Reklama

Franciszek do dziennikarzy o relacji z Benedyktem XVI, tradycji, ekumenizmie i przyszłości Europy

2019-06-04 10:52

tłum. st (KAI) / Watykan

Copyright Vatican Media

O swej relacji z Benedyktem XVI, znaczeniu tradycji, ekumenizmie i niepokojach związanych z przyszłością Europy mówił papież Franciszek na pokładzie samolotu lecącego z Sybinu do Rzymu. Rozmowa trwała około 35 minut, a Ojciec Święty odpowiedział na pięć pytań.

Oto pełny zapis konferencji prasowej Ojca Świętego w tłumaczeniu na język polski:

Alessandro Gisotti:

Dobry wieczór! Witaj, Ojcze Święty, witajcie koleżanki i koledzy. Lot powrotny ... Ojcze Święty, motto tej podróży brzmiało: „Idźmy razem”, ale także „latajmy razem”, bo sądzę, że naprawdę dużo lataliśmy, ale było także dużo zaangażowania, wysiłku ... Kilka dni temu przemawiając do prasy zagranicznej, Wasza Świątobliwość zakończył słowami: „Zwłaszcza podczas podróży zagranicznych widzę wasz trud”. Oto wysiłek, pasja, zaangażowanie kolegów, którzy opowiadali tę podróż ... Dzisiaj, jak wiecie, przypada Dzień Środków Społecznego Przekazu [we Włoszech a także w innych krajach – przyp. KAI], poświęcony nam, jako dziennikarzom, pracownikom mediów, na temat „Wszyscy tworzymy jedno”. Ojcze Święty, wiem, że zanim zostaną zadane pytania, chcesz nam przedstawić krótką refleksję na temat tego poświęconego nam Dnia.

Reklama

Papież Franciszek:

Dobry wieczór. Bardzo dziękuję za wasze towarzyszenie! Jak powiedział Alessandro Gisotti, ten Dzień zwraca naszą uwagę na was. Pracujecie w środkach przekazu, jesteście pracownikami, jak powiedział Alessandro - ale przede wszystkim powinniście być świadkami komunikacji. Dzisiaj ogólnie rzecz biorąc komunikacja się cofa. Rozwijają się kontakty, nawiązywanie kontaktów ale nie udaje się osiągnięcie przekazu. A wy, z powołania, jesteście świadkami komunikacji. To prawda, musicie nawiązywać kontakty, ale na tym nie poprzestawać, trzeba iść dalej. Życzę wam, abyście posunęli się naprzód w tym powołaniu, w tym świadectwie komunikacji, ponieważ czasy obecne potrzebują trochę mniej kontaktów a więcej komunikacji. Dziękuję. Gratulacje z okazji waszego Dnia. A teraz przejdźmy do pytań.

Alessandro Gisotti:

Zatem, Ojcze Święty, zgodnie z tradycją pierwsze dwa pytania zadadzą przedstawiciele mediów kraju, do którego się udaliśmy. Rozpoczyna Diana Dumitrascu z rumuńskiej telewizji TVR. Proszę bardzo:

Diana Dumitrascu:

Ojcze Święty, dziękujemy za wizytę w Rumunii. Wasza Świątobliwość wie, że w ostatnich latach wyemigrowały miliony naszych rodaków. Jakie jest przesłanie Waszej Świątobliwości dla rodziny, która zostawia swoje dzieci, by pojechać do pracy za granicę, żeby zapewnić im lepsze życie? Dziękuję.

Papież Franciszek:

Po pierwsze, skłania to mnie do refleksji nad umiłowaniem rodziny, ponieważ oddalenie się, podział na dwie lub trzy części, nie jest czymś dobrym. Zawsze jest tęsknota, żeby znów się spotkać. Ale oddalenie się od rodziny, aby niczego nie zabrakło, jest aktem miłości. Podczas wczorajszej Mszy św. usłyszeliśmy ostatnią intencję kobiety, która pracowała za granicą, by pomóc rodzinie. Zawsze takie oddzielenie jest bolesne. Ale dlaczego wyjeżdżają? Nie dla turystyki, ale z konieczności. Konieczność. Wiele razy jest to wynik polityki światowej, która na to wpływa. Wiem, że to historia Pani kraju, po upadku komunizmu ... Ponadto zamknięto wiele firm zagranicznych, by otworzyć je za granicą i osiągnąć większe zyski. Zamknięcie firmy to dzisiaj pozostawienie ludzi na bruku. Jest to także niesprawiedliwość globalna, ogólna braku solidarności. To cierpienie. Jak walczyć? Starając się otworzyć miejsca pracy. Nie jest to łatwe w obecnej światowej sytuacji finansowej, gospodarczej. Ale pomyślcie, że macie imponujący poziom urodzeń: tutaj nie widzimy demograficznej zimy, jaka jest w Europie. Niesprawiedliwością jest brak możliwości pracy dla wielu ludzi młodych. Dlatego życzę, aby ta sytuacja została rozwiązana, co zależy nie tylko od Rumunii, ale także od światowego ładu finansowego, od tego społeczeństwa konsumpcyjnego, by więcej mieć, by więcej zarabiać ... I wielu ludzi tam pozostaje, samych. Moją odpowiedzią jest apel o globalną solidarność w tym momencie, w którym Rumunia sprawuje prezydencję w Unii Europejskiej, aby trochę na to spojrzeć ... Dziękuję.

Alessandro Gisotti:

Obecnie pytanie skieruje Cristian Micaci z Radio Maria-Romania.

Cristian Micaci:

Ojcze Święty, jak powiedział już wcześniej dyrektor, w tych dniach wiele mówiono o „podążaniu razem”. Teraz, gdy wyjeżdżasz chciałbym zapytać: co radzisz nam z Rumunii? Jakie powinny być relacje między wyznaniami, szczególnie między Kościołem katolickim a Kościołem prawosławnym - mniejszością katolicką a prawosławną większością - relacje między różnymi grupami etnicznymi oraz relacja między światem politycznym a społeczeństwem obywatelskim?

Papież Franciszek:

Ogólnie mówiąc, relacja wyciągniętej ręki, gdy występują konflikty. Dzisiaj kraj rozwijający się o wysokim poziomie urodzeń, taki jak wasz, z tą przyszłością, nie może sobie pozwolić na luksus posiadania wrogów wewnętrznych. Zawsze trzeba podejmować proces zbliżenia: między różnymi grupami etnicznymi, różnymi wyznaniami religijnymi, zwłaszcza dwoma chrześcijańskimi ... To jest pierwsza rzecz: zawsze wyciągnięta ręka, słuchanie drugiego. Z prawosławiem: macie wspaniałego patriarchę, człowieka wielkiego serca i wielkiego uczonego. Zna mistykę ojców pustyni, mistycyzm duchowy, studiował w Niemczech ... Jest także człowiekiem modlitwy. Łatwo jest zbliżyć się do Daniela, to proste, bo czuję się jak brat i rozmawialiśmy jak bracia. Nie powiem: „Ale dlaczego wy...”, a on nie powie „Ale dlaczego wy...”. Idźmy razem! Zawsze mając tę ideę: ekumenizm nie jest dotarciem do końca gry, dyskusji; ekumenizm czynimy pielgrzymując razem. Pielgrzymując razem. Modląc się razem. Ekumenizm modlitwy. W historii mamy ekumenizm krwi: kiedy zabijali chrześcijan, nie pytali: „Czy jesteś prawosławny? Czy jesteś katolikiem? Czy jesteś luteraninem? Czy jesteś anglikaninem?” Nie. „Jesteś chrześcijaninem”, a krew się ze sobą wymieszała. Ekumenizm świadectwa to kolejny ekumenizm. Modlitwy, krwi, świadectwa. Następnie, jak to nazywam, ekumenizm ubogich, który jest wspólną pracą w tym, co możemy, by pomóc słabym, chorym, ludziom, którzy są na skraju dochodu minimalnego: pomagać. Mateusz 25: to piękny program ekumeniczny, nieprawda? Pielgrzymowanie razem - to już jest jedność chrześcijan. Ale nie czekajcie, aż teolodzy zgodzą się na wspólną Eucharystię. Eucharystia odbywa się codziennie poprzez modlitwę, pamięć o krwi naszych męczenników, poprzez dzieła miłosierdzia a także poprzez wzajemną życzliwość. W pewnym europejskim mieście panowały dobre stosunki pomiędzy arcybiskupem katolickim a arcybiskupem luterańskim. Arcybiskup katolicki miał przybyć do Watykanu w niedzielę wieczorem i zadzwonił, że przybędzie w poniedziałek rano. Kiedy przyjechał, powiedział mi: „Przepraszam, ale wczoraj arcybiskup luterański musiał udać się na spotkanie i poprosił mnie, abym przybył do jego katedry i przewodniczył nabożeństwu”. Istnieje braterstwo! Jeśli do tego dojdzie, to już wiele! A katolik wygłosił kazanie. Nie sprawował Eucharystii, ale wygłosił kazanie. To jest braterstwo. Kiedy byłem w Buenos Aires, zostałem zaproszony przez Kościół Szkocki by wygłosić sporo kazań i szedłem tam, głosiłem kazanie ... Jest to możliwe! Można iść razem. Jedność, braterstwo, wyciągnięta ręka, patrzenie na siebie z życzliwością, nie obmawianie innych ... Wszyscy mamy wady. Ale jeśli idziemy razem, pozostawiamy wady: „starzy kawalerowie” je krytykują… Dziękuję.

Alessandro Gisotti:

Xavier Lenormand, z francuskiej agencji I-Media.

Xavier Lenormand:

Wasza Świątobliwość, moje pytanie jest trochę podobne do poprzedniego. Pierwszego dnia tej podróży udałeś się do katedry prawosławnej na piękny, ale i nieco trudny moment modlitwy „Ojcze nasz”. Trochę trudny, ponieważ o ile katolicy i prawosławni byli razem, to nie modlili się razem. Przed chwilą Wasza Świątobliwość właśnie mówił o ekumenizmie modlitwy. Zatem moje pytanie brzmi: Wasza Świątobliwość, co myślałeś, kiedy trwałeś w milczeniu podczas „Ojcze nasz” w języku rumuńskim? I jakie są kolejne konkretne kroki w tym podążaniu razem? Dziękuję, Wasza Świątobliwość.

Papież Franciszek:

Wyznam panu: nie milczałem, odmawiałem „Ojcze nasz” w języku włoskim. Czy pan także? I widziałem podczas modlitwy „Ojcze nasz”, że większość ludzi modliła się czy to w języku rumuńskim czy łacińskim. Ludzie idą dalej, niż my przywódcy: my, przywódcy, musimy utrzymywać równowagę dyplomatyczną, aby zapewnić, byśmy szli razem. Istnieją nawyki, reguły dyplomatyczne, które dobrze zachować, aby rzeczy nie uległy zniszczeniu; ale lud modli się razem. My też, gdy jesteśmy sami, modlimy się razem. To jest świadectwem. Mam doświadczenie modlitwy z wieloma pastorami luterańskimi, ewangelikalnymi a także prawosławnymi. Patriarchowie są otwarci. Tak, również my, katolicy mamy ludzi zamkniętych, którzy tego nie chcą i mówią: „Nie, prawosławni są schizmatykami”. To stare rzeczy. Prawosławni są chrześcijanami. Są jednak pewne fundamentalistyczne grupy katolickie: musimy je tolerować, modlić się za nich, aby Pan i Duch Święty nieco zmiękczyły ich serce. Ale modliłem się. Obydwaj się modliliśmy. Nie patrzyłem na Daniela, ale myślę, że uczynił to samo.

Alessandro Gisotti:

Dziękuję Ojcze Święty. Pytanie zada teraz Manuela Tulli z agencji ANSA.

Manuela Tulli:

Dobry wieczór, Ojcze Święty. Byliśmy w Rumunii, kraju, który okazał się europejski. W tych ostatnich wyborach niektórzy przywódcy polityczni, tacy jak nasz wicepremier Matteo Salvini, prowadzili kampanię ukazując symbole religijne: na wiecach widzieliśmy różańce, krzyże, poświęcenie Niepokalanemu Sercu Maryi. Chciałabym wiedzieć, jakie wrażenie to na tobie wywarło, i czy to prawda, jak mówią pewne niedyskrecje, że Wasza Świątobliwość nie chce się spotkać się z naszym wicepremierem?

Papież Franciszek:

Po pierwsze - zaczynam od drugiego - nie słyszałem, by ktokolwiek z rządu [włoskiego], z wyjątkiem premiera, zwrócił się z prośbą o audiencję. Nikt. Aby poprosić o audiencję trzeba porozmawiać z Sekretariatem Stanu, prosi się o audiencję. Premier Conte o nią poprosił i otrzymał, jak wskazuje protokół. Audiencja z premierem była piękna i trwała może godzinę lub więcej. To człowiek inteligentny, profesor, który wie, o czym mówi. Jeśli chodzi o wicepremiera, nie otrzymałem żadnych próśb ani też od innych ministrów. Tak, przyjąłem prezydenta Republiki.

Po drugie – odnośnie tych zdjęć. Wielokrotnie wyznałem, że czytam dwie gazety: „gazetę partyjną”, czyli „L'Osservatore Romano”, czytam i dobrze by było, gdybyście i wy ją czytali, ponieważ są tam bardzo interesujące klucze interpretacyjne. A także to co mówię. A ponadto „Il Messaggero”, który mi się podoba, Messaggero, ponieważ ma wielkie nagłówki: przeglądam, czasami się zatrzymuję… I nie wchodziłem w informacje propagandowe, na temat tego jak ta, czy inna partia uprawia propagandę wyborczą… doprawdy. Istnieje trzeci element, w którym uznaję siebie za ignoranta: nie rozumiem włoskiej polityki. To prawda, powinienem ją studiować, ale jej nie rozumiem. Gdybym wyraził opinię na temat postaw kampanii wyborczej jednej z partii, nie mając informacji, to byłoby to z mojej strony bardzo nieroztropne. Modlę się za wszystkich, aby Włochy się rozwijały, aby Włosi się zjednoczyli i byli uczciwi w swoim zaangażowaniu. Jestem także Włochem, bo jestem synem włoskich emigrantów: jestem włoskiej krwi, wszyscy moi bracia mają włoskie obywatelstwo. Nie wystąpiłem o nie, bo w czasie, kiedy je nabyli byłem biskupem, i powiedziałem: „Nie, biskup musi pochodzić z ojczyzny”, i nie chciałem go nabyć. Dlatego go nie mam. W polityce wielu krajów istnieje choroba korupcji, w każdym miejscu. Nie mówcie jutro: „Papież powiedział, że włoska polityka jest skorumpowana”, nie. Powiedziałem, że jedną z chorób na całym świecie jest popadanie w korupcję. Jest to fakt powszechny. Proszę, nie wkładajcie w moje usta to, czego nie powiedziałem. Kiedyś opowiadano mi, jak zawierane są układy polityczne: wyobraźmy sobie spotkanie dziewięciu przedsiębiorców przy stole; dyskutują, aby uzgodnić rozwój swoich firm i w końcu, po wielu godzinach rozmów i wielu wypitych kawach zgadzają się. Wzięli sprawozdanie, dokonali podsumowania, przeczytali ... Zgadzasz się? Zgadzam. Kiedy drukują umowę, piją whisky, żeby to uczcić, a potem zaczynają krążyć papiery, by podpisać umowę. Kiedy krążą papiery, pod stołem, ja i ten ... zawieramy kolejny układ pod stołem. To jest korupcja polityczna, która uprawia się wszędzie. Musimy pomagać politykom, aby byli uczciwi, aby nie prowadzili kampanii pod nieuczciwym sztandarem oszczerstw, zniesławiania, skandali. Tak, często zasiewają nienawiść i lęk. I to jest straszne. Polityka, polityk nigdy nie powinien siać nienawiści i lęku, tylko nadzieję. Sprawiedliwą i wymagającą, ale nadzieję. Musi bowiem kierować krajem, a nie zaszczepiać w nim lęku. Nie wiem, czy odpowiedziałem. Ale nie znam szczegółów postępowania polityków.

Alessandro Gisotti:

Ojcze Święty, teraz zada ci pytanie Eva Fernández, dziennikarka Cope.

Eva Fernández:

Ojcze Święty, wczoraj na spotkaniu z młodymi ludźmi i rodzinami, ponownie podkreśliłeś znaczenie relacji między dziadkami a ludźmi młodymi, aby młodzi ludzie mieli korzenie, aby szli naprzód, a dziadkowie mogli marzyć. Wasza Świątobliwość nie ma rodziny w pobliżu, ale powiedziałeś, że Benedykt XVI jest jak dziadek, to tak, jakby w domu był dziadek ...

Papież Franciszek:

To prawda!

Eva Fernández:

Czy nadal postrzegasz go jak dziadka?

Papież Franciszek:

Więcej! Za każdym razem, gdy go odwiedzam, tak to odczuwam. Trzymam go za rękę i proszę, by mówił. Mówi mało, powoli, ale z tą samą co zawsze głębią. Bo problemem Benedykta są kolana, a nie głowa. Zachowuje wielką jasność umysłu, a kiedy słyszę jak mówi, nabieram sił, czuję soki płynące z korzeni i to pomaga mi iść naprzód. Czuję tę tradycję Kościoła, która nie jest eksponatem z muzeum. Tradycja jest niczym korzenie, które dają ci soki dla wzrostu, ale ty nie staniesz się korzeniami, ty rozkwitniesz, drzewo będzie rosło, wyda owoce i nasiona staną się korzeniami dla innych. Tradycja Kościoła jest zawsze w ruchu. W wywiadzie dla Andrei Monda w L’Osservatore Romnano - czytacie L’Osservatore, prawda? - kilka dni temu zawarte były słowa, które bardzo mi się spodobały, kompozytora Gustawa Mahlera. Mówiąc o tradycjach, powiedział: „Tradycja jest gwarancją przyszłości, a nie stróżem popiołów”. Nie jest eksponatem muzealnym. Tradycja nie strzeże popiołów, nostalgii fundamentalistów, powrotu do popiołów, nie. Tradycja to korzenie, które zapewniają, by drzewo rosło, kwitło i wydało owoce. I powtórzę ten fragment argentyńskiego poety, który bardzo lubię cytować: „to czym drzewo rozkwita pochodzi z tego, co jest pod ziemią”. Cieszę się, ponieważ w Jassach wspomniałem o tej babci [z jej nowonarodzonym wnukiem w ramionach]: był to gest „współudziału” i tymi oczami ... W tym momencie byłem tak podekscytowany, że nie zareagowałem, a potem papamobil pojechał naprzód. Krótko mówiąc, mógłbym jej powiedzieć, żeby ta babcia wyszła na przód, żeby pokazała ten gest ... I powiedziałem do Pana Jezusa: „Szkoda, ale możesz to rozwiązać”. A nasz dobry Francesco [fotograf], kiedy zobaczył komunikację jaką miałem z tą kobietą oczami, zrobił zdjęcie i jest ono teraz upublicznione: widziałem je dziś po południu na Vatican Insider. To są korzenie i to będzie rosło. Nie będzie takie jak ja, ale daję to, co moje. To spotkanie [między starymi a młodymi] jest ważne. Potem są słowa. Kiedy dziadkowie czują, że mają wnuki, które będą rozwijać dzieje, zaczynają marzyć - kiedy dziadkowie nie marzą, to ulegają przygnębieniu -: Ah! jest przyszłość! A młodzi wsparci poprzez to, zaczynają prorokować i tworzyć historię. To jest ważne.

Eva Fernández:

Dziękuję Ojcze Święty.

Alessandro Gisotti:

Myślę, że mamy jeszcze miejsce na jedno pytanie: Lucas Wiegelmann z Herder Korrespondenz ...

Papież Franciszek:

Czytałem ten magazyn w Buenos Aires ...

Lucas Wiegelmann:

Ojcze Święty, podczas tych dni wiele mówiłeś o braterstwie między ludźmi i o podążaniu razem, o czym już słyszeliśmy. Widzimy jednak, że w Europie rośnie liczba tych, którzy nie chcą braterstwa, lecz egoizm i izolację, wolą iść samotnie. Dlaczego tak jest Twoim zdaniem, i co musi uczynić Europa, aby to zmienić? Dziękuję.

Papież Franciszek:

Wybaczcie mi, że cytuję samego siebie, nie robię tego z próżności, ale ponieważ jest to przydatne. Mówiłem o tym problemie w dwóch [trzech] przemówieniach: w Strasburgu; w tym, które wygłosiłem, kiedy otrzymałem nagrodę Karola Wielkiego; a następnie w przemówieniu skierowanym do wszystkich przywódców państw i rządów w Sala Regia. Byli wszyscy, kiedy obchodzono rocznicę Traktatów rzymskich, ustanawiających Unię Europejską. W tych przemówieniach powiedziałem wszystko, co myślę. Jest też inne przemówienie, które nie ja wygłosiłem, ale burmistrz, Bürgermeister Akwizgranu. Jest ono klejnotem, waszym niemieckim klejnotem. Niech pan je przeczyta, a wiele tam znajdzie. Europa musi rozmawiać. Europa nie może powiedzieć: „Jesteśmy zjednoczeni, teraz powiemy w Brukseli: dawajcie sobie radę, idźcie do przodu”. Nie. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za Unię Europejską i rotacyjna prezydencja w Unii nie jest gestem kurtuazyjnym, jak tańczenie menueta, nie dotyczy mnie i ciebie. Nie - jest symbolem odpowiedzialności, którą ma każdy kraj w odniesieniu do Europy. Jeśli Europa nie postrzega dobrze wyzwań przyszłości, to podupadnie. Pozwoliłem sobie stwierdzić w Strasburgu, że Europa przestaje być matką, a staje się babcią. Zestarzała się. Zatraciła pragnienie wspólnego działania. Być może ktoś się już zastanawia, czy w ten sposób nie zakończy się ta trwająca 70 lat przygoda? Trzeba powrócić do mistyki ojców założycieli. Europa potrzebuje samej siebie, swojej tożsamości, swojej jedności i z tym przezwyciężania, z tym wszystkim co oferuje dobra polityka, przezwyciężania podziałów i granic. W Europie widzimy granice. To nie jest dobre. Nie są też dobre granice kulturowe. To prawda, że każdy kraj ma własną tożsamość i powinien jej strzec, ale z duchem wielościanu; istnieje globalizacja, w której szanowane są kultury wszystkich, ale wszystkich trwających w jedności. Proszę was, niech Europa nie da się pokonać pesymizmowi i ideologiom, bo Europę atakują w tej chwili nie działa armatnie i bomby, lecz ideologie: ideologie pozaeuropejskie, pochodzące z zewnątrz lub rodzące się w małych europejskich grupkach, ale nie są wielkie. Pomyślcie o Europie podzielonej i toczącej wojnę, roku 1914 i z lat 1932-33 aż po 1939, kiedy wybuchła wojna: proszę was, nie wracajmy do tego! Uczmy się z historii. Nie wpadajmy do tego samego dołu. Innym razem mówiłem wam, że jest takie powiedzenie, iż jedynym zwierzęciem, które dwa razy wpada do tego samego dołu jest człowiek: osioł tego nie czyni!

Nie wiem, co jeszcze mam powiedzieć ... Ale niech pan przeczyta to przemówienie burmistrza, Bürgermeistra z Akwizgranu: to klejnot.

Alessandro Gisotti:

Dziękuję Ojcze Święty. Dziękuję za tę dyspozycyjność pod koniec trzech bardzo wymagających dni, także za te pięć podróży jedna po drugiej, w tej pierwszej połowie roku, tak pełnych wydarzeń, jakże różnych ze względu na odbyte spotkania. Dziękuję.

Papież Franciszek:

Teraz dwie rzeczy. Ze względu na klimat [warunki pogodowe], wczoraj musiałem jechać samochodem: dwie godziny i 40 minut. To była łaska od Boga: widziałem piękny krajobraz, jakiego nigdy wcześniej nie widziałem. Przemierzyłem cały Siedmiogród: jakże jest piękny! Nigdy nie widziałem czegoś takiego. A dzisiaj, aby pojechać do Blaj, to samo: coś niezwykle pięknego! Krajobraz tego kraju. Dziękuję również za deszcz, który sprawił, że podróżowałem w ten sposób, a nie za pomocą helikoptera, mając więcej kontaktu z rzeczywistością.

Po drugie, wiem, że niektórzy z was są osobami wierzącymi, inni nie za bardzo, ale powiem wierzącym: módlcie się za Europę, módlcie się za Europę, za jedność. Niech Pan obdarzy nas łaską. Dla niewierzących: życzcie dobrej woli, życzcie z serca, aby Europa na nowo wróciła do tego, jaką ją wymarzyli ojcowie założyciele. Dziękuję. Dziękuję bardzo. I dobrego zakończenia „świętowania” [Światowego Dnia Środków Społecznego Przekazu].

Tagi:
Franciszek

Reklama

„Papieski” Harley sprzedany

2019-10-21 20:16

ts / Stafford (KAI)

Biały motocykl - „papieski” Harley-Davidson został sprzedany 20 października na aukcji w brytyjskim Stafford za 48 300 funtów (niemal 250 tys. zł). Poinformował o tym na swojej stronie internetowej dom aukcyjny Bonhams.

pixabay.com

Pobłogosławiony i sygnowany przez papieża Franciszka w Rzymie motocykl, przygotowany specjalnie dla niego, jest darem grupy motocyklistów „Jesus Biker International” z siedzibą w Schaafheimie w niemieckiej Hesji. Ten wyjątkowy egzemplarz przekazał papieżowi w maju dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych w Austrii ks. Karl Wallner. Dochód ze sprzedaży Harleya jest przeznaczony na pomoc dla prowadzonego przez austriacką „Missio” domu sierot w Ugandzie.

Wystawiając „papieskiego” Harleya na aukcję „Jesus Biker” oczekiwali, że przyniesie to co najmniej 300 tys. euro – tyle bowiem potrzeba na budowę planowanego domu sierot. Teraz fani Harleya są „bardzo rozczarowani”, napisała lokalna gazeta niemiecka „Main-Post”.

Papież już wcześniej, bo w czerwcu 2013 r., otrzymał innego Harleya - od producenta. Maszyna, opatrzona zdaniem „Niegdyś własność Jego Świątobliwości Papieża Franciszka” z imieniem „Francisco” na baku została sprzedana na aukcji w Paryżu za 241 500 euro, a zysk ze sprzedaży przeznaczono na schronisko Caritas dla bezdomnych na rzymskim dworcu głównym Termini.

Harley od motocyklistów dla Franciszka nawiązuje do Ameryki Południowej – rodzinnych stron papieża. Jest to maszyna w stylu „chicano”, a więc z wysoko ustawioną kierownicą i szerokim błotnikiem na tylnych kołach. Na błotniku jest widoczny krzyż. Motocykl jest utrzymany w kolorze łamanej bieli i – według ofiarodawców – zawiera wiele specyficznych szczegółów. Samo tylko wykonanie siodełka zajęło około miesiąca.

„Jesus Biker” w Würzburgu istnieje od 2014 r., obecnie liczy około 40 kobiet i mężczyzn różnych wyznań chrześcijańskich, którzy regularnie angażują się w akcje pomocowe. Pragną na nowo uwrażliwić ludzi na wiarę w Boga i pokazać, że miłość do jazdy motocyklami oraz do pokojowego przesłania Jezusa nie muszą się wykluczać, podkreślił założyciel grupy „Jesus Biker” Thomas Draxler.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Cała Polska zapłakała

2012-12-17 13:16

Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 52/2012, str. 8-9

„Przyjdą takie czasy, że będzie się popierać zepsucie obyczajów. Ze świętej religii uczyni się straszaka, aby obrzydzić ją wszystkim szlachetnym sercom” - przestrzegał proroczo 180 lat temu Zygmunt Krasiński

BOŻENA SZTAJNER

Przeor Jasnej Góry na wieść o profanacji dokonanej w drugą niedzielę Adwentu w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej powiedział: - Cała Polska zapłakała, również w sposób fizyczny. Wielu ludzi zwróciło swoje przerażone serca ku Jasnej Górze. Dziękujemy za tę troskę naszego narodu o klasztor, o sanktuarium, o Jasną Górę. Dziękujemy za modlitwy, za słowa wsparcia, a wszystkim służbom - za ich profesjonalną i sprawną akcję spieszenia z pomocą ochrony Jasnej Góry przed tymi, którzy nie wiedzą, co czynią. Wielu z nas atak na Cudowny Obraz odczytuje jako atak na samą istotę polskości.

Przebieg wydarzeń

Przypomnijmy fakty, które nami wszystkimi wstrząsnęły w niedzielę 9 grudnia 2012 r. Otóż tego dnia o godz. 7.45, tuż po zakończeniu Mszy św. wspólnotowej konwentu jasnogórskiego, miała miejsce próba zniszczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. Mężczyzna rzucił w Obraz bańkami w kształcie żarówek, wypełnionymi czarną substancją, która rozprysła się na cały ołtarz, dosięgła nawet róży ofiarowanej Matce Bożej przez Ojca Świętego Jana Pawła II. Sprawcę natychmiast ujął br. Paweł Bryzek, paulin, a straż porządkowa przekazała go policji. Po incydencie Kaplica została zamknięta. Na miejsce przybyli abp senior Stanisław Nowak oraz bp Jan Wątroba, aby sprawdzić stan ikony i podjąć modlitwę ekspiacyjną. Obraz nie został naruszony, gdyż chroni go kuloodporna szyba. O godz. 11.45 Kaplicę Matki Bożej otwarto i udostępniono pielgrzymom. Pod przewodnictwem o. Sebastiana Mateckiego, podprzeora Jasnej Góry, rozpoczęło się nabożeństwo przebłagalne z udziałem obecnego generała Zakonu Paulinów o. Izydora Matuszewskiego.

Sprawcą zbezczeszczenia Cudownego Obrazu okazał się 58-letni mieszkaniec Świdnicy. Po jego przesłuchaniu do Sądu Rejonowego w Częstochowie został skierowany wniosek o aresztowanie podejrzanego na trzy miesiące. Prokuratura postawiła mu zarzuty zniszczenia dobra o szczególnym znaczeniu dla kultury i obrazy uczuć religijnych. Jerzy D. przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw, złożył obszerne wyjaśnienia i nie wykazał skruchy. Grozi mu do dziesięciu lat więzienia. Prokurator zlecił opracowanie opinii psychiatrycznej.

Obudź się, Polsko!

W południe o. Józef Płatek przewodniczył Mszy św. ekspiacyjnej. W homilii zauważył, że obecnie w Polsce atakuje się kolejno trzy najświętsze znaki chrześcijaństwa: Krzyż, Biblię oraz Ikonę - te trzy symbole wiary były uroczyście niesione przez młodych ludzi z całego świata na Szczyt Jasnogórski i adorowane na VI Światowym Dniu Młodzieży w 1991 r., podczas modlitwy pod przewodnictwem Jana Pawła II. - Widzimy, jak kolejno dokonuje się w naszej Ojczyźnie profanacja tych świętych dla nas, chrześcijan, znaków - mówił. Zacytował słowa Henryka Sienkiewicza dotyczące potopu szwedzkiego: „Dziwnie szatan jest na to miejsce zawzięty. I dokłada wszelkich starań, aby nabożeństwu tu przeszkodzić i wiernych jak najmniej do udziału w nim dopuścić. Bo nic tak do takiej desperacji piekielnego dworu nie przywodzi, jak widok czci dla Tej, która głowę węża starła”.

O. Płatek sięgnął też do słów poety Zygmunta Krasińskiego, który 180 lat temu przestrzegał w proroczej wizji: „Przyjdą takie czasy, że będzie się popierać zepsucie obyczajów. Ze świętej religii uczyni się straszaka, aby obrzydzić ją wszystkim szlachetnym sercom. Podłość będzie nagradzana orderami lub zaszczytami. Lud ogłupiać będą wódką lub innymi elementami, elity szlifami i stanowiskami, a za głowę tych, co będą stawiać opór, wystawi się watahy, cenę, aby się rozprawić z nimi w stosownej chwili”.

- Trzeba nam wszystkim dużo rozsądku, rozwagi i powagi. Może Pan Bóg dał ten znak nam, stróżom, i wszystkim czcicielom Jasnogórskiej Bogarodzicy, że nadeszła pora i czas przebudzić się w Adwencie. Niedawno wołano: Polsko, obudź się! Jest to kolejny sygnał dla nas, żeby nie zejść na manowce, nie stoczyć się w dół, ale też nie zmarnować swojego życia - mówił o. Płatek.

Modlitwa ekspiacyjna za znieważenie Obrazu trwała na Jasnej Górze przez cały dzień. Na zakończenie każdej Mszy św. śpiewany był błagalny hymn „Święty Boże, Święty Mocny”.

Charakter ekspiacyjny miał także 9 grudnia Apel Jasnogórski w Kaplicy Matki Bożej, któremu przewodniczył przeor Jasnej Góry o. Roman Majewski. Mieszkańcy Częstochowy i pielgrzymi, przedstawiciele zakonów męskich i żeńskich oraz kapłani z abp. Wacławem Depo bardzo licznie przybyli na tę wieczorną modlitwę Polaków. (Tekst rozważania apelowego, będącego formą przebłagania za dokonaną profanację, wydrukowany jest w całości na stronach 9 i 10 bieżącego numeru „Niedzieli”).

Ekspiacja Częstochowy

Metropolita częstochowski abp Wacław Depo na wiadomość o próbie uszkodzenia Cudownego Obrazu Matki Bożej zwrócił się z prośbą do wszystkich diecezjan, aby wraz ze swoimi duszpasterzami przybywali na Jasną Górę na modlitwę przebłagalną. Zaprosił na comiesięczne jasnogórskie czuwanie nocne z 11 na 12 grudnia - na wielką modlitwę ekspiacyjną całego Kościoła częstochowskiego „za wszystkie profanacje i świętokradztwa, jakie mają miejsce w tych dniach i miesiącach na terenie archidiecezji. Są one skutkiem trwającej od dłuższego czasu antykościelnej i antychrześcijańskiej nagonki niektórych ugrupowań politycznych i mediów” - stwierdził.

Metropolita Częstochowski powiadomił, że modli się także za dopuszczających się wszelkich aktów wandalizmu. Zauważył, iż są oni z jednej strony ich sprawcami, a z drugiej - ofiarami skrzętnie prowadzonej manipulacji antyreligijnej, a czasem ludźmi pogubionymi, którym należy pomóc. „Proszę Boga o łaskę obudzenia sumień wszystkich Polaków, a w sposób szczególny rządzących zarówno naszym miastem, jak i Ojczyzną” - wyznał.

Zgodnie z zapowiedzią abp. Depo, w nocy z 11 na 12 grudnia odbyło się na Jasnej Górze czuwanie modlitewne archidiecezji częstochowskiej, wynagradzające Bogu za próbę zniszczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. W rozważaniu apelowym rozpoczynającym czuwanie Metropolita Częstochowski mówił: - Dzisiaj, przychodzimy do Ciebie, aby obok słów: JESTEM, PAMIĘTAM… wypowiedzieć w Apelowej przysiędze mocne CZUWAM. To słowo wypowiadamy z mocą, aby obudzić uśpione sumienia. Wypowiadamy je nad tymi, którym grozi utrata duchowego słuchu i duchowego wzroku, a tym samym i dziedzictwa dzieci Bożych. Czuwaj nad nami wszystkimi, abyśmy nie zagubili dróg do Twojego Syna, Jedynego Pośrednika między Bogiem a ludźmi.

Abp Depo zwrócił uwagę, że to kolejne zranienie oblicza Matki i Syna, na podobieństwo profanacji Obrazu przez husytów w 1430 r., nie może być odbierane wyłącznie w kategoriach odejścia od rozumu czy aktu niewiary. - Ewangelie i Dzieje Apostolskie dostarczają nam aż nadto dowodów, że ludzie chorzy garnęli się do Jezusa, aby u Niego znaleźć pomoc i obronę - podkreślił. - Oni nigdy nie wystąpili przeciw Niemu! Przychodzimy dzisiaj do Ciebie, Maryjo, aby wsłuchać się w bicie Twojego Serca, które wzięło w siebie ten cios, aby przetworzyć go w siłę i jedność dla Narodu i Kościoła, bo przecież jesteś naszą przedziwną pomocą i obroną - mówił z ufnością.

Metropolita Częstochowski zarządził, aby w niedzielę 16 grudnia w kościołach archidiecezji zorganizowano nabożeństwa ekspiacyjne, z odmówieniem Aktu Wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny i odśpiewaniem suplikacji. Ogłaszając to zarządzenie, przypomniał słowa Ojca Świętego Benedykta XVI z 12 września 2012 r., które wobec profanacji Obrazu stały się bardzo aktualne: „Często w obliczu zła mamy poczucie, że nic nie jesteśmy w stanie zrobić, ale to właśnie nasza modlitwa jest pierwszą i najskuteczniejszą odpowiedzią, jaką możemy dać i która umacnia nasz codzienny wysiłek, by chronić dobro”.

Niemiecki protestant przyczynił się do zabezpieczenia Cudownego Obrazu

Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej został uratowany dzięki zabezpieczającej go szybie kuloodpornej. O. Józef Płatek, na prośbę „Niedzieli”, podał ważne szczegóły. Uznał, że chcąc mówić o szybie ochraniającej Obraz, trzeba sięgnąć do dnia 23 lutego 1981 r., kiedy to był on generałem Zakonu Paulinów. Właśnie wtedy członkowie Komisji ds. Konserwacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej podczas spotkania z nim, z o. Konstancjuszem Kunzem - ówczesnym przeorem Jasnej Góry oraz z o. Melchiorem Królikiem - referentem ds. konserwacji Obrazu, przy okazji proponowanych prac remontowo-konserwatorskich przy hebanowym ołtarzu w Kaplicy Matki Bożej, wysunęli propozycję zabezpieczenia Cudownego Obrazu kuloodporną szybą. Miało to zapewnić Obrazowi ochronę, a także przemawiały za tym racje konserwatorskie. O. Józef Płatek nawiązał wtedy kontakt z o. Janem Wiesławem Bochenkiem - przeorem klasztoru paulińskiego w Mainburgu w Niemczech i poprosił o pomoc w realizacji tej inicjatywy.

Do prac konserwatorskich przy ołtarzu Matki Bożej przystąpiono na początku 1984 r. W tym czasie o. Jan Bochenek powiadomił o możliwości zakupienia odpowiedniej szyby w Niemczech, jednak jej cena przerastała możliwości Zakonu Paulinów. Ojciec Generał zobowiązał o. Jana Nalaskowskiego - wikariusza generalnego, władającego doskonale językiem niemieckim, i o. Konstancjusza Kunza oraz ojców pracujących w Niemczech do poszukiwania sponsorów dla tej fundacji. Podjęto różne próby zorganizowania funduszu, a o. Jan Nalaskowski dotarł z prośbą do Caritas Konferencji Episkopatu Niemiec, która przeznaczyła na ten cel dużą, lecz mimo wszystko niewystarczającą kwotę. Znaleźli się wkrótce nowi ofiarodawcy. Ze znaczącą pomocą dołączył prof. Helmut Seling, protestant, dyrektor muzeum w Monachium.

Ostatecznie dzięki trosce ówczesnego zarządu jasnogórskiego: o. Rufina Abramka - przeora Jasnej Góry, o. Jana Golonki - kuratora jasnogórskich zabytków, o. Leona Chałupki - administratora Jasnej Góry, o. Izydora Matuszewskiego - kustosza oraz pomocy prof. Helmuta Selinga udało się doprowadzić do końca konserwację jasnogórskiego ołtarza poświęconego Bogarodzicy i umieścić w nim szybę kuloodporną, ochraniającą Cudowny Obraz. Odrestaurowany ołtarz wraz z wmontowaną szybą został poświęcony 8 grudnia 1986 r. przez kard. Józefa Glempa, prymasa Polski.

O. Józef Płatek podał jeszcze inny ważny fakt. Okazuje się, że w 1981 r., na dwa dni przed swoją śmiercią, kard. Stefan Wyszyński, prymas Polski, na ręce generała Zakonu Paulinów przekazał znaczną ofiarę na odnowę Ołtarza Ojczyzny i Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze, jako swój jubileuszowy dar dla Dziewicy Wspomożycielki. On również bardzo zabiegał o bezpieczeństwo Obrazu Jasnogórskiego.

Tak udało się odtworzyć okoliczności, w jakich doszło do wzmocnienia ochrony Obrazu, ze znaczną pomocą niemieckiego protestanta. Dzięki temu 9 grudnia 2012 r. Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej został nienaruszony mimo brutalnego ataku.

Modlitwa ekspiacyjna trwa w całej Polsce i poza jej granicami. A w jasnogórskiej zakrystii wyłożono księgi, do których pielgrzymi wpisują słowa żalu i zadośćuczynienia za publiczne znieważenie Najświętszej Ikony Jasnogórskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Poznań: zmarł prof. Jacek Łuczak, twórca polskiej opieki paliatywnej

2019-10-22 21:41

ms / Poznań (KAI)

W Poznaniu 22 października zmarł prof. Jacek Łuczak, profesor nauk medycznych, założyciel i długoletni prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Paliatywnej. Miał 84 lata.

poznan.pl

Prof. Łuczak był twórcą hospicjum Palium w Poznaniu i pierwszej poradni walki z bólem w Polsce.

„Był człowiekiem niezwykłej ofiarności, zawsze blisko chorego. Prawdziwy lekarz, dla którego hospicjum było domem, a człowiek chory, cierpiący miał uprzywilejowane miejsce w jego sercu” – mówi o zmarłym abp Stanisław Gądecki. Metropolita poznański wielokrotnie odwiedzał prowadzone przez prof. Łuczaka hospicjum.

„Profesor zawsze zwracał uwagę na relacje, które powinny nawiązać się pomiędzy chorym a lekarzami i pielęgniarkami oraz kapelanami hospicjum. Podkreślał nieustannie konieczność szacunku wobec człowieka, zwłaszcza umierającego” – zauważa przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Profesor Jacek Łuczak urodził się w 1934 r. w Poznaniu, ukończył studia na Wydziale Lekarskim poznańskiej Akademii Medycznej. Jest autorem ponad 400 prac naukowych, był specjalistą i konsultantem krajowym w dziedzinie medycyny paliatywnej.

W 2019 r. prof. Jacek Łuczak został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem