Reklama

Ukraina: Ministerstwo Kultury potwierdziło likwidację Patriarchatu Kijowskiego

2019-07-31 17:42

kg (KAI/RISU) / Kijów

Jorge Lascar/Foter.com/CC-BY

Ministerstwo Kultury Ukrainy, monitorujące z ramienia rządu sprawy religijne w tym kraju, potwierdziło, że Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego (UKP PK) już nie istnieje. Powołano się przy tym na oświadczenie Świętego Synodu Prawosławnego Kościoła Ukrainy (PKU), który na swym posiedzeniu 27 lipca br. podjął decyzję „o ustaniu działalności organizacji religijnej «Patriarchat Kijowski Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego» przez włączenie [go] do organizacji religijnej «Metropolia Kijowska Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego (Prawosławnego Kościoła Ukrainy)»”.

Urząd podkreślił, że odpowiedni zapis w tej sprawie wniesiono do Jednolitego Państwowego Rejestru Osób Prawnych, Osób Fizycznych-Przedsiębiorców i Formacji Obywatelskich.

Nawiązując do wspomnianego przystąpienia UKP PK do PKU, Ministerstwo zaznaczyło, że wszystkie funkcje organów statutowych byłego już Patriarchatu przeszły do kompetencji odpowiednich organów kierowniczych PKU. Otrzymały one wszelkie pełnomocnictwa i podstawy prawne do podejmowania stosownych decyzji dotyczących przyszłości tych organizacji religijnych, które pozostawały dotychczas w ramach byłego już UKP PK.

„Wszelkie próby zablokowania procesu rejestracji przez państwo organizacji religijnych, które wchodziły wcześniej w skład stowarzyszenia religijnego pod tą nazwą [tzn. UKP PK] a po Lokalnym Soborze Zjednoczeniowym [15 grudnia 2018] postanowiły wejść w skład PKU, mogą być traktowane jako próby mieszania się w działalność osób pełniących obowiązki służbowe, co jest zakazane i pociąga za sobą odpowiedzialność karną” – ostrzegło Ministerstwo Kultury.

Reklama

Na początku lipca do Okręgowego Sądu Administracyjnego Miasta Kijowa wpłynął pozew do resortu kultury w sprawie unieważnienia likwidacji Patriarchatu Kijowskiego. Wcześniej, 20 czerwca sobór tego, formalnie nieistniejącego już Kościoła, zwołany przez jego zwierzchnika, a zarazem tzw. honorowego patriarchę PKU Filareta odwołał decyzję o rozwiązaniu Patriarchatu i odrzucił tomos (dekret) o autokefalii PKU [z 6 stycznia br.]. Po tym postanowieniu Prawosławny Kościół Ukrainy pozbawiał Filareta prawa kierowania eparchią (diecezją) kijowską tego Kościoła.

Tymczasem ponad 90-letni „honorowy patriarcha” PKU poprosił prezydenta kraju Wołodymyra Zełeńskiego, aby wstrzymał on rozpoczęty 29 lipca przez Ministerstwo proces likwidacji UKP PK i pozbawienia go osobowości prawnej. Według Filareta, ani kierownictwo PKU, ani powołana przezeń komisja likwidacyjna nie mają żadnego zastosowania do Patriarchatu Kijowskiego i jest to „bezprawie”. Autor listu stwierdził również, że tomos został „narzucony podstępnie prawosławnym Ukraińcom a jego tekstu nikt nie znał prze soborem zjednoczeniowym, poza metropolitą Epifaniuszem [głową PKU] i prezydentem Petro Poroszenką”. Filaret wysunął też kilka innych zarzutów pod adresem zarówno Poroszenki, jak i Epifaniusza.

Tagi:
Ukraina prawosławie

W Wiedniu odsłonięto tablicę ku czci kardynała – obrońcy głodujących Ukraińców

2019-11-13 15:54

ts (KAI) / Wiedeń

W wiedeńskim Pałacu Arcybiskupów odsłonięto tablicę upamiętniającą kardynała Theodora Innitzera (1875-1955), który jako jedna z nielicznych osobistości świata zachodniego protestował przeciwko wielkiemu głodowi na sowieckiej Ukrainie w latach trzydziestych i organizował pomoc dla tamtejszej ludności. W uroczystości wzięli udział przewodniczący episkopatu Austrii kard. Christoph Schönborn, zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego (UKGK) arcybiskup większy Swiatosław Szewczuk, rabin Wiednia Szlomo Hofmeister i ambasador Ukrainy w Austrii Ołeksandr Szczerba.

wikipedia.org

Obecny na ceremonii historyk z USA Timothy D. Snyder powiedział, że hasłem przewodnim tego dnia powinna być myśl, iż „prawda nie przeżyje sama z siebie, ale potrzebuje ona ludzi, którzy ją wypowiedzą”.

Katastrofalny głód lat 1932/1933 na Ukrainie został celowo wprowadzony przez władze na Kremlu, aby osłabić tamtejszych chłopów i zmusić ich do wstępowania do powstających wówczas kołchozów i sowchozów. Ocenia się, że w wyniku represji sowieckich na samej tylko Ukrainie zginęło 6-10 milionów ludzi. Masowo umierała zwłaszcza ludność w regionach wiejskich, gdzie chłopom odebrano wszystkie artykuły spożywcze i nasiona, po czym zabroniono im opuszczania ich wsi.

Tylko w czerwcu 1933 – w szczytowym okresie „wielkiego głodu” – zmarło z tego powodu ponad 870 tys. ludzi, wspominał kard. Schönborn. Dodał, że oznacza to, iż co minutę ginęło 20 osób, co godzinę 1 168, a każdego dnia 28 023 osoby.

Odsłonięcie tablicy pamiątkowej poprzedziła konferencja poświęcona wydarzeniom tamtych lat. Abp Szewczuk podkreślił, że „wielki głód” jest ciągle otwartą, bolesną raną w świadomości narodu ukraińskiego. „Jest to osiem milionów ofiar, a dopóki będą one milczały, będzie trwało umieranie” – zaznaczył zwierzchnik UKGK i dodał: „Musimy przypominać o tej zbrodni, aby się już nigdy więcej nie wydarzyła”.

Ówczesny arcybiskup wiedeński (w latach 1932-55) kard. Innitzer 20 sierpnia 1933 r. zaapelował po raz pierwszy do opinii światowej o pomoc dla głodujących. W tym celu rozpoczął międzynarodową i międzywyznaniową akcję pomocy dla ofiar tamtej tragedii. 16 października tegoż roku, na jego zaproszenie w Pałacu Arcybiskupim w Wiedniu spotkali się przedstawiciele Kościołów katolickiego i ewangelickiego oraz gminy żydowskiej, aby wspólnie omówić środki pomocy. W dwa miesiące później – 16 i 17 grudnia – również w siedzibie arcybiskupa, odbyła się międzynarodowa konferencja przedstawicieli wszystkich organizacji uczestniczących w pomocy dla głodujących ludzi w Związku Radzieckim.

Timothy D. Snyder, wykładowca na Uniwersytecie Yale oraz w wiedeńskim Instytucie Nauki o Człowieku, w swoim wystąpieniu mówił o głodzie na Ukrainie na tle dramatycznej historii Europy Wschodniej w pierwszej połowie XX wieku. Zwrócił uwagę, że co pewien czas republiki radzieckie przeżywały klęski głodu. Żadnej z nich nie można jednak porównać z “wielkim głodem”, podczas którego, dla osiągnięcia celu politycznego, z pełną świadomością spowodowano śmierć milionów ludzi. Zostały zamknięte granice z państwami sąsiedzkimi, a także z sąsiadującymi republikami, wobec czego mogło się uratować tylko niewielu Ukraińców.

Snyder przyznał, że trudno zrozumieć, dlaczego Zachód nie podjął żadnych kroków, bo przecież mimo wszystko wiedział o tym. O rozmiarach katastrofy z pewnością informowali swoje rządy zachodni dyplomaci. Wiedzieli o tym także zachodni dziennikarze w Moskwie. Jednak tylko jeden odważył się pisać pod własnym nazwiskiem, Walijczyk Gareth Richard Vaughan Jones, który w 1935 roku został zamordowany.

O “wielkim głodzie” dowiedział się od uchodźców przede wszystkim Kościół grekokatolicki w Polsce, a następnie do pomocy politycznej i humanitarnej starali się skłonić Zachód aktywiści ukraińscy. Jednak ani rządy poszczególnych krajów, ani organizacje niewiele zrobiły. - Jedynym wyjątkiem był kard. Innitzer, podkreślił historyk.

“Tylko niewiele osób miało odwagę mówić o tym co wiedzieli, wśród nich był kard. Innitzer. Ale głos nawet niewielu ma znaczenie”, mówił Snyder dodając, że po “wielkim głodzie” Sowieci już nigdy więcej nie zorganizowali takiej klęski głodu spowodowanej wolą polityczną. Swoje wystąpienie zakończył apelem: “Prawda nie przeżyje sama. Prawda potrzebuje ludzi, którzy ją wyrażą”.

Na zakończenie całodziennych uroczystości zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Grekokatolickiego uhonorował kard. Schönborna nowo ustanowionym orderem Sługi Bożego Andrzeja Szeptyckiego (Venerabilis Dei Servus Andrej Scheptyzkyj). Abp Szewczuk podkreślił, że decyzją Synodu Biskupów UKGK kard. Schönborn jest pierwszą osobą otrzymującą to odznaczenie. Arcybiskup Wiednia otrzymał je za „niezmordowany wkład na rzecz pojednania między narodami, rozwijania dialogu ekumenicznego i międzyreligijnego oraz stosunków Kościół-państwo”.

Wręczenie orderu nastąpiło podczas koncertu ukraińskiej muzyki sakralnej w katedrze św. Szczepana, w którym wystąpił międzynarodowy chór chłopięcy i męski “Dudaryk” z Ukrainy oraz mezzosopranistka Zoriana Kuszpler, która obecnie śpiewa w Operze Wiedeńskiej.

Kard. Schönborn utrzymuje intensywne stosunki z UKGK. Arcybiskup Wiednia jest m.in. ordynariuszem dla katolików obrządku bizantyjskiego w Austrii. Grekokatolicy ukraińscy stanowią większość spośród ok. 20 tys. członków katolickich Kościołów obrządku wschodniego w Austrii. W grudniu 2014 kard. Schönborn jako specjalny wysłannik papieża, uczestniczył w Kijowie w uroczystościach 25-lecia oficjalnego przywrócenia Ukraińskiego Kościoła Grekokatolickiego.

Pamięć o ofiarach „wielkiego głodu” obchodzona jest na Ukrainie i wielu innych krajach każdego roku 24 listopada. W miejscu pamięci „Holodomoru” w Kijowie specjalna tablica upamiętni inicjatywy pomocy podejmowane przez kard. Innitzera.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Posty nakazane zachowywać

Z ks. Krzysztofem Koskiem rozmawiała Milena Kindziuk
Edycja warszawska (st.) 46/2003

Iwona Sztajner

Przykazania kościelne są zaproszeniem do współodpowiedzialności za Kościół
Zachęcają do przemyśleń, czy wiara ma wynikać z tradycji, czy z przekonania

Rozmowa z ks. Krzysztofem Koskiem, doktorem prawa kanonicznego, rzecznikiem archidiecezji warszawskiej

Milena Kindziuk: - Ostatnio media obwieściły, że Kościół zniósł post w bożonarodzeniową Wigilię. Czy rzeczywiście?

Ks. dr Krzysztof Kosek: - Przez to wprowadziły one sporo zamieszania, szczególnie u osób niezbyt dokładnie zorientowanych w tej kwestii. Przecież post w Wigilię należy jedynie do tradycji polskiej. Nigdy nie był nakazany w całym Kościele. I nadal zaproszeni jesteśmy, aby tej tradycji przestrzegać. Na marginesie dodam, że statuty zakończonego niedawno IV Synodu naszej archidiecezji stwierdzają, że w Wigilię Bożego Narodzenia należy zachować wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych.

- Ale list biskupów na temat nowej wersji przykazań kościelnych, który ma być czytany w Adwencie w kościołach, nie mówi, by zachowywać tradycję i nie spożywać pokarmów mięsnych w Wigilię.

- Bo to jest oczywiste. Wigilia z języka łacińskiego oznacza „czuwanie, oczekiwanie”. Pan Jezus często zapraszał swoich uczniów do zajęcia takiej właśnie postawy, ponieważ nie znają dnia ani godziny Jego przyjścia. Post religijny jest bowiem wyrazem panowania ducha nad ciałem, oczekiwania, pragnienia spotkania z Chrystusem, jedności z Nim. Przez to pomaga on przygotować się do danej uroczystości, głębiej ją przeżywać. Podobnie zresztą jest z postem w Wielką Sobotę. W niektórych domach spożywa się mięso już po poświęceniu pokarmów, w innych dopiero po Wigilii Paschalnej w Wielką Noc. Też jest to kwestia tradycji. Myślę jednak, że warto tu uświadomić sobie, czym jest post, jakie prawdy pomaga przeżywać. Każdemu, kto zastanowi się, jakie chwile z życia Jezusa przeżywamy w Wielką Sobotę, na pewno łatwiej będzie zachować wstrzemięźliwość w spożywaniu pokarmów.

- Jedno z przykazań w nowej wersji mówi, że należy zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od zabaw. Jakie są okresy „nakazane” w ciągu roku?

- Chodzi o piątki całego roku i o czas Wielkiego Postu. Wiele kontrowersji budzi czas Adwentu - nie ma on charakteru pokutnego - jest czasem radosnego oczekiwania. Ale oczekiwania, które ma być wypełnione prostowaniem ścieżek życia, przygotowaniem miejsca dla Pana w sercu - by mógł się tam narodzić. A ten proces nawrócenia wymaga ciszy, refleksji, skupienia. Już po Bożym Narodzeniu rozpoczyna się czas szczególnych zabaw - karnawał.

- Grzechem jest więc spożywanie mięsa w piątki?

- Tak, pod warunkiem, że czyni się to z wyboru. Jeśli ktoś stołuje się poza domem i w stołówce nie ma wyboru menu, może skorzystać z dyspensy od zachowania wstrzemięźliwości. Zaproszony jest do odmówienia modlitwy w intencji Ojca Świętego, złożenia jałmużny postnej.
Generalnie, powstrzymanie się od pokarmów mięsnych w piątki obowiązuje katolików, którzy ukończyli 14. rok życia. Ścisły post w Środę Popielcową i Wielki Piątek, czyli jeden posiłek do syta w ciągu dnia, obowiązuje katolików pomiędzy 18. a 60. rokiem życia.

- Można jednak nie jeść mięsa, ale w to miejsce kupić sobie inne przysmaki. Jaki sens ma wtedy taki post?

- Ważne jest właściwe rozumienie terminu: post. Nie chodzi tylko o to, aby nie jeść potraw mięsnych. Potrawy mięsne z reguły są droższe, dlatego odmawiając ich sobie jesteśmy zachęcani, aby zaoszczędzone środki przeznaczyć na potrzeby ludzi najuboższych. W wielu kościołach można spotkać puszki z napisem „Jałmużna postna”. Jeżeli na przykład ktoś jest wegetarianinem i normalnie nie je mięsa, jest zaproszony do tego, by w inny sposób narzucić sobie wstrzemięźliwość w jedzeniu i okazać swą łączność z Chrystusem, bo piątek to przecież dzień Jego męki i śmierci.

- Biskupi sugerują, że we wszystkie piątki w ciągu całego roku należy uszanować charakter pokuty, dlatego katolicy nie powinni w tym dniu uczestniczyć w zabawach. Znaczy, że nie powinno się iść na przykład na dyskotekę w piątek?

- Zdecydowanie nie powinno! Jeżeli piątek jest dniem solidarności z Chrystusem cierpiącym dla mojego zbawienia, to oczywiste jest, że nie mogę się w tym dniu bawić. Podobnie, jeśli obchodzę rocznicę śmierci bliskiej mi osoby, nie będę w tym dniu urządzał balu ani brał udziału w zabawie, to po prostu nie wypada.

- Nowością jest piąte przykazanie kościelne, zobowiązujące wiernych do troski o materialne potrzeby wspólnoty Kościoła. Nie występowało ono w poprzednich sformułowaniach. Co to znaczy w praktyce?

- Jest to odwołanie do coraz szerszego udziału wiernych świeckich w życiu Kościoła. Minęły czasy, kiedy Kościół posiadał wielkie dobra i w szerszym stopniu był mecenasem sztuki i kultury. Minęły czasy kolatorów, którzy troszczyli się o potrzeby materialne Kościoła. Z pewnym wzruszeniem można czytać opisy pierwszych Eucharystii, gdy wierni przynosili na nie dary. Po zakończeniu zanoszono chorym Komunię św., starano się także o zaspokojenie ich potrzeb materialnych.
Dziś wierni świeccy zaproszeni są do troski o potrzeby materialne Kościoła - by miał środki na sprawowanie kultu, prowadzenie działalności apostolskiej czy charytatywnej. Przecież tak prozaiczne sprawy jak oświetlenie świątyni, ogrzanie, utrzymanie w czystości czy wynagrodzenie świeckich pracowników wymaga pewnych środków. Pomijam tu sprawy związane z inwestycjami, konserwacją dzieł sztuki. W wielu parafiach działają już także - obok rad duszpasterskich - rady ekonomiczne; świeccy w bardzo konkretny sposób wspomagają swych duszpasterzy w sprawach związanych z zabezpieczeniem materialnych potrzeb parafii.
Przykazanie to mobilizuje do refleksji nad rozumieniem własności prywatnej - za pomocą dobrego użytku z pieniądza mamy zapewnić sobie wieczne szczęście. Pan Jezus mówił o niebezpieczeństwie bogactw, a Łazarz został odrzucony nie z powodu swego bogactwa, ale dlatego, że nie dostrzegał ludzi będących w potrzebie. Bardzo popularne jest obecnie słowo „sponsor” - wiele działań Kościoła nie byłoby możliwych, gdyby właśnie nie zaangażowanie materialne określonych osób, które bardzo konkretnie wypełniają normę V przykazania kościelnego.

- A po co w ogóle są przykazania kościelne, skoro jest 10 przykazań Bożych?

- Przykazania kościelne są próbą interpretacji, uszczegółowienia, przybliżenia powinności, które spoczywają na każdym wierzącym. Kościół posiada własne, przyrodzone prawo stanowienia prawa, na przykład kanonicznego, liturgicznego. Całe nauczanie Kościoła jest głoszeniem Dobrej Nowiny objawionej w Jezusie Chrystusie. W tym świetle należy odczytywać przykazania kościelne. Są one służbą temu najważniejszemu przykazaniu miłości Boga i bliźniego.

- Mogłoby ich więc na dobrą sprawę nie być?

- Oczywiście, mógłby istnieć sam Dekalog, bo on jest najważniejszy. Ale przykazania kościelne wyjaśniają pewne normy. Ważne jest, by pamiętać, że Kościół nie ma władzy nad Dekalogiem, bo pochodzi on od samego Boga. Stąd Dekalog jest niezmienny. Natomiast prawo kościelne ma charakter dynamiczny, podlega zmianom, stąd zmiana przykazań kościelnych. Najwyższym prawem w Kościele jest zbawienie dusz i temu celowi służą także zmiany w przykazaniach kościelnych.

- Czy nieprzestrzeganie przykazań kościelnych zatem jest grzechem?

- Jeżeli przykazanie kościelne mówi, żeby uczestniczyć we Mszy św. w niedziele i święta, to dotyka normy ustanowionej przez przykazania Boże. A ich nieprzestrzeganie zawsze pozostaje grzechem.

- A jeżeli nie dotyka Dekalogu?

- To jest radą, ma służyć dobru duchowemu człowieka a odrzucenie tych rad jest przynajmniej grzechem zaniedbania dobra, które mogłem uczynić.

- Czyli nie trzeba się z tego spowiadać...

- Dla przykładu: pierwsze i drugie przykazanie wyrażają minimalne oczekiwania Kościoła wobec człowieka wierzącego. Weźmy na przykład drugie przykazanie kościelne: „Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty”. Czym jest sakrament pokuty? Na spowiedzi mamy obowiązek wyznania grzechów ciężkich. Codziennie jednak doświadczamy ludzkich słabości, które są przyczyną grzechów określanych mianem powszednich. Zbyt długi odstęp między korzystaniem z sakramentu pokuty może prowadzić do pewnego zobojętnienia, znieczulenia sumienia na grzech, a więc do rozluźnienia relacji z Chrystusem. Kwestia częstotliwości w korzystaniu ze spowiedzi to sprawa osobistej wrażliwości, dobrze uformowanego sumienia. Życie przynosi tyle sytuacji, które chcemy przeżyć w sposób szczególny: święta, rocznice ślubu, śmierci, imieniny i urodziny własne czy bliskich - wszystkie one są także okazją do spotkania z Chrystusem w sakramencie pokuty.

- Podobnie w odniesieniu do sakramentu Eucharystii?

- Trudno chyba nazwać człowiekiem gorliwym w wierze kogoś, kto do Komunii Świętej przystąpi - jak wymaga tego Kościół w III przykazaniu - raz w roku w okresie wielkanocnym. Jest to minimum związku z Chrystusem, który ofiaruje się za nas w każdej Eucharystii i zaprasza nas na swoją ucztę.

- A dlaczego w przykazaniu zostały rozdzielone spowiedź od pokuty?

- Myślę, że chodzi o uzmysłowienie roli sakramentu pokuty i Eucharystii. Ludzie często spowiadają się: „Ostatni raz byłem u spowiedzi i Komunii św. wtedy i wtedy”. Panuje taki pogląd, że do Komunii przystępujemy tylko raz po spowiedzi. A jest to błędem.

- Jak długo zatem można przyjmować Komunię po ostatniej spowiedzi, jeżeli nie ma się grzechu ciężkiego?

- Nie ma tu wyznaczonej granicy. Każdy ocenia to według własnego sumienia.
Uczestnicząc w każdej Mszy św. słyszymy słowa: „Bierzcie i jedzcie”. Jesteśmy zatem zaproszeni, aby w sposób pełny brać udział w każdej Mszy. A pełny udział w niej polega także na przyjęciu Komunii. Oczywiście, był czas w historii Kościoła, gdy do Komunii przystępowano raz na kilka lat, i czynili tak nawet ludzie święci. Na fali posoborowej odnowy Kościoła jesteśmy zaproszeni do pełniejszego uczestniczenia i przeżywania Eucharystii. A że często nie czujemy się godni przyjmować Komunii? Pamiętajmy, że Msza św. rozpoczyna się aktem skruchy, pokuty. Stajemy przed Chrystusem w prawdzie o naszej słabości. Podobnie przed Komunią wyrażamy swoją niegodność słowami setnika: „Panie, nie jestem godzien...”. Św. Franciszek Salezy mówił, że potrzebują Komunii chorzy, aby wyzdrowieć, i silni, aby nie upaść. Bardzo głębokie wskazania na temat przystępowania do Komunii św. możemy znaleźć w Naśladowaniu Chrystusa Tomasza á Kempis. Jest to zresztą temat na osobną rozmowę.

- Pozostało jeszcze pierwsze przykazanie kościelne. W drugiej części mówi ono o powstrzymaniu się od prac niekoniecznych. Katechizm wyjaśnia: Są to „prace i zajęcia, które utrudniają oddawanie czci Bogu, przeżywanie radości właściwej dniowi Pańskiemu oraz korzystanie z należnego odpoczynku duchowego i fizycznego”. Co to znaczy w praktyce?

- W chrześcijaństwie niedziela jest „małą Wielkanocą”, pierwszym dniem tygodnia, w którym Kościół w szczególny sposób celebruje tajemnicę zmartwychwstania Chrystusa. Jest niedziela i Msza św. zadatkiem, antycypacją odpoczynku zbawionych w niebie, obrazem uczty, na którą Chrystus zaprasza w niebie. Dlatego Kościół przypomina, by powstrzymać się w tym dniu od prac niekoniecznych - od tego wszystkiego, co przeszkadza w pełnym bliskości obcowaniu z Bogiem. A więc takich, które z powodzeniem można wykonać przez sześć pozostałych dni. Mam na myśli: pranie, sprzątanie, robienie zakupów itp. Wydaje mi się, że w kontekście tego przykazania trzeba nam przeprowadzić namysł nad zdolnością świętowania - czy nie sprowadza się ono tylko do oglądania telewizji, mocno zakrapianego alkoholem biesiadowania przy stole, bez głębszej refleksji nad treścią przeżywanego święta. Czy chrześcijańskie świętowanie nie zakłada spotkania rodziny (na które w tygodniu nie zawsze jest czas), wspólnego posiłku, rozmowy - a nie wymiany informacji, jak dzieje się w codziennym zabieganiu - dzielenia się swoimi radościami i trudnościami, a wszystko to w atmosferze nadziei, jaką przynosi spotkanie z Bogiem przeżyte na modlitwie czy Eucharystii.

- Jesteśmy zwolnieni z obowiązku udziału w świętach, które są w Polsce dniami pracy: Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny - 8 grudnia, św. Józefa, świętych Piotra i Pawła. Nie jest to pójście na łatwiznę?

- Jest to wzięcie pod uwagę rzeczywistości. Zniesienie obowiązku udziału we Mszy św. w te święta jest realizacją uprawnień, które kodeks prawa kanonicznego przyznaje Konferencji Episkopatu. Ona, za zgodą Stolicy Apostolskiej, może znieść obowiązek udziału we Mszy św. w niektóre święta lub przenieść je na niedzielę. Mimo tego w dalszym ciągu katolicy zaproszeni są do udziału we Mszy św. w te dni. Np. wiele grup dziewczęcych szczególnie czci Maryję w tajemnicy Niepokalanego Poczęcia - one z pewnością będą tego dnia uczestniczyły we Mszy św.

- List pasterski o nowych przykazaniach mówi też o tzw. „świętach nakazanych”. Jakie to święta?

- Przesłanie biskupów ma ułatwić wiernym rozstrzyganie dylematów związanych z wymogiem uczestnictwa w liturgii w dni świąteczne, które nie są wolne od pracy. Biskupi poprosili Stolicę Apostolską o zgodę na przeniesienie uroczystości Wniebowstąpienia Pańskiego z czwartku na siódmą niedzielę wielkanocną. Świętem nakazanym pozostaje uroczystość Objawienia Pańskiego (Trzech Króli) i w tym wypadku biskupi wyrażają nadzieję, że „nadejdzie taki czas, kiedy to ważne święto stanie się dniem wolnym od pracy”. Nie ma natomiast obowiązku udziału we Mszy św. w uroczystość Niepokalanego Poczęcia, św. Józefa, świętych Piotra i Pawła - choć biskupi zachęcają, by zgodnie z tradycją uczestniczyć w liturgii w tych dniach.

- Przykazania kościelne wyrażają więc istotne treści dla wierzących.

- W sumie są one zaproszeniem do pogłębienia osobistej relacji z Bogiem, do wyrażenia jej w życiu codziennym, do podjęcia odpowiedzialności za dzieła prowadzone przez Kościół, ale zachęcają też do przemyślenia, czy wiara ma wynikać z tradycji, czy jest owocem osobistego wyboru, pochodzi z przekonania, doświadczenia w życiu miłości Bożej.

- Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wolontariusze SKC z wizytą u „duchaków”

2019-11-22 16:23

ks. Wojciech Kania

Z racji na obchodzony III Światowy Dzień Ubogich wolontariusze Caritas wraz ze swoimi opiekunami odbyli wizytę studyjną w Towarzystwie Ducha Świętego pod wezwaniem Świętego Krzyża w Dąbrowie koło Krakowa. Uczestniczyli tam w spotkaniu i rozmowach z „duchakami” pod hasłem: „Posługa ubogim w duchu bł. Gwidona z Montepellier”.

Caritas DS

Spotkanie rozpoczęła wspólna modlitwa. Uczestnicy mieli możliwość usłyszenia o życiu i działalności bł. Gwidona oraz wysłuchać opowieści ks. Łukasza o losach zakonu „duchaków” kiedyś oraz współcześnie. Po spotkaniu w kaplicy i wspólnej modlitwie wolontariusze oraz ich opiekunowie zostali zaproszeni na poczęstunek. Z wielkim zainteresowaniem słuchali o codziennym życiu ojców, natomiast ojcowie z zainteresowaniem wysłuchali o przedsięwzięciach Szkolnych Kół Caritas oraz dzieł prowadzonych przez Caritas Diecezji Sandomierskiej.

Błogosławiony Gwidon odznaczał się wielką pobożnością oraz wrażliwością na cierpienia bliźnich. Gdy otrzymał od rodziców majątek, na przedmieściu rodzinnego miasta Montpellier wybudował szpital. Gromadził w nim porzucone dzieci, ubogich, chorych, którym osobiście posługiwał. Przykład Gwidona, przenikniętego duchem ewangelicznej miłości, pociągnął innych. Tak powstał szpitalniczy Zakon Ducha Świętego, jego gałąź męska i żeńska, oddany służbie chorym, ubogim i dzieciom. Założyciel oddał swe dzieło pod szczególny patronat Ducha Świętego. Polska prowincja braci istniała do 1783 roku, kiedy uległa kasacie. Ostatni polski duchak zmarł w 1820 roku w Krakowie. Towarzystwo Ducha Świętego zostało ponownie powołane w 2003 r. na podstawie dekretu metropolity gdańskiego. W 2010 roku do postulatu wstąpiło 7 braci. Obecnie wraz z neoprezbiterami w TDŚ jest kilku kapłanów. Oprócz nich wspólnotę tworzą klerycy i nowicjusze. Razem 13 członków. Ich charyzmat to niesienie pomocy najbardziej potrzebującym.

Zobacz zdjęcia: Wizyta studyjna u duchaczy
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem