Reklama

Abp Stankiewicz w Poznaniu: dla katolików wybiła godzina obrony wiary

2019-06-29 13:58

msz / Poznań (KAI)

pl.wikipedia.org

Wybiła godzina, by świeccy, katolicy, uświadomili sobie, że są wezwani, by bronić wiary, powstrzymywać żądło ataków na Kościół, utożsamiać się z Kościołem. Uzmysławiać sobie, że ja też jestem Kościołem, jestem odpowiedzialny za misję ewangelizacji – mówił 29 czerwca abp Zbigniew Stankiewicz. Metropolita Rygi przewodniczył Mszy św. w patronalne święto pierwszej katedry na ziemiach Polski i miasta Poznania.

– Oddajemy dziś cześć filarom Kościoła powszechnego św. Piotrowi, któremu Chrystus powierzył misję krzewienia Ewangelii wśród Żydów, i św. Pawłowi, któremu Zbawiciel powierzył tę samą misję pośród nie-Żydów. Dziękujemy za ich życie, wiarę, trudy i cierpienia, świadectwo i naukę. – zaznaczył na początku Eucharystii abp Stanisław Gądecki.

Metropolita poznański przypomniał, że 29 czerwca jest też dniem łączności z następcą św. Piotra i jego następcą.

W uroczystej Mszy św. uczestniczyli kard. Zenon Grocholewski, dawny sekretarz Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej i prefekt Kongregacji ds. Edukacji Katolickiej, oraz poznańscy biskupi pomocniczy Grzegorz Balcerek, Damian Bryl, Szymon Stułkowski i bp senior Zdzisław Fortuniak.

Reklama

W poznańskiej bazylice archikatedralnej zgromadziły się władze samorządowe, przedstawiciele wyższych uczelni miasta Poznania, służby mundurowe, poczty sztandarowe i mieszkańcy stolicy Wielkopolski.

W homilii metropolita Rygi zwrócił uwagę na postawę wielu współczesnych katolików deklarujących się jako wierzący, ale nie zgadzający się z nauczaniem Kościoła w sprawie np. aborcji, antykoncepcji, związków jednopłciowych. – Bycie katolikiem oznacza to, co wyznaliśmy sami – lub w naszym imieniu rodzice i chrzestni – że wyrzekam się zła, szatana, grzechu i idę za Chrystusem – zaznaczył abp Stankiewicz.

Podkreślił, że jesteśmy wezwani do podjęcia dialogu i uczestnictwa w misji św. Piotra i Pawła.

Metropolita Rygi, nawiązując do postaci Świętych Apostołów Piotra i Pawła, zauważył, że dodają nami oni odwagi w podjęciu tej misji we współczesnym świecie.

– Św. Piotra, choć był tylko zwykłym rybakiem, Pan Jezus ustanowił głową Kościoła. Św. Piotr nigdy nie nadużył swej władzy, wykorzystywał ją dla dobra całego Kościoła, po Bożemu – mówił kaznodzieja.

Abp Stankiewicz podkreślił, że jesteśmy wezwani, by uczestniczyć też w misji św. Pawła, który całym sercem przyjął wiarę w Chrystusa i zrozumiał, że został posłany do pogan.

Zauważył, że współcześni poganie to ci, którzy nie wierzą albo wyznają wiarę tylko ustami. To także ludzie ochrzczeni, dla których bożkiem stały się władza, kariera, pieniądz, rozrywka.

– Twoim bogiem jest ten, komu służysz. Jeżeli kariera czy pieniądz zajmuje twój umysł i czas, to żyjesz jak poganin. Pan Jezus mówi, że nie można służyć Bogu i mamonie – tłumaczył ks. arcybiskup.

Przypomniał, że aby człowiek był szczęśliwy, musi w nim zaistnieć równowaga między wymiarem cielesnym, psychologicznym i duchowym.

Zaznaczył, że współczesne społeczeństwo konsumpcyjne próbuje wyprzeć wymiar duchowy z życia człowieka i wypełnić go substytutami: pornografią, hazardem, karierą, władzą, które potęgują tylko w człowieku pustkę.

– Wymiar pracy i kariery jest ważny dla godnego życia człowieka, ale nie może być jego bożkiem. Prawdziwy pokój może dać człowiekowi tylko Chrystus. Osiągnie go tylko wtedy, gdy Bóg będzie na pierwszym miejscu w jego życiu – stwierdził metropolita Rygi.

Podkreślił, że władza oznacza troskę o dobro wspólne, o sprawiedliwość społeczną i zapewnienie wszechstronnego rozwoju. – To jest sens władzy. Tymczasem w świecie politycznym europejskim i światowym obserwujemy zwalczanie przeciwnika politycznego i dbanie o interesy partyjne, które przesłaniają dobro wspólne – mówił.

Zachęcił zgromadzonych w poznańskiej katedrze do głoszenia kerygmatu, co podkreślali w swoim nauczaniu św. Jan Paweł II, papież senior Benedykt XVI i Franciszek.

– Powróćmy do kerygmatu, do rozważania tajemnicy męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa i otwórzmy nasze serca na tę tajemnicę. W niej zawarta jest moc Boża, a Duch Boży daje siłę i odwagę, by głosić ją innym, że Bóg kocha człowieka, uwolnił go od grzechu i daje Ducha Świętego tym, którzy wyznają Jego misję – zaapelował metropolita Rygi.

Tagi:
Poznań abp Zbigniew Stankiewicz

Abp Stankiewicz: wizyta Franciszka nadzieją na duchowe przebudzenie Łotwy

2018-07-09 10:34

Krzysztof Tomasik (KAI) / Ryga

Mam nadzieję, że wizyta papieża Franciszka dopomoże w duchowym przebudzeniu Łotwy - mówi abp Zbigniew Stankiewicz. Metropolita Rygi w rozmowie z KAI mówi m. in. o emigracji, która stała się "tragedią narodową" gdyż wyjechała prawie jedna trzecia mieszkańców kraju, relacjach ekumenicznych i narodowościowych oraz największych wyzwaniach stojących przed Kościołem i społeczeństwem na Łotwie. Ojciec Święty odwiedzi 24 września Rygę i maryjne sanktuarium narodowe w Agłonie.

pl.wikipedia.org

Krzysztof Tomasik (KAI): W tym roku najważniejszym wydarzeniem dla Kościoła na Łotwie bez wątpienia będzie wizyta papieża Franciszka. Jakie są osobiste oczekiwania Księdza Arcybiskupa i łotewskich katolików wobec papieskiej pielgrzymki?

Abp Zbigniew Stankiewicz: Przede wszystkim oczekujemy umocnienia wiary. Po drugie, papież zwraca szczególną uwagę na peryferie i dlatego przyjeżdża na Łotwę, która w pewnym sensie leży na peryferiach świata katolickiego. Jesteśmy krajem, w którym żyje duża mniejszość katolicka w otoczeniu, w większości, wiernych Kościoła luterańskiego oraz prawosławnych. Dlatego papież na pewno zachęci nas do jeszcze głębszej współpracy ekumenicznej, która u nas bardzo dobrze się rozwija, a którą docenił już kard. Piero Parolin, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej odwiedzając Łotwę w 2016 r.
Mamy też nadzieję, że papież jakoś pomoże nam w naszych wysiłkach, aby powstrzymać emigrację, szczególnie młodych i ludzi w sile wieku. Zjawisko emigracji jest dla nas tragedią narodową, gdyż wyjechała prawie jedna trzecia mieszkańców. Papież przypomni nam też o konieczności dawania chrześcijańskiego świadectwa poprzez uczynki miłosierdzia i w tym kontekście pragniemy ożywić działalność naszej Caritas. Szczęśliwie udało się nam w ostatnich latach uruchomić 15 ośrodków parafialnych. Ponadto Franciszek zachęci nas do bardziej dynamicznej ewangelizacji społeczeństwa.
Jednym z najważniejszych zadań naszego Kościoła jest obudzenie tzw. "śpiącego olbrzyma" jakim są świeccy. Kryzys Europy i cywilizacji zachodniej, która bazuje na chrześcijaństwie ma też swoje źródła w postawie Kościoła, który działał zbyt klerykalnie i był zbyt zhierarchizowany. Nie może już być tak, że za ewangelizację odpowiedzialni są tylko biskupi, księża i osoby konsekrowane a świeccy ich słuchają jak bierne "owieczki" i w ten sposób starają się zbawić swoje dusze. Byliśmy zawsze dobrzy w teorii, mamy bardzo dobrą naukę społeczną ale w praktyce proponowaliśmy to, aby zbawić duszę, to trzeba porzucić grzeszny świat, oddać się modlitwie i kontemplacji. W tradycji prawosławnej używa się słowa "prielestj", które oznacza dobre samopoczucie, które jednak nie pochodzi od Ducha św. ale od złego, który wprowadza w iluzję i samozadowolenie. Dlatego, aby wyjść z takiej sytuacji musimy uwzględniać nie tylko wymiar wertykalny, ale i horyzontalny życia, co układa się nam w symbol naszego Zbawiciela jakim jest krzyż. Musimy zrównoważyć w sobie oba te wymiary. Obecnie papież Franciszek niezwykle dowartościował wymiar horyzontalny. Bóg powiedział nam: czyńcie sobie ziemię poddaną, strzeżcie ją i pracujcie nad nią, czyli zmieniajcie świat. Rozwijająca się od papieża Leona XIII nauka społeczna Kościoła uczy nas brania odpowiedzialności za świat. Mam nadzieję, że wizyta Franciszka dopomoże w duchowym przebudzeniu Łotwy.

- Czy program wizyty jest już zamknięty? Jakie będą najważniejsze jego punkty?

- Główne punkty wizyty można uznać za zamknięte, czyli: spotkanie ekumeniczne w luterańskiej katedrze w Rydze i Msza św. w sanktuarium maryjnym w Agłonie. Ponadto odbędzie się spotkanie z prezydentem i światem polityki oraz życia społecznego, a także z osobami w podeszłym wieku w naszej katedrze św. Jakuba. Szczegółowy program wizyty zostanie ogłoszony pod koniec lipca.

- Papież przyjeżdża w roku 100-lecia niepodległości Łotwy. Na ile Kościół włącza się w obchody tej rocznicy?

- Jedną z inicjatyw jest pielgrzymka pod hasłem: "Sto dni w drodze i na modlitwie na stulecie niepodległości Łotwy". Pielgrzymi wyruszyli na początku maja z Agłony i idą wzdłuż granic kraju. Przeszli już połowę trasy. Ponadto odbywają się rożnego rodzaju wydarzenia, sesje, kongresy. Niedawno uczestniczyłem w 4. Światowym Kongresie Uczonych Łotwy poświęconym rocznicy niepodległości, podczas którego mówiono o relacjach nauki i wiary. Na moje wystąpienie zareagowała dość ostro była prezydent kraju pani Vaira Vīķe-Freiberga. Ja wskazywałem na to, co w relacjach, w ciągu dziejów, było pozytywne ona natomiast, na to co negatywne, na grzechy przedstawicieli Kościoła wobec nauki. Podsumowując powiedziałem, że relacje te były podobne do sytuacji w rodzinie, między rodzicami a dziećmi. Gdy naukowcy stawali się dorośli to buntowali się przeciwko rodzicom. Obecnie tak już nie jest. Weźmy choćby Papieską Akademię Nauk, w której zasiada ponad 20 laureatów Nagrody Nobla, z których część to agnostycy. Obecnie największym grzechem nauki jest to, że uznaje ona to, co jest możliwe, za dopuszczalne. W obchody niepodległości wpisała się też organizowana od lat "Noc kościołów". Także w ramach Święta Muzyki i Tańca odbył się w ryskiej katedrze luterańskiej koncert muzyki religijnej.

- Jaki był udział Kościoła katolickiego w odzyskaniu przez Łotwę niepodległości?

- Łotwa składa się z czterech historycznych krain: Liflandii, Łatgalii, Kurlandii i Semigalii. W Łatgalii, nazywanej też "Inflantami Polskimi" mieszkańcy posługują się odrębnym dialektem, dla porównania takim, jakim na przykład w Polsce jest gwara śląska czy góralska. Po I wojnie światowej dyskutowano, czy Łatgalia ma wejść do rosyjskiej guberni witebskiej czy ma się połączyć z pozostałymi trzema regionami niepodległej Łotwy. Wtedy to m. in. księża katoliccy zdecydowanie opowiedzieli się za przyłączeniem do Łotwy. Generalnie księża katoliccy odegrali kluczową rolę i opowiedzieli się za tym, by Łatgalia szła wraz z niepodległą Łotwą.

- Do jakiego kraju przyjeżdża papież Franciszek? Jakie są jego największe wyzwania społeczne, polityczne i ekonomiczne kraju?

- Przede wszystkim papież przyjeżdża do pięknego kraju z cudowną przyrodą, jeziorami, morzem. Na przykład Łatgalia jest na Łotwie nazywana Krainą Błękitnych Jezior. Przypomnijmy, że Łotwa liczy ok. 2 mln mieszkańców różnych narodowości, wśród których Łotyszów jest ok. 60 proc. Jak już mówiłem, największym problemem jest emigracja. Ludzie, szczególnie młodzi i wykształceni, wyjeżdżają w poszukiwaniu lepiej płatnej pracy, lepszych warunków życia i osobistego rozwoju. Mamy wielki problem demograficzny, rodzi się mniej ludzi niż umiera. Społeczeństwo starzeje się, co oczywiście jest nie tylko naszym problemem, ale całej Europy. Następnie dochodzi do coraz większego rozwarstwienia społeczeństwa, bogaci stają się bogatsi, a biedni coraz biedniejsi. Tzw. klasa średnia jest zdecydowanie zbyt nieliczna. W kraju panuje coraz większe poczucie niesprawiedliwości.

- Emigracja to zazwyczaj też dramat rodzin...

- Emigracja bardzo często przyczynia się do rozbicia rodzin. Osobiście znam wiele takich przypadków. Jest to wielki dramat i zarazem wyzwanie dla Kościoła. Kiedyś powiedziałem, że grzech jest przyczyną emigracji i rozpętała się wrzawa. Chodziło mi przede wszystkim o pojęcie szeroko pojętego grzechu, jakim jest niesprawiedliwość społeczna. Oczywiście nie miałem zamiaru oskarżenia osób, które wyjechały z powodów osobistych, takich jak małżeństwo z obcokrajowcem, czy studia. Ponadto musimy jako chrześcijanie pamiętać, że to Bóg kieruje losami ludzi i człowiek musi rozeznać, czy wyjazd za granicę jest zgodny z Jego wolą.

- A w polityce?

- Niestety odnotowujemy wzrost populizmu i to jest groźne.

- Jaki stosunek ma Kościół do kwestii uchodźców?

- W tej kwestii bardzo dobrze wyglądała nasza współpraca ekumeniczna. Zaproponowaliśmy wspólnie, że bardzo chcemy przyjąć przede wszystkim chrześcijan. Niestety politycy tego nie zaakceptowali. W sumie Łotwa przyjęła ok. 500 uchodźców z Bliskiego Wschodu, ale większość z nich już wyjechała. Za to mamy znaczną liczbę migrantów z Ukrainy, ale są również ci z Wietnamu i Afganistanu.

- Jak układają się relacje narodowościowe na Łotwie?

- W życiu codziennym nie odczuwa się żadnych konfliktów narodowościowych. Kwestie etniczne niestety wykorzystuje się w walce partyjnej gdyż dzięki temu można zdobyć większe poparcie i politycy posługują się nimi na całego. Problemem jest także to, że duża część ludności rosyjskojęzycznej żyje światem medialnym i propagandą Rosji, oglądają rosyjską telewizję, korzystają z rosyjskiego Internetu itd. O Łotwie nie dowiadują się z tego, co ich otacza, ale z tego, co podają rosyjskie media, które oczywiście stawiają sobie za cel antagonizowanie społeczeństwa m. in. poprzez informacje, jakoby Rosjanie na Łotwie byli prześladowani. To przynosi duże szkody. Raz jeszcze podkreślę, w życiu codziennym nie ma żadnych konfliktów. Gdyby dochodziło do nich media łotewskie na pewno by o tym sensacyjnie informowały.

- Czy i na ile na Łotwie pamięta się lata panowania ideologii komunistycznej? Jak radzi sobie ona z pamięcią i pozostałościami komunistycznego dziedzictwa?

- Łotwa pamięta bardzo dobrze. Ja sam żyłem 35 lat pod komunistycznym butem. Z kolei dla pokolenia urodzonego po odzyskaniu niepodległości komunizm jest abstrakcją. Do ludzi, którzy żyli w tamtych czasach dopiero teraz dochodzi świadomość, jakich zniszczeń dokonał on w mentalności człowieka. Przede wszystkim zniszczył on poczucie własnej wartości, spowodował brak własnej inicjatywy, obwinianie wszystkich innych, tylko nie siebie, o własne niepowodzenia i nieszczęścia. Niektórzy się z tego wyzwolili, ale jest jeszcze wielu takich, którzy z tym sobie nie poradzili. Wiadomo, że większość młodego pokolenia myśli i działa już inaczej, ale wielu jeszcze długo będzie musiała walczyć z tym "kompleksem" komunizmu. Niestety mamy jeszcze wielu ludzi z mentalnością niewolnika. Z tym musimy walczyć nie tylko na płaszczyźnie państwowo-społecznej, ale i też duchowej. Kościół musi przypominać, że Bóg nadał człowiekowi poczucie własnej wartości i pomaga mu odbudowywać jego godność.

- Jak wygląda rozliczenie z komunistyczną przeszłością?

- Na Łotwie podejmowane są cały czas próby rozliczania się z aktami komunistycznych służb bezpieczeństwa KGB. Dyskutuje się, czy je publikować czy też nie publikować. Z drugiej strony większość akt została wywieziona do Moskwy. Powstaje problem moralny. Wielu ludzi zostało wpisanych do akt i figurują jako agenci nie mając o tym żadnego pojęcia, nie wiedząc o tym. Wielu funkcjonariuszy wpisywało nazwiska osób chcąc się wykazać przed zwierzchnikami. Dlatego publikując akta można skrzywdzić, a nawet zniszczyć wielu ludzi. Oczywiście działa komisja, która się tym zajmuje. Opublikowano książki na ten temat weryfikując informacje. Proces przetrawiania komunistycznej przeszłości posuwa się do przodu i mam nadzieję, że kiedyś się zakończy.

- W kontekście komunistycznej przeszłości Kościół katolicki na Łotwie to Kościół męczenników?

- Tak jest. Co najmniej połowa naszych księży była prześladowana i więziona. Wśród nich nasz pierwszy kardynał - Julijans Vaivods. Wielu księży zamordowano i możemy ich nazywać męczennikami. Na przykład mój ojciec duchowny w seminarium duchownym ks. Wiktor Pentiusz, marianin, wiele lat przepracował w kopalniach Workuty i to tylko za to, że był księdzem. Został zesłany, że jakieś komsomołce powiedział, że Bóg istnieje i zachęcał ją do wiary. Za to otrzymał wyrok 8 lat z paragrafu za działalność antypaństwową. Zawsze powtarzał, że to był dla niego najlepszy uniwersytet, a najgłębsze rekolekcje przeżył, gdy wsadzono go na kilka dni do karceru o chlebie i wodzie. Wtedy miał czas na modlitwę i kontemplację.

- Czy zaczęto przygotowania do procesów beatyfikacyjnych księży męczenników?

- Planujemy i zaczęliśmy gromadzić materiały na ich temat. Jak na razie trwa proces beatyfikacyjny bp. Boļeslavsa Sloskānsa, Łotysza w 1930 r. aresztowanego i zesłanego na Syberię. Od 1944 r. mieszkał i służył do śmierci w Belgii i tam rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny.

- Jak ocenia Ksiądz Arcybiskup obecną kondycję Kościoła na Łotwie?

- Niestety liczba wiernych spada a główną przyczyną jest emigracja. Wśród wyjeżdżających jest wielu aktywnych młodych ludzi zaangażowanych w pracę Kościoła. Niektórzy integrują się ze wspólnotami katolickimi w miejscach zamieszkania, ale są i tacy, którzy tracą wiarę i odchodzą od Kościoła. Wiadomo, że mamy tzw. katolików formalnych, którzy przychodzą na Boże Narodzenie i Wielkanoc, ale są i tacy, którzy są w kościele dwa razy w życiu i to dwa razy są do niego "wnoszeni", w czasie chrztu i pogrzebu. Zdarzają się też „katolicy” nieochrzczeni. Ale mamy i katolików uczęszczających codziennie do kościoła, nie tylko w niedzielę. Niestety niewielu angażuje się w pracę parafii choć są i tacy, którzy świetnie pracują, niektórzy po studiach biznesowych, np. w Caritas parafialnych.
Nie mamy wielu księży stąd tak ważna jest rola świeckich. Mamy prężnie działające parafie z zaangażowanymi świeckimi gdzie księża pełnią rolę asystentów, patronów ich pracy. Są dla nas przyszłością i nadzieją Kościoła, w którym budzi się "śpiący olbrzym", o którym już mówiliśmy. Nad tym budzeniem staram się osobiście czuwać. Oczywiście zdarzają się osoby "nadaktywne", które staramy się weryfikować, czy ich zaangażowanie pochodzi od Boga czy też robią to dla swojej ziemskiej chwały.

- Jak kształtują się powołania kapłańskie i zakonne?

- Niestety brakuje nam powołań kapłańskich i zakonnych. Aby temu zaradzić od września planujemy otwarcie seminarium Redemptoris Mater. Mamy na to zgodę Drogi Neokatechumenalnej i zgłosiło się już czterech kandydatów, którzy uczą się języka łotewskiego. W tym aspekcie staramy się korzystać z "krwioobiegu" i pomocy Kościoła powszechnego. Wspomaga nas też Grupa Samuela, której członkowie cały rok poświęcają Bogu. M. in. spotykają się oni raz w miesiącu, codziennie są zobowiązani do lektury Pisma św., modlitwy a dodatkowo rezygnują z oglądania telewizji i korzystania z Internetu. Tę inicjatywę prowadzą siostry Służki Najświętszej Maryi Panny zwane "Honoratkami", których główna siedziba znajduje się w Mariówce w Polsce. Ponadto na naszej stronie informacyjnej "katolis.lv" mamy specjalny link dla osób poszukujących swojego powołania. Organizujemy też rekolekcje powołaniowe. Ponadto zreformowaliśmy nasze seminarium duchowne, które z metropolitalnego stało się międzydiecezjalne.

- Co Kościół na Łotwie proponuje rodzinie?

- Przede wszystkim świetnie działa pochodzący z Polski ruch Spotkania Małżeńskie. Obecnie na czele jego zarządu międzynarodowego stoi łotewskie małżeństwo Daina i Uldis Žurilo. Ponadto bardzo prężnie rozwijają się fraternia Kana działająca w ramach Ruchu Chemin Neuf oraz dwumiesięczny kurs przygotowawczy do małżeństwa "Dla zakochanych". Staramy się, aby każda para narzeczonych go odbyła. Działa on bardzo dobrze gdyż niektórzy po jego odbyciu rezygnują z zawarcia małżeństwa. (śmiech)

- Jak Ksiądz Arcybiskup scharakteryzowałby religijność Łotyszy?

- Starsze pokolenie w okresie sowieckim siłą rzeczy, aby wytrwać w wierze musiało trzymać się starych form. Natomiast młode pokolenie nie przyjmuje ich bezrefleksyjnie, pyta dlaczego tak jest i oczekuje uzasadnienia. Gdy się im to uzasadni to oni to akceptują. Dlatego starsze pokolenie trzeba zostawić w spokoju. Każdemu trzeba dać umrzeć w ramach form wiary, w jakiej się urodził, gdyż inaczej próbę zmiany odczuje jako zagrożenie. W obecnych czasach musimy budować Kościół otwarty, integrujący w sobie wszystko, co dobre. Oczywiście mamy na myśli Kościół otwarty nie w sensie Kościoła, który traci swoją tożsamość, co było problemem po II Soborze Watykańskim. Kiedy ma się mocną tożsamość nie trzeba się obawiać kontaktu z innością. Trzeba być otwartym i pozytywnie nastawionym do innych pamiętając przy tym, aby przesiewać plewy od ziarna. Nasze społeczeństwo jest w większości zsekularyzowane i areligijne, ale gdy rozmawiam o wartościach i duchowym wymiarze człowieka to ludzie niereligijni to rozumieją. Współczesnego człowieka nie możemy zadręczać fanatycznymi żądaniami i wciskać go w jakieś sztywne ramy. Potrzebuje on czasu na uświadomienie sobie swoich duchowych potrzeb, w tym najważniejszej - potrzeby Boga a potem życia sakramentalnego. Wielu mieszkańców Łotwy na pytanie o Boga odpowiada: "Wiem, że coś istnieje, ktoś kto przekracza nasz świat". W takim człowieku tkwi już jakaś Boża łaska i to jest początek długiej drogi do osobistej wiary w Jezusa Chrystusa, zakorzenienia w życiu Kościoła i sakramentach. Co ważne chrześcijanie różnych wyznań na Łotwie są do siebie przyjaźnie nastawieni.

- Jak zatem wyglądają relacje ekumeniczne, szczególnie z Kościołem luterańskim?

- Mamy bardzo dobre kontakty z Kościołami różnych wyznań. Przykładem jest organizowana od kilkunastu lat ekumeniczna Droga Krzyżowa w Wielki Piątek z udziałem kilku tysięcy osób. Zawsze na jej czele, ramię w ramię, stoją arcybiskupi: luterański i katolicki a za nimi duchowni innych wyznań. Jest to bardzo mocne chrześcijańskie świadectwo dla społeczeństwa. Ponadto odprawiamy regularnie nabożeństwa ekumeniczne nie tylko z okazji Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan. Dwa razy w roku mamy też liturgię ekumeniczną dla kapelanów wojskowych w ministerstwie obrony. Z kolei na 18 listopada, w Święto Niepodległości, odbywa się nabożeństwo ekumeniczne w luterańskiej katedrze. Także podczas sierpniowych uroczystości w Agłonie goszczą hierarchowie najważniejszych Kościołów. Niezwykle ważne są też nasze wspólne oświadczenia, listy na istotne tematy dotyczące ważnych kwestii państwowych, etycznych i społecznych np. dotyczących umieszczenia w preambule konstytucji odniesienia do wartości chrześcijańskich, małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny czy ideologii gender.

- Papież będzie w sanktuarium maryjnym w Agłonie. Jakie znaczenie ma ono dla Łotyszy?

- Jest to serce duchowe Łotwy. Każdego roku na uroczystość Wniebowzięcia NMP 15 sierpnia zjeżdża się tam 100 tys. pielgrzymów. Od czasu upadku komunizmu jest ona transmitowana przez publiczne media. Co roku uczestniczy w niej prezydent, premier i marszałek Sejmu, nawet gdy nie są katolikami. Na przykład ostatni trzej prezydenci to osoby nieochrzczone. Jednak zawsze klękają i idą w procesji eucharystycznej. To jest łotewski fenomen, chyba na skalę światową. W wielu krajach np. obecność prezydenta katolika na Mszy św. wzbudza kontrowersje. Media pytają mnie często, co sądzę o obecności polityków w Agłonie. Wtedy odpowiadam, że mnie to cieszy, gdyż najważniejsze osoby w państwie słuchają słowa Bożego i a nuż zapadnie w ich serca jakieś dobre ziarno, które zakiełkuje i wyda dobry owoc.

- Zbliża się Synod Biskupów na temat młodzieży. Jakie są największe problemy łotewskiej młodzieży? Jak wygląda praca z młodzieżą na samej Łotwie?

- Naszym największym problemem jest to, że praktycznie nie mamy duszpasterstwa młodzieży przy parafiach. W tym kontekście od kilku lat prowadzimy szkołę animatorów parafialnych ale jak na razie nie doszło do przełomu w tej kwestii. Jak na razie cieszymy się z diecezjalnego centrum młodzieżowego, ruchów i grup modlitewnych. W opiece nad młodymi dobrze sprawdza się nasze Radio Maryja, które gromadzi wokół siebie ok. stu wolontariuszy. Dyrektorem jest młody ksiądz po roku kapłaństwa a więc rówieśnik młodych ludzi. Trochę ryzykowałem z jego nominacją, ale posunięcie okazało się bardzo udane. Świetnie dogaduje się z młodzieżą.

- Jak Kościół daje sobie radę finansowo?

- Społeczeństwo nie jest bogate. Większość wiernych regularnie praktykujący wiarę to ludzie w wieku przedemerytalnym lub emeryci. Ale mamy też parafie gdzie ich trzonem są rodziny w sile wieku i one dobrze funkcjonują. Ofiary wiernych wystarczają jedynie na utrzymanie kościoła. Mamy problem wtedy, gdy chcemy remontować czy stawiać nową świątynię. Z zagranicy wspomagają nas katolickie organizacje niemieckie i episkopat Stanów Zjednoczonych oraz Włoch, które dofinansowują głównie nasze instytucje edukacyjne. Z Polski głównie pomaga nam Fundacja Pomoc Kościołowi na Wschodzie.

- Na ile Kościół w Polsce wspomaga Kościół na Łotwie?

- Największą pomocą są księża z Polski. W mojej ryskiej archidiecezji pracuje 4 księży diecezjalnych i kilku zakonników Polaków. Wielką pomoc otrzymujemy w dziedzinie edukacji, szczególnie ze strony Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, którego sam jestem absolwentem. Obecnie kilku naszych księży jest tam na studiach doktoranckich, jesteśmy bardzo wdzięczni archidiecezji lubelskiej za okazywaną pomoc i zrozumienie naszych potrzeb.

- Jak postrzegany jest papież Franciszek na Łotwie?

- Jest to papież na nasze czasy. Franciszek zmienił wizerunek Kościoła w oczach świata, szczególnie swoją postawą otwartości. Jak każdy z ostatnich papieży ma swój charyzmat. Jan Paweł II był filozofem-ewangelizatorem, Benedykt XVI - wybitnym teologiem a Franciszek – duszpasterzem, nie korzystającym specjalnie z języka filozoficzno-teologicznego, mówi spontanicznie, językiem prostym, obrazowym i zrozumiałym dla każdego. Jego przemówienia są dalekie od traktatów dogmatyczno-teologicznych. Dlatego jego krytycy przypisują mu pewne rzeczy, których on nie powiedział. Nie rozumieją jego intencji a najważniejszymi są dla niego: głoszenie Chrystusa i ewangelizacja zlaicyzowanego świata. Jest też wielu takich, którzy naciągają jego wypowiedzi w kierunku liberalno-permisywistycznym i to nie jest w porządku.

- Na zakończenie pytanie o największe osobiste życzenie Księdza Arcybiskupa?

- Duchowe odrodzenie Łotwy. Odkąd zostałem odpowiedzialny za Komisję „Ewangelizacja i Kultura” w Radzie Konferencji Episkopatów Europy (CCEE) to moje marzenie poszerzyłem o duchowe odrodzenie Europy. W sumie w codziennej modlitwie proszę Boga o duchowe odrodzenie Łotwy, Polski i Europy. Wobec Polski jestem dłużnikiem poprzez więzy krwi, kulturową przynależność do cywilizacji chrześcijańskiej oraz edukację, którą tam otrzymałem. Pochodzę z polskiej rodziny, która dała mi podstawy wiary. Gdy byłem nastolatkiem utraciłem wiarę. Powróciłem do Kościoła w wieku 25 lat dzięki wspólnocie ekumenicznej, dzięki temu w środowiskach innych wyznań i religii, ludzi z pogranicza i niewierzącymi czuję się jak ryba w wodzie.
Rozmawiał Krzysztof Tomasik

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święty Mikołaj - „patron daru człowieka dla człowieka”

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 49/2004

6 grudnia cały Kościół wspomina św. Mikołaja - biskupa. Dla większości z nas był to pierwszy święty, z którym zawarliśmy bliższą znajomość. Od wczesnego dzieciństwa darzyliśmy go wielką sympatią, bo przecież przynosił nam prezenty. Tak naprawdę zupełnie go wtedy jeszcze nie znaliśmy. A czy dziś wiemy, kim był Święty Mikołaj? Być może trochę usprawiedliwia nas fakt, że zachowało się niewiele pewnych informacji na jego temat.

pl.wikipedia.org

Wyproszony u Boga

Około roku 270 w Licji, w miejscowości Patras, żyło zamożne chrześcijańskie małżeństwo, które bardzo cierpiało z powodu braku potomka. Oboje małżonkowie prosili w modlitwach Boga o tę łaskę i zostali wysłuchani. Święty Mikołaj okazał się wielkim dobroczyńcą ludzi i człowiekiem głębokiej wiary, gorliwie wypełniającym powinności wobec Boga.
Rodzice osierocili Mikołaja, gdy był jeszcze młodzieńcem. Zmarli podczas zarazy, zostawiając synowi pokaźny majątek. Mikołaj mógł więc do końca swoich dni wieść dostatnie, beztroskie życie. Wrażliwy na ludzką biedę, chciał dzielić się bogactwem z osobami cierpiącymi niedostatek. Za swoją hojność nie oczekiwał podziękowań, nie pragnął rozgłosu. Przeciwnie, starał się, aby jego miłosierne uczynki pozostawały otoczone tajemnicą. Często po kryjomu podrzucał biednym rodzinom podarki i cieszył się, patrząc na radość obdarowywanych ludzi.
Mikołaj chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. Doszedł do wniosku, że najlepiej służyć Mu będzie za klasztornym murem. Po pielgrzymce do Ziemi Świętej dołączył do zakonników w Patras. Wkrótce wewnętrzny głos nakazał mu wrócić między ludzi. Opuścił klasztor i swe rodzinne strony, by trafić do dużego miasta licyjskiego - Myry.

Biskup Myry

Był to czas, gdy chrześcijanie w Myrze przeżywali żałobę po stracie biskupa. Niełatwo było wybrać godnego następcę. Pewnej nocy jednemu z obradujących dostojników kościelnych Bóg polecił we śnie obrać na wakujący urząd człowieka, który jako pierwszy przyjdzie rano do kościoła. Człowiekiem tym okazał się nieznany nikomu Mikołaj. Niektórzy bardzo się zdziwili, ale uszanowano wolę Bożą. Sam Mikołaj, gdy mu o wszystkim powiedziano, wzbraniał się przed objęciem wysokiej funkcji, nie czuł się na siłach przyjąć biskupich obowiązków. Po długich namowach wyraził jednak zgodę uznając, że dzieje się to z Bożego wyroku.
Biskupią posługę pełnił Mikołaj ofiarnie i z całkowitym oddaniem. Niósł Słowo Boże nie tylko członkom wspólnoty chrześcijańskiej. Starał się krzewić Je wśród pogan.
Tę owocną pracę przerwały na pewien czas edykty cesarza rzymskiego Dioklecjana wymierzone przeciw chrześcijanom. Wyznawców Jezusa uczyniono obywatelami drugiej kategorii i zabroniono im sprawowania obrzędów religijnych. Rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. Po latach spędzonych w lochu Mikołaj wyszedł na wolność.
Biskup Mikołaj dożył sędziwego wieku. W chwili śmierci miał ponad 70 lat (większość ludzi umierała wtedy przed 30. rokiem życia). Nie wiemy dokładnie, kiedy zmarł: zgon nastąpił między 345 a 352 r. Tradycja dokładnie przechowała tylko dzień i miesiąc tego zdarzenia - szósty grudnia. Podobno w chwili śmierci Świętego ukazały się anioły i rozbrzmiały chóry anielskie.
Mikołaj został uroczyście pochowany w Myrze.

Z Myry do Bari

Wiele lat później miasto uległo zagładzie, gdy w 1087 r. opanowali je Turcy. Relikwie Świętego zdołano jednak w porę wywieźć do włoskiego miasta Bari, które jest dzisiaj światowym ośrodkiem kultu św. Mikołaja. Do tego portowego miasta w południowo-wschodniej części Włoch przybywają tysiące turystów i pielgrzymów. Dla wielu największym przeżyciem jest modlitwa przy relikwiach św. Mikołaja.

Międzynarodowy patron

Biskup z Myry jest patronem Grecji i Rusi. Pod jego opiekę oddały się Moskwa i Nowogród, ale także Antwerpia i Berlin. Za swego patrona wybrali go: bednarze, cukiernicy, kupcy, młynarze, piekarze, piwowarzy, a także notariusze i sędziowie. Jako biskup miasta portowego, stał się też patronem marynarzy, rybaków i flisaków. Wzywano św. Mikołaja na pomoc w czasie burz na morzu, jak również w czasie chorób i do obrony przed złodziejami. Opieki u niego szukali jeńcy i więźniowie, a szczególnie ofiary niesprawiedliwych wyroków sądowych. Uznawano go wreszcie za patrona dzieci, studentów, panien, pielgrzymów i podróżnych. Zaliczany był do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli.

Święty zawsze aktualny

Od epoki, w której żył św. Mikołaj, dzieli nas siedemnaście stuleci. To wystarczająco długi czas, by wiele wydarzeń z życia Świętego uległo zapomnieniu. Dziś wiedza o nim jest mieszaniną faktów historycznych i legend. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nawet w fantastycznie brzmiących opowieściach o św. Mikołaju tkwi ziarno prawdy.
Święty Mikołaj nieustannie przekazuje nam jedną, zawsze aktualną ideę. Przypomina o potrzebie ofiarności wobec bliźniego. Pięknie ujął to papież Jan Paweł II mówiąc, że św. Mikołaj jest „patronem daru człowieka dla człowieka”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Metropolita częstochowski, paulini i pielgrzymi złożyli Niepokalanej hołd z kwiatów

2019-12-09 09:43

mir/Radio Jasna Góra / Jasna Góra (KAI)

- Niepokalana, zwyciężaj w życiu naszych wspólnot, zwłaszcza, gdy w naszym czasie na polskiej ziemi zagrożona jest źle pojęta i źle użyta wolność, godność kobiety i matki, godność i przyszłość dzieci prosił abp Wacław Depo metropolita częstochowski podczas hołdu z kwiatów złożonego Niepokalanej na wzór rzymski. Hołd z kwiatów w uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP w duchowej łączności z papieżem Franciszkiem to już zwyczaj praktykowany na Jasnej Górze od 2009 r., kiedy to poświęcona została nowa figura.

B.M. Sztajner

Zobacz zdjęcia: „Hołd z kwiatów” na Jasnej Górze

Tegoroczne uroczystości odbyły się na Jasnej Górze także w łączności z kościołem Ducha Świętego w Warszawie, skąd wyrusza Warszawska Pielgrzymka Piesza na Jasną Górę i gdzie rozpoczęła się modlitwa w obronie życia, Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego. Świątynia od uroczystości Niepokalanego Poczęcia NMP stała się Sanktuarium Jasnogórskiej Matki Życia. – Będzie ona też naszym punktem odniesienia w dzisiejszych zmaganiach z kulturą śmierci. Będziemy odkrywać to misterium życia; Bożego., duchowego i tego ludzkiego, które dziś tak lekką ręka się traktuje – podkreśla przeor warszawskiego klasztoru o. Marek Tomczyk.

- Maryja Matka Życia zaprasza nas, byśmy dziękowali za Boga, żyjącego w nas i szanowali dar życia - mówił podczas składania hołdu z kwiatów dla Niepokalanej przeor Jasnej Góry o. Marian Waligóra. - Chcemy modlitwą i przez konkretne rozwiązania stać na straży życia szczególnie w rodzinach – zachęcał paulin.

Pod przewodnictwem abp. Wacława Depo dokonany został akt zawierzenia Maryi. – Maryjo obroń nas od nienawiści, pogardy i wszelkich podziałów. Obroń Kościół na ziemi polskiej, aby miał odwagę głoszenia Prawdy w porę i nie w porę! - mówił metropolita częstochowski.

Po czym główny celebrans na podnośniku wozu strażackiego przygotowanego przez Państwową Straż Pożarną w Częstochowie został uniesiony na wysokość figury, gdzie złożył wiązankę z białych kwiatów. Za przykładem arcybiskupa także wierni złożyli na cokole przed figurą przyniesione przez siebie kwiaty.

Uroczystość jest nawiązaniem do rzymskiego zwyczaju tzw. omaggio floreale (hołdu z kwiatów), który sięga 1938 r., kiedy to papież Pius XI polecił Papieskiej Akademii Niepokalanej przygotować 8 grudnia na placu Hiszpańskim w Rzymie uroczysty akt oddania czci Matce Najświętszej. Odtąd każdego roku Ojciec Święty składa Maryi wieniec z kwiatów. W częstochowskim sanktuarium kwiaty składa nie tylko arcybiskup, ale i pielgrzymi.

Z parafii Imienia NMP w Międzylesiu w diec. warszawsko-praskiej z roku na rok przyjeżdża coraz więcej wiernych. Jak podkreśla Mariusz Talarek, to tu na Jasnej Górze wymodlono dla parafii powołanie kapłańskie, czy babcie wyprosiły narodziny upragnionych wnucząt. Jak podkreśla „hołd z kwiatów to taki symboliczny wyraz wielkiej wdzięczności Maryi za liczne cuda za Jej wstawiennictwem. Piękna tradycja”.

Na Jasnej Górze hołd Maryi składany jest pod figurą Niepokalanej na placu przed szczytem. Figura stoi pośrodku placu, gdzie do 1917 r. znajdował się pomnik cara Aleksandra II. W stanie wojennym pod tą figurą układany był krzyż z kwiatów i zniczy na znak jedności Polaków, pamięci o aresztowanych i prześladowanych, z prośbą o wyzwolenie z komunistycznej niewoli. Pod rzeźbą Niepokalanej przez cały rok trwa modlitwa pielgrzymów, którzy wchodzą na Jasną Górę od strony Alei NMP. W sezonie pielgrzymek pieszych pątnicy składają Maryi tysiące kwiatów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem