Reklama

Mężczyzna, który "naprawia" kobiety - rozmowa z laureatem Pokojowej Nagrody Nobla

2019-06-04 16:49

tom (KAI) / Watykan

wikipedia.org

Dr. Denis Mukwege jest ginekologiem i laureatem Pokojowej Nagrody Nobla w 2018 r. Lekarz z Demokratycznej Republiki Konga (DRK) otrzymał nagrodę za zbudowanie i prowadzenie szpitala Panzi w Bukavu na wschodzie kraju. Od chwili utworzenia placówki w 1999 r. skorzystało tam z pomocy ponad 85 tys. kobiet, mających poważne problemy zdrowotne, w przeszło 60 proc. wywołane przez przemoc na tle seksualnym. Doktor Mukwege nie tylko próbuje leczyć rany fizyczne kobiet, ale także mówi światu o zbrodni gwałtu jako "narzędzia wojny i konfliktów zbrojnych".

W ubiegłym tygodniu 64-letni lekarz, który jest synem pastora Kościoła zielonoświątkowego, spotkał się w Watykanie z papieżem Franciszkiem. „Papież bardzo dobrze zna problemy mojego kraju” - powiedział w wywiadzie dla "Vatican News" i dodał: „Dba o słabych, biednych. On jest człowiekiem Boga. Spotkanie z nim jest zachętą dla naszej pracy na rzecz osób bezbronnych”.

Dr. Mukwege wyraził gotowość współpracy z Watykanem w sprawie pokoju, sprawiedliwości i poszanowania integralności stworzenia. „Absolutnie! Dlatego tu też jestem. Choćby patrząc na to, co robi Watykan, w kwestii poszanowania ludzkiej godności, co jest bardzo ważne. U nas, w Demokratycznej Republice Konga, życie ludzkie nie ma już żadnej wartości. Ludzie giną z banalnych powodów" - powiedział lekarz.

Przypomniał, że DRK jest krajem chrześcijańskim. „Powinno się więc uczyć ludzi, jaką wartość ma miłość i faktu, że zostaliśmy stworzeni na obraz Boga. Tymczasem tracimy godność, jaką powinniśmy mieć. Dlatego musimy połączyć siły, musimy współpracować z ludźmi wierzącymi w Boga, którzy wierzą w tę wartość, którą Bóg daje człowiekowi!" - zaapelował.

Reklama

Mukwege wyznał, że nie jest szczęśliwy z tego, że powszechnie nazywany jest mężczyzną, który „naprawia kobiety”. „Niestety, to zostało mi dane, ponieważ te kobiety nie otrzymują często właściwej pomocy, której im udzielamy! Tym kobietom naprawdę potrzebny jest szacunek. A to oznaczałoby, że należy im się równouprawnienie. Cały czas robimy różnicę między mężczyzną a kobietą, co prowadzi do tego, że kobieta jest uważana za gorszą istotę. Czyniąc to, torujemy drogę do procesu, który prowadzi do jej zniszczenia - i całkowicie zapominamy, że są nam, mężczyznom równe, że są naszym odpowiednikiem, że Bóg stworzył je zgodnie ze swoim obrazem” - zaznaczył dr. Mukwege.

Lekarz przyjechał do Watykanu z pastorem ks. Nicolasem, z którym współpracuje a którego parafia prężnie działa zwłaszcza dzięki zaangażowaniu kobiet.

„Myślę, że w naszym kongijskim społeczeństwie nie będzie postępu, chyba że damy kobiecie miejsce, na które zasługuje. Kobiety są wszędzie, na rynku, w polu, w transporcie i handlu. Są niesamowicie żywotne. Niestety, chociaż akceptuje się ich pracę, to nie pozwala się z nimi dzielić owocami ich pracy. To błąd, który popełniamy! W Kongu, w Afryce, na świecie, kobieta w końcu potrzebuje swojego należnego jej miejsca” - powiedział.

Za swe zaangażowanie na rzecz poszkodowanych kobiet i demaskowania zbrodni wojennych wielokrotnie grożono mu śmiercią a w październiku 2012 czterej uzbrojeni napastnicy napadli na jego dom, wzięli jako zakładniczkę jego córkę i usiłowali go zabić. Udało mu się uniknąć śmierci, ale na kilka miesięcy musiał opuścić kraj i swój szpital, który został w tym czasie całkowicie splądrowany. Powrócił tam w styczniu następnego roku, owacyjnie witany przez miejscową ludność, zwłaszcza byłe ofiary, które aby opłacić swój przejazd, sprzedawały owoce i warzywa. „Jestem ginekologiem. Dużo pracuję, często jestem na sali operacyjnej, leczyłem matki, potem ich córki, a teraz wnuczki - uważam ich sytuację za niedopuszczalną i dlatego wyszedłem poza szpital i próbowałem uświadomić światu, co dzieje się w Demokratycznej Republice Konga” - powiedział.

Przypomniał rok 1994 i ludobójstwo do jakiego doszło w Rwandzie. Ponad milion ludzi uciekło w tym czasie do DRK. Uzbrojone grupy rebeliantów przyjechały razem z nimi. Rezultatem tego było to, co niektórzy nazywają „afrykańską wojną światową”. Ponad sześć milionów zginęło z powodu masakr lub głodu i ponad 200 tys. stało się ofiarami gwałtów.

„W tej chwili, kiedy rozmawiamy, w DRK są cztery miliony wewnętrznych migrantów. I nie mam tu na myśli ludzi, którzy mieszkają w obozach dla uchodźców i są tam karmieni, ale ludzi, którzy są całkowicie pozostawieni samym sobie. Uciekli ze swoich wiosek i nie znaleźli nigdzie ani bezpiecznych miejsc ani pomocy. Więcej ukrywają się gdzieś, aby umrzeć. Do tego mamy setki tysięcy zgwałconych kobiet. Jest to naprawdę bardzo poważna sytuacja" - powiedział dr. Mukwege.

Tylko połowę swojego czasu pracy lekarz spędza na sali operacyjnej, drugą połowę poświęca działaniom na rzecz praw człowieka. „Myślę, że będę tak robił jeszcze tylko przez jakiś czas. Mam szczerą nadzieję, że pewnego dnia Kongijczycy i wszyscy, którzy nam towarzyszą w swoich modlitwach i działaniach, będą mogli powiedzieć: `Kongo jest krajem pokoju, w którym dzieci mogą wzrastać w pokoju, bez strachu przed śmiercią. gdzie mogą chodzić do szkół itd`. Tą nadzieją wszyscy żyjemy” - zaznaczył.

Zwrócił uwagę, że wciąż za mało mówi się „sprawach kobiet". „Świat musi wstać i powiedzieć: `Nie możemy pozostać obojętni, gdy ludzka godność jest deptana!` Nie mamy jeszcze takich działań" - powiedział.

Fakt, że w jego ojczyźnie trwa nieustanna wojna i przemoc, w opinii laureata Nagrody Nobla, dotyczy wyłącznie bogactwa zasobów naturalnych jakie posiada DRK. „Więc to nie jest wojna plemienna, nie dajmy się oszukać! To nie jest wojna religijna i nie jest wojną o ziemię. To jest po prostu wojna o eksploatację bogactw naturalnych, które dał nam Bóg ” - zaznaczył.

W ostatnim czasie dr. Mukwege wiele jeździ po Afryce. "I co widzimy. Najpierw w danym kraju niszczy się wszystko. A potem, kiedy wszystko jest zepsute, to co się dzieje? Przede wszystkim emigrują młodzi, a wraz z nimi powstaje fala, której nie można powstrzymać murami i drutem kolczastym. Na to wszystko mielibyśmy rozwiązanie. Pierwszym rozwiązaniem jest pokój. Drugim rozwiązaniem jest kształcenie tych młodych ludzi na miejscu, wtedy będą wprowadzać innowacje w swoim domu i nie będą już zainteresowani przemierzaniem pustyń, aby w jakikolwiek sposób dotrzeć do Europy ” - powiedział.

Z mocą podkreślił, że jego kraj „bardzo cierpi”. „Każdy, kto ma dziś smartfona, ma w rękach produkt kongijski, co pokazuje, że są rozwiązania. Nie chodzi o to, aby to, co posiadamy zachowywać tylko dla siebie, możemy i powinniśmy dzielić się ze wszystkimi, ale w uczciwy sposób, sprawiedliwe, tak, że ludzie w Kongu będą mogli żyć, pracować i zarabiać na życie w swojej ojczyźnie. Jeśli dziś toczy się wojna o złoża naturalne, paliwa kopalne, nie możemy się dziwić, że młodzi ludzie opuszczają strefy wojny i szukają bezpieczeństwa gdzie indziej" - zaznaczył dr. Mukwege.

Jego zdaniem każdy, kto widział cierpienie zgwałconych kobiet z bliskiej odległości, nie może zapomnieć tego widoku. Operował kobiety po gwałcie z kulami w pochwie albo których narządy zostały spalone. „To jest bardzo mocne. Musiałbym nie być człowiekiem, aby nie czuć emocji. To mnie dotyka, dotyka tego, co jest dla nas najświętsze, dotyka naszego samego człowieczeństwa. Jeśli naprawdę niszczysz kobiety, jeśli zobaczysz, jakim barbarzyństwem są całkowicie zniszczone dzieci, to ten kto nic nie czuje na ich widok, ma problemy z samym sobą, z rodzajem i sposobem widzenia innych ludzi” - zaznaczył.

Jego zdaniem, aby walczyć z przemocą seksualną i pomóc Kongo w budowaniu przyszłości, należy przede wszystkim głośno krzyczeć na ten temat. „Myślę, że to nie wystarczy, jeśli krzyczę sam. Potrzebuję innych ludzi, którzy też krzyczą. Im bardziej Kongijczycy i przyjaciele Konga będą razem głośniej krzyczeć „dosyć!”, tym szybciej zostaniemy wysłuchani. Jestem pewien, że pewnego dnia wołanie o naszym dramacie, zostanie wysłuchane" - zapewnił dr. Mukwege.

"Mężczyzna, który naprawia kobiety" prowadzi także kampanię przeciwko bezkarności zbrodni łamania praw człowieka we wschodnim Kongu. Mówi nie tylko o przywróceniu „sprawiedliwości”, ale także "naprawie sądownictwa".

„To jest mój apel dzisiaj: troszczmy się o pokój bez którego nie będzie sprawiedliwości. Kiedy mówimy o sądownictwie bardzo ważne jest to, aby ludzie zrozumieli, że nie jest to tylko represja. Sądownictwo może również naprawiać, może zapewnić, że przemoc nie powtórzy się! Jeśli nie ma sprawiedliwości, wszystko pęka. Wtedy całe społeczeństwo upada" - powiedział laureat Pokojowej Nagrody Nobla w rozmowie z Vatican News.

Urodzony 1 marca 1955 w Bukavu we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga jako trzecie z dziewięciorga dzieci pastora zielonoświątkowego Denis Mukwege odbył studia lekarskie w swej ojczyźnie i we Francji. Z wykształcenia jest ginekologiem położnikiem, specjalizującym się zwłaszcza w leczeniu i prowadzeniu kobiet, które padły ofiarami gwałtów, przede wszystkim zbiorowych. Dochodziło do nich i dochodzi na wielką skalę w czasie tzw. Drugiej Wojny Kongijskiej, rozpoczętej w 1998 i trwającej do dzisiaj, mimo kilku zawartych porozumień o przerwaniu ognia i zaprowadzeniu pokoju.

Noblista jest dyrektorem ds. medycznych założonego przez siebie w 1999 szpitala Panzi w swym mieście rodzinnym. Placówka ta szybko stała się znana w całym kraju i poza jego granicami z leczenia ofiar przemocy seksualnej a on sam światowym ekspertem w tej dziedzinie.

We wrześniu 2012 na forum ONZ w Nowym Jorku Mukwege potępił panującą w jego kraju bezkarność za masowe gwałty, krytykując zarazem miejscowy rząd i inne kraje za to, że nie podejmują dostatecznych wysiłków, aby zakończyć „tę niesprawiedliwą wojnę, wykorzystującą przemoc wobec kobiet i gwałty jako strategię wojenną”.

Mukwege jest laureatem wielu nagród krajowych i międzynarodowych, m.in. Nagrody Praw Człowieka ONZ w 2008, Nagrody im. A. Sacharowa w 2014 i Nagrody Prawa do Życia w 2013. Od tegoż roku był kilkakrotnie zgłaszany także do Pokojowego Nobla, którego ostatecznie przyznano mu w 2018 „za wysiłki mające na celu zaprzestanie stosowania przemocy seksualnej jako narzędzia wojny i konfliktów zbrojnych”.

Tagi:
nagroda Nobla

Reklama

Franciszek spotkał się z lekarzem, który naprawia kobiety

2019-05-22 18:17

vaticannews / Watykan (KAI)

Papież Franciszek spotkał się Denisem Mukwegą, który jest ubiegłorocznym laureatem pokojowej Nagrody Nobla. Otrzymał ją za działania mające na celu ukrócenia barbarzyńskiego procederu stosowania przemocy seksualnej jako narzędzia wojny. Ten 64-letni lekarz pochodzi z Demokratycznej Republiki Konga, jest ginekologiem-położnikiem i protestanckim pastorem. Popularnie nazywany jest „lekarzem który naprawia kobiety””.

wikipedia.org

Denis Mukwega rozmawiał z Ojciec Świętym na zakończenie audiencji środowej. Podkreśla, że jest pod ogromnym wrażeniem Papieża i jego zaangażowania na rzecz ubogich i potrzebujących na całym świecie. „Franciszek odważnie upomina się o konieczność poszanowania godności każdego człowieka. W moim kraju jest to bardzo ważne, bo życie ludzkie straciło tam jakąkolwiek wartość” – mówi Denis Mukwega.

"Papież Franciszek dobrze zna problemy mojego kraju, w którym od 20 lat trwa niekończący się konflikt. Kosztował on życie ponad 5 mln ludzi, a świat tego nie chce widzieć. Mamy 4 mln wewnętrznych uchodźców pozostawionych na łaskę losu, bez koniecznych leków i żywności – mówi Radiu Watykańskiemu Denis Mukwega. – Papież troszczy się o potrzebujących. Jestem przekonany, że jest człowiekiem Boga i spotkanie z nim umocniło mnie w mej służbie. Ważne jest zaangażowanie Stolicy Apostolskiej w obronę wartości i godności każdego człowieka. To jest fundamentalne. W Kongu doprowadzono do tego, że życie ludzkie nie ma najmniejszej wartości, ludzie giną z byle powodu, a niby jesteśmy chrześcijańskim krajem. Musimy młodemu pokoleniu zaszczepić szacunek dla drugiego człowieka i w tym dziele chcemy współpracować z ludźmi, którzy tę wartość powierzoną nam przez Boga podzielają".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

O. Salij OP w rocznicę Rzezi Wołyńskiej: patrzmy na siebie wzrokiem pojednania

2019-07-14 14:37

mip (KAI) / Łuck

Do modlitwy za ofiary zbrodni popełnionych przez rodaków i do patrzenia na siebie wzrokiem pojednania zachęcał w Łucku na Ukrainie dominikanin, o. Jacek Salij podczas obchodów 76. rocznicy Rzezi Wołyńskiej. Według polskich historyków, zbrodnia wołyńska pochłonęła ok. 100 tys. ofiar śmiertelnych wśród Polaków.

Archiwum „Niedzieli”
O. Jacek Salij OP

Mszy świętej, odprawionej w katedrze Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Łucku na Ukrainie przewodniczył ordynariusz diecezji łuckiej bp Witalij Skomarowski. Homilię wygłosił dominikanin o. Jacek Salij.

– Pojednanie możliwe jest tylko na gruncie prawdy. Można powiedzieć, że pojednanie stoi na dwóch filarach. Te filary to, po pierwsze, rozliczenie, czyli rzetelne poznanie i uznanie prawdy, i po drugie, przebaczenie. Jedno i drugie jest niezbędne, żeby pojednanie mogło się dokonywać – stwierdził. Zaznaczył, że „zło musi być rozliczone, ciałom niesprawiedliwie zamordowanych należy oddać szacunek i złożyć do grobów; cała prawda o dokonanych zbrodniach powinna być nazwana i uznana”.

Kaznodzieja przestrzegł przed niebezpieczeństwem zakłamania i hipokryzji, jakie mogą się kryć za zbyt łatwo rzucanymi wezwaniami do tego, żeby tam, gdzie w opisie i w ocenach tych samych wydarzeń historycznych różnimy się może szczególnie głęboko, porozumienia szukać na podstawie całej prawdy, której wzajemnie przed sobą nie będziemy ukrywać, choćby ta prawda była dla którejś ze stron nie wiem jak bolesna i zawstydzająca.

- Mianowicie wszyscy, nawet najuczciwsi spośród nas, ulegamy – chcemy czy nie chcemy, świadomie lub bezwiednie – różnym egocentrycznym skrzywieniom. Kiedy pojawia się problem krzywd – zarówno tych, które my zadaliśmy innym, jak tych, których od nich doznaliśmy – to egocentryczne skrzywienie daje o sobie znać w sposób wręcz nieunikniony. Owszem, jeśli prawdę na temat krzywdy chcemy poznać uczciwie, staramy się przekraczać nasze uleganie subiektywnym ocenom, jednak nawet przy najlepszej woli obraz tych samych wydarzeń będzie u obu stron naznaczony jakimś subiektywizmem – powiedział zakonnik.

Ojciec Salij wezwał do modlitwy za zbrodni popełnionych przez rodaków. - Ukraińcy niech modlą się za pomordowanych wtedy na Wołyniu Polaków, Polacy – za pomordowanych przez siebie Ukraińców. Jako Polacy chciejmy uznać, że w fakcie, iż w polskich akcjach odwetowych zginęło bez porównania mniej niewinnych Ukraińców, niż niewinnych Polaków w trakcie rzezi wołyńskiej, w żadnym wypadku nie powinno się szukać usprawiedliwienia dla zabijania niewinnych ludzi – podkreślił.

Zachęcał także do patrzenia na siebie wzrokiem pojednania. - Od tego, czy potrafimy uznać błędy przeszłości i przebaczać sobie wzajemnie, istotnie zależy to, czy naprawdę chcemy uczestniczyć w budowaniu świata, w którym respektuje się życie, sprawiedliwość, zgodę i pokój – wskazał.

Dominikanin poparł także starania arcybiskupa większego kijowsko-halickiego Światosława Szewczuka, by św. Jana Pawła II został uznany „patronem świętej sprawy pojednania polsko-ukraińskiego”. Przypomniała starania Jana Pawła II, aby we wrześniu 1988 roku ukraiński Kościół tradycji wschodniej mógł jawnie i uroczyście świętować w Polsce na Jasnej Górze tysiąclecie chrztu Rusi Kijowskiej.

- Kiedy niespełna trzy lata później, papież spotkał się w Przemyślu z wiernymi Kościoła greckokatolickiego, wyraził wówczas życzenie, aby tamte milenijne uroczystości Kościoła na Jasnej Górze okazały się proroczą zapowiedzią pojednania Polaków z Ukraińcami.

Kaznodzieja, zwrócił uwagę, że Opatrzność Boża tak pokierowała losami naszej części Europy, że już za kilka miesięcy Ukraina odzyskała wolność. - Kiedy nadszedł moment, że Jan Paweł II mógł przyjechać z pielgrzymką do wolnej już Ukrainy, ukraińsko-polskiego pojednania podjął zwłaszcza we Lwowie. Ojciec Święty przypomniał wówczas, jak ważne jest oczyszczanie pamięci historycznej, zarazem jednak zwrócił uwagę na fałsz takich rozliczeń historycznych, które pogłębiają nienawiść i zamykają na pojednanie – przypomniał o. Salij.

W liturgii uczestniczyli przedstawiciele polskich i ukraińskich władz, m. in. m.in. wicemarszałek Sejmu Małgorzata Gosiewska, minister Kancelarii Prezydenta RP Andrzej Dera, wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz, wiceprezes IPN Krzysztof Szwagrzyk. NA nabożeństwo przybyli również uczestnicy motocyklowego Rajdu Wołyńskiego, którzy podróżują po polskich miejscach pamięci narodowej.

W latach 1942–1945 w wyniku działań ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej zginęło ok. 100 tys. Polaków. Kolejne kilkaset tysięcy zostało zmuszonych do wyjazdu. W akcjach odwetowych zginęło ok. 15 tys. Ukraińców. Kulminacja ludobójstwa nastąpiła w lipcu 1943 r.

22 lipca 2016 Sejm RP ustanowił 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. Sejm oddał w niej hołd wszystkim obywatelom II Rzeczypospolitej zamordowanym przez ukraińskich nacjonalistów w latach 1943–1945.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

"Śladami Jezusa” – multimedialna wystawa na Jasnej Górze

2019-07-15 19:36

AKW

Bożena Sztajner/Niedziela

Multimedialna wystawa pt. „Śladami Jezusa” zorganizowana na parkingu nieopodal Domu Pielgrzyma przy Jasnej Górze została oficjalnie otwarta. W symbolicznym odsunięciu kotary prowadzącej do wystawowych przestrzeni uczestniczyli bp Andrzej Przybylski – biskup pomocniczy w Częstochowie, o. Waldemar Pastusiak, paulin, kustosz Jasnej Góry, Krzysztof Noworyta – pomysłodawca i realizator wystawy, o. prof. Narcyz Klimas – franciszkanin, opiekun merytoryczny wystawy, dr Artur Dąbrowski – prezes Akcji Katolickiej w archidiecezji częstochowskiej.

Zobacz zdjęcia: Otwarcie wystawy "Śladami Jezusa"

Twórcy ekspozycji zastosowali nowoczesne środki wyrazu, aby ukazać zwiedzającym historię Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa, ale jak podkreśla Krzysztof Noworyta, wykorzystali przede wszystkim wyniki badań naukowych. Nowoczesny kształt wystawy: wykorzystanie filmów, animacji komputerowych, a nawet zapachów, stworzonych na podstawie biblijnych opisów pozwala zwiedzającym na odbycie podróży do źródeł chrześcijaństwa.

- Jeżeli ambicją każdego wierzącego człowieka jest naśladowanie Jezusa, to nie da się tego zrobić bez poznania tych miejsc, w których Jezus żył i kształtował swoje człowieczeństwo – podkreślił podczas otwarcia bp Andrzej Przybylski. Dodał, że liczy, że wystawa będzie dla każdego zwiedzającego osobistym kontaktem z przestrzenią Bożego Grobu, Wieczernika i Góry Oliwnej, a także przypomnieniem o chrześcijańskiej obecności w tym miejscu, obecności, która dziś jest ciągle zagrożona. Wystawa ma też swój wymiar kulturowy – przypomina, że nasza cywilizacja polska, europejska, jest zbudowana na fundamencie judeo-chrześcijańskim. Ziemia Święta i to co się w niej wydarzyło jest w sporej odległości od Europy, ale duchowo są to nasze fundamenty.

O. Waldemar Pastusiak – kustosz Jasnej Góry pogratulował twórcom pomysłu. - Wystawa to dobry moment, aby spotkać się z Ziemią Świętą – powiedział. - Mam nadzieję, że przyniesie dobre owoce, a pielgrzymi zostaną ubogaceni zarówno spotkaniem z Matką Bożą na Jasnej Górze, ale też poznaniem Ziemi Świętej.

Wystawa zajmuje ok. 900 m. kw. Narratorem prowadzącym widza jest aktor Piotr Fronczewski. Dopełnieniem jego narracji jest śpiew syryjskiej artystki mieszkającą w Polsce - Myrne Kbbeh. Wystawa będzie dostępna w Częstochowie do 27 października br.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem