Reklama

Mimo różnych ograniczeń ponad 2,5 mln pielgrzymów przybyło do Mekki

2019-08-09 20:56

mk (KAI/AsiaNews) / Mekka

Konevi/pixabay.com

Ponad 2,5 mln muzułmanów z całego świata przygotowuje się do dorocznej pielgrzymki do Mekki i Medyny, która w tym roku rozpoczyna się 9 sierpnia. Nad bezpieczeństwem pielgrzymów będzie czuwać około 350 tys. funkcjonariuszy różnych służb. Przewiduje się, że mimo napiętej sytuacji w Teheranie z Iranu przybędzie prawie 89 tys. pątników. Jednocześnie co najmniej pięciu tysiącom wiernych z Afryki władze Arabii Saudyjskiej odmówiły wydania zezwoleń na wjazd z obawy przed epidemią wirusa eboli.

Wielka pielgrzymka (tzw. Wielki Hadżdż) do Mekki, będąca jednym z pięciu filarów islamu, zakończy się 14 sierpnia Świętem Ofiarowania (Id al-Adha). Wierni z całego świata gromadzą się w tym świętym mieście i sercu islamu od kilku dni. „Jestem tu po raz pierwszy, emocje są duże, atmosfera pełna treści” – powiedział dziennikarzom 40-letni Indonezyjczyk Sobar.

Co najmniej 1,8 mln pielgrzymów przybyło do Mekki jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem tego wydarzenia. Miejscowy gubernator książę Chalid ibn Fajsal oświadczył, że 329 tys. pielgrzymów nie wpuszczono do świętego miasta, gdyż nie mieli oni niezbędnych zezwoleń. Z tego samego powodu władze zatrzymały 144 tys. pojazdów, a 15 kierowców aresztowano za „nielegalny transport” pielgrzymów. Zamknięto także 181 biur, które wydawały fałszywe zezwolenia na wjazd.

Według niektórych źródeł unieważniono co najmniej 5 tys. wiz pątnikom z Afryki i postanowiono „więcej im już nie wydawać” z powodu „trwającej epidemii eboli” w Demokratycznej Republice Konga.

Reklama

Saudyjskie organy bezpieczeństwa podjęły środki w celu niedopuszczenia do nadmiernych zgromadzeń ludzkich i do incydentów. W tym kontekście media przypominają, że w 2015 r. około 2300 wiernych zginęło w największym tłumie, do jakiego kiedykolwiek doszło w tym miejscu z okazji Hadżdżu. Tragedia ta poruszyła wyznawców wszystkich religii, m.in. papieża Franciszka, który wyraził bliskość z rodzinami ofiar. Aby zapobiec podobnym nieszczęściom, rząd zmobilizował ponad 350 tys. osób z różnych służb – od policji po pogotowie ratunkowe.

Książę Chalid podkreślił, że Arabia Saudyjska „nie odpowiada” za utrudnienia, jakie stwarza rząd Kataru, który w istocie zabronił swym obywatelom udziału w pielgrzymce. Jest to kolejny rozdział wojny toczącej się od dwóch lat między Rijadem a Dohą.

W tym roku pielgrzymka odbywa się w klimacie rosnącego napięcia na Bliskim Wschodzie, przede wszystkim wskutek tarć gospodarczych, politycznych i religijnych między sunnicką Arabią Saudyjską a szyickim Iranem. Rijad wraz ze swym amerykańskim sojusznikiem oskarża Teheran o prowokowanie ataków i działań dywersyjnych wobec saudyjskich mediów, celów, a republika islamska zdecydowanie odrzuca te oskarżenia. Mimo jednak podziałów i braku stosunków dyplomatycznych między obu światowymi potęgami muzułmańskimi, w najbliższych dniach do Mekki przybędzie ponad 88,5 tys. pielgrzymów irańskich.

Z kolei Turcja dąży do zwiększyć liczby wiz dla swoich pielgrzymów, chciałaby otrzymać w przyszłym roku przynajmniej 3 tys. dodatkowych wiz. Remzi Bircan, odpowiedzialny za pielgrzymkę w Departamencie ds. Kultu w Ankarze, oświadczył, że „kolejka jest długa i około 2,13 mln osób zgłosiło się już wcześniej, tymczasem liczba miejsc jest ograniczona, a Saudyjczycy narzucają określone kwoty wiz, chcemy jednak powiększyć ją o 3 tys. w 2020 roku”.

Tagi:
muzułmanie

Najlepsza „broń” na muzułmanów

2019-07-24 11:32

Z Raymondem Naderem rozmawiał ks. Piotr Bączek
Niedziela Ogólnopolska 30/2019, str. 20-23

O byciu chrześcijaninem w środku islamskiego świata z Raymondem Naderem – libańskim maronitą, szefem chrześcijańskiej telewizji Noursat w Bejrucie – rozmawia ks. Piotr Bączek

©Em – stock.adobe.com
Bejrut. Katedra maronicka św. Jerzego i meczet Mohammad Al Amine nad rzymskimi ruinami

KS. PIOTR BĄCZEK: – Zgodnie z konstytucją Libanu prezydentem kraju jest chrześcijanin, fotel premiera obejmuje sunnita, a Zgromadzeniem Narodowym rządzi szyita. Jak się sprawdza taki układ?

RAYMOND NADER: – To jest bardzo skomplikowane i w zasadzie nie działa. Mamy wiele napięć między tymi trzema obszarami władzy. Każda decyzja wymaga zgody wszystkich. Trzeba dodać, że każda część Libanu jest połączona z regionalnymi potęgami – Iranem, Arabią Saudyjską. Poza tym wiele innych krajów ma wpływ na naszą sytuację – Rosja, Finlandia, Polska, Francja, Włochy, Syria. Chrześcijanie są powiązani – tak to nazwijmy – z Zachodem. To sprawia, że sytuacja międzynarodowa wpływa na naszą wewnętrzną politykę. Wszystko to miesza się w Libanie. Powiedziałbym, że nasz kraj jest w środku świata, przez co polityka jest u nas bardzo skomplikowana. Trudno to dokładnie zrozumieć. Mamy bardzo dużą korupcję, złą sytuację gospodarczą.

– Być chrześcijaninem w Libanie – co to oznacza?

– Sądzę, że w naszym kraju chrześcijanie mają do odegrania ważną rolę. Po pierwsze – po prostu dlatego, że jesteśmy chrześcijanami. Po drugie – jesteśmy jedynymi w świecie chrześcijanami mówiącymi po arabsku – mówimy tym samym językiem, co muzułmanie. W tym kontekście można zapytać, kto w świecie arabskim może głosić Dobrą Nowinę. Wyznawcy islamu nie będą słuchać ludzi Zachodu. Nie chcą słuchać Amerykanów, nienawidzą ich; nie będą słuchać ani Francuzów, ani Polaków. Będą słuchać kogoś, kto mówi ich językiem. Pochodzimy z tej samej cywilizacji, z tej samej ziemi. Mamy wspólną historię. Liban to kraj chrześcijan i muzułmanów. W naszym kraju muzułmanie różnią się od tych w innych częściach świata. Dlaczego? Bo żyją razem z nami, z wyznawcami Chrystusa. Tym samym są pod wpływem naszej chrześcijańskiej cywilizacji, naszej kultury, naszego stylu życia. Stają się jak my. Właśnie dlatego nasza rola na Bliskim Wschodzie to być świadkami Chrystusa wobec muzułmanów. Chcemy i powinniśmy żyć jak chrześcijanie i głosić orędzie chrześcijańskie. Odkryłem to, gdy walczyłem w wojnie (wojna domowa w Libanie między muzułmanami a chrześcijanami w latach 1975-90 – przyp. P. B.). Używaliśmy wtedy broni, czołgów. Dziś jednak wiem, że najlepszą „bronią” wobec muzułmanów jest doprowadzić ich do chrztu.

Ks. Piotr Bączek
Raymond Nader

– Na ile dziś ta idea się sprawdza?

– To działa, ale musimy pamiętać o mentalności muzułmanów i zróżnicowaniu świata islamskiego. Istnieją fundamentaliści – środowisko zamknięte i hermetyczne – którzy nie chcą rozmawiać, dialogować. Ich celem jest zniszczenie inaczej myślących, inaczej wierzących. I czasami zabijają także muzułmanów. Na tym polega ta mentalność. Mamy także muzułmanów umiarkowanych. Z nimi można negocjować, oni dają się zmieniać. Możemy na nich wpływać, zmieniać ich styl życia. I tutaj możemy zaobserwować postęp. Każdego roku wielu z nich się nawraca na chrześcijaństwo, przyjmuje chrzest. Niektórzy mogą to czynić otwarcie, mogą żyć jak chrześcijanie, a niektórzy tylko w tajemnicy, w obawie przed radykalnym islamem. W tej grupie możemy mówić o progresie.
Chrześcijanie mogą w Libanie żyć i normalnie funkcjonować, ponieważ nasz kraj jest jedynym w regionie, gdzie istnieje wolność słowa. W Syrii, Iraku, Jordanii, Egipcie nie ma takiej swobody. Mamy zatem w Libanie specjalne zadanie i wyzwanie. Jesteśmy jedynymi chrześcijanami, którzy mają możliwość głoszenia słowa Bożego na Bliskim Wschodzie. Wszędzie dokoła są muzułmanie. Czasami nam grożą, straszą nas, że będziemy zbombardowani. Wiemy, że to niebezpieczne, ale walczymy, jesteśmy „fighterami”, nie boimy się problemów. Głosimy Dobrą Nowinę, bo to na dziś jest naszą misją. Tak jak powiedział Jezus: mamy być światłem.

– Jedną z ważnych form głoszenia Ewangelii w Waszym regionie jest chrześcijańska telewizja Noursat. Jak powstał ten projekt, któremu dziś przewodzisz?

– Wystartowaliśmy z naszą stacją w 1990 r., pod koniec wojny domowej. Wtedy powstał pomysł stworzenia telewizji. Wpadł na niego człowiek świecki, który pościł o chlebie i wodzie, chodził boso. To było w Zesłanie Ducha Świętego. Przyłączyłem się do tego projektu razem z przyjaciółmi i zaczęliśmy budowanie stacji. 30 lat temu to nie była jeszcze telewizja; mieliśmy tylko jedną kamerę, stół edycyjny, w zespole – sekretarkę i trzy, cztery osoby tworzące materiały. Nadawaliśmy kilka godzin dziennie. Z czasem zaczęliśmy się rozrastać. Obecnie ogarniamy za pomocą satelitarnych łączy cały świat. Noursat można oglądać wszędzie. Mamy 9 tematycznych kanałów, jesteśmy obecni w internecie, w mediach społecznościowych. Działamy w USA, w Kanadzie, w Wielkiej Brytanii, w Brazylii, w Meksyku. Mamy 130 pracowników i 300 wolontariuszy, reporterów w krajach arabskich. Rozwijamy także współpracę z Polską. Na dziś naszym największym problemem jest pozyskiwanie funduszy, bo w całości utrzymujemy się z darowizn, donacji. W tym względzie jest coraz trudniej.

– Waszą telewizję oglądają także muzułmanie...

– Tak. Wspomniałem, że mówimy po arabsku, mamy z muzułmanami wspólną historię i kulturę. W takim układzie można sobie wyobrazić, że wyznawcy islamu oglądają naszą chrześcijańską telewizję, w której mówimy o Jezusie, o św. Szarbelu. Przecież Szarbel ze swoją brodą i kapturem wyglądał jak oni! Mówił do nich po arabsku, ale „językiem Jezusa”. Wyznawcy islamu są pod jego wrażeniem, pod jego wpływem. Można nawet powiedzieć, że w Libanie mamy wielu muzułmanów, którzy kochają bardziej Szarbela niż Mahometa. Wiedzą, że Mahomet nie żyje, że to skończona historia. A św. Szarbel działa, czyni cuda, ukazuje się ludziom. Kiedy ktoś jest chory, nie pojedzie do Mahometa – jedzie do św. Szarbela do Annaja.
Ten święty jest wielkim cudotwórcą nie tylko dla nas, chrześcijan, ale także dla muzułmanów. Niedawno zachorowała matka muzułmańskiego szejka. To był rak, w ciągu miesiąca schudła 13 kg. Pojechali do Annaja do św. Szarbela. I później ów szejk występował w różnych stacjach telewizyjnych, i mówił, że tam jego matka została uleczona. Zachęcał ludzi, żeby odwiedzili Annaja. Takie sytuacje to pierwszy krok do chrztu.

– A jak z perspektywy chrześcijan żyjących na Bliskim Wschodzie patrzycie na zachodnie chrześcijaństwo?

– Mamy z tym duży problem. Chrześcijanie Zachodu czują się nowocześni, mają naukę, nie potrzebują Boga. Myślę jednak, że wkrótce zaczną się nawracać. Odkryją w końcu, że nauka też prowadzi do Boga. Bo ta nauka, której teraz ufają, w ostateczności niczego nie daje, nie odpowiada na najważniejsze bolączki. Wciąż cierpimy, wciąż mamy te same problemy i kwestie do rozwiązania. Widać, że sprawy idą coraz gorzej i ze strony nauki nie ma na to wszystko odpowiedzi. A my, chrześcijanie, mamy tę odpowiedź. Ona płynie zarówno z nauki, jak i z wiary. Mówię to jako osoba zajmująca się inżynierią nuklearną: nie możemy poprzestawać na samej nauce, nie możemy jej w całości zaufać. Podam prosty przykład: jeszcze niedawno fizycy, nauczyciele, inżynierowie twierdzili – z naukowego punktu widzenia – że świat jest statyczny. A potem odkryto Wielki Wybuch: świat się rozszerza i nie jest statyczny. W ciągu kilkudziesięciu lat nauka zmieniła zdanie, jak zatem możemy jej całkowicie zaufać?
Kiedy Georges Lemaître, duchowny – jeden z odkrywców Wielkiego Wybuchu – ogłosił swoją hipotezę, śmiano się z niego (jego przypuszczenia nie zostały dobrze przyjęte także dlatego, że był księdzem – przyp. P. B.). Teraz nauka coraz chętniej przyjmuje pogląd, że jednak było stworzenie, a życie nie powstało samo z siebie. Mamy setki „dowodów” na istnienie Boga.
Myślę, że ludzkość zaczyna się zwracać w inną stronę. Bo bardzo wielu naukowców wskazuje na to, że świat został stworzony, że istnieje jakiś Kreator, ktoś, kto stworzył wszechświat. Mówią, że to niekoniecznie Bóg, ale ogromna moc, inteligencja. Naszym zadaniem, jako chrześcijan, jest wskazywać na Jezusa, na Boga – na Jego miłość. Chrześcijanie dopowiadają, że ta potężna moc stwórcza to Bóg. Musimy się żarliwie modlić, żyć Eucharystią, żyć Bogiem, aby na Niego wskazywać. Ale też musimy być blisko zsekularyzowanych ludzi, aby móc im mówić o Bogu, o Chrystusie.

– Jak w całej tej układance widzisz Polskę? Jak oceniasz naszą sytuację jako ludzi wierzących?

– Wielu moim przyjaciołom mówię, że Polska to mój drugi dom, mój drugi kraj. Jest wiele podobieństw między maronitami i Polakami, np. my i wy zawsze mieliśmy problemy ze swoimi sąsiadami. Wy zawsze musieliście się bronić, walczyć z sąsiadami. Na przestrzeni całej historii te problemy miały także religijne podłoże. Oczywiście, nie jest to tak jasne jak u nas. W Libanie mamy chrześcijan i muzułmanów. Zadaniem maronitów w Libanie jest ewangelizować. Myślę, że rolą Polski jest reewangelizacja zachodniej Europy, która się zatraciła. Może waszą rolą jest „na nowo ochrzcić” Europę. Niedawno byłem na Ukrainie i jestem poruszony tamtejszą wiarą. Dodajmy do tego Chorwację, Węgry, Polskę. Wszędzie tam jest wiara, Kościoły żyją, duchowo są aktywne. Zupełnie inaczej wygląda to np. we Francji, w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii – tam nie „poczujesz” Boga.
W tym kontekście ważne jest, że świat się zmienia. Można używać nowego języka, nowych narzędzi, mediów społecznościowych, telewizji. Ale musimy być ostrożni, by mając to wszystko, nie stać się jak inni ludzie. Musimy pamiętać, że naszą rolą jest ewangelizowanie, głoszenie Chrystusa.
W Libanie możesz za to zapłacić życiem. Dla was to łatwiejsze, fizycznie możecie być bezpieczni. Ale jest też trudność: musicie się mierzyć z niebezpieczeństwem utraty tożsamości, świadomości bycia chrześcijanami.

* * *

Raymond Nader
jest libańskim maronitą, dyrektorem telewizji satelitarnej Noursat. Podróżuje po całym świecie i ewangelizuje, by dać świadectwo swej wiary. Przekazuje też orędzia św. Szarbela, który staje się coraz bardziej popularnym i rozpoznawalnym w świecie świętym z Bliskiego Wschodu.
Stacja Noursat, którą kieruje Raymond Nader, to największa w Libanie (i regionie) telewizja chrześcijańska. Za pośrednictwem satelity Eutelsat nadaje program – także w języku arabskim – na cały świat, kierując się misją głoszenia Ewangelii. Telewizja została założona jako Télé Lumiere (TV Światło) w 1991 r. przez grupę zaangażowanych świeckich. Wśród pomysłodawców był Charles Hélou – były chrześcijański prezydent Libanu, który przed objęciem urzędu był m.in. ambasadorem swojego państwa w Watykanie.
Rząd kraju uznaje rozgłośnię za niezależną finansowo i posiadającą wolność zarządzania i tworzenia programów pod nadzorem Kościoła. W uroczystość Zesłania Ducha Świętego 2003 r., kiedy Télé Lumiere świętowała 12-lecie istnienia, uruchomiono stację satelitarną Noursat obejmującą Europę, Bliski Wschód i Afrykę Północną. Rok później Noursat rozpoczął oficjalną transmisję w Ameryce Północnej i Południowej, Kanadzie i Australii.
W informacjach promocyjnych stacja podaje: „Wiele kanałów telewizyjnych zorientowanych jest na wydarzenia; skupia się na terroryzmie, zawirowaniach politycznych i fanatyzmie czy ogranicza się do rozrywki i skandali. Noursat wdraża strategię otwartości przez promocję wielokulturowego zrozumienia i dialogu religijnego. Ma dzięki temu dużą liczbę widzów muzułmańskich, którzy uczestniczą tym samym w kampaniach i programach wzmacniających pokój i współistnienie, w sprzeciwie wobec niemoralności, przemocy i terroryzmu. Po latach nadawania Télé Lumiere i Noursat stały się codziennością dla chrześcijańskiej mniejszości na Bliskim Wschodzie i poza nim, jak również źródłem pokoju dla wielu odbiorców różnych wyznań”.
Wśród wielu haseł, które głosi telewizja, można znaleźć i takie: „Jedna osoba może zrobić różnicę. Jezus ją zrobił”.

Opr. P. B.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

XXXV Ogólnopolska Pielgrzymka Małżeństw i Rodzin na Jasną Górę

2019-09-16 09:46

KODR/ BP KEP / Warszawa (KAI)

Bardzo potrzeba modlitwy w intencji ludzi młodych, w intencji matek i ojców, w intencji rodzin, abyśmy byli otwarci na życie. Aby życie zawsze dla nas było radością i ogromnym darem Pana Boga - podkreślił bp Wiesław Śmigiel, przewodniczący Rady ds. Rodziny Konferencji Episkopatu Polski, zapraszając na XXXV Ogólnopolską Pielgrzymkę Małżeństw i Rodzin na Jasną Górę. Odbędzie się ona od 21 do 22 września 2019 r. pod hasłem „Rodzina sanktuarium życia”.

pixabay.com

Jak wyjaśnił bp Wiesław Śmigiel, tegoroczne hasło pielgrzymki „Rodzina sanktuarium życia", to słowa zaczerpnięte z Evangelium vitae św. Jana Pawła II. „Słowa niezwykle ważne, ale myślę, że też program dla Kościoła w Polsce, dla Duszpasterstwa Rodzin w naszej Ojczyźnie" - powiedział bp Śmigiel. „Życie jest zagrożone, dobrze o tym wiemy. Z jednej strony ogromna wrażliwość i troska o życie bardzo szeroko pojęte, troska o przyrodę, ekologię. Z drugiej strony przyzwolenie na aborcję, na zabijanie dzieci już poczętych, a jeszcze nienarodzonych. Myślę, że w tej sytuacji bardzo potrzeba naszego głosu, naszego zamyślenia, a przede wszystkim potrzeba naszej modlitwy" - dodał.

Bp Śmigiel zwrócił też uwagę na to, jak wielkim darem jest życie. "Życie nie jest ciężarem, życie nie jest obciążeniem, ale życie, nowe życie, to jest szansa na szczęście: szczęście małżonków, szczęście rodzin. Myślę, że też szczęście w naszej Ojczyźnie i szczęście Kościoła" - podkreślił, zachęcając do udziału w spotkaniu na Jasnej Górze.

Jak dodał ks. Przemysław Drąg, dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin, uczestnicy XXXV Ogólnopolskiej Pielgrzymki Małżeństw i Rodzin będą się modlić w intencji wszystkich małżeństw i rodzin, prosząc, aby stawały się prawdziwym sanktuarium życia – „miejscem, gdzie dziecko jest przyjmowane z radością, miejscem gdzie każdy czuje się bezpiecznie i jest kochany". „Pragniemy modlić się także w intencji tych małżeństw, które z różnych powodów utraciły swoje dziecko. Będziemy powierzali ich ból opiece Matki Pięknej Miłości, prosząc aby wzięła ich w swoją opiekę”- powiedział ks. Drąg.

Do pielgrzymowania indywidualnego i w ramach grup parafialnych oraz diecezjalnych zaproszone są rodziny z dziećmi, małżeństwa, osoby zaangażowane w Duszpasterstwo Rodzin i wszyscy, którym sprawy małżeństwa, rodziny i życia są bliskie.

Pielgrzymka od ponad 30 lat organizowana jest przez Krajowy Ośrodek Duszpasterstwa Rodzin przy Konferencji Episkopatu Polski. Jej celem jest przede wszystkim wzmocnienie polskich rodzin, zwrócenie uwagi na piękno powołania małżeńskiego, a także pomoc w przezwyciężeniu zagrożeń. W wydarzeniu rokrocznie bierze udział ponad dziesięć tys. osób. Zebrani uczestniczą we wspólnej modlitwie, mogą również wysłuchać świadectw i konferencji o tematyce małżeńskiej i rodzinnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Matka Pojednania

2019-09-17 05:16

Tadeusz Boniecki

Tadeusz Boniecki

W sanktuarium Matki Bożej Chełmskiej 7 i 8 września odbyły się doroczne uroczystości odpustowe ku czci Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. W tym roku przebiegały one pod hasłem: „Cudami wsławiona, módl się za nami”. Wyjątkowym gościem pielgrzymującym po raz pierwszy do Matki Bożej Chełmskiej był J.E. ksiądz kardynał Stanisław Dziwisz.

Bezpośrednim przygotowaniem duchowym do odpustu było trzydniowe Triduum Maryjne przeprowadzone przez księdza Sylwestra Brzozowskiego, notariusza Kurii Archidiecezji Lubelskiej. Przygotowania duchowe połączono z wieczorną Mszą św., procesją różańcową z ikoną Matki Bożej Chełmskiej po Rosarium oraz Apelem Maryjnym.

Wigilia święta Narodzenia Najświętszej Maryi Panny

Całodobowe chełmskie czuwanie odpustowe na Górze Chełmskiej rozpoczęła w sobotni wieczór 7 września Msza święta, odprawiona przez ks. bpa Józefa Wróbla. Na placu przed bazyliką NNMP, w ciepły i pogodny wieczór, tradycyjnie już zebrało się wielu parafian i pielgrzymów, którzy na maryjny odpust przyszli z okolicznych parafii. Najliczniejsza grupę wśród pieszych pielgrzymów bo aż ponad dwustuosobową, stanowili pątnicy z parafii Kamień. Po wielu latach ponownie pieszo do Sanktuarium MB Chełmskiej przyszła prawie 50 osobowa grupa pielgrzymów z Pawłowa, wraz ze swoim nowym proboszczem ks. Andrzejem Kołodziejskim. Na rowerach przyjechali pielgrzymi z Lubartowa. Były też autokarowe pielgrzymki m. in. z Puław. -Warto było ponieść trud dla Matki Bożej, bo Ona nam to wszystko wynagrodzi i zaniesie prośby z którymi przyszliśmy, do Pana Jezusa- mówiła Czesława z Pawłowa. – Tylko Maryja jest nasza nadzieją, Ona nas obroni, pocieszy i nie zostawi z własnymi problemami. Wierzę w to, dlatego przyszedłem błagać, Matko Boża nie zostawiaj nas, bo sami sobie nie poradzimy. A w rodzinie mamy wiele trudnych sytuacji- dzielił się Andrzej z Kamienia.

Na początku uroczystości wszystkich pielgrzymów powitał proboszcz parafii Mariackiej ks. kan. Andrzej Sternik. – Jesteśmy kolejnym pokoleniem mieszkańców ziemi chełmskiej, któro ma to szczęście gromadzić się u stóp Matki Bożej Chełmskiej, by dziękować za wszystko co przez Jej matczyne ręce, Jej obecność pośród nas, rodzi się w naszym codziennym życiu. Dzisiaj potwierdzamy, ze chcemy aby Maryja prowadziła nas przez drogę ziemskiej pielgrzymki. Chcemy prosić, aby była nam Matką Jedności. Bo w tym miejscu, na Górze Chełmskiej Jej obrazem opiekowali się bracia i siostry trzech odłamów chrześcijaństwa: prawosławni, grekokatolicy i Kościół rzymskokatolicki. W tym roku dokładnie przypada 100 lat, kiedy opiekę nad Górą Chełmską objął Kościół rzymskokatolicki. Początkowo byli to Ojcowie Jezuici. Jesteśmy wpisani w ciąg historii tego wyjątkowego miejsca- mówił proboszcz parafii Mariackiej.

Obok księdza biskupa Józefa Wróbla, szczególne słowa powitania ks. kan. Andrzej Sternik skierował do obecnych na uroczystości księży kanoników z Kapituły Kolegiackiej w Chełmie, na czele z jej dziekanem ks. prał. Tadeuszem Kądziołką, byłym proboszczem parafii Mariackiej.

Maryjna pobożność ludu

W homilii ksiądz biskup Józef Wróbel mówił o maryjnej pobożności ludu polskiego. – Mając na uwadze naszą dziecięcą wrażliwość na Jej słowa i zaproszenia, powinniśmy umieć nie tylko dziękować i przed Jej obrazem chodzić na kolanach. Ważne jest, abyśmy umieli też Bogu i Jej wynagradzać za wszelkie obrazy, grzechy, bluźnierstwa oraz obojętność a także oddalanie się od Boga- mówił ksiądz biskup. Wspomniał też o bólu zadawanym Matce Bożej współcześnie przez różne środowiska. – W ostatnich tygodniach jesteśmy świadkami powszechnie ukazywanych bluźnierstw, jak choćby aureola tęczowa malowana na Jej częstochowskiej ikonie oraz tęczowe sukienki zakładane na Jej figurki. Aż dziw bierze, jak wielka jest pokora Pana Boga i wielka pokora Matki Najświętszej, że jeszcze gromy z nieba się nie posypały, kiedy człowiek tak obraża Pana Boga- podkreślił z zatroskaniem ks. bp Józef Wróbel.

Młodzież czuwa przy Matce Bożej

W sobotni wieczór 7 września, na specjalnym czuwaniu na Górze Chełmskiej zgromadziła się licznie także młodzież. Był Apel Jasnogórski a po nim Droga krzyżowa i modlitwa uwielbienia poprowadzona przez znany zespół „Porozumienie” z Parczewa, grający muzykę chrześcijańską. Całość zakończyła Maryjna Pasterka odprawiona przez księży pracujących w minionych latach w parafii Mariackiej. Modlitwa w bazylice trwała też przez całą noc. Tradycyjnie już wypełnił ją Różaniec Fatimski z procesją z lampionami po Rosarium.

Rodzina największą wartością

Od rana 8 września do Sanktuarium Matki Bożej Chełmskiej przybywały kolejne piesze pielgrzymki z okolicznych miejscowości. Wszyscy szli aby jak kochające dzieci, pokłonić się najlepszej Matce. Swoją specjalną Mszę św. odprawioną tradycyjnie już przez ks. bpa Mieczysława Cisło, miały też rodziny, które na Górę Chełmską przybyły wraz z małymi dziećmi, aby uzyskać indywidualne błogosławieństwo od Księdza Biskupa. W homilii bp Mieczysław Cisło mówił o zmieniającej się współczesnej rodzinie. Wskazywał też na problemy z jakimi boryka się dzisiejsza rodzina. – Wiele związków kobiet i mężczyzn zamyka się dzisiaj na Boży dar życia. Realizuje tylko siebie poprzez karierę, zawód, przyjemności życia. Niekiedy jednak przychodzi taki czas, że rodzi się w sercu kobiety i mężczyzny potrzeba posiadania dziecka. Ale wówczas jest już za późno i wtedy rożnymi sposobami szuka się tego daru brakujące we wzajemnej wspólnocie- mówił z troska ksiądz biskup. Wspomniał też o zanikaniu więzi wielopokoleniowej w rodzinie. Zwrócił też uwagę na potrzebę religijnego wychowania dzieci i młodzieży w rodzinie, bo to właśnie rodzice powinni być wzorem duchowej postawy w życiu dla swoich dzieci.

Świadek życia św. Jana Pawła II

Najważniejszym pielgrzymem tegorocznego odpustu ku czci Narodzenia Najświętszej Maryi Panny goszczącym po raz pierwszy na Górze Chełmskiej, był ksiądz kardynał Stanisław Dziwisz z Krakowa. Dostojny Gość odprawił sumę pontyfikalną i wygłosił homilię. W koncelebrze uczestniczyli również lubelscy księżą biskupi: ks. abp Stanisław Budzik, ks. bp Mieczysław Cisło. Słowo wstępu przed liturgią i zarazem powitania, wygłosił do pielgrzymów Metropolita Lubelski ks. abp Stanisław Budzik. Nawiązał w nim do święta Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. - Z Maryi narodził się nasz Pan Jezus Chrystus. On wyzwolił nas od grzechów i śmierci. Otworzył nam drogę do nieba. Te słowa wskazują nam fundament czci z jaką od wieków lud wierzący odnosi się do Matki naszego Pana, w tylu sanktuariach rozsianych na całej ziemi. Także i na tej świętej Górze Chełmskiej- mówił Metropolita Lubelski. Następnie z całego serca przywitał Jego Eminencję księdza kardynała Stanisława Dziwisza. W słowie wstępnym przed Eucharystią ks. kard. Stanisław Dziwisz podkreślił, że do Chełma przybywa z wielkim zainteresowaniem. Przed przyjazdem na uroczystości odpustowe zapoznał się z historią ziemi chełmskiej i kultu Matki Bożej na Górze Chełmskiej. Z nieskrywanym wzruszeniem wspominał też towarzyszenie w różnych chwilach Świętemu papieżowi. – Z Ojcem Świętym Janem Pawłem Drugim byłem właściwie we wszystkich państwach świata, oprócz Rosji i Chin, ale to co było najważniejsze, co sobie zapamiętałem i nigdy nie zapomnę, to był zamach na niego na placu Św. Piotra. I Jego smutne odejście do Domu Ojca. Wielu ludzi mówiło wówczas, że to odejście było najważniejszą encykliką jaką napisał. Nasz ojciec święty nie bał się śmierci. Wcześniej zawsze mówił: niech człowiek żyje tak, aby to odejście było błogosławione, a spotkanie z Bogiem szczęśliwe- mówił ksiądz kardynał. Podkreślił, że miłość papieża Jana Pawła do Matki Bożej zaczęła się już w jego dzieciństwie. Przypomniał, że to właśnie ojciec po śmierci matki, przywiózł malutkiego Karolka do Matki Bożej Zebrzydowskiej i powiedział, że od tej chwili Matka Boża będzie jego matką. - Może to zdarzenie zadecydowało że przez całe życie miał wezwanie Totus Tuus czyli cały Twój ? To jest program także dla nas- mówił ksiądz kardynał.

Św Jan Paweł II jest duchowo z nami

W homilii ksiądz kardynał Stanisław Dziwisz wyraził radość z faktu że to właśnie Jan Paweł II w 1988 roku świątyni na Górze Chełmskiej nadał tytuł bazyliki mniejszej. - Ufam i jestem przekonany, że On dzisiaj duchowo jest z nami- mówił. Nawiązując do obchodów Święta Narodzenia Najświętszej Maryi Panny podkreślił, że jest to okazja abyśmy sięgnęli w odległe czasy, kiedy Bóg przygotowywał przyjście na świat Swojego Syna. -Wierzymy i wiemy, że Najświętsza Maryja Panna, jak mówi dogmat o Jej Niepokalanym Poczęciu, została zachowana od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego- mówił. Ksiądz kardynał wspomniał, że Maryja zawsze prowadziła i prowadzi wszystkich do Swojego Syna. Bo Jezus jest najważniejszy, Jemu Maryja poświęciła całe swoje życie. Podkreślił, że dzisiaj w szczególny sposób pragniemy podziękować Bogu za wielkie rzeczy, jakie uczynił Maryi. -Chcemy też podziękować Maryi za wszystko co wniosła w dzieje zbawienia świata. Wiemy, że Jej misja nie skończyła się po zejściu z tego świata. Przyjęła bowiem pod krzyżem testament miłości umierającego Syna, który w osobie ucznia Jana, powierzył nas wszystkich macierzyńskiej opiece Maryi. Dziś chcemy podziękować Matce Chrystusa za Jej nieustanną opiekę nad światem i nad naszymi rodzinami – dodał mówca.

Matka Boża Chełmska zawsze łączy ludzi

Gość z Krakowa wskazał też na wyjątkową rolę i udział we wzruszających dziejach maryjnej pobożności Matki Bożej Chełmskiej. - Ona zawsze łączyła, nigdy nie dzieliła ludzi zamieszkujących tę ziemię - podkreślił. - Przed Jej obliczem modlili się na zmianę i prawosławni, i grekokatolicy, i wierni obrządku łacińskiego. Możemy powiedzieć, że Pani Chełmska była i jest prawdziwie ekumeniczna. Była i zawsze jest dla wszystkich swoich dzieci. Ksiądz kardynał Dziwisz przypomniał też cześć jaką przed wiekami dla Matki Bożej Chełmskiej, miał król Jan Kazimierz, szczególnie po zwycięstwie pod Beresteczkiem w XVII wieku. Wówczas to cudowna ikona odbyła peregrynację po wielu miastach ówczesnej Rzeczypospolitej. Wspomniał również o ukoronowaniu obecnego wizerunku MB Chełmskiej w 1946 roku przez ówczesnego biskupa lubelskiego ks. Stefana Wyszyńskiego. – Co by nam dzisiaj chciała powiedzieć Maryja?- Pytał ksiądz kardynał.- Zachęcała by nas do tego, aby tak jak Ona, na pierwszym miejscu w całym życiu postawili Boga i Jego świętą wolę. Bo bez Boga wszystko w naszym życiu traci sens- podsumował ksiądz kardynał Stanisław Dziwisz. Z troską zauważył również, że dzisiaj wiele osób pogubiło się codzienności i żyje tak, jakby Boga nie było.

Na Górę Chełmską pielgrzymi przynieśli ze sobą również kolorowe wieńce. Zostały one wykonane przeróżnymi technikami ze zbóż, kwiatów, ziół i owoców oraz warzyw. Wszystkie poświęcił Dostojny Celebrans ks. kard. Stanisław Dziwisz. Uroczystą sumę odpustową zakończyła procesja eucharystyczna po parku parafialnym.

Odpust we wrześniu 1939 r.

80 lat temu wrześniowy odpust związany z Narodzinami Najświętszej Maryi Panny, miał mieć wyjątkowo uroczysty charakter. Zamierzano bowiem uczcić trzy ważne dla parafii Mariackiej rocznice przypadające w tamtym roku. Były to : 100 lecie – konsekracji katedry ( obecnej bazyliki), 50 lecie kapłaństwa księdza biskupa lubelskiego Mariana Fulmana oraz 20 lecie rekoncyliacji katedry na Górze Chełmskiej. Wcześniej, bo w grudniu 1938 roku, powołano Komitet Obywatelski Miasta Chełm Obchodu Trzech Rocznic. Na jego czele stanął wicestarosta chełmski Mieczysław Słomski. Sekretarzem Komitetu został ks. Julian Jakubiak. Utworzono też 11 specjalnych sekcji które zajęły się przygotowaniami do odpustu. Na same uroczystości w dniu 8 września zaproszono księży biskupów z Lublina oraz księdza biskupa z Łucka i biskupa polowego Wojska Polskiego ks. Józefa Gawlinę. Jednak wybuch zmienił wszystkie plany. Tego dnia na odpust do Chełma najczęściej furmankami przyjechało, bądź tez pieszo przyszło z oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów wiosek, niewielu pielgrzymów. Wśród nich były prawie same kobiety, bo mężczyzn zabrano do wojska. Byli już też uchodźcy z zachodniej i centralnej Polski. W wigilie odpustu ks. Julian Jakubiak, ówczesny proboszcz parafii Mariackiej, odprawił nieszpory. Następnego dnia sumę odpustową przerwało pierwsze podczas tej wojny bombardowanie Chełma przez niemieckie lotnictwo. Ludzie ze strachem i w panice schronili się w podziemiach katedry na Górze Chełmskiej. Dzień 8 września 1939 roku dobrze pamięta 96 letnia pani Jadwiga Zawiślak z Chełma, która pomimo wieku, uczestniczyła i w tegorocznym odpuście. – Był słoneczny dzień, nawet bardzo gorący, taki jak dzisiaj. Miałam wtedy 16 lat. Po sumie odpustowej umówiłyśmy się z koleżankami aby pójść nad rzekę Uherkę. Jednak w trakcie Mszy sw. posłyszałam, bum, bum, bum. Nie wiedziałam jeszcze co to jest. A to już padały pierwsze bomby z niemieckich samolotów. Po chwili zobaczyłam, że niektóre budynki zaczęły się palić, były też zawalone domy. Okazało się, że było to pierwsze bombardowanie Chełma przez niemieckie lotnictwo. Zrzucali bomby na ul . Kolejowej, lecz wtedy jeszcze nie trafili w budynek pięknego chełmskiego dworca kolejowego. Widziałam po raz pierwszy rannych ludzi i zabite konie, leżące na ulicy. Przeżyłam to okropnie, bo nigdy wcześniej nie było czegoś takiego. Mieszkaliśmy wówczas na ul. Lubelskiej, za torami. - wspomina pani Jadwiga i dodaje, dobrze że od wielu lat mamy pokój i możemy spokojnie świętować wrześniowe uroczystości odpustowe na Górze Chełmskiej.

Róże dla Matki Bożej Chełmskiej

Po południu na swoją specjalną Mszę św. przybyły również dzieci z chełmskich szkół. Podczas tej Eucharystii odprawionej przez ks. bpa Ryszarda Karpińskiego zostały pobłogosławione tornistry i przybory szkolne. Podsumowaniem całych uroczystości odpustowych była wieczorna Msza św. odprawiona przez ks. Sylwestra Brzozowskiego. Na wcześniejszą prośbę księdza proboszcza Andrzeja Sternika, wierni na wszystkie odpustowe Msze Św. przynieśli ze sobą róże, będące szczególnym darem dla Maryi. Kwiaty te zostały pobłogosławione w specjalnej modlitwie. Następnie wszystkie róże wierni zostawili w sanktuarium. Po zasuszeniu będą dołączane do obrazków z modlitwą do Matki Bożej Chełmskiej, jako jej szczególny znak przypominający zapisane przed wiekami świadectwo cudownego uzdrowienia niewidomego dziecka za przyczyną Chełmskiej Pani. Z nadzieją, że każdy kto z wiarą w orędownictwo Matki Bożej Chełmskiej będzie się uciekał otrzyma zdrowie duszy i ciała. A dowodem na to, że prośby przedstawiane Panu Bogu za pośrednictwem Chełmskiej Madonny, są wysłuchiwane, jest wydana tuż przed odpustem Księga cudów i łask Sanktuarium Matki Bożej Chełmskiej. – Chciałbym, by lektura tej ksiązki była dla następnych pokoleń zaproszeniem do pobożności maryjnej, życia w wierze katolickiej oraz zachętą do kolejnych pielgrzymek- napisał w słowie do czytelników kustosz sanktuarium ks. kan. Andrzej Sternik.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem