Reklama

Marek Jurek: Polska może się rozwijać tylko w oparciu o zasady cywilizacji chrześcijańskiej

2019-08-16 12:28

Marcin Przeciszewski / Warszawa (KAI)

Artur Stelmasiak

O historycznej roli Ruchu Młodej Polski, jako pierwszego środowiska nawiązującego do wartości konserwatywnych i narodowych w łonie polskiej opozycji - mówi w wywiadzie dla KAI Marek Jurek, lider Prawicy Rzeczypospolitej. Podkreśla przy tym potrzebę powołania dziś w Polsce nowego ruchu politycznego, kierującego się tymi właśnie ideałami. „Oparty na tych podstawach program chrześcijański i konserwatywny, narodowy i państwowy, jest cały czas w Polsce aktualny” - tłumaczy. Wyjaśnia zarazem motywy powołania komitetu wyborczego „Prawica”.

KAI: Przed 40-laty powstał Ruch Młodej Polski, jedno z najważniejszych środowisk intelektualnych opozycji w PRL, nawiązujący do spuścizny myśli narodowej i konserwatywnej. Jaką ofertę programową oferował RMP na tle innych środowisk demokratycznej opozycji PRL-u?

Marek Jurek: Główne nurty opozycji w PRL, Komitet Obrony Robotników (KOR) i Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela (ROPCiO), były ruchami protestu przeciw zniewoleniu. Natomiast Ruch Młodej Polski był bodaj jedynym środowiskiem, które zaczęło definiować program polityczny, dotyczący przyszłej Polski. Jedynym „współ-wyjątkiem” było tu Polskie Porozumienie Niepodległościowe, złożone z ludzi związanych z Kulturą Paryską. Ale nawet przypadek PPN nie narusza wyjątkowości RMP, bo jego program był po prostu powieleniem ogólnych zasad liberalno-demokratycznych, dość bezkrytyczną afirmacją ówczesnego Zachodu, jedynie ich refleksja geopolityczna miała charakter bardziej oryginalny (w duchu właśnie szkoły Giedroycia). Natomiast Ruch Młodej Polski postawił kwestię chrześcijańskiego ładu społecznego, świadomego wyboru tradycji prawicowych, szczególnie narodowych, konserwatywnych, państwowych, chrześcijańskiej krytyki liberalizmu.
Zakładaliśmy, że jeżeli chcemy pozostać narodem chrześcijańskim, to opór społeczny musi mieć charakter chrześcijański. Obok spraw niepodległości i wolności politycznej występowaliśmy też na rzecz praw rodziny, życia nienarodzonych oraz kultury chrześcijańskiej jako polskiej tożsamości. To nas wyróżniło na tle innych środowisk opozycyjnych. Nawet jeśli było wiele osób, które wyznawały te wartości – nie traktowały ich jako podstawy zaangażowania, nie przypisywały im znaczenia politycznego, bo uważało je za tak oczywiste, że nie angażujące żadnych szczególnych zobowiązań. Bliska przyszłość pokazała, że miały one znaczenie kluczowe dla określenia kształtu odbudowywanego państwa.
Podnosiliśmy znaczenie podstawowych wartości narodowych: tożsamości, tradycji, solidarności, państwa. Jednocześnie podkreślając, że naród jest najważniejszą wspólnotą społeczną obok rodziny – przypominaliśmy, że jest on przede wszystkich wspólnotą kultury, a także odpowiedzialności urzeczywistnianej w państwie lub (czasowo) w dążeniu do niepodległego państwa. Deklaracja Ideowa RMP podkreślała bezpośredni związek naszej kultury z katolickim uniwersalizmem.
W ówczesnej debacie opozycyjnej, zdominowanej przez środowisko definiujące się jako „lewica laicka”, głos środowiska RMP był zjawiskiem nowym i świeżym. Zderzyliśmy się więc z silną kontrakcją również w ramach samej opozycji. Jej nurt postmarksistowski definiował się w opozycji do wartości narodowych. Jacek Kuroń za głównego przeciwnika uznawał „totalitarnych narodowców”, zakładając, że część „obozu władzy”, a więc PZPR, może być w tej konfrontacji przydatnym sojusznikiem. Samo odwoływanie się do wartości narodowych w życiu publicznym miało zaś być początkiem tego „narodowego totalitaryzmu”. Przy całym szacunku dla Jacka Kuronia – widać, jak bardzo te propagandowe konstrukty były naznaczone marksistowską dialektyką „kto nie z nami – ten przeciw nam”, a skoro „przeciw nam” – to „my” zdefiniujemy im poglądy.
Przede wszystkim jednak wyraźnie dziś widać, jak trafnie odczytywaliśmy tendencje polityczne, które już po odzyskaniu niepodległości miały się otwarcie uzewnętrznić. Mówię o trwałym ideowym współdziałaniu post-PZPR-owskiej i opozycyjnej postmarksistowskiej lewicy.
Tymczasem my uważaliśmy, że wartości narodowe są przede wszystkim wyrazem moralnego prymatu dobra wspólnego, definiują obowiązki jednostki wobec społeczeństwa, a żyjących pokoleń – wobec minionych i przyszłych, i są także nośnikiem ludzkiej solidarności i godności. W nich widzieliśmy wielką szansę na rozbudzenie odpowiedzialności społecznej. Dobitne tego potwierdzenie uzyskaliśmy już w pierwszym kazaniu Jana Pawła II na placu Zwycięstwa w Warszawie, kiedy Ojciec Święty powiedział, że choć „naród to nie jest wspólnota jedyna”, jednak „jest to „wspólnota szczególna, najbliżej chyba związana z rodziną, najważniejsza dla dziejów duchowych człowieka”. Odebraliśmy to jako papieskie błogosławieństwo dla naszych zasadniczych wyborów ideowych i moralnych. Wtedy także, podczas pierwszej pielgrzymki papieża do Polski, poznaliśmy profesora Wiesława Chrzanowskiego.

- Jaką rolę odegrał on w tworzeniu RMP i jego ideowego kształtu?

- Wiesław Chrzanowski był naszym patronem duchowym i politycznym mentorem. Był łącznikiem między pokoleniem Armii Krajowej a młodą prawicową opozycją. Pan Wiesław był również autorem koncepcji „obrony czynnej”, która wsparła i rozwinęła naszą strategię niepodległościową. Historycznie wywodził ją od Jana Ludwika Popławskiego oraz Romana Dmowskiego z czasów „Przeglądu Wszechpolskiego”. Głosili oni, że metodą działania nie powinna być ani ugoda z zaborcami bądź ograniczanie się do działania w dostępnych instytucjach, włącznie z parlamentem, ani też nieustające przygotowania powstańcze. Strategią niepodległości powinno być działanie na rzecz wzmocnienia wolności społeczeństwa, aktywność wszędzie, gdzie można tworzyć polskie instytucje, służące społecznemu dobru, budowanie reprezentacji politycznej i podmiotowości wobec narzuconej władzy.
Chrzanowski identyfikował to również ze strategią społeczną prymasa Stefana Wyszyńskiego. Postulował więc stały nacisk na władzę, ale bez prowokowania frontalnego starcia, które strona słabsza musiałaby przegrać. Te koncepcje znalazły się w naszej drugiej deklaracji ideowej z 1983 roku: „Między Polską naszych marzeń a Polską naszych możliwości”. Została ona napisana pod dużym wpływem profesora Chrzanowskiego. Nie w tym jednak sensie, by Pan Wiesław zmienił nasz sposób myślenia, raczej wzmocnił i pogłębił nasze własne intuicje i przekonania, które nas zresztą do niego zaprowadziły.

- Jakie były główne rodzaje działalności RMP?

- Wydawaliśmy i kolportowaliśmy pisma (przede wszystkim „Bratniak” i „Politykę Polską”), książki i ulotki. Organizowaliśmy demonstracje, występowaliśmy z żądaniami do władz (jak akcja „By Ojciec Święty mógł przyjechać do Polski” albo deklaracja w obronie nienarodzonych), organizowaliśmy akcje protestu przeciw represjom, akcje formacyjne dla młodzieży. Działaliśmy w kręgu „Solidarności” i w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. Zakładaliśmy własne legalne organizacje młodzieżowe, jak Pro Patria (przed stanem wojennym) czy Młoda Polska (pod koniec lat 80-tych). A także stowarzyszenia i kluby polityczne.

- Czy jednym z nich był warszawski Klub Dziekania?

- „Dziekania” była bardzo ważnym miejscem, gdzie spotkały się przede wszystkim Ruch Młodej Polski, środowisko „Res Publiki” Marcina Króla, grupa dysydentów z PAX-u z Przemysławem Hniedziewiczem (potem większość z nich weszła do PC), krakowscy chrześcijańscy liberałowie Mirosława Dzielskiego, potem również środowisko „Głosu” Antoniego Macierewicza.
Jako forum było to bardzo interesujące, jednak wspólnie z grupą przyjaciół (między innymi z Marianem Piłką) uznaliśmy, że potrzebne jest wyraźne inicjowanie prawicy katolickiej i narodowej, budowanie jednocześnie szerszego i bardziej określonego ruchu społecznego, i tak powstało konwersatorium Plebania. Nazwa była przekorna, miała podkreślać nasze aspiracje do budowy szerokiego ruchu ludowego, a nie elitarnego klubu. W rzeczywistości spotykaliśmy się nie na plebanii, ale w poznańskim Klubie Inteligencji Katolickiej, którego prezesem był wówczas profesor Baehr. W Poznaniu powstał w 1987 Klub Ład i Wolność, którego byłem założycielem.

- Jaki był Wasz stosunek do okrągłego stołu?

- Względnie pozytywny, bo rozmowy o zmianach politycznych, o tworzeniu przestrzeni wolności narodu były oczywiste. Nakłonienie władz do zaniechania represji i akceptacji istnienia opozycji (w tym pracowniczej) było głównym postulatem lat stanu wojennego.
Ale uważaliśmy, że społeczeństwo katolickie powinno postawić tam własne postulaty, że nie powinniśmy ich relatywizować. Uważaliśmy, że należy podnieść kwestię przywrócenia prawa do życia nienarodzonych czy prawa opinii katolickiej do wolnych mediów. Nie mieliśmy złudzeń co do stanowiska lewicowej opozycji w tej sprawie, ale uważaliśmy, że potrzebne jest zaznaczenie podmiotowości opinii katolickiej. W 1987 roku wydaliśmy bardzo ważną deklarację w obronie życia od poczęcia, pod którą podpisał się wtedy nawet Tadeusz Mazowiecki.

- Z jakich powodów w 1989 r. nastąpił wewnętrzy rozłam w RMP? Dlaczego to – tak dotąd spójne ideo środowisko – nie weszło w rzeczywistość nowej Polski z jedną wspólną inicjatywną, np. tworząc pewną nową platformę polityczną?

- To nie był rozłam, raczej rozejście nurtów, i nie nastąpiło to w 1989 roku, ale kształtowało się stopniowo od połowy lat 80-tych, gdy coraz bardziej szliśmy w dwóch różnych kierunkach. (Zresztą to, co mówiłem przed chwilą, odnosi się głównie do nurtu, który reprezentowałem). Nasz nurt, Plebania, w całości podjął budowę z profesorem Wiesławem Chrzanowskim Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego. Chodziło o świadomą prawicę, która podniesie postulaty katolickie.
Natomiast Aleksander Hall wybrał inną drogę. O ile my bardzo poważnie traktowaliśmy różnice z lewicową opozycją, Olek uważał raczej, że to inny nurt tego samego obozu. Najpierw związał się z profesorem Stanisławem Stommą, a następnie z Tadeuszem Mazowieckim, którzy też reprezentowali to podejście. Olek był przekonany o potrzebie ścisłej współpracy dawnej opozycji solidarnościowej, mimo różnic. Dlatego założywszy (z Kazimierzem Ujazdowskim) Forum Prawicy Demokratycznej, natychmiast wszedł z nim do Unii Demokratycznej. Potem z tego powstało Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe.
Tak więc nie dzieliliśmy się w swoim gronie, ale dokonaliśmy różnych wyborów w realnych kwestiach, które poróżniły całe społeczeństwo. Oczywiście uważam, że mieliśmy rację, że rzeczy dobre, które nastąpiły po odzyskaniu niepodległości, wszystko, co określiło chrześcijański charakter państwa, ale również cała nasza krytyka, która zmaterializowała się w polityce państwa później – były naszym udziałem. I że gdyby cały RMP współtworzył z Wiesławem Chrzanowskim ZChN – wpłynęłoby to korzystnie na Polskę, na sam ZChN i na trwałość naszego dorobku.
Tym niemniej doceniam również kontynuację młodopolskiej tradycji w polityce kolegów. Spotkaliśmy się w większości tworzącej rząd Hanny Suchockiej i to wtedy obaliliśmy stalinowską ustawę aborcyjną i daliśmy Polsce konkordat. Te dwa nurty prawicy – Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowego i Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe, radykalnie różniły się w orientacjach społecznych (doborze sojuszy), również w ocenie lat 90-tych, ale razem współtworzyły chrześcijański consensus, który trwał przez pierwsze ćwierć wieku niepodległości.
Ten consensus powstał w odpowiedzi na nauczanie Jana Pawła II i był świadectwem jego pontyfikatu. Bez niego byłby niemożliwy, bo Ojciec Święty nie tylko nauczał, ale walczył w to, by wolna Polska została odbudowana na fundamentach Dekalogu. Bez niego sprawy, które stawialiśmy – zapewne nie zamieniłyby się w instytucje. I w tym wszystkim byli ludzie albo z RMP, albo z nami współpracujący, jak premier Hanna Suchocka czy profesor Krzysztof Skubiszewski (twórcy konkordatu), którzy byli z nami w Klubie Ład i Wolność, których wtedy rozpoznawaliśmy jako bliskich naszych poglądom.

Tagi:
polityka

Reklama

Szymon Hołownia wystartuje w wyborach prezydenckich w 2020 r.

2019-12-08 18:55

lk / Gdańsk (KAI)

Publicysta i dziennikarz, zaangażowany w działalność charytatywną Szymon Hołownia ogłosił w niedzielę 8 grudnia swój start w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Na spotkaniu programowym w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim zaprezentował najważniejsze postulaty swojego programu politycznego. - Chcę Polski tak solidarnej, jak najsłabszy, a nie najsilniejszy w niej - mówił.

Magdalena Pijewska/Niedziela

"Coś się kończy, więc coś się zaczyna" - tak Hołownia zapowiadał od kilku dni w mediach społecznościowych swoją decyzję o starcie w wyborach prezydenckich. W niedzielę popołudniu na spotkaniu pod nazwą "Dlaczego i po co?" wyjaśnił, jakie są jego polityczne plany.

Na początku spotkania zaprezentowano badania, wedle których aż 73 proc. Polaków uważa, że prezydent naszego kraju nie musi być związany z żadną partią polityczną. Tę tezę sam Hołownia rozwinął później w swoim przemówieniu.

Na wstępie wyjaśnił, że swą decyzję ogłasza w Gdańsku, gdyż jest to miasto, w którym bardzo dobrze jest zaczynać nową rzeczywistość. Jest to jednak też miasto, w którym niemal rok temu zginął tragicznie ugodzony nożem prezydent Paweł Adamowicz, a jego śmierć - do której nawiązał Hołownia - wstrząsnęła całą Polską. - To coś, co wtedy pękło, zaczęło pękać we mnie wcześniej - mówił dziennikarz, nawiązując także do głębokiego podziału, jaki dotknął polskie społeczeństwo po katastrofie smoleńskiej w 2010.

Hołownia stwierdził, że te wydarzenia sprawiły, iż Polska zaczęła tracić swoje wewnętrzne fundamenty, tworzące wspólnotę całego narodu. - W szoku jednak nie można nigdy pozostać. Jeżeli zło ma zwyciężyć z dobrem, to musi być odskocznią do czynienia dobra, a nie miejscem, w którym się zostaje - stwierdził.

"Na co mam czekać? Co jeszcze musi się stać, żebym porzucił wygodną kanapę recenzenta rzeczywistości?" - pytał Hołownia retorycznie i dodał, że chce swojej córce i jej pokoleniu zostawić coś więcej niż tylko dziennikarski dorobek lub złudną popularność w mediach społecznościowych.

Jak powiedział, współczesny świat jest przestrzenią wielkich możliwości, w tym tych, jakie dają nowe technologie, ale też miejscem zagrożonym przez zanieczyszczenie klimatu oraz wielkie podziały społeczne - niezrozumiały konsumpcjonizm z jednej strony, a dotkliwy głód z drugiej strony.

Polska rzeczywistość z kolei zdominowana jest według niego przez spory, które dotarły już do wielu środowisk, a nawet rodzin. Sporów tych nie równoważy dobrobyt czy lepsza ściągalność podatków, którą chwalą się rządzący. Hołownia nazwał to ironicznie "polską szkołą kompromisu" i z ubolewaniem stwierdził, że ów kompromis jest traktowany niemalże pogardliwie, jako kapitulacja z podtrzymywania własnych argumentów.

"Dlaczego nie możemy być różni, ale równi, a nie lepsi i gorsi?" - pytał. - W Polsce, choć kalendarz pokazuje coś innego, nie skończyły się jeszcze lata 90. XX wieku z ich niekończącymi się sporami o wszystko, z uprawianiem polityki siekierą - dodał.

Od dwudziestu lat mamy wiek XXI, w którym problemy powinno się rozwiązywać nie siekierą, a skalpelem - mówił. Jego zdaniem, dziś jest czas nowych wyzwań i nowych pokoleń, które bardzo często nie chodzą na wybory. - Dlaczego nie chodzą? Bo partie - zajęte tym, kto będzie przewodniczącym - mówią o wszystkim, tylko nie o tym, co dla nich najważniejsze: jaki świat zostawi im nasze pokolenie? - kontynuował Hołownia.

Dziennikarz przedstawił następnie swoje postulaty. Stwierdził, że chce "Polski solidarnej, która jest tak silna, jak najsłabszy, a nie najsilniejszy w niej". To kraj, który "bardziej niż o ławeczki niepodległości i strzelnice w każdym powiecie dba o 14 mln wykluczonych komunikacyjnie Polaków".

W jego postulatach znalazła się także troska o dzieci wykluczone z dostępu do opieki psychiatrycznej, osoby w kryzysie bezdomności czy o "transseksualną dziewczynę, która skoczyła z Mostu Łazienkowskiego w Warszawie, bo czuła się zaszczuta przez naszą wspólnotę".

Hołownia powiedział, że chce Polski, w której "każdy akt prawny jest oglądany pod kątem skutków dla powietrza, dla wody, dla Ziemi, bo bez nich wyborca PiS czy PO, katolik czy ateista, kończy tak samo".

Polska w jego programie wyborczym jest też aktywna obywatelsko oraz silna w strukturach samorządowych, na które nie czyha centralny rząd. Ma to być Polska "rozmawiająca, a nie przemawiająca", także w kontekście polityki zagranicznej.

Zdaniem dziennikarza, trzeba dążyć do tego, by Polska była zakorzeniona w europejskiej wspólnocie, mającej dobre relacje z USA, ale też zauważającej swoich sąsiadów, także tych mniejszych.

Hołownia opowiedział się także za takim modelem państwa, w którym głównego tonu nie nadają partie polityczne wyciągające ręce po to, co wspólne: spółki skarbu państwa, media publiczne, samorządy, sądy oraz "po historię i po Kościół".

"Mówię to jako katolik: trzeba dziś przeprowadzić w Polsce, dla dobra tej Polski i tego Kościoła, przyjazny rozdział Kościoła od państwa" - powiedział. - I wiem, bo widzę to od lat na własne oczy, że tego wszystkiego nie będzie w stanie zrobić nikt, kto wywodzi się z partii. Nie może uzdrowić tego chorego systemu ktoś, kto jest jego częścią - tłumaczył Hołownia.

- System się zawiesił. Żeby się odwiesił, w maju 2020 r. musimy w nim zamontować niepartyjny bezpiecznik - dodał.

Jego zdaniem, prezydent w polskim systemie ustrojowym nie jest "stróżem żyrandola", jak ów urząd nieraz pogardliwie określano. Ma, w opinii Hołowni, całe mnóstwo ustrojowych narzędzi do tego, aby być gwarantem tego, że w Polsce znajdzie się miejsce zarówno dla wyborców PiS, PO, PSL, Konfederacji i innych partii. Chodzi o to, by żyć w takiej Polsce, w której "ludzie nie zgadzają się ze sobą koniecznie, ale taką, w której - mimo, że się nie zgadzają - umieją się lubić i szanować".

Ma to być Polska, w której ważne święta jednoczą, a nie dzielą; taka, w której "tym, czym powinien zajmować się spowiednik, nie zajmuje się minister", wreszcie taka, w której "zamiast walczyć z ideologiami, próbuje się zrozumieć ludzi" - To mało? - zapytał Hołownia.

Swoje programowe przemówienie zakończył przypomnieniem, że w maju przyszłego roku Polacy wybiorą nowego prezydenta oraz deklaracją skierowaną do uczestników spotkania w Gdańsku: "Chcę w nich kandydować. Chcę się u was ubiegać o tę pracę. Chcę, żebyście mi powierzyli funkcję stróża naszej narodowej wspólnoty. Nie wesprą mnie partyjne przelewy i wielki biznes, nie potrzebuję ich, bo mam was. I to wam przez najbliższe pół roku chcę opowiedzieć o Polsce moich marzeń, która jest w naszym zasięgu: Polsce solidarnej, Polsce zdrowiejącego środowiska, Polsce samorządnej i obywatelskiej".

Szymona Hołownię już uwzględniono w najnowszym sondażu zaufania przeprowadzonym przez IBRiS na zlecenie portalu Onet.pl. Z badań przeprowadzonych 6-7 grudnia wynika, że dziennikarz cieszy się zaufaniem 20,2 proc. badanych, z czego 8,1 proc deklaruje, że zdecydowanie mu ufa. Jednocześnie, aż 46,1 proc. badanych zaznaczyło, że nie zna jego nazwiska. Hołownia pozostaje obojętny dla 20,3 proc. badanych.

Liderem sondażu jest prezydent Andrzej Duda, któremu ufa ponad 45 proc. badanych.

Szymon Hołownia ma 43 lata. Jest publicystą i pisarzem. Pracował m.in. w "Gazecie Wyborczej", "Newsweeku Polska", tygodniku "Ozon" i "Rzeczpospolitej". Jest stałym felietonistą "Tygodnika Powszechnego". W latach 2007–2012 był dyrektorem programowym stacji telewizyjnej Religia.tv. W TVN prowadził etyczny talk-show "Między sklepami" (2007-2010) a wraz z Marcinem Prokopem współprowadził m.in. program "Mam talent!" (2008–2019).

Dwa razy został laureatem nagrody Grand Press: w kategorii "Wywiad" za rozmowę z teologiem ks. prof. Jerzym Szymikiem i w kategorii "Dziennikarstwo specjalistyczne" za wywiad z etykiem i filozofem dr. Kazimierzem Szałatą. Jest też laureatem Nagrody „Ślad” im. bp. Jana Chrapka.

Dwukrotnie przebywał w nowicjacie zakonu dominikanów. Ma na swoim koncie liczne publikacje dotyczące chrześcijaństwa i jego codziennego praktykowania, m.in. "Kościół dla średnio zaawansowanych", "Tabletki z krzyżykiem" czy "Bóg, kasa i rock'n'roll" (wspólnie z M. Prokopem).

Jest od lat zaangażowany jest w działalność pomocową jako założyciel Fundacji Dobra Fabryka, której celem statutowym jest wspieranie osób z biedniejszych regionów świata, a także Fundacji Kasisi, która opiekuje się Domem Dziecka prowadzonym przez Siostry Służebniczki Maryi Panny Niepokalanie Poczętej w Zambii.

Szymon Hołownia jest żonaty z Urszulą Brzezińską-Hołownią, zawodowym oficerem Wojska Polskiego i pilotką myśliwca MiG-29, mają jedną córkę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Biblijna litania do Najświętszego Imienia Miriam

2019-12-08 23:38

Agnieszka Bugała

Wrocławski biblista ks. Mariusz Rosik napisał książkę o Maryi, pierwszej charyzmatyczce. Już wkrótce będzie można przeczytać całość, ale nam udało się dotrzeć do jej wyjątkowego fragmentu – modlitwy, autorstwa księdza profesora, proponowanej do prywatnego odmawiania. Ks. Rosik wyjawia, że w trakcie pracy nad książką o Matce Jezusa skupił się przede wszystkim na Piśmie Świętym i z niego czerpał po to, aby pokazać, że wszystko to, w co wierzą katolicy odnośnie Maryi ma mocne podstawy biblijne.

pixabay

- Można zapytać: czy Biblia mówi o niepokalanym poczęciu? Owszem, daje solidne przesłanki dla tej prawdy wiary. Tak solidne, że odrzucenie jej wydaje się mniej rozumne i mniej logiczne niż jej przyjęcie – mówi w zapowiedzi.

Biblijna Litania do Najświętszego Imienia Miriam to 33 wezwania – obrazy z niezwykłego życiorysu Maryi – każde z wezwań modlitwy odnajdzie potwierdzenie i rozwinięcie w kolejnych rozdziałach książki. Czy liczba 33 była zamierzoną przez autora? Nie wiemy, ale bez wątpienia oddaje ona prawdziwą pełnię ducha Maryi- życie dla Chrystusa i w Chrystusie, z pełnym zaangażowaniem w każdy rok Jego życia na ziemi.

- Modlitwa zanoszona przez ręce Maryi, zwłaszcza w czasie Adwentu, ma dodatkowy wymiar – Maryja czekała na Jezusa najpiękniej – podkreśla ks. Rosik

Zamieszczamy litanię do prywatnego odmawiania:

Litania do Najświętszego Imienia Miriam

Kyrie, elejson! Chryste elejson, Kyrie elejson!

Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!

Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.

Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.

Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.

Miriam, Dziewczyno z Nazaretu, módl się za nami,

Miriam, Oblubienico Józefa cieśli, módl się za nami,

Miriam z rodowodu Zbawiciela, módl się za nami,

Miriam, łaską wypełniona, módl się za nami,

Miriam, przez łaskę odnaleziona, módl się za nami,

Miriam, roztropnie Boga pytająca, módl się za nami,

Miriam, Pani pięknej radości, módl się za nami,

Miriam, Matko oczekująca, módl się za nami,

Miriam, Syna Bożego rodząca, módl się za nami,

Miriam, Dziewico na zawsze, módl się za nami,

Miriam, w dziewictwie mocą Najwyższego osłonięta, módl się za nami,

Miriam, z Bogiem w modlitwie złączona, módl się za nami,

Miriam, w Betlejem Jezusa rodząca, módl się za nami,

Miriam, sprawy Boże sercem medytująca, módl się za nami,

Miriam, z duszą mieczem przeszytą, módl się za nami,

Miriam, wędrowców ze Wschodu przyjmująca, módl się za nami,

Miriam, do Egiptu wędrująca, módl się za nami,

Miriam, Niewiasto z Kany Galilejskiej, módl się za nami,

Miriam, Ewo Nowego Przymierza, módl się za nami,

Miriam, szabat świętująca, módl się za nami,

Miriam, Jezusa poszukująca, módl się za nami,

Miriam, słowa Bożego słuchająca, módl się za nami,

Miriam, pod krzyżem Jezusa bolejąca, módl się za nami,

Miriam, Kościół Chrystusowy rodząca, módl się za nami,

Miriam, piękna Pani z wieczernika, módl się za nami,

Miriam, w niebie królująca, módl się za nami,

Miriam, w słońce obleczona, módl się za nami,

Miriam, Matko Mistycznego Chrystusa, módl się za nami,

Miriam, świątynio Boga, módl się za nami,

Miriam, wierna ikono Kościoła, módl się za nami,

Miriam, Niepokalanie Poczęta, módl się za nami,

Miriam, Arko Nowego Przymierza, módl się za nami,

Miriam, bezinteresownie pomoc niosąca, módl się za nami,

Miriam, światłem tajemnic Chrystusa jaśniejąca, módl się za nami.

Módlmy się:

Miriam, w chwili zwiastowania mocą Ducha Świętego osłonięta, uproś nam łaskę wrażliwości na Jego natchnienia, abyśmy za Twoim przykładem przyjęli do serca Jezusa, Twojego Syna i za Twoim wstawiennictwem kroczyli bezpiecznie drogami Tego, który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Loreto: Nadzwyczajny Rok Jubileuszowy na lotniskach całego świata?

2019-12-10 09:34

azr (KAI) / Loreto

8 grudnia w Loreto rozpoczął się Nadzwyczajny Rok Jubileuszowy, ogłoszony przez papieża z okazji 100-lecia ogłoszenia Matki Bożej Loretańskiej patronką lotników. Z tej okazji gospodarze jubileuszowych obchodów zachęcają do świętowania go w kaplicach na lotniskach całego świata i proszą biskupów polowych o zgłaszanie ich, jako miejsc, w których będzie można uzyskać jubileuszowy odpust.

Wlodzimierz Redzioch / Niedziela
Święty Domek w Loreto

"Kaplice na lotniskach są miejscami spotkań i przejścia. Miejscami, w których nieznajomi podróżni mogą spotkać się i wspólnie modlić, także w różnych językach. Także w tych miejscach będzie dostąpić łask Jubileuszu i modlić się w intencjach papieża" - informują gospodarze Nadzwyczajnego Roku Jubileuszowego, otwartego 8 grudnia w Loreto.

Z przeżywaniem Roku Jubileuszowego związana jest możliwość odpustu zupełnego. Gospodarze loretańskiego sanktuarium zapraszają biskupów polowych do tego, by zgłaszali kaplice lotnisk i jednostek Sił Powietrznych w swoich krajach jako miejsc możliwości uzyskania jubileuszowego odpustu. "Te kaplice nie są miejscami jubileuszowymi, jednakże wierni będą mieli możliwość uzyskania łaski Odpustu pod zwykłymi warunkami (Sakrament Spowiedzi Świętej, Komunia Święta i modlitwy w intencjach Ojca Świętego), dodatkowo odmawiając przed wizerunkiem Najświętszej Maryi Panny z Loreto modlitwę Jubileuszu Loretańskiego ułożoną przez Papieża Franciszka" - czytamy w formularzu przeznaczonym dla biskupów polowych, zamieszczonym na oficjalnej stronie informującej o obchodach roku jubileuszowego.

Nadzwyczajny Jubileusz w Loreto został ogłoszony w związku ze 100-leciem ogłoszenia Matki Bożej Loretańskiej patronką lotników. Został zainaugurowany 8 grudnia. Tego dnia sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, kard. Pietro Parolin dokonał uroczystego otwarcia Drzwi Świętych, przez które pielgrzymi z całego świata mogą przechodzić do 10 grudnia przyszłego roku. Gospodarze jubileuszowych obchodów zachęcają też do informowania o miejscach kultu Matki Bożej Loterańskiej na całym świecie.

Szczegółowe informacje dotyczące programu jubileuszowych obchodów można znaleźć na stronie: www.jubilaeumlauretanum.it, dostępnej także w języku polskim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem