Reklama

Wiara

Bp Nitkiewicz prosi o modlitwę za akty bluźniercze

O odśpiewanie po każdej Mszy św. suplikacji "Święty Boże, Święty Mocny" jako przebłagania za bluźniercze akty wymierzone w Eucharystię i najświętsze symbole wiary katolickiej – prosi wiernych bp Krzysztof Nitkiewicz w specjalnym komunikacie, aby to uczynili w najbliższą niedzielę.

[ TEMATY ]

nitkiewicz

Bożena Sztajner/Niedziela

Bp Krzysztof Nitkiewicz, ordynariusz sandomierski

„Moi Drodzy, w najbliższą niedzielę 23 czerwca br. odśpiewajmy po każdej Mszy świętej suplikację “Święty Boże, Święty Mocny” jako przebłaganie z bluźniercze akty wymierzone w Eucharystię i najświętsze symbole naszej wiary, do których doszło ostatnio w Polsce. W obliczu eskalacji nienawiści do Kościoła katolickiego ze strony niektórych środowisk i mediów, odmówmy także jeden dziesiątek Koronki do Bożego Miłosierdzia” – prosi biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz.

Modlitwy przebłagalne odbędą się we wszystkich diecezjach.

2019-06-22 09:40

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Sprawa jest złożona

Niedziela Ogólnopolska 41/2019, str. 24-25

[ TEMATY ]

Ukraina

bp Krzysztof Nitkiewicz

nitkiewicz

Bożena Sztajner/Niedziela

Bp Krzysztof Nitkiewicz, ordynariusz sandomierski

O dialogu katolicko-prawosławnym i problemach związanych z powstaniem Prawosławnej Cerkwi Ukrainy z bp. Krzysztofem Nitkiewiczem, przewodniczącym Rady ds. Ekumenizmu KEP, rozmawia ks. Wojciech Kania

KS. WOJCIECH KANIA: – Według różnych danych statystycznych, w Polsce mieszka od 1 do 2 mln Ukraińców. Niektórzy z nich przychodzą do naszych świątyń lub w inny sposób uczestniczą w życiu Kościoła katolickiego. Zawierają także małżeństwa z katolikami. Jak Ksiądz Biskup ocenia taką integrację na płaszczyźnie religijnej?

BP KRZYSZTOF NITKIEWICZ: – Powinniśmy pamiętać, że mieszkańcy Ukrainy są w zdecydowanej większości prawosławni. Mówi się o 71 proc., chociaż religijność kształtuje się nierównomiernie. Ateizacja prowadzona w czasach ZSRR odcisnęła swoje piętno szczególnie na wschodzie kraju. Na Ukrainie są także grekokatolicy, łacinnicy, Ormianie apostolscy i katoliccy, protestanci. Obok nich jest spora grupa nieochrzczonych. Gdy Ukraińcy przyjeżdżają do naszego kraju, mogą znaleźć parafie odpowiadające swojej przynależności kościelnej. Jest ważne, abyśmy nie uprawiali przy tej okazji prozelityzmu i nie robili z nich na siłę lub podstępem katolików. Jednocześnie trzeba uczynić wszystko, aby czuli się wśród nas dobrze – jest to także szansa, żeby poznać inne Kościoły, ich liturgię i zwyczaje.

– O naszych wschodnich sąsiadach zrobiło się ostatnio głośno w związku z powstaniem Prawosławnej Cerkwi Ukrainy.

– Owszem, sporo się na ten temat mówiło w środkach masowego przekazu, z tym że w centrum uwagi znalazły się głównie relacje Ukraina – Rosja, a także kampania przed wyborami prezydenckimi na Ukrainie. Powszechnie wiadomo, że prezydent Petro Poroszenko bardzo mocno się zaangażował w sprawę utworzenia jednej samodzielnej, czyli autokefalicznej Cerkwi prawosławnej na Ukrainie. Miała ona powstać z istniejących dotychczas: Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej, związanej hierarchicznie z patriarchatem moskiewskim, Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Kijowskiego oraz Ukraińskiej Autokefalicznej Cerkwi Prawosławnej. Ostatecznie połączyły się tylko dwie ostatnie i utworzyły Prawosławną Cerkiew Ukrainy. Nazwisko Poroszenki znalazło się w tomosie, porównywalnym do naszej bulli apostolskiej. W związku z tym jego rywal do prezydentury Wołodymyr Zełenski, wówczas aktor i komik, robił sobie niewybredne żarty z cerkiewnej terminologii. Już jako prezydent spotkał się z patriarchą Bartłomiejem, ale przecież w internecie nic nie ginie. Tomos nadający autokefalię został podpisany 5 stycznia br. przez patriarchę ekumenicznego Bartłomieja, który dzień później w Fanarze (Stambuł) przekazał go Epifaniuszowi (Dumence) wybranemu na zwierzchnika nowej Cerkwi.

– Co to może oznaczać dla nas, katolików?

– Uważam, że jest to wewnętrzna sprawa prawosławia, do której nie powinniśmy się mieszać. Tym bardziej że ani Ojciec Święty Franciszek, ani watykański sekretarz stanu, ani żadna dykasteria Kurii Rzymskiej nie wypowiedzieli się oficjalnie na ten temat. Owszem, w dzienniku „L’Osservatore Romano” ukazała się 7 stycznia br. relacja ze wspomnianego wydarzenia w Fanarze, lecz każde słowo było wyważone. Rzym nie wydał również żadnych wiążących instrukcji, jeśli chodzi o relacje z duchownymi i wiernymi Prawosławnej Cerkwi Ukrainy. Jeśli więc idzie o płaszczyznę duszpasterską, obowiązują nas przepisy Kodeksu prawa kanonicznego i nimi trzeba się kierować. Należy jednak pamiętać, że przed trzema laty Franciszek wprowadził zmiany w normach dotyczących sakramentów chrztu i małżeństwa. Chodziło o to, aby współbrzmiały one z Kodeksem kanonów Kościołów wschodnich, który został wydany 7 lat po kodeksie łacińskim.

– Czy zaistniała sytuacja nie wpłynie negatywnie na dialog katolicko-prawosławny?

– Są już konsekwencje dotyczące Międzynarodowej Komisji mieszanej do dialogu teologicznego między Kościołem katolickim a Kościołem prawosławnym. Miałem okazję uczestniczenia w dwóch ostatnich jej posiedzeniach, w Ammanie i Chieti. Współprzewodniczącym komisji jest obok kard. Kurta Kocha hierarcha patriarchatu konstantynopolitańskiego abp Hiob (Getcha). Dlatego już 19 października 2018 r. metropolita Hilarion poinformował papieża Franciszka, że z powodu ingerencji patriarchy Bartłomieja w sprawy Cerkwi na Ukrainie patriarchat moskiewski zawiesił swoje uczestnictwo w pracach wspomnianej komisji. Dialog bilateralny Moskwa – Rzym jest natomiast kontynuowany. Podobnie zresztą jak dialog Rzym – Konstantynopol, czego wyrazem było przekazanie patriarsze Bartłomiejowi relikwii św. Piotra Apostoła. Pewien niepokój wzbudza wypowiedź Epifaniusza, który nie wykluczył w przyszłości zjednoczenia jego Cerkwi z „patriotyczną Cerkwią Ukrainy”, czyli z grekokatolikami. Dlatego bardzo dobrze się stało, że w ostatnim czasie Franciszek spotkał się w Rzymie najpierw z synodem stałym Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej, a na początku września z całym (wielkim) synodem złożonym ze wszystkich biskupów. Biorąc jeszcze pod uwagę wojnę w Donbasie i aneksję przez Rosję Krymu, sytuacja na Ukrainie wymaga naprawdę wielkiej mądrości.

– Jest jakaś szansa na uznanie Prawosławnej Cerkwi Ukrainy przez wszystkie prawosławne patriarchaty i Cerkwie autokefaliczne?

– Powtórzę, że mogę mówić jedynie z pozycji obserwatora, chociaż ta problematyka jest mi bliska. Pod koniec sierpnia niektóre media ogłosiły, niezgodnie z prawdą, że Grecka Cerkiew Prawosławna uznała Prawosławną Cerkiew Ukrainy. Tymczasem chodziło o komunikat z posiedzenia synodu stałego (a więc ograniczonej liczbowo grupy hierarchów), który wypowiedział się ogólnie na temat kanonicznego prawa patriarchy ekumenicznego Konstantynopola do udzielenia autokefalii oraz przywileju przysługującego zwierzchnikowi Cerkwi Greckiej abp. Hieronimowi II, żeby zajmować się sprawą uznania nowej Cerkwi na Ukrainie. Arcybiskup Hieronim już zapowiedział, że nie podejmie żadnych działań, lecz przekaże tę kwestię do rozpatrzenia Świętemu Synodowi Cerkwi Greckiej, który liczy ok. 80 biskupów. Bo chociaż w przeszłości Konstantynopol udzielał autokefalii różnym Cerkwiom, to jednak przypadek ukraiński wygląda zupełnie inaczej. To jest jak na razie jedyna „nowość” – pozostałe patriarchaty i Cerkwie autokefaliczne nie podjęły żadnych działań w kierunku uznania decyzji Konstantynopola, mają natomiast różne wątpliwości.

– Czego dotyczą punkty sporne?

– Zacznę od tego, że my, katolicy, patrzymy na prawosławie przez pryzmat naszej teologii i prawa kanonicznego, co może prowadzić do niewłaściwych wniosków. Sprawa jest niewątpliwie złożona. Wspomnę tylko, że chodzi głównie o zakres uprawnień patriarchy ekumenicznego, o cerkiewną jurysdykcję na Ukrainie, która do 1686 r. należała, owszem, do Konstantynopola, ale potem została przekazana Moskwie. Nawiasem mówiąc, historycznym tłem są tutaj wojny Rzeczypospolitej z Rosją i Turcją oraz unia brzeska. Chodzi wreszcie o status kanoniczny Epifaniusza, który otrzymał sakrę biskupią (chirotonię) od „patriarchy” Filareta w momencie, gdy ten, z powodu samowolnego utworzenia na Ukrainie tzw. patriarchatu kijowskiego, był ekskomunikowany i przeniesiony do stanu świeckiego. W przypadku terytorium kanonicznego i jurysdykcji podobne problemy występują w niektórych katolickich Kościołach wschodnich, szczególnie teraz, w dobie masowej emigracji. Nie można również zapominać, że w przypadku Ukrainy sprawą interesują się Rosja i przynajmniej kilka innych krajów. O wiele bardziej złożony wydaje się natomiast problem biskupa, który został wydalony ze stanu duchownego, a następnie przywrócony do swojej rangi hierarchicznej, bo taką decyzję podjął patriarcha Bartłomiej wobec Filareta (Denysenki) i Makarego (Małetycza) i zdjął z nich ekskomunikę. Jaką wartość mają podejmowane przez niego akty władzy święceń i rządzenia po depozycji i obecnie? Myślę, że warto tutaj sięgnąć po komunikat Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego z 15 listopada ub.r. Może jakiś katolicki teolog wzruszy ramionami, bo nie będzie widział problemu. Nasze kryteria teologiczne oraz prawne mają tu jednak ograniczone zastosowanie. Prawosławie ma swoje cerkiewne kanony, swój sposób postępowania i na pewno znajdzie się właściwe rozwiązanie.

CZYTAJ DALEJ

Warszawa: obchody 77 rocznicy rzezi wołyńskiej

2020-07-10 10:55

[ TEMATY ]

zbrodnia wołyńska

Wołyń

rzeź wołyńska

wikipedia.org

W sobotę 11 lipca przypada Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. Z tej okazji w Warszawie odbędą się uroczystości upamiętniające zorganizowane przez Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Uroczystości rocznicowe rozpoczną się o godz. 10:30 Mszą świętą celebrowaną w Katedrze Polowej Wojska Polskiego w intencji ofiar rzezi wołyńskiej oraz poległych, zmarłych i żyjących żołnierzy 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej.

W południe na placu Marszałka Józefa Piłsudskiego na płycie Grobu Nieznanego Żołnierza złożone zostaną wieńce.

O godz. 13:00 przy pomniku Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu oraz przy pomniku 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej przy Skwerze Wołyńskim (ul. Gdańska) odbędzie się apel pamięci połączony z ceremonią złożenia wieńców oraz wiązanek kwiatów.

Przed rozpoczęciem uroczystości wszyscy uczestnicy będą mogli pobrać od pracowników Urzędu jednorazowe maseczki ochronne.

W niedzielę 11 lipca 1943 roku oddziały UPA dokonały skoordynowanego ataku na 99 polskich miejscowości na Wołyniu. Było to apogeum mordów prowadzonych od lutego 1943 roku do wiosny 1945 roku. Badacze obliczają, że tylko tego jednego dnia mogło zginąć ok. 8 tys. Polaków – głównie kobiet, dzieci i starców. Ludność polska ginęła od kul, siekier, wideł, noży i innych narzędzi, nierzadko w kościołach podczas Mszy św. i nabożeństw. Powszechnie przyjęło się, że 11 lipca obchodzona jest rocznica zbrodni wołyńskiej. Zbrodnię, kwalifikowaną przez pion śledczy IPN jako ludobójstwo, przeprowadzili nacjonaliści ukraińscy z OUN-B i UPA na ludności polskiej Wołynia, Galicji Wschodniej, a także części Lubelszczyzny, Podkarpacia i Polesia. Szacuje się, że w jej wyniku w latach 1943–1945 zamordowano ok. 100 tys. Polaków.

22 lipca 2016 Sejm RP ustanowił 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. Sejm oddał w niej hołd wszystkim obywatelom II Rzeczypospolitej zamordowanym przez ukraińskich nacjonalistów w latach 1943–1945.

CZYTAJ DALEJ

Pomoc dla niepełnosprawnych

2020-07-10 21:02

Pomoc dla niepełnosprawnych

Dzięki wparciu Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i innych instytucji udało się utrzymać wiele miejsc pracy. Podjęto ograniczenie ryzyka zakażenia m.in. w Domach Pomocy Społecznej.

Środowiskowe Domy Samopomocy, Warsztaty Terapii Zajęciowej, Centra Integracji Społecznej i inne placówki wsparcia dziennego, do których uczęszczają osoby z niepełnosprawnościami zostały zamknięte 11 marca, jednak mimo że nie prowadziły swojej standardowej działalności, otrzymywały stuprocentowe dofinansowanie do swoich działań. Jak informuje Ewa Kopolovets, dyrektor Wydziału Polityki Społecznej i Zdrowia Świętokrzyskiego Urzędu Wojewódzkiego w Kielcach, przed ponownym otwarciem placówek wojewoda dostarczył do nich środki ochrony osobistej, tj. maseczki, płyny do dezynfekcji, przyłbice i fartuchy.

– Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej rozstrzygnęło też konkurs na programy z Funduszu Solidarnościowego. W przyszłym tygodniu wojewoda podpisze umowy na dotacje z jednostkami, które otrzymają wsparcie w ramach programu "Opieka Wytchnieniowa" oraz na usługi opiekuńcze dla osób niepełnosprawnych. Łącznie przekazane zostanie wsparcie w wysokości prawie sześć milionów złotych – informuje Ewa Kopolovets.

Andrzej Michalski, dyrektor oddziału świętokrzyskiego Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, podkreślił, że PFRON przez cały czas wspiera pracodawców, którzy zatrudniają osoby z niepełnosprawnościami. – Od 1 kwietnia zwiększyliśmy dofinansowanie do wynagrodzeń osób z niepełnosprawnościami, jak również dodatki za schorzenia specjalne. Wspieramy także zakłady aktywności zawodowej, które miały problemy w tym okresie. Mogą one uzyskiwać rekompensaty do wynagrodzeń dla osób niepełnosprawnych – wylicza dyrektor Michalski.

Do tej pory w całym kraju przyznano 49 takich rekompensat na kwotę 600 tysięcy złotych. Dzięki pomocy PFRON-u od początku pandemii udało się utrzymać 280 tysięcy miejsc pracy osób niepełnosprawnych.

– Żadne nie zostało zlikwidowane. Nie stracili pracy także pracownicy zatrudnieni w placówkach świadczących pomoc dla osób niepełnosprawnych, nawet gdy ich działanie zostało czasowo wyłączone lub ograniczone – uzupełnia senator Krzysztof Słoń.

Alina Rogula, dyrektor Domu Pomocy Społecznej im. św. Brata Alberta przy ul. Żeromskiego w Kielcach, podkreśla, że dzięki wsparciu finansowemu uczestnicy warsztatów terapii zajęciowej i ich rodziny mogli łatwiej przetrwać kryzys, który nadal trwa.

– Ta sytuacja najbardziej dotknęła Domy Pomocy Społecznej. W nich nie da pracować się zdalnie i ciężko jest zachować dystans, bo z człowiekiem trzeba być blisko. Nasze mieszkanki nie mogą korzystać z wyjść, a odwiedziny są tylko przez szybę i to jest dla nich dużym problemem – stwierdza.

Od początku pandemii, w województwie świętokrzyskim, przypadki zakażenia koronawirusem odnotowano w trzech Domach Pomocy Społecznej.

Oprac. A.D.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję