Reklama

Grecja: w Atenach zbudowano pierwszy meczet

2019-06-10 10:22

kg (KAI/B-I) / Ateny

pixabay.com / sharonang

W Atenach dobiegła końca budowa meczetu – pierwszego w tym mieście od czasu ogłoszenia w 1832 niepodległości Grecji. Radość tego powodu wyraził grecki minister oświaty i ds. religii Kostas Gawroglu. „Jest to niezwykle ważny dzień dla naszego kraju, gdy po wielu przeciwnościach i trudnościach udało się nam zbudować meczet i przylegającą przestrzeń dla naszych obywateli-muzułmanów, dla tych, którzy znaleźli się w kraju jako imigranci, uchodźcy czy turyści” – oświadczył polityk.

Pytany o to, kiedy odbędą się pierwsze modły w nowej świątyni, odparł, że prawdopodobnie nastąpi to we wrześniu. Przypomniał, że organizację, która będzie zarządzać meczetem, zarejestrowano zaledwie kilka dni temu; zaznaczył też, że ukazał się już dekret prezydencki o urzędzie imama.

Według ministra w Grecji mieszka 150-200 tys. wyznawców islamu, wliczając w to „naszych obywateli, migrantów, uchodźców oraz tych, którzy odwiedzają ten kraj w celach turystycznych lub służbowych”.

Członek rady zarządzającej meczetem Aser Hayder powiedział rosyjskiej agencji RIA Nowosti, że jednocześnie w budynku zmieści się 369 wiernych. „Dzisiaj spełniło się nasz marzenie. Grecka społeczność muzułmańska czeka na meczet od wielu lat. Cieszymy się, że wreszcie pojawi się u nas godne miejsce dla modlitwy i jest tyko sprawą czasu, kiedy to się rozpocznie” – dodał działacz islamski. Wykluczył przy tym obawy o bezpieczeństwo tego miejsca, gdyż – jak zaznaczył – „społeczeństwo greckie jest bardzo tolerancyjne wobec religii i niesłusznie byłoby myśleć o jakiejś niechętnej reakcji czy strachu przed czymś”.

Reklama

Nowa świątynia muzułmańska w stolicy Grecji w niczym nie przypomina meczetów z czasów osmańskiego panowania w Grecji, nie ma bowiem minaretu, gdyż nie pasował on do otaczającego środowiska. Nad wejściem do obiektu umieszczono duży napis po grecku i angielsku: „Państwo Greckie. Ministerstwo Oświaty i ds. Religii. Islamski meczet Aten”.

Ateny były dotychczas prawdopodobnie ostatnią stolicą europejską, pozbawioną świątyni muzułmańskiej. Gdy w 1832 Grecja wyzwoliła się z niewoli tureckiej, żaden tamtejszy rząd nie zezwalał na budowę takiego obiektu w stolicy. Dopiero w 2013 władze zgodziły się przeznaczyć 946 tys. euro na wzniesienie meczetu w dzielnicy Wotanikos i wkrótce rozpoczęła się jego budowa, mimo protestów miejscowych mieszkańców.

Warto przypomnieć, że zezwolenie władz greckich na budowę meczetu właśnie w Atenach było jednym z głównych warunków, jakie wielokrotnie wysuwał prezydent Turcji Recep Erdoğan, uzależniając od tego zgodę na ponowne otwarcie zamkniętej w 1961 greckiej prawosławnej akademii teologicznej na wyspie Chalki koło Stambułu.

Tagi:
islam mecz Ateny

Reklama

Spacer z Ateną

2019-08-06 09:21

Margita Kotas
Niedziela Ogólnopolska 32/2019, str. 48-50

Tłumy ludzi, hałas, smog i chaos architektoniczny, w którym zagubione są zabytki. Ateny albo pokochasz mimo wszystko, albo znienawidzisz. Jedno jest pewne – to miasto nie pozostawi cię obojętnym

Margita Kotas
Ewzoni – jedna z atrakcji Aten – tym razem w strojach galowych

Mitycznym założycielem Aten był Kekrops, pół-człowiek, pół-wąż, syn Kronosa i Gai. Pod jego rządami miasto stawało się coraz bogatsze i silniejsze, nic dziwnego zatem, że zwróciło uwagę dwojga bogów – Posejdona i Ateny. Mądry Kekrops postanowił wówczas, że odda miasto temu z bogów, który da cenniejszy dar jego mieszkańcom. Posejdon, jak na władcę mórz przystało, uderzył trójzębem w skałę, z której popłynęła morska woda. Kekrops tylko wzruszył obojętnie ramionami, wokół Attyki bowiem morza nie brakowało. Wtedy włócznią w ziemię uderzyła Atena i natychmiast wyrosło drzewo oliwne. Na taki dar czekali mieszkańcy miasta; oliwki do dziś doceniają wszyscy Grecy i nie tylko oni. Legenda mówi natomiast, że drzewo, które zrodziła Atena, wciąż rośnie przy Erechtejonie na Akropolu.

Potęga Aten

Jak wskazują ślady, Akropol zamieszkiwano już 6 tys. lat temu. Rozkwit miasta nastąpił jednak dopiero (!) w VI wieku przed Chr., wraz z wprowadzeniem demokracji. Złoty wiek Aten przypadł na V wiek przed Chr., gdy te pokonały Persów pod Maratonem i Salaminą i stały się tym samym potęgą w całym rejonie Morza Śródziemnego. Do rozbudowy miasta i zmniejszenia różnic społecznych przyczynił się ateński polityk, retor i reformator ateńskiej demokracji Perykles, przez przeciwników nazywany Schinokefalos – Cebulogłowym. Wówczas to powstał Akropol jako miejsce kultu greckich bogów. Ateny rozkwitały nauką, myślą i sztuką, wystarczy przypomnieć, że w tym samym czasie obok Peryklesa żyli tu i tworzyli: tragicy – Ajschylos, Sofokles i Eurypides, historyk Herodot, filozof Sokrates i rzeźbiarz Fidiasz.

Pierwszy upadek

Ogromny rozkwit Aten nie umknął uwadze Sparty, która traktowała je jako swego największego rywala. W wyniku tego zainteresowania w 431 r. przed Chr. rozpoczęła się niemal 30-letnia wojna peloponeska, która zakończyła się porażką Ateńczyków i pozostawiła po sobie ogromne zniszczenia. Miasto nie odzyskało już dawnej potęgi, ciągle było jednak stolicą kultury i nauki; działały tu szkoły filozoficzne założone przez Platona, Arystotelesa i Epikura.

W 86 r. przed Chr. Ateny zostały splądrowane przez Lucjusza Korneliusza Sullę, który zburzył i spalił wiele zabytków, a wielką liczbę dzieł sztuki wywiózł do Rzymu. Dopiero Publiusz Eliusz Hadrian, zainteresowany kulturą grecką, przysłużył się miastu, rozbudowując Ateny. Pamiątką po nim są zachowane do dziś w Atenach m.in. Wieża Wiatrów, biblioteka i Łuk Hadriana. Czy mieszkańcy Aten uczczą pod nim 1902. rocznicę objęcia przez Hadriana władzy cesarskiej, która przypada dokładnie 11 sierpnia br. – raczej wątpliwe, ale nie zaszkodzi o niej przypomnieć.

Początki chrześcijaństwa

W I wieku, za sprawą św. Pawła z Tarsu, do Aten dotarło chrześcijaństwo. Apostoł Narodów nauczał na Wzgórzu Aresa, nazywanym też Areopagiem, w 51 r. Na tym niewielkim wzgórzu pod Akropolem spotykał się z filozofami, ale i ze zwykłymi mieszkańcami miasta, którzy w zdecydowanej większości wyśmiewali jego nauczanie. Św. Paweł burzył się natomiast na widok miasta pełnego bożków. W końcu ziarno wiary, choć z wielkim trudem, zostało w Atenach zasiane. Wielkie przywiązanie Greków do dawnych bogów sprawiło jednak, że musiało minąć kilka stuleci, by zaczęły powstawać w mieście kościoły chrześcijańskie. Kiedy do tego doszło, w V wieku w kościół przekształcono nawet główną świątynię Akropolu, dom Ateny – Partenon. Podobnie postąpiono z innymi miejscami kultu starożytnych bogów. Wiele zabytków zostało również rozebranych, by pozyskany w ten sposób materiał użyć do budowy świątyń chrześcijańskich.

Trudna historia

Najazd germańskiego plemienia Herulów na Ateny zapoczątkował w 267 r. pechową dla tego miasta serię wydarzeń. Do upadku jego roli przyczynił się w znacznym stopniu rozkwit Bizancjum i jego centrum kultury – Konstantynopola, dokąd wywieziono z Aten wiele dzieł sztuki. Śmiertelnym ciosem dla Aten był w 529 r. dekret cesarza Justyniana, zakazujący studiowania w nich filozofii. W 1204 r. podczas IV krucjaty Ateny przeszły pod rządy władców katolickich. Ponad dwa wieki później, w 1456 r., miasto zdobyli Osmanowie, którzy panowali w nim do XIX wieku. Ci z kolei niszczyli wszystko, co chrześcijańskie. Po raz kolejny swe przeznaczenie zmienił Partenon, który teraz został zamieniony w meczet. Do prawdziwej tragedii doszło jednak w 1687 r., gdy miasto zaatakowali Wenecjanie. Podczas ostrzału Aten jeden z pocisków trafił właśnie w Partenon, w którym, jak się okazało, obok meczetu Turcy urządzili skład prochu. Potężna eksplozja, do której wówczas doszło, w znacznym stopniu uszkodziła budowlę.

Koniec niewoli

W końcu, po prawie 400 latach niewoli, Grecy powiedzieli: „arketá” – dość. W 1829 r. wybuchło powstanie, w którym wystąpili przeciw tureckiemu panowaniu. Gdy Turcy opuścili miasto, było tak naprawdę już tylko miasteczkiem z zaledwie 5 tys. mieszkańców i 160 domami. Jednak to tu w 1896 r. na Stadionie Panatenajskim zorganizowano pierwsze nowożytne igrzyska olimpijskie. Nowy król Grecji – Otton I Bawarski – postanowił przywrócić świetność Atenom i właśnie do nich przeniósł w 1934 r. z Nafplionu stolicę Grecji. Rozpoczął się nowy, choć nie zawsze usłany różami, okres w historii miasta pod Akropolem.

Górne miasto

Być w Atenach i nie zobaczyć Akropolu to jak pojechać do Rzymu i nie zobaczyć papieża, dlatego turyści przybywający do miasta swoje pierwsze kroki kierują właśnie na Akropol, a przekładając na polski – na górne miasto. Są wśród nich miłośnicy starożytności oraz ci, którzy po wejściu na wzgórze, niczym Kekrops na widok nietrafionego daru Posejdona, wzruszą jedynie z rozczarowaniem ramionami i stwierdzą: kupa kamieni, jak przywykli nazywać ruiny. Na tych, którzy się tu wdrapali z przekonania oraz własnej i nieprzymuszonej woli, największe wrażenie zrobi zapewne położony centralnie Partenon, w którym znajdował się 11-metrowy posąg Ateny, wykonany z kości słoniowej i złota. A może, tak jak na mnie – Erechtejon ze słynnymi Kariatydami, poświęcony Posejdonowi i Atenie... Ze wzgórza Akropolu doskonale widać m.in. Odeon Heroda Attyka i Teatr Dionizosa, znajdujące się na południowym zboczu, oraz dwa inne wzgórza Aten – Likavitos i Filopapposa z pomnikiem upamiętniającym syryjskiego księcia.

Miejska mozaika

Kiedy już napatrzymy się do woli z wyżyn Akropolu, nie mniej wspaniałości znajdziemy u jego podnóża. Ateńska Agora ze Stoą Attalosa, Areopagiem i cerkwią Świętych Apostołów – Solaki oraz rzymskie forum na obszarze Monastiraki z Wieżą Wiatrów (w której w okresie panowania Osmanów urządzono siedzibę zgromadzenia derwiszów), pozostałościami biblioteki Hadriana i Meczetem Zdobywców przyciągną wielbicieli starożytności.

Miłą dla turystów pamiątką po tureckim panowaniu w Atenach jest znajdująca się u stóp Akropolu urokliwa Plaka – drugi po nim największy symbol stolicy Grecji. Na uliczkach Plaki, które prowadzą raz w dół, raz w górę, znajdziemy wiele klimatycznych maleńkich lokali, starych domów, kościółków... i nieco młodszych od nich Greków grających jak gdyby nigdy nic w tryktraka. Na całej długości tzw. Schodów Plaki przy Mnisikleous ciągną się jedna za drugą tawerny ze stolikami stojącymi po obu stronach wąskiej uliczki. Warto przysiąść na chwilę i skosztować jakiegoś lokalnego specjału w towarzystwie ateńskiego kota – jest ich w tej okolicy pełno. A potem trzeba odnaleźć dzielnicę w dzielnicy – ukrytą na terenie Plaki Anafiotikę, a w niej 45 domów wzorowanych na architekturze pochodzącej z wysp cykladzkich.

Randka z ewzoni

Centralnym placem Aten jest Plac Syntagma, czyli Plac Konstytucji, ze starym pałacem królewskim, który od 1934 r. jest siedzibą greckiego parlamentu. Obok prowadzących do niego schodów znajduje się Grób Nieznanego Żołnierza, przy którym wartę przez całą dobę pełnią wartownicy z elitarnych oddziałów gwardii prezydenckiej – ewzoni. Pierwsze, co zwraca uwagę, to ubiór gwardzistów. Mają na sobie historyczne stroje – plisowane krótkie spódniczki, tzw. fustanelle, zaprasowane w 400 fałd, upamiętniających 400 lat niewoli tureckiej, i czerwone czapki z frędzlami na wzór turecki. Na nogach – białe getry z doczepionymi za kolanami pomponami. Pompony zdobią również podkute czerwone trzewiki, tzw. caruchi. Ważnym elementem ubioru ewzoni są szerokie skórzane pasy. Według tradycji, fustanelle z wszytymi w nie blachami pełniły niegdyś rolę elastycznego pancerza. Ubiór ewzoni to jedno. Wrażenia, jakie robią na turystach, dopełnia swoisty balet, który towarzyszy ich zmianie warty o każdej pełnej godzinie. Ceremonia ta to niezwykłe widowisko, które trzeba zobaczyć. Zwłaszcza jeśli jesteśmy w Atenach w niedzielę, kiedy ewzoni ubrani są w stroje galowe. Wtedy naprawdę trudno oprzeć się ich urokowi. Jeśli więc randka w Atenach – to tylko z ewzoni :-).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prawo do życia zamiast prawa do aborcji

2019-10-22 19:46

Informacja prasowa

To kolejna próba uznania aborcji za prawo człowieka i narzucenia państwom przymusu wprowadzenia edukacji seksualnej. Dojdzie do niej w listopadzie podczas szczytu ONZ w Nairobi. Organizatorzy wydarzenia nie dopuścili do udziału w nim niemal żadnej organizacji stającej w obronie życia i rodziny. Instytut Ordo Iuris przygotował petycję do premiera rządu RP z apelem o wyrażenie sprzeciwu wobec tego typu działań godzących w podstawy ustrojowe Polski i prawo międzynarodowe.

Jeszcze przed rozpoczęciem szczytu, jego organizatorzy opublikowali wnioski, które mają być uchwalone w Nairobi. Władze ONZ oczekują, że państwa zagwarantują wszystkim dostęp do możliwości „bezpiecznego” uśmiercania nienarodzonych dzieci. Zgodnie z prawdopodobnymi postanowieniami szczytu, do szkół ma być także wprowadzona obowiązkowa edukacja seksualna. Organizatorzy wydarzenia zamierzają także ograniczyć prawa rodziców w odniesieniu do wpływu na decyzje dotyczące zdrowia ich nastoletnich dzieci w zakresie seksualności. Dokument, który ma być uchwalony na koniec szczytu przewiduje też, że pomoc rozwojowa dla biedniejszych krajów będzie uzależniona od ich aktywnego poparcia dla ideologii gender.

Podpisz petycję

Ordo Iuris zwraca się z prośbą do polskiego premiera o sprzeciwienie się tego typu postanowieniom. Instytut apeluje, aby rząd RP przypomniał Sekretarzowi Generalnemu ONZ, że w prawie międzynarodowym nie istnieje konstrukcja „prawa do aborcji”, a traktaty międzynarodowe i ustawodawstwo większości krajów w różnym stopniu chronią życie dzieci zarówno przed, jak i po ich urodzeniu.

„Jesteśmy świadkami bezprecedensowej próby narzucenia społeczności międzynarodowej nieuprawnionego i zideologizowanego języka dotyczącego aborcji, edukacji seksualnej czy ludzkiej płciowości. Liczymy na odważny i stanowczy głos Polski, która nie tylko powinna sprzeciwić się postanowieniom szczytu w Nairobi, ale także jasno przypomnieć, że nie istnieje coś takiego, jak „prawo do aborcji” na gruncie prawa międzynarodowego i to do rodziców należy wychowywanie własnych dzieci” – zaznacza Karolina Pawłowska z Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pan Bóg dodaje sił

2019-10-23 19:38

Agata Pieszko

Życie to sztuka wyboru. Niejednokrotnie nasze decyzje wiążą się z wielką odpowiedzialnością. Wtedy stajemy w obliczu wyzwania. Zastanawiamy się, co będzie lepsze, co bardziej wymagające, a co słuszne. O podejmowaniu wyborów i owocach ważnych decyzji opowiadają Anna i Leszek Gerste ze wspólnoty Equipes Notre-Dame.

Agata Pieszko

Początki

Oboje studiowali na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, jednak przez 4 lata się nie spotkali. Oboje trafili także do Duszpasterstwa Akademickiego „Stygmatyk”, ale i tam było im nie po drodze. Poznali się na kajakach, a potem, jak mówi Leszek, przyszedł czas „najbardziej drętwej randki stulecia” z regulowaniem płatności za wyjazd w tle. – Byłem bardzo zestresowany, bo tak bardzo mi zależało. Po czasie zauważyłem jednak, że Ania grawituje ku mnie i tak jest też w drugą stronę. Na zakończenie wakacji pojechaliśmy z duszpasterstwem do Białego Dunajca. Wybraliśmy się we dwoje w góry i na Czerwonych Wierchach stwierdziliśmy, że cały świat mógłby się skończyć, a my moglibyśmy tam trwać. Byliśmy wtedy zupełnie sami – wspomina Leszek. Ani świat, ani Czerwone Wierchy nie przestały istnieć, za to Anna i Leszek trwają razem w małżeństwie już od 11 lat, w tym 8 we wspólnocie.

Czas decyzji

Anna i Leszek przyjęli 25 maja 2019 r. posługę odpowiedzialnych za Region III wspólnoty END. Teraz czuwają nad członkami ruchu z całego południa Polski od Łańcuta do Polkowic oraz nad ekipami ze Słowacji i Czech. Stało się to w Sanktuarium Matki Bożej Królowej Rodzin podczas dorocznej pielgrzymki ruchu END do Wambierzyc. Jak sami mówią, przed przyjęciem odpowiedzialności mieli przygotowany szereg argumentów, dzięki którym mogliby odmówić. Poczuli jednak, że odmowa będzie nieuczciwa wobec wspólnoty i Pana Boga. Nowym zadaniem Anny i Leszka jest pomoc parom poszczególnych sektorów ruchu duchowości małżeńskiej w wymianie doświadczeń między sobą. – Nie jesteśmy na froncie, tylko bardziej w sztabie. Organizujemy rekolekcje, sesje formacyjne dla małżeństw, które już pełnią posługi. Służymy, pomagając innym służyć. Jesteśmy po to, żeby między sektorami była łączność i relacja – tłumaczą. Anna pracuje w administracji. Zajmuje się budżetowaniem, controllingiem, rozliczeniami i projektami unijnymi, natomiast Leszek jest pracownikiem infolinii bankowej, a zatem doskonale zorganizowana Anna oraz umiejący wysłuchać i doradzić Leszek to kandydaci idealni do pełnienia tej posługi. Małżeństwo stwierdza jednak, że to nie wystarcza, ponieważ podejmując ją, muszą stawiać czoła zadaniom, o których wcześniej nie mieli pojęcia. Spotkania z biskupem, kapłanami, wystąpienia publiczne… Anna podzieliła się tym, że lubi mieć wszystko pod kontrolą i nieraz ciężko jej zawierzyć coś Panu Bogu, ale razem z mężem zrobiła tak podczas pierwszych głoszonych rekolekcji. Okazało się, że były one wspaniałym doświadczeniem zarówno dla nich, jak i dla uczestników. To pokazało Annie i Leszkowi, że „Pan Bóg nie powołuje zdolnych, a uzdalnia powołanych”.

Dlaczego warto być we wspólnocie?

Anna i Leszek zgodnie podkreślają wartość wspólnoty: – Jedną zapałkę łatwo złamać, a wiele już nie. Żyjemy w świecie, który ma różne wartości, a wspólnota to miejsce, w którym możemy się umacniać, dzielić swoimi przeżyciami, owocować. Przygotowując się do kolejnego spotkania, stajemy w prawdzie, czy jesteśmy blisko Pana Boga, czy jesteśmy blisko siebie. We wspólnocie dzielimy się tym, czy udało nam się pomodlić, przeczytać Słowo Boże i jak mamy kolejny raz powiedzieć, że coś nam nie wyszło, tym bardziej dokładamy starań, żeby to się udało.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem