Reklama

Archidiecezjalna Pielgrzymka na Jasną Górę

„Umiłowani Bracia i Siostry - pielgrzymi Kościoła szczecińsko-kamieńskiego! Gromadzimy się w tym Wieczerniku Jasnogórskim, aby wraz z Maryją i na Jej sposób uwielbić Boga w Trójcy Świętej Jedynego za Jego dobroć i za Jego troskę o zbawienie człowieka. Pragniemy dziękować za tych, którzy od 60 lat na prastarych ziemiach słowiańskich troszczą się o Ewangelię (…). Pragniemy dzisiaj, w tym miejscu, dziękować za każdego człowieka” - mówił abp Zygmunt Kamiński, metropolita szczecińsko-kamieński, rozpoczynając uroczystą Eucharystię, która była głównym punktem programu pielgrzymki archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej na Jasną Górę. Pielgrzymka odbywała się w dniach 23-24 września br. i przypadała w 60. rocznicę powrotu Ziem Zachodnich do Macierzy.

O godz. 20.30 Bazylika Jasnogórska była wypełniona pątnikami, którzy przybyli wraz ze swoimi duszpasterzami z kilkudziesięciu parafii naszej archidiecezji. Pielgrzymów powitał abp Zygmunt Kamiński. Metropolita wskazywał przede wszystkim na dziękczynny wymiar pielgrzymki. „Pragniemy podziękować za utworzenie przed 33 laty diecezji szczecińsko-kamieńskiej i za pierwszego pasterza tego Kościoła - bp. Jerzego Strobę (…). Przybyliśmy, aby podziękować za to, że potrafiliśmy ten wielki skarb, tę piękną ziemię zagospodarować (…). Przychodzimy również pokornie prosić, abyśmy umieli odnaleźć najwłaściwsze drogi naszego życia, prosić o to, abyśmy opromienieni światłem płynącym z Nieba umieli zło zwyciężać dobrem” - mówił Arcypasterz.
O godz. 21.00 odbył się Apel Jasnogórski. Po jego zakończeniu, spotkania modlitewne w Kaplicy Cudownego Obrazu miały grupy duszpasterskie oraz różnorakie organizacje, stowarzyszenia i ruchy kościelne archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej. O godz. 22.30 czuwanie prowadzili klerycy z Arcybiskupiego Wyższego Seminarium Duchownego w Szczecinie. Dziękowali oni Chrystusowi za pośrednictwem Jego Matki - Wychowawczyni Powołań Kapłańskich - za ten wielki dar, jakim jest powołanie i prosili o potrzebne łaski, błogosławieństwo i opiekę Pani Jasnogórskiej w nowym roku formacyjnym 2005/2006.
Centralnym punktem archidiecezjalnej pielgrzymki była sprawowana o godz. 24.00 Eucharystia, której przewodniczył abp Zygmunt Kamiński.
W homilii Arcypasterz wskazywał na konieczność zaufania Bogu, podobnie jak uczyniła to Matka Najświętsza. „Czasem - nauczał - układamy program naszego życia po ludzku, inwestując tylko w to, co przemijające. Praca i owoc tej pracy jest dany i zadany człowiekowi, ale nie może prowadzić do ogarnięcia całego umysłu i całego serca człowieka. Każdy musi mieć czas na spotkanie z Jezusem Chrystusem ukrytym pod postaciami Chleba i Wina, czas na spotkanie z Jego Słowem. To jest droga na życie wieczne” - mówił. Przywołał także osobę śp. Papieża Jana Pawła II, który na Jasnej Górze, w Wilnie, w Wadowicach, Kalwarii i w Fatimie „uczył się Najświętszej Maryi Panny”. Mówił: „Tak samo jak Jan Paweł II przybywamy do naszej Matki i chcemy uczyć się od Niej miłości i oddania Bogu”.
Metropolita nauczał również, że „każdy człowiek jest powołany do tego, aby być partnerem Pana Boga, by żyć w przyjaźni z Bogiem i dostać się do miejsca wiecznego szczęścia”. Uświadamiał również, że wyznacznikiem naszej miłości do Boga jest nasza relacja względem drugiego człowieka. „Człowiek dla człowieka winien być dobry, szlachetny i uczciwy. Powinien zawsze przychodzić z pomocą, podając braterską dłoń, okazując braterską życzliwość tym, którzy cierpią niedostatek, którzy są bezradni i opuszczeni”.
Metropolita przypominał, że musimy zawierzyć miłości i czynić miłość. „To wielkie i trudne zadanie - nauczał - ale z Matką, pod Jej szczególną opieką, z Jej wstawiennictwem u Jezusa Chrystusa (…), możemy nieść miłość drugiemu człowiekowi i przynosić błogosławiony owoc”.
Po zakończeniu Eucharystii pielgrzymi nadal trwali na modlitwie przed Cudownym Obrazem Jasnogórskiej Madonny.
Ostatnim punktem programu pielgrzymki archidiecezjalnej było sprawowane o godz. 9.00 nabożeństwo Drogi Krzyżowej, które przygotowali i prowadzili członkowie Akcji Katolickiej naszej archidiecezji. Po nabożeństwie pielgrzymi przeszli procesyjnie do Bazyliki Jasnogórskiej. Abp Zygmunt Kamiński wyraził słowa wdzięczności wobec ojców paulinów, księży organizatorów i duszpasterzy pielgrzymek parafialnych, seminarzystów, sióstr zakonnych oraz wobec wszystkich, którzy przybyli na Jasną Górę.
60 lat temu, po długiej i ciężkiej wojnie, Pomorze Zachodnie zostało ponownie przyłączone do Polski. Nasi przodkowie poświęcili całe swoje życie, aby odnowić oblicze ziemi nad Odrą i Bałtykiem, aby stworzyć warunki do godnego życia i aby odnowić tutaj struktury Kościoła, który będzie ostoją wartości oraz strażnikiem wiary i moralności. My - wszyscy, którzy tworzymy ten Kościół szczecińsko-kamieński, jesteśmy w szczególny sposób zobowiązani do strzeżenia tego wielkiego skarbu, jakim jest wiara nasza i naszych rodzin. Niech Maryja - Pokorna Służebnica Pańska - będzie dla nas wszystkich wzorem postępowania na każdy dzień.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Krajewski: my, kapłani, musimy być odważni. Jeśli nie teraz, to kiedy?

2020-04-01 20:34

[ TEMATY ]

Watykan

pomoc

Rzym

abp Konrad Krajewski

ubodzy

Piotr Drzewiecki

My, kapłani, musimy być odważni. Jeśli nie teraz, to kiedy? - apeluje kard. Konrad Krajewski w rozmowie z włoskim dziennikiem "Avvenire". Papieski jałmużnik opowiada o wyjątkowo trudnej sytuacji i rosnących potrzebach osób ubogich i bezdomnych, jeszcze bardziej opuszczonych w czasie pandemii.

Jak podkreśla kard. Krajewski w rozmowie z dziennikiem, "Avvenire", ze względu na pustki na ulicach Rzymu, osoby ubogie i pozbawione dachu nad głową, znalazły się w jeszcze trudniejszej niż zazwyczaj sytuacji. "W tych dniach spotykamy wiele osób, które są głodne. Tak właśnie: głodne. Wcześniej nie słyszałem, by ktoś mówił mi: ojcze, jestem głodny" - mówi papieski jałmużnik, który każdego dnia przemierza ulice Wiecznego Miasta, niosąc pomoc najbardziej potrzebującym. "Dzwoni do nas wielu proboszczów, w związku z rodzinami w trudnościach. A my jedziemy. Zawozimy warzywa, oliwę, przecier pomidorowy, mleko. (...) Osoby bezdomne przeżywają wielkie trudności. Nie mogą prosić o jałmużnę, ponieważ na ulicach nie ma nikogo. Bary, które cokolwiek im dawały, są zamknięte. Nie znajdują też otwartych łazienek. Teraz bardzo trudno jest im przeżyć. Nie mają nic zupełnie" - wyjaśnia hierarcha.

W ostatnim czasie liczba osób, wspieranych przez Urząd Dobroczynności Apostolskiej, którym kieruje kard. Krajewski, wzrosła ze 120 do 250.

"Nie mogą przyjść do nas, więc to my jeździmy do nich. Spotykamy ich, przemierzając miasto. Zanosimy im wszystko to, co może im pomóc. Na szczęście nikt z nich nie zachorował. Prawdopodobnie dlatego, że nikt ich nie przytula, nie podaje ręki. Żyją odizolowani, między sobą" - mówi ze smutkiem kard. Krajewski. Przywołuje też historię kobiety, która przed kilkoma dniami zadzwoniła do niego, ponieważ nie mogła opuszczać mieszkania, a skończyły jej się pilnie potrzebne leki. "Po upewnieniu się, że jej się należą, wziąłem je z apteki watykańskiej, przejechałem miasto i jej je zawiozłem. Kiedy otworzyła mi drzwi, zobaczyłem kobietę, która naprawdę była schorowana, ale też szczęśliwa, ponieważ te leki były dla niej podstawową potrzebą".

Kard. Krajewski zachęca, na wzór św. Matki Teresy, do podejmowania drobnych gestów, które zebrane wspólnie tworzą ogrom pomocy dla potrzebujących. Zaznacza, że także do niego napływają prośby nie tylko z Rzymu, ale i z innych części kraju i zamkniętych stref, w których przebywają migranci.
Apeluje też do proboszczów parafii, posiadających łaźnie, o ich otwarcie i bycie blisko najbardziej potrzebujących. "My, kapłani, musimy być odważni. Jeśli nie teraz, to kiedy?" - przypomina.

CZYTAJ DALEJ

Tour de Pologne - Lang: sport będzie jeszcze bardziej potrzebny [wywiad]

2020-04-06 16:07

[ TEMATY ]

sport

koronawirus

wikipedia.org

Po wygaśnięciu epidemii, sport będzie jeszcze bardziej potrzebny ludziom niż dziś - uważa dyrektor Tour de Pologne Czesław Lang. Nie jest on pewny, czy tegoroczny wyścig dojdzie do skutku. Na razie zapadła decyzja o przesunięciu prezentacji trasy na koniec czerwca.

Polska Agencja Prasowa: Pandemia koronawirusa spowodowała odwołanie wszystkich wyścigów kolarskich w najbliższych miesiącach. Pierwszym nieodwołanym jest Tour de France. 5 lipca ma się rozpocząć Tour de Pologne. Czy sądzi pan, że uda się w tym roku rozegrać nasz narodowy tour?

Cz.L.: To bardzo trudne pytanie. Jesteśmy przygotowani do organizacji, mamy dopiętą trasę, jesteśmy dogadani z naszymi partnerami, ale widzimy, co się dzieje wokół nas. Wszystko się sypie, na naszych oczach zmienia się porządek świata. Nie wiemy, kiedy wygaśnie epidemia, kiedy wrócimy do normalności. Czekamy.

PAP: Jest pan optymistą czy pesymistą?

Cz.L.: Prędzej czy później epidemia się skończy, jednak po drodze wiele firm może ogłosić upadłość, może wzrosnąć bezrobocie. Ale jeśli chodzi generalnie o sport, to jestem optymistą. Ludzie wyjdą poobijani przez tę epidemię. Z kolejnymi tygodniami zamknięcie w domach będzie się stawało coraz bardziej dokuczliwe, a jeśli ktoś na dodatek straci pracę, będzie miał długi, zobowiązania, to mogą pojawić się zjawiska negatywne, jak nieufność do drugiego człowieka, być może agresja. Sport niesie pozytywne emocje i myślę, że będzie bardzo ważnym czynnikiem łagodzącym obyczaje. Po epidemii będzie potrzebny impuls, aby budzić ducha w narodzie, żeby ludzie zaczęli normalnie funkcjonować, żeby przestali się bać. Sport, a szczególnie kolarstwo świetnie się do tego nadaje.

PAP: Czy bierze pan pod uwagę zmianę terminu Tour de Pologne?

Cz.L.: Jeśli będzie bardzo źle, jeśli nadal będą obowiązywać zakazy, to oczywiście nie będziemy mieć innego wyjścia. Musimy czekać, mamy nadzieję, że sytuacja się uspokoi. Na razie przesunęliśmy prezentację trasy z 27 kwietnia na koniec czerwca.

PAP: We Włoszech, gdzie ma pan dużo przyjaciół, liczba zakażeń zaczyna spadać...

Cz.L.: Cieszę się z tego. Jestem w kontakcie z moimi włoskimi przyjaciółmi i cieszę się, że wszyscy są zdrowi. Niektórzy mają już swoje lata, są w grupie wysokiego ryzyka, więc siedzą w domu, jak Pasquale Galbusera, Mario Galbusera czy Ernesto Colnago. Brat tego ostatniego zmarł, ale nie z powodu koronawirusa. Wszystko w porządku także u moich byłych rywali z tras wyścigów - Francesco Mosera, Moreno Argentina.

PAP: Wiele osób ze środowiska kolarskiego twierdzi, że pandemia zmieni tę dyscyplinę sportu. Podziela pan to zdanie?

Cz.L.: Myślę, że to nieuniknione. Już dziś widzimy, że ekipy zawodowe mają wielkie trudności, że kolarzom redukuje się pensje. Problemy mają sponsorzy, ale także i organizatorzy wyścigów. Nie ukrywam, że moja firma też ma trudności i że trzeba będzie ograniczać koszty, żeby nie zbankrutować. Na szczęście mam też inne zajęcia. Siedzę na wsi i bardziej przykładam się do gospodarstwa rolnego. Jedzenie zawsze będzie potrzebne.

Rozmawiał: Artur Filipiuk (PAP)

af/ krys/

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję