Reklama

Nie mylić księdza z aniołem

2019-05-24 12:47

Ewa Oset

Ewa Oset
Ks. Rafał Kowalski, Michał Płóciennik, o. Michał Legan

Kim jest kapłan i czy współcześnie jest on jeszcze potrzebny ludziom? Dlaczego dzisiaj tak mało młodych mężczyzn chce zostać księdzem? Czy ksiądz może być niewierzący? Czego wierni oczekują od kapłanów? – to tylko kilka z pytań, na które próbowali odpowiedzieć sobie zgromadzeni 22 maja w Muzeum Częstochowskim na spotkaniu z cyklu „Filozofujemy...”. Tym razem temat dyskusji brzmiał: „Być księdzem dzisiaj – zawód, powołanie czy misja?”. Gośćmi tej edycji byli ks. Rafał Kowalski, psycholog, i o. Michał Legan, paulin, a prowadził ją Michał Płóciennik, teolog i filozof.

– Bóg podzielił się z ludźmi wszystkim, podzielił się również swoim kapłaństwem. Wszyscy zostaliśmy włączenie w kapłańską misję Chrystusa, ale szczególną rolę odgrywa kapłaństwo służebne – mówił o. Michał Legan. Czy potrzebujemy kapłana? – Trzeba odpowiedzieć sobie najpierw na pytanie, czy potrzebujemy Chrystusa? – dodał o. Legan. Ludzie oczekują, co zostało również wypowiedziane przez zgromadzonych na spotkaniu, aby przez kapłana przebiło się światło Chrystusa. W dyskusji wskazana została też różnica między mnichem a księdzem – kapłan ma być na rozdanie, na rozszarpanie dla świata, tak jak Chrystus ofiarował swoje Ciało i Krew, mnich natomiast ma prawo powiedzieć: „Jestem nikim dla świata”.

Czy ksiądz może przeżywać kryzys wiary, kryzys powołania? Czy może stanąć na ambonie i powiedzieć wiernym to, co przeżywa, i prosić ich o modlitwę? – Kiedy próbuję wyobrazić sobie taką sytuację, w której ksiądz deklaruje, że traci wiarę, na myśl przychodzi mi stwierdzenie, że to nie wydarzyło się w jednej sekundzie. Zastanawiam się, czy dbał on o spowiedź, sakramenty, modlitwę osobistą. Jeżeli tego nie wykorzystał, nie umacniał więzi z Chrystusem, nie szukał pomocy spowiednika, kierownika duchowego, to taki występ jest mało konstruktywny, mało odpowiedzialny – mówił ks. Rafał Kowalski.

Reklama

Ojciec paulin kontynuował tę myśl: – Nie jesteśmy maszynami do wierzenia, mamy prawo do kryzysów wiary, ale mamy obowiązek o tę wiarę dbać i o nią walczyć, mamy obowiązek ją odzyskiwać. Nie można jednak mylić księdza z aniołem. Wystąpienie księdza na ambonie i ogłoszenie: „Mam kryzys wiary” byłoby nieodpowiedzialne, jak nieodpowiedzialny byłby ojciec rodziny, który zebrałby dzieci przy stole i powiedziałby: „Jakoś ostatnio nie kocham waszej mamy”.

Jak patrzeć na kapłaństwo, Kościół w świetle ujawnionych niedawno przypadków pedofilii wśród duchowieństwa? – Myślę, że jesteśmy nieustannie wzywani do rachunku sumienia. Czy czasami nie przymykaliśmy oka na różne sytuacje – mówił o. Legan. – A „wybicie szamba”, które wydawałoby się katastrofą, w perspektywie Ewangelii może być błogosławioną chwilą, że Bóg zlitował się nad swoim Kościołem i ujawnił rzeczy, które były poukrywane. I dodał, tłumacząc swoją wypowiedź: – Moje życie polega na desperackiej próbie życia Ewangelią i będę Boga wplatał we wszystko, co mnie dotyczy. Jeżeli Pana Boga nie ma w tych wydarzeniach, to nic nie ma sensu. Sensem mojego życia jest upodabnianie się do Chrystusa, które przychodzi mi z wielkim bólem.

Jak wytłumaczyć ukrywanie grzechu, przestępstwa? Ks. Rafał, który jako psycholog spotyka się z różnymi sytuacjami, tłumaczy: – Powód zamiatania pod dywan jest jeden – strach. Coś się stanie, coś mnie spotka, będzie jakaś kara. Większość facetów nie szuka pomocy, bo się boi. Jak „się kisimy” we własnych trudnościach, to gaśniemy w oczach. Jeśli wydarzyło się zło, trzeba coś z tym zrobić, żeby nie wydarzyło się drugie, a później trzecie.

O. Legan przestrzegał też przed pochopnym osądzaniem ludzi. – Bóg nas osądzi, bo tylko On zna nas naprawdę – podsumował.

Czy zwrot „Ojcze” nie powinien być zarezerwowany tylko dla Boga? – Człowiek nie jest w stanie zdobyć sam sobie wiary. Do wiary musi zostać zrodzony. Jeżeli muszę zostać zrodzony do wiary przez kogoś, to ten, który mnie do niej zrodził, jest dla mnie ojcem. Przyjmuję także, że ten, który mnie zrodził do wiary, działa jako Chrystus. Przez to zauważenie w kimś Chrystusa mogę powiedzieć do niego: „Ojcze” – stwierdził o. Legan. – Przede wszystkim do Ojca Świętego, bo rodzi Kościół do wiary, i np. do ojców jasnogórskich. Jeśli ktoś mówi do mnie: „Ojcze”, czuję się najdumniejszy na świecie. Dlatego, że coś „się przebiło”, że ktoś „dostał” tę wiarę.

Ks. Józef Tischner mówił, że najpierw jest człowiekiem, potem filozofem, a na końcu księdzem. Czy kapłaństwo nie powinno być pierwsze? – W myśli ks. Tischnera chodziło to, że filozof to jest ktoś, kto szuka prawdy. Efektem tego, że ją znajduje, jest to, że jest kapłanem. Ta kolejność jest dla mnie logiczna. Jego bycie kapłanem było oznaką tego, że szukał – tłumaczył ks. Kowalski.

Tron, jedwabne szaty, złoty kielich... Czy ksiądz to książę? – Kiedy siadam na tronie, siadam w imieniu Chrystusa, aby On tam siedział. Zakładam jedwabny ornat, biorę złoty kielich – wtedy występuję „in persona Christi” (w osobie Chrystusa) – powiedział o. Legan.

Dlaczego tak mało młodych w kościele? Czy postawa niektórych księży ich zniechęca? Jedna z uczestniczek spotkania zauważyła, że młodzi często nie mają okazji nawet spotkać księdza, bo nie chodzą do kościoła. Tu przede wszystkim ogromna rola spoczywa na rodzicach, którzy powinni uczyć od najmłodszych lat swoje dzieci miłości do Boga, Kościoła i drugiego człowieka.

Zarówno pytań, jak i odpowiedzi było wiele, jak to podczas dysput filozoficznych, które w Muzeum Częstochowskim będą kontynuowane po okresie wakacyjnym. Spotkaniu towarzyszył Chór i Zespół Kameralny Jasnogórskiej Szkoły Muzycznej.

Tagi:
kapłaństwo

Srebrny jubileusz

2019-06-17 13:28

Ks. Krzysztof Nalepa
Edycja łódzka 25/2019, str. 4

Ks. Paweł Kłys
Kapłani przeżywający 25-lecie święceń prezbiteratu

Jedenastego czerwca przypadła dokładnie 25. rocznica naszych święceń kapłańskich, które przyjęliśmy w archikatedrze łódzkiej w 1994 r. z rąk śp. abp. Janusza Bolonka, nuncjusza apostolskiego w Republice Wybrzeża Kości Słoniowej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jego kapłaństwo to znak dla Kościoła

2019-05-28 13:07

Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 22/2019, str. 7

Ks. Michał Łos FDP otrzymał święcenia diakonatu i prezbiteratu podczas jednej liturgii na sali oddziału onkologicznego. Nie musiał kłaść się krzyżem podczas uroczystości – jego krzyżem jest szpitalne łóżko

Decyzja o święceniach orionisty została podjęta błyskawicznie, bo jest on śmiertelnie chory. Za kilka tygodni jego stan może się tak pogorszyć, że przyjęcie sakramentu święceń mogłoby być niemożliwe. – Jego największym marzeniem było kapłaństwo. Chciał odprawić choć jedną Mszę św. – mówi Mariusz Talarek, przyjaciel ks. Michała.

Święcenia kapłańskie w szpitalu

30-letni kleryk o chorobie nowotworowej dowiedział się ponad miesiąc temu. Gdy jego stan okazał się bardzo ciężki, władze zgromadzenia złożyły do Ojca Świętego Franciszka prośbę o dyspensę z zapisów konstytucji Zgromadzenia Małego Dzieła Boskiej Opatrzności, a także o uchylenie wymaganego odstępu czasu między święceniami diakonatu i prezbiteratu. – To był kościelny ekspres. Dokumenty zostały złożone w Watykanie w poniedziałek 20 maja, a już w środę 22 maja mieliśmy papieski dokument – powiedział ks. Michał Szczypek, sekretarz polskiej prowincji orionistów.

Księża orioniści nie tracili czasu. W środę dostali papieską dyspensę, następnego dnia zorganizowali w szpitalu uroczystość złożenia wieczystych ślubów zakonnych, a w piątek – liturgię, podczas której biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej Marek Solarczyk udzielił kl. Michałowi święceń diakonatu i prezbiteratu. – Choć nie ma przepisów, które regulują udzielanie tych święceń podczas jednej liturgii, to powołaliśmy się na bardzo jednoznaczny dokument z Watykanu. Papież Franciszek napisał, że udziela wszelkich koniecznych dyspens, aby Michał Łos przyjął święcenia kapłańskie – wyjaśnił ks. Szczypek.

Sala warszawskiego szpitala przy ul. Szaserów musiała zastąpić prezbiterium świątyni. święcenia odbywały się w obecności księży orionistów, rodziny i znajomych. Michał Łos przyjął sakrament święceń na leżąco. Gdy sprawował swoją upragnioną pierwszą Mszę św., również leżał na szpitalnym łóżku. – Zawierzam Panu Bogu ciebie, Michale, i wszystko, co sakrament święceń w tobie dokona. Proszę Boga, abyś był świadkiem Jego miłości – powiedział bp Solarczyk i dodał: – Największym znakiem miłości Boga jest dar życia. W różny sposób to realizujemy, a ty dzisiaj także niesiesz to orędzie.

Boża determinacja

Ks. Michał Łos w czerwcu br. skończy 31 lat. Jest magistrem teologii. Odbywał właśnie 2-letnie praktyki zakonne w parafii księży orionistów w Kaliszu, które zakończyłby się w przyszłym roku ślubami wieczystymi. Pomagał w parafii i uczył religii w szkole. – Ciężka choroba przerwała jego formację, ale dzięki zaangażowaniu wielu osób i decyzji papieża Franciszka został kapłanem. Jego trudna historia mówi nam, że przepisy są dla ludzi, a nie ludzie dla przepisów – podkreślił ks. Antoni Wita FDP, proboszcz parafii Opatrzności Bożej w Kaliszu. – Michał ze swoimi święceniami, które oglądało tysiące osób, jest jakimś znakiem dla nas wszystkich. Swoim cierpieniem i pragnieniem kapłaństwa dosłownie wszedł w misję Jezusa Chrystusa. Jego postawa ma bardzo mocny wymiar ewangelizacyjny, który może zaowocować w sposób dla nas nieprzewidywalny.

Neoprezbiter jest ciężko chory na raka. Po ludzku jego stan jest tak ciężki, że lekarze praktycznie rozkładają ręce. – W swoim cierpieniu jest bardzo pokorny i ufa Bogu. Z determinacją dziecka Bożego pragnął zostać kapłanem i tak się stało – powiedział Mariusz Talarek. Oby wielu tak bardzo chciało realizować swoje kapłańskie powołanie, jak on tego pragnie.

Ornat z Panamy

Po liturgii święceń i błogosławieństwie bp Solarczyk ukląkł przy łóżku ks. Michała, ucałował ręce kapłana i poprosił go o błogosławieństwo prymicyjne. O błogosławieństwo poprosili neoprezbitera księża orioniści oraz jego rodzina. W prezencie prymicyjnym biskup ofiarował ks. Michałowi swój ornat, w którym odprawiał Mszę św. Posłania na Światowych Dniach Młodzieży w Panamie w 2019 r. – Jest trochę używany – zażartował.

Książa orioniści na całym świecie modlą się o łaskę zdrowia dla ks. Michała. Dziękują wszystkim, którzy towarzyszyli w tej wzruszającej uroczystości za pośrednictwem transmisji w mediach społecznościowych. Śmiertelnie chory neoprezbiter pokazał, że kapłaństwo jest darem i wielkim cudem. – On jest dla nas wszystkich świadkiem wiary. Jest też ważnym symbolem dla polskiego Kościoła w trudnych czasach, gdy nie wszyscy księża z należytym szacunkiem podchodzą do swojego kapłaństwa – podkreślił ks. Szczypek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dywan z kwiatów dla Jezusa

2019-06-20 19:19

Agnieszka Bugała

s. Ancilla Jankowiak

Od tamtej pory nieprzerwanie, a więc już od 52 lat, siostry boromeuszki (Kongregacja Sióstr Miłosierdzia św. Karola Boromeusza w Trzebnicy) układają dywan przed ołtarzem przygotowywanym pod oknami trzebnickiego klasztoru z okazji Bożego Ciała. Prace zaczynają wieczorem i kończą późno w nocy. Najpierw usypują drobny piasek, nawilżają go wodą, dopiero na nim układają, krok po kroku, obraz z kwiatów.

– Staramy się, aby obraz nawiązywał do hasła roku duszpasterskiego, ale w tym roku nie mogłyśmy wykonać gołębicy – symbolu Ducha Świętego – bo za mało było białych kwiatów – mówią.

Siostry zbierają kwiaty na łąkach, ale takie zbiory nie wystarczyłyby, aby wykonać cudo, które dziś podziwiała cała Trzebnica. – Kwiaty dostarczają nam dobrzy ludzie, zgłaszają się do nas a my przyjeżdżamy do ich ogrodów i zrywamy starannie wyhodowane przez nich rośliny – mówią siostry. - Są osoby, które sieją kwiaty i dbają o nie tylko po to, aby przekazać je na dywan w tym dniu. Proszą kapłanów o błogosławieństwo pól a sami też modlą się o obfite zbiory. – opowiadają. - Są tacy, którzy mówią, że to dla nich zaszczyt, że Pan Jezus przejdzie po kwiatach z ich ogrodu, dają je nam, ale robią to dla Niego – opowiadają wzruszone siostry.

Dywan jest wyzwaniem. Gdy wieje, siostry muszą pilnować, by wiatr nie zniósł płatków. Gdy pada, krople deszczu wbijają delikatne kwiecie w piasek i obraz szybko się niszczy. W tym roku pogoda dopisała, a darczyńcy byli hojni. – Najwięcej kwiatów podarowali mieszkańcy z Nowego Dworu, wioski tuż obok Trzebnicy – mówi s. Ancilla.

Kto dywanu nie widział, musi się pośpieszyć. Siostry lada chwila zaczną zbierać płatki – posłużą dziewczynkom do sypania kwiatów w procesjach eucharystycznych w czasie oktawy Bożego Ciała.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem