Reklama

Warszawa: Nuncjusz Apostolski podziękował zakonnikom za ich pracę

2019-05-15 21:43

jms / Warszawa (KAI)

BP KEP
Abp Salvatore Pennacchio

-W imieniu papieża Franciszka dziękuję wam za wasza pracę – powiedział nuncjusz apostolski w Polsce, abp Salvatore Pennacchio, który przewodniczył Mszy św. na zakończenie 142. zebrania Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce. Dwudniowemu spotkaniu generałów, prowincjałów i opatów towarzyszył temat: „Jak współczesnemu człowiekowi mówić o Bogu?”. Zebranie odbyło się w Warszawie, w sekretariacie KEP.

Spotkanie rozpoczęło się 14 maja. W pierwszym dniu obrad o. Robert Wawrzeniecki OMI we wprowadzeniu duchowym mówił o bł. Michale Giedroyciu, Kanoniku Regularnym od Pokuty, niedawno wyniesionym na ołtarze. Zdaniem zakonnika Błogosławiony uczy osoby konsekrowane dobrych zakonnych przyjaźni, potrzeby osobistego kontaktu z drugim człowiekiem, bycia szczęśliwym w podjętym przez siebie życiowym powołaniu i potrzeby bycia przyjacielem Boga, a nie tylko pracowania dla Niego.

Obrady rozpoczęły się omówieniem wybranych zagadnień z nowych dokumentów papieskich dotyczących posługi wyższych przełożonych, m.in. o przestępstwach związanych z wykorzystaniem seksualnym, ochronie małoletnich czy o bezprawnym przebywaniu zakonnika poza klasztorem, domem zakonnym. Zebranym przybliżył je karmelita o. prof. Dariusz Borek OCarm.

W trakcie całego spotkania podejmowano także problemy żywo dotykające ludzkich sumień i serc oraz interesujące całe społeczeństwo. Przełożeni wyrazili po raz kolejny swoje współczucie i duchową solidarność ze wszystkimi ofiarami wykorzystania seksualnego i przemocy w naszym społeczeństwie. Stwierdzili, iż dramatu i cierpienia osób, które doświadczyły krzywdy i zranienia ze strony duchownych Kościoła katolickiego nie wolno bagatelizować ani im zaprzeczać. Zawiedzione zostało bowiem zaufanie i podeptane człowieczeństwo najmniejszych.

Reklama

Przełożeni podkreślili równocześnie, że od wielu już lat czynią starania, by we wspólnotach i dziełach im podległych istniały jasne zasady reagowania na nadużycia wobec osób małoletnich, zgodnie z nauczaniem Kościoła i ewolucją prawa państwowego. Ten wspólny wysiłek, by odpowiednio chronić dzieci i młodzież przed krzywdą służy temu, by należycie rozliczyć przestępców i towarzyszyć cierpiącym z powodu nadużyć, a nie tylko współczuć skrzywdzonym.

W związku z aktami znieważania obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej przełożeni zakonni zaapelowali o zaprzestanie działań, które nie tylko nie służą jedności polskiego społeczeństwa, ale także mocno ranią osoby konsekrowane i wiele osób wierzących w Polsce. Jednocześnie poprosili swoich współbraci we wszystkich klasztorach w ojczyźnie i poza jej granicami, aby w duchu ekspiacji wynagrodzili zniewagi Najświętszej Maryi Pannie, zwłaszcza w Jej Jasnogórskim Wizerunku, podejmując uczynki pokutne, przez osobistą modlitwę, jak i w odprawianych w tym czasie z wiernymi nabożeństwach majowych.

Dlatego wezwali do modlitwy za wstawiennictwem Królowej Polski, która swój tron obrała na Jasnej Górze, nie tylko o jedność i zaniechanie wzajemnego obrażania się synów i córek jednego narodu, ale również o zaprzestanie godzenia w to, co od wieków dla wielu pokoleń Polaków stanowiło najważniejsze i najświętsze wartości.

Redemptorysta o. Marek Kotyński CSsR przed południem poprowadził sesję poświęconą przepowiadaniu słowa Bożego we współczesnych uwarunkowaniach kulturowych.

Dominikanin o. prof Jacek Salij OP mówił na temat przepowiadania słowa Bożego w czasach religijnego zobojętnienia i zamętu, a dziennikarz prasowy i radiowy red. Robert Mazurek poddał analizie współczesne kaznodziejstwo w aspekcie skutecznego komunikowania.

Dominikanin przekonywał, że ważne jest pokazywanie, że Chrystus bez Kościoła, czy przeciwstawiany Kościołowi jest Chrystusem nieprawdziwym. „Należy pokazywać znaczenie Kościoła w naszej wierze, w drodze do Boga, do nieba” - podkreślał. Zdaniem zakonnika, dechrystianizacja dzieci dziś jest bardzo często prowadzona przez same rodziny chrześcijańskie, które często dystansują się od Kościoła, krytykują go, odrzucają, wchodzą w rolę zewnętrznych sędziów. „Brakuje podejścia do Kościoła jak do matki” - zauważył. Wymienił najczęstsze drogi dystansowania się od Kościoła: zaniechanie stałego uczestnictwa w niedzielnej Mszy św. i ustawianie się w roli osądzających Bożą naukę i Boże przykazania.

„Więcej trzeba uwagi zwracać na to, że to nie Chrystus przegrywa, gdy ludzie od Niego odchodzą, ale oni sami. W naszych czasach dobrze by było przypominać, różne sytuacje opisane w Piśmie św., jak i te, które działy się w historii i na naszych oczach. Zawsze ludzie przegrywają, gdy odchodzą od Chrystusa. Nigdy On” - dodał.

O. Salij uważa, że kryzys wynika z tego, że żyjemy w społeczeństwie konsumpcyjnym i stąd Kościół jesteśmy gotowi traktować jako jedną z instytucji usługowych.

Red. Robert Mazurek na początku swojego wystąpienia przywołał z lat swojej młodości, z czasów oazowych jezuitę o. Czesława Chabielskiego, który choć przemawiał wbrew wszystkim regułom retoryki, to jednak przez niego był chętnie słuchany, bo „on nie tylko wierzył w Pana Boga, ale Nim żył. Był autentyczny, wierzył w to, co mówił, przeżywał to, co mówił, mówił sobą” – dowodził dziennikarz. „Do młodych ludzi trzeba mówić przede wszystkim autentycznie, a nie atrakcyjnie” - przekonywał.

Przestrzegał przed kościelnym żargonem i nadęciem. „Starać się mówić jak do matki, aby ludzie cię zrozumieli. Przed matką nie możemy udawać, więc wtedy jesteśmy autentyczni” – podkreślał.

Redaktor zachęcał, aby przygotowywać się do kazań i aby były one szczere, naturalne, jasne, komunikatywne, klarowne; aby wykorzystywać charyzmaty swoich zakonów i zgromadzeń, cytować swoich świętych, opowiadać o swoich tradycjach, mówić o tym, czym żyją ludzie.

Na zaproszenie Konsulty - zarządu zakonnej konferencji do Warszawy na spotkanie z wyższymi przełożonymi przyjechała lingwistka, prof. Viara Maldjieva z referatem pt. „Bóg w naszej mowie”. Opowiadała się za pięknym językiem w przepowiadaniu, bo - jej zdaniem - język potoczny nie jest w stanie opisać całej rzeczywistości.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski mówił o tym, czym homilia ma być, a czym nie. „Homilia nie może być rozrywkowym spektaklem, nie jest artystyczną działalnością kaznodziei, ale ma na celu nawrócenie i kaznodziei, i Ludu Bożego. Musi odpowiadać na pytania, które ludzie sobie stawiają” – podkreślał abp Stanisław Gądecki.

Metropolita poznański apelował, aby Chrystus stał w centrum kazania, aby przepowiadający żył Słowem Bożym zanim je przekaże innym, aby kontemplował Lud Boży, rozmawiał z ludźmi, przemawiał sercem i aby homilie przynosiły nadzieję, pokrzepiały i prowadziły do komunii z Chrystusem. Zdaniem arcybiskupa, stopień świętości kaznodziei nie jest obojętny wobec głoszenia homilii.

Na koniec przewodniczący KEP przypomniał obowiązującą od starożytności do dziś złotą zasadę: „Mów zwięźle. W niewielu słowach zamknij wiele treści”.

Ostatni referat pierwszego dnia obrad wygłosił abp Grzegorz Ryś. Metropolita łódzki zachęcał do tego, aby zadać sobie pytanie, czy kocha się ludzi, do których się mówi, i czy taktuje się ich jak swoje dorosłe dzieci, bo świadomość, że się jest w roli matki, ojca pozwala na koncentrację na osobie, która w rodzinie jest najsłabsza.

Namawiał do tego, żeby próbować odpowiadać na pytania, które są w ludziach, aby ci, co słuchają homilii mieli doświadczenie wysłuchania ich.

Przekonywał, że „Słowo Boga jest tym, czego ludzie chcą słuchać”. Prosił jednocześnie, aby pamiętać o zasadzie stosowanej przez papieża Franciszka w jego działalności kaznodziejskiej: „Jedna myśl, jeden obraz, jedna emocja”.

W drugim dniu obraz zakonnej konferencji z wyższymi przełożonymi spotkał się o. bp Jacek Kiciński CMF, przewodniczący Komisji Episkopatu ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego.

Przekonywał zakonników, że we współczesnej rzeczywistości należy ogromną wagę przywiązywać do dążenia do jedności, do rozeznawania, tracenia czasu dla ludzi i świadectwa życia.

„Dziś najbardziej brakuje jedności. Podziały są niebezpieczne. Ojciec, matka najbardziej cierpią nie wtedy, kiedy dzieci odwracają się od nich, ale gdy dzieci się nienawidzą. Trzeba budować jedność” - dowodził. „Musi być jedność w modlitwie, w rozeznaniu i w podejmowaniu decyzji” - dodał.

Apelował, aby dowartościowywać rozeznawanie. „Zatrzymajcie się. Rozeznawajcie. Marzą mi się kapituły generalne i prowincjalne rozeznania. Posłuchać na adoracji, czego chce od was Bóg. Nie żałujcie na to czasu” – powiedział.

Ważną kwestią – zdaniem przewodniczącego Komisji – jest duszpasterstwo obecności. „Projektem apostolskim Jezusa, modelem ewangelizacyjnym jest zapytanie człowieka, czym żyje. Należy zastanowić się nad naszą obecnością wśród ludzi. Wejść w ludzkie życie, poznać ich problemy. Dajemy odpowiedź na pytania, które ich nie interesują, których nie zadają. Po wysłuchaniu musi być wyjaśnienie, które jest świadectwem mojego spotkania z Chrystusem. Uczyć się tracić czas dla ludzi. Często nie oczekują rozwiązań, ale chcą, aby z nimi pobyć, mieć czas dla nich. Na drodze tracenia czasu, ludzie zaczynają rozumieć. Po wyjaśnieniu potrzeba zostać. Być z nimi” - argumentował.

„Nie wystarczy zapalić ogień, ale trzeba go podtrzymywać, doglądać” - dodał.

Specjalnym gościem Konferencji był ks. Piotr Burek CSMA z Watykanu, z Kongregacji Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego. Mówił o roli Kongregacji i jej strukturze.

Dwudniowe zebranie plenarne zakończyło się Mszą św. pod przewodnictwem abpa Salvatore Pennacchio. Nuncjusz Apostolski w Polsce w imieniu papieża Franciszka wyraził wdzięczność polskim zakonnikom za ich pracę.

„W imieniu papieża Franciszka dziękuję wam za wasza pracę na Bożej niwie. Papież Franciszek jest wdzięczny każdej osobie konsekrowanej, także w Polsce, za to, co robi i ci daje innym swoim życiem” - dziękował.

Przedstawiciel Ojca Świętego w Polsce uwrażliwiał generałów, prowincjałów, opatów, aby byli „nie tyle sprawnymi administratorami zasobów ludzkich, co raczej przewodnikami swoich współbraci na wspólnej drodze do Boga, drodze z Jezusem”.

„Każdy idzie swoją drogą i zadaniem przełożonych jest tak to wspólne dążenie do Boga ukierunkować, aby wykorzystać wszystkie ludzkie i duchowe talenty swoich współbraci, wykorzystując do tego ich uzdolnienia, pragnienia, a nawet marzenia. Dużo łatwiej jest prowadzić dzieło ewangelizacji według charyzmatów poszczególnych zakonów, zgromadzeń i stowarzyszeń życia apostolskiego, jeśli wśród was będą ludzie spełnieni, radośni, żyjący w zgodzie z własnym wnętrzem” – dodał arcybiskup.

Tagi:
Warszawa zakony abp Salvatore Pennacchio Nuncjusz Apostolski

Stąd bliżej do Nieba

2019-02-13 23:01

Anna Skopińska

Maria Niedziela

Ksiądz wraz ze swoim poprzednikiem - ks. Antonim Głową sprawowali Eucharystię w 60. rocznicę pracy sióstr na Stokach. W mieszkaniu, w przedwojennym bloku, w małej kaplicy, która zwłaszcza dla osób chorych i starszych stała się miejscem, gdzie powierzają swoje troski, problemy i radości Dobremu Pasterzowi. Bo świeccy, jak przypominała przełożona generalna s. Gracjana Zborała, to trzeci zakon pasterski, a łódzki dom to niejako pamiątka po założycielce bł. Marii Karłowskiej, bo choć w nim fizycznie nie była, to placówka ta związana jest ściśle z podjętym przez nią kilkadziesiąt lat wcześniej apostolatem - posługą pielęgniarską kobietom chorym wenerycznie w łódzkim miejskim szpitalu im. Marii Magdaleny przy ul. Tramwajowej 13. Od 1 sierpnia 1927 roku założycielka zakonu przez kilka lat przebywała w Łodzi. Tu jej praca była szczególnie potrzebna. Maria Karłowska nie żałowała trudu i czasu dla kobiet, które utraciły swą godność. Założyła nie tylko szpital dla kobiet chorych wenerycznie, ale też ośrodek w Romanowie (1932 r.).

Szpital i służba kobietom

Na łódzki jubileusz w minioną sobotę przybyły m.in. siostry, które przeszły przez kapliczkę na Stokach. To ponad 30 zakonnic. Swoje spotkanie rozpoczęły historią zgromadzenia na ziemi łódzkiej i niełatwych ścieżek, jakimi musiały kroczyć. To przede wszystkim wspomniany szpital, do którego 1 sierpnia 1927 roku przybyło 10 sióstr – w tym 7 pielęgniarek. Weszły w wyjątkowo trudne warunki. Jak wiemy z historii: „Zaczęły swą pracę od koniecznych remontów i zewnętrznych porządków. Zorganizowały szpital na wzór lecznicy w Toruniu: z kaplicą, salami szpitalnymi, jadalnią i pracownią. Najwięcej trudu włożyły w przygotowanie ogrodu. Dotychczas szpital miał tylko obszerne, ale zagracone podwórko, właściwie bagnisty nieużytek. Zorganizowały tam ogród kwiatowo-warzywno-owocowy z inspektami. Nad oczyszczonym stawem przerzuciły mostek. Pacjentki, których liczba dochodziła do 150, zdobyte powoli miłością i taktem sióstr, uspokoiły się i coraz chętniej angażowały się w prace razem z siostrami. Obok zajęć w ogrodzie, podjęły szycie bielizny szpitalnej, co uzupełniało skąpy budżet szpitala. Z biegiem czasu udało się wprowadzić katechizację pacjentek i przygotowanie do sakramentów świętych. Równocześnie działał dom wychowawczy dla dziewcząt lekkich obyczajów w Radogoszczu, przy ul. Kościuszki 15, w wydzierżawionej na ten cel willi z ogrodem. Bp Wincenty Tymieniecki, a także władze miejskie, gorąco poparli ten projekt. Jednak na skutek narastających trudności finansowych, zakład w 1932 r. został przeniesiony do Romanowa pod Łodzią”.

Ukrywanie kapłanów

W czasie okupacji dom przestał istnieć. Mieszkające tam siostry przeszły tułaczkę przez więzienie na Radogoszczu, skąd z innymi zakonnicami zostały wywiezione. Uniknęły tego jedynie siostry pracujące w szpitalu św. Marii Magdaleny, które - staraniem dyrekcji placówki - zwolniono. Jak czytamy w historii zgromadzenia: W latach wojny szpital był pod zarządem lekarzy i obsługi niemieckiej, jednak siostry – zawierzając Opatrzności Bożej - ukrywały kapłanów, między innymi ojców jezuitów. Nazwisk ojców Jezuitów nie znamy, ale wiadomym jest, że we wspólnocie sióstr na Tramwajowej ukrywał się ks. proboszcz Czesław Ochnicki z Łasku, przebrany w habit pasterki, pod imieniem s. Stanisławy. Po powrocie do swej parafii, z wdzięczności za ocalenie mu życia przez pasterki, w 1947 r. przysłał do zgromadzenia kandydatkę (niedawno zmarłą S. Ezechielę Krawczyk), której sam o tym opowiedział.

Zamurowane drzwi

Siostry ze szpitala udzielały pomocy współsiostrom uwięzionym w obozie w Bojanowie i rozproszonym w rodzinach po zwolnieniu z tego obozu, jako starsze, niedołężne i chore. Wspomagały też materialnie biedne rodziny, służyły bezinteresowną pomocą chorym poza szpitalem, chociaż oficjalnie było to zakazane”. Stąd słowa z jubileuszowej homilii – niezwykłe to było powołanie. Powołanie i odzyskiwanie człowieka, który się zachwiał. Powołanie okupione cierpieniem w Radogoszczu, zamurowaną kaplicą w szpitalu – mówił ks. Izydorczyk. Bo po wojnie, w 1954 roku, gdy od 1949 roku, siostry już nie mogły pracować w szpitalu, ale nadal mieszkały na jego terenie, zamurowano drzwi do szpitalnej kaplicy, by z oddziału nikt nie mógł do niej wchodzić. Dopiero po trzech latach mur wyburzono a siostrom ponownie (na krótko) pozwolono pracować z chorymi. Szpital św. Marii Magdaleny przeniesiono też na Stoki. Siostry poszły za nim i tak w lutym 1969 roku osiadły na ul. Skalnej 7.

skalna i Stoki

Tu zajęły się przede wszystkim pracą w parafii i katechizacją. Obecnie wspólnota liczy dwie siostry. Ale to nadal ważne miejsce dla Łodzi, dla mieszkańców, dla tych, którzy poszukują wsparcia, pomocy, opieki duchowej a nawet rozmowy czy po prostu uśmiechu. Tu to wszystko odnajdują. Pośród przedwojennych wojskowych bloków, na najwyżej położonym osiedlu miasta. Może stąd bliżej do nieba? A może ciągle aktualne są słowa bł. Marii Karłowskiej: Nie ma co się lękać, aby Łódź zginąć miała, /.../ jeżeli w Łodzi Zbawiciel będzie z nami, a my czuwać będziemy u Jego stóp”. Tak, jak czuwają od dziesiątek lat pasterki.

Na jubileuszu sióstr obecne też były siostry antonianki, bo jak podkreślali kapłani – oba te zgromadzenia żyją w Łodzi w ogromnej symbiozie. I oba służą drugiemu człowiekowi.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prośba o modlitwę o zdrowie bp. Kazimierza Romaniuka

2019-05-22 12:28

Biuro Prasowe DW-P, maj / Warszawa (KAI)

Bp Romuald Kamiński i bp Marek Solarczyk proszą wiernych diecezji warszawsko - praskiej o modlitwę w intencji biskupa seniora diecezji i jej pierwszego pasterza - bp. Kazimierza Romaniuka. We wtorek 21 maja, trafił on do szpitala.

Artur Stelmasiak/Niedziela

Publikujemy list biskupów diecezji warszawsko - praskiej:

Drodzy Diecezjanie,

Ksiądz Biskup Kazimierz Romaniuk, Biskup Senior naszego Kościoła lokalnego i jego pierwszy Pasterz, od wtorku, 21 maja, przebywa w szpitalu.

Prosimy wszystkich o otoczenie go serdeczną modlitwą – o jak najszybszy powrót do pełni sił i zdrowia oraz do posługi, którą Ksiądz Biskup Kazimierz nieustannie podejmuje. Pamiętajmy w modlitwie o troszczących się o zdrowie Księdza Biskupa lekarzach i personelu medycznym.

Łączymy się z Wami w tej wspólnocie modlitwy za Pierwszego Biskupa Warszawsko-Praskiego

+ Romuald Kamiński Biskup Warszawsko-Praski

+ Marek Solarczyk Biskup Pomocniczy Warszawsko-Praski

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież z biskupami sprzeciwiającymi się odstrzałowi narkomanów

2019-05-22 16:44

vaticannews / Watykan (KAI)

Papież jest bardzo poruszony, tym co dzieje się na Filipinach w ramach brutalnej walki, jaką tamtejszy prezydent wypowiedział narkomanii. Potwierdza to bp Pablo Virgilio David. Należy on do pierwszej grupy filipińskich biskupów, która odbywa wizytę ad limina i już została przyjęta przez Franciszka na audiencji. Jednym z głównych tematów tego spotkania była właśnie postawa filipińskiego episkopatu względem kontrowersyjnej polityki prezydenta Duterte.

Grzegorz Gałązka

Sytuację referował bp David, ponieważ to na terenie jego diecezji odnotowano największą liczbę zgonów w ramach brutalnego odstrzału narkomanów i handlarzy narkotyków. Ordynariusz Kalookan stanowczo się temu sprzeciwia i dokumentuje te zbrodnie. W konsekwencji również on sam znalazł się na celowniku filipińskich szwadronów śmierci.

Jak zaznacza bp David, sytuacja jest bardzo trudna, bo antynarkotykowa kampania prezydenta cieszy się poparciem większości społeczeństwa. Ja jako pasterz nie mogę się na to zgodzić. Na szczęście Papież mnie rozumie i w pełni popiera – mówi bp David.

"Opowiedziałem o tym wszystkim i poprosiłem go o modlitwę. Powiedziałem: «potrzebujemy Twojej modlitwy, bo za to, że bronimy ludzkiego życia i godności człowieka, grożą nam śmiercią. Ja sam otrzymałem takie pogróżki. Ale w sumieniu wiem, że właśnie taką postawę powinienem zająć jako pasterz». Papież słuchał bardzo uważnie, a nawet przerywał mi, mówiąc: «Tak, wiem o tym, śledzę informacje z waszego kraju». Papież zapewnił nas o swej modlitwie – powiedział Radiu Watykańskiemu bp David. – Prosił, byśmy nadal tak postępowali. «To ważne – powiedział – aby Kościół odgrywał w takiej sytuacji profetyczną rolę, zwłaszcza w obronie życia i godności człowieka». Bardzo mnie to wzruszyło, miałem łzy w oczach, kiedy Papież to mówił, kiedy potem mnie objął i modlił się za mnie, by Bóg, jak powiedział, zachował we mnie na zawsze serce pasterza".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem