Reklama

Irak oficjalnie zaprosił papieża

2019-06-20 19:54

st (KAI) / Bagdad

Ewa Kamińska

„Mam zaszczyt oficjalnie zaprosić Waszą Świątobliwość do odwiedzenia Iraku – kolebki cywilizacji i miejsca urodzenia Abrahama” – napisał prezydent tego kraju Barham Ahmad Salih w liście do Ojca Świętego – poinformowała agencja AFP. Jest to reakcja na słowa Franciszka, który powiedział, że chce odwiedzić Irak w roku 2020.

„Wizyta Waszej Świątobliwości będzie okazją do przypomnienia i uświadomienia Irakowi i światu, że ta ziemia dała ludzkości pierwsze prawa, nawadnianie dla celów rolniczych i dziedzictwo współpracy między ludami o różnych tradycjach wyznaniowych” – czytamy w tekście napisanym w języku angielskim. Jednocześnie przypominano, że w okresie kilkunastu lat od 2003 liczba chrześcijan w Iraku spadła z 1,5 miliona do około 0,5 miliona obecnie.

Tagi:
zaproszenia Irak

Reklama

Twarzą w twarz z porywaczami

2019-05-28 13:30

Mateusz Wyrwich
Niedziela Ogólnopolska 22/2019, str. 18-19

Jeszcze na początku lat dwutysięcznych w Iraku było blisko milion chrześcijan, dziś jest ich niespełna 350 tys. Wygnani przez wojnę, która trwa tam od 2003 r., i nienawiść muzułmanów prześladujących kafir (niewiernych) – tułają się po świecie i czekają na możliwość powrotu do miejsca urodzenia

Mateusz Wyrwich
Bp Saad Sirop Hanna został porwany w Iraku przez muzułmańskich terrorystów

Chrześcijański ksiądz obrządku chaldejskiego Saad Sirop Hanna przed 13 laty został uprowadzony w Bagdadzie. Był tam wówczas jedynym księdzem, nie chciał opuścić swoich wiernych. Dziś jest doktorem filozofii i biskupem. Tamtego dnia po Mszy św. wsiadł do samochodu. W pewnym momencie zauważył, że jadą za nim dwa inne samochody. Ten, którym jechał, został zablokowany. Z samochodów wyskoczyli porywacze, przystawili księdzu broń do skroni, skuli go kajdankami, zawiązali mu czarną przepaskę na oczy i sprawnie wrzucili go do bagażnika. Przez 28 dni był więziony. Oprawcy nazywali go „towarem” albo „baranem”. Niemal każdego dnia transportowali go w inne miejsce – dla zatarcia śladów. Bili go pałkami, kopali, obrzucali najgorszymi wyzwiskami. Każdego dnia stał na krawędzi życia i śmierci. Porywacze wozili go w bagażniku samochodu do kolejnych kryjówek – jak przed 35 laty traktowano ks. Jerzego Popiełuszkę. Grozili, że go zabiją, chyba że... wyprze się swojej wiary i przejdzie na islam. Nie wyparł się. I nie został zabity. Pan Bóg miał co do niego inne plany. Ks. Hanna często sobie powtarzał: „Pan moim światłem i zbawieniem moim: kogo więc mam się lękać? Pan obrońcą mego życia: przed kim więc mam odczuwać trwogę?” (por. Ps 27, 1).

Na skraju życia i śmierci

„Pod wpływem pierwszego ciosu, który nadszedł z boku, zagruchotało mi w łokciu. Nie miałem dość czasu, by się poruszyć, uchylić, zebrać w sobie siły na to, co miało nastąpić, bo zaraz po nim wymierzono mi kolejny cios. Tym razem prosto w plecy i spadła zaraz na mnie lawina uderzeń. Raz za razem dwaj mężczyźni uderzali mnie zajadle kijami. Wypluwając słowo kafir [niewierny] pomiędzy stęknięciami spowodowanymi wysiłkiem. Kafir! – krzyczeli, mocniej uderzając kijem, jakby przywołując powód ataku, dodawali sobie sił. Kafir – po czym kij świstał w powietrzu, tuż przed uderzeniem spadając na sińce, które jeszcze chwilę temu traktowałem z taką delikatnością. Miny bólu eksplodowały na całych moich plecach, a ja z trudem łapałem oddech, nabierając powietrza, które każdy kolejny cios wyrzucał z moich płuc niczym czkawkę. Klęcząc, czułem, że się topię. Ponieważ ręce miałem nadal skute na plecach, nie byłem w stanie osłonić głowy, nie mogłem obronić się w żaden sposób przed tym, co mnie spotykało” – napisał bp Saad Sirop Hanna w książce „Porwany w Iraku”, która ukazała się nakładem Edycji Świętego Pawła. Książce niezwykłej, bo napisanej przez kapłana, który przez 28 dni, będąc na skraju życia i śmierci, walczył ze sobą i jakby mimowiednie powtarzał za Panem Jezusem: „Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie. Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty [niech się stanie]” (Mk 14, 36).

Opis tortur stosowanych wobec irakijskiego księdza, naładowanych nienawiścią religijną i polityczną, ma przy tym cechę szczególną: podobny jest do opisu tortur, których doświadczyli ks. Jerzy Popiełuszko, zakatowany przez komunistów, oraz inni zamordowani za wiarę księża: Rudolf Marszałek, Władysław Findysz czy Roman Kotlarz. Prześladowcy byli i tam, i tu podobni. Także ofiary – torturowane i mordowane. Przez komunistów, przez niemieckich nazistów. Jednych mordowano za innowierstwo, innych za wiarę. Katowano jednak z tą samą siłą. Z nienawiścią. Zabijano w zapamiętaniu.

Wiedziałem, że Bóg zawsze będzie ze mną

„Szczęśliwi, którzy zabiegają o pokój, ponieważ oni zostali nazwani synami Bożymi. Szczęśliwi, którzy są prześladowani za sprawiedliwość, ponieważ do nich należy królestwo niebieskie. Jesteście szczęśliwi, gdy was znieważają, prześladują i oczerniają z mojego powodu” (por. Mt 5, 9-11). Biskup cytuje kolejny fragment Pisma Świętego i pisze dalej: „Mój strach nie rozproszył się całkowicie. Nadal od czasu do czasu czułem, jak mnie ogarnia i dusi. Kiedy przyciskano pistolet do mojej skroni, kiedy w środku nocy wystrzeliwano pociski, kiedy leżałem skulony w bagażniku samochodu, a podróż się wydłużała, strach nieodłącznie mi towarzyszył. Jednak te słowa stanowiły dla mnie wyzwanie. Dla mojej wiary, dla mojego zawierzenia Chrystusowi i Bogu. (...) Prawdę mówiąc, nie spodziewałem się wtedy żadnego znaku i dopiero później miałem w pełni zrozumieć znaczenie tego wyzwania i płynącej z niego lekcji. Czasami myślałem, że było to zaproszenie do męczeństwa. (...) Nie mogę powiedzieć, że myśl ta nie napawała mnie lękiem. Zachowałem zimną krew podczas sytuacji próby, kiedy śmierć wydawała się najbardziej realistycznym zakończeniem mojej wierności wierze, a jednak bałem się każdej kolejnej próby i tego, kim się wtedy okażę. (...) Czułem, że jedynym znakiem, jaki otrzymam, będzie moja śmierć albo przetrwanie. Moja wiara nie zapewniała mnie, że zostanę ocalony, lecz że Bóg będzie ze mną bez względu na zakończenie”.

Książka napisana przez bp. Hannę jest niezwykła, bo opowiada o bliskości człowieka z Panem Bogiem na dwa dni, na dzień, na sekundę przed... niewiadomą. Mówi o próbowaniu siebie. W prawdzie. Bez bohaterstwa, bez patosu. To książka niezwykle czysta. Autor nie ukrywa, że stanowczo odrzucał od siebie uczucie nienawiści wobec porywaczy. Zamieścił w niej także podziękowanie dla jednego z pilnujących go terrorystów, który wspomagał go w cierpieniu i tym samym dawał nadzieję na przetrwanie.

Dotknięci wiarą

– Siłę przede wszystkim jednak dawała mi wiara – podkreślił bp Hanna podczas majowego spotkania autorskiego promującego jego książkę w siedzibie Episkopatu Polski. – To wiara w Boga trzymała mnie przy życiu przez te 28 trudnych dni i dawała nadzieję na to, że zostanę uwolniony. Dzięki niej także miałem siłę do tego, by dyskutować i spierać się z ludźmi, którzy mnie porwali. I by ich nie nienawidzić.

Gdy opowiadał o swym beznadziejnym wówczas położeniu, biskup często sięgał do czasu dzieciństwa. Czasu, kiedy został „dotknięty wielką wiarą”, kiedy podjął decyzję, że zostanie kapłanem. Wspominał też protest ojca, który zabiegał o to, by syn skończył świeckie studia. I skończył je. Został inżynierem aeronautyki. Ale o kapłaństwie ani na moment nie przestał myśleć. I wreszcie – seminarium, które ukończył z pierwszą lokatą, a które formowało jego dojrzewanie, utwierdzało go w miłości do Boga. Snuł swoje refleksje w czasie porwania, z opaską na oczach, zamknięty w ciemnym pomieszczeniu, i zadawał czasem dziecięce, choć fundamentalne pytania: „Czy nie byłem dla Ciebie dobry? Czy nie robiłem wszystkiego, o co mnie prosiłeś? Czy nie pomagałem ludziom, gdy tylko mogłem? Dlaczego mnie to spotyka? Dlaczego postawiłeś mnie w tym miejscu? Jaki to ma sens?”. Pytał, pytał, pytał. I nie uzyskiwał odpowiedzi. Tak wtedy, jak i dziś. Te same pytania zadaje w swojej książce, którą napisał po kilku latach od porwania. Tą opowieścią chciał uporządkować swój lęk. Jednak książka ta powstała przede wszystkim dlatego, by pokazać sytuację chrześcijan w Iraku – podkreślał. Ich dramat i obojętność świata na ich los. Chciał opowiedzieć o zabieraniu im domów, o wyganianiu z ich kraju, o pozbawianiu ich możliwości nauki, pracy. Książka jest również krótką wędrówką po wielu wiekach chrześcijaństwa na Bliskim Wschodzie. I o kraju dotkniętym wiarą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gorzów: Montaż hełmu na katedrze

2019-08-21 22:16

Agata Zawadzka

Wiele osób od chwili pożaru w lipcu 2017 roku obserwuje prace remontowe w gorzowskiej Katedrze. Do tej pory większość napraw dotyczyła wnętrza budynku.

Agata Zawadzka
Rozpoczęto montowanie hełmu na wieży katedralnej

Kilka tygodni temu na wieżę katedralna zaczęto wciągać drewniane bele, aby 19 sierpnia przejść do montażu konstrukcji hełmu. Na razie jest to drewniany, ośmioelementowy szkielet, który w najbliższym czasie zostanie obity deskami i pokryty papą. Niewykluczone, że do końca roku uda się także zamontować miedziane pokrycie. Już niedługo na wieże powróci także latarnia i kopuła. Przy okazji tworzenia konstrukcji zdemontowano i oddano do renowacji zegar, który doznał szkody w czasie pożaru. Jeśli wszystko ułoży się pomyślnie, to w grudniu, najprawdopodobniej w Wigilię Bożego Narodzenia, wierni będą mogli uczestniczyć w pierwszej od pożaru Mszy św.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Weigel: proces kard. Pella przypomina procesy stalinowskie

2019-08-22 13:46

vaticannews / Waszyngton (KAI)

Zaskakująca i niezrozumiała decyzja o odrzuceniu apelacji kard. Pella budzi bardzo poważne wątpliwości co do jakości wymiaru sprawiedliwości w Australii – uważa czołowy katolicki publicysta George Weigel. Jego zdaniem po tym, co się wydarzyło w stanie Victoria, nie można mieć pewności, czy jakikolwiek kapłan oskarżony o nadużycia seksualne będzie mógł liczyć na sprawiedliwy proces.

Ks. Cezary Chwilczyński

Weigel przypomina, że choć sędziowie odwoływali się do faktów i materiału dowodowego, to w tej sprawie nie było żadnych faktów ani dowodów. Kard. Pell został skazany wyłącznie na podstawie zeznań domniemanej ofiary, a zeznania świadków obrony zostały arbitralnie zakwestionowane, uznano, że nie mogą oni dobrze pamiętać tamtych wydarzeń. W opinii biografa Jana Pawła II sytuacja jest bardzo niebezpieczna. „Coś poważnego dzieje się z prawem karnym w stanie Victoria, gdzie postępowanie sądowe przypomina to, co działo się w Związku Radzieckim za rządów Stalina. Tam również zarzuty uznawano za wiarygodne wyłącznie na podstawie niepotwierdzonych zeznań” – pisze Weigel.

Zauważa on, że proces kard. Pella budzi też poważne wątpliwości w środowisku prawniczym w Australii, niszczy on bowiem reputację wymiaru sprawiedliwości w tym kraju. Wielu prawników, w przeciwieństwie do ideologów, liczyło na pozytywne rozpatrzenie apelacji. Teraz natomiast rozsądni ludzie będą się zastanawiać nad stanem australijskiej praworządności, nad tym, czy bezpiecznie jest podróżować i robić interesy w Australii, w takim klimacie społecznym i politycznym, w którym histeria tłumu może w oczywisty sposób wypłynąć na ławę przysięgłych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem