Reklama

Kard. Dziwisz: żadne stronnictwo polityczne nie ma monopolu na prawdę

2019-06-02 13:36

lk / Warszawa (KAI)

Łukasz Krzysztofka

Żadne stronnictwo polityczne i nikt z nas nie ma monopolu na prawdę. Możemy i powinniśmy wsłuchiwać się w głos wszystkich, którym leży na sercu dobro Polski - podkreślił kard. Stanisław Dziwisz podczas Mszy św. w trakcie niedzielnych obchodów XII Święta Dziękczynienia, zorganizowanego na terenie Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie. W homilii emerytowany metropolita krakowski odniósł się także do ostatniej krytyki Kościoła związanej "ze słabościami jego niektórych ludzi, także pasterzy". - Bolejemy nad złem, chcemy się z tego oczyszczać - zapewnił.

XII Święto Dziękczynienia odbywa się pod hasłem "Dziękujemy za Wielkich Pasterzy Jana Pawła II i Prymasa Stefana Wyszyńskiego". Okazją do tegorocznego świętowania jest 40. rocznica pierwszej pielgrzymki papieża do Ojczyzny.

Zobacz zdjęcia: Msza św. dziękczynna w Świątyni Opatrzności Bożej

Do wypełnionej po brzegi przez wiernych Świątyni Opatrzności Bożej przed Eucharystią zostały wprowadzone relikwie bł. Marii od Pana Jezusa Dobrego Pasterza – Franciszki Siedliskiej, założycielki Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu CSFN. Przybyły one w tradycyjnej pielgrzymce zmierzającej przez stolicę na Pola Wilanowskie.

Liturgię koncelebrowali nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio i kilkunastu członków Episkopatu Polski. W uroczystej Eucharystii wzięli udział przedstawiciele władz samorządowych stolicy, parlamentu, rządu i Kancelarii Prezydenta RP.

Reklama

We wstępie do liturgii kard. Kazimierz Nycz powiedział, że rocznica papieskiej pielgrzymki to "szczególna okazja do dziękczynienia Opatrzności Bożej za te błogosławione dni". - Znamy dziś dobre i wielkie owoce tego pierwszego pielgrzymowania Papieża-Słowianina do polski - przypomniał metropolita warszawski.

Dodał, że przy Janie Pawle II był wówczas obecny Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński - drugi wielki pasterz Kościoła w Polsce. Była to jedyna pielgrzymka, w czasie której Prymas towarzyszył papieżowi na całym szlaku pielgrzymki.

"Za obu tych pasterzy dziękujemy w tegorocznym Święcie Dziękczynienia. Dołączamy też bł. Franciszkę Siedliską. Dla niej, podobnie jak dla Jana Pawła II i kard. Wyszyńskiego rodzina była zawsze sprawą najważniejszą. Zawierzamy Opatrzności Bożej sprawy Kościoła, rodzin i całej Ojczyzny" - powiedział kard. Nycz.

"W dziękczynienie - dodał kardynał - wpisuje się także świętowanie 30. rocznicy "tego wyjątkowego dnia 4 czerwca 1989 r. - dzień częściowo wolnych wyborów i data symbolicznego odzyskania wolności i niepodległości".

W homilii kard. Stanisław Dziwisz nawiązał do pierwszej pielgrzymki sprzed 40 lat. - Dla nas, starszych, to cząstka osobistej historii, o której nigdy nie zapomnimy, bo wyryła się głęboko w naszych sercach. Dla młodego pokolenia Polek i Polaków jest to wydarzenie, którym chcemy się z nimi dzielić, bo ono w znacznej mierze określa obecne tu i teraz nas wszystkich - tłumaczył były sekretarz osobisty papieża Polaka.

Wybór metropolity krakowskiego na Stolicę św. Piotra - stwierdził kard. Dziwisz - "poruszył posady ówczesnego świata, a przede wszystkim krajów naszej części Europy, uginających się pod ciężarem totalitarnej ideologii, pozbawiającej człowieka nadziei". - Jan Paweł II budził nadzieje, bo wskazywał przede wszystkim na Jezusa Chrystusa, będącego jedyną nadzieją świata – jedyną ostoją człowieka pośród zmieniających się i najczęściej złudnych ideologii i systemów politycznych, obiecujących na próżno uszczęśliwić człowieka - dodał hierarcha.

Kardynał wskazał dalekosiężne, epokowe konsekwencje wyboru Jana Pawła II, a także jego pierwszej pielgrzymki do Polski w czerwcu 1979 r. - Zmieniły one naszą świadomość, niektórych przeraziły, innych obudziły z letargu, a przede wszystkim uruchomiły głęboki proces społecznych i politycznych przemian, które doprowadziły do odzyskania przez nasz naród wolności i suwerenności - mówił w Świątyni Opatrzności Bożej.

"To wtedy, dokładnie czterdzieści lat temu, 2 czerwca, Jan Paweł II mówił dobitnie w Warszawie na placu Zwycięstwa, że człowiek nie zrozumie siebie bez Chrystusa i że bez Niego – bez Chrystusa – nie można zrozumieć dziejów Polski" - przypomniał.

Dodał, że Ojciec Święty modlił się wtedy żarliwie, aby Duch Święty zstąpił i odnowił oblicze ziemi, naszej ziemi. - Ta modlitwa została wysłuchana dziesięć lat później i dlatego dziś w sposób szczególny dziękujemy za to Bogu, Panu losów ludzi i narodów - powiedział emerytowany metropolita krakowski.

Podziękował też w homilii za "cały kalendarz przemian, za powstanie polskiej „Solidarności”, za bezkrwawe obalenie komunistycznego ustroju podczas wydarzeń 1989 roku nie tylko w Polsce, ale także w pobratymczym krajach Europy Środkowo-Wschodniej".

Jednak - zauważył - Kard. Karol Wojtyła nie działał w próżni. Dorastał do służby Kościołowi powszechnemu, służąc Kościołowi krakowskiemu w Polsce, w której ludowi Bożemu w zmaganiach z komunistyczną i bezbożną władzą przewodził Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński. Nazwał go kard. Dziwisz "gigantem ducha" i wskazał na opatrznościową rolę, jaką odegrał Prymas.

"Czcigodny Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński szedł niepowtarzalną drogą do świętości, działając w trudnych sytuacjach, ponosząc odpowiedzialność za losy Kościoła w Polsce, zmagając się o ocalenie naszej wolności. Dzisiaj, w Dniu Dziękczynienia, dziękujemy Bogu również za tego pasterza i modlimy się o jego rychłą beatyfikację. Będzie ona potwierdzeniem drogi miłości i służby niezłomnego człowieka Kościoła i gorącego polskiego patrioty" - powiedział kard. Dziwisz.

Kaznodzieja nawiązał na koniec do 20. rocznicy pamiętnego przemówienia Jana Pawła II w polskim parlamencie. Czas, jaki upłynął od tej wizyty, Polacy wykorzystali na naukę demokracji. - Uczymy się na pozytywnych działaniach i na błędach. Żadne stronnictwo polityczne i nikt z nas nie ma monopolu na prawdę. Możemy i powinniśmy wsłuchiwać się w głos wszystkich, którym leży na sercu dobro Polski - mówił kardynał.

Jego zdaniem, nie powinien to być monolog, ale dialog. - Nie powinien to być koncert na jeden głos czy jeden instrument, ale polifoniczny, chóralny śpiew i brzmienie wielu instrumentów, a w to dzieło każdy może wnieść oryginalny wkład - dodał kard. Dziwisz.

Jak zauważył, choć życie społeczno-polityczne nie wyklucza sporu, to powinien to być spór "o prawdę i dobro, spór o najtrafniejsze rozwiązania, spór o przyszłość Polski i Europy, budowanej i umacnianej na fundamencie prawdziwych wartości". W debatach publicznych nie może być natomiast miejsca na język agresji, który rani i dezintegruje, zamiast budować.

Odniósł się także do krytyki skierowanej pod adresem Kościoła, a związanej - jak powiedział - "ze słabościami jego niektórych ludzi, także pasterzy". - Bolejemy nad złem, które dotknęły osoby z powodu czynów z gruntu przeciwnych Ewangelii, których dopuścili się ludzie Kościoła. Chcemy się z tego oczyszczać i zrobić wszystko, aby naprawić zło i w przyszłości nie dopuszczać do niego - powiedział kard. Stanisław Dziwisz.

Na Polach Wilanowskich w ramach świętowania zaplanowano liczne atrakcje dla rodzin z dziećmi, w tym plac zabaw m.in. ze zjeżdżalnią, kolejką szynową, torem przeszkód, kącikiem malucha i karuzelą.

Tradycyjnym momentem Święta Dziękczynienia jest wypuszczenie do nieba baloników z napisem "Dziękuję", a ponadto wieczorem koncerty muzyki chrześcijańskiej oraz finałowe rozświetlenie świątyni specjalną iluminacją o godz. 21.37.

Święto Dziękczynienia zostało ustanowione w 2008 r. przez abp. Kazimierza Nycza. Odwołuje się do historycznych planów budowy Świątyni Opatrzności Bożej jako wotum polskiego narodu za uchwalenie Konstytucji 3 Maja. Współcześnie jej ukończenie jest także podziękowaniem za odzyskanie przez Polskę niepodległości oraz pontyfikat św. Jana Pawła II.


Publikujemy tekst homilii kard. Stanisława Dziwisza

Warszawa, Świątynia Opatrzności Bożej Dzień Dziękczynienia, 2 VI 2019 Czytania: Dz 1, 1-11; Ef 1, 17-23; Łk 24, 46-53

Drodzy Bracia, drogie Siostry!

1. Dzisiaj, przeżywając uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, jesteśmy wszyscy zaproszeni do wspólnej dziękczynnej modlitwy. To modlitwa całego narodu i jednocześnie modlitwa za naród. Zanosimy ją do Boga w stolicy Polski, w mieście nieujarzmionym. W mieście, które siedemdziesiąt pięć lat temu złożyło olbrzymią daninę krwi w walce o życie, o wolność i o godność narodu.

Do nas, zebranych w warszawskiej Świątyni Bożej Opatrzności, i do wszystkich rodaków uczestniczących w naszej modlitwie, dociera dzisiaj pytanie, które dwaj aniołowie zadali Apostołom wpatrującym się w postać unoszącego się ku obłokom ich Mistrza i Pana. Pytanie, wydawałoby się proste, brzmiało i nadal brzmi: „dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?” (Dz 1, 11).

To pytanie dotyka najważniejszych spraw naszego życia na ziemi, na której się rodzimy i z której odchodzimy. Dokąd odchodzimy, skoro tutaj, na ziemi, nie pozostaniemy na zawsze? Odpowiedź brzmi: jesteśmy w drodze. Wyszliśmy od Boga i zmierzamy do Boga, naszego Stwórcy i Pana. On zadał człowiekowi ziemię, aby ją uprawiał i zaludniał, wypełniając jej przestrzenie dobrem i miłością. Ale to tylko wstęp – pierwszy etap, przygotowujący nas wszystkich do nieznającego kresu życia w Bożym królestwie miłości. Oto dlaczego wpatrujemy się w niebo. Nie dlatego, że lekceważymy ziemię. Wpatrujemy się w niebo, bo to ono jest ostatecznym celem tęsknoty ludzkich serc. Niebo jest domem naszego Ojca, w którym mamy przygotowane miejsce.

2. Odchodzący z ziemi do domu Ojca, zmartwychwstały Jezus zapowiedział Apostołom: „Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jeruzalem i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi” (Dz 1, 8). Ta zapowiedź i obietnica spełniła się dosłownie. Dziś, po dwudziestu wiekach, jakie minęły od jerozolimskich wydarzeń, Dobra Nowina o Bogu kochającym i zbawiającym człowieka dotarła do najdalszych zakątków ziemi. Dotarła również na polską ziemię.

Dzieło ewangelizacji świata podjął Kościół i cały czas je prowadzi. Taki był i taki jest zamysł Jezusa Chrystusa. On powierzył wspólnocie swoich uczniów zadanie głoszenia Dobrej Nowiny w każdym pokoleniu. Dzisiaj, w Dniu Dziękczynienia, dziękujemy Bogu przede wszystkim za dzieło ewangelizacji naszego narodu, które rozpoczęło się przed wiekami i nadal trwa. Dzięki temu pokolenia naszych przodków wędrowały przez naszą ziemię i odchodziły z niej ze świadomością, że ich los jest w ręku Najwyższego Pana. Ta świadomość kształtowała i nadal kształtuje naszą chrześcijańską tożsamość i kulturę.

Wdzięczność Bogu nie może kończyć się na słowach. Jeżeli jesteśmy wdzięczni za całe dziedzictwo Ewangelii, w światłach której żyjemy, kochamy i pracujemy, powinniśmy równocześnie poczuwać się do odpowiedzialności za dzielenie się skarbem wiary z innymi, których serc nie poruszyła jeszcze Dobra Nowina. Każda uczennica i każdy uczeń ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana powinien być Jego wiarygodnym świadkiem. Powinien świadczyć słowem i życiem, że On jest dla człowieka najważniejszą Drogą do wieczności.

3. Bracia i siostry, mamy za co dziękować Bogu. Również za ostatnich kilkadziesiąt lat naszych dziejów – historii Polski i historii Kościoła. W naszą świadomość wpisało się mocno to, co wydarzyło się czterdzieści lat temu. Dla nas, starszych, to cząstka osobistej historii, o której nigdy nie zapomnimy, bo wyryła się głęboko w naszych sercach. Dla młodego pokolenia Polek i Polaków jest to wydarzenie, którym chcemy się z nimi dzielić, bo ono w znacznej mierze określa obecne tu i teraz nas wszystkich.

Wybór Metropolity krakowskiego na Stolicę św. Piotra poruszył posady ówczesnego świata, a przede wszystkim krajów naszej części Europy, uginających się pod ciężarem totalitarnej ideologii, pozbawiającej człowieka nadziei. Jan Paweł II budził nadzieje, bo wskazywał przede wszystkim na Jezusa Chrystusa, będącego jedyną nadzieją świata – jedyną ostoją człowieka pośród zmieniających się i najczęściej złudnych ideologii i systemów politycznych, obiecujących na próżno uszczęśliwić człowieka. Jan Paweł II był prawdziwym uczniem Jezusa Chrystusa. Wiedział, kim On jest. Wiedział, że to od Chrystusa zależą losy świata i człowieka, dlatego żarliwie prosił, byśmy się przed Nim nie zamykali, lecz „przed Jego zbawczą władzą otwierali granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych, szerokich dziedzin kultury, cywilizacji i rozwoju” (homilia, 22 X 1978). Wiemy, jakie były dalekosiężne, epokowe konsekwencje wyboru Jana Pawła II, a także jego pierwszej pielgrzymki do Polski w czerwcu 1979 roku. Zmieniły one naszą świadomość, niektórych przeraziły, innych obudziły z letargu, a przede wszystkim uruchomiły głęboki proces społecznych i politycznych przemian, które doprowadziły do odzyskania przez nasz naród wolności i suwerenności. To wtedy, dokładnie czterdzieści lat temu, 2 czerwca, Jan Paweł II mówił dobitnie w Warszawie na placu Zwycięstwa, że człowiek nie zrozumie siebie bez Chrystusa i że bez Niego – bez Chrystusa – nie można zrozumieć dziejów Polski. Ojciec Święty modlił się wtedy żarliwie, aby Duch Święty zstąpił i odnowił oblicze ziemi, naszej ziemi.

Ta modlitwa została wysłuchana dziesięć lat później i dlatego dziś w sposób szczególny dziękujemy za to Bogu, Panu losów ludzi i narodów. Dziękujemy za cały kalendarz przemian, za powstanie polskiej „Solidarności”, za bezkrwawe obalenie komunistycznego ustroju podczas wydarzeń 1989 roku nie tylko w Polsce, ale także w pobratymczym krajach Europy Środkowo-Wschodniej.

4. Kardynał Karol Wojtyła nie działał w próżni. Dorastał do służby Kościołowi powszechnemu, służąc Kościołowi krakowskiemu w Polsce, w której ludowi Bożemu w zmaganiach z komunistyczną i bezbożną władzą przewodził Prymas Tysiąclecia. Godzi się dziś przypomnieć jeszcze raz słowa, które Papież z Polski wygłosił do rodaków, nazajutrz po uroczystej inauguracji pontyfikatu. Słowa te najlepiej określają giganta ducha, jakim był kardynał Stefan Wyszyński i wskazują na opatrznościową rolę, jaką odegrał: „Księże Prymasie! Pozwól, że powiem po prostu, co myślę. Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego Papieża Polaka […], gdyby nie było Twojej wiary, nie cofającej się przed więzieniem, cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twojego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry – i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej, które związane są z Twoim biskupim i prymasowskim posługiwaniem” (23 X 1978).

Czcigodny Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński szedł niepowtarzalną drogą do świętości, działając w trudnych sytuacjach, ponosząc odpowiedzialność za losy Kościoła w Polsce, zmagając się o ocalenie naszej wolności. Dzisiaj, w Dniu Dziękczynienia, dziękujemy Bogu również za tego pasterza i modlimy się o jego rychłą beatyfikację. Będzie ona potwierdzeniem drogi miłości i służby niezłomnego człowieka Kościoła i gorącego polskiego patrioty.

5. Od października 1978 roku Jan Paweł II żył fizycznie z dala od Polski, ale również w Watykanie śledził uważnie to wszystko, co się działo w jego Ojczyźnie. Niepokoił się jej zagrożeniami, bolał nad słabościami rodaków, ale cieszył się z ich zwycięstw. Kolejne apostolskie podróże do Polski, a także liczne spotkania z Polakami w Rzymie były dla niego okazją, by dać wyraz przywiązaniu do ojczystego kraju, jego tradycji, kultury i języka. Nikt tak jak on nie rozsławił bardziej Polski na arenie świata. Przemawiając wielokrotnie na najwyższych areopagach, dawał świadectwo o swych korzeniach, o polskiej myśli i kulturze. Nie myśląc o tym, swoją uniwersalną postawą, swoim stylem służby, swoim szerokim umysłem i gorącym sercem, w którym było miejsce dla wszystkich narodów, dawał świadectwo narodowi, z którego się wywodził. Zapamiętamy słowa, które Ojciec Święty wygłosił w polskim Parlamencie w czerwcu 1999 roku. Oceniając minioną przeszłość i zasługi Kościoła, Papież przypominał mu również o prorockiej misji, z której nigdy nie powinien rezygnować. „Kościół w Polsce – mówił Jan Paweł II – który na przestrzeni całego powojennego okresu panowania totalitarnego systemu wielokrotnie stawał w obronie praw człowieka i praw narodu, także i teraz, w warunkach demokracji, pragnie sprzyjać budowaniu życia społecznego, w tym również regulującego je porządku prawnego, na mocnych podstawach etycznych. Temu celowi służy przede wszystkim wychowanie do odpowiedzialnego korzystania z wolności zarówno w jej wymiarze indywidualnym, jak i społecznym, a także – jeśli zachodzi taka potrzeba – przestrzeganie przed zagrożeniami, jakie mogą wynikać z redukcyjnej wizji istoty i powołania człowieka i jego godności. Należy to do ewangelicznej misji Kościoła, który w ten sposób wnosi swój specyficzny wkład w dzieło ochrony demokracji u samych jej źródeł” (11 VI 1999, n. 4).

6. Bracia i siostry! Od wypowiedzenia tych słów przez Jana Pawła II w polskim Parlamencie mija dwadzieścia lat. W tym czasie uczyliśmy się cierpliwie i nadal się uczymy demokracji. Uczymy się na pozytywnych działaniach i na błędach. Żadne stronnictwo polityczne i nikt z nas nie ma monopolu na prawdę. Możemy i powinniśmy wsłuchiwać się w głos wszystkich, którym leży na sercu dobro Polski. Nie powinien to być monolog, ale dialog. Nie powinien to być koncert na jeden głos czy jeden instrument, ale polifoniczny, chóralny śpiew i brzmienie wielu instrumentów, a w to dzieło każdy może wnieść oryginalny wkład.

Życie społeczne i polityczne nie wyklucza sporu, ale niech to będzie spór o prawdę i dobro, spór o najtrafniejsze rozwiązania, spór o przyszłość Polski i Europy, budowanej i umacnianej na fundamencie prawdziwych wartości. Od wielu lat trapi nas niewłaściwy, agresywny język, dający o sobie znać w debatach społecznych i politycznych – język, który rani, dezintegruje, nie buduje, rozprasza siły. Nie taki powinien być kształt i styl polskiej demokracji.

W ostatnich czasach Kościół w Polsce znalazł się pod pręgierzem ostrej krytyki, związanej ze słabościami jego ludzi, także pasterzy. Nie lekceważymy tej krytyki. Wsłuchujemy się we wszystkie głosy. Bolejemy nad złem, które dotknęły osoby z powodu czynów z gruntu przeciwnych Ewangelii, których dopuścili się ludzie Kościoła. Chcemy się z tego oczyszczać i zrobić wszystko, aby naprawić zło i w przyszłości nie dopuszczać do niego. Taka jest wola wspólnoty Kościoła i jego pasterzy. Kościół w Polsce był zawsze a narodem i chce być z narodem. Taka jest nasza nie koniunkturalna wola, bo przecież – jak nam przypomniał dobitnie św. Jan Paweł II – drogą Kościoła jest właśnie człowiek, jego dobro, jego życie, jego zbawienie.

7. Dziękujemy Ci, Boże, za Twą dobroć i miłość, której doświadczamy w życiu osobistym, rodzinnym i społecznym. Dziękujemy za całe nasze polskie dzieje, naznaczone zwycięstwami i porażkami, lękami i nadziejami, niewiernością, ale i świętością. Dziękuje za przewodników i pasterzy, których dałeś swojemu ludowi, a wśród nich świętego Papieża Jana Pawła II i Czcigodnego Sługę Bożego – Prymasa Tysiąclecia naszej wiary. Wyrażamy Ci wdzięczność, Panie, za całą naszą przeszłość. Prosimy o Twe błogosławieństwo dla naszej teraźniejszości. dla naszych osobistych zmagań o dobro i miłość. Powierzamy Twej Opatrzności naszą przyszłość. Prosimy o orędownictwo w naszych sprawach wszystkich naszych Świętych w niebie. Dlatego modlimy się dziś i wołamy: Maryjo, Królowo Polski – módl się za nami. Święty Janie Pawle II – módl się za nami. Amen!

Stanisław kard. Dziwisz

Tagi:
Święto Dziękczynienia kard. Stanisław Dziwisz

Reklama

Odbudowane papamobile z I pielgrzymki Jana Pawła II na XII Święcie Dziękczynienia

2019-06-02 15:46

lk, centrumopatrznosci.pl / Warszawa (KAI)

Odbudowane na bazie odnalezionych oryginalnych części papamobile, którym poruszał się Jan Paweł II podczas swej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, stanęło w niedzielę przed Świątynią Opatrzności Bożej. Samochód można podziwiać, a nawet do niego wsiąść w ramach XII Święta Dziękczynienia, które odbywa się na Polach Wilanowskich.

Oryginalne białe papamobile zostało zbudowane w ekspresowym tempie przez pracowników PIMOT na bazie ciężarowego Stara 660. Po pielgrzymce auto zostało zdemontowane na polecenie ówczesnych władz.

Ocalałe podzespoły z obydwu pojazdów (przygotowane było wówczas także papamobile zapasowe) odnalazł Marek Adamczak, właściciel firmy Auto-Adamczak z Kielc, który wraz z grupą zapaleńców przez 5 lat mozolnej pracy zrekonstruował pojazd tak, by był jak najbardziej tożsamy z oryginałem.

Zgodność z autentycznym papamobile została potwierdzona przez biegłych rzeczoznawców samochodowych, byłych pracowników PIMOT w Warszawie i FSC w Starachowicach. Wóz wpisano do Rejestru Samochodów Zabytkowych jako “rekonstrukcja JP 2 Papamobile”.

Odbudowę sfinansował Marek Adamczak jako dar dla Ojca Świętego oraz osób, które w 1979 r. stworzyły pojazd.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Aborcyjny prezent na Święto Niepodległości

2019-11-10 21:31

Artur Stelmasiak /Niedziela

Kiedy 11 listopada 2019 obchodzimy Święto Niepodległości, nie wszyscy Polacy będą mieli powód do radości. Dokładnie tego dnia traci ważność skarga ws. aborcji do Trybunału Konstytucyjnego. Oznacza to, że w prezencie dla Najjaśniejszej Rzeczypospolitej z okazji 101. rocznicy odzyskania Niepodległości dokładnie 11 listopada umiera kolejna próba ochrony życia. Mimo wielu zapowiedzi i rozbudzanych nadziei będzie tak jak jest, czyli życie straci około trzech maleńkich Polaków dziennie. Kto jest temu winny?

Artur Stelmasiak

Bezpośrednią odpowiedzialność za taki stan rzeczy ponosi prezes Trybunału Julia Przyłębska, a pośrednią jej polityczni mocodawcy. Wszyscy bowiem nie mają złudzeń, że aborcyjne prawo w Polsce jest niekonstytucyjne, bo dyskryminuje osoby podejrzane o niepełnosprawność. Niestety pani prezes przez ponad 2 lata skutecznie obroniła niekonstytucyjne prawo zezwalające na zabijanie najmniejszych i najbardziej bezbronnych Polaków.

Sprawa aborcji ma jednak dłuższą historię polityczną i bardzo dużą odpowiedzialność ponoszą liderzy partii rządzącej. Pani prezes Przyłębska blokowała rozpatrzenie sprawy aborcji eugenicznej w Trybunale, a partia rządząca równolegle blokowała ustawę obywatelską w Sejmie.

Gdy Prawo i Sprawiedliwość przez osiem lat było w opozycji popierało wszystkie projekty ochrony życia. Kiedy w 2013 roku do sejmu trafił identyczny projekt jak Zatrzymaj Aborcję posłowie Prawa i Sprawiedliwości poparli go jednogłośnie. To wtedy posłowie w sejmie na czele z Jarosławem Kaczyńskim witali Kaję Godek owacją na stojąco.

PiS w swoim programie wyborczym z 2014 r. miał jasno wpisaną ochronę życia. Po przejęciu władzy w 2015 roku liderzy PiS obiecywali, że poprą Stop Aborcji, który chroniłby życie wszystkich dzieci poczętych. Niestety prorządowe media, ani media publiczne nie informowały o projekcie, co doprowadziło do manipulacji i histerii na ulicach.

Po czarnych protestach w 2016 roku liderzy PiS na czele z prezesem Jarosławem Kaczyńskim obiecali zakaz aborcji eugenicznej. Środowiska pro-life oraz Konferencja Episkopatu Polski pomogli partii rządzącej wywiązać się z tej obietnicy i przy pełnym poparciu Kościoła przyniesiono do sejmu prawie milion podpisów ws. aborcji eugenicznej. To jest historyczny rekord w tego typu akcjach. Podczas pierwszego czytania w sejmie projekt uzyskał rekordową liczbę popierających go posłów. Większość za życiem była tak miażdżąca, że ocierała się prawie o większość konstytucyjną.

Po pierwszym czytaniu projekt Zatrzymaj Aborcję trafił do Komisji Rodziny i Polityki Społecznej, a w miedzy czasie uzyskał także pozytywną opinię sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka. Na tym dobre wieści z sejmu się skończyły, bo ówczesna szefowa komisji Rodziny poseł Bożena Borys-Szopa przez wiele tygodni skutecznie blokowała rozpatrywanie projektu. Nawet, gdy dochodziło do głosowania na komisji to większość polityków PiS głosowało w koalicji z posłami PO i Nowoczesnej skutecznie torpedując dalsze prace nad ochroną życia. W lipcu 2018 roku powołano specjalną podkomisję, do której weszli starannie wyselekcjonowani posłowie PiS. Okazało się, że to najgorsza podkomisja chyba w historii sejmu, bo nie zebrała się ani razu. Osobiście za obronę aborcji eugenicznej odpowiedzialni są posłowie PiS: Grzegorz Matusiak (przewodniczący), Anita Czerwińska, Ewa Kozanecka, Urszula Rusecka, Teresa Wargocka. Na szczęście projekty obywatelskie takie jak Zatrzymaj Aborcję przechodzą na następną kadencję sejmu i nic nie szkodzi, by politycy wreszcie się zajęli sie tym wielkim apelem pro-life prawie miliona Polaków.

Kilka tygodni przed złożeniem projektu Zatrzymaj Aborcję 107. posłów głównie z PiS złożyło wniosek do Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji eugenicznej. Ta droga wydawała się łagodniejsza, bo mniej polityczna i omijająca sejmowe waśnie oraz społeczne emocje. Trybunał Konstytucyjny już kiedyś stanął na wysokości, gdy lewica w 1996 roku wprowadziła aborcje ze względów społecznych. Prezes TK prof. Andrzej Zoll uporał się wówczas z aborcją w pięć miesięcy. Przeszedł do historii jako wybitny prawnik i mąż stanu ws. konstytucyjnej ochrony życia. Natomiast Julia Przyłębska zapisze się w historii, jako prezes TK, która przez ponad 2 lata blokuje sędziów przed orzekaniem i jest skuteczną obrończynią niekonstytucyjnego prawa do zabijania nienarodzonych dzieci.

Kilka dni temu ogrodzenie Trybunału Konstytucyjnego zostało udekorowane wstążeczkami. Niestety nie były to wstążki biało-czerwone, ale tylko czerwone, bo symbolizowały ofiary aborcji. Kokardek było ponad sto, a powinno być ok. 2100, bo tyle dzieci zostało "legalnie" zabitych w polskich szpitalach od 27 października 2016 roku, gdy wniosek posłów został złożony w Trybunale Konstytucyjnym. Wniosek do TK ws. aborcji eugenicznej traci ważność dokładnie 11 listopada 2019 roku z okazji 101. rocznicy odzyskania niepodległości. To bardzo "brzydki prezent" dla Polaków i trochę smutne jest tegoroczne święto.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież odwiedził ośrodek zdrowia dla bezdomnych przy placu św. Piotra

2019-11-15 18:55

pb / Watykan (KAI)

Papież Franciszek odwiedził ośrodek zdrowia dla bezdomnych i ubogich przy placu św. Piotra. Został on czasowo umieszczony w lewym skrzydle kolumnady otaczającej plac z okazji III Światowego Dnia Ubogich, obchodzonego w niedzielę 17 listopada. Ojciec Święty przybył tam w ramach swej inicjatywy „piątków miłosierdzia”, którą podjął w czasie Jubileuszu Miłosierdzia.

Vatican News

Do tego „polowego” ośrodka zdrowia przychodzą dziesiątki ludzi ubogich, by skorzystać z porad lekarzy różnych specjalności. Oprócz lekarzy internistów przyjmują tam przez tydzień kardiolodzy, diabetolodzy, dermatolodzy, reumatolodzy, specjaliści chorób zakaźnych, ginekolodzy oraz okuliści. Oferowane są także kliniczne analizy, badania USG oraz szczepienia przeciw grypie.

Niespodziewana wizyta papieża została przyjęta oklaskami zdumionych zebranych. Franciszek z każdą z obecnych osób się przywitał i zamienił kilka słów. Towarzyszący mu abp Rino Fisichella, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji przedstawił papieżowi lekarzy.

Według komunikatu Biura Prasowego, papież uznał tę inicjatywę Papieskiej Rady za bardzo cenną i podziękował całemu personelowi medycznemu i paramedycznemu, który pracuje tam jako wolontariusze, niekiedy biorąc w tym celu urlop, by pomóc potrzebującym.

Po krótkiej modlitwie z zebranymi Franciszek zakończył swą wizytę.

Przeczytaj także: Otwarto watykańską noclegownię, która „szokuje pięknem”
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem