Reklama

Mitrat z lubelskiej cerkwi

Z mitratem ks. Stefanem Batruchem rozmawia Jan Achremowicz
Edycja lubelska 24/2005

Wielu lublinian zna ks. Stefana Batrucha - proboszcza greckokatolickiej parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Nawet jeżeli nie kojarzą go z małą, drewnianą cerkwią w lubelskim skansenie, to pamiętają niedawny „koncert solidarności” z Ukrainą, którego organizatorem był właśnie Ksiądz Stefan. 24 kwietnia br. gospodarz jedynej greckokatolickiej parafii w Lublinie z rąk bp. Jana Martyniaka (greckokatolicki metropolita przemysko-warszawski) otrzymał godność mitrata (odpowiednik godności infułata w Kościele rzymskokatolickim). Temu wydarzeniu towarzyszyła specjalna liturgia, której przewodniczył bp Mieczysław Cisło.

Jan Achremowicz: - Kim jest mitrat?

Ks. mitrat Stefan Batruch: - Mitrat to duchowny wyższego stanu, który należy do ścisłego grona najbliższych współpracowników ordynariusza diecezji. Mitratowi przysługuje prawo do noszenia mitry. W języku greckim słowo „mitre” oznacza po prostu nakrycie głowy. W tradycji wschodniej jest ono owalne, ozdobione wizerunkami ikon, przedstawiających Chrystusa, Matkę Bożą i Jana Chrzciciela. To wyróżnienie za szczególne zasługi kapłana dla Kościoła - działalność duszpasterską i styl życia, który może być przykładem dla innych. Razem z mitrą duchowny otrzymuje „nabiedrzec”, czyli wydłużony romb zakładany jako część stroju liturgicznego. Symbolizuje on „duchowy miecz słowa Bożego” i jest zachętą do jeszcze gorliwszej posługi słowa - jego głoszenia, przepowiadania, ewangelizowania.

- Jak wygląda obrzęd nadania tej godności?

- Towarzyszy mu uroczysta Eucharystia. Podczas jej sprawowania biskup modli się nad klęczącym kapłanem, kładzie rękę na jego głowie i prosi Boga, aby wszelkie dobro, którym On obdarzy przyszłego mitrata, umocniło go. Potem podnosi mitrę i zwraca się do zebranych wiernych, pytając ich: aksjos? (godny). Wierni potwierdzają to trzykrotnie: Aksjos, aksjos, aksjos.

- Proszę powiedzieć kilka zdań o sobie.

- Urodziłem się na Pomorzu Zachodnim. Moja rodzinna miejscowość należała do jedynej wówczas parafii greckokatolickiej w tamtym regionie. Szkołę podstawową ukończyłem w Białym Borze, później liceum ogólnokształcące w Kołobrzegu. Studia rozpocząłem w Seminarium Duchownym w Warszawie, a po dwóch latach przeniosłem się do Lublina. Po obronie pracy magisterskiej wyjechałem na staż do greckokatolickego klasztoru w Marino, we Włoszech. W 1991 r. uzyskałem święcenia w mojej rodzinnej miejscowości i rozpocząłem studia doktoranckie na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w zakresie teologii duchowości. W 1993 r. zostałem proboszczem lubelskiej parafii greckokatolickiej. Wtedy zaczęło się organizowanie życia duszpasterskiego parafii w rycie wschodnim. Spotkałem wielu życzliwych ludzi, dzięki którym w 1997 r. stało się możliwe przeniesienie do lubelskiego skansenu zabytkowej cerkwi z Tarnoszyna. Podobnie było podczas niedawno zakończonej renowacji innej zabytkowej cerkwi w Korczminie.

- Ilu wiernych liczy lubelska parafia?

- Trzysta osób. Z tego jedna trzecia to stali mieszkańcy Lublina, a pozostali to studenci z kilku państw Europy Środkowej i Wschodnie, głównie z Ukrainy, Białorusi, Słowacji.

- Niedawno zorganizował Ksiądz w Lublinie koncert solidarności z uczestnikami „Pomarańczowej rewolucji” na Ukrainie...

- Uznałem, że zaangażowanie się w te wydarzenia na Ukrainie to mój obowiązek. Widziałem, jak mocno przeżywają przebieg wyborów moi parafianie. „Pomarańczowa rewolucja” była konfrontacją dwóch stylów rządzenia - dotychczasowego systemu, który stwarzał pozory demokracji, a tak naprawdę był oligarchiczno-autorytarny i nowej propozycji demokracji - prawdziwej, która szanuje godność człowieka, deklaruje chęć rozwiązania problemów całego społeczeństwa, a nie tylko małej grupy. Stwierdziłem, że powinniśmy okazać naszą solidarność z tymi, którzy trwają tam przez wiele dni na śniegu i mrozie. Tym bardziej, że województwo lubelskie graniczy z Ukrainą. Cieszę się, że władze miasta i wielu innych ludzi okazało temu projektowi ogromną otwartość i życzliwość. Miłym zaskoczeniem był fakt, że zespoły wyraziły chęć zagrania za darmo. Także liczba uczestników przeszła moje najśmielsze oczekiwania, na Placu Zamkowym zgromadziło się ok. 30 tys. osób, czyli na Plac Zamkowy przyszedł co dziesiąty mieszkaniec Lublina. Koncert był znaczącym wydarzeniem wśród innych akcji wsparcia „Pomarańczowej rewolucji”. Z życzliwym odzewem lublinian spotkał się również apel o uczestnictwo w wyborach w charakterze obserwatorów. Gdyby polsko-ukraiński Komitet Obywatelski miał środki, na Ukrainę można było wysłać nawet 500 obserwatorów. A pojechało 300. Uzyskaliśmy mocne poparcie abp. Józefa Życińskiego, który pobłogosławił i skierował słowa zachęty do obserwatorów. Ich liczny udział spowodował, że środowiska, które dopuściły się fałszerstw w pierwszej turze wyborów, później powstrzymały się od tego. Wszyscy obserwatorzy wracali z poczuciem wypełnienia bardzo ważnego zadania.

- Jak Ksiądz postrzega swoją duszpasterską posługę w Lublinie?

- Związałem się z Lublinem, tu doświadczam tajemniczej opieki Bożej Opatrzności. Odczuwam osobiście, jak Bóg troszczy się o mnie w wymiarze duchowym i materialnym. Wciąż posyła mi dobrych ludzi, których traktuję jak Jego posłańców - aniołów. Dzięki temu moje kapłaństwo jest niesamowitą przygodą, dającą mi dużo zadowolenia. Marzy mi się powstanie w Lublinie ośrodka badawczo-naukowego, który mógłby być miejscem, gdzie wierni obrządku rzymskokatolickiego mogliby poznawać tradycję i duchowość Kościoła wschodniego.

- Dziękuję za rozmowę.

Reklama

Trudne wybory dla katolików

2019-10-10 20:05

Magdalena Korzekwa-Kaliszuk

Za kilka dni wielu katolików stanie przed trudnym dylematem odnośnie wyboru listy i kandydatów, na których oddadzą głos. Dylemat ten może być szczególnie trudny, gdy wśród kandydatów i partii, z list których startują, trudno wybrać osoby jednocześnie kompetentne, uczciwe i nie tylko deklarujące przywiązanie do wiary i wartości ewangelicznych, ale też postępujące zgodnie z nimi. Wybór polityczny dla katolika jest ważny, to wręcz moralny obowiązek, aby troszczyć się o sprawy Ojczyzny i nie ignorować możliwości wpływania na to, kto może podejmować w naszym imieniu ważne decyzje.

Artur Stelmasiak / Niedziela
Magdalena Korzekwa-Kaliszuk

Co radzi Jezus?

Jezus dał nam kilka wskazówek, które mocno odnoszą się do tego, komu warto zaufać, a komu nie jest mądrze powierzać spraw naszego państwa, naszych rodzin i dzieci. <> (Łk, 16, 10). Z tego powodu osobiście nie wyobrażam sobie oddać głosu na polityka, który zachowuje się nieuczciwie wobec męża lub żony, zdradzając małżonka i żyjąc w konkubinacie z inną osobą. Dlaczego ktoś taki miałby być wierny Ojczyźnie i ofiarnie wykonywać służbę dla Polaków, skoro w swojej osobistej sprawie nie jest wierny. Podobnie, nie wyobrażam sobie zagłosowania na polityka, który nie był do tej pory wierny wartościom, które deklarował lub – mając możliwość działania – nie czynił tego.

Stosunek do życia sprawdzianem dla polityka

Politycy mają możliwość decydowania dosłownie o życiu i śmierci innych ludzi. Najbardziej czytelnym przykładem w tym obszarze jest podejście do ludzkiego życia. Prawna możliwość zabijania dzieci przed narodzinami jest wyrazem słabości naszego Państwa. Podobnie jak brak należytego ścigania przestępczości aborcyjnej. W Evangelium Vitae św. Jan Paweł II wprost napisał o obowiązku polityków w tym obszarze. Przypomniał, że do prawa, które dopuszcza zabijanie, nie wolno się nigdy stosować „ani uczestniczyć w kształtowaniu opinii publicznej przychylnej takiemu prawu, ani też okazywać mu poparcia w głosowaniu” (Za: Evangelium Vitae 73, Kongr. Nauki Wiary, Deklaracja z 18 listopada 1974, 22: AAS 66 (1974), 744).

Sprawa ochrony życia dotyczy zarówno ustawy dopuszczającej zabijanie dzieci w oparciu o tzw. ustawowe wyjątki, jak i ustawy o in vitro oraz innych aktów prawnych dopuszczających działania wbrew ludzkiemu życiu, jak rozporządzenie pozwalające na sprzedaż pigułek antyimplantacyjnych, tzw. „dzień po”, które – jeśli doszło do poczęcia dziecka – mają na celu zabicie go.

Nie tylko deklaracje, lecz konkretne czyny

W tym względzie zadaniem katolika jest uważne analizowanie nie tylko deklaracji kandydatów politycznych, sposobu argumentacji swoich postaw, lecz również ich konkretnych czynów. W tym względzie zdecydowanie najprościej jest zweryfikować tych kandydatów, którzy już byli członkami parlamentu. Pomocny może być Katolicki Latarnik Wyborczy (http://latarnik.info/), gdzie łatwo można sprawdzić, jak w sprawach dotyczących aborcji, in vitro oraz innych ważnych spraw, jak np. handel w niedzielę, głosowali posłowie. Warto sprawdzić listę parlamentarzystów, którzy podpisali się pod wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niekonstytucyjności eugenicznej przesłanki aborcyjnej oraz pod apelem o pilne podjęcie prac w tym obszarze. To jednak nie tylko podpisy i głosowania są wyznacznikiem tego, czy konkretny kandydat będzie aktywnie działał na rzecz ochrony życia. Bierne głosowanie czy składanie podpisów to ważne elementy działalności parlamentarnej, lecz do zmiany świata na rzecz bardziej ewangelicznego potrzeba aktywności, inicjatywy i roztropnej odwagi konkretnych ludzi, którzy nie tylko świetnie zrozumieją, że tu i teraz jest czas na walkę o ochronę życia każdego człowieka, ale też poczynią w tym obszarze konkretne kroki. Głęboko wierzę, że nawet mała, lecz bardzo zaangażowana grupa katolików, w tym katolickich polityków, może zmienić bieg historii w tym temacie.

Wśród kandydatów, którzy nie zasiadali jeszcze w parlamencie, zdecydowanie ważnym kryterium dla katolika, są zarówno konkretne deklaracje takich osób w sprawach dotyczących wartości, z których to deklaracji będzie można takie osoby rozliczyć, ale też dotychczasowe działania na rzecz poprawy prawa i opinii publicznej w tych obszarach.

Potrzeba aktywnych wyborców

Tylko roztropne, aczkolwiek stanowcze działania prawne na rzecz pełnej ochrony życia, są skuteczne w tym obszarze. Działania te mogą być stopniowe, lecz odwlekanie ich na nieoznaczoną przyszłość i stawianie innych priorytetów, to postępowanie wbrew Ewangelii. Naturalnie, że działania te wymagają silnego wsparcia poprzez kampanie wpływające na postawy Polaków. Nie ma jednak żadnego moralnego ewangelicznego uzasadnienia dla bierności polityków w kwestii ludzkiego życia, czyli prawnej dopuszczalności aborcji, w tym pigułek antyimplantacyjnych i in vitro.

Niedzielne wybory to zatem ogromny dylemat dla zaangażowanych katolików. Wybór ludzi uczciwych, oddanych Ewangelii, aktywnych w działaniu i mądrych w swoim postępowaniu jest możliwy, ale wymaga zaangażowania także tych, którzy oddają głos. Stałe monitorowanie sytuacji prawnej, społecznej i działań parlamentarzystów oraz ofiarna praca na rzecz naszej Ojczyzny to klucz dla postępowania ewangelicznego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Przybylski w DA Emaus: Twoja wiara może cię uzdrowić

2019-10-14 02:02

Maciej Orman

Jezus przypomina, że będzie mógł czynić w naszym życiu wielkie rzeczy, jeśli będziemy wierzyli. Wierzyć – to pójść głębiej. Podczas studiów zadbajcie o wiarę – apelował w homilii bp Andrzej Przybylski 13 października w Duszpasterstwie Akademickim Emaus w Częstochowie podczas liturgicznej inauguracji roku akademickiego.

Maciej Orman

Jednym z uczestników uroczyści był Piotr, student II roku bezpieczeństwa narodowego na Uniwersytecie Humanistyczno-Przyrodniczym im. Jana Długosza. – Dzisiejsza Msza św. to dla mnie duchowe rozpoczęcie roku akademickiego, rozpoczęcie z Jezusem. To w Nim mam wsparcie i to dzięki Niemu mogę się dobrze kształtować – powiedział w rozmowie z „Niedzielą”.

W podobnym tonie wypowiadała się Helena, studentka pielęgniarstwa na UJD. – Ważne jest i naukowe, i duchowe powodzenie, dlatego tutaj jestem.

Ks. Rafał Grzesiak, proboszcz personalnej parafii akademickiej pw. św. Ireneusza, Biskupa i Męczennika podzielił się z „Niedzielą” planami na nowy rok formacji. –

Rozpoczynamy z pięknym słowem „błogosławieni”, bo ten czas będzie wiązał się z ośmioma błogosławieństwami. Każdego miesiąca będziemy się przybliżać do danego błogosławieństwa i będziemy chcieli je zrealizować na terenie naszego miasta – w areszcie śledczym, w hospicjum, w domu dziecka i w innych miejscach – powiedział ks. Grzesiak.

W homilii bp Andrzej Przybylski wielokrotnie podkreślał rolę wiary na każdym etapie życia. – Nieraz spotykam księży, którzy stracili wiarę i sens życia, jakąś energię, moc. Spotykam młodych ludzi, którzy nie tak dawno byli w oazie i innych wspólnotach, a później kompletnie się zatracili. Dlatego Jezus dzisiaj przypomina nam, że będzie mógł robić wielkie rzeczy w naszym życiu, jeśli będziemy wierzyli – zaznaczył bp Przybylski.

– Kiedy do Jezusa przychodzili chorzy, to nie było tak, że On bezwarunkowo pstryknął i uzdrawiał. O co pytał? „Czy wierzysz, że mogę cię uzdrowić?” Albo mówił: „Według twojej wiary niech ci się stanie”. I stawało się na tyle, na ile wierzyli – kontynuował biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej. – W Nazarecie Jezus niewiele mógł zrobić, bo mieszkańcy Go zlekceważyli, nie potraktowali jak kogoś ważnego. Chociaż chciał, nie mógł ich uzdrowić, uszczęśliwić. Twoja wiara może cię uzdrowić, może być źródłem sukcesu, ale jeżeli zlekceważysz Boga, nie dziw się, że On nie może zadziałać – radził bp Przybylski.

Hierarcha powtarzał również, że „w wierze jest próg, który trzeba przekroczyć”. – Trzeba przejść przez próg z doczesności w to, co niewidzialne. Wiara sięga głębiej.

Bp Przybylski podzielił się też doświadczeniem uczestnictwa w spotkaniach interdyscyplinarnych na Politechnice Częstochowskiej. – Fizycy uczyli mnie, że wiara to przekroczenie progu. Oni eksperymentują i odkryją prawa, ale ich nie tworzą, tylko się zadziwiają. Uczciwy fizyk zdumiewa się nad Bożą mądrością. Biada naukowcowi, któremu wydaje się, że jest Bogiem – przestrzegał biskup. –Uwierzyć – to pójść głębiej. To nie znaczy zanegowania nauki, bo ona jest bardzo ważna. Patronka tego duszpasterstwa, św. Edyta Stein, była wybitnym naukowcem. W czasach studiów była ateistką, ale rzetelnie szukała prawdy. Jako docent filozofii powiedziała: „Kto naprawdę szuka prawdy, prędzej czy później znajdzie Boga” – cytował bp Przybylski.

W nawiązaniu do uzdrowienia trędowatego wodza syryjskiego Naamana, opisanego w pierwszym czytaniu z Drugiej Księgi Królewskiej, bp Przybylski mówił, że „Bóg działa w prostych rzeczach”. – Prorok Elizeusz kazał Naamanowi wykąpać się w Jordanie mniejszym niż Warta. W takich prostych rzeczach jak modlitwa, Msza św., sakramenty jest moc. Tu przychodzi Bóg. Nie szukajcie cudowności, bo On jest cudowny, właśnie w takim zwykłym obmyciu w rzece, w takiej Mszy św. – podkreślił bp Przybylski.

– Podczas studiów zadbajcie o wiarę – zachęcał studentów biskup.

Na zakończenie przypomniał, że Jezus kazał 10 trędowatym, którzy prosili Go o uzdrowienie, iść, by pokazali się kapłanom. „A gdy, szli zostali oczyszczeni”. – Przychodźcie do księży po sakramenty, po wiarę, po uzdrowienie. Nie dlatego, że są bez skazy, ale dlatego, że Bóg ich wybrał – zaapelował bp Przybylski.

W uroczystości uczestniczyli przedstawiciele Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Długosza i Politechniki Częstochowskiej na czele z rektorami: prof. dr hab. Anną Wypych-Gawrońską i prof. dr. hab. inż. Norbertem Sczygiolem, studenci i sympatycy DA Emaus.

Eucharystię koncelebrowali: ks. Rafał Grzesiak – proboszcz personalnej parafii akademickiej pw. św. Ireneusza, Biskupa i Męczennika w Częstochowie, ks. Norbert Tomczyk – wikariusz parafii i ks. dr hab. Paweł Wolnicki – wykładowca UJD.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem