Reklama

Abp Kowalczyk: Konkordat między RP a Stolicą Apostolską: autonomia i niezależność Kościoła i Państwa

2019-06-03 18:32

Abp Józef Kowalczyk / Warszawa (KAI)

Episkopat.pl

- Niezależność i autonomia państwa i Kościoła we właściwych im dziedzinach, potwierdzone zapisami umowy konkordatowej, są nieodzownym warunkiem budowania prawdziwego dobra wspólnego - powiedział abp Józef Kowalczyk podczas spotkania edukacyjnego pt. "Jan Paweł II: Fundamenty demokracji”, zorganizowanego w 30 i 31 maja przez Katolicką Agencję Informacyjna wraz z Fundacją na rzecz Wymiany Informacji Katolickiej.

Publikujemy pełen tekst wykładu abp. Józefa Kowalczyka, Prymasa Polski seniora i b. Nuncjusza Apostolskiego w Warszawie:

Szanowni Państwo!

Witam i pozdrawiam wszystkich tu zgromadzonych, witam organizatorów i uczestników tej Konferencji, która ma miejsce w Sali plenarnej Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie (30-31 maja 2019 r.).

Reklama

Należą się słowa uznania i podziękowania Katolickiej Agencji Informacyjnej za zorganizowanie tej Konferencji z okazji 40-rocznicy pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski oraz 30-lecia odzyskania wolności, jak i 20. rocznicy przemówienia Jana Pawła II w parlamencie.

Chciałbym też przypomnieć, że nasze spotkanie odbywa się w roku, w którym upamiętniamy setną rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę i jej powrót, jako państwo, na mapę krajów Europy po 123 latach niewoli spowodowanej rozbiorami Polski, oraz ponownego nawiązania stosunków dyplomatycznych wolnej Polski ze Stolicą Apostolską i nominacji w Polsce nuncjusza apostolskiego w dniu 6 marca 1919 r.

Temat mojego wystąpienia został zdefiniowany i określony przez organizatorów tej Konferencji, a brzmi on tak: „Konkordat między Rzeczpospolitą Polską a Stolicą Apostolską: autonomiczny i niezależny Kościół w autonomicznym i niezależnym państwie”.

Jak wiadomo konkordat z 1925 roku został uznany przez Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej w 1945 r. za zerwany. Nie możemy też zapomnieć, że po II wojnie światowej i jej bolesnych wielorakich skutkach jakimi było zniszczenie kraju i jego instytucji oraz struktur administracyjnych Kościoła katolickiego przemawiały za ponownym nawiązaniem stosunków dyplomatycznych Stolicy Apostolskiej z Rzeczpospolitą Polską.

Ówczesne władze państwowe usiłowały, na swój sposób, z pominięciem Episkopatu Polski, nawiązać kontakty ze Stolicą Apostolską, ale bezskutecznie. Rozpoczął się więc długi okres naznaczony nieprzyjazną, a nawet wrogą, polityką władz państwowych wobec Kościoła katolickiego w Polsce.

Prymas Tysiąclecia wraz z Episkopatem Polski podjęli próbę tymczasowego uregulowania dwustronnych relacji Kościoła i państwa podpisując „Porozumienie” między ówczesnym rządem i Episkopatem Polski w 1950 roku. W rzeczywistości było to pozorne rozwiązanie problemu.

Władze rządowe wydały dekret 9 lutego 1953 roku o obsadzaniu stanowisk kościelnych, a we wrześniu tegoż roku pozbawiły wolności na trzy lata Prymasa Polski Stefana Wyszyńskiego.

Z upływem lat wzrastała świadomość społeczna, że stan taki nie może trwać w nieskończoność. W 1974 roku doszło w porozumieniu z Konferencją Episkopatu Polski do uzgodnienia między Stolicą Apostolską i władzami PRL, aby powołać obustronnie Zespoły do stałych kontaktów roboczych celem doprowadzenia do nawiązania stosunków dyplomatycznych między tymi dwoma podmiotami prawa międzynarodowego i opracowania projektu konwencji lub konkordatu.

Te zamierzenia zintensyfikowały się po wyborze arcybiskupa krakowskiego kardynała Karola Wojtyły na biskupa Rzymu, papieża Kościoła Powszechnego.

Władze rządowe ówczesnej Polski spełniały stopniowo warunki stawiane przez Prymasa Polski, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego w kwestii ustawowego uznania osobowości publiczno-prawnej Kościoła katolickiego w Polsce celem zawarcia umowy konkordatowej ze Stolicą Apostolską. Znalazło to swój wyraz w opracowaniu stosownych projektów ustaw uchwalonych w 1989 roku i projektu umowy zwanej „konwencją” przez powołane do tego celu wspomniane zespoły.

Powstanie ruchu społecznego „Solidarność” i wiele innych wydarzeń, jakie miały miejsce w Polsce w latach osiemdziesiątych, doprowadziły do zmian ustrojowych w naszej Ojczyźnie co miało doprowadzić do nawiązania stosunków dyplomatycznych ze Stolicą Apostolską, mianowania ambasadora Polski przy Stolicy Apostolskiej i nuncjusza apostolskiego w Polsce.

Jan Paweł II uważał, że takie rozwiązanie przyczyni się do spokojnego wprowadzenia w naszej Ojczyźnie instytucji Nuncjatury Apostolskiej i posługi nuncjusza, który stopniowo przejmie wszystkie przysługujące mu kompetencje, sprawowane ad interim przez prymasa Polski. Urząd ten papież powierzył mówiącemu te słowa. Była to osobista decyzja Jana Pawła II, uzgodniona wcześniej ze swoimi współpracownikami Sekretariatu Stanu.

W strukturze Kurii Rzymskiej pracowałem od 1969 r. przedstawiony do tej pracy w ramach umiędzynarodowienia tejże kurii, właśnie przez Prymasa Tysiąclecia Stefana kardynała Wyszyńskiego jako przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. W latach siedemdziesiątych zostałem włączony do pracy w zespole Stolicy Apostolskiej do stałych kontaktów roboczych z podobnym zespołem władz ówczesnej Polski. Nominacja kapłana polskiego nuncjuszem w swoim kraju nie była precedensem w historii kościoła katolickiego. Wystarczy wspomnieć, że nuncjuszem apostolskim w Italii zawsze był biskup włoski.

Do priorytetowych zadań, jakie Jan Paweł II wyznaczył nuncjuszowi było podjęcie prac nad przygotowaniem projektu konkordatu w oparciu o soborową zasadę wolności religijnej (Deklaracja o wolności religijnej „Dignitatis humanae”), oraz autonomii i niezależności Kościoła i państwa, jako podmiotów prawa międzynarodowego, współdziałających jednak dla dobra człowieka w tych dziedzinach, które są im wspólne (Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym „Gaudium et spes”). (por. KDK, 76)

Państwo demokratyczne nie powinno ingerować w sferę religijną, powinno natomiast szanować godność każdej osoby ludzkiej, gwarantować wolność sumienia i wyznania. Kościół ze swej strony nie powinien ingerować w dziedzinie należącej do kompetencji państwa, wystarczy aktywność obywatelska wiernych świeckich. Niezależność i autonomia państwa i Kościoła we właściwych im dziedzinach, potwierdzone zapisami umowy konkordatowej, są nieodzownym warunkiem budowania prawdziwego dobra wspólnego, które konkordat w pierwszym rzędzie ma na celu. Określa on, w uzgodnieniu z władzą państwową, zasadnicze normy wzajemnych odniesień i działania, pozostawiając ustawodawstwu wewnętrznemu państwa uchwalenie szczegółowych ustaw w oparciu o te normy.

Autonomia w myśl nauczania Soboru oznacza - w znaczeniu normatywnym – że dany byt może rządzić się własnym prawem w określonej dziedzinie działania.

Niezależność zaś oznacza tak wysoki stopień autonomii jednego bytu w stosunku do drugiego, który wyklucza ingerencję jednego z nich w sprawy wewnętrzne drugiego. Taka niezależność w stosunkach międzynarodowych nazywana jest też suwerennością.

Sobór Watykański II wyraził gotowość rezygnacji z wszelkich przywilejów przyznawanych Kościołowi w przeszłości i postulował, aby władze państwowe zrezygnowały też ze wszystkich praw czy przywilejów, przysługujących im dotychczas na mocy umowy bilateralnej lub zwyczaju. Te wskazania Soboru spowodowały rewizję statusu prawnego Kościoła w państwach, które dotychczas uważały się za katolickie (Włochy, Hiszpania, Irlandia, Lichtenstein i cały szereg państw Ameryki Łacińskiej). Dlatego słusznie mówi się, że Sobór Watykański II zainicjował nową epokę w dziejach relacji Kościół-państwo. Była to także ważna wskazówka przy opracowywaniu nowych konkordatów zwłaszcza z Polską.

W tym też duchu zaczęto dokonywać rewizji konkordatów już zawartych i obowiązujących. Przykładowo: w 1964 r. dokonano takiej zmiany w konkordacie Stolicy Apostolskiej z Wenezuelą (np. zapisano, że religia katolicka w tym kraju jest religią przeważającej większości Wenezuelczyków – bez przyznawania jej pozycji uprzywilejowanej w stosunku do innych religii). Tą samą zasadą kierowano się w zapisie konwencji zawartej z Argentyną w 1966 r. używając sformułowania: zapewnia się Kościołowi katolickiemu wolne i pełne wykorzystywanie władzy duchowej. Usankcjonowano też zrzeczenie się przez państwo dawnego prawa patronatu. Gdy chodzi o nominację biskupów przyjęto zwykły system prenotyfikacji urzędowej. Podobne innowacje wprowadzono do konkordatu z Kolumbią w 1973 r. W Hiszpanii wpisano do konstytucji, że żadne wyznanie religijne nie ma charakteru religii państwowej (1978). We Włoszech dokonano nowelizacji konkordatu w 1984 r. Uchylono wiele przywilejów i gwarancji danych religii katolickiej jako religii państwowej. Uznano małżeństwa konkordatowe, ale wyroki sądów kościelnych orzekające nieważność zawartego małżeństwa muszą być zweryfikowane i uznane za zgodne z prawem włoskim przez włoskie sądy apelacyjne. Republika włoska uznaje wartość kultury katolickiej jako część historycznego dziedzictwa narodowego i zabezpiecza nauczanie religii we wszystkich szkołach publicznych (ale nie uniwersytetach), jako zwyczajny przedmiot szkolny (nieobowiązkowy, ale fakultatywny). Podobne innowacje wprowadzono w innych państwach (Luksemburg, Irlandia, Monako, Liechtenstein).

Tak też opracowany projekt konkordatu z Polską uwzględniający nauczanie Soboru został w dniu 25 października 1991 r. przedłożony przez stronę kościelną ministrowi spraw zagranicznych RP. Strona rządowa przygotowała własny projekt umowy konkordatowej i przedłożyła go stronie kościelnej w dniu 12 marca 1993 r.

W dniu 3 kwietnia 1993 r. rozpoczęły się bezpośrednio negocjacje nad dopracowaniem i uzgodnieniem tekstu konkordatu w oparciu o projekt rządowy, który w istotnych zapisach nie odbiegał od projektu strony kościelnej. Uzgodniony w negocjacjach tekst został przyjęty przez Radę Ministrów RP oraz Stolicę Apostolską, a jego podpisanie nastąpiło 28 lipca 1993 r., ratyfikacja i wymiana dokumentów ratyfikacyjnych nastąpiły w 1998 roku.

Książka „Konkordat między Stolicą Apostolską i Rzeczpospolitą Polską 1993/1998”, która ukazała się w 2013 roku, zawiera obszerną dokumentację dotyczącą umowy konkordatowej z 1993 r., przybliżającą czytelnikowi procedurę oraz proces negocjacyjny i ratyfikacyjny polskiego konkordatu. Jest on pierwszym i rzec można wzorcowym zapisem umowy bilateralnej regulującej relacje między Kościołem i państwem wychodzącym z systemu realnego socjalizmu.

Konkordat

Powstaje pytanie, stawiane niekiedy przez ludzi dobrej woli, co to jest konkordat? Konkordat (konwencja) jest to umowa zawarta między Stolicą Apostolską, która ma osobowość publiczno-prawną i władzą państwową danego kraju w sprawach interesujących obie strony. Jest to więc instrument prawny, stosowany przez wieki zwłaszcza w krajach europejskich (katolickich). Przy jego pomocy władze kościelne i władze państwowe zmierzają do wspólnego uregulowania interesujących ich spraw. Na określenie tego instrumentu prawnego używano w historii różne nazwy w prawie kanonicznym i praktyce dyplomatycznej: concordia, pactum, pax, cocordata, conventio, modus vivendi, itd. Najstarszą nazwą jest concordia lub pax (konkordat wormacki – 23 września 1122).

Kodeks Prawa Kanonicznego używa nazwy concordatum (kan. 365 par. 1, n.2) lub conventia (kan. 365 par. 1, n.2). Oznacza zejście się lub zgodę – (uzgodnienie) obu stron w celu osiągnięcia porozumienia. Nazwa „concordatum” używana była i jest na oznaczenie takiej umowy dwustronnej, która reguluje całokształt spraw interesujących obie strony i takiej nazwy używano w Polsce.

Może on być zawarty przez autonomiczne (suwerenne) i niezależne strony wyposażone w podmiotowość publiczo-prawną w stosunkach międzynarodowych. A takim jest Stolica Apostolska - najwyższy podmiot władzy Kościoła rzymsko-katolickiego.

Pragnę zauważyć, że zasadniczym celem mojego wystąpienia nie jest dokonanie egzegezy treści poszczególnych zapisów konkordatu (zajmują się tym różne publikacje), ale ukazanie całego procesu dochodzenia do normalizacji stosunków państwo-Kościół i drogi negocjacyjnej obu podmiotów prawa międzynarodowego, prowadzącej do sformułowania poszczególnych zapisów tej umowy. Ileż było konsultacji, sugestii i uwag, które wniosły pozytywny wkład w ostateczną wersję poszczególnych artykułów tej umowy. Określają one główne zasady wzajemnych relacji, zgodnie z nauczaniem Soboru Watykańskiego II, dotyczące różnych dziedzin współżycia i współdziałania zainteresowanych stron.

W oparciu o te zasady kompetentne organy władzy ustawodawczej w Polsce, w porozumieniu z Konferencją Episkopatu Polski, winny uchwalać szczegółowe normy prawa wewnętrznego dotyczące spraw kościoła i religii. W tym też znaczeniu konkordat Polski jest umową nowoczesną i modelową.

W czasie negocjacji proponowałem rozwiązanie konkordatowe spraw finansowych Kościoła katolickiego, który jest w Polsce. Uważałem, że sprawę Funduszu kościelnego i inne należy rozwiązać całościowo przy pomocy konkordatu. Strona rządowa odłożyła rozwiązanie tego problemu do ustawodawstwa wewnętrznego tego kraju i dlatego w konkordacie mamy tylko zapis art. 22.

Konkordat spełnia także funkcję ekumeniczną. Odebrałem wiele podziękowań ze strony wspólnot wyznaniowych, kościołów, także prawosławnego i luterańskiego. Na początku byli zaskoczeni, co będzie, jak będzie? Wyjaśniłem, że my pośrednio pracowaliśmy także na ich korzyść poprzez sformułowanie norm konkordatu. Wprost nie mogliśmy o tym mówić, bo wykraczałoby to poza nasze kompetencje, ale wychodząc z założenia, że w Polsce wszystkie Kościoły i wyznania są równe wobec prawa polskiego więc winny być one traktowane tak samo, jak Kościół katolicki, w oparciu o zasadę równości wyznań. Mogą więc zabiegać o podobne ustawy prawa polskiego, jak Kościół katolicki. I to daje poczucie zadowolenia, że konkordat spełnia także ekumeniczną funkcję poszanowania równości wyznań w Polsce.

Unormowania relacji między państwem i Kościołem na zasadzie ich niezależności i autonomii przyczynia się do lepszego poszanowania prawa w ogóle, ładu społecznego, wolności religijnej, dobra człowieka i jego godności.

Abp Józef Kowalczyk

Warszawa, 30 maja 2019 r.

Tagi:
wykład

Reklama

O Gabrielu z Wielunia mówił Prof. Krzysztof Tomasz Witczak

2019-11-08 17:51

Zofia Białas / Niedziela

Na niecodzienne spotkanie z prof. zw. dr hab. Krzysztofem Tomaszem Witczakiem z Uniwersytetu Łódzkiego w dniu 8 listopada zaprosiło Muzeum Ziemi Wieluńskiej. Spotkanie poświęcone było najdawniejszemu poecie pochodzącemu z Wielunia, mianowicie Gabrielowi de Wielun. Było też jednocześnie próbą odpowiedzi na pytanie - Gabriel z Wielunia – poeta renesansowy czy barokowy? (Temat wykładu).

Zofia Białas

Gabriel z Wielunia, poeta łaciński z początku XVII wieku, autor dwóch publikacji z roku 1606 (Treny) i 1608 (Łzy), urodził się najprawdopodobniej w ostatnim ćwierćwieczu XVI wieku w rodzinie mieszczańskiej lub szlacheckiej w Wieluniu. Był starannie wykształcony. Ukończył niewątpliwie wieluńską szkołę parafialną. Doskonale posługiwał się łaciną i opanował sztukę pisania poezji w tym języku.

Czy był poetą renesansowym, prekursorem baroku, czy poetą barokowym? Na te pytania szukał odpowiedzi prof. zw. dr hab. Krzysztof Tomasz Witczak. Odpowiedzi pomogły profesorowi udzielić przypadkowo odkryte łacińskie Treny Gabriela z Wielunia, wydane w Kaliszu w 1606 roku u Alberta Gedeliusza, poświęcone zmarłej Barbarze z Karśnickich Konopnickiej.

Treny na przedwczesną śmierć Barbary z Karśnickich Konopnickiej dedykowane przez Autora Hieronimowi Konopnickiemu, właścicielowi Konopnicy, mężowi zmarłej, zawierają list konsolacyjny i 20 utworów lirycznych.

Pierwszy z nich „ Oda” przedstawia w trójczłonowych czterowierszach żałobę na odejście, zawiera też wiele motywów antycznych, typowych dla renesansu oraz rozmyślań egzystencjalnych typowych dla baroku, pełnych niepewności i sceptycyzmu, z tematyką religijną w roli głównej. W baroku, bowiem dominuje tematyka przemijania człowieka, marności i nietrwałości istnienia.

Kolejny utwór, Coelo digna (Godna nieba) to utwór typowo barokowy rozważający pośmiertne losy człowieka, stawiający pytania:, (Czemu ludzie pobożni nie wchodzą od razu do nieba? Czemu muszą czekać na przyszłe zmartwychwstanie?). Tu przedstawiona jest postać zmarłej Barbary, która swoją pobożnością zasłużyła na niebo bardziej niż Herkules, bo tysiąc razy zwyciężyła podstępy szatana (czarnego Drakona) i przed którą niebo stoi otworem, a Bóg jest zapłatą za przykładne chrześcijańskie życie.

Postać zmarłej przedstawia Epitafium:

„Z rodu Karśnickich pochodzę, lecz za kobietę uchodzę

Zawdzięczam Barbarze świętej imię na chrzcie przyjęte

Wyszłam za Kroczowskiego, junaka wielce mężnego

Losy mi synków trzech dały, wkrótce mi ich zabrały

Lat przeżyłam trzydzieści. Poznaj, gościu te wieści

Jeśli zechcesz mnie zbawić, proszę mi modły odprawić (tłum. K.T. Witczak)

Poeta renesansowy, czy barokowy? Ważną rolę w odpowiedzi na to pytanie mają rozważania egzystencjalne związane z przemijaniem człowieka, nietrwałością i marnością jego istnienia, a nie nagromadzone motywy antyczne, które są tylko dodatkami świadczącymi o erudycji poety.

W Trenach autor przypomina, że żaden człowiek nie wie, co go spotka niebawem, ale wie, że śmierć może przyjść w każdym momencie. Uświadamia też czytelnikowi, że w życiu doczesnym należy żyć tak by zasłużyć na zbawienie wieczne i bronić się przed pokusami zastawianymi przez szatana i świat sprowadzającymi człowieka z drogi do zabawienia. Za pokusę uważa wszelkie herezje, dlatego staje po stronie kontrreformacji. Wzorem postępowania dla poety jest Barbara Karśnicka, która mimo boleści nieuleczalnej choroby potrafiła zasłużyć na raj i przyszłe przebywanie z Bogiem.

Pointą wykładu była odpowiedź na postawione w tytule wykładu pytanie: Gabriel z Wielunia to nie prekursor baroku. Faktycznie jest pierwszym polskim reprezentantem tego nowego po renesansie okresu literackiego. Potwierdzają to swoją wykwintną formą i tematyką wydane w 1606 roku Treny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dlaczego nie lubią księży?

2019-11-05 12:48

Piotr Grzybowski
Niedziela Ogólnopolska 45/2019, str. 7

Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem

Ks. Paweł Kłys

Obojętny, negatywny lub czasem nawet wrogi stosunek części społeczeństwa do duchowieństwa katolickiego staje się coraz bardziej powszechny. Znamienne przy tym, że jedynie katolickiego – w większości to Kościół katolicki podlega narastającej krytyce. Krytyce, która przeradza się ostatnio w jawną walkę.

Rozpoczęta przez zadeklarowanych ateistów – rozszerza się, obejmuje swym zasięgiem coraz szersze środowiska. Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem wielu przywódców, grup, organizacji czy środowisk. Zostaje wpisana w programy wyborcze. Staje się podstawą budowy wizerunku czy manifestów politycznych i światopoglądowych. A wszystko jest wsparte siłą środków masowej komunikacji.

Działanie to zawsze ma swój precyzyjny scenariusz. Rozpoczyna się od wybrania celu. Stają się nim z reguły księża, którzy stanowią rdzeń Kościoła. Powszechnie uznani i szanowani. Za tym idzie krytyka ich nauczania. Pokrętne interpretacje – czy wręcz manipulacja – kazań i wystąpień. Często mianem „skandalu” określa się ich słowa płynące wprost z Ewangelii. Linczowi medialnemu poddaje się organizowanie pielgrzymek, które gromadzą setki tysięcy wiernych. Wszystko to, aby ośmieszyć, poniżyć i upokorzyć.

Dlaczego tak się dzieje? Co zachodzi w umysłach ludzi, którzy decydują się podjąć walkę z Kościołem? O co chodzi w ich działaniu? Dokąd się skierują w swych dalszych planach?

W większości przypadków motorem zła, które ich nakręca, jest olbrzymia chęć władzy – chęć rządzenia, panowania, kierowania, niezależnie od tego, co pod tymi pojęciami sami rozumieją.

Podnoszą bunt przeciw księżom, czując fizyczny strach przed ich wielką wiarą. Przed nauką, którą głoszą w imieniu Jezusa Chrystusa. Czują wyraźnie, że ci, którzy nie chcą władzy nad „rzędem dusz”, otrzymali ją i mają. Boją się ich wpływu na szerokie rzesze. Wiedzą bowiem, że to za ich przykładem gromadzi się coraz więcej młodych ludzi, którzy na kolanach oddają cześć Stwórcy. Boją się, że ta młodzież pójdzie za nimi, a nie za pseudowartościami ofiarowywanymi w wielu popularnych mediach. Boją się ponadto, że takie myślenie będzie się upowszechniać. Że rozścieli się po kraju i sprawi, iż ludzie staną się lepsi, uczciwsi. Że będą dalej jak przez wieki czcić Boga, a Jego naukę stosować w rodzinach, w miejscach pracy, w życiu społecznym.

Boją się w końcu, że kiedyś i ich żony, synowie i córki uznają, iż wartości przez nich głoszone są puste i niewarte zainteresowania. Że to, co oni z takim trudem budowali, co ciułaczym wysiłkiem zgromadzili, uznają za bezwartościowe, a w konsekwencji nie będą ich za te dokonania cenili. Boją się, że resztki ich pseudoautorytetu legną w gruzach. Że będą musieli oddać coś ze swego stanu posiadania, wycofać się ze swoich miałkich tez, które były napędem ich życia. Boją się w końcu, że będą musieli zostać tymi, których jedynie czasami udają. Ludźmi Chrystusowymi – chrześcijanami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wkrótce poświęcenie pierwszej w Polsce kaplicy - Centrum Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu

2019-11-18 20:07

rm / Radom (KAI)

30 listopada rozpocznie się wieczysta adoracja w intencji rodzin. Miejscem modlitwy będzie kaplica w miejscowości Kolonia Jedlnia, która znajduje się na skraju Puszczy Kozienickiej. Jej poświęcenia dokona bp Henryk Tomasik. Inicjatywa jest dziełem Fundacji "Płomień Eucharystyczny", która została powołana w celu gromadzenia środków na budowę pierwszej w Polsce kaplicy - Centrum Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu.

Bożena Sztajner/Niedziela

- Bogu niech będą dzięki. Artyści plastycy zakończyli tworzenie przepięknych fresków w kopule budynku. Otwarcie kaplicy odbędzie się 30 listopada. Jest to ostatni dzień roku liturgicznego, który w Kościele upłynął pod hasłem „W mocy Bożego Ducha”. Nowy rok liturgiczny ma być poświęcony Eucharystii, zaś w diecezji radomskiej – Rodzinie. Symbolika tej daty jest dla nas bardzo znacząca, ponieważ Adoracja Eucharystyczna w naszej Kaplicy ma być prowadzona przede wszystkim w intencji rodzin - powiedział ks. Sławomir Płusa, prezes fundacji "Płomień Eucharystyczny".

Budowa kaplicy trwała prawie dwa lata. Impuls do jej powstania dał o. Joseph Vadakkel. Patronem kaplicy jest św. Jan Paweł II. Będą się tym miejscem opiekowały siostry sercanki, które przekazały w darze piuskę papieża-Polaka. Ojciec Święty miał ją podczas konsekracji sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem