Reklama

Wiara

Taizé: abp Ryś na tygodniowych rekolekcjach z grupą młodzieży

Od niedzieli 4 sierpnia przebywa wraz z grupą młodzieży w Taizé metropolita łódzki, abp Grzegorz Ryś. Pobyt tej grupy trwać będzie do niedzieli, 11 sierpnia.

Metropolicie łódzkiemu towarzyszy ponad 40 młodych z archidiecezji łódzkiej, uczestnicząc w normalnych wydarzeniach tygodnia w Taizé: porannej Eucharystii, trzech modlitwach w kościele pojednania, wprowadzeniach biblijnych wygłaszanych przez braci ze wspólnoty ekumenicznej, grupach dzielenia się, a wieczorem spowiada wiernych po polsku i angielsku. Jest to także okazja do wielu spotkań nieformalnych zarówno z Polakami jak i osobami z innych krajów. Jak podkreśla ks. Piotr Niedzielski obecność w Taizé jest także ważna dla samego metropolity łódzkiego. „Swoim pobytem tutaj pokazuje – a młodzież to widzi – że to miejsce jest ważne dla Kościoła i dla chrześcijaństwa. Ksiądz arcybiskup chce, aby młodzież tu przyjeżdżała i doświadczała niejako na własnej skórze tego, czym jest Taizé” – pisze na portalu archidiecezji łódzkiej ks. Piotr Niedzielski.

W środę, 7 sierpnia po południu abp Ryś prowadził tzw,. warsztaty, które przybrały formę refleksji biblijnej. Ich tytuł brzmiał: „Czy przeżyłeś już swoją godzinę 10?”. Metropolia łódzki skupił się na fragmencie z Ewangelii wg św. Jana, mówiącym o powołaniu przez Jezusa pierwszych uczniów, m.in. Andrzeja. Po interesującej konferencji, której wysłuchało ok. 200 osób z wielu krajów (połowę z nich stanowili Polacy), był czas na pytania z sali.

Reklama

W Taizé obecna jest także ekipa z TVP, przygotowująca program dla młodzieży „Raban”. Nagrywano niektóre wypowiedzi młodych –do programu, który będzie niebawem emitowany.

2019-08-09 14:15

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Łódź: spotkanie ewangelizacyjne "Jezus Uzdrawia"

2020-01-25 15:39

[ TEMATY ]

ewangelizacja

Łódź

abp Grzegorz Ryś

Ks. Paweł Kłys

- My nie wychodzimy do świata, żeby mu powiedzieć, że jest podły. Wychodzimy do świata, żeby mu powiedzieć: Bóg cię kocha, i żeby mu pokazać, że Bóg kocha cię przeze mnie ! Nie ma innej ewangelizacji! – mówił abp Ryś.

Już po raz kolejny w Hali Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Łodzi, odbyło się spotkanie ewangelizacyjne „Jezus uzdrawia”, którego organizatorem jest o. Łukasz Prausa – pallotyn wraz ze wspólnotą Siewcy Miłosierdzia, działającą przy Sanktuarium Świętości Życia w Łodzi.

- Jest to spotkanie, podczas którego chcemy pogłębiać we wszystkich ludziach wiarę, aby mogli poznać żywego i prawdziwego Jezusa, a także, by mogli spotkać się z Maryją, która jest patronką wszystkich tych spotkań. – tłumaczy organizator spotkania o. Prausa.

W dzisiejszym spotkaniu wzięło udział ponad 800 osób. Uczestnicy przyjechali do Łodzi z Gdańska, Poznania, Krakowa, Sosnowca i Warszawy, a także spoza Polski: z Anglii, Egiptu, Włocha oraz Stanów Zjednoczonych.

Ks. Paweł Kłys

Eucharystii - która była centrum dzisiejszego ewangelizacyjnego spotkania - przewodniczył arcybiskup Grzegorz Ryś, który w swoim słowie odwołując się do święta Nawrócenia św. Pawła apostoła powiedział między innymi - przed nami jest do pokonania ogromna droga: od „Panie ja słyszałem” do „Szawle – bracie”. Kościół jest na tej drodze jakieś 60 lat - od czasów Soboru Watykańskiego II. Jak się czyta teksty papieży Soboru: św. Jana XXIII – który Sobór zwołał i św. Pawła VI – który Sobór zamknął, to obydwaj ci papieże mówi do nas: przestańcie traktować świat jako swojego wroga i wyjdźcie do niego z przyjaźnią. Nie chodzi o to, by założyć teraz różowe okulary i pomyśleć, jaki świat jest dobry. Jest wiele takich obszarów, w których świat nie jest doby, jest zły. – zauważył łódzki pasterz.

Arcybiskup przywołując słowa św. Pawła VI podkreślił - dziś jesteśmy świadkami zderzenia dwu religii: chrześcijaństwa, które jest religią Boga, który stał się człowiekiem i ona zderza się z kompletnie inną religią, religią człowieka, który chce być Bogiem. Co w takim razie trzeba zrobić? – pyta papież. Nas obowiązuje przypowieść o miłosiernym samarytaninie. Popatrz na człowieka w świecie jako na tego, który został pobity, poraniony i wyjdź do niego z miłością. – tłumaczył arcybiskup.

Ks. Paweł Kłys

Uczestnicy spotkania wezmą jeszcze udział we wspólnej modlitwie o uzdrowienie i uwolnienie, którą poprowadzi o. Prausa oraz w wielbieniu Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Spotkanie zakończy się około godz. 18:00.

- Przyjechałam na to spotkanie, aż Sosnowca. – tłumaczy Małgorzata Grzybowska. - Jeszcze kila miesięcy temu nie myślałam, że tu będę, bo mam pewne ograniczenia natury fizycznej –jestem osobą niewidomą – ale przez YouTube dowiedziałam się o takich spotkaniach i zapragnęłam tutaj być. Jestem tu z potrzeby serca i dlatego, że Pan Jezus mnie tu zaprosił. – dodaje uczestniczka spotkania.

- Nie jest to moje pierwsze spotkanie, ale po moim wielokrotnym uczestnictwie w tego typu spotkaniach stwierdzam, że Pan Jezus mnie dotknął i uleczył z dolegliwości, która może nie była, aż tak trudna, ale już jej nie mam. Dzisiaj jestem tutaj w nadziej na wspaniale spotkanie ze wszystkimi, ale przede wszystkim z Panem Jezusem i Jego Matką. – zaznacza Zofia z Sosnowca.

Jak informuje o. Prausa - spotkania wspólnoty Siewcy Miłosierdzia odbywają się w każdą czwartą sobotę miesiąca około godz. 12:00 w Pallotyńskim Sanktuarium Świętości Życia w Łodzi.

CZYTAJ DALEJ

Mariusz Talarek: Auschwitz zmieniło losy mojej rodziny

2020-01-27 15:23

[ TEMATY ]

Auschwitz

Mazur/episkopat.pl

Auschwitz-Birkenau

W obozie zagłady Auschwitz-Birkenau oprócz ponad miliona Żydów zginęło także około 75 tysięcy Polaków. Ci, którzy przeżyli, przez dziesięciolecia przyjeżdżali tutaj w uroczystość Wszystkich Świętych oraz w inne dni roku, aby zapalić znicz i złożyć kwiaty. Pozostałości obozu były jedynym grobem ich rodzin jaki mogli odwiedzić.

Wielu z tych, którzy przeżyli Zagładę już odeszło. Jednak młodsze pokolenia kontynuują tradycję ocalałych. Co roku do Auschwitz z Warszawy przyjeżdża Mariusz Talarek, który w obozie stracił wielu swoich bliskich.

„Przyjeżdżam do obozu Auschwitz przede wszystkim by się pomodlić za wszystkie ofiary tej strasznej gehenny. Auschwitz to też historia mojej rodziny. Tutaj został zamordowany mój dziadek i moi pradziadkowie. W obozie przejściowym w Zamościu zmarły z wycieńczenia moje dwie ciocie, miały wówczas jedna półtora, a druga dwa i pół roku. Moja babcia, która również znalazła się w tym obozie przejściowym, w sposób niebywały, mogę powiedzieć – cudowny, uciekła w ciąży z moją mamą i z moją ciocią, małym dzieckiem, umierającym na jej rękach.

To było 2 lutego 1943 r. Następnego dnia, jej mąż, czyli mój dziadek, został przetransportowany do Auschwitz, skąd już nie wrócił - wspomina Mariusz Talarek

- Im jestem starszy, tym bardziej interesuję się historią, tym, co przeżyła moja mama, która po urodzeniu nie poznała już swojego ojca, ani dziadków. Wiem jak bardzo głęboka to rana, która jest żywa do dziś. Moja mama nie ma sił, by odwiedzić obóz.

Ja staram się kontynuować to, co robiła moja babcia, która przyjeżdżała tu praktycznie przez całe swoje życie. Nie miała grobu swoich najbliższych, dlatego tutaj, 1 listopada i w inne dni w roku, zapalała znicz i składała kwiaty. Ja przejąłem pałeczkę po babci. Im jestem starszy, tym bardziej dojrzewa we mnie potrzeba bycia tutaj i mówienia o historii Polski, historii mojej rodziny, która miała głęboki wpływ na moje życie”.

CZYTAJ DALEJ

Irak: kard. Sako staje w jednym szeregu z protestującymi

2020-01-28 15:22

[ TEMATY ]

Irak

vaticannews.va

„Młodzi z placu Tahrir są jak promień słońca prześwietlający panujący w Iraku chaos. Trzeba im pomagać, słuchać i rozumieć. Są nadzieją na lepszą przyszłość” – taką opinię wyraził chaldejski patriarcha Iraku, kard. Louis Raphaël Sako. Na ulicach Bagdadu oraz innych miast kraju nie ustają protesty skierowane przeciwko Iranowi, Stanom Zjednoczonym oraz wewnętrznej polityce pogrążającej kraj w zapaści.

Zdaniem patriarchy młodzi są wielką nadzieją na inny Irak, bardziej ludzki, sprawiedliwy i tolerancyjny. Przypomniał, że od października ubiegłego roku w manifestacjach zginęło ponad 600 osób, ponad 22 tys. zostało rannych. Kraj nie rozwija się, panuje zastój. Wydaje się, że triumfuje tożsamość plemienna, sekciarska oraz beduińska. Idea narodu oraz obywatelskości nie istnieje. Programy nauczania w szkołach są zapóźnione.

Natomiast młodzi, którzy protestują, stawiają przede wszystkim na narodową tożsamość iracką. Nie dzielą ludzi na szyitów, sunnitów oraz Kurdów. Mówią, że przede wszystkim jesteśmy Irakijczykami, równymi wobec prawa i państwa. Obywatelskość oznacza dla nich równość, wolność oraz sprawiedliwość. Wśród protestujących nie brakuje chrześcijan.

Kard. Sako przypomina, że za czasów Saddama Husajna w Iraku były prawie 2 mln chrześcijan, z czego 75 proc. to katolicy obrządku chaldejskiego. Teraz pozostało około 400 tys., z których połowa żyje w Bagdadzie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję