Reklama

Abp Hoser: rośnie liczba pielgrzymów w Medziugoriu

2019-08-17 16:52

ts / Medziugorie (KAI)

Artur Stelmasiak

Do Medziugoria w Bośni i Hercegowinie przybywa coraz więcej pielgrzymów. Rocznie docierają tu nawet trzy miliony pielgrzymów, większość w okresie letnim. Mówi o tym w wywiadzie dla włoskiej agencji SIR abp Henryk Hoser, którego papież Franciszek mianował specjalnym wizytatorem apostolskim parafii w Medziugoriu.

Według polskiego arcybiskupa, większość pielgrzymów pochodzi z Włoch i Polski. Licznie nawiedzają to miejsce także mieszkańcy Bośni i Hercegowiny, Chorwacji i innych krajów bałkańskich. Tych wszystkich ludzi trzeba otoczyć opieką, co jest dużym wyzwaniem logistycznym, ale także duchowym. „Mamy do dyspozycji 16 kabin dla tłumaczy podczas nabożeństw i katechez”, poinformował abp Hoser. Jednocześnie zaznaczył, że osobiście jest odpowiedzialny za duszpasterstwo w parafii Medziugorie.

Na początku sierpnia w Medziugoriu odbył się 10. Międzynarodowy Festiwal Młodzieży z udziałem 50 tys. młodych ludzi z różnych krajów. Nowością był fakt, że dzięki zezwoleniu papieża z maja br., była możliwa obecność 14 kardynałów, arcybiskupów i biskupów, w tym kilku z Watykanu. Ośmiodniowe spotkanie rozpoczęła 1 sierpnia Mszą św. pod przewodnictwem wikariusza Ojca Świętego dla Rzymu kard. Angelo De Donatisa, wraz z którym liturgię koncelebrowało 620 arcybiskupów, biskupów i kapłanów. Kard. De Donatis przekazał zebranym pozdrowienia od papieża Franciszka. Jedną z katechez wygłosił przewodniczący Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji abp Rino Fisichella. Kierowana przez niego rada jest odpowiedzialna m.in. za sprawy związane z miejscami pielgrzymkowymi.

Reklama

W swoim przesłaniu do uczestników spotkania kard. Christoph Schönborn z Wiednia zwrócił uwagę, że papież Franciszek wielokrotnie dawał do zrozumienia, iż „Medziugorie jest miejscem błogosławionym, w którym Matka Boża, Gospa, jest tak blisko ludzi i udziela tak wiele pomocy”.

Medziugorie jest celem licznych pielgrzymek od chwili pierwszych domniemanych objawień Maryjnych w 1981 r. Kard. Schönborn, który odwiedził to miejsce w 2010 r. przy okazji festiwalu młodzieży, w jednej z rozmów wskazał, że Maryja z Medziugoriu od samego początku – a więc na 10 lat przed wybuchem wojny w Jugosławii – czczona była przede wszystkim jako Królowa Pokoju. „W Medziugoriu stało się jasne, że pojednanie z Bogiem jest warunkiem pojednania miedzy ludźmi” - stwierdził arcybiskup Wiednia. Zauważył zarazem, że w orędziach niewiele jest apeli moralnych, a raczej są to apele o nawrócenie serc, gdyż wówczas można wiele spraw uporządkować w oparciu o swój „ład serca”. „Być może powinniśmy w Kościele zainspirować się tą koncepcją Maryjną” - stwierdził kard. Schönborn.

Tagi:
abp Henryk Hoser

Reklama

Słowa uznania abpa Hosera dla metropolity krakowskiego abp. Marka Jędraszewskiego

2019-08-13 14:19

BP ArchKrak / Kraków (KAI)

"Alegoria o tęczowej zarazie jest bardzo adekwatna.(...) Jej ofiarami padają rzesze ludzi uczestniczących w marszach czarnych i kolorowych. Potrzebują intensywnej modlitwy" - napisał abp Henryk Hoser, wizytator apostolski w Medjugorju, do abpa Marka Jędraszewskiego.

Bożena Sztajner/Niedziela

Publikujemy list abp. Henryka Hosera SAC do Metropolity Krakowskiego Arcybiskupa Marka Jędraszewskiego:

„Drogi Księże Arcybiskupie Marku,

Z perspektywy Medjugorje śledzę walki o prawdę w naszej Ojczyźnie i modlitwą wspieram znakomitego następcę Karola Wojtyły na urzędzie biskupim Krakowa. Gratuluję odwagi, tej parezji, nieodłącznej od misji następcy Apostołów: Mt 5,11. W Twojej postawie znajdują się odwołania do uczynków miłosierdzia względem duszy, począwszy od pierwszego: grzeszących upominać.

Użyta przez Ekscelencję w homilii z 1 sierpnia 2019 r. alegoria o tęczowej zarazie jest bardzo adekwatna. W nawiązaniu do wstrząsającego wiersza Józefa Szczepańskiego (zginął zaraz po napisaniu tegoż, w początku września ’44 r.), w nawiązaniu do suplikacji – “Od powietrza(…)” i w nawiązaniu do epidemiologii: chodzi o chorobę antropologiczną zaraźliwą już o cechach pandemii. Jej ofiarami padają rzesze ludzi uczestniczących w marszach czarnych i kolorowych. Potrzebują intensywnej modlitwy, bo bez pomocy Ducha Świętego jesteśmy za słabi.

Polecam Księdza Arcybiskupa naszej Matce Maryi pod wszystkimi Jej wezwaniami.

+ abp Henryk Hoser SAC.”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Szukała kogoś, kto pomoże usunąć ciążę. Dostała telefon do księdza

2019-09-09 10:35

Piotr Kołodziejski / Szczecin (KAI)

Renata (imię zmienione) chciała usunąć ciążę. Pytała koleżanek czy mają kontakt do kogoś, kto może jej pomóc w dokonaniu aborcji. Zamiast tego, jedna z przyjaciółek dała jej numer telefonu do ks. Tomasza Kancelarczyka z Fundacji Małych Stópek. Ks. Tomasz jest organizatorem Szczecińskiego Marszu dla Życia. Co roku gromadzi na ulicach miasta kilkanaście tysięcy osób, a na co dzień prowadzi działalność pro life, o której opowiada w rozmowie z KAI.

Fundacja Małych Stópek

KAI: Czym zajmuje się Fundacja Małych Stópek?

Ks. Tomasz Kancelarczyk: Fundacja pomaga samotnym matkom, ale nie tylko tym, co już urodziły, także tym, które jeszcze nie urodziły. To też są mamy. Sprawa pani Renaty z Wielkopolski wcale nie jest wyjątkowa. Sytuacji, w których trafiają do nas kobiety na pograniczu życia i śmierci swojego nienarodzonego dziecka jest tak dużo, że musiałbym co kilka dni taką sprawą ujawniać i prosić o pomoc. Dzięki temu, że mamy stałych darczyńców Fundacji Małych Stópek, nie muszę za każdym razem prosić o finansowe wsparcie. Każda z tych historii jest inna ale wszystkie mają jeden wspólny mianownik: nieodpowiedzialność, brak osób, które objęłyby pomocą i troską kobietę, brak miłości najbliższych.

- Wracając do przypadku z Wielkopolski. Kobieta chciała usunąć ciążę. Pytała koleżanek czy mają kontakt do kogoś, kto może jej pomóc w dokonaniu aborcji. Zamiast tego, jedna z przyjaciółek dała jej numer telefonu do księdza?

- Dziewczyna dała ten numer mówiąc, że tam pomogą ci w przerwaniu ciąży. Gdy usłyszałem w telefonie "Dzień dobry" nie odpowiedziałem, jak mam w zwyczaju, "Szczęść Boże". Też odpowiedziałem „Dzień dobry”. W kolejnych zdaniach usłyszałem, że dzwoni do mnie kobieta z prośbą o pomoc w dokonaniu aborcji. Mnie też nie uprzedzono o tym telefonie, ale to nie był pierwszy taki przypadek. Zacząłem wypytywać o kontekst życia tej osoby, o ojca dziecka, o rodzinę. Usłyszałem wiele przykrych słów nie tylko na temat ojca dziecka, ale przede wszystkim rodziny. Były też słowa, które wypowiadano w jej stronę, ale nie nadają się do cytowania. „A gdybyś miała taką możliwość, że zamieszkasz poza domem, w którym nie chcą widzieć twojego dziecka, gdzie patrzą na ciebie wilkiem i obrzucają bluzgami? A gdybyś miała zapewniony byt i konkretną pomoc?” Nakreśliłem konkretnie, jak pomagamy w Fundacji. Wtedy całkiem zmienił się ton jej wypowiedzi. Rozmowa trwała blisko 40 minut. Zakończyła się ofertą: załatwię ci konkretnie taką pomoc.

- Co ksiądz zaoferował?

-To, co trzeba było. W takiej sytuacji trzeba zrobić jedno: zabrać taką osobę ze środowiska aborcyjnego. Jeżeli tego nie zrobimy, to nic nie zdziałamy. Możemy dużo gadać, moralizować. Możemy kreślić wizję przyszłości. Jeżeli ta osoba jest w otoczeniu osób, które nastają na życie dziecka i negatywnie odnoszą się do niej, to są małe szanse. Wtedy musi być bardzo odporna psychicznie. Dlatego zawsze proponuję wyrwanie ze środowiska aborcyjnego. Jakimś rozwiązaniem jest pokierowanie do domu samotnej matki, ale to nie zawsze się udaje. Dom samotnej matki nie jest wymarzonym miejscem dla takiej osoby, jak pani Renata. To jest bardzo dobre miejsce dla kobiet, które walczą o swoje dziecko i same poszukują miejsca do przeżycia. W tym przypadku zaproponowałem wynajęcie kawalerki. Zaproponowałem sumę potrzebną do zabezpieczenia jej bytu i tego, co będzie potrzebne dla jej dziecka na dwa lata. Tak, żeby dla niej wizja przyszłości była bezpieczna. Wyceniłem to na 25 tys. złotych. Niektórzy mówią, że dużo. Odpowiadam pytaniem czy życie dziecka za 25 tys. zł to jest tak dużo? Nieraz przy takich środkach jest bardzo trudno wynająć mieszkanie dla samotnej kobiety z dzieckiem. Wynajęcie mieszkania, pomoc finansowa na bieżące wydatki, wyprawka dla dziecka i 2 tysięcy pieluch na cały okres macierzyński to pomoc, którą należało zaoferować.

- Pomoc dla kobiety mogliście zaproponować, dzięki wsparciu ofiarodawców Fundacji Małych Stópek?

- Tak. Jeśli brakuje środków, to prosimy ofiarodawców, licząc na wsparcie. Za każdą historią kryje się życie dziecka. Poza wsparciem materialnym, ważne, żeby potem przy tej osobie był ktoś, kto będzie towarzyszył. Jeżeli po urodzeniu dziecka nie powróci do takiej osoby rodzina, to ona znajduje się sama. Bywa tak, że już jakiś czas po porodzie dzwoni do mnie z płaczem kobieta. Dziecko jest w żłobku i dzwonią, żeby zabrać je, bo gorączkuje. W pracy z kolei mówią jej, że jak wyjdzie, to już nie ma po co wracać. Nie ma osób towarzyszących: babci, dziadka, a najlepiej, żeby był mężczyzna. Jest ciężko.

- Ile jest takich sytuacji, w których pomagacie?

-Nie chcę mówić, że to dzięki nam. Najważniejsze, żeby zmieniło się serce kobiety, potem rodziny. Myślę, że konkretnych interwencji, gdzie przychodzimy z pomocą jest na pewno kilka w miesiącu. Oczywiście sytuacji, w których jest udzielana pomoc kobietom w trudnej sytuacji są setki. Kobiety same się do nas zgłaszają. Ważne więc, żeby grono obrońców życia, czyli Bractwa Małych Stópek powiększać - abyśmy mogli z odwagą rozmawiać z tymi kobietami i byśmy mogli mówić, że zapewnimy im pomoc bez uciekania się do wsparcia miejskich instytucji. Te kobiety nie chcą się ujawniać.

- Mówił ksiądz, że sytuacja w rodzinie zmienia się często po przyjściu dziecka na świat.

- Tak. Wielokrotnie bywało, że wracali ojcowie dzieci, przynajmniej z pragnieniem bycia przy dziecku. Rodziny również. Miałem wiele takich sytuacji, ale jedną, sprzed kilku lat, szczególnie wspominam. Dziadek dziecka, który wcześniej domagał się aborcji, trzymał dziecko i mówił z dumą "mój wnuk". Widziałem to na własne oczy. Kiedy widzę takie sytuację, to myślę sobie, że naprawdę warto walczyć o życie.

- Wasze magazyny są pełne pieluch i środków, które mogą wspomóc kobietę i jej małe dziecko. Czy to wystarcza?

- Cały czas te magazyny napełniamy. Jestem w trakcie zakupu następnych 60 tys. pieluch. To nie jest dużo. Poza tym chemia kosmetyczna, chusteczki, wózek, łóżeczko. A oprócz tego lokal, zamieszkanie, troska najbliższych. Rodziny to my nie zapewnimy… Dlatego tak ważne jest, żeby zajmowała się tym nie tylko Fundacja Małych Stópek. Jesteśmy w stanie zareagować na nieliczne przypadki. Wszyscy mamy być czujni, kochać życie od poczęcia i wychodzić z gotowością pomocy.

- Czy Fundacja sprawuje również patronat nad Domem Miłosierdzia w Poczerninie? - To dom prowadzony przez Caritas Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej. Wcześniej był tam Dom Samotnej Matki prowadzony przez siostry zakonne. Teraz jest to schronienie nie tylko dla kobiet w trudnej sytuacji, ale też mężczyzn wymagających pomocy i dachu nad głową. Dom wymaga remontu, również otoczenie tego domu – żeby kobiety z wózkami nie grzęzły w błocie.

- Działalność Bractwa Małych Stópek i Fundacji zaczęła się od Marszu dla Życia (w tym roku kilkanaście tysięcy osób przeszło ulicami Szczecina w manifestacji w obronie życia od poczęcia do naturalnej śmierci; był to 17-sty marsz - przyp.red.). - My nie możemy maszerować raz do roku. To maszerowanie ma trwać nieustannie. Życie to wymusiło. Byliśmy kojarzeni z obroną życia, więc zgłaszały się do nas kobiety, które były w trudnej sytuacji. Musieliśmy się organizować, również formalnie. Stąd Fundacja, a skoro na organizatorów Marszu dla Życia mówiono "ekipa małych stópek", więc nazwa wydała się oczywista. Niektóre rzeczy wozimy na drugi koniec Polski. Na miejscu magazynujemy potrzebne rzeczy, organizujemy rozmowy wyspecjalizowanych osób z kobietami, które potrzebują pomocy. Zachęcamy wszystkich do pomocy, również tej materialnej. Więcej szczegółów na dlazycia.info.
Dziękuję za rozmowę.

- Rozmawiał: Piotr Kołodziejski

- Numer konta Fundacji: Fundacja Małych Stópek ul. Św. Ducha 9 70-205 Szczecin

- przelewy krajowe nr konta: 13 2030 0045 1110 0000 0231 0120 w tytule przelewu: DAROWIZNA CIĄŻA

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Marcinkowski do rolników: za postępem materialnym powinien iść postęp duchowy

2019-09-16 10:49

eg / Płońsk (KAI)

O tym, że za postępem materialnym powinien iść także postęp duchowy, mówił bp Roman Marcinkowski 15 września w Płońsku, podczas dożynek diecezji płockiej. W uroczystości uczestniczyły delegacje rolników z dekanatów diecezji płockiej, z wieńcami dożynkowymi i tegorocznym chlebem.

Joanna Sobczyk-Pająk

Diecezjalne święto plonów odbyło się w Płońsku - Szerominku, na terenie parafii św. Ojca Pio. Mszy św. dożynkowej przy ołtarzu polowym przewodniczył bp Roman Marcinkowski, biskup senior z Płocka. W homilii powiedział m.in. że w rolnictwie, podobnie jak w innych dziedzinach gospodarki, pojawiają się nowe maszyny i technologie, ale zakład pracy rolnika nigdy się nie zmienia – „jest nim ziemia”.

Hierarcha zwrócił też uwagę, że tegoroczne żniwa przebiegały w niełatwych warunkach, że poprzedziła je tak niekorzystna dla zbiorów susza, jednak mimo tego udało się zapełnić spichlerze: - Spichlerze coraz pełniejsze, żyjemy coraz dostatniej, ale czy jako ludzie i chrześcijanie żyjemy godniej? Czy za postępem materialnym idzie też postęp duchowy? - zapytał rolników bp Marcinkowski.

Przypomniał także słowa „ile własności tyle niepodległości”. Poprosił uczestników diecezjalnego dziękczynienia, aby z miłością uprawiali ziemię, byli jej wierni, bronili jej i by byli wierni Bogu. Odwołał się o wypowiedzi wiceprezydenta USA Mike`a Pence`a, który podczas wizyty w Warszawie 1 września powiedział, że krzyż, to „symbol polskiej wiary, polskiej nadziei i determinacji” i jest „wiecznym testamentem ufności polskiego narodu”.

Bp Marcinkowski pobłogosławił także około 60 wieńców żniwnych, pochodzących z regionu płońskiego i z dekanatów diecezji płockiej. Po Mszy św. odbyła się ceremonia dzielenia się chlebem.

Zaszczytną funkcję starościny dożynek pełniła Renata Drogosz (20 lat). Wraz bratem i rodzicami prowadzi gospodarstwo rolne w miejscowości Szymaki, o powierzchni 200 ha. Gospodarstwo specjalizuje się m.in. w chowie bydła mlecznego, posiada 160 sztuk bydła, z czego 80 to sztuki dojne. Od 2014 r. Renata Drogosz jest sekretarzem w Klubie Młodego Hodowcy przy Mazowieckim Związku Hodowców Bydła i Producentów Mleka.

Starostą dożynek był Dawid Traczyński (21 lat). Wspólnie z rodzicami Anną i Krzysztofem Traczyńskimi, prowadzi gospodarstwo w miejscowości Cempkowo o powierzchni 120 ha. W gospodarstwie prowadzona jest produkcja roślinna. W strukturze zasiewów dominują zboża, kukurydza oraz zioła, m. in. mięta pieprzowa. Starosta jest też członkiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Siedlinie.

W programie dożynek znalazły się też m.in. konkurs na najpiękniejszy wieniec i najciekawsze stoisko rolnicze, występy zespołów muzycznych, w tym Orkiestry Dętej Sochocin (zapewniła też oprawę muzyczną Mszy św.). Gwiazdą wieczoru dożynkowego był zespół Golec uOrkiestra.

Tradycyjnie nie zabrakło stoisk Kół Gospodyń Wiejskich oraz kiermaszu produktów regionalnych i rękodzieła ludowego.

Dożynki diecezji płockiej, połączone były z dożynkami Ziemi Płońskiej. Ze strony diecezji płockiej głównym organizatorem święta plonów w Sierpcu był ks. Krzysztof Biernat, diecezjalny duszpasterz rolników, a ze strony parafii św. Ojca Pio w Płońsku jej proboszcz ks. Tomasz Markowicz. Zorganizował on loterię (główną nagrodą był samochód) na cele związane z budową kościoła parafialnego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem