Reklama

Abp Jędraszewski: trzeba bronić krzyża za wszelką cenę

2019-06-26 11:20

Archidiecezja Krakowska, jt/ lk / Kraków (KAI)

screenshot/www.youtube.com

Trzeba bronić za wszelką cenę krzyża na Giewoncie, krzyża w Waszych sercach oraz wszędzie, gdzie go spotkacie. Bo to znak miłości Boga do człowieka, przebaczenia, zwycięstwa, nadziei dla wszystkich - mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski podczas bierzmowania w parafii pw. św. Kazimierza w Kościelisku.

W homilii abp Jędraszewski zauważył, że młodzi ludzie po wysłuchaniu słów Ewangelii i Dziejów Apostolskich wyrażają wobec wszystkich zebranych chęć przyjęcia Ducha Świętego, aby tak jak apostołowie świadczyć o Chrystusie w świecie, mężnie wyznawać chrześcijańską wiarę i według niej żyć.

– Z jednej strony wpisujecie się w wielką, wspaniałą historię Kościoła, w trwające wiele wieków dzieje wspaniałych świadków Jezusa. Z drugiej strony bierzecie na siebie odpowiedzialność za to, żeby pozostać świadkami Chrystusa, gotowymi nawet na chwile niełatwe: odrzucenia, wyśmiania, narażenia swego zdrowia i życia dla Jezusa – powiedział, zwracając się do młodych.

Przyznał, że współcześnie wszyscy cieszą się swobodą głoszenia Chrystusa i wyznawania swej wiary, ale nie można stwierdzić, co przyniesie przyszłość. Należy jednak patrzeć w nią z nadzieją, że dzięki łasce Ducha Świętego bierzmowani pozostaną zawsze wierni Jezusowi.

Reklama

Metropolita zwrócił uwagę na krzyże zawieszone na ich piersiach, które poświęcone staną się pamiątką tego wyjątkowego dnia, ale przede wszystkim powinny mówić o wielkiej miłości Boga do człowieka oraz o zwycięstwie Jezusa nad złem. Powinny także przypominać o tym, że należy otaczać czcią i szacunkiem wszystkie napotkane krzyże, a w razie potrzeby – bronić ich.

Abp Jędraszewski porównał je do krzyża na Giewoncie, który króluje nad Polską. Św. Jan Paweł II mówił, że należy przy nim trwać i otaczać szacunkiem wszystkie krzyże od Tatr pod Bałtyk. Metropolita przypomniał, że wciąż są ludzie, którzy nie chcą krzyży w przestrzeni publicznej i próbują zakłamać rzeczywistość. Należy jednak bronić tego znaku nadziei i zwycięstwa bez względu na cenę.

– Kto jest przy krzyżu i z krzyżem Jezusa Chrystusa, ten zwycięża świat, jest uczestnikiem słów Jezusa „Nie lękajcie się. Jam zwyciężył świat”. Wszelkie zło, to co jest niedobre, On zwycięży. Ci, którzy są z Chrystusem także zwyciężają – powiedział hierarcha i podkreślił, że zebrani modlą się, by młodzi ludzie pozostali wiernymi świadkami Jezusa, który do końca umiłował człowieka.

Parafia w Kościelisku została oficjalnie uznana przez Ministerstwo Wyznań religijnych i Oświecenia w Warszawie oraz wojewodę krakowskiego w 1918 r. Kościół w stylu zakopiańskim zaprojektował uczeń Witkiewicza – Eugeniusz Wesołowski, a witraże bratanek Jana Matejki – Stefan Matejko.

Znajdują się w nim dwa wyjątkowe wizerunki Jezusa – Chrystus w pasiaku nieznanego artysty, który został namalowany w Oświęcimiu i przywieziony do Kościeliska przez ks. Adama Ziembę oraz obraz Jezusa Miłosiernego, autorstwa Adama Chyły, który stworzył obraz znajdujący się w Sanktuarium w Krakowie Łagiewnikach.

Tagi:
abp Marek Jędraszewski

Abp Jędraszewski w Gdańsku: Solidarność to upominanie się o drugiego człowieka

2019-11-09 07:32

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej, tk / Kraków (KAI)

- Nie rezygnujmy z tego, co stanowi o istocie polskiej solidarności, która od samego początku była upominaniem się o człowieka – apelował w piątek abp Marek Jędraszewski podczas wystąpienia na konferencji naukowej „Solidarność: od godności człowieka do ponadnarodowej współpracy”, która w dniach 8-9 listopada odbywa się w Gdańsku.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

W homilii podczas Mszy, której przewodniczył abp Sławoj Leszek Głódź w gdańskiej bazylice pw. św. Brygidy abp Jędraszewski przypomniał, że u początków wszystkiego jest miłość Boga do człowieka. Jezus posyłając swych uczniów nakazuje im, aby szli na cały świat i nauczali narody, by ludzie odpowiadali na ten wielki dar Boga swoją wiarą.

Metropolita krakowski zauważył, że Bóg jest solidarny z ludźmi, ponieważ darował im Swego Syna za zbawienie świata. Natomiast solidarność międzyludzka, budowana na fundamencie Jezusa Chrystusa to mówienie drugiemu prawdy, dzięki której wzrasta poczucie wspólnoty. - Ta konferencja ukazuje nowy wymiar solidarności, nauki i pracy – powiedział abp Jędraszewski. – Uczestnictwo w tej Mszy św. wskazuje na najbardziej głębokie pokłady tego, czym jest solidarność. Bo oto stajemy wobec tajemnicy Boga, który za nas się ofiaruje i nas poucza – dodał.

Już podczas konferencji metropolita krakowski wskazał na korzenie zdarzeń z roku 1980, w tym „czarny czwartek” w Poznaniu, 28 czerwca 1956 r. Przywołał wydarzenia z 1981 r., gdy w Poznaniu wzniesiono pomnik poznańskiego czerwca, na którym znajdują się słowa „O Boga, za wolność, prawo i chleb”. Przypomniał też kolejne wydarzenia, będące zmaganiami o Boga, wolność i chleb: wypadki marcowe z 1968 r., tragedię na Wybrzeżu w 1970 r., "ścieżki zdrowia" z 1976 r.

Abp Jędraszewski zauważył, że żądania robotników z 1980 r. odniosły się do treści, z którymi wystąpili mieszkańcy Poznania z 1956 r. Podczas fali protestów w Gdańsku na bramach stoczni zawieszono obraz Matki Najświętszej i Jana Pawła II, a ludzie tłumnie brali udział w nabożeństwach. - To dawało siłę i nadzieję w czasie trudnym i niepewnym – zaznaczył metropolita krakowski. Przebłysk wolności został wyrażony w przesłaniu do krajów ówczesnej Europy Wschodniej z 1981 r.

- Realizując solidarnie dobro wspólne człowiek rozwija się, staje się podmiotem i ma poczucie osobistej godności i wartości. Może to utraci, gdy będzie uciekał i chronił się w konformizmie lub stosował postawę, która każe zamykać oczy na problemy drugiego człowieka – powiedział metropolita krakowski. Przypomniał, że papież pisał o postawach solidarności i sprzeciwu, które tworzą przyszłość dla społeczeństw. „Solidarność” podkreślała, że istotnym jest człowiek, polski naród i wierność tradycji, która jest nierozerwalnie związana z chrześcijaństwem. Metropolita stwierdził, że solidarność ludzi pracy, odzyskujących siebie i swoją godność doprowadziła w 1989 r. do upadku Muru Berlińskiego.

Schemat Bóg - godność człowieka – rodzina - naród, który pojawia się we wszystkich ważnych dokumentach Jana Pawła II, jest dziś podważany - stwierdził hierarcha dodając, że z Zachodu przychodzą nowe niebezpieczeństwa. Neguje się Boga w myśl haseł z rewolucji 1968 roku: „ani Boga, ani mistrza, Bogiem jestem ja” oraz „zabrania się zabraniać”. Abp Jędraszewski stwierdził, że pojawia się postprawda, pochwała przyjemności, które przyjmują destrukcyjny kształt.

– To co mówię jest apelem, by nie zrezygnować z tego co stanowi o istocie polskiej solidarności, która od samego początku była upominaniem się o człowieka (...) Wtedy kiedy człowiek upomina się o bliźniego i czuje się stróżem swego brata (...) głosi prawdziwy humanizm – powiedział metropolita krakowski i zaznaczył, że należy także dbać o narodową tradycję.

Konferencja naukowa „Solidarność: od godności człowieka do ponadnarodowej współpracy”, odbywa się w Gdańsku od 8 do 9 listopada 2019 roku. Jej częścią była inauguracja pracy Rady Naukowo-Programowej Międzynarodowego Centrum Badań nad Fenomenem Solidarności (MCBFS). Jest to jednostka naukową Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, działającą we współpracy z Komisją Krajową NSZZ „Solidarność”.

- Pragnę pogratulować Międzynarodowego Centrum Badań nad Fenomenem Solidarności. Mam nadzieję, że ta myśl św. Jana Pawła II sprzed lat o Solidarności na nowo ożyje - podkreślił w trakcie konferencji abp Głódź.

Centrum Badań nad Fenomenem Solidarności zostało powołane 19 czerwca 2018 r. przez abp. Marka Jędraszewskiego, Wielkiego Kanclerza UPJPII oraz Piotra Dudę, Przewodniczącego KK NSZZ „Solidarność”. Celami MCBFS są przede wszystkim: wzajemna współpraca naukowa zmierzająca do lepszego zrozumienia fenomenu solidarności, a także tworzenie duchowo-intelektualnego zaplecza dla zgłębiania i wzmacniania idei solidarności w aspekcie antropologiczno-moralnym oraz inicjatyw podejmowanych przez KK NSZZ „Solidarność” w oparciu o katolicką naukę społeczną oraz etykę chrześcijańską.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dusze czyśćcowe zawsze pomogą

2019-10-22 12:59

Wysłuchała: Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 43/2019, str. 14-15

Od wielu lat praktykuję modlitwę za dusze czyśćcowe i jestem przekonana o jej niezwykłej skuteczności – mówi s. Agnieszka, franciszkanka

stock.adobe.com

Jak to się zaczęło? Byłam młodą zakonnicą, rozpoczęłam naukę w szkole pielęgniarskiej. Mieszkałam w klasztorze. Pewnej nocy poczułam, że ktoś wszedł do pokoju, ale nikogo nie widziałam. Na pytanie, kim jest, nie otrzymałam od przybysza żadnej odpowiedzi. Wówczas poczułam paraliżujący strach. Gdy zjawa zniknęła, zerwałam się z łóżka, padłam na kolana i zaczęłam się żarliwie modlić. Prosiłam Boga, by nigdy więcej nikt z tamtego świata do mnie nie przychodził, bo zwyczajnie po ludzku się boję. W zamian obiecałam stałą modlitwę za dusze czyśćcowe. Podobnej sytuacji doświadczyłam kilka lat później. Szłam na Mszę św. za zmarłe siostry z naszego zgromadzenia i w pewnej chwili dostrzegłam postać ubraną w stary strój zakonny (sprzed reformy strojów), jak zmierza do kaplicy. Pomyślałam, że przyszła prosić o modlitwę i trzeba jej tę modlitwę dać.

Zaczęłam praktykować modlitwę za dusze czyśćcowe. Z czasem przekonywałam się coraz bardziej o jej skuteczności. Kiedyś usłyszałam, że nie ma takiej prośby, zanoszonej za przyczyną dusz w czyśćcu cierpiących, która nie byłaby wysłuchana przez Pana Boga, jeśli jest zgodna z Jego wolą. Obiecałam, że w każdy poniedziałek będę ofiarowywać Mszę św., Komunię św., Różaniec, brewiarz, nawet jakieś doznane cierpienia i przykrości w intencji cierpiących w czyśćcu. I praktykuję to do dzisiaj. Dusze czyśćcowe to pamiętają. Gdybym zapomniała o tej intencji i modlitwę ofiarowała za kogoś innego, one się przypominają. Zaczynam odczuwać, że coś jest nie tak, spoglądam na kalendarz: poniedziałek, zapomniałaś o czymś – zdaje się, że chcą mi przypomnieć.

Dostrzegam też znaki pomocy ze strony dusz czyśćcowych, bo one nam pomagają, wypraszając łaski u Boga. Sobie nie mogą już nic wyprosić, ich czas zdobywania zasług dla siebie się zakończył, ale mogą pomóc nam, żyjącym jeszcze na ziemi. Nigdy nie oczekiwałam jakichś szczególnych czy wyjątkowych doznań, przekonałam się jednak, że ich wstawiennictwo ma niezwykłą moc. Kiedy idę do pracy, nieraz na nocną zmianę, przechodzę koło cmentarza, i wtedy rozmawiam z duszami czyśćcowymi. Proszę: – Pomóżcie mi, aby ten dyżur był spokojny, ja też wam pomogę modlitwą. I te dyżury są spokojne.

Modlitwa za umierających

W szpitalu codziennie ocieram się o cierpienie i śmierć. Zachęcam pacjentów, aby wzięli do ręki różaniec i się modlili. – W szpitalu nie ma bezrobocia – mówię żartobliwie. – My was obsługujemy, ale wy też musicie coś robić. Co godzinę za jakąś duszę czyśćcową ofiarować modlitwę, ból, niewygodę szpitalnego łóżka. Jak wy im pomożecie, to one też wam kiedyś pomogą. Wielu pacjentów podejmuje tę modlitwę, nawet z wielką radością.

Pracuję w szpitalu, więc mam kontakt z ludźmi umierającymi. Często jestem przy konających. Wiele świeckich pielęgniarek się boi – a ja nie. Trzymam pacjenta za rękę i się modlę. Odmawiam Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Proszę aniołów i dusze czyśćcowe, by pomogły konającemu przejść na tamten świat. Odczuwam ich obecność. To są dusze, którym umierający wyświadczał dobro, pomoc. One teraz mu się odwdzięczają i pomagają przejść na drugą stronę.

Kiedyś miałam taki przypadek. Pacjentka, która była w całkiem dobrej formie i nic nie wskazywało na to, że będzie umierać, zawołała nagle: Siostro, proszę szybko przyjść, pomóc mi się przebrać, zrobić fryzurę, bo oni już czekają. Pielęgniarki były zdziwione: kto czeka? Nie było nikogo, tylko trzy pacjentki w sali. Po przebraniu i uczesaniu chora zmarła z uśmiechem na twarzy. Ciarki nas przeszły. Ktoś po nią przyszedł, ona widziała te osoby. Ja wierzę, że to były dusze zmarłych. Święty Ojciec Pio w swojej książce wspominał, że gdy umieramy, przychodzą po nas dusze naszych bliskich zmarłych oraz te dusze czyśćcowe, za które się modliliśmy. Przychodzą, by pomóc nam przejść na tamtą stronę.

Woda święcona odstrasza złe duchy

Zawsze mam przy sobie wodę święconą. Postarałam się, aby była ona także na oddziale, na którym pracuję. Święcę chorych. Kiedy wkładamy rękę do kropielnicy, warto zrzucić kilka kropel, mówiąc na głos: „Za dusze czyśćcowe”. Przy konających woda święcona jest niezbędna.

Na stażu zawodowym na chirurgii miałam konającego pacjenta. Miał raka przełyku, nie mógł mówić, tylko pokazywał wzrokiem, czego chce. To było w święta Bożego Narodzenia. Cały czas zerkał na swoją szafkę przy łóżku i na mnie. Nie wiedziałam, jak mu pomóc. W końcu otworzyłam szufladkę, a tam w słoiczku była woda święcona. Pokropiłam go i za chwilę ten pacjent zmarł. Był to dla mnie znak, że przy konającym jest zły duch, który walczy o jego duszę.

Często się modlę za umierających. Nie jest istotne, czy znamy tego umierającego czy jest to dla nas ktoś z drugiego końca świata. Śmierć dla człowieka, nawet wierzącego, jest momentem szczególnym w życiu. Codziennie umiera wiele osób, które przez całe swoje życie nigdy nie myślały o Panu Bogu albo które z Nim walczyły. Ale właśnie w momencie śmierci dokonuje się decydujący wybór człowieka co do wieczności.

Możemy im pomóc

Gdy praktykujemy modlitwę za umierających, w szczególności za zatwardziałych grzeszników, musimy jednak okazać wiele czujności, szatan bowiem szuka zemsty. Rzeczywiście zachowuje się jak „lew ryczący (por. 1 P 5, 8)”, bo w tym decydującym momencie, z powodu nawrócenia grzesznika, traci łup, nad którym pracował przez całe lata.

Ludzie często odczuwają, że przychodzą do nich zmarli członkowie rodziny. Może to jest sugestia pod wpływem przeżyć związanych z odejściem, pogrzebem. Ale jeśli się tak zdarzy, to należy się za tę osobę modlić, zapytać, czego pragnie. Nie wolno jednak przywoływać dusz z czyśćca: „Przychodzą po prostu, kiedy Pan Bóg im pozwoli postarać się o szybsze wybawienie” – wyjaśniała Maria Simma, która miała dar kontaktu z duszami czyśćcowymi. Ale trzeba być bardzo ostrożnym, bo to może być zły duch. Wielu ludzi angażuje się w wywoływanie duchów, w spirytyzm, a to jest bardzo niebezpieczne, wchodzi się na grząski grunt. Nie można oczekiwać, że dusza przyjdzie, będzie pukać lub dawać jakieś inne znaki.

Święty Ojciec Pio, który miał dar rozmawiania z duszami czyśćcowymi, mówił, że ktokolwiek do niego przyszedł z tamtego świata, prosił, wręcz żebrał o modlitwę, o Eucharystię. Duszom czyśćcowym możemy pomóc przez modlitwę, dobre uczynki, odwiedzenie grobu, odpusty, ofiarowanie Eucharystii i Komunii św. Nie zapominajmy o nich, a sami się przekonamy, że dzięki ich wstawiennictwu możemy dokonać wręcz cudów. Nie oczekujmy spektakularnych wizji czy ingerencji w nasze życie, lecz dostrzegajmy ich pomoc w życiu codziennym; uczmy się miłości do nich, a one też będą nas obdarzać szczególną miłością. Między nami a nimi jest przepaść momentu śmierci, ale zawsze można ją pokonać przez pomost miłości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek podkreśla wkład świeckich w dzieło ewangelizacji

2019-11-13 10:52

st (KAI) / Watykan

O znaczeniu wkładu osób świeckich, a zwłaszcza małżonków w dzieło ewangelizacji przypomniał Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej w Watykanie. Kontynuując cykl katechez na temat Księgi Dziejów Apostolskich papież przypomniał wzór małżonków Akwili i Pryscylli, którzy ugościli św. Pawła i byli jego współpracownikami, tworząc Kościół domowy w Koryncie, Efezie i Rzymie. Słów Franciszka na placu św. Piotra wysłuchało dzisiaj około 14 tys. wiernych, w tym 2.2 tys. uczestników czeskiej pielgrzymki narodowej z okazji 30. rocznicy kanonizacji św. Agnieszki Czeskiej.

Grzegorz Gałązka

Ojciec Święty przypomniał, że Akwila i Pryscylla (lub Pryska) byli Żydami zmuszonymi do przeniesienia się z Rzymu do Koryntu, kiedy cesarz Klaudiusz nakazał wydalenie Żydów z Wiecznego Miasta (por. 18, 2). Papież zaznaczył, że udzielając gościny Pawłowi przyjmowali oni nie tylko osobę Apostoła, ale także głoszone przez niego orędzie - Ewangelię Chrystusa.

W ich domu św. Paweł zaczął budować Kościół koryncki, będący miejscem słuchania Słowa Bożego i sprawowania Eucharystii. Następnie, po ich przeprowadzce do Efezu, także i tam ich dom staje się miejscem katechezy. A gdy powrócą Rzymu, Apostoł wyrazi im wdzięczność nie tylko osobiście, ale także w imieniu wszystkich Kościołów nawróconych pogan.

Franciszek podkreślił rolę Kościołów domowych, małżonków w przekazywaniu wiary. Na zakończenie swej katechezy Ojciec Święty zachęcił zgromadzonych do modlitwy, aby wszystkie małżeństwa chrześcijańskie umiały „otwierać drzwi swoich serc Chrystusowi i braciom oraz przekształciły swoje domy w Kościoły domowe, w których przeżywana jest komunia i składany jest kult życia przeżywanego z wiarą, nadzieją i miłością”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem