Reklama

Campus Misericordiae: obchody 3. rocznicy ŚDM

2019-07-26 12:09

luk / Wieliczka (KAI)

Fot. screenshot/TVP

Już po raz trzeci mieszkańcy Wieliczki oraz przyjezdni upamiętnią spotkanie papieża Franciszka z młodzieżą z całego świata, które odbyło się na Campus Misericordiae w 2016 r. W wydarzeniu weźmie udział emerytowany metropolita krakowski, kard. Stanisław Dziwisz.

Obchody rozpoczną się w sobotę 27 lipca o godz. 19:00 - w kościele pw. Niepokalanego Serca NMP w Strumianach odprawiona zostanie Eucharystia, po której wyruszy uroczysta pielgrzymka na Campus Misericordiae. Pielgrzymom będzie towarzyszyła figura Matki Bożej Loretańskiej.

- Ta kilkukilometrowa trasa ma pomóc nam przypomnieć sobie te wyjątkowe chwile braterstwa oraz radości wiary sprzed trzech lat, zwłaszcza słowa Ojca Świętego, które kierował tutaj do młodych chrześcijan z całego świata - zapowiada burmistrz Wieliczki, Artur Kozioł.

Następnie, około 21:00 na scenie plenerowej odbędzie się koncert uwielbienia, podczas którego wystąpią Play&Pray oraz Chór Gospel Voice. Na miejscu będzie obecny kard. Stanisław Dziwisz.

Reklama

Odprawiona zostanie też Droga Krzyżowa. Dopełnieniem sobotniego wieczoru będzie zapalenie świec. - Będzie to symboliczny Płomień dla Młodych z wszystkich kontynentów globu jako podziękowanie za to, że 3 lata temu byli razem z nami i swego rodzaju znak pokoju i jedności - tłumaczy burmistrz.

Przez ostatnie lata na Campus Misericordiae stworzono wyjątkową przestrzenią nie tylko dla turystów, ale także dla lokalnej społeczności - działa tu Domu Miłosierdzia i Dom Chleba, z którego Caritas rozwiózł tony żywności dla ubogich. Jest również park, którego sercem jest kopia Bramy Miłosierdzia, przez którą 30 lipca 2016 r. przeszedł papież Franciszek z młodymi z całego świata rozpoczynając nocne czuwanie podczas ŚDM w Polsce. Cały czas trwa rozbudowa tej przestrzeni.

- Obecnie prowadzone są prace budowlane dotyczące Domu Młodych. Budynek zaprojektowano jako miejsce informacyjno-wspomnieniowe o ŚDM 2016. Powstanie w odpowiedzi na licznie przybywające grupy pielgrzymkowe, które chciałyby w tym miejscu spotkać się i zatrzymać - opisuje Artur Kozioł.

Obchody 3. rocznicy Światowych Dni Młodzieży w Brzegach zakończą się w niedzielę, 28 lipca. O godz. 19.00 na Campus Misericordiae odprawiona zostanie Msza św. polowa z oprawą muzyczną Chóru „Solnego Uwielbienia”, a po niej na scenie plenerowej dla przybyłych wystąpi największa kapela góralska w Polsce "Mała Armia Janosika". Wcześniej będzie można wziąć udział w Festiwalu „Poznajemy Kulturę Europy” z udziałem zespołów z Polski i Grecji.

Tagi:
ŚDM w Krakowie

Młody Kościół w Panamie

2019-01-16 11:02

Rozmawia Krzysztof Tadej, dziennikarz TVP
Niedziela Ogólnopolska 3/2019, str. 6-7

Krzysztof Tadej
Ks. Emil Parafiniuk – dyrektor Krajowego Biura Organizacyjnego Światowych Dni Młodzieży

KRZYSZTOF TADEJ: – Światowe Dni Młodzieży w Panamie opisywane są przez dziennikarzy w różny sposób. Jedni skupiają się na przedstawieniu kraju, inni podają dane statystyczne związane z uczestnikami. Co jest najważniejsze podczas Światowych Dni Młodzieży, w których będzie uczestniczył papież Franciszek?

KS. EMIL PARAFINIUK: – Rzeczywiście, warto mówić przede wszystkim o tym, co jest istotą tego wydarzenia. Wbrew pozorom w czasie Światowych Dni Młodzieży papież nie jest najważniejszy. Ojciec Święty zawsze podkreślał to, że jest jednym z pielgrzymów. To spotkanie młodych z całego świata, którzy przybywają do konkretnego kraju, żeby doświadczyć powszechności Kościoła. Dzieje się to w obecności Chrystusa i to na Chrystusa skierowane są oczy wszystkich uczestników. To On nas wszystkich gromadzi. To Chrystus powinien być w centrum uwagi. Światowe Dni Młodzieży mają również wymiar pielgrzymkowy. Uczestnicy podczas tych dni nie będą mieli warunków hotelowych czy wycieczkowych, tylko pielgrzymkowe, co wiąże się ze świadomie podejmowanym przez każdą osobę trudem. Poza tym Światowe Dni Młodzieży w Panamie mają pokazać całemu światu Kościół w Ameryce Łacińskiej.

– Czego Polacy mogą się nauczyć od wiernych tego Kościoła? Czy jest coś, co Księdza zachwyca w postawach wiernych?

– Po pierwsze – ich zaangażowanie. Często w parafiach w Panamie jest tylko jeden kapłan, dlatego świeccy zajmują się wieloma sprawami w parafii. Prowadzą ewangelizację, wykonują czynności administracyjne. Są to osoby w różnym wieku i bardzo przejmują się wszystkim, co się dzieje w parafii. Nie stoją z boku, ale pomagają tak, jak mogą. Po drugie – obserwuję ogromną radość przeżywanej wiary. Panama to kraj Ameryki Łacińskiej i wiedziałem, że wiara przeżywana jest w sposób bardziej radosny, dynamiczny i sentymentalny. Jednak gdy np. uczestniczyłem w nabożeństwach z procesjami, to widziałem, w jak niezwykły, podniosły, przejmujący sposób wierni przeżywają ten czas. Gdy widziałem takie zaangażowanie, często pojawiały mi się łzy w oczach.

– Jaka jest specyfika Kościoła katolickiego w Panamie? Na co chciałby Ksiądz zwrócić jeszcze uwagę?

– W Panamie znajdują się jeszcze tereny misyjne. W niektórych rejonach większość mieszkańców jest nieochrzczona. Metropolita Panamy abp José Domingo Ulloa Mendieta ma nadzieję, że Światowe Dni Młodzieży i przyjazd Papieża spowodują wzmocnienie Kościoła lokalnego.

– Ile osób przybędzie do Panamy na Światowe Dni Młodzieży?

– Trudno precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ organizatorzy nie podają takich danych. Sytuacja jest dynamiczna i wiele osób np. z krajów Ameryki Łacińskiej w ostatniej chwili podejmie decyzję, czy tutaj przyjechać. Mamy natomiast dane dotyczące krajów europejskich. Delegacja z Polski będzie najliczniejsza. Do tej pory zarejestrowanych jest 3,5 tys. pielgrzymów. Najwięcej pielgrzymów przybędzie z archidiecezji krakowskiej – ok. 700 osób. Liczne grupy przyjadą również z Francji, Niemiec, Hiszpanii i Włoch. Z pozostałych europejskich krajów będzie uczestniczyło mniej niż 500 osób w każdej delegacji. Warto dodać, że naszym pielgrzymom będzie towarzyszyło 200 księży i ok. 20 kleryków. Z Polski przybędzie również 11 biskupów, m.in. abp Wojciech Polak – prymas Polski i metropolita gnieźnieński, abp Marek Jędraszewski – wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Polski i metropolita krakowski, bp Marek Solarczyk – przewodniczący Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży Konferencji Episkopatu Polski. Będą również polscy biskupi, którzy służą w krajach misyjnych. Wśród pielgrzymów bardzo ważną grupą są wolontariusze. Mamy dwa rodzaje wolontariatu. Są wolontariusze długoterminowi. Troje naszych wolontariuszy od dłuższego czasu pracuje w Komitecie Organizacyjnym w Panamie. Zostawili swoje życie i przyjechali do Panamy, tak jak wielu innych młodych ludzi z różnych krajów świata. Dzisiaj wiemy, że bez pracy tej ogromnej grupy wolontariuszy Światowe Dni Młodzieży nie mogłyby się odbyć. Druga grupa to wolontariusze krótkoterminowi. Z Polski – ponad 120 osób. Oprócz nich na zaproszenie rządu panamskiego przybędzie 150 harcerzy ze Związku Harcerstwa Polskiego i medycznie będą zabezpieczali to wydarzenie.

– Do grupy 3, 5 tys. Polaków w Panamie należy jeszcze doliczyć młodzież polonijną?

– Tak, przyjadą Polacy np. z Kanady, Stanów Zjednoczonych i innych krajów. Często będą to wyjazdy indywidualne lub organizowane przez parafie w ich krajach, ale nie są one jeszcze oficjalnie zarejestrowane.

– Często rozmawia Ksiądz z młodymi ludźmi w Panamie. Jakie są ich oczekiwania w związku ze Światowymi Dniami Młodzieży?

– Mam wrażenie, że młodzież tutaj patrzy dwutorowo na to wydarzenie. Z jednej strony czeka na to, co powie Ojciec Święty. Młodzi nie mają jakichś sprecyzowanych oczekiwań, po prostu są bardzo otwarci na to, co będzie mówił Papież. Inny wymiar to ogromna otwartość na pielgrzymów, którzy przyjadą z różnych krajów świata. Panamczycy chcą ich poznać i podzielić się wiarą z nimi.

– Jak mają przeżywać Światowe Dni Młodzieży ci, których nie będzie w Panamie? Nie polecą do tego kraju, ponieważ np. nie mają pieniędzy.

– Ojciec Święty w czasie ŚDM będzie mówił do młodych z całego świata, nie tylko do grupki kilkuset tysięcy osób zgromadzonych przed nim w Panamie. I każdy jest przez niego zaproszony do przeżywania tych dni. W Polsce np. w wielu miejscach będą organizowane spotkania związane ze Światowymi Dniami Młodzieży. Chodzi o to, aby jednoczyć się w modlitwie i uczestniczyć w tych dniach w swoim miejscu zamieszkania. Poza tym zapraszam do oglądania transmisji z Panamy w Telewizji Polskiej, Telewizji Trwam i słuchania w Radiu Maryja. Mam nadzieję, że również w programach informacyjnych zobaczymy wiele wydarzeń i relacji z Panamy. Należy śledzić media społecznościowe, gdzie na bieżąco będą pokazywane Światowe Dni Młodzieży. Ze względu na różnice czasu zawsze można będzie powrócić np. do przemówień Ojca Świętego następnego dnia. Teksty i materiały filmowe będą zamieszczane na stronach internetowych.

– Jednym z wydarzeń będzie tzw. Dzień Polski?

– Na Dzień Polski, w środę 23 stycznia, zaproszeni są wszyscy uczestnicy Światowych Dni Młodzieży. Będzie to spotkanie modlitewne i artystyczne. Chcemy podzielić się wiarą i swoją historią z pielgrzymami z różnych krajów świata.

– Gdy w Krakowie papież Franciszek ogłosił, że Światowe Dni Młodzieży odbędą się w Panamie, wiele osób zadawało wówczas pytanie, dlaczego akurat w tym kraju. Jak odpowiada Ksiądz na takie pytania?

– Wierzę, że tak poważnymi decyzjami w Kościele katolickim rządzi Duch święty. Tak jest też ze Światowymi Dniami Młodzieży. Panama jest krajem najlepiej rozwiniętym pod względem ekonomicznym i infrastrukturalnym z krajów Ameryki Łacińskiej. To zapewne było ważne ze względów organizacyjnych przy podejmowaniu tej decyzji. Jednocześnie Panama jest krajem, któremu bardzo potrzebne jest to wydarzenie, bo pozwoli na pokazanie swojego miejsca w Kościele i wzmocnienie jego obecności. Może pokazać piękno wyznawanej wiary. I to, co nieraz niesłusznie nazywane jest w Europie peryferiami świata, tak naprawdę może być dla świata wielką nauką – tej duchowości, zaangażowania ludzi w życie Kościoła. Światowe Dni Młodzieży otworzą wielu oczy i serca na ludzi w tej części świata i dzięki nim doświadczymy powszechności Kościoła, o której mówimy podczas każdej Mszy św.

– Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Lech Dokowicz podczas spotkania „Polska pod Krzyżem”: Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!

2019-09-14 14:43

ks. an / Włocławek (KAI)

"Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – zaapelował dziś Lech Dokowicz, jeden z organizatorów odbywającego się we Włocławku spotkania ewangelizacyjnego „Polska pod Krzyżem”. Wygłosił on konferencję pt. „Odrzucenie Krzyża i walka duchowa w współczesnym świecie”.

Archiwum Lecha Dokowicza
Żyjemy w czasach, w których większość ludzi rodzi się dla piekła, a nie dla nieba – mówi Lech Dokowicz

Dokowicz przytoczył świadectwo swojego życia wspominając, że przez 20 lat pędził los emigranta. „Przebywałem w Stanach Zjednoczonych w środowisku filmowców. Poddany byłem inicjacji satanistycznej, zły duch dawał mi obietnice, co mogę zyskać, jeśli opowiem się za nim. Ale moja matka modliła się 17 lat o moje nawrócenie i w jeden dzień przeżyłem nawrócenie, przyjęła mnie wspólnota Kościoła katolickiego, poczułem moc modlitwy, bo modlili się za mnie nieznani ludzie” – rozpoczął swoją konferencję Dokowicz.

Wskazywał, że nie ma ważniejszego pytania niż to, gdzie trafimy po śmierci: do życia wiecznego czy do wiecznego potępienia. Opowiadając o pracy nad poszczególnymi filmami, mówił o wezwaniu, jakie Bóg stawia wobec człowieka. „Nakręciłem pierwszy film o prześladowaniu chrześcijan w krajach muzułmańskich. Jaką łaską jest, że każdego dnia możemy pójść do kościoła, każdego dnia możemy poprosić kapłana o spowiedź, każdego dnia karmić się Ciałem Pańskim. Wielu z nas tego nie docenia, bo ta ziemia utkana jest krzyżami, kapliczkami, świątyniami” – mówił współorganizator wydarzenia.

Lech Dokowicz nawiązał też do kryzysu, jaki przeżywa Kościół w związku z czynami pedofilskimi, jakich dopuścili się niektórzy duchowni. „Trzeba to wypalić, ale trzeba też zrozumieć, ze zły duch chce oddzielić ludzi od kapłanów, to jest wojna przeciw kapłanom, bo jak ludzie odwrócą się od kapłanów, to nie ma sakramentów. Dlatego musimy otoczyć modlitwą kapłanów, stanąć przy nich. To jest zadanie dla nas świeckich” – apelował Dokowicz.

Organizator "Polski pod Krzyżem" mówił też o ochronie życia. „Pojechaliśmy do Holandii i chcieliśmy rozmawiać z lekarzami, którzy zabijają ludzi starszych. Naszym celem był tzw. ojciec chrzestny eutanazji. Pracował na oddziale noworodków, jak rodziło się chore dziecko, sam podejmował decyzję o jego życiu lub śmierci. Okazało się, że w domu tego człowieka odbywały się satanistyczne rytuały, cały dom pełen był satanistycznych obrazów. On do końca nie zrozumiał, kim jesteśmy, wypowiedział zdania, dzięki którym wielu zrozumiało czym jest eutanazja. To jest ciemność, to jest coś, co sprawia, że w momencie odchodzenia ze świata, gdy człowiek mógłby odjąć decyzję o powrocie do Boga, nie daje się na to szansy” – wyjaśniał prelegent.

Jako receptę na walkę ze złem Dokowicz podał modlitwę. „Dlaczego się nie modlisz, dlaczego modlitwa nie jest na pierwszym miejscu?” - pytał prelegent wskazując, że obrońcy życia w Ameryce całą dobę modlą się. "Po 10 latach pracy przed klinikami w USA, w stanie Nowy Jork zamknięto połowę klinik aborcyjnych i uratowano życie wieczne wielu osób - wskazywał.

„Co mówi nam Pan Bóg? Nasze działania muszą wypływać z doświadczenia modlitwy, z kolan, musimy pełnić Jego wolę, a nie realizować swoją” – mówił Dokowicz. „Wielu myśli o grzechach przeciwko życiu. Zabijanie nienarodzonych jest w oczach Boga tak potworne, że woła o pomstę do nieba, a to znaczy, że nie będzie pokoju w żadnym narodzie, dopóki będą trwały takie czyny. Jeśli znajdą się ludzie, którzy zniosą te przepisy o aborcji, Bóg pobłogosławi tak, że będziemy płakać ze szczęścia. Ustanawiający prawa aborcyjne mają krew na rękach i stoją nad przepaścią piekła” – podkreślił prelegent.

„Po 1989 r. wielu Polaków porzuciło życie duchowe, przestali modlić się z dziećmi przy ich łóżeczkach, wybrali materializm. Jeżeli dzieci nie są tak wychowywane, nie ma przekazu wiary w domach, żeby ochronić ich przed pokusami, to dzieje się to, co widzimy. Ludzie zaczęli traktować grzech jako zabawę, przyjemność, nic groźnego. Potrzeba więc nawrócenia. Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – apelował Dokowicz. Zachęcał do zawierzenia się Maryi i stanięcia pod krzyżem. „Będziemy patrzeć w stronę krzyża Pana przez pryzmat życia, by zanieść to, co trudne, ale też i prosić, żeby móc zmartwychwstać”.

Organizator spotkania podziękował Panu Bogu za to, że po „wielkiej pokucie” i „różańcu do granic”, pomimo trudności doszło do spotkania we Włocławku. Za decyzję wsparcia i organizacji wydarzenia podziękował też biskupowi włocławskiemu Wiesławowi Meringowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świadectwo wiary na ulicy

2019-09-22 21:21

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

- Przeszliśmy przez Rynek naszego miasta, który symbolizuje współczesny świat – mówił w homilii bp Kiciński. - Niech ta procesja, świadectwo naszej wiary, będzie przypomnieniem, że nie samym chlebem żyje człowiek. Niech ta procesja – nie tak liczna, jak te pierwsze, sprzed 20 lat – pokazuje nam i przypomina jak łatwo jest roztrwonić to wszystko, co naprawdę ważne – nauczał.

Zobacz zdjęcia: Procesja z relikwiami św. Doroty i św. Stanisława

Procesja rozpoczęła się o godz. 16.00 w bazylice św. Elżbiety, przeszła przez Rynek, pl. Solny, ul. Gepperta, Kazimierza Wielkiego, pl. Wolności i od pl. Franciszkańskiego dotarła do kościoła p.w. Świętych Stanisława, Doroty i Wacława. Relikwie świętych niesiono na specjalnych platformach, w procesji szli kapłani, klerycy, siostry zakonne i wierni z różnych wrocławskich parafii.

Organizowana od 22 lat procesja jest tradycją, którą zapoczątkował kard. Henryk Gulbinowicz.

- Kiedy w 1997 r. powódź zaczęła zagrażać Ostrowowi Tumskiemu, s. Sylwina – ówczesna zakrystianka, zakonnica ze zgromadzenia sióstr Notre Dame, nawiązując do średniowiecznych tradycji, wydobyła ze skarbca katedralnego relikwiarz z palcem św. Stanisława Biskupa i umieściła go w jednym z okien zakrystii. Powódź nas ominęła - przypomina historię ks. Paweł Cembrowicz, proboszcz katedralnej parafii tłumacząc początki wrocławskiej procesji świętych. Od powodzi minęły lata, ale tradycja dziękczynienia za ocalenie miasta od całkowitego zalania w 1997 r. i przebłaganie za grzechy, które wciąż popełniamy, jest podtrzymywana.

Do wydarzenia sprzed 22 lat nawiązał też w homilii wygłoszonej w czasie Mszy św. sprawowanej w kościele p.w. Świętych Stanisława, Doroty i Wacława o. bp Jacek Kiciński.

- W 1997 r. życie toczyło się spokojnie i nagle przyszła powódź. Wielu straciło wszystko, cały dobytek. Wielu straciło najwięcej, bo własne życie, ale w tamtych dramatycznych dniach wydarzyło się też coś dobrego – odezwała się ludzka solidarność, w wielu ludziach obudziło się człowieczeństwo. Sąsiad pomagał sąsiadowi, wielu nawróciło się do Boga. Mimo zagrożenia i niebezpieczeństwa, które niósł żywioł, ludzie sobie pomagali. Gdy minął czas od tego tragicznego wydarzenia niektóre ze starych, często złych przyzwyczajeń, wróciły – mówił kaznodzieja nawiązując do fragmentu Ewangelii, w której rządca w obliczu pozbawienia go pełnionej funkcji potrafił wykrzesać z siebie miłosierdzie i litość darując część długów wierzycielom. Bp Kiciński porównał jego sytuację z naszą, gay stajemy w obliczu nagłej straty. – Wtedy, gdy wszystko nam się wymyka potrafimy nagle być dobrymi ludźmi – mówił. Przypomniał też, że wielu z tych, którym powierzono urzędy zapomina, że są tylko zarządcami a nie właścicielami. – W życiu człowieka może pojawić się grzech, który nazywa się zapomnieniem Boga. Człowiek staje się nieczuły dla Boga i wtedy jego życiem zaczynają kierować pożądliwości, które powoli go niszczą. Gdy człowiek staje się nieczuły na Boga stawia siebie na pierwszym miejscu – tak było w czasach Noego – przypominał bp Jacek – i za czasów Sodomy i Gomory, kiedy uratował się jedynie Lot z najbliższymi i tak było w czasach Jezusa. Ciągnęły za Nim tłumy, ale na Golgocie pod krzyżem stała jedynie Maryja, Jan i najbliżsi – mówił. Ze smutkiem konkludował, że szliśmy z relikwiami przez miasto, gdzie dla wielu Bóg stał się kimś niepotrzebnym, kimś zbędnym. – Nasza dzisiejsza procesja miała i ma niezwykłą wymowę, zwłaszcza w dzisiejszym świecie, gdy wydaje się, że człowiek zapomniał o Bogu – mówił bp Kiciński. – Ale niech ta procesja, świadectwo naszej wiary, będzie przypomnieniem, że nie samym chlebem żyje człowiek. Niech ta procesja – nie tak liczna, jak te pierwsze, sprzed 20 lat – pokazuje nam i przypomina jak łatwo jest roztrwonić to wszystko, co naprawdę ważne – nauczał.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem