Reklama

Lublin

Nowe życie po więzieniu

2019-08-13 16:14

Ks. Mieczysław Puzewicz

Kordian Urlich
Poświęcenie domu dla byłych więźniów

Pan Zbyszek zadzwonił z okolic Hamburga, ma teraz ciężką ale dobrą pracę, czyści piece produkcyjne i otrzymuje 10 euro za godzinę. Z zarobków spłaca zaległe zobowiązania, pozostałe po odbyciu kary więzienia. Pierwsze trzy miesiące po wyjściu mógł spędzić w ośrodku pomocy postpenitencjarnej w Lublinie. Dom dla byłych więźniów funkcjonuje już od roku i pomaga stawiać pierwsze kroki na wolności osobom opuszczającym zakłady karne.

Areszty i zakłady karne

Lubelskiemu Inspektoratowi Służby Więziennej podlega 8 aresztów śledczych i zakładów karnych, są to jednostki dla recydywistów i odbywających wyroki po raz pierwszy; na jednym oddziale w Lublinie przebywają także kobiety. Największym zakładem jest areszt śledczy w Lublinie, może pomieścić prawie tysiąc osób. Zakład Karny w Opolu Lubelskim należy z kolei do najbardziej nowoczesnych w Polsce, trafiają tam młodociani przestępcy, mają do dyspozycji szkołę, tereny sportowe, ważną rolę spełnia oddział terapeutyczny dla osadzonych uzależnionych od alkoholu. Recydywiści penitencjarni odbywają karę w więzieniach uznawanych za ciężkie, m.in. w Chełmie i Włodawie. Rocznie wszystkie jednostki w naszym regionie opuszcza ok. 3 tys. skazanych, zarówno kończących karę jak i wychodzących na zwolnienia warunkowe. Większość powraca do swoich rodzin i środowisk, jednak od kilkunastu lat nasila się zjawisko bezdomnych więźniów, którzy opuszczając zakład karny nie mają powrotu do swoich rodzin.

Reklama

Dom na start

Jeszcze przed pójściem do więzienia zmarła moja mama, w trakcie wyroku zmarł ojciec. Odziedziczyłem po nim tzw. „zły spadek”, czyli długi. Rodzeństwo przebywa za granicą. Jedynym miejscem, gdzie mogłem trafić po wyjściu, byłaby noclegownia dla bezdomnych. Jest tam materac i koc, nie ma posiłków, do godziny ósmej rano trzeba opuścić obiekt. Na szczęście wychowawca w więzieniu podał mi kontakt do ośrodka dla byłych skazanych w Lublinie. Okazało się, że jest to normalny dom. Dostałem swój pokój, miałem zapewnione wyżywienie, nie wylądowałem na ulicy - opowiada Kamil. Mężczyzna ukończył kurs spawacza, dostał dobrą etatową pracę, a za zarobione pieniądze wynajmie stancję. W czasie pobytu w ośrodku, o którym mówi „dom”, spotykał się z psychologami, księdzem, podjął również terapię wzmacniającą, aby nie wrócić do nałogu.

- Do naszego domu dla byłych osadzonych zgłaszają się przede wszystkim mężczyźni, choć mieliśmy także dwie młode kobiety - mówi Karolina Wychowaniak, kierująca ośrodkiem. - Niektórzy dowiadują się o nim jeszcze w czasie pobytu w więzieniu. Współpraca ze służbą więzienną układa się znakomicie. Inni kierowani są przez kuratorów sądowych, ośrodki pomocy rodzinie czy urzędy pracy. Z każdą osobą wypracowujemy indywidualny program pierwszych kroków po opuszczeniu zakładu. Jedni potrzebują krótkotrwałego wsparcia, przebywają u nas tydzień lub dwa, inni mogą zostać trzy miesiące lub trochę dłużej. Zapewniamy im dach nad głową, wyżywienie, pomoc przy szukaniu pracy czy mieszkania. Przede wszystkim traktujemy ich jak osoby szukające wsparcia, zawsze otwarci jesteśmy na rozmowy i słuchanie. Życzliwi ludzie na wolności są najważniejsi - podkreśla.

Nie wrócić za kratki

Pomoc dla osób przyjmowanych do ośrodka jest bardzo zróżnicowana. Najsmutniejsze są przypadki, kiedy cały dobytek byłego więźnia to reklamówka z kilkoma rzeczami. W zakładzie karnym osadzony miał celę i łóżko, program dnia, czasami pracę, po wyjściu na wolność zmuszony jest zmierzyć się z wieloma brakami: domu, rodziny, pracy, pieniędzy. Odnalezienie się w szybko zmieniających się realiach jest trudne, zwłaszcza dla kogoś kto spędził w więzieniu kilkanaście lat. Początek nowego życia jest bardzo ważny; polskie statystyki pokazują, że aż ponad 50% skazanych wraca za kratki.

Dom dla byłych osadzonych w Lublinie powołało rok temu Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu. Organizacja od ponad 15 lat prowadzi działania na rzecz więźniów i byłych skazanych, wolontariusze przygotowują do wyjścia na wolność w zakładach karnych w Lublinie, Opolu, Chełmie i Krasnymstawie. Przyświeca im ewangeliczne wezwanie „Byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” (Mt 25,36). Jest to jedyny tego typu ośrodek po wschodniej części Wisły; działalność możliwa jest dzięki wsparciu Funduszu Sprawiedliwości oraz środków własnych Centrum Wolontariatu. To dobry dom dla tych, którzy chcą zacząć nowe życie po więzieniu.

Uboga wdowa i sędzia

2019-10-16 12:28

O. Krzysztof Osuch SJ
Niedziela Ogólnopolska 42/2019, str. 25

stock.adobe.com

W dzisiejszej Ewangelii Jezus kreśli dwie postacie. Jedną z nich jest uboga wdowa. W czasach Jezusa wdowa była skrajnym przykładem osoby uciśnionej. Często nie posiadała środków do zaspokojenia elementarnych potrzeb życiowych. Taka właśnie wdowa jest ofiarą podwójnego bezprawia: aroganckiej siły przeciwnika, który jest bogaty i może opłacić i przekupić sądy, oraz niewzruszonej obojętności sędziego.

Sędzia to druga postać przypowieści. Jest obojętny i cyniczny wobec cierpienia kobiety. Jest praktycznym ateistą, nie liczy się z Bogiem ani przykazaniami. W konsekwencji nie liczy się z ludźmi. Jest zamknięty w skorupie własnego egoizmu, nie interesują go sprawiedliwość ani cierpienie człowieka niesłusznie skrzywdzonego.

Jezusowi w tej przypowieści zapewne nie chodzi o napiętnowanie korupcji i niesprawiedliwości sędziów. Nie chodzi Mu też zapewne jedynie o wzbudzenie empatii i solidarności z ubogimi. Pragnie On nam raczej uświadomić ogromną moc cierpliwej modlitwy i zaufania Bogu.

Kobieta, chociaż wydaje się na przegranej pozycji, nie poddaje się. Odkrywa słaby punkt sędziego – egoizm, snobizm. I wykorzystuje go, nieustannie nachodząc sędziego, naprzykrzając się mu. Arogancki sędzia wysłuchuje jej, aby go więcej nie zadręczała.

Postawa kobiety wskazuje na podwójną „broń”, którą możemy stosować wobec Pana Boga. Pierwszą jest ludzka słabość. Kobieta nie ma nic do stracenia, może więc z całą determinacją walczyć. Jej słabość ostatecznie zwycięża z siłą niesprawiedliwego sędziego. Pan Bóg ceni słabość, ubóstwo, pokorę. One sprawiają, że nie pozostaje obojętny wobec ludzkich próśb.

Drugą bronią tej kobiety są upór i cierpliwość. Kto potrafi czekać i nalegać jak ona, zostanie wysłuchany, choćby z tego względu, by się już nie naprzykrzał i nie zawracał głowy. Przypowieść Jezusa ukazuje tajemniczą siłę modlitwy. Nawet jeśli wyczerpiemy wszystkie możliwości, pozostaje cierpliwość modlitwy. Tajemnica zmian jest ukryta w nieskończonej cierpliwości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

X Międzynarodowy Festiwal Chóralnej Pieśni Maryjnej rozstrzygnięty

2019-10-20 23:14

Maciej Orman

Chór Powiatowego Młodzieżowego Domu Kultury i Sportu w Wieluniu zwyciężył w X Międzynarodowym Festiwalu Chóralnej Pieśni Maryjnej Częstochowa-Koziegłowy 2019. Honorowy dyplom dla najlepszego dyrygenta festiwalu odebrał dyrygent wieluńskiego chóru Jakub Jurdziński. Nagrody przyznano w niedzielę 20 października podczas koncertu galowego w Bazylice Jasnogórskiej

Maciej Orman

– Gromadzimy się w tym szczególnym miejscu, gdzie od ponad 600 lat muzyka jest częścią liturgii sprawowanej na chwałę Boga i Matki Najświętszej. Jest to miejsce, gdzie muzyka rozbrzmiewała najpiękniej dzięki działalności kapeli jasnogórskiej, która przez ponad 400 lat była jedynym miejscem edukacji artystycznej w Częstochowie. Cieszymy się, że te tradycje od kilku lat kontynuuje Jasnogórska Szkoła Muzyczna – powiedział na początku koncertu finałowego o. Nikodem Kilnar, paulin, krajowy duszpasterz muzyków kościelnych.

– Mamy znakomite chóry amatorskie. Amatorskie muzykowanie jest nieodzowną częścią życia artystycznego w każdym kraju. To dla nas ogromna satysfakcja, że mogliśmy słuchać prezentacji tych ośmiu chórów i uczestniczyć w tym wyjątkowym święcie muzyki – przyznała Beata Młynarczyk, przewodnicząca jury.

Do konkursu zakwalifikowało się 8 chórów amatorskich: 1 z Łotwy, 2 z Białorusi i 5 z Polski. Przesłuchania odbywały się w sobotę 19 października w kościele pw. św. Marii Magdaleny w Koziegłowach. Jeszcze tego samego dnia chóry wystąpiły z repertuarem rozrywkowym na rynku w Olsztynie k. Częstochowy. W niedzielę muzycy śpiewali podczas Mszy św. w wybranych kościołach archidiecezji częstochowskiej, a następnie spotkali się na koncercie finałowym w Bazylice Jasnogórskiej.

II nagrodę jury przyznało chórowi „Majowy Kwiat” z Mińska, a wyróżnienia trafiły do: chóru „Hosanna” z Witebska – za dobór repertuaru, chóru „Jutrzenka” z łotewskiej miejscowości Rezekne – za ekspresję, i do chóru „Cantabile” z Kędzierzyna-Koźla – za zaangażowanie i muzykalność.

Głównymi organizatorami jubileuszowego festiwalu było Stowarzyszenie Śpiewacze „Pochodnia” przy Rzemiośle Częstochowskim oraz gmina i miasto Koziegłowy. Bardzo duży wkład wniosła również gmina Olsztyn.

– Wszystko zaczęło się w 2007 r. Głównym inicjatorem Międzynarodowego Festiwalu Chóralnej Pieśni Maryjnej był mój nieżyjący już dzisiaj ojciec Jerzy Wojtal, który chciał zorganizować takie wydarzenie właśnie w Częstochowie ze względu na jej maryjny charakter. Finał odbywa się w Bazylice Jasnogórskiej, ponieważ jest to magnes, który przyciąga chóry. Nie każdemu udaje się tu wystąpić – powiedział „Niedzieli” prezes „Pochodni” i dyrektor festiwalu Marek Wojtal. – Od 2012 r. współpracujemy również z Koziegłowami. Gmina i miasto wyciągnęły do nas pomocną dłoń i co roku współpraca układa się wzorowo – dodał.

Zdaniem dyrektora festiwalu, ranga wydarzenia rośnie z roku na rok. – Być może do finału kolejnego festiwalu uda nam się zaprosić 10-12 zespołów – powiedział Marek Wojtal.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem