Reklama

308. Warszawska Pielgrzymka Piesza już na Jasnej Górze

2019-08-14 16:15

it / Jasna Góra (KAI)

BPJG

Z domu Matki Życia na Jasną Górę dotarła 308. Warszawska Pielgrzymka Piesza. Prowadzona przez Paulinów jedna z najstarszych kompanii była w tym roku także przygotowaniem do podniesienia do rangi sanktuarium kościoła św. Ducha, z którego pielgrzymka od 1711r. wyrusza. Świątynia od 30 lat jest ośrodkiem krzewienia Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego czyli modlitwy w obronie życia, która powstała jako odpowiedź na Jasnogórskie Śluby Narodu, których autorem jest kard. Stefan Wyszyński. Modlitwa o rychłą beatyfikację Prymasa Tysiąclecia była jedną z głównych intencji warszawskich pątników.

Tegoroczna pielgrzymka warszawska odbywała się pod hasłem: „Jasnogórska Matka Życia”. Od trzech dekad przy ul. Długiej w Warszawie wierni składają przyrzeczenia 9-miesięcznej modlitwy za zagrożone aborcją dzieci. Duchowa Adopcja nie tylko uratowała przed śmiercią setki, a może tysiące dzieci, ale przyczyniła się także do zmiany nastawienia wielu osób do życia na jego najwcześniejszym etapie. Ogłoszenie kościoła pielgrzymkowego sanktuarium ma nastąpić 8 grudnia.

Zobacz zdjęcia: 308. Warszawska Pielgrzymka Piesza

- To dla nas wielkie wyróżnienie, ale i wyzwanie - podkreśla Przełożony Generalny Zakonu Paulinów. O. Arnold Chrapkowski zauważył, że „kard. Stefan Wyszyński bronił życia, uczył jak życie szanować i tego jak żyć”, dlatego wyniesienie tego kościoła w tym czasie do rangi sanktuarium Paulini traktują jako ważny i wielki znak. - To będzie kolejna stacja modlitwy również w intencji jego rychłej beatyfikacji - deklaruje o. Generał.

Modlitwa o wyniesienie na ołtarze Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego towarzyszyła pątnikom w ciągu dziewięciu dni drogi do Częstochowy. Podobnie jak wszystkim grupom wyruszającym ze Stolicy. To na prośbę kard. Kazimierza Nycza, metropolity warszawskiego, po to, by i dla naszego pokolenia był on przewodnikiem. - Żebyśmy jako ci, którzy jesteśmy w niego wpatrzeni, którzy przypominamy zwłaszcza młodym, jego życie, dzieło, jego pasterskie działanie, potrafili otworzyć się na ten przykład i w swoim życiu wcielać to, czego on uczył - powiedział kard. Nycz, który od rana wita dziś na placu jasnogórskim pielgrzymów. Jego zdaniem pątnicy, zwłaszcza młodzi „są dowodem, że w każdym człowieku jest pragnienie szukania piękna, dobra, prawdy i choć tego tak nie nazywają, szukają Boga”.

Reklama

Także pielgrzymka warszawska przepraszała za profanację Jasnogórskiej Ikony. Za okazaną jedność w obronie Matki Chrystusa podziękował Generał Paulinów.

- Jest to ogromna łączność, łączność nas ludzi wierzących w obronie tych wartości, za które nasi ojcowie oddawali życie. Musimy tych wartości bronić w inny sposób, nie możemy zgodzić się na takie zachowania - podkreśla o. Chrapkowski.

O. Marek Tomczyk, kierownik 308. warszawskiej pielgrzymki zauważa, że „chcieli we wspólnocie przeżyć nabożeństwo ekspiacyjne, zaśpiewać Bogurodzicę i suplikacje, które podejmowane są w wyjątkowych chwilach” .

W odniesieniu do hasła pielgrzymki podkreśla, że „nie ma innej drogi, jak droga życia”. - Mówiąc o życiu myślimy szeroko, o wszystkich - dodawał. Wyjaśniał, że chodzi o troskę o życie nienarodzonych, osób starszych, tych którzy są terminalnie chorzy. - Prymas Wyszyński mówił, że w szpitalach, domach opieki, wszyscy wołają: ratujcie moje życie.

Kierownik wyjaśniał, że chodzi też „o życie łaską Pana Boga, bo życie duchowe to priorytet”. - Na pielgrzymach warszawskich prymas Wyszyński nigdy się nie zawiódł - podkreśla o. Tomczyk.

- To nie była łatwa pielgrzymka ze względu na kapryśną pogodę - zauważa dalej kierownik. - Pielgrzymujemy od 1711 r. - przypomina - idziemy do Maryi, łączy nas duch, sumienie, wiara, chrzest święty.

Autorem tegorocznych konferencji był paulin, o. prof. Andrzej Napiórkowski.

Pielgrzymka warszawska nazywana także paulińską, początkami sięga XVIII w. i jest najstarszą wyruszającą ze stolicy. Zainicjował ją w 1711 r. paulin, o. Innocenty Pokorski, który złożył ślub Matce Bożej, że zorganizuje pielgrzymkę ze Stolicy, jeśli Maryja wstawi się za Warszawą i panująca wówczas zaraza ustanie.

Tradycyjnie grupie „15” - purpurowej 308. Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej - towarzyszyła grupa duchowych pielgrzymów. Nie mogąc fizycznie wyruszyć na szlak, wiele osób mogło w ten sposób uczestniczyć w owocach pielgrzymki. Pielgrzymi duchowi zgromadzeni przy Radiu Jasna Góra w ramach tzw. kosztów pielgrzymkowych ofiarowali środki czystości, które zostaną przekazane poprzez Jasnogórski Punkt Charytatywny, potrzebującym.

Tagi:
Jasna Góra pielgrzymka Warszawa

Reklama

Parafia ofiarą przestępstwa skarbowego?

2019-08-05 15:54

Informacja prasowa

Urząd Dzielnicy Bemowo w Warszawie wystawił fakturę miejscowej parafii za akcję ewangelizacyjną, mimo że nie była ona organizatorem wydarzenia w osiedlowym parku. Prawo nie pozwala jednak organom władzy publicznej, w tym samorządowi terytorialnemu, na pobieranie opłat za organizowanie zgromadzeń o charakterze religijnym. Ponadto, pomiędzy organizatorem akcji a urzędem nie została zawarta umowa, a wystawiona faktura zawiera błędy, co może stanowić przestępstwo skarbowe. Instytut Ordo Iuris przygotował opinię prawną w tej sprawie.

Małgorzata Godzisz

Akcję ewangelizacyjną w Forcie Bema zorganizowała jedna z warszawskich wspólnot neokatechumenalnych. Tego typu wydarzenia odbywają się w różnych miejscach stolicy od wielu lat. W reakcji na tę inicjatywę Urząd Dzielnicy Bemowo wystawił miejscowej parafii fakturę na kwotę 1529 zł za rzekome zajęcie nieruchomości, mimo, że to nie parafia była organizatorem zgromadzenia. Samo domaganie się opłaty za tego typu wydarzenie stanowi naruszenie prawa. Organy samorządu terytorialnego nie są bowiem upoważnione do pobierania pieniędzy za udostępnienie terenu na zgromadzenie o charakterze wyznaniowym.

Konstytucja RP w art. 53 zapewnia obywatelom możliwość swobodnego wyznawania i uzewnętrzniania religii. To oznacza, że miejsce publiczne może być sferą ekspresji religijnej, a władze państwowe i samorządowe mają obowiązek umożliwienia wiernym manifestowania swojej wiary. Ponadto kościoły i inne związki wyznaniowe nie są zobligowane do zawierania umów cywilnoprawnych z organami władzy w celu organizacji inicjatyw o charakterze religijnym, a tym bardziej do uiszczania opłat za użytkowanie gruntu związane z tymi zgromadzeniami.

Co istotne, w tym przypadku mogło dojść do przestępstwa skarbowego. Między wspólnotą neokatechumenalną, a władzami dzielnicy nie została bowiem zawarta umowa, która byłaby podstawą do ewentualnego wystawienia faktury (również w takim przypadku bezprawnego). Z kolei faktura, którą bezpodstawnie wysłano do parafii nie zawierała numeru NIP, co oznacza, że jest wadliwa także pod względem formalnym. W celu rzetelnego przyjrzenia się postępowaniu urzędników stołecznego ratusza, Instytut Ordo Iuris złożył w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Wola zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 271 § 1 Kodeksu karnego (poświadczenie nieprawdy przez funkcjonariusza publicznego) i art. 62 § 2a Kodeksu karnego skarbowego (nierzetelne wystawienie faktury).

„Oceniając tę sytuację trzeba przede wszystkim podkreślić, że zgodnie z obowiązującą Konstytucją w przestrzeni publicznej jak najbardziej można manifestować swoją wiarę, np. poprzez prowadzenie akcji ewangelizacyjnych. Ich przeprowadzenie wymaga jedynie dokonania niezbędnych uzgodnień pomiędzy organizatorem a właściwym organem władzy publicznej, np. zarządcą placu. Jednak żaden przepis prawa nie upoważnia zarządcy publicznej przestrzeni do pobierania jakichkolwiek opłat za jej wykorzystywanie do tego typu celów. Zawieranie jakichkolwiek odpłatnych umów na organizację przedsięwzięć religijnych z organami władzy publicznej, czy tym bardziej wystawianie przez nie faktur za rzekomo bezumowne wykorzystanie przestrzeni publicznej jest po prostu nielegalne” – skomentował Konrad Dyda, ekspert Centrum Analiz Ordo Iuris.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dk. Sadowski: diakonat stały to moje powołanie

2019-08-16 13:38

Maria Czerska / Warszawa (KAI)

„Jestem diakonem i jestem szczęśliwy” – deklaruje niezmiennie dk. Bogdan Sadowski, pierwszy diakon stały w archidiecezji warszawskiej i trzeci w Polsce. Wyświęcony został dziesięć lat temu, 9 sierpnia 2009 r. W rozmowie z KAI dk. Sadowski opowiada o tym, czym jest diakonat stały i o swoim doświadczeniu na tej drodze.

Al. Daniel Rynkiewicz

Maria Czerska (KAI): Księże diakonie? Panie diakonie?

Dk. Bogdan Sadowski: Najlepiej po prostu „diakonie”. Tak jest najbezpieczniej. Zadawać pytania można w formie: „Czy diakon uważa, że…?”.

- A zatem - napisał diakon pięć lat temu, po pięciu latach od święceń „Jestem diakonem i jestem z tego powodu szczęśliwy”. Czy nadal?

- Tak! To jest moja droga – marzenie życia. Zawsze byłem blisko ołtarza i w zasadzie zawsze myślałem o tym, by być duchownym. Poważnie rozważałem pójście do seminarium. Zawarłem nawet prywatną „umowę” z Panem Bogiem, że o ile nikogo nie poznam do zakończenia studiów, to wstępuję. Sprawa wydawała się oczywista, bo nie miałem zamiaru nikogo szukać. A jednak poznałem moją żonę i to w okolicznościach, które nie mogły być przypadkowe… Jesteśmy razem już czterdzieści lat. Jeszcze w czasie studiów dowiedziałem się, że Sobór Watykański II przywrócił diakonat stały i że pod koniec lat 70. pierwsi diakoni wyświęceni zostali w Niemczech. Zaraz napisałem list do nowo mianowanego arcybiskupa warszawskiego, Józefa Glempa – mam na to świadków! – że gdyby taka możliwość pojawiła się również w Polsce, proszę, by wzięto pod uwagę moją kandydaturę. Czekałem ok. trzydziestu lat, ale się doczekałem! Wyświęcony zostałem 9 sierpnia w Magdalence przez abp. Kazimierza Nycza na pierwszego diakona stałego archidiecezji i metropolii warszawskiej. Byłem trzeci w Polsce.

- Kto to jest diakon stały?

- Przede wszystkim poprzez święcenia staje się osobą duchowną. Diakonat to pierwszy stopień sakramentu święceń. Warto podkreślić, że w Kościele katolickim, mówiąc poprawnie, jest sakrament święceń, który obejmuje 3 stopnie: diakonat, prezbiterat i episkopat (biskupstwo). Diakonów można podzielić na żonatych i celibatariuszy. Nieżonaci kandydaci na diakonów w momencie święceń zobowiązują się do życia w celibacie. Mogą oczywiście być diakonami stałymi, ale w Polsce najczęściej jest to diakonat przejściowy, po którym następują święcenia kapłańskie.
Diakon stały musi mieć wykształcenie teologiczne i odpowiednie przygotowanie duchowe. W przypadku żonatych mężczyzn wymagany jest wiek minimum trzydzieści pięć lat, pięć lat stażu małżeńskiego i pisemna zgoda małżonki. Jesteśmy trochę na granicy „świata duchownych” i „świata świeckich”. Prowadzimy normalne życie, mamy dzieci, chodzimy do pracy i jednocześnie pełnimy posługę przy ołtarzu.

- Co tak naprawdę robi diakon stały?

- Najważniejsze jest asystowanie prezbiterowi (szczególnie biskupowi) w celebracjach Eucharystii. Diakon nie może oczywiście odprawiać Mszy św., to zarezerwowane jest dla kapłanów. Nie może też słuchać spowiedzi i udzielać sakramentu namaszczenia chorych. Może natomiast odprawiać nabożeństwa, błogosławić małżeństwa, głosić kazania, udzielać Komunii świętej i chrztów oraz prowadzić pogrzeby – tym się właśnie zajmuję.
Rozpocząłem swoją posługę w parafii w Magdalence. Tam byłem zaangażowany m.in. w prowadzenie grup, rekolekcji, głoszenie konferencji przed ślubem, czy przed chrztem, itp. Następnie przeniosłem się do parafii Matki Bożej Różańcowej w Piasecznie (uzyskując nota bene pierwszy w historii Kościoła w Polsce dekret biskupi przenoszący diakona stałego z parafii do parafii). Tam oprócz szeregu innych zaangażowań bardzo często pomagałem przy celebracji chrztu św. Tych chrztów było w Piasecznie bardzo dużo – bywało i kilkanaście na jednej Mszy św. Teraz posługuję w parafii Opatrzności Bożej w warszawskim Wilanowie. Z uwagi na specyfikę tego miejsca wizyty duszpasterskie trwają tam cały rok i wraz z kapłanami z tej parafii chodzę po domach. Zapukałem już do ok. 6 tys. mieszkań. Przyjęto mnie mniej więcej w 1/3, odbyłem więc ok. 2 tys. rozmów.

- Jakie znaczenie ma to, że „po kolędzie” chodzi diakon, a nie kapłan?

- Chodzę w stroju duchownym, w sutannie i z koloratką, więc ludzie widzą księdza. Nie muszę się tłumaczyć. Nikt nie myśli, że jestem świadkiem Jehowy. Wizyty są zresztą ogłaszane i zapowiadane w parafii. W większości przypadków spotykam się z ogromną życzliwością i te rozmowy są dla mnie bardzo miłe.
Przeważają ludzie młodzi, często przyjezdni. Zachowują pewną obrzędowość katolicką, mają w domu święte obrazy, ale żyją bardzo często bez sakramentów, bez ślubu i to im w większym stopniu nie przeszkadza. Ta wiara nie bardzo przekłada się na relację osobową z Bogiem, na życiowe wybory.
Wizyta jest okazją do rozpoczęcia głębszej rozmowy i o dziwo – taka rozmowa jest chętnie podejmowana. Ma to ogromny sens, bo w bardzo wielu przypadkach ludzie zupełnie nie wiedza, że mogą dążyć do uregulowania swojej sytuacji, np. stwierdzenia nieważności poprzedniego, zawartego w Kościele małżeństwa, nawet w okolicznościach, gdy małżeństwo to wydaje się ewidentnie nieważnie zawarte.
Czasem potrzebna jest też pewna zachęta, gdy ludzie żyją bez ślubu, nie mając żadnych przeszkód do przyjęcia sakramentu. Wielką radością są dla mnie sytuacje – wiem o dwóch takich przypadkach – gdy rozmowa ze mną stała się taką pozytywną inspiracją. Byłem na jednym z tych ślubów.

- Parafianie nie dowiadują się, że odwiedził ich diakon stały?

- Ależ tak, często mówię o tym! Zwykle zaczyna się od zagadkowych spojrzeń na moją obrączkę. Wyjaśniam wtedy, że mam żonę i święcenia diakonatu i że jest taka możliwość w Kościele katolickim. To zwykle spotyka się z bardzo pozytywnym przyjęciem, czasem wręcz z entuzjazmem. No i zaczynają się narzekania na celibat. A ja – to nawet trochę zabawne – występuję jako obrońca celibatu. Mówię, że to jest wybór. Nikt nikogo do tego nie zmusza. Ale taka droga ma ogromną wartość, ogromny sens. Natomiast mój przykład pokazuje, że Kościół stwarza przestrzeń dla duchowego zaangażowania żonatych mężczyzn.

- Co na to wszystko żona?

- Kiedy zdarza jej się narzekać na jakieś kolejne moje zadania związane z diakonatem, mówię: „Kochanie, sama na to wyraziłaś zgodę, mam to na piśmie”. A poważnie – to nigdy nie był między nami problem. Ja „zawsze” byłem ministrantem, lektorem. Od czasów narzeczeńskich rzadko kiedy na Mszy św. siedzieliśmy razem w ławce. Nie zostałbym zresztą dopuszczony do święceń, gdyby żona nie wyraziła na nie pisemnej zgody, ze świadomością wszystkich tego konsekwencji.
Diakonat to radość nie tylko dla mnie, ale i dla całej rodziny. Przewodniczę wielu uroczystościom religijnym w rodzinie. Sam ochrzciłem wszystkich pięciu moich wnuczków.

- Jak świętował diakon swoją rocznicę?

- Byłem na Mszy św. odprawianej w mojej intencji w Świątyni Opatrzności Bożej.
rozmawiała Maria Czerska
Bogdan Sadowski – ur. 1956 r., absolwent historii sztuki kościelnej na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, dziennikarz i publicysta, wieloletni pracownik TVP i TV Puls, redaktor naczelny polskiej edycji MAGNIFICAT; od 2004 członek Zespołu KEP ds. Transmisji Mszy św. w Telewizji; pierwszy diakon stały w archidiecezji warszawskiej.
***
Historia diakonatu stałego, jako posługi o charakterze sakramentalnym mężczyzn żonatych lub zobowiązujących się do życia w celibacie sięga czasów apostolskich. Do V w. w Kościele zachodnim diakonat był instytucją kwitnącą, a jego rolę i pozycję potwierdzały liczne sobory oraz praktyka kościelna. W następnych wiekach, z różnych powodów, diakonat zanikł, stając się jedynie stopniem przejściowym do kapłaństwa. W XVI w. Sobór Trydencki dążył do wskrzeszenia tego urzędu, lecz nie powziął żadnych konkretnych uchwał w tej sprawie.
Ostatecznie posługa ta przywrócona została przez Sobór Watykański II w Konstytucji dogmatycznej o Kościele „Lumen Gentium”. Wskazania Soboru wypełnił Paweł VI ogłaszając 18 kwietnia 1967 r. motu proprio "Sacrum diaconatus ordinem" z ogólnymi normami przywrócenia diakonatu stałego.
Pierwszych pięciu żonatych mężczyzn wyświęcono na diakonów w 1968 r. w katedrze w Kolonii. Diakonat stały jest dziś integralną częścią Kościołów katolickich wszystkich kontynentów i odgrywa w nich znaczącą rolę, szczególnie w Ameryce Północnej i Europie Zachodniej. Obecnie na świecie posługuje ponad 45 tys. stałych diakonów w 129 krajach. W Europie Środkowo-Wschodniej, w tym także w Polsce, posługa diakona stałego była jednak do niedawna prawie nieznana. Pierwszy diakon stały, Andrzej Chita, wyświęcony został w 1993 r. w diecezji przemyskiej (obecnie archidiecezji przemysko – warszawskiej) obrządku bizantyjsko – ukraińskiego. Polscy biskupi wprowadzili diakonat stały w Kościele rzymskokatolickim w 2001 r. Pierwsze święcenia odbyły się w 2008 r.
Do dziś w Polsce wyświęcono w Polsce 33 stałych diakonów rzymskokatolickich, 29 żonatych i 4 celibatariuszy, w tym 2 zakonników, którzy podjęli posługę poza granicami Polski. Pozostali wyświęceni zostali w diecezjach: opolskiej, ełckiej, katowickiej, szczecińsko – kamieńskiej, warszawskiej, gliwickiej, toruńskiej i pelplińskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Trybunał w Strasburgu stanął po stronie ojca, któremu niesłusznie odebrano dzieci

2019-08-19 15:53

Ordo Iuris

Trybunał w Strasburgu stanął po stronie ojca, któremu niesłusznie odebrano dzieci (informacja prasowa)

BOŻENA SZTAJNER

Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że pozbawienie ojca możliwości kontaktów z córką z powodu fałszywego oskarżenia o przemoc domową stanowi pogwałcenie jego prawa do poszanowania życia rodzinnego. W toku sprawy hiszpańskie sądy pominęły wiele istotnych okoliczności. Władze Hiszpanii powinny teraz ponownie rozpatrzeć sprawę tej rodziny.

W 2012 roku W. Haddad, ojciec trójki dzieci, w tym półtorarocznej córki, został oskarżony przez swoją żonę o rzekome stosowanie przemocy w domu. W odpowiedzi na zarzuty sąd karny wydał zarządzenie tymczasowe, na mocy którego odebrał ojcu prawa rodzicielskie oraz zakazał mu kontaktów z żoną oraz dziećmi. Kilka miesięcy później, małoletni zostali wbrew ich woli odseparowani od ojca oraz skierowani do domu opieki społecznej. W 2013 roku sąd oczyścił mężczyznę ze wszystkich zarzutów. Mimo to synowie wrócili do ojca dopiero w 2016 roku, natomiast córka została przekazana przez sąd rodzinny do pieczy zastępczej. Apelacje obojga rodziców od ostatniego rozstrzygnięcia zostały oddalone.

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu stwierdził, że działanie sądu rodzinnego było pochopne i stanowiło pogwałcenie prawa ojca do poszanowania jego życia rodzinnego (art. 8 Konwencji). Sąd rodzinny powinien był uwzględnić okoliczność, że zarzuty, które stanowiły podstawę odebrania ojcu prawa kontaktów z córką, okazały się bezzasadne. Trybunał podkreślił, że władze hiszpańskie decydując się na jej umieszczenie w opiece zastępczej ani razu nie rozważyły takich okoliczności jak bardzo młody wiek dziewczynki (półtora roku), istniejąca więź między córką a jej rodzicami, upływ czasu od momentu separacji rodziców, konsekwencje odizolowania dla kontaktów między całą trójką rodzeństwa. Ponadto, sąd oddalający skargę ojca na decyzję o umieszczeniu dziewczynki w rodzinie zastępczej nie zbadał czy występują problemy w relacjach ojca z córką ani też jakie zdolności emocjonalne i edukacyjne reprezentuje mężczyzna. Nie wziął również pod uwagę zdrowia dziecka, sytuacji materialnej, ani warunków w jakich żyje. Trybunał zauważył również, że hiszpańskie władze powinny rozważyć najpierw mniej radykalne środki niż umieszczanie córki w opiece zastępczej.

Trybunał przypomniał, że z art. 8 Konwencji wynika prawo rodzica do ponownego zjednoczenia z dzieckiem, które mu bezprawnie odebrano. Hiszpańskie władze odpowiedzialne za opiekę społeczną nie wywiązały się z obowiązku zagwarantowania mężczyźnie tego prawa. Zdaniem Trybunału urzędnicy są odpowiedzialni za zerwanie kontaktów ojca z córką, co najmniej od momentu kiedy zarzuty o stosowanie przemocy przez ojca okazały się bezzasadne. Ponadto, władze jedynie powielały swoje pierwotne decyzje bez opierania ich na aktualnych okolicznościach sprawy i dostępnych dowodach, ukazując tym samym determinację w umieszczeniu dziewczynki w pieczy zastępczej z możliwością jej późniejszej adopcji przez rodzinę zastępczą. Trybunał przyznał, że najlepszą formą słusznego zadośćuczynienia dla skarżącego ojca będzie ponowne rozpatrzenie tej sprawy przez hiszpańskie organy w oparciu o ustalenia niniejszego wyroku, zagwarantowanie prawa do życia rodzinnego skarżącego oraz zabezpieczenie dobra dziecka.

„Wyrok Trybunału w Strasburgu potwierdza, że rodzicowi, któremu bezprawnie odebrano dziecko, przysługuje prawo do przywrócenia władzy rodzicielskiej w sytuacji, gdy zarzuty mu stawiane okazały się bezpodstawne. Dodatkowo opisywany wyrok podnosi jeszcze jedną istotną kwestię w sprawach, w których odebranie dziecka zostało zarządzone jako tymczasowy środek. Odmowa przywrócenia kontaktów z dzieckiem oraz decyzja o jego umieszczeniu w opiece zastępczej nie może być poparta tłumaczeniem, że kontakty z dzieckiem nie są już utrzymywane od dłuższego czasu. Inaczej, każde odpowiednio długie odseparowanie dziecka od rodzica prowadziłoby do odebrania mu władzy rodzicielskiej” – skomentowała Rozalia Kielmans-Ratyńska Dyrektor Centrum Prawa Międzynarodowego Instytutu Ordo Iuris.

https://ordoiuris.pl/ochrona-zycia/trybunal-w-strasburgu-stanal-po-stronie-ojca-ktoremu-nieslusznie-odebrano-dzieci

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem