Reklama

Bp Dec na Górze Iglicznej: źródłem prawdziwej radości jest przyjaźń z Bogiem

2019-08-05 11:56

ako / Góra Igliczna (KAI)

Źródłem prawdziwej radości jest przyjaźń z Bogiem. To jest źródło prawdziwej radości, gdy jesteśmy pojednani z Bogiem, gdy nosimy na sobie szaty zbawienia, czyli przyjaźń z Bogiem - mówił bp Ignacy Dec. Ordynariusz diecezji świdnickiej 4 sierpnia przewodniczył uroczystości odpustowej na Górze Iglicznej w sanktuarium “Marii Śnieżnej” Przyczyny Naszej Radości.

W homilii biskup wskazał, że każda radość Maryi była połączona z cierpieniem. - Gdy Matka Boża miała urodzić syna Bożego to nie było dla Niej miejsca, ale potem była radość, że ziemia ujrzała swego Zbawiciela. Także gdy się Jezus zagubił, to też był niepokój. Przed zmartwychwstaniem było cierpienie na Golgocie. Radość zawsze łączy się z cierpieniem - podkreślił biskup świdnicki.

Przed rozpoczęciem Mszy św. bp Ignacy Dec poświęcił srebrną sukienkę dla figurki Matki Bożej, którą sam ufundował i ofiarował Maryi jako wotum wdzięczności za opiekę nad nim przez 50 lat posługi kapłańskiej i 15 lat posługi biskupiej.

Początki miejscowości to data wmurowania kamienia węgielnego w 1781 r. pod budowę Sanktuarium na gruncie rolnika Johana Veita z Wilkanowa - mówił w rozmowie z KAI rektor sanktuarium ks. Andrzej Adamiak. - Od wezwania świątyni powstały przysiółek nazywano Marią Śnieżną lub Górą Igliczną. Z dniem 01.01.2016 roku miejscowość Góra Igliczna przestała być częścią Wilkanowa i stała się samodzielną osadą.

Reklama

Do miejscowości Góra Igliczna i Sanktuarium prowadzą szlaki turystyczne „czerwony”, „żółty”, „zielony”, „Szlak Papieski”, "Szlak św. Jakuba" „Szlak Błogosławionego Ks. Gerharda Hirschfeldera” oraz droga dojazdowa od strony Bystrzycy Kłodzkiej poprzez miejscowości: Marianówka i Szklary. Miejscowość, otoczona jest lasami, które stanowią 98% terenu miejscowości - mówił rektor sanktuarium.

Sanktuarium “Marii Śnieżnej” na Górze Iglicznej położone jest w Sudetach pod samym szczytem Góry Iglicznej (847 m n.p.m.), skąd roztacza się widok na Czarną Górę, Śnieżnik i Kotlinę Kłodzką. W późnobarokowej świątyni z końca XVIII w., króluje Matka Boża czczona jako Przyczyna Naszej Radości „Maria Śnieżna”. Figura MB została koronowana przez papieża Jana Pawła II 21 czerwca 1983 roku. „Maria Śnieżna” jest patronką m.in. turystów, sportowców oraz małżeństw oczekujących potomstwa. Sanktuarium należy do dekanatu Bystrzyca Kłodzka.

Tagi:
Świdnica bp Ignacy Dec

Reklama

Wspierajmy Polskę modlitwą

2019-11-19 12:18

Marek Zygmunt
Edycja świdnicka 47/2019, str. 4

Uroczystości związane z 101. rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości, przygotowane przez władze samorządowe powiatu świdnickiego, miasta i gminy Świdnica, rozpoczęły się Eucharystią koncelebrowaną w katedrze pod przewodnictwem ordynariusza bp. Ignacego Deca

Ks. Grzegorz Umiński

W homilii Ksiądz Biskup wskazał, że poznawanie, czym jest Ojczyzna, winno być dopełniane poznawaniem prawdziwych jej dziejów. – Wiemy, że były one zakłamywane przede wszystkim przez naszych wrogów, ale też przez naszych rodaków, którzy się wysługiwali, zwykle za pieniądze, naszym wrogom. Dzisiaj sprawa narracji o dziejach Ojczyzny jest bardzo ważna. Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński krótko przed swoją śmiercią mówił do rodaków: „Tak często słyszy się zdanie: «Piękną i zaszczytną rzeczą jest umrzeć za Ojczyznę. Jednakże trudniej jest niekiedy żyć dla Ojczyzny. Można w odruchu bohaterskim oddać swoje życie na polu walki, ale to trwa krótko. Większym nieraz bohaterstwem jest żyć, trwać, wytrzymać całe lata, wytrwać dla Ojczyzny, nabrać zaufania do niej, mieć gotowość oddania jej wszystkiego z siebie. Jakże ważna jest świadomość, że jesteśmy na służbie temu narodowi, którzy przez całe wieki przygotowywał nam ojczystą ziemię, na której wypadło nam żyć. Jesteśmy z tym narodem tak bardzo związani”.

W dalszej części homilii kaznodzieja wskazał, że w chwilach zagrożenia istotna jest obrona Ojczyzny w mowie i w czynie.

– Jest tyle pięknych modlitw za Ojczyznę. Ważne jest to, aby nie były one pomnikiem historii, ale by były przez nas przedłużane. Ojczyzna jest zawsze w potrzebie i wspierajmy ją jak najczęściej naszą modlitwą różańcową i innymi modlitwami – apelował, kończąc homilię, bp Ignacy Dec.

Po Eucharystii jej uczestnicy przeszli na pl. św. Jana Pawła II, gdzie zaprezentowano program artystyczny pt. „Opowiedz nam, Ojczyzno”, a potem złożono wieniec od mieszkańców przy Pomniku Zwycięstwa. Odbył się także kolejny Świdnicki Bieg Niepodległości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bydgoszcz: warsztaty szycia strojów przed Orszakiem Trzech Króli

2019-12-14 14:47

jm / Bydgoszcz (KAI)

Szaty dla rycerza-giermka, damy dworu-dwórki, tarcze, miecze – to wszystko powstawało podczas warsztatów szycia strojów przed Bydgoskim Orszakiem Trzech Króli.

Archiwum autora

Podczas spotkań na terenie parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Bydgoszczy oraz NMP Wspomożycielki Wiernych, przy użyciu maszyny do szycia wykorzystano m.in. wiele materiałów, nici, taśm. – Warsztaty szycia strojów są jednym z elementów przygotowań do Orszaku Trzech Króli. Także pokazaniem, że wiara nie jest czymś, co trzeba tylko kojarzyć z poważną modlitwą w murach kościoła – powiedziała zaangażowana w organizację orszaku Regina Piątkowska.

Wciąż największym wysiłkiem dla organizatorów wydarzenia jest przyciągnięcie dzieci, które wezmą w nim udział. – Myślę, że cały Orszak Trzech Króli jest bardzo ważnym symbolem tego, co w naszym chrześcijańskim życiu jest istotne. Obecność dzieci pokazuje, że tę tradycję i przesłanie tego, co wydarzyło się ponad dwa tysiące lat temu, chcemy zaszczepiać w ich sercach od najmłodszych lat – powiedział Mariusz Sobański. – Przygotowałam strój dwórki. Wykonywało się go całkiem łatwo – dodała Monika Sobańska.

Do orszaku może przyłączyć się każdy. Organizatorzy zachęcają do przygotowania niedrogiego przebrania, dzięki któremu jest się nie tylko widzem, ale także aktorem w tym ulicznym przedstawieniu. Propozycje strojów orszakowych można znaleźć na stronie internetowej www.orszak.bydgoszcz.pl.

Bydgoski Orszak Trzech Króli rozpocznie się 6 stycznia 2020 r. Mszą Świętą o godz. 11.30 w Bazylice Mniejszej św. Wincentego a Paulo. Wszyscy wyruszą sprzed kościoła o godz. 13.00 w kierunku Starego Rynku, gdzie odbędzie się pokłon Trzech Króli. – Dla mnie w orszaku ważne jest to, że uczestniczymy w nim całą rodziną. Poza tym jest to również spotkanie wielopokoleniowe, czuje się tę wspólnotę z innymi – powiedziała Izabela Grec.

Hasło Orszaku Trzech Króli 2020 – „Cuda, cuda ogłaszają” – jest fragmentem refrenu kolędy „Dzisiaj w Betlejem”. Pod tym hasłem wspominana będzie również Bitwa Warszawska, która została nazwana Cudem nad Wisłą, a która miała miejsce 100 lat temu. Jednocześnie będzie to nawiązanie do 100-lecia powrotu Bydgoszczy do Macierzy i 100. rocznicy urodzin papieża Polaka – św. Jana Pawła II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem