Reklama

Rumunia: jutro w Blażu beatyfikacja 7 biskupów-męczenników

2019-06-01 16:19

kg (KAI) / Warszawa

www.vaticannews.va

W niedzielę 2 czerwca, w ostatnim dniu swego pobytu w Rumunii Franciszek ogłosi w mieście Blaż błogosławionymi siedmiu biskupów greckokatolickich z tego kraju – męczenników reżymu komunistycznego. Zginęli oni bądź bezpośrednio w wyniku tortur, bądź w ich następstwie w późniejszym okresie w latach 1950-70. Wszyscy oni dochowali wierności nie tylko Chrystusowi, ale także swemu Kościołowi, chociaż władze nakłaniały ich do przejścia na prawosławie za cenę uratowania życia.

Poniżej podajemy krótkie życiorysy przyszłych błogosławionych.

1. Bł. Juliusz (Iuliu) Hossu urodził się 30 stycznia 1885 w miejscowości Milaş w Siedmiogrodzie, leżącym wówczas w monarchii austro-węgierskiej, w rodzinie księdza greckokatolickiego. W latach 1904-08 studiował w Rzymie, uzyskując doktoraty z filozofii i teologii. 27 marca 1910 przyjął święcenia kapłańskie z rąk swego stryja bp. Vasile Hossu, po czym pracował duszpastersko i piastował różne stanowiska w kurii biskupiej w mieście Lugoj w Banacie. 3 marca (według innych źródeł – 21 kwietnia) 1917, gdy pełnił obowiązki kapelana wojskowego w czasie I wojny światowej, został mianowany biskupem eparchii (diecezji) Gherla w Siedmiogrodzie. Sakrę przyjął 4 grudnia tegoż roku w Blaju, a jednym z jego współkonsekratorów był bp Valeriu Frenţiu z Lugoju, który obecnie wraz z nim zostanie beatyfikowany.

1 grudnia 1918 bp Hossu był uczestnikiem historycznego wydarzenia – ogłoszenia Deklaracji Jedności Rumunii na równinie Blażu, po rozpadzie Austro-Węgier. Z tą chwilą Siedmiogród wszedł wraz z Mołdawią i Wołoszczyzną w skład nowo powstałego państwa rumuńskiego. W 1930 eparchia zmieniła nazwę na Kluż-Gherla, przenosząc swą siedzibę do miasta Kluż-Napoka. W latach 1930-31 był równolegle także administratorem apostolskim diecezji Maramureş. Był senatorem Królestwa Rumunii a od 16 września 1936 piastował godność asystenta Tronu Papieskiego. W Klużu biskup przeżył II wojnę światową, która w Rumunii trwała w latach 1940-44.

Reklama

Początkowo stosunki Kościołów z nowymi władzami (do 1947 kraj był formalnie królestwem) układały się w miarę poprawnie, ale po obaleniu monarchii i pełnym objęciu władzy przez komunistów bardzo szybko rozpoczęły się prześladowania religijne. Ze szczególną zaciekłością reżym zaczął zwalczać Kościół greckokatolicki, który – podobnie jak w 1946 w ZSRR – próbowano wcielić siłą w skład miejscowego Patriarchatu na zasadzie “powrotu do wiary ojców”.

28 października 1948 bp Hossu za odmowę przejścia na prawosławie został aresztowany i w różnych więzieniach, m.in. w byłych klasztorach prawosławnych, zamienionych na zakłady karne, spędził większą część życia, choć ostatnie lata był to już “tylko” mniej uciążliwy areszt domowy. W pamiętnikach-przemyśleniach, które w późniejszym okresie potajemnie spisywał, wyrażał głęboką wiarę i ufność pokładaną w Bogu i dziękował Mu za wszystkie doświadczenia, jakie go spotykały. Zmarł w szpitalu Colentina w Bukareszcie 28 maja 1970, a jego ostatnie słowa, skierowane do otoczenia, brzmiały: “Moja walka się skończyła, wasza trwa nadal”.

Na konsystorzu publicznym 28 kwietnia 1969 Paweł VI mianował go kardynałem “in pectore”, o czym świat dowiedział się niestety już po śmierci mężnego kapłana i biskupa, gdy na następnym konsystorzu 5 marca 1973, ujawnił to osobiście Ojciec Święty. Byłby to wówczas pierwszy hierarcha rumuński obdarzony godnością kardynalską.

2. Bł. Bazyli (Vasile) Aftenie urodził się 14 czerwca 1899 w wiosce Lodroman w Siedmiogrodzie. Lata I wojny światowej (1917-18) spędził jako żołnierz na froncie w Galicji ( Austro-Węgry) i we Włoszech. Po jej zakończeniu, w 1919 zaczął studiować teologię w Papieskim Kolegium Greckim św. Atanazego w Rzymie. W 1924 z doktoratem z filozofii i teologii wrócił w swe strony rodzinne i tam 1 stycznia 1926 przyjął święcenia kapłańskie, po czym niebawem rozpoczął wykłady w Akademii Teologicznej w Blażu, której 1 października 1939 został rektorem. W kwietniu 1940 został biskupem pomocniczym diecezji Făgărăş-Alba Iulia (skrę przyjął 5 czerwca tegoż roku), a następnie był biskupem-wikariuszem Bukaresztu.

Zanim wraz z pięcioma innymi biskupami greckokatolickim aresztowano go 28 października 1948, przeżył ważne zdarzenie. Otóż na początku tego miesiąca znalazł się w jednej z bukareszteńskiej restauracji z 36 kapłanami greckokatolickimi z Klużu, którzy zgodzili się przejść na prawosławie, co miało zostać uroczyście potwierdzone w siedzibie Patriarchatu Rumuńskiego. Biskup publicznie ich potępił, a wówczas większość z nich przyznała się, że zostali zmuszeni do takiej decyzji.

Po tym skandalu przewieziono go do klasztoru-więzienia Dragoslavele, a stamtąd do innego klasztoru – Căldăruşani koło Bukaresztu, zamienionego w prawdziwy obóz koncentracyjny. W maju następnego roku trafił do więzienia-izolatki Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, gdzie usiłowano, także torturami zmusić go do wyrzeczenia się Kościoła greckokatolickiego i przejścia na prawosławie, a nawet w pewnym okresie w zamian za takie “nawrócenie” zaproponowano mu urząd prawosławnego patriarchy rumuńskiego. On jednak odpowiedział: “Ani moja wiara, ani mój naród nie są na sprzedaż”.

Zmarł 10 maja 1950 w więzieniu w Văcăreşti, a ponieważ był bardzo wysoki i nie mieścił się w zwykłej skrzynce drewnianej, służącej za trumnę, oprawcy połamali mu nogi. Początkowo chciano spalić jego zwłoki, ostatecznie jednak biskupa pochował w wielkiej tajemnicy ksiądz rzymskokatolicki na jednym ze stołecznych cmentarzy według obrządku łacińskiego. Inny kapłan, w obecności i za zgodą władz komunistycznych, postawił nad grobem krzyż z napisem “VA = 1950” (inicjały biskupa i rok jego śmierci). W 1990 ustawiono tam marmurowe epitafium z jego wizerunkiem, które szybko stało się celem pielgrzymek, a 19 maja 2010 jego doczesne szczątki przeniesiono do jednego z kościołów greckokatolickich w Bukareszcie.

3. Bł. Jan (Ioan) Suciu urodził się 4 grudnia 1907 w Blażu w rodzinie księdza greckokatolickiego. Wraz z innym obecnym błogosławionym Tytusem Liwiuszem Chinezu studiował w Papieskim Kolegium Greckim w Rzymie, a po dalszych 6 latach nauki w Instytucie Angelicum przyjął 29 listopada 1931 święcenia kapłańskie. Po powrocie do swego miasta rodzinnego wykładał w miejscowej Akademii Teologicznej. 6 maja 1940 został biskupem pomocniczym eparchii Oradea Mare (Wielki Waradyn), sakrę przyjął 22 lipca tegoż roku. Przez rok pomagał bp. Frenţiu, a od 29 sierpnia – wspomnianemu biskupowi Hossu. Gdy w 1947 bp Frenţiu powrócił do Oradei, bp Suciu został administratorem apostolskim archidiecezji Făgărăş i Alba Iulia. W owym czasie dużo jeździł po głównych miastach krajach, głosząc niemożność pogodzenia chrześcijaństwa z materializmem ateistycznym.

Aresztowano go, podobnie jak pozostałych biskupów greckokatolickich, 28 października 1948 i wraz z nimi trafił do więzień-klasztorów Dragoslavele i Căldăruşani. W tym ostatnim miejscu, które było obozem dla kapłanów greckokatolickich odmawiających przejścia na prawosławie, zdołał wysłać kilka napisanych ukradkiem listów księdzu Ciubotariu – byłem mnichowi prawosławnemu, który przeszedł na katolicyzm i to jemu udało się przekazać je do istniejącej jeszcze wówczas nuncjatury w Bukareszcie. 3 grudniu 1949 bp Suciu uczestniczył w tajnej sakrze bp. Chinezu.

Następnie przeniesiono go do lochów MSW, a w październiku 1950 do zakładu w Sighetul Marmaţiei z bp. Ioanem Ploscaru, gdzie cierpiał głód, różne choroby, przenikliwe zimno i niezliczone tortury. I tam zmarł 27 czerwca 1953. Pogrzebano go na cmentarzu dla ubogich i do dzisiaj nie udało się dokładnie ustalić miejsca jego pochówku, gdyż ziemia była tam wielokrotnie wyrównywana przez ciągniki.

4. Bł. Tytus Liwiusz (Tit Liviu) Chinezu urodził się w 1904 we wsi Huduc, dziś Maioreşti (Siedmiogród) w ordzinie kapłana greckokatolickiego. 31 stycznia 1930, po 5-letnich studiach w Rzymie, został wyświęcony tam na kapłana, a w rok później wrócił do kraju i w Blażu rozpoczął pracę w szkole kształcącej nauczycieli szkół podstawowych. W 1937 przeszedł do tamtejszej Akademii Teologicznej, a od 1947 posługiwał w Bukareszcie. Tam też 28 października 1948 wraz z 25 innymi księżmi greckokatolickimi został aresztowany i trafił do więzienia w klasztorze prawosławny w Neamţ, skąd przeniesiono go do obozu w Căldăruşani, w którym 3 grudnia 1949 przyjął potajemnie sakrę biskupią z rąk uwięzionych tam biskupów jako biskup pomocniczy Făgărăş-Alba Iulia, mianowany wcześniej przez Piusa XII.

Mimo że reżym robił wszystko, aby świat nie dowiedział się o tym wydarzeniu, wiadomość o tym dotarła do Watykanu, a wówczas władze przeniosły świeżo wyświęconego biskupa do Sighetul Marmaţiei. Tam usiłowano nakłonić go do przejścia na prawosławie, ale on stanowczo odmówił. Mimo strasznych cierpień fizycznych i duchowych bp Chinezu nie załamał się, dając bardzo jednoznaczny przykład pozostałym uwięzionym. Pewnego dnia wyraził zdziwienie, że “urzędnik komunistyczny, uważający się za ateistę, aż tak bardzo interesuje się naszym nawróceniem”. Aby jak najszybciej złamać opór mężnych księży i biskupów, władze więzienne postanowiły wykorzystać panującą wówczas ostrą zimę i przetrzymywały m.in. bp. Chinezu w lodowatej celi, z otwartym oknem. Z zachowanych dokumentów wynika, że czując zbliżający się kres życia, wyspowiadał się on u przyszłego kardynała ks. Alexandru Todea i wkrótce potem zmarł 15 stycznia 1955, a właściwie zamarzł, całkowicie wycieńczony.

5. Bł. Jan (Ioan) Bălan urodził się 11 lutego 1880 w miejscowości Teius. Studia teologiczne odbył w Budapeszcie, po czym 7 lipca 1903 przyjął święcenia kapłańskie, a następnie uzupełniał wiedzę w Wiedniu. Początkowo wrócił do Blażu, ale w 1909 przeniósł się do Bukaresztu, gdzie potrzebowano spowiednika greckokatolickiego. W 10 lat później znów był w Blażu, w którym po dalszych 2 latach został rektorem miejscowej Akademii Teologicznej. W 1929 został powołany do komisji watykańskiej, utworzonej w celu opracowania nowego kodeksu prawa kanonicznego katolickich Kościołów wschodnich. 29 sierpnia 1936 papież mianował go biskupem diecezji Lugoj (sakrę nominat przyjął 18 października tegoż roku).

Po wojnie, podobnie jak inni biskupi greckokatoliccy zderzył się z rządowym aparatem ucisku, który nie tylko zlikwidował Rumuński Kościół Zjednoczony z Rzymem (tak brzmi jedna z nazw oficjalnych tamtejszego Kościoła greckokatolickiego), ale też dążył do masowego przejścia jego biskupów, duchownych i świeckich do Kościoła prawosławnego. Biskup wraz z pozostałymi hierarchami znalazł się 28 października 1948 w więzieniu, skąd w lutym następnego roku trafił do osławionego monasteru-obozu Căldărăşi, a stamtąd, w maju 1950, do Sighetul Marmaţiei. W 5 lat później złagodzono wobec niego reżim ograniczeń i pozostawał w areszcie domowym w klasztorze Curtea de Argeş. W 1956 przeniesiono go do oddzielnej celi klasztoru żeńskiego Ciorogarla koło Bukaresztu i tam zmarł 4 sierpnia 1959, po czym pochowano go na stołecznym cmentarzu katolickim Belu. Formalnie nigdy nie został za cokolwiek skazany, a więc zmarł jako człowiek całkowicie niewinny, nawet z komunistycznego punktu widzenia.

6. Bł. Aleksander (Alexandru) Rusu urodził się 22 listopada 1884 w Săulia de Câmpie (Siedmiogród). W 1903 wyjechał do Budapesztu na studia teologiczne, po których ukończeniu otrzymał 20 lipca 1910 święcenia kapłańskie. Wykładał potem w Akademii Teologicznej w Blażu. W latach 1920-31 piastował wyższe stanowiska w kurii metropolitalnej w tym mieście. 17 października 1930 Pius XI mianował go biskupem Maramureş (sakrę przyjął 30 stycznia następnego roku). Na tym urzędzie przetrwał okres przedwojenny i całą II wojnę światową. W marcu 1946 synod metropolitalny w Maramureş powołał go na metropolitę tej eparchii, co wkrótce zatwierdziła Stolica Apostolska, ale na co nie zgodził się rząd komunistyczny.

28 października 1948 wraz z resztą biskupów greckokatolickich został aresztowany i osadzony we wspomnianych klasztorach-więzieniach. W 1957 skazano go na 25 lat ciężkiego więzienia za rzekome podżeganie do niepokojów społecznych i za zdradę. W 1963 w następstwie przeżytych cierpień zachorował i 9 maja tegoż roku zmarł koło Gherli. Pochowano go cmentarzu więziennym bez żadnych obrzędów religijnych.

7. Bł. Walery Trajan (Valeriu Traian) Frenţiu, najstarszy z całego tego grona, urodził się 25 kwietnia 1875 koło Reszicy (Reşiţa) w Banacie, w południowo-zachodniej Rumunii, w rodzinie kapłana greckokatolickiego. Po studiach teologicznych w Budapeszcie przyjął 28 września 1898 święcenia kapłańskie. W 1902 uzyskał doktorat z teologii. Posługiwał w eparchii Lugoj, również w Banacie. 4 listopada 1912, w wieku niespełna 37,5 lat, został mianowany biskupem, a sakrę przyjął 14 stycznia następnego roku. W 10 lat później – 25 lutego 1922 Kościół przeniósł go na stolicę biskupią Oradea w Siedmiogrodzie. W 1923, na zakończenie wizyty „ad limina” w Rzymie został odznaczony tytułem asystenta Tronu Papieskiego, który później otrzymali także arcybiskupi I. Hossu i Alexandru Niculescu z Făgărăş-Alba Iulia. I właśnie po śmierci tego drugiego w 1941 bp Frenţiu został administratorem apostolskim jego diecezji i na tym stanowisku dotrwał do końca wojny.

W 1947 wrócił do Oradei i tam go aresztowano 28 października 1948. Wraz z pozostałymi biskupami swego Kościoła przeszedł wszystkie etapy represji: pobyty w więzieniach-klasztorach i tortury a od 1950 przebywał w zakładzie karnym w Sighetul Marmaţiei. Tam był już tak wycieńczony wszystkim „przejściami”, że zmarł 11 lipca 1952. Pochowano go nocą we wspólnej mogile na Cmentarzu Ubogich, aby uniknąć w przyszłości ewentualnych pielgrzymek wiernych.

Tagi:
Franciszek w Rumunii

Podążajmy razem!

2019-07-03 08:41

Ks. Lucjan Chronchol
Edycja szczecińsko-kamieńska 27/2019, str. IV

Sa mergem impreuna! Podążajmy razem! Pod takim hasłem odbyła się w dniach 31 maja – 2 czerwca br. pielgrzymka papieża Franciszka do Rumunii. Zawołanie to nie było przypadkowe wobec różnego rodzaju zaszłości historycznych i współczesnych napięć, również na tle religijnym. Rumunia to kraj niemalże w 90% prawosławny, w którym katolicy, zarówno obrządku łacińskiego, jak i bizantyjskiego, stanowią niecałe 6% populacji

Archiwum prywatne
Spotkanie z rodzinami i młodzieżą podczas pielgrzymki papieża Franciszka do Rumunii

Ojciec Święty podkreślał już od samego początku podczas przemówień w katedrze prawosławnej w Bukareszcie, jak ważne jest wspólne budowanie i „podążanie ku nowej Pięćdziesiątnicy”. Rozważając Modlitwę Pańską, Papież modlił się, „aby Rumunia mogła być zawsze domem dla wszystkich, ziemią spotkania, ogrodem, w którym kwitnie pojednanie i komunia”. Zauważył również, iż modlitwa „Ojcze nasz” nie jest modlitwą, która uspokaja, „lecz krzykiem w obliczu niedostatków miłości naszych czasów, w obliczu indywidualizmu i obojętności, które bezczeszczą imię Boga, naszego Ojca”. „Pomóż nam – modlił się Papież – być głodnymi dawania siebie. Przypominaj nam za każdym razem, gdy się modlimy, że aby żyć, nie musimy zachować siebie, ale łamać siebie; dzielić się, a nie gromadzić; karmić innych bardziej, niż napełniać samych siebie, ponieważ dobrobyt jest tylko wtedy, gdy należy do wszystkich” (por. Przemówienie papieża Franciszka w prawosławnej katedrze w Bukareszcie, 31.05.2019).

Bardzo mocnym znakiem jedności dla chrześcijan w Rumunii jest Maryja, szczególnie kochana i czczona w całym kraju, zarówno przez katolików, jak i prawosławnych. Rumunia została nazwana przez św. Jana Pawła II Ogrodem Maryi. Wystarczy popatrzeć na liczbę przedstawień, ikon, figur Matki Bożej zarówno w cerkwiach i kościołach, jak też w kapliczkach przydrożnych i domowych, by przekonać się, jak trafne jest to określenie. Ogród w odniesieniu do piękna rumuńskiego krajobrazu, pełnego zieleni i kwiatów, tym bardziej przemawia do wyobraźni.

Towarzysząc bp. Marianowi Błażejowi Kruszyłowiczowi, który został zaproszony przez biskupa Jassy do uczestnictwa w wizycie Ojca Świętego, miałem możliwość osobiście ubogacić się wiarą współczesnych chrześcijan w Rumunii, jak również zbudować się świadectwem męczenników, szczególnie tych z czasu ucisku komunistycznego. Popołudniowe spotkanie papieża Franciszka w Jassach było prawdziwym świętem nie tylko dla katolików, ale również prawosławnych, którzy licznie przybyli na plac przed Pałacem Kultury. Spotkanie z rodzinami i młodzieżą, pełne entuzjazmu i radości, przypomniało mi czas pielgrzymek św. Jana Pawła II do Polski, ze szczególnym nawiązaniem do jego niezapomnianej wizyty w Szczecinie (Jassy to miasto uniwersyteckie, wielkością jest zbliżone do Szczecina; w Szczecinie Papież również zwracał się do rodzin i w pewnym sensie do młodzieży, konkretnie do alumnów seminariów duchownych).

Organizatorzy zaprosili do specjalnego sektora blisko Papieża jedną rodzinę z każdej parafii, z dziećmi, dziadkami i babciami, które prezentowały się w swoich charakterystycznych chustkach. Piękna normalność, w której papież Franciszek najwyraźniej odpoczywa i czuje się swobodnie. Wspaniałym akcentem spotkania w Jassach było poświęcenie młodzieży i rodzin Matce Bożej w Jej wizerunku z sanktuarium w Kaczyce. Kaczyka to miejscowość, w której mieszkają liczni Polacy. Mimo upływu lat kolejne pokolenia osadników z Wieliczki i Bochni, którzy przybyli na Bukowinę do kopalni soli, z dumą posługują się również dzisiaj językiem polskim. Nie zabrakło zatem języka polskiego również w czasie spotkania z Ojcem Świętym, które przypadło na Dzień Dziecka, świętowany w Rumunii podobnie jak w Polsce.

Po skończonych uroczystościach w Jassach udałem się w całonocną podróż do Blaj. Tutaj odbyła się beatyfikacja siedmiu męczenników, biskupów katolickich obrządku bizantyjskiego. Piękna liturgia w samym sercu Rumunii, w miasteczku nazywanym „małym Rzymem”, sprawowana była w obrządku wschodnim. Długa, w pełnym słońcu, ale piękna i głęboka Boska Liturgia stała się wielkim umocnieniem dla lokalnego Kościoła, tak bardzo doświadczonego w czasach komunizmu. Biskupi na wzór Chrystusa Dobrego Pasterza jeden po drugim oddawali swoje życie za Kościół, torturowani i głodzeni, wierni i kochający do końca. Świadectwo męczeństwa czasów komunistycznych w Rumunii nie kończy się na tych siedmiu pasterzach. W czasie rozmów wspominano mi o innych, np. o ojcu franciszkaninie, któremu w czasie tortur młotkiem uszkodzono kręgosłup, przez co stracił czucie w nogach. Kapłan ten przez wiele lat posługiwał swoim wiernym na siedząco, przykryty kocem od pasa w dół. Wierni nazywali go kapłanem bez nóg.

Ostatnim akcentem mojej pielgrzymki do Rumunii była wizyta w seminarium duchownym Ojców Franciszkanów w Roman. Bp Marian Błażej OFMConv jako franciszkanin odwiedził jeden ze swoich domów zakonnych. Przewodniczył Mszy św. dla alumnów oraz w parafii Nisiporesti, przy relikwiach bł. Weroniki Antal, tercjarki franciszkańskiej, broniącej czystości i zamordowanej z tego powodu w wieku zaledwie 23 lat. Następnie o. Stefan Acatrinei, gwardian domu w Roman, zabrał nas na krótką wycieczkę do monastyrów prawosławnych. W jednym z nich o nazwie Agapia żyje ok. 400 mniszek. Mieszkają w domkach wokół cerkwi, malują ikony, wyrabiają dywany, układają cudowne kompozycje kwiatowe i wykonują inne proste zawody, ale przede wszystkim prowadzą życie ukryte w Bogu, ofiarując swoje posty i modlitwy za zbawienie całego świata.

Rumunia to kraj ekonomicznie uboższy niż Polska, borykający się z wieloma trudnościami, takimi jak brak przemysłu, dobrych dróg, bezrobocie i emigracja, szczególnie młodych wykształconych ludzi. Niemniej jednak Rumunia to kraj o ogromnym bogactwie duchowym, przywiązany do własnej tradycji, która w swoich kolorowych strojach ludowych, przepięknych ornamentach na budynkach, w lirycznych melodiach tak bardzo kontrastuje z szarymi pamiątkami minionej epoki komunistycznej dyktatury. Rumunia to kraj pełen różnorodności i kontrastów, które – jak się okazało w czasie papieskiej pielgrzymki – mogą tworzyć ze sobą piękną całość, na kształt ogrodu o wielobarwnych kwiatach i roślinach. Wszak Rumunia to Ogród Maryi! Wierzę głęboko, że pod płaszczem Niepokalanej Rumunia coraz bardziej będzie odkrywać swoje piękno i drogę jedności, przypominając jednocześnie i pomagając całej Europie nie zapomnieć o jej chrześcijańskich korzeniach.

Zobacz zdjęcia: Podążajmy razem!
CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Myśląc z Wyszyńskim” nt. „Dlaczego Prymas Tysiąclecia? Co zawdzięczamy kard. St. Wyszyńskiemu?”

2019-11-21 07:46

Maria Czerska / Warszawa (KAI)

Dziś rozpoczyna się w Warszawie cykl debat "Myśląc z Wyszyńskim", będący przygotowaniem do beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia. Rozmawiamy z bp. Piotrem Jareckim, który jest za nie odpowiedzialny. Dzisiejsze spotkanie zatytułowane jest: „Dlaczego Prymas Tysiąclecia? Co zawdzięczamy kard. Stefanowi Wyszyńskiemu?” Rozpocznie się o godz 18. w rezydencji arcybiskupów warszawskich.

Materiał prasowy

KAI: „Myśląc z Wyszyńskim” – ten zorganizowany z inicjatywy archidiecezji warszawskiej cykl spotkań to jedna z form przygotowania wiernych do beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego. Dlaczego to przygotowanie jest takie ważne?

Bp Piotr Jarecki: Bardzo ważne jest, by tematu świętości nie ograniczać do jakiś jednorazowych wydarzeń, ceremonii. Przygotowanie powinno nam pomóc w głębszym przeżyciu tej rzeczywistości w Kościele. Z inicjatywy archidiecezji organizowane są zasadniczo dwa, komplementarne wobec siebie cykle spotkań. Każdego 28 dnia miesiąca w katedrze, tam gdzie spoczywa kard. Wyszyński , będzie celebrowana Msza św. ze stosowną homilią. Zresztą te celebry odbywają się już od dłuższego czasu. Po Eucharystii odbędzie się wykład poświęcony konkretnemu tematowi z nauczania przyszłego błogosławionego. Te modlitewne spotkania będą okazją, by przyjrzeć się głębokiej duchowości kard. Wyszyńskiego, jego zanurzeniu w Bogu, zawierzeniu Chrystusowi przez Maryję.
Cykl „Myśląc z Wyszyńskim” rozpoczynamy już 21 listopada. Spotkania odbywać się będą w każdy trzeci czwartek miesiąca, od listopada do maja. Będzie to próba namysłu nad nauczaniem Prymasa Tysiąclecia ale nie w sensie tylko historycznym. Chodzi o to, by światło tego nauczania spróbować rzucić na współczesne otaczające nas problemy duchowe, moralne, kościelne, społeczne.
Warto wspomnieć, że wiele różnych środowisk organizuje szereg spotkań i konferencji poświęconych przyszłemu błogosławionemu po to, byśmy się właściwie – i doktrynalnie, i ideowo, i duchowo – przygotowali na te uroczystości a następnie na kult błogosławionego biskupa.

- Jakie zagadnienia poruszane będą podczas spotkań „Myśląc z Wyszyńskim”?

-Pierwsze spotkanie zatytułowane jest „Dlaczego Prymas Tysiąclecia? Co zawdzięczamy kard. Stefanowi Wyszyńskiemu?” Prymas Tysiąclecia – to wielki tytuł, sugeruje, że był to największy Prymas w 1000-letniej historii chrześcijaństwa w Polsce. Warto się zastanowić, co zawdzięczamy mu dziś, jakie są podstawy do nadania takiego tytułu.
Kolejne tematy „Rodzina. Wyzwania i szanse współczesnej rodziny”, „Prawda antropologiczna: mężczyzną i kobietą stworzył ich”. Męskość, kobiecość, małżeństwo i rodzina – na to też trzeba rzucić światło, choćby nawiązując do tak szeroko dyskutowanych dziś, nie zawsze w sposób właściwy, problemów związanych z gender czy LGBT.
„Czas to miłość. Społeczna krucjata miłości”- jakimi zasadami powinniśmy się w życiu kierować, by używając słów II Sob. Watykańskiego, nie zagubić człowieka, żeby w tym wszystkim, co się dokonuje w systemie politycznym i gospodarczym, w kulturze, człowiek był centrum, zasadą i celem. Człowiek się nie rozwinie, jeśli nie będzie częścią wspólnoty. Kard. Wyszyński mówi „Czas to miłość”. Niektórzy mówią: „Czas to pieniądz”… Ale nie wystarczy powiedzieć „miłość”, trzeba tę miłość właściwie rozumieć, jako zakorzenienie w Bogu Miłości.
Wreszcie wielki temat pracy - „Praca – przymus czy szansa?”. Porównując tamte realia z dzisiejszymi, bardzo wiele się zmieniło, ale istota pracy wciąż jest taka sama. O podmiotowym wymiarze pracy ludzkiej Kościół naucza od dawna. Istotny jest zewnętrzny owoc pracy ale najważniejsze jest to, co dzieje się z człowiekiem podczas procesu pracy. Ten temat, o którym wiele mówił i myślał kard. Wyszyński jest dziś niesamowicie aktualny. Chodzi o właściwe rozumienie pracy i umiejscowienie jej w całym życiu człowieka i społeczeństwa.
„W służbie dobra wspólnego. Polityka, naród, państwo” – poszukamy w myśli kard. Wyszyńskiego, czegoś, co mogłoby nas w tej kwestii ukierunkować; pewnej syntezy, która mogłaby być dla nas odpowiedzią na pytania, które pojawiają się wobec wielkiego chaosu pojęciowego w tej dziedzinie. Do listy tych pojęć być może warto by było jeszcze dodać „Kościół”. Zastanowimy się, jakie są relacje między tymi rzeczywistościami.
Ostatnie spotkanie, które przypadnie w maju, będzie nawiązaniem do obchodzonej wówczas 100. rocznicy urodzin Karola Wojtyły: „Nigdy jeden przeciw drugiemu. Kard. Karol Wojtyła i Prymas Stefan Wyszyński – komplementarność charyzmatów”. Będziemy zwracać uwagę na to, co w Kościele nazywamy jednością w wielości a co jest inspiracją Ducha św. Jego dziełem jest bogactwo i różnorodność. On też sprawia, że przy różnicach można zachować jedność. Ten fenomen pokażemy na przykładzie Jana Pawła II i kard. Wyszyńskiego, postaci niewątpliwie różnych, intelektualnie, duchowo, duszpastersko, a jednocześnie potrafiących się tymi różnicami wzajemnie wzbogacać i współpracować, również dla dobra Kościoła, Polski, społeczności międzynarodowej, nas wszystkich. My tego dziś nie potrafimy! Różnice nas dzielą. Potrzebujemy wzorców, jak różnic nie przekształcać w walkę, jak się różnić w jedności.
Odnosząc nauczanie kard. Wyszyńskiego do współczesności, nie bójmy się też powiedzieć, jakie elementy tego nauczania być może się zdezaktualizowały. Być może do pewnych tematów dziś inaczej powinniśmy podejść, używać innych terminów, ponieważ żyjemy w bardzo dynamicznej cywilizacji, która ustawicznie się zmienia, obserwujemy przyspieszenie historii. Temu też warto się przyjrzeć.

- Beatyfikacja ma służyć tym, którzy żyją. W jakim sensie kard. Wyszyński, człowiek, który żył w innej epoce, pełnił funkcje dla większości niedostępne, ma być wzorem dla nas?

- Nie warto jest łączyć świętości tylko z konkretną epoka, czy funkcją w Kościele. Świętość to podstawowe powołanie każdego ochrzczonego. Ale my dziś potrzebujemy na nowo sobie uświadomić, o co w tym chodzi. Lubię mówić, że świętość to jest nade wszystko dzieło Boga w człowieku. Świętość przypomina nam, że człowiek sam sobie nie wystarcza. Świętość wskazuje na relację – relację człowieka do Boga. Relacja do drugiego człowieka jest tylko konsekwencją tej pierwszej relacji.
Człowieka, który liczy na własne siły nie stać na świętość. Nie stać go na to, dopóki się nie otworzy na Kogoś, kto go wyprzedza, jest o wiele mądrzejszy, mocniejszy, potrafi bardziej miłować. Niezależnie od naszego miejsca w Kościele – czy to świecki, czy zakonnik, czy biskup – wszystkich nas jednoczy chrzest święty, który jest wezwaniem i uzdolnieniem do nawiązywania głębszej relacji z Bogiem.
Czego nas uczy kard. Wyszyński? - Przeżywania swojej ludzkiej słabości, grzeszności i oddawania jej mocy uświęcającego Boga. Uczy nas bezgranicznego zawierzenia Bogu, odkrywania Jego woli i posłuszeństwa jej.
Na świętość też można patrzeć, jako na kontynuację dzieła wcielenia. Trzeba to oczywiście dobrze rozumieć. Bóg stał się człowiekiem w konkretnym człowieku, w Jezusie., który jest Chrystusem – prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. W nim raz na zawsze zbawił świat. Ale to zbawienie trwa - trwa także w człowieku i przez człowieka. Święty to jest ktoś, kto jest zjednoczony z jedynym Zbawicielem, Jezusem Chrystusem. Gdy zaczyna się z Nim utożsamiać, przez niego Jezus Chrystus zaczyna działać. W ten sposób ludzie, zjednoczeni z Bogiem pomagają Bogu kontynuować dzieło zbawienia. To dokonuje się przede wszystkim poprzez świętych. Dokonywało i dokonuje się – jak wierzymy – przez błogosławionego kard. Wyszyńskiego.
Wezwany jest do tego każdy chrześcijanin ale my mamy z tym wielkie problemy. Święci potrafią współpracować z łaską, która została im dana. Dlatego odkrywają swoją misję życiową jak najlepiej rozumianą. Życie przeżywane w kategorii misji w oderwaniu od Boga prowadzi do wielkich nieszczęść. Natomiast misja życiowa w łączności z Panem Bogiem – to pomoc w zbawianiu świata i źródło życia szczęśliwego.

- Świętość, o której Ksiądz Biskup mówi dokonuje się głęboko w sercu każdego człowieka. Kościół naucza jednak, ze mamy naśladować świętych. W jaki sposób naśladować kard. Wyszyńskiego?

- Pierwsza sprawa to odkrycie swojego życiowego powołania. Kard. Wyszyński tak właśnie musiał podchodzić do swojego życia. Dla nas to jest trudne. Podejrzewam, że niewielu z nas tak do tego podchodzi, pyta się, jaki jest zamysł Boga względem mojej osoby. Kard. Wyszyński uczy nas takiego podejścia. Nie oszczędzał się, gdyż miał poczucie misji, którą otrzymał od Boga.
Warto podkreślić jego wielką miłość i nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny. On nie podchodził do Maryi historycznie. Wierzył, że jest obecna, prowadzi do Chrystusa i z Nim jednoczy. Jest Matką wiary, jest Matką Kościoła.
Kard. Wyszyński właściwie rozumiał Kościół – z jego blaskami i cieniami. Wierzył, że w Kościele jest Chrystus, który go nie opuści, mimo ludzkich słabości. Powiedział „Całe moje życie było jednym Wielkim Piątkiem”, ale nie załamał się w obliczu trudności, nawet w więzieniu. Swą ponadludzką zdawałoby się siłę, czerpał odpowiadając na wezwanie Boga. Nie był pesymistą, wierzył że miłość nadprzyrodzona, płynąca z Ofiary Chrystusa - jest zwycięska.
Ważna wskazówka na dzisiejsze czasy to również – nie ulegać atomizacji, indywidualizmowi, osadzać życie we wspólnocie i przeżywać jego relacyjny wymiar. Dziś obserwujemy dwie tendencje. Jedną jest indywidualizm, ucieczka do „własnej izdebki”, drugą – rozpłyniecie się w globalizmie. Kard. Wyszyński zwracał uwagę na znaczenie wspólnoty, jaką jest naród, kulturowa zbiorowość, idąca przez dzieje, przekazująca z pokolenia na pokolenie zasady, tradycje, wiarę i inne wartości. Z czwartego przykazania Bożego wyprowadzał miłość do Ojczyzny, głosił tę miłość i do niej wychowywał.
Prymas Wyszyński miał wielki szacunek dla drugiego człowieka, umiał przebaczać. Świadkowie mówią, że każdemu wybaczył i to nie tylko słownie. Modlił się za Bieruta. My mamy z tym problem. Modlimy się codziennie „i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom…” ale tak naprawdę, zwłaszcza, jak ktoś kilka razy nadepnie na odcisk – to jest bardzo trudne… Tego możemy się uczyć od kard. Wyszyńskiego.
Ale przede wszystkim – jak powiedziałem – uczył nas bezgranicznego zawierzenia Bogu, Jego Mocy Miłości oraz oddawania wszystkich swoich problemów, słabości, grzechów przekształcającej potędze Miłości Chrystusowej Ofiary Krzyża.

- Jak wyglądać będą spotkania z cyklu „Myśląc z Wyszyńskim”?

- Spotkania odbywać się będą raz na miesiąc. Przygotowywane będą przez poszczególne środowiska – UKSW, Papieski Wydział Teologiczny, Instytut Prymasowski, Centrum Myśli Jan Pawła II oraz Muzeum Jana Pawła II i Kard. Wyszyńskiego. Za każdym razem przewidziany jest udział 3 prelegentów, którzy wymienią się opiniami, by potem odpowiadać na pytania uczestników. Do udziału zaproszeni są wszyscy, a zwłaszcza środowiska uniwersyteckie i laikat katolicki. Debaty śledzić będzie można on-line na stronie archidiecezji warszawskiej.

Zobacz zdjęcia: Myśląc z Wyszyńskim
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Depo: Dziękujemy za wierną posługę abp. Stanisława Nowaka

2019-11-21 21:28

Maciej Orman

– „Iuxta Crucem Tecum stare” – te słowa sekwencji mszalnej ku czci Matki Bożej Bolesnej wypowiadamy z wdzięcznością za 35 lat posługi ks. abp. Stanisława. Jednocześnie prosimy: Maryjo, prowadź – powiedział 21 listopada w Wyższym Seminarium Duchownym w Częstochowie abp Wacław Depo podczas Mszy św. z okazji 35. rocznicy święceń biskupich abp. seniora Stanisława Nowaka

Maciej Orman

W homilii metropolita częstochowski podkreślił, że „jako ludzie obdarowani łaską mamy obowiązek związania się z Bogiem poprzez dar pobożności”. – Nie chodzi tylko o pobożność uczuciową i zewnętrzną, ale przede wszystkim o dar Ducha Świętego, o pobożność rozumną, spokojną i żywą – zaznaczył abp Depo.

Zobacz zdjęcia: 35-lecie święceń biskupich abp. seniora Stanisława Nowaka

Metropolita akcentował słowa Chrystusa z Ewangelii, mówiące o tym, że Jego bratem, siostrą i matką są „wszyscy, którzy tak jak Maryja słuchają słowa Bożego, i wypełniają je”. – Każdy człowiek winien jest Bogu objawionemu w Chrystusie cześć, pamięć, wdzięczność i posłuszeństwo – kontynuował abp Depo.

Hierarcha powiedział, że najczystszym źródłem miłości jest Serce Jezusa. – To w nim człowiek może znaleźć odpowiedź na swoje pytania, niepokoje i bóle. Prosimy dzisiaj gorąco Serce Jezusa, aby było dla nas natchnieniem i światłem – powiedział metropolita częstochowski.

Abp Depo wyraził również wdzięczność za służbę i poświęcenie Jubilata. – Dzisiaj dziękujemy za światło, które jest wśród nas poprzez wierną posługę Kościołowi ks. abp. Stanisława.

– Prosimy Maryję, aby nic nas nie zdołało odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym – zakończył abp Depo.

Po Komunii św. i odśpiewaniu hymnu „Ciebie, Boga, wysławiamy” słowo do Jubilata skierował bp Andrzej Przybylski. – W rocznicę Twojej sakry biskupiej chcemy powiedzieć, że jesteś Kościołowi częstochowskiemu bardzo potrzebny. Potrzebujemy Twojej ofiary i modlitwy. Życzymy zdrowia, sił i radości – powiedział bp Przybylski.

Życzenia złożyli również klerycy Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie.

Dziękując za modlitwę, pamięć i życzenia, abp senior Stanisław Nowak przyznał, że bardziej niż rocznice obchodzi miesięcznice przyjęcia wszystkich sakramentów. – Rocznice przypominają trochę pogrzeby – przyznał z uśmiechem Jubilat. Z wdzięcznością wspominał zaufanie okazywane mu przez bp. Karola Wojtyłę, czego wyrazem była nominacja na ojca duchownego w krakowskim seminarium, oraz sakrę w częstochowskiej archikatedrze. – Ucieszyłem się, że tam się narodziłem jako biskup. To nasza Notre Dame. Jest za co Bogu dziękować – powiedział abp senior i dodał: – W ostatnich latach trochę cierpię fizycznie, ale to jest łaska. Męka Pańska jest wszystkim, a Matka Boża stoi pod krzyżem i pomaga.

Jubilat wspomniał też obrazek prymicyjny, na którym wypisał słowa: „Miłość Chrystusa przyciska nas”. – Ciągle czuję ten ucisk Serca Jezusa – przyznał.

– Pomóżcie mi dalej przeżywać to biskupstwo. Wszystkim dziękuję i proszę: módlcie się, aby moją i waszą ofiarę przyjął Bóg, Ojciec Wszechmogący. Bóg zapłać – zakończył abp senior.

Mszę św. koncelebrowali: biskupi częstochowscy, ks. Paweł Rytel-Andrianik – rzecznik Konferencji Episkopatu Polski i księża z archidiecezji częstochowskiej.

25 listopada 1984 r. w częstochowskiej bazylie archikatedralnej ks. Stanisław Nowak został wyświęcony na biskupa przez kard. Józefa Glempa, kard. Franciszka Macharskiego i bp. Juliana Groblickiego. Uroczysty ingres do bazyliki odbył się 8 grudnia 1984 r., a 25 marca 1992 r. bp Stanisław Nowak został podniesiony do godności arcybiskupa metropolity.

29 grudnia 2011 r. papież Benedykt XVI przyjął rezygnację abp. Stanisława Nowaka z posługi arcybiskupa metropolity częstochowskiego, złożoną zgodnie z kan. 401 §1 Kodeksu Prawa Kanonicznego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem