Reklama

Jasna Góra: pielgrzymka szkół im. kard. Stefana Wyszyńskiego

2019-05-15 17:55

it / Jasna Góra (KAI)

Krzysztof Świertok

„Czas to miłość” - te słowa Prymasa Tysiąclecia przypomnieli na Jasnej Górze uczestnicy 10. Pielgrzymki Szkół im. kard. Stefana Wyszyńskiego. Zanoszona była modlitwa o wzajemną wrażliwość, zrozumienie i zaniechanie przemocy a także o beatyfikację Sługi Bożego. W kraju jest ok. 300 szkół różnego szczebla noszących imię Prymasa Wyszyńskiego.

To postać wciąż zbyt mało znana i doceniana wśród Polaków, dlatego wysiłek placówek oświatowych w tym względzie jest bardzo ważny. -To jest bardzo trudny patron, który bardzo dużo od nas wymaga – mówią sami uczniowie. Dodają, że on zobowiązuje do tego, „byśmy brali pod uwagę to, jak żyjemy, żebyśmy nie żyli byle jak”.

Podczas Mszy św. celebrowanej w Kaplicy Matki Bożej bp Marek Solarczyk z diecezji warszawsko-praskiej wzywał młodych pielgrzymów, by byli świadkami i nieśli do swoich środowisk „czas miłości” w prostych gestach: serdeczności, podania dłoni, przepraszania czy zauważania odsuniętych, „żeby rzeczywiście to kim jesteśmy, to co czynimy, było znakiem i obrazem Boga”. - Tego uczymy się również od Sługi Bożego kard. Stefana. To jest tajemnica jego świętości, którą wierzymy, że on przeżywa i o którą prosimy, aby cały świat się nią zachwycił, poprzez beatyfikację i kanonizację - mówił kaznodzieja i dodawał „bądźmy świadkami umiłowania i szacunku dla Boga, służmy Bogu przez Maryję”. Przypomniał, że jest wiele tajemnic wpisanych w życie Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, ale „najbardziej wyrazistym znakiem tego, że był on światłem dla innych był czas jego uwięzienia”. -Tam światłością dla niego była łaska Boga, był Bóg i Maryja. On był z Nią i wszystko było mocne a później wyraziło się to w nowennie przed Tysiącleciem Chrztu Polski, w Akcie Oddania Matce Bożej naszej Ojczyzny i Ślubach Jasnogórskich - podkreślał bp Solarczyk. Dodawał, że „jest to zaproszenie dla każdego z nas, do tego byśmy szukali światła, które wniesiemy w nasze życie”.

Pielgrzymka odbywa się w pierwszą środę po 12 maja, ponieważ to 12 maja 1946 roku ks. Stefan Wyszyński na Jasnej Górze przyjął sakrę biskupią.

Reklama

- W naszej szkole czuć obecność kard. Wyszyńskiego. Przy wejściu do szkoły wywieszone są sztandary z Prymasem, organizowane są różne konkursy i co roku są też te pielgrzymki – powiedziały gimnazjalistki z Głogowa Małopolskiego.

Iwona Czarcińska, wiceprezes Stowarzyszenia Przyjaciół Szkół im. Kard. Stefana Wyszyńskiego podkreśla, że ten rok jest szczególny, bo jest to modlitwa dziękczynna za gimnazja, których patronem był ks. Prymas, a które wskutek reformy zostają zlikwidowane i prośbą o to, by idea tego wyjątkowego patrona nie zaginęła. - W wielu miejscowościach udało się przenieść to imię na szkołę podstawową, ale niestety, w niektórych, to imię bezpowrotnie ginie – zauważyła wiceprezes. Dodała, że „bardzo nam zależy, żeby w szkołach, w których patronuje Sługa Boży kard. Wyszyński, nie było przemocy, nienawiści, żeby były to środowiska przyjazne, kierujące się miłością, życzliwością”.

- Jesteśmy w oczekiwaniu na ogłoszenie, że kard. Wyszyński będzie wyniesiony na ołtarze. Z dnia na dzień oczekujemy tej wiadomości, bo wiemy, że cud za jego przyczyną został zatwierdzony - podkreśliła Iwona Czarcińska.

Uczniowie rozważali przesłanie papieża Franciszka skierowane do młodych w Panamie i prezentowali najchętniej realizowane w ich szkołach wskazanie do młodzieży Prymasa Wyszyńskiego.

Tagi:
szkoła kard. Stefan Wyszyński Jasna Góra

Jasna Góra: pieszo, na rowerach i biegiem - trwa drugi szczyt pielgrzymkowy

2019-08-25 08:58

it / Częstochowa (KAI)

Na Jasnej Górze rozpoczął się drugi szczyt pielgrzymkowy. Na uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej przybywają kolejne tysiące pieszych, rowerowych i innych pątników. To głównie grupy parafialne i dekanalne z metropolii łódzkiej, katowickiej i częstochowskiej, ale są też diecezjalne kompanie. Wczoraj weszło ponad 20 grup, a dziś przyjdzie następnych ponad trzydzieści.

Krzysztof Świertok

W 94. pielgrzymce łódzkiej, wśród ok.2 tys. pątników, jak zwykle przyszli: papieski jałmużnik kard. Konrad Krajewski i abp Grzegorz Ryś, metropolita łódzki.

Abp Ryś podkreślał, że pielgrzymka jest „przecudownym doświadczeniem Kościoła”. - Jak odkryliście to przecudowne doświadczenie Kościoła, gdzie wszyscy podążają za Chrystusem, nawracają się, znają się po imieniu, poznają nowych ludzi, którzy od razu są ich dobrymi znajomymi, a jak trzeba to wszyscy idą na grilla, to uczyńcie Kościół taki w waszych parafiach, wspólnotach i mówicie - chodźcie i zobaczcie - zachęcał pielgrzymów metropolita łódzki.

Pątnik witał każdą z grup pieszych pielgrzymek z metropolii łódzkiej. W sumie z terenu jego archidiecezji weszło ok. 6 tys. osób.

- To jest specyfika pielgrzymki z arch. łódzkiej, że jest wiele wspólnot, które idą w tym samym czasie, z różnych miejsc, idą i razem i osobno, więc biskup się musi przenosić z miejsca na miejsce - wyjaśnia arcybiskup. Podkreśla, że zaczął pielgrzymować ze Zgierzem, „to było 20-tego, potem wyszedłem z Łodzią 21-go, potem szedłem z Łaskiem, następnie z Aleksandrowem i z Pabianicami, Kaszewicami i czekam na pozostałe grupy”.

Jak zaznacza „to bardzo piękne doświadczenie, bo w tych mniejszych grupach ludzie poczuwają się do bliższej wspólnoty, jakoś łatwiej czytają swoją tożsamość”. - Dobrze jest z nimi być. Na każdym etapie ludzie podchodzili, spowiadali się, rozmawiali, stawiali rozmaite pytania – podkreślał pasterz.

Dodawał, że Jasna Góra jest dla niego ważnym miejscem w życiu. - Pewnie sam mógłbym przyjechać w różnym czasie, ale dla mnie jest ogromnie ważne przejść z ludźmi z mojej archidiecezji, także po to, żeby skrócić pewien dystans, żeby zobaczyli, że biskup nie jest kimś na koturnach i niedostępnym, tylko idzie z nimi i sutannę ma tak samo mokrą, jak oni kurtki czy koszule. Bardzo dobre doświadczenie - podsumował arcybiskup.

Pielgrzymi podkreślają, że przybywają na imieniny Matki. - Matka chce swoje dzieci zawsze mieć wszystkie przy sobie, Maryja nas jednoczy - powiedziała pani Bożena, która siódmy raz przyszła z Wolbromia.

Karol, 10-letni pielgrzym podkreślał, że choć ciężko się szło, „bo to sto kilometrów a nogi bolą jak zwykle, to jak się tu wchodzi to jest się szczęśliwym i dumnym, że się doszło”.

Ania przedstawicielka młodzieży podkreślała, że pielgrzymka to „zawsze wspaniały czas kiedy można się modlić z innymi ludźmi i wzmacniać się w wierze”.

Niektórzy pokonali sto kilometrów, inni tysiąc. Z paulińskiego klasztoru w Rumunii i z miejsca ostatniej wizyty papieża Franciszka w Csíksomlyó przybiegło 10 osób.

Pomysłodawcą pielgrzymki jest Marian Płaszczyk, mieszkaniec Knurowa, członek Rycerstwa Jasnogórskiej Bogarodzicy, który corocznie organizuje pielgrzymki biegowe z miasteczka Knurów w woj. śląskim na Jasną Górę. Od trzech lat do pielgrzymek krajowych postanowiono dołączyć pielgrzymowanie zagraniczne, związane z tradycją i historią Zakonu Paulinów, odwiedzając klasztory paulińskie w Europie.

- Biegaliśmy od paulińskiego klasztoru do następnego. To było spotkanie z jedną Matką, ale o wielu obliczach, bo każde miejsce, gdzie zatrzymywaliśmy się było związane z Maryją - powiedział pomysłodawca wyprawy.

- Mam 57 lat, biegam dość długo, ale pielgrzymka to coś wspaniałego – wyznała pani Dorota z Bytomia. Dodała, że „ to wspaniałe przeżycia, bo człowiek sam siebie zwycięża, było trudno, deszcz, słońce i goniące nas psy. Rumunia dała nam popalić”.

W 2017 r. biegacze pokonali trasę z Jasnej Góry do Marianosztra na Węgrzech, skąd Zakon Paulinów przybył do Polski i na Jasną Górę. W 2018 r. wyruszyli z Jasnej Góry do Šaština, gdzie znajduje się Sanktuarium Matki Bożej Siedmiobolesnej, Patronki Słowacji, od niedawna klasztor odzyskany przez paulinów. W tym roku postanowiono zmodyfikować trasę pielgrzymki, i biec na Jasną Górę.

Przybywające teraz pielgrzymki są bardzo „malownicze”. Mają przeróżne pielgrzymkowe emblematy, parafialne proporce, sztandary, idą w nich druhny i druhowie z Ochotniczych Straży Pożarnych, przedstawicielki Kół Gospodyń Wiejskich, orkiestry dęte.

Sporo pielgrzymek, które docierają teraz, na odpust 26 sierpnia, w drogę powrotną uda się również pieszo.

Tak jest np. w pielgrzymce z Przedborza. - Wędrujemy dwa i pół dnia na Jasną Górę, by pokłonić się Matce Bożej, po uroczystościach w Częstochowie wracamy również pieszo do naszej Pani Serdecznej, do naszego kościoła, by ten trud pielgrzymi ofiarować również w intencji naszej Ojczyzny - opowiada ks. Stanisław Obratyński i dodaje: „wędrujemy od Matki Bożej Serdecznej do Matki Bożej Jasnogórskiej, by ta radość naszej grupy mogła się wypełnić”. Dziś dotrze jedna z największych - piesza pielgrzymka tarnowska – w której podąża ponad 8 tys. osób, przyjadą także pielgrzymi na rolkach z Warszawy.

W sumie na poniedziałkowy odpust wejdzie ok. 90 pielgrzymek, a w nich ponad 30 tys. osób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jakub blokuje LGBT

2019-08-21 11:24

Wojciech Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. 38-39

Skutkiem ubocznym tzw. marszu równości w Płocku jest duża popularność 15-letniego Jakuba, który próbował zablokować go z krzyżem w ręku. „Niedzieli” opowiada, dlaczego to zrobił

SplashNews.com/EastNews
Jakub z krzyżem w ręku usiłuje powstrzymać marsz równości w Płocku

Zdjęcia i filmiki obiegły internetowe portale. Nastolatek z pokaźnym krzyżem i różańcem stanął na trasie płockiego marszu środowisk homoseksualnych, na który zwieziono autokarami aktywistów z całej Polski. Do konfrontacji nie doszło: Jakub został zatrzymany, zepchnięty i wyniesiony przez eskortujących marsz policjantów.

Dlaczego chciał zablokować marsz, a do tego z krzyżem? – Chciałem przypomnieć gest ks. Ignacego Skorupki z bitwy z bolszewikami – mówi. – Nikt mnie nie namawiał ani nie zmuszał do działania. Mam 15 lat, rozumiem otaczający mnie świat i potrafię świadomie podejmować decyzje. Zrobiłem tylko to, czego nikt inny nie chciał zrobić.

Musimy się bronić

Opinie o takich marszach są przeciwstawne. Ich poplecznicy twierdzą, że to manifestacja równości homoseksualistów itp. oraz innych normalnych ludzi; przeciwnicy mówią o wciskaniu kitu, oswajaniu z nienormalnością i propagowaniu chorych idei i zboczeń. Płocki marsz odbył się pod hasłem: „Płock napędza równość!”.

Jakub, kilkunastolatek z Płocka, ma wyrobioną opinię na temat takich marszów i zachowania ich uczestników: propaganda szerzona w czasie imprez LGBT sprzeciwia się katolickiej nauce i zdrowemu rozsądkowi. – To jest powód – tłumaczy – akcji z krzyżem w ręku.

Chciał też pokazać, że nie ma zgody na profanacje, które na takich marszach się odbywają. – Obrazki Matki Bożej z tęczową aureolą wołają o pomstę do nieba. Katolicy muszą się bronić – mówi twardo. Widział takie bluźniercze podobizny na marszu w Płocku. – To było straszne, łzy stanęły mi w oczach... – wyznaje.

Ma wiele pytań

Jakub niedawno skończył szkołę podstawową i dostał się do katolickiego liceum działającego przy miejscowym seminarium duchownym. List polecający dał mu proboszcz parafii katedralnej ks. kan. Stefan Cegłowski. Proboszcz i Jakuba, i jego rodzinę dobrze zna, ale ani o nim, ani o ostatnich wydarzeniach nie chce mówić. Twierdzi, że szkodzi to chłopcu.

Płocki duchowny zaświadcza o wiarygodności Jakuba. Chłopak żyje tym, o czym mówi. Jest głęboko wierzącym i przekonanym katolikiem, ma poglądy tradycjonalistyczne. – Interesuje się liturgią trydencką i ma wiele pytań z nią związanych. Jako jeden z niewielu w czasie udzielania Komunii św. przyklęka – mówi kapłan. – Jest inteligentny i elokwentny. Zdał do dobrej, katolickiej szkoły. Ma przed sobą przyszłość. Jeśli chce zostać księdzem, może nim zostać – dodaje. Z zastrzeżeniem: jeśli znajdzie w sobie dość pokory. Na razie w wywiadach po zdarzeniach z marszu równości, m.in. w telewizji wrealu.24.pl, ma z tym kłopot.

Chce być księdzem

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Białogłowski: na kogo chcą wychować młode pokolenie zwolennicy gender?

2019-08-25 16:34

pab / Markowa (KAI)

W Markowej, niedaleko cmentarza, na którym spoczywają szczątki Sług Bożych Rodziny Ulmów odbyły się w niedzielę 25 sierpnia Dożynki Archidiecezji Przemyskiej i Województwa Podkarpackiego. Dziękowano za tegoroczne zbiory i proszono o beatyfikację męczenników z Markowej, którzy stracili życie, ukrywając Żydów. Mszy św. przewodniczył metropolita przemyski abp Adam Szal, a homilię wygłosił bp Edward Białogłowski, delegat KEP ds. Duszpasterstwa Rolników. Odnosząc się do ostatnich marszów równości pytał, „na kogo chcą wychować polskie młode pokolenie uczestnicy parad równości i zwolennicy gender?”.

BP KEP
Abp Edward Białogłowski

– Musimy sobie dzisiaj postawić kilka pytań: czy ja na serio wierzę w Pana Boga? Czy na serio rozmawiam z Nim na modlitwie jak przyjaciel z przyjacielem, czy tylko staram się wrzucić jakiś nadłamany pieniążek jako haracz? Czy mówię z Nim w moim domu, z moimi dziećmi, z moimi współpracownikami? – mówił bp Edward Białogłowski, który pochodzi z Rączyny w archidiecezji przemyskiej.

Kaznodzieja zauważył, że Jezus na pytanie „kto będzie zbawiony?”, nie odpowiada wprost, ale wskazuje, by wybierać ciasną bramę, a nie „szeroką drogę przyjemności i wygody”.

Hierarcha wskazywał, że to nie wolność jest najważniejszą wartością, ale sprawiedliwość i miłość. – W dzisiejszej ewangelii ani słowem nie mówi Pan Jezus: żyliście w wolności? Tylko pyta: byliście sprawiedliwi? Kochaliście prawdę? Rozdawaliście dobro i miłość? – zauważył.

Kaznodzieja przywołał także historię Sług Bożych Rodziny Ulmów z Markowej. – Ziemia wydała swój owoc. Dzisiaj w Markowej przy mauzoleum Józefa i Wiktorii Ulmów i ich siódemki dzieci oraz ośmiu Żydów, chcemy się pomodlić o beatyfikację dla rodziny Ulmów – męczenników, którzy nie licząc się z konsekwencjami jakie nakładał okupant, przechodzili przez wąską bramę, choć wiedzieli, że mogą stracić największy doczesny skarb, jakim jest życie doczesne. Oni w imię miłości, w imię troski o każdego człowieka, niezależnie od wyznania i rasy, dali heroiczne świadectwo wierze. Ufamy, że może wkrótce Bóg pozwoli nam czcić ich jako błogosławionych męczenników – mówił.

Przypomniał też, że Józef Ulma był gospodarzem i prowadził nieduże gospodarstwo. Pomagał także ówczesnym rolnikom kształcić się, aby wiedzieli więcej na temat upraw.

Delegat episkopatu ds. duszpasterstwa rolników przytoczył też napis, jaki śp. bp Roman Andrzejewski umieścił na grobie swojego ojca: „Ziemia jest rzetelna”. – I objaśniał, że te słowa ojciec biskupa Romana często powtarzał sobie i gospodarzom. Uzasadniał to tak: ziemia rodzi plony raz obfitsze, innym razem słabsze, ale zawsze stara się wyrównywać niedomagania, bo niebieski gospodarz daje lata tłuste, a czasem chude. Ziemia jest rzetelna – mówił.

Bp Białogłowski w homilii dziękował Bogu za plony, które zrodziły się na ziemi podkarpackiej. Dziękował też rolnikom, sadownikom, pszczelarzom i wszystkim, którzy zajmują się przetwórstwem żywności. Chwalił ich za to, że nawet w gorszym okresie „nie rzucili matki ziemi”.

Rzeszowski biskup pomocniczy przypomniał, że to rodzice są pierwszymi wychowawcami swoich dzieci w domu i szkole. Zwrócił tez uwagę, że wszyscy nauczyciele są finansowani z podatków wszystkich ludzi, dlatego uczniowie powinni mieć prawo do lekcji religii w szkołach powszechnych. Odnosząc się do ostatnich marszów równości, powiedział: - Pytajmy spokojnie, bez wielkich emocji: na kogo chcą wychować polskie młode pokolenie uczestnicy parad równości i zwolennicy gender?

Na zakończenie kaznodzieja zwrócił uwagę, że jesienią, oprócz zbiorów, Polskę czekają wybory parlamentarne. – Módlmy się do Ducha Świętego, aby dał nam łaskę trzeźwego myślenia oraz krytycznej oceny tych, którzy się uśmiechają z przeróżnych afiszów w naszych wioskach i miastach. Pytajmy co dotąd zrobili z naszym zaufaniem, co uczynili dla dobra Polski i Polaków. I koniecznie bądźmy przy urnie, aby określić kształt naszej ojczyzny – zachęcał.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem