Reklama

Caritas Diecezji Toruńskiej

Otwarcie Centrum Wolontariatu im. Jana Pawła II w Przysieku

30 września br. o godz. 11.00 w Przysieku k. Torunia, po trwających ponad 2 lata pracach budowlanych, nastąpiło uroczyste otwarcie i poswięcenie Ośrodka Szkoleniowego Centrum Wolontariatu Caritas Diecezji Toruńskiej im. Jana Pawła II.

Niedziela toruńska 42/2005

Na otwarcie obiektu przybyli: biskup toruński Andrzej Suski, wicedyrektor Caritas Polska ks. dr Zdzisław Świniarski, przedstawiciele władz wojewódzkich i samorządowych. Dyrektor Caritas Diecezji Toruńskiej ks. kan. Daniel Adamowicz powiedział, że „człowiek jest naprawdę, gdy jest dla drugiego”. W Centrum Wolontariatu szkolić się będą ci, którzy chcą być dla innych i bezinteresownie im służyć. Ks. kan. Daniel Adamowicz podziękował wszystkim, którzy wspierali to dzieło. Bp Andrzej Suski powiedział, że wolontariusze, służąc innym, sprawiają, że społeczeństwo staje się bardziej solidarne. Następnie Ksiądz Biskup poświęcił Ośrodek.
W placówce o powierzchni 1500 m2 znajduje się: 27 pokoi z łazienkami (łącznie 59 miejsc), 2 sale konferencyjne (jedna wyposażona w sprzęt multimedialny - 80 miejsc), sala kominkowa, sala restauracyjna, kuchnia, zaplecze rekreacyjno-sportowe (od nowego sezonu do dyspozycji będą: korty tenisowe, boisko do gry w piłkę ręczną, siatkową, a w planach także boisko do siatkówki plażowej). Ośrodek będzie służył młodym wolontariuszom Caritas, których w diecezji toruńskiej jest ponad 5 tys., skupionych w 174 Szkolnych Kołach Caritas. Zajęcia będą się odbywały od piątku do niedzieli.
Ośrodek znajduje się w otoczeniu odrestaurowanego zabytkowego parku, z uroczymi alejkami pośród starych drzew i stawów.
W ciągu roku Ośrodek będzie wykorzystany także jako baza szkoleniowa dla różnych środowisk, nie tylko z terenu naszej diecezji.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

81 lat temu zmarła św. Urszula Ledóchowska

[ TEMATY ]

św. Urszula Ledóchowska

Archiwum Sióstr Urszulanek SJK

M. Urszula Ledóchowska była matką dla zakonnic, ale też najlepszą opiekunką, zatroskaną jak matka o najmłodszych

Dziś przypada 81. rocznica śmierci m. Urszuli Ledóchowskiej, założycielki Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego, Matki Niepodległości zasłużonej w kształtowaniu opinii elit europejskich na temat Polski, "apostołki uśmiechu". W 1983 r. Urszula Ledóchowska została beatyfikowana a w 2003 r. kanonizowana przez Jana Pawła II. W kalendarzu liturgicznym 29 maja przypada jej wspomnienie.

Żyła na przełomie wieków (1865-1939) i czasów. Na jej oczach zmieniała się Europa i świat. W pracy apostolskiej matka Urszula niejednokrotnie decydowała się na rozwiązania awangardowe, na owe czasy wręcz rewolucyjne, które do dziś nie straciły na aktualności, przeciwnie – znalazły pełne potwierdzenie w tendencjach i zaleceniach II Soboru Watykańskiego.

Julia Ledóchowska urodziła się 17 kwietnia 1865 r. w Loosdorf w austriackiej diecezji Sankt Pölten. Jej rodzicami byli Antoni Ledóchowski, polski emigrant polityczny i Józefina ze szwajcarskiej rodziny Salis-Zizers. Uczęszczała do szkoły, prowadzonej przez Instytut Panien Angielskich w Sankt Pölten, tam też przyjęła pierwszą Komunię świętą oraz sakrament bierzmowania. Dzięki atmosferze domu rodzinnego miała szczęśliwe dzieciństwo. Pobierała lekcje malarstwa, literatury i języków obcych, lubiła sport, jeździła konno i na łyżwach, pływała, chętnie tańczyła. Co najważniejsze jednak, od najwcześniejszych lat doświadczała i uczyła się wzajemnej miłości, dobroci i radości. Z tym kapitałem weszła w dorosłe życie.

Głębokie życie religijne rodziców, umiłowanie obowiązku i otwartości na potrzeby innych sprzyjały w rodzinie Ledóchowskich rozwojowi wybitnych osobowości. Spośród siedmiorga rodzeństwa troje najstarszych Bóg powołał do swojej służby: Maria Teresa (beatyfikowana w 1975 r.) założyła Sodalicję Św. Piotra Klawera dla Misji Afrykańskich, Julia dała początek nowej gałęzi urszulańskiej, a Włodzimierz wstąpił do zakonu jezuitów, w którym w latach 1915-42 pełnił funkcję generała. Ich stryjem był prymas Polski, kard. Mieczysław Ledóchowski.

W 1883 r. rodzina przeniosła się do Lipnicy Murowanej w pobliżu Krakowa. W wieku 21 lat Julia wstąpiła w 1886 r. do zakonu urszulanek w Krakowie i przy obłóczynach otrzymała imię Urszula. Jednocześnie prowadziła bardzo ożywioną działalność pedagogiczną. Była pełna poświęcenia i dobroci dla młodzieży i współsióstr.

W 1907 r. przedstawiła papieżowi Piusowi X projekt zmian w konstytucjach zakonnych oraz zamiar stworzenia instytucji wychowawczej dla młodzieży polskiej na terenie Rosji. Projekt zyskał aprobatę papieża. W tym samym jeszcze roku, na prośbę proboszcza polskiej parafii św. Katarzyny wyjechała do Petersburga, aby objąć kierownictwo internatu dla dziewcząt przy parafialnym gimnazjum. W dwa lata później rozszerzyła zakres działalności wychowawczej i apostolskiej na Finlandię, dokąd przeniosła się na stałe w 1911 r. po zintensyfikowaniu wymierzonych w nią represji ze strony władz rosyjskich w Petersburgu. Nad Zatoką Fińską powstał Merentähti (Gwiazda Morza) – dom dla wspólnoty i realizujące idee pedagogiczne m. Urszuli gimnazjum z internatem dla dziewcząt.

Z chwilą wybuchu I wojny światowej w 1914 r. została wydalona z imperium rosyjskiego jako poddana austriacka; wyjechała do Sztokholmu, a następnie do Danii. Wkrótce rozpoczęła działalność apostolską: gromadziła katoliczki na dyskusje religijne i rekolekcje, założyła Sodalicję Mariańską dla pań, zaczęła wydawać miesięcznik „Solglimtar” (Iskry Słoneczne) – jedyne wówczas czasopismo katolickie w Szwecji. Jeździła też z odczytami oraz organizowała placówki wychowawcze i charytatywne. Uczyła się języków tych wszystkich krajów, w których przebywała. Wraz z siostrami zorganizowała m.in. szkołę dla skandynawskich dziewcząt, potem m.in. ochronkę dla sierot po polskich emigrantach. Włączyła się też w życie miejscowego Kościoła i środowiska oraz podjęła współpracę z Komitetem Pomocy Ofiarom Wojny, założonym w Szwajcarii przez Henryka Sienkiewicza.

Miała świadomość, jak ważne jest ukształtowanie opinii elit na temat walczącej o niepodległość Polski, dlatego starała się nawiązać kontakty z intelektualistami, politykami, działaczami społecznymi. Byli wśród nich pisarka i aktywistka ruchu kobiecego Ellen Key czy ceniony poeta i pisarz szwedzki Verner von Heidenstam. Dotarła do szwedzkiego i norweskiego dworu królewskiego. W kolejnych miejscach tworzyła lokalne komitety pomocy Polsce. W Szwecji wchodziły w ich skład takie osobistości, jak pisarka i noblistka Selma Lagerlöf, dyrektor Muzeum Narodowego Oscar Montelius, wybitny slawista Alfred Jensen. W skład komitetu kopenhaskiego weszli zaś: Harald Ostenfeld, naczelny biskup ewangelicki, biskup katolicki Johennes von Euch oraz nadrabin kopenhaski. Matka Ledóchowska doskonale współpracowała też z socjalistą Ignacym Daszyńskim czy Georgiem Brandesem, żydowskim wolnomyślicielem, wielkim przyjacielem Polski, którego pozyskała dla sprawy mimo okresu jego wrogości i krytycyzmu wobec Polaków.

Docierała też do prasy – w ciągu jej sześcioletniej emigracji (1914-1920) ukazało się w prasie skandynawskiej około 180 publikacji prasowych życzliwych Polsce. Potrafiła zrobić ze swych odczytów wydarzenia medialne. W ramach popularyzacji swojego kraju zainicjowała wydanie kilkujęzycznego zbioru tekstów, poświęconych Ojczyźnie, który ukazał się w 1917 r. pod tytułem „Polonica”. Ellen Key napisała esej o „Chłopach” Reymonta, zamieszczono artykuły o twórczości Matejki i Szopena, o Kościuszce i królowej Jadwidze. Wstęp do książki podpisali Duńczyk Aage Meyer Benedictsen, Norweg Jens Raabe, Szwed Alfred Jensen – znani tłumacze i akademicy.

Jednak największe wrażenie robiła akcja odczytowa m. Ledóchowskiej. Ta, jak mówiła o sobie, „jałmużnica, prosząca za Polską”, która dysponowała „ głosem-królem”, starsza kobieta – opowiadała o dziejach swojego narodu, zapewniała, że Polska zawsze będzie istniała, bo żyje w sercach swoich dzieci, choćby los rzucił je do miast amerykańskich czy na Saharę. „Wszystkie państwa wojujące mniemają, że niepodległość Polski jest koniecznością. Przyłączcie się do tej opinii i powiedzcie również, że Polska powinna być wolna” – apelowała w 1916 roku w Danii. Pytana o powody swego niecodziennego jak na zakonnicę zaangażowania, odpowiadała: „To Bóg chce, bym Polsce pomagała”.

Do Polski m. Ledóchowska wróciła w 1920 r. Zyskała aprobatę Kościoła dla założonej przez nią polskiej gałęzi urszulanek. Osiadła w Pniewach koło Poznania i wraz z siostrami włączyła się w odbudowę kraju ze zniszczeń, zwłaszcza poprzez działalność edukacyjno-wychowawczą, mającą na celu formowanie przyszłych obywateli, zaangażowanych – jak mówiła – na rzecz „ojczyzny ziemskiej” i „ojczyzny niebieskiej”.

Siostry prowadziły szkoły i zakłady wychowawcze dla dzieci i młodzieży od przedszkola aż po uniwersytet, katechizację w szkołach państwowych, organizowały kursy dla katechetek świeckich i zakonnych, zajmowały się formacją religijną dzieci (m. Urszula zaszczepiła na grunt polski Krucjatę Eucharystyczną – dziś: Eucharystyczny Ruch Młodych), prowadziły stołówki dla studentów i ludzi samotnych, kuchnie dla bezrobotnych itp. Prace te miały często prawdziwie misyjny charakter, rozwijane były w trudnych warunkach na najbardziej zaniedbanych terenach – przedmieściach wielkich miast (Warszawa, Łódź, Rzym), czy na Polesiu, którego ludność podatna była na propagandę komunistyczną. Siostry podejmowały pracę apostolską w różnych środowiskach, zwłaszcza wśród ludzi potrzebujących będąc przekonane, że „dziś świat unika zakonów, więc zakony powinny iść między ludzi”.

Taki proces „wtapiania się w środowisko” kryje niejedno niebezpieczeństwo. Toteż matka Urszula ukazywała jednocześnie źródła, które dodadzą sił i pomogą w odczytywaniu znaków czasu: głębokie zjednoczenie z Bogiem, szukanie w działaniu przede wszystkim woli Bożej, odkrywanie tej woli przez codzienny kontakt z Chrystusem w Ewangelii i Eucharystii, pokorna służba bliźnim. Na znak tej służby habit sióstr szarych urszulanek wzorowany jest na fartuchu służącej.

Powszechnie ceniono ją i szanowano za poświęcenie dla innych (zwłaszcza dzieci) oraz pogodę ducha, którą sama uznawała za świadectwo więzi z Chrystusem.

W 1930 r. Józef Piłsudski uhonorował ją Krzyżem Niepodległości.

Urszula Ledóchowska zmarła w opinii świętości 29 maja 1939 r. podczas wizyty w Rzymie. Już wówczas mówiono, że „zmarła święta”. Jan Paweł II beatyfikował ją 20 czerwca 1983 r. w Poznaniu, a kanonizował 18 maja 2003 r. w Rzymie.

W 1989 r., w 50. rocznicę śmierci, zachowane od zniszczenia ciało bł. Urszuli zostało przewiezione z Rzymu do Pniew i złożone w kaplicy domu macierzystego, który odtąd stał się jej sanktuarium. „Długa była Twoja droga, która Cię z ziemi ojczystej wyprowadziła. Wyprowadziła na szlaki Ewangelii” – mówił Jan Paweł II 11 maja 1989 r. modląc się podczas nabożeństwa majowego przy relikwiach bł. Urszuli.

Zgromadzenie zapoczątkowane i kierowane przez matkę Urszulę rozwijało się dynamicznie w Polsce, we Włoszech i Francji. W chwili śmierci Założycielki liczyło 35 placówek i ok. 800 sióstr. Obecnie Zgromadzenie Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego (urszulanek szarych) liczy ponad 900 sióstr w 14 krajach: w Polsce, we Włoszech (od 1928), Francji (od 1930), a także w Kanadzie, Argentynie, Brazylii, Finlandii, Niemczech, na Ukrainie, Białorusi, w Tanzanii, na Filipinach oraz w Boliwii i w Rosji.

W 1997 r. bł. Urszula została ogłoszona patronką archidiecezji poznańskiej i Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego. W 2016 roku, w 77. rocznicę śmierci świętej, za swoją patronkę obrały ją Pniewy – miasto, z którym była związana przez 19 lat i – jak podkreślił przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, abp Stanisław Gądecki - znacząco zasłużyła się dla jego społeczności, zwłaszcza w sferze społeczno-wychowawczej.

Imieniem św. Urszuli Ledóchowskiej nazwano parafie m.in. na lubelskim Węglinie, bydgoskim Miedzyniu, w Chełmie Pomorskim oraz w Gdyni. Jej imię noszą też hospicja, szkoły, przedszkola, czy drużyny harcerskie. Od 2006 r. św. Urszula jest patronką Sieradza, a od 2009 r. ma swoją ulicę w Warszawie. W warszawskiej Świątyni Opatrzności znajdują się też od 2015 roku relikwie świętej. Św. Urszula jest pierwszą kobietą, której szczątki zostały wprowadzone do Panteonu wielkich Polaków.

O Urszuli i Teresie Ledóchowskich pamięta też ich rodzinna parafia. W kościele parafialnym przy ulicy Ledóchowskiej w austriackim Loosdorf znajduje się figura dwóch sióstr Ledóchowskich: Urszuli oraz Marii Teresy (1863-1922), która w 1894 r. w Salzburgu założyła Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Św. Piotra Klawera (klawerianek) i została beatyfikowana w 1975 r. Od dnia kanonizacji Urszuli Ledóchowskiej figury sióstr otaczają ogromne bukiety białych lilii i płonące światła.

Dom przy Albrechtsberger Strasse 6, w którym w Loosdorf mieszkała rodzina Ledóchowskich, odwiedzają często pielgrzymi z Polski i Ukrainy sądząc, że zorganizowano tam muzeum. Jest to tylko jeden niewielki pokój, w którym znajduje się dokumentacja fotografii z życia św. Urszuli. W domu rodzinnym w Loosdorf pozostały po niej jedynie książeczki do nabożeństwa i skórzana teczka. „Od dziecka czytałam Biblię” – zanotowała w swoim dzienniku. Willę, w której przyszła na świat trójka Ledóchowskich: Urszula, Maria Teresa oraz Ignacy Kazimierz (późniejszy generał Wojska Polskiego), zamieszkuje obecnie kilka rodzin.

CZYTAJ DALEJ

IV Zjazd Rycerstwa Niepokalanej

2020-05-30 20:15

Małgorzata Pabis

W sobotę 30 maja do sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach przybyło Stowarzyszenie Rycerstwa Niepokalanej (MI) z Polski południowej. Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił o. Piotr Cuber OFMConv, asystent prowincjalny MI. Hasłem pielgrzymki były słowa kard. Stefana Wyszyńskiego „Wszystko postawiłem na Maryję”.

W homilii o. Cuber przypomniał, że już od czterech lat Rycerze Niepokalanej z Polski południowej spotykają się w maju w Łagiewnikach, aby wspólnie się modlić. Jak mówił, tegoroczna pielgrzymka jest jednak inna od poprzednich. - Doświadczenie ogólnoświatowej pandemii koronawirusa dotknęło każdego z nas, choć w inny sposób. Niewątpliwie w ostatnich miesiącach w naszym społeczeństwie dokonała się polaryzacja postaw religijnych. Z jednej strony wierni, którzy nie wyobrażali sobie Dnia Pańskiego bez Eucharystii. Z drugiej ci, którym nie chciało się chodzić co niedzielę do kościoła i zawsze mieli z tym problem, gdyż nie mieli wystarczającego usprawiedliwienia. Z jednej strony zwolennicy Komunii na rękę. Z drugiej przeciwnicy tej praktyki. Liczba dyskusji, sporów i polemik, jakie pojawiły się w Internecie, świadczy o tym, że dla wielu były to problemy wręcz egzystencjalne – mówił franciszkanin.

O. Cuber zaznaczył, że dla człowieka myślącego, otwartego na Boże znaki, czas, który nas dotknął, nie musi być wcale czasem straconym. Jest to również szansa na pogłębienie własnej wiary, refleksja nad kondycją i nie zatrzymywania się na zewnętrznych znakach, które w ostatecznym rozrachunku są nieistotne. Podkreślił: - Wniosek, jaki nasuwa się dziś po tych trudnych trzech miesiącach pandemii, sformułował kiedyś, choć w nieco innym kontekście, autor „Małego Księcia” Antoine de Saint Exupery: „najważniejsze jest niewidoczne dla oczu, najlepiej widzi się tylko sercem”. Najważniejsze dla człowieka wierzącego jest jego wnętrze, serce, a mówiąc dokładniej, jego osobista relacja z Jezusem. Ona jest najważniejsza i jeżeli jest prawdziwa, to nic nie jest w stanie jej zachwiać, czy zburzyć – podkreślił o. Cuber.

Franciszkanin przywołał osobę św. Maksymiliana. - Rajmund Kolbe, odkrywszy w małym seminarium swoje powołanie, pozostał mu wierny do końca życia. Jaka to była misja? Walczyć dla Niepokalanej do końca życia, wszystkimi dostępnymi środkami, byle były godziwe. I jak wiemy z jego licznych życiorysów, walczył. Rycerstwo Niepokalanej, Rycerz Niepokalanej, Niepokalanów, wydawnictwo, misje w Japonii – biała korona. Zawsze i wszędzie był misjonarzem, zmieniały się tylko narzędzia ewangelizacyjne. A gdy zabrakło narzędzi? To wówczas misjonarzował sobą, swoim własnym przykładem zgodnie z wyznawaną przez siebie dewizą: „Tylko miłość jest twórcza”. I podobnie jak św. Paweł w więzieniu, św. Maksymilian ewangelizował na Pawiaku, a potem w obozie w Auschwitz. I to nie tylko współwięźniów, towarzyszy niedoli, ale również oprawców, Niemców. Dla niego nie było barier, przynależności narodowych czy religijnych. Liczył się konkretny człowiek i jego zbawienie. Tak zdobył czerwoną koronę – mówił o. Cuber.

Kaznodzieja nawiązał także do osoby Prymasa Tysiąclecia. Podkreślił: - Mocny w słowie i nauczaniu, ale jeszcze mocniejszy w przykładzie wytrwałej wiary, wiary wytrwałej do końca, nie cofającej się przed nikim i niczym. Także przed więzieniem, internowaniem, niebezpieczeństwem śmierci. To również dla niego był czas ewangelizowania zbłąkanych dusz przydzielonych mu sióstr zakonnych i kapłanów, którzy gdzieś w życiu pobłądzili.

Jesteśmy w sanktuarium Bożego Miłosierdzia – kontynuował kapłan. - Nie sposób nie wspomnieć w tym miejscu postaci św. Jana Pawła II i jego osobistego świadectwa. Ewangelizował słowem, był przecież Mistrzem Słowa. Ewangelizował podróżami, niezliczoną ilością dokumentów i książek. Ale przyszedł na koniec taki czas, kiedy brakło po ludzku sił i głosu i wtedy ewangelizował cierpieniem i umieraniem w duchu wiary, na oczach świata. Ostatnie najmocniejsze świadectwo.

Podsumowując homilię, o. Cuber zauważył, że wspólnym mianownikiem tych niezwykłych postaci i ich niezwykłego świadectwa jest ich osobista więź, ich osobista relacja z Bogiem Ojcem, Jezusem Chrystusem i Maryją.

Kończąc, franciszkanin powiedział: - W stosunku do każdego z was Bóg ma szczególny plan. Specjalne zadanie do wykonania. Nie patrz na innych, nie oglądaj się na boki, nie porównuj się z nikim, pamiętaj: ja potrzebuję CIEBIE, dlatego TY PÓJDŹ ZA MNĄ! Dokądkolwiek cię zaprowadzę, gdziekolwiek cię wezwę, zaufaj mi, ja będę przy Tobie. A w chwilach doświadczeń dam Ci mojego Ducha, który Cię pouczy. I na każdej drodze, na której cię postawię, bądź moim świadkiem. Dlatego mówię do Ciebie dziś: nie mów, że ci ciężko, że trudno, że zakazy, obostrzenia, niezrozumiałe przepisy... To nieistotne. Ewangelię możesz głosić zawsze i wszędzie. Jak św. Paweł w więzieniu, Maksymilian w obozie w Auschwitz, a kard. Wyszyński w miejscu odosobnienia. A Ty? Gdzie Ty będziesz ją dziś głosić?

W ramach pielgrzymki jej uczestnicy odmówili także wspólnie różaniec, odśpiewali Litanię Loretańską i wysłuchali konferencji ks. Bogusława Nagela. Spotkanie zakończyła modlitwa Koronką do Bożego Miłosierdzia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję