Reklama

Sąd Apelacyjny w Paryżu nakazuje wznowienie leczenia

2019-05-21 07:42

www.francetvinfo.fr/twitter/red

Paryski Sąd Apelacyjny zażądał wznowienia żywności i nawodnienia Vincenta Lamberta w poniedziałek, 20 maja, nakazując państwu egzekwowanie środków tymczasowych na wniosek Międzynarodowego Komitetu Praw Człowieka.

Francuscy lekarze 20 maja 2019 r. zaprzestali podawania pożywienia i wody 42-letniemu Vincentowi Lambertowi. Od 2008 r., po wypadku na motorze, jest on sparaliżowany i żyje w stanie minimalnej świadomości lub, jak mówią inni, w stanie wegetatywnym. Nie jest jednak podłączony do respiratora ani innych urządzeń podtrzymujących go przy życiu. „Vincent czuje wszystko. Płakał, gdy poinformowaliśmy go o decyzji lekarzy” – mówią rodzice mężczyzny, którzy do końca sprzeciwiali się jego eutanazji.

Batalia o prawo do życia Vincenta Lamberta trwa od 2013 r., kiedy to po raz pierwszy lekarze chcieli zaprzestać go karmić i poić. Zdecydowanie sprzeciwili się temu jego rodzice, którzy cały czas walczą o prawo do życia dla swego syna. Za eutanazją opowiada się jego żona Rachela, twierdząc, że wobec mężczyzny stosowana jest uporczywa terapia.

Reklama

Tej opinii sprzeciwiło się m.in. 77-francuskich lekarzy, specjalizujących się w opiece nad chorymi z uszkodzeniem mózgu, przypominając, że Lambert samodzielnie oddycha i nie jest podłączony do respiratora ani do żadnej innej maszyny podtrzymującej życie. Nie znajduje się też w fazie terminalnej, nie jest w śpiączce, tylko w stanie minimalnej świadomości, zachował zdolność przełykania, reaguje na bodźce, rusza oczami, płacze, odczuwa ból. Jedyne co otrzymuje to pożywienie za pomocą sondy żołądkowej i płyny w kroplówkach.

Te zabiegi z punktu widzenia klinicznego i etycznego nie mogą być uznane za uporczywą terapię. Potwierdza to dokument watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary z 1 sierpnia 2007 r., podkreślając, że „podawanie pokarmu i wody, także metodami sztucznymi, jest zasadniczo zwyczajnym i proporcjonalnym sposobem podtrzymania życia. Jest ono więc obowiązkowe w takiej mierze i przez taki czas, w jakich służy właściwym sobie celom, czyli nawadnianiu i odżywianiu pacjenta. W ten sposób zapobiega się cierpieniom i śmierci, które byłyby spowodowane wycieńczeniem i odwodnieniem”.

Tagi:
sąd

Niewyjaśniona własność

2019-10-01 13:55

Anna Skopińska
Edycja łódzka 40/2019, str. 8

Już ponad ćwierć wieku walczą o prawdę

Archiwum Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi
Kmienica, o której mowa w tekście

Kilkoro z nich odeszło, kilka osób musiało się wyprowadzić. Pukają do wielu drzwi, prosząc o pomoc, a ich los i tak odbija się od drzwi łódzkiego sądu. Jedynego miejsca, w którym sprawiedliwość może zwyciężyć. Czy wygra?

Kolejna rozprawa w sprawie ustalenia własności kamienicy przy ul. Wólczańskiej – róg Czerwonej – zaplanowana jest na listopad. Poprzednia odbyła się ponad rok temu. Są dowody, ale czy chęci? Mieszkańcy mają sporo wątpliwości.

Dzika reprywatyzacja?

Historia ich kamienicy przypomina losy wielu podobnych nieruchomości, po które w latach 90-tych zgłosili się rzekomi spadkobiercy. Sąd podczas jednej rozprawy – bez żadnego wahania – oddał im kamienicę, teren wokół i pałacyk, który dzisiaj należy do Okręgowej Izby Lekarskiej w Łodzi.

Po jakimś czasie okazało się, że akt notarialny, którym posłużyli się spadkobiercy, został w 1952 r. sfałszowany.

Mieszkańcy wyrzucani

Od 27 lat trwa batalia o prawdę. Walczy magistrat i walczą lokatorzy. Większość mieszka tu od lat 50-tych XX wieku. Wszystko jednak kończy się na sądzie. Ani prokuratura, która odmówiła wszczęcia śledztwa, bo przestępstwo było popełnione blisko 70 lat temu i już nie żyją osoby, które go popełniły (choć przecież podrobiony dokument nadal istnieje i jest „w grze”), ani ministerstwo sprawiedliwości, którego interwencje nie dały rady – nie mogą zrobić nic.

Lokatorzy płacą wiele razy wyższy czynsz, są im odbierane wykupione komórki, garaże, nie prowadzone są żadne inwestycje. Ci, których nie było stać na nowe stawki – poszli na bruk. Jak mężczyzna, mieszkający najpierw w lokalu rodziców, potem przeniesiony do suteryny, w końcu wyeksmitowany na ulicę. – Urodził się w czasie Powstania Warszawskiego, rodzice brali w nim udział, a spotkał go taki los – mówią nam mieszkańcy. Wymieniają też inne osoby, które nie podołały podwyżkom i musiały opuścić kamienicę.

Fałszerstwo nieścigane

– Myśleliśmy, że sprawa będzie zakończona, jak tylko pojawiła się opinia biegłej o tym, że akt notarialny jest sfałszowany – tłumaczą i podkreślają: – Prokuratura postanowiła, że należy umorzyć sprawę, gdyż osoby, które dopuściły się fałszerstwa, już nie żyją i nie można ich za to ukarać. Pozostaje jednak bezsporny fakt, że żyją spadkobiercy osoby, która dopuściła się fałszerstwa. Ludzie ci zarządzają kamienicą na podstawie fałszywych dokumentów i osiągają z tego korzyści finansowe.

I wskazują, że to oni – mieszkańcy, którzy według urzędników sądowych nie są żadną stroną w sprawie – ponieśli największe koszty i konsekwencje decyzji sądu z 1994 r. – Zostaliśmy pozbawieni praw do mieszkań, czyli dorobku naszego życia – dodają. Podkreślają też, że „nie zostali ukarani urzędnicy sądowi, którzy nie dopełnili obowiązków i bez sprawdzania dokumentów wydali bez zastrzeżeń w czasie jednej rozprawy naszą kamienicę i pałacyk Geyerów” (obecnie pałacyk Okręgowej izby Lekarskiej).

Tragiczna historia rodziny

Właścicielami kamienicy przy ul. Wólczańskiej 234a było przed wojną małżeństwo Hamburger. Halina zmarła w łódzkim getcie, co potwierdza akt zgonu z 13 lipca 1942 r., a jej mąż Adolf zdołał uciec razem z dziećmi, jednak ślad po nim zaginął.

W 1952 r. do zgierskiego notariusza stawiło się rzekome małżeństwo Hamburgerów, a ten stwierdził ich tożsamość na podstawie legitymacji z Przedsiębiorstwa Budownictwa Przemysłowego w Łodzi (potem sprawdzono, że nigdy nikt o takim nazwisku tam nie pracował). Przedstawiająca się wtedy jako krewna małżeństwa kobieta na podstawie sporządzonego wówczas aktu notarialnego nabyła nieruchomość.

Na początku lat 90. XX wieku do łódzkiego magistratu zgłosili się jej spadkobiercy z pełnomocnikiem, zajmującym się już wcześniej sprawami odzyskiwania kamienic, i z aktem notarialnym z 1952 r., a sąd bez jakichkolwiek wątpliwości wpisał ich jako nowych właścicieli nieruchomości.

Niedawno sąd wyznaczył rozprawę na listopad.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Gänswein wzywa niemieckich katolików do pogłębienia wiary

2019-10-19 14:20

tom (KAI/KNA) / Frankfurt nad Menem

Abp Georg Gänswein ostrzega katolików w Niemczech przed „użalaniem się nad sobą” i wzywa do „pogłębienia wiary”. „Użalenie się nad sobą, pomstowanie na innych, rozczarowanie nic nie przynosi” - powiedział w czwartek wieczorem prefekt Domu Papieskiego we Frankfurcie nad Menem. Odnosząc się do planowanych reform strukturalnych w niemieckim Kościele, powiedział: „Jeśli nie zaczniemy od pogłębienia wiary, ryzykujemy, że rozczarowanie za dwa lata będzie jeszcze większe niż dzisiaj. Gdyby siła wiary Kościoła w Niemczech była tak wielka, jak jego potęga finansowa, wszystko byłoby dobrze”.

Grzegorz Gałązka

Podczas prezentacji w Domu Zakonu Krzyżackiego we Frankfurcie nad Menem swojej książki „Vom Nine-Eleven of our Faith” (11 września naszej wiary), wydanej przez oficynę "Fe-Medienverlag", arcybiskup wrócił uwagę, że w Niemczech są kościelni „funkcjonariusze”, którzy nie promieniują „wewnętrzną radością wiary". Abp Gänswein jest prywatnym sekretarzem papieża-seniora Benedykta XVI i prefektem Domu Papieskiego dla papieża Franciszka.

Książkę zaprezentował etiopsko-niemiecki publicysta Asfa-Wossen Asserate, wnuk ostatniego etiopskiego cesarza Haile Selassie. W przedmowie książki zalicza on arcybiskupa do „jednej z najbardziej wpływowych osobistości Kościoła katolickiego”. "Maksymą abp Gänsweina jest przeciwstawianie się dyktaturze ducha czasów i życie zgodne z prawdą wiary chrześcijańskiej” - powiedział Asfa-Wossen Asserate i dodał: "Pytanie o prawdę chrześcijańską jest `nicią przewodnią` w życiu Benedykta XVI, a także arcybiskupa Gänsweina".

Jak zaznaczył publicysta, ten motyw przewija się w 19 kazaniach, wykładach i wywiadach z lat 2014-2019, które zebrano w książce. W tomie znalazły się m.in. teksty abp Gänsweina z 2018 r. poświęcone skandalom związanym z nadużyciami seksualnymi, które wstrząsnęły Kościołem katolickim w podobnym stopniu, jak ataki terrorystyczne z 11 września 2001 r. w Stanach Zjednoczonych.

W środowym wydaniu niemieckiego tygodnika „Tagespost” abp Gänswein wypowiedział się na temat poglądów Benedykta XVI na temat sytuacji Kościoła w Niemczech. "Papież-senior kocha ojczysty Kościół, ale wiele z tego, co teraz on doświadcza i przeżywa, boli go" - powiedział prywatny sekretarz Benedykta XVI i dodał: „Najbardziej przygnębia go każdy przejaw `zaćmienia Boga`, o którym już wcześniej ostrzegawczo zaczął mówić. Fakt, że obawy Benedykta XVI potwierdziły się, nie jest dla niego żadnym źródłem satysfakcji, ani pocieszenia". Abp Gänswein zapewnił, że papież-senior stale modli się za Kościół swojej ojczyźnie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp. Jędraszewski: ludzki duch musi mieć dwa skrzydła – wiary i rozumu

2019-10-19 21:15

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej / Kraków (KAI)

– Ludzki duch, aby się rozwijać i uwznioślać innych musi mieć dwa skrzydła – i wiary, i rozumu - mówił metropolita krakowski Marek Jędraszewski podczas Mszy św. w Kolegiacie św. Anny z okazji 100-lecia Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Joanna Adamik/archidiecezja krakowska

W homilii abp Marek Jędraszewski zacytował fragment preambuły encykliki Jana Pawła II „Fides et ratio”: „Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy. Sam Bóg zaszczepił w ludzkim sercu pragnienie poznania prawdy, którego ostatecznym celem jest poznanie Jego samego, aby człowiek – poznając Go i miłując – mógł dotrzeć także do pełnej prawdy o sobie”. Nawiązując do liturgii Słowa i do pierwszego skrzydła ludzkiego ducha – wiary, arcybiskup zauważył, że postawa Abrahama jest niezwykłym darem i łaską.

– Abraham uwierzył nie tyle w Boga, co Bogu. Zawiązały się wtedy między nim a Najwyższym relacje prawdziwie osobowe (…) Wiara Abrahama była wiarą trudną – musiał on niejako wbrew rozumowi, uwierzyć, że zostaną przekroczone prawa biologii – zwracał uwagę hierarcha i podkreślał, że Abraham uwierzył wbrew nadziei, stając się tym samym wzorem zawierzenia.

Metropolita przywołał także słowa homilii Jan Paweł II z inauguracji pontyfikatu oraz fragment listu „Porta fidei” Benedykta XVI. – Święty Paweł w Liście do Rzymian stawia nam Abrahama jako ojca wszystkich wierzących. Jan Paweł II wzywa, byśmy uwierzyli w Chrystusa jako tego, który odsłania prawdę o człowieku. Benedykt XVI mówi, że wiara – skrzydło ludzkiego umysłu – jest ciągle otwarta dla tych, którzy chcą wejść w jej tajemnicę, dla własnego i innych zbawienia – mówił abp Jędraszewski.

Odnosząc się do „skrzydła rozumu”, arcybiskup przywołał „Myśli” B. Pascala. XVII-wieczny filozof i matematyk dowodził, że wielkość człowieka wynika z faktu myślenia i poznawania. Najważniejszą rzeczą jest jednak umiejętne korzystanie z rozumu: „myśleć, jak się należy”. – Żeby nasze myślenie było dobre, musi równocześnie dotykać trzech rzeczywistości. Człowiek musi zaczynać myślenie od siebie samego i od początków istnienia, czyli od Stwórcy. Ale gdy chodzi o człowieka, nie wystarczy wiedzieć skąd pochodzi, trzeba też wiedzieć dokąd zmierza, dlatego trzeba myśleć o celu ludzkiego życia – komentował Pascala abp Jędraszewski.

Hierarcha odwołał się także do interpretacji „Myśli” przez Jana Pawła II, który w 1992 roku, podczas spotkania z przedstawicielami świata nauki i kultury w Trieście, zaznaczył, że myśl ma służyć całemu człowiekowi. – Myśleć jak się należy, myśleć dobrze, to służyć człowiekowi, każdemu człowiekowi – bez wyjątku. Nasze myślenie musi mieć charakter uniwersalny, nasze odkrycia mają służyć całej ludzkości. Przez to buduje się poczucie solidarności, wspólnoty ludzkiego ducha przekraczającej granice państw, narodów i religii – podkreślał kaznodzieja.

– Wierzyć w Boga i myśleć tak, żeby to myślenie było prawdziwie dobroczynne – oto zadania ludzkiego ducha, oto szanse, jakie stoją przed każdym człowiekiem, którego umysł jest otwarty na prawdy przekraczające jego codzienność, a jednocześnie możliwości, które domagają się świadectwa – mówił abp Jędraszewski podkreślając, że dzisiejszy świat potrzebuje czytelnego świadectwa przyznania się do Chrystusa i odwagi, aby otworzyć się na działania Ducha Świętego.

Odnosząc się do 100-lecia Akademii Górniczo-Hutniczej abp Jędraszewski przypomniał o dwóch rzeźbach Jana Raszki przed głównym gmachem uczelni: górnika i hutnika oraz posągu św. Barbary – patronki AGH umieszczonej na dachu budynku. – To niezwykłe i symboliczne połączenie owych dwóch „skrzydeł wiary”. Połączenie jednocześnie wielu wymiarów przestrzeni. Praca górnika to praca głęboko pod ziemią, wspomagana myślą techniczną, która ma miejsce w laboratoriach i salach wykładowych akademii. Postać hutnika mówi o ciężkiej odpowiedzialnej pracy na ziemi. Ale wszystko to łączy się z Bogiem przez postać św. Barbary – patronki górników i hutników – mówił abp Jędraszewski.

Hierarcha przypomniał, że podczas II wojny światowej naziści zrzucili z dachu figurę św. Barbary, nie chcąc, by wiązano ludzką myśl z wiarą. – Pracownicy naukowi AGH tego czasu, w wieloraki sposób pokazywali w tych trudnych czasach, co to znaczy „myśleć jak się należy” – zwracał uwagę abp Jędraszewski wskazując na niezłomną postawą profesorów w czasie okupacji niemieckiej, która doprowadziła – przynajmniej w części – do ocalenia dziedzictwa akademii. Metropolita krakowski przywołał także zasługi rektora Ryszarda Tadeusiewicza, dzięki któremu na przełomie XX i XXI wieku na dach uczelni powróciła rzeźba św. Barbary. – Ludzki duch, aby się rozwijać i uwznioślać innych musi mieć dwa skrzydła – i wiary, i rozumu – podkreślił jeszcze raz abp Jędraszewski.

– Prosimy Tego, który jest naszym Stwórcą i który sprawia, że ciągle myśl ludzka wykracza poza granice codzienności i doświadczenia zmysłowego, aby On, przez Ducha Świętego, ciągle rozjaśniał nasze umysły, a jednocześnie dawał natchnienia w chwilach, kiedy trzeba będzie dać świadectwo prawdzie – zakończył homilię abp Jędraszewski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem