulecie męczenników. Świadkowie wiary XX wieku prof. Andrea Riccardi. Wyczulony był na to św. Jan Paweł II, świadek dwóch systemów, które w XX wieku miały najwięcej krwi chrześcijan na rękach: niemieckiego nazizmu i sowieckiego komunizmu. Od 2000 r. minęło już 20 lat. Nic nie wskazuje, żeby gehenna chrześcijan miała się skończyć. Globalne „polowanie” na wyznawców Chrystusa trwa w najlepsze, a ponieważ w zglobalizowanym świecie terytorium jakby się skurczyło, naganiacze są coraz bliżej nas. Także w starych chrześcijańskich krajach, w tym w Polsce, narasta zjawisko chrystianofobii. Przybiera ono różne formy, a o większości zdarzeń w ogóle się nie dowiadujemy. Może nawet nie dlatego, że są skrywane, ale że jest ich tak wiele. Po prostu spowszedniały.

Pełzająca nienawiść

Na stronie Obserwatorium Nietolerancji i Dyskryminacji Chrześcijan w Europie – niezależnej austriackiej organizacji zajmującej się monitorowaniem nietolerancji wobec chrześcijan w Europie – czytamy o najświeższych przypadkach chrystianofobii na Starym Kontynencie. W niemieckim Durlangen w Badenii-Wirtembergii ktoś, raczej nie dla żartu, obciął głowę Jezusa z pasyjki. W nadreńskim miasteczku Velbert, znanym z produkcji zamków i okuć, inny sprawca pomalował czerwonym sprayem znajdującą się na frontonie kościoła św. Józefa figurę Chrystusa. We włoskim Pavignano złoczyńca napadł na plebanię. Zdemolował, co tylko się dało, i skradł wartościowe rzeczy, w tym obraz Matki Bożej. W leżącej przy granicy z Portugalią hiszpańskiej Plasencji ktoś podpalił najstarszy w mieście kościół. Ogień był duży, ale na szczęście szybka interwencja strażaków ograniczyła straty. W nadmorskim włoskim Baia Verde komuś przeszkadzały z kolei kropielnice przy ołtarzu polowym. W tym samym dniu „zapalił się” kościół w Wülfrath w Niemczech. Jako przykład nietolerancji austriackie obserwatorium wymienia również wywieszenie tęczowej flagi na figurze Chrystusa w Warszawie.

W ostatnim z raportów wspomnianej organizacji, podsumowującym 2018 r. w Europie, wymienia się ponad 325 udokumentowanych przypadków nienawiści do chrześcijan w ich codziennym życiu. Przypadki te są różne: od łamania wolności wyznania i sumienia (czym jest choćby zmuszanie chrześcijańskich lekarzy oraz pielęgniarek do wykonywania aborcji), przez barbarzyńskie ataki na kościoły czy cmentarze, aż po fizyczną napaść na duchownych i świeckich chrześcijan. Raport zastrzega, że to tylko wycinek, który w 100% nie przedstawia całej opresji wobec chrześcijaństwa na Starym Kontynencie. Nie opisuje, bo trudno to uchwycić w faktach, wydarzeń mających charakter systematyczny, swego rodzaju procesu, np.: że chrześcijanom przeszkadza się w działalności gospodarczej właśnie dlatego, iż są chrześcijanami; że przez stosowanie różnych zakazów nie pozwala się publicznie manifestować swoich przekonań moralnych, bo klasyfikuje się je jako tzw. mowę nienawiści, że w różny sposób sekuje się przyznających się do tradycyjnych wartości profesorów na uniwersytetach, a nawet, w niby tak wrażliwym na imigrantów świecie zachodnim, odmawia się azylu uciekinierom właśnie dlatego, iż są chrześcijanami. Paradoksalnie, w rzekomo chrześcijańskim świecie chrześcijańscy uciekinierzy z Syrii, Iraku czy z innych miejsc już na starcie mają „pod górkę”. O nastawieniu świata wobec tego, co kościelne i chrześcijańskie mówi morze antychrześcijańskiego hejtu, którym wypełniony jest internet.

Obudźmy się!

Przypadków nietolerancji wobec chrześcijan, antychrześcijańskiego uprzedzenia i chrystianofobii jest dziś na Starym Kontynencie oraz w świecie zachodnim znacznie więcej niż było 20 czy 30 lat temu. Raport niemieckiej policji za 2017 r. wzbudził niepokój konserwatywnych polityków. Wskazał bowiem na blisko 100 przestępstw motywowanych niechęcią wobec chrześcijaństwa i chrześcijan. W Szkocji, według wspomnianej austriackiej organizacji non-profit, już na początku XXI wieku 95% wszystkich przestępstw motywowanych niechęcią do religii było wymierzonych w chrześcijan. We Francji aż 85 aktów wandalizmu wymierzonych zostało w miejsca kultu chrześcijańskiego, choć samych chrześcijan jest już nad Sekwaną nieco ponad 50%. Zresztą na terytorium „najstarszej córy Kościoła” liczba przestępstw godzących w katolików wzrasta. Według danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, w 2019 r. zanotowano 1052 przypadki antychrześcijańskich przestępstw. Czynów karalnych motywowanych antysemityzmem było 2 razy mniej, a przypadków islamofobii aż 10 razy mniej. To pokazuje, kto jest najbardziej prześladowaną grupą religijną nad Sekwaną, i tłumaczy, dlaczego francuscy katolicy nie czują się we Francji jak u siebie w domu, a milczenie opinii publicznej na dotykającą ich krzywdę budzi prawdziwy niepokój. Najświeższe ostrzeżenie o wzrastającej agresji wobec chrześcijan pochodzi z Irlandii Północnej. Według policyjnych statystyk, w ciągu ostatnich 5 lat w tym niewielkim kraju odnotowano aż 601 aktów napaści na budynki sakralne i parafialne oraz cmentarze. Najczęściej na kościoły katolickie.

Porównanie twardych, oficjalnych danych z badaniem opinii na ten sam temat pokazuje, że opinia publiczna nie dostrzega problemu pełzającej chrystianofobii. Według danych ze Stanów Zjednoczonych za 2018 r., przestępstwa motywowane niechęcią do chrześcijaństwa były na podobnym poziomie do tych popełnionych przeciw muzułmanom, podczas gdy opinia publiczna (badanie Pew Research Center z 2019 r.) jest przekonana, że to muzułmanie są najbardziej dyskryminowaną grupą religijną. Społeczeństwa zachodu żyją w oparach złudzeń i częściej traktują chrześcijan jako opresorów niż ofiary. Fakty jednak pokazują, że jest odwrotnie. Sytuacja jest zła na całym świecie, a w niektórych częściach już bardzo zła.

Milczenie świata

Według oficjalnego raportu zleconego przez brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych w 2019 r., w niektórych częściach globu (szczególnie często wymienia się tam Bliski Wschód), prześladowanie chrześcijan wypełnia międzynarodową definicję ludobójstwa. I co? I nic! Politycy oraz sądy ignorują problem chrystianofobii. Winę za to ponosi kanon politycznej poprawności, swoisty kodeks postępowania, który sugeruje, aby nie widzieć, że czarne jest czarne, a białe jest białe. – To, o czym zapomnieliśmy w atmosferze politycznej poprawności, to fakt, że prześladowani chrześcijanie należą do najbiedniejszych ludzi na ziemi – przyznał szczerze, poruszony wynikami raportu, brytyjski minister spraw zagranicznych Jeremy Hunt. – Następny Holokaust będzie chrześcijański – powiedział rok temu podczas jednej z konferencji filipiński odpowiednik Teodoro Lopez Locsin, a gehennę wyznawców Chrystusa na Bliskim Wschodzie nazwał obrazowo ofiarą wotywną złożoną przez Zachód na ołtarzu bogatego w ropę regionu. Szef węgierskiego MSZ Péter Szijjártó stwierdził wprost, że chrystianofobia jest dziś jedyną akceptowalną formą dyskryminacji, i to globalnie. W mainstreamie panuje na to ciche przyzwolenie. Międzynarodowa wspólnota nie jest wrażliwa na prześladowania chrześcijan. Dlaczego? Jednym z wytłumaczeń jest to, że dzieje się tak, bo żyjemy w społeczeństwach postchrześcijańskich, w których chrześcijaństwo z natury nie jest respektowane. Eksperci są zgodni. Tylko zdecydowana i silna odpowiedź większości podmiotów oraz osób indywidualnych jest w stanie postawić tamę nasilającej się agresji wobec chrześcijaństwa w Europie i na świecie.

Nasza chata nie jest z kraja

Podobną sytuację obserwujemy w Polsce. Kościół, ludzie Kościoła, szczególnie duchowni, ale także własność kościelna padały ofiarą przestępstw od dawna. Wcześniej jednak, to znaczy przed 15, 20 laty, przestępstwa były motywowane rabunkowo. Kościół był przedstawiany przez niechętne mu media jako instytucja majętna, co wprost zachęcało pospolitych rabusiów do napadów na plebanie czy kościelne puszki. Nie pamiętam jednak jakiegoś skoku stulecia, w którym złodzieje „obłowiliby się”, bo dużych pieniędzy Kościół, wbrew opinii, nie miał i nie ma. Łupem padały niewielkie sumy pieniędzy, ale zdarzało się, że przy okazji bito i torturowano księży. Dziś te napady praktycznie zniknęły. Pojawiły się natomiast motywowane nienawiścią do Kościoła i katolików akty wandalizmu, napaści fizyczne czy bluźniercze ataki na symbole religijne. Tylko w ostatnich dniach byliśmy świadkami ataku na kościół w Przemyślu, na pomnik św. Jana Pawła II w Gdańsku czy zbezczeszczenia ołtarza w Tyńcu. Kolejna obraza Matki Bożej przez rozpowszechnianą w internecie grafikę czy niedawny atak na figurę Chrystusa na Krakowskim Przedmieściu... Ataki fizyczne? Przypomnijmy tylko wydarzenia z ostatnich 2 lat: zaatakowani zostali księża we Wrocławiu, Szczecinie, Łodzi czy w wielkopolskim Turku. W Berlinie 61-letni ksiądz odprawiał niedzielną Mszę św., gdy nagle jeden z wiernych wstał z ławki, splunął na podłogę kościoła, podszedł do księdza i zadał mu potężny cios. Czarno na białym widać, że fizyczne ataki na obrońców życia mają już charakter zorganizowanej działalności, podobnie jak zorganizowane jest nękanie abp. Marka Jędraszewskiego. Milczenie w tych sprawach jest zachętą do kolejnych ataków.

CZYTAJ DALEJ

Włoski watykanista: z perspektywy Watykanu wizyta prezydenta RP jest znacząca

2020-09-22 13:30

Adobe Stock

W ostatnich miesiącach papież Franciszek przyjął wiele osób prywatnie, ale nie odbyły się żadne wizyty państwowe. Nie pozostaje bez szczególnego znaczenia, że w jubileuszowym roku poświęconym św. Janowi Pawłowi II wizyty te otwiera ponownie właśnie prezydent Polski - mówi w rozmowie z KAI włoski watykanista Andrea Gagliarducci, komentując zbliżającą się wizytę prezydenta RP Andrzeja Dudy we Włoszech i Watykanie.

Andrea Gagliarducci, który niedawno podkreślał na łamach włoskiej prasy, że spotkanie prezydenta Dudy z papieżem Franciszkiem będzie pierwszą tej rangi wizytą po lockdownie, zauważa w rozmowie z KAI, że wizyta ta przypomina również o obchodzonym w tym roku, choć przyćmionym pandemią, jubileuszu 100-lecia urodzin Karola Wojtyły.

"Wizyta ta jest istotna, ponieważ oznacza, że życie wraca do normy, nawet w Watykanie. W ostatnich miesiącach papież Franciszek przyjął wiele osób prywatnie, ale nie odbyły się żadne wizyty państwowe. Mówiono na przykład o wizycie prezydenta Słowacji Zuzany Caputovej w czerwcu, ale zostało to przełożone na późniejszy termin. Prezydent Duda przybywa, można powiedzieć, we właściwym czasie, kiedy wszystko zaczyna się otwierać. Nie pozostaje bez szczególnego znaczenia, także fakt, że w jubileuszowym roku poświęconym św. Janowi Pawłowi II wizyty państwowe otwiera ponownie właśnie prezydent Polski" - komentuje Gagliarducci.

Jako publicysta, specjalizujący się m.in. w sprawach Europy Środkowej i Wschodniej, dzieli się też opinią na temat najważniejszych, z perspektywy Watykanu, wyzwań dotyczących wizerunku Polski i polskiego Kościoła.

"Polska, jak wszystkie wielkie narody chrześcijańskie, ma przed sobą wyzwanie dotyczące tożsamości. I nie jest to wyzwanie wizerunkowe, ponieważ wizerunek tego, kto określa się jako chrześcijanin i tak zostało nieodwracalnie skompromitowany przez 'łatki', jakie przykleja świecki świat. Uważam jednak, że Polska nie powinna poddawać się tym, którzy określają ją jako niezbyt nowoczesną i niezgodną z europejskimi wartościami. Musi nadal świadomie podążać swoją drogą. To również stanowi dziedzictwo św. Jana Pawła II" - podkreśla watykanista, zauważając, że wyzwanie to dotyczy zarówno naszego państwa jak i Kościoła. "Z tą różnicą, że Kościół jest wstrząśnięty, podobnie, jak wiele osób, oskarżeniami o nadużycia. A radzenie sobie z tymi oskarżeniami, przy zachowaniu zdrowego rozsądku i unikaniu zarówno wiktymizacji jak i usprawiedliwiania się, gdy nie ma takiej potrzeby, nie jest rzeczą łatwą. Jest to jednak Kościół o wielkiej tradycji i wielkiej pobożności. I z siły swego narodu czerpie siły, by nadal być sobą, nawet wbrew opinii 'opublikowanej', która jest czymś innym niż opinia publiczna".

Pytany o pomysły na to, w jaki sposób skorzystać z trwającego wciąż jubileuszu 100-lecia urodzin Karola Wojtyły, aby nie był on jedynie okazją do historycznych wspomnień, Gagliarducci zachęca do tego, by - wzorem św. Jana Pawła II - starać się budować i umacniać kulturę chrześcijańską w inteligentny i konsekwentny sposób.

"Uważam, że to największą pracą, jaką należy wykonać. To czynił Jan Paweł II, bardzo inteligentnie, nie przeciwstawiając się bezpośrednio reżimowi komunistycznemu, ale formując ludzi, tworząc wspólnoty myślowe, które wiedziały, w jaki sposób się rozwijać. Jubileusz będzie czymś więcej, niż tylko obchodami, jeśli będzie mu towarzyszyło prawdziwe budowanie pamięci. A ono oznacza, że szkoły, uniwersytety, media muszą być zaangażowane. Oznacza to również, że trzeba umieć patrzeć na wiele spraw z różnych punktów widzenia, nawet wykraczając poza narrację, budowaną na temat Jana Pawła II. Czas wyjść poza same obchody, ponieważ, jak mówi papież Franciszek, obecnie mamy do czynienia nie z epoką zmian, ale ze zmianą epoki. A Jan Paweł II był mostem tej zmiany" - podsumowuje.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję