Reklama

Przemyskie świętowanie

Niedziela przemyska 47/2001

Tegoroczne obchody Święta Odzyskania Niepodległości trwały w Przemyślu dwa dni. W sobotę na Wzgórzu Tatarskim bp Stefan Moskwa przewodniczył modlitwie zawierzenia. Wzniesiony po wielu trudach Krzyż Zawierzenia z figurą Jezusa Miłosiernego był w sobotę świadkiem słów wdzięczności za inicjatorów fundacji, za bohaterów walczących o wolność. Mogiły poległych przyjmowały tę modlitwę i nakazywały wierność wartościom, za które oni oddali życie.

Do tego wątku nawiązał w niedzielę podczas rocznicowej Eucharystii metropolita przemyski abp Józef Michalik. Homilię Pasterza diecezji przybliżamy naszym Czytelnikom poniżej. Po Mszy św. obchody Święta Niepodległości przeniosły się na ulice miasta. Mieszkańcy pod pomnikami i obeliskami przywoływali z imienia i nazwiska bohaterów krwawo zdobywanego daru wolności.

Porządkować myśli i czyny

Reklama

Wczoraj, w przededniu Święta Odzyskania Niepodległości, pod Krzyżem Zawierzenia na Wzgórzu Tatarskim ponowiono akt poświęcenia naszego miasta i naszej Ojczyzny Jezusowi Miłosiernemu. Był to symboliczny akt oddania czci tym, którzy z mocy krzyża czerpali siłę do dawania świadectwa swojemu patriotyzmowi. Dziś, jakby spod Krzyża, stajemy przy stole Pana, by w uroczystej Eucharystii dziękować Bogu za dar odzyskanej wolności, za ludzi mężnych i ofiarnych. Nasze zgromadzenie ma symboliczny wymiar. Reprezentowani są tu ludzie różnych warstw społecznych i orientacji politycznych. I dobrze, że tak jest. Byłoby bowiem sztucznością gdybyśmy chcieli budować mury między tym, co Boże, a tym, co jest owocem ludzkich rąk. Bo przecież i ludzkie ręce uczynione są przez Stwórcę, a rzeczywistość duchowa i ziemska może i powinna rozwijać się w harmonii. Człowiek to przecież osoba złożona z ciała i duszy, ale także niosąca w sobie obraz Boży, szczególnie dynamiczny dzięki łasce Bożej, szczególnie twórczy dzięki zjednoczeniu z Chrystusem, Odkupicielem człowieka.

Cień krzyża, nauka zeń płynąca i zawierzenie Jezusowi ukrzyżowanemu pomaga prostować myślenie, postępowanie i drogi do Boga, aby prowadziły do zbawienia wiecznego. Błogosławione narody, które mają synów i córki kierujące się kryteriami takiego myślenia. Oto w dzisiejszą niedzielę przywołujemy dzień odzyskania wolności po pierwszej wojnie światowej, czas, w którym zaistniała Polska, po ponad stu latach niewoli. Mamy tu kolejny przykład jak Bóg, nawet z nieszczęść i grzechów potrafi wyprowadzić dobro. Tak było przy pierwszym upadku człowieka, kiedy Bóg ofiarą Jezusa odkupił grzech Adama. Historia zbawienia ukazuje, że tam, gdzie obfitował grzech, silniejsza okazała się łaska przynosząca obfite owoce, pod warunkiem, że człowiek z tych owoców zechce skorzystać. Straszne cierpienia pierwszej wojny światowej, która pochłonęła miliony istnień ludzkich, pomogły zrealizować oczekiwania i tęsknoty wielu narodów, chociażby narodu polskiego. Stało się to możliwe dlatego, że byli ludzie, którzy umieli skorzystać z zaistniałych warunków, którzy nie spali z założonymi rękami, ale więzieni, prześladowani, a nawet skazywani na banicję nieśli ze sobą wszędzie pragnienie wolności Ojczyzny. I to jest ta aktualna lekcja, która płynie z historycznych wydarzeń. Lekcja bardzo ważna, istotna dla naszej Ojczyzny, dla podbudowania nadziei, ożywienia duchowego naszego Narodu.

Kościół przypomina prawdę, że błogosławione narody, które mają ludzi wiernych Bożemu prawu. Liturgia Słowa ukazuje przykład synów machabejskich, którzy jeden po drugim skazywani na śmierć, odważnie przyjmują wyrok. Przy tym wyraźnie deklarują wiarę, że: " jesteśmy raczej gotowi zginąć, aniżeli przekroczyć prawo Boże". Naród Polski ma również wielkich synów i córki, którzy żyli dla niego i oddawali życie.

Nie zawieść nadziei bohaterów

Kończy się rok poświęcony Prymasowi Tysiąclecia kardynałowi Stefanowi Wyszyńskiemu. Urodził się sto lat temu na ziemi łomżyńskiej, umarł przed dwudziestoma laty. Aktualnie skończono proces beatyfikacyjny, sprawdzono wartość tego człowieka w oczach współczesnych, historyków, świadków życia i posługi, i stwierdzono, że jest to święty człowiek, godny być ogłoszonym takim przez Kościół. Myślę, że warto sięgnąć do mądrości i doświadczenia tego syna naszego Narodu, żeby uczyć się poprawnego patriotyzmu, czyli miłości do Ojczyzny. Miłość do Ojczyzny to nie jest puste słowo. Boli ono szczególnie tych, którzy jej kochać nie potrafią. Warto przy okazji dzisiejszego dnia spróbować nie tylko w tej homilii, ale i w osobistych przemyśleniach nieco uporządkować nasze myślenie i nasze czyny w relacji do Ojczyzny: wielkiej i małej. Żyjemy bowiem nie tylko w środowisku naszej rodziny, sąsiedztwa, ale w szerszym środowisku ziemskim. Globalny obraz świata uzależniony jest od tego, czy w naszych miastach i wioskach istnieje dążenie do dobra, poszanowania, czy istnieje otwarcie na narody cierpiące i biedne, na społeczeństwa bogate, etyczne, ofiarne, ale i na wspólnoty zagubione, słabe i deprawowane.

Wśród warunków rozwoju Ojczyzny trzeba postawić pewne zasady wewnętrzne, pozwalające na programy dalekosiężne, mobilizujące wszystkich, zarówno elity, jak i prosty lud. Jedni pamiętają o drugich, a wszyscy o Ojczyźnie. Naturalne dobra, bogactwa, które mamy, powinny być właściwie i mądrze wykorzystane z korzyścią dla człowieka. Potrzebne jest poczucie własności, stabilności. Musimy mieć przekonanie, że to, co robimy, codzienny trud, który ponosimy, nie pójdzie na marne. Tego rodzaju sytuacja tworzy i pogłębia wzajemne zaufanie i rodzi odpowiedzialność, dając motywację do nowych czynów. Potrzebne jest zatroskanie o zdrowie, wykształcenie, o warunki pracy i o miejsca pracy. Konieczne jest zatroskanie o rodzinę, a w niej miłość do dziecka, do kolejnego dziecka. Dzisiaj szczególnie trzeba to zrozumieć i o tym mówić.

Niechęć bowiem do kolejnego dziecka jest samozniszczeniem narodu. Jeśli umrze w sercach matek i ojców odpowiedzialna miłość do dziecka, do kolejnego dziecka, umrze naród. On już umiera na naszych oczach. Trzeba to z pokorą powiedzieć, że coś stało się w naszych sercach, umysłach, że umiera naród, bo umiera myślenie altruistyczne, ofiarna miłość. Polska już się biologicznie nie odradza, więcej nas umiera niż się rodzi. Patrzę nieraz podczas wizytacji na księgi parafialne i z bólem widzę, jak ta prawda potwierdza się niemal wszędzie. Tylko niektóre parafie mają większą ilość urodzeń, niż zgonów. Jest to wielki dramat naszej Ojczyzny. Warto dostrzec, że taka sytuacja doprowadziła do tragedii wiele bogatych krajów. Konsekwencji zaniku altruizmu i gotowości do ofiary nie da się przewidzieć.

Tragiczny zamach na centrum bankowe w Stanach Zjednoczonych ujawnia, że całe uzbrojenie i sofistyka broni nowoczesnej jest bezsilna wobec faktu, że nie da się wyeliminować, pominąć prostych arabskich rąk potrzebnych do szarej pracy, bo bez nich zginą w nieporządku, w brudzie kulturalne społeczeństwa i środowiska zachodnie. Bezduszne odwoływanie się do broni będzie bezskuteczne, bezsilne. Trzeba się odwoływać do innej broni, do broni moralności, formacji duchowej, do kultury bycia w relacjach ludzkich i to niezależnie od religii, wykształcenia czy posiadanych dóbr. To jest dzisiejsze wołanie, dzisiejszy znak czasu, który niejednokrotnie współczesnym ludziom ciężko przyjąć.

Naucza Ojciec Święty, że pokój, szacunek do drugiego człowieka i narodu, uznanie praw do istnienia nawet biedniejszego kulturalnie jest rzeczą istotną, a sprawiedliwość w relacjach międzynarodowych jest gwarantem pokoju. Są też kolejne prawa, o których nie wolno zapomnieć i wymagania, których nie można pominąć. Prawa moralne, etyka, to podstawy, bez których współżycie sąsiedzkie i codzienne współistnienie będzie niemożliwe i o tym nie wolno zapomnieć.

Posłuchać Nauczyciela Ojczyzny

Każde życie związane jest z ofiarą, z wysiłkiem, z trudem i ten trud w relacji do drugiego człowieka musi się uszanować.

Rozglądnijmy się za pozytywnymi wzorcami zachowań. Są ludzie współcześni, którym udaje się godnie przeżyć życie.

Powróćmy raz jeszcze do postaci Prymasa Tysiąclecia. Żył w trudnych czasach okresu drugiej wojny światowej, Powstania Warszawskiego i okresu komunistycznej władzy, prześladowań patriotów polskich i prześladowań Kościoła. Był szkalowany systematycznie, a nawet uwięziony, a jednak, kiedy wyszedł z więzienia w 1958 r. powiedział: "Na każdym kroku walczyć będziemy o to, aby Polska Polską była, aby w Polsce po polsku się myślało". Domagał się myślenia po polsku, wiedząc, że inaczej stracimy poczucie godności, tożsamości, stracimy motywację życia na tej ziemi. Skarżył się, że niejednokrotnie uważamy się za Polaków, ale nie żyjemy tak jak Polacy. Ważna to rzecz, abyśmy rozumieli, co to znaczy myśleć po polsku.

Prymas Stefan Wyszyński niejednokrotnie narażał się władzy komunistycznej, którą przestrzegał i z troską upominał. Niejednokrotnie bronił prześladowanych, np. w marcu 1968 r., gdy wybuchły manifestacje i zaczęły się brutalne ataki na młodzież. Przestrzegał, że "władza państwowa nie może pałką gumową zastąpić rozsądku i sprawiedliwości, bo nie jest to droga do rozwiązania trudności. Trzeba uszanować słuszne dążenia do wolności, do tożsamości narodowej" (21 marca 1968 r.).

W rozmowach z przedstawicielami władz, np. z Cyrankiewiczem, niejednokrotnie mówił, że szkodę przynosi polityka i postępowanie ludzi, którzy oskarżają Polaków o niepopełnione grzechy i próbują przemienić fałszywie historię Polski. Szczególnie zwracał uwagę na niesłuszne oskarżanie Polaków o to, że nienawidzą ras semickich - Żydów, Arabów i innych. "Antysemityzm dzisiaj jest większy w prasie niż w rzeczywistości - mówił Ksiądz Prymas, a to przynosi wielką szkodę Polsce".

Warto pomyśleć w kontekście słów Prymasa, czy się coś zmieniło, czy nie jest to dalsze wykonywanie poleceń jakiejś wrogiej międzynarodówki, która tak gorliwie oskarża Polaków o antysemityzm. Dzisiaj, kiedy tych autentycznych Żydów w Polsce jest tak niewielu, a na południu Polski w czasie drugiej wojny światowej uratowano ponad 200 tys. Żydów z narażeniem własnego życia i oto mówi się, że Polska jest narodem antysemickim. Trzeba uznać grzechy wobec wszystkich: Polaków, Rosjan, Ukraińców, Żydów czy Niemców, bo i takie złe czyny były, ale nie dajmy sobie wmówić nieprawdy, bo prowadzi to w konsekwencji do pogardy nad oszczercami, a nawet nienawiści wobec kłamców, co nie jest zgodne z nauką Jezusa, ani całą tradycją żydowską zawartą w Biblii, księdze Najwyższego autorytetu, który wszyscy uznajemy.

Polska nie jest i nie powinna uchodzić za naród antynarodowy, antyukraiński, antyrosyjski czy antysemicki. Polska winna uczyć się swojej historii i swojej tożsamości u nauczyciela nie takiej czy innej ideologii, ale u Nauczyciela, który mówił, że drugi człowiek jest bratem. Nieprzyjaciel woła o miłość, nie tylko o teoretyczną miłość, ale o szczere przebaczenie. Zdrowa, tysiącletnia historia Polski stara uczyć się zasad od Chrystusa, z Jego Ewangelii i tego się nigdy nie wstydźmy.

Prymas Tysiąclecia często podkreślał rolę miłości do Matki Najświętszej, mówił że pobożność polska powinna być pobożnością maryjną, że "trzeba ten Naród skupić wokół symbolu, zarazem religijnego i narodowego, bo inaczej zniszczą go nacjonalizmy naszych sąsiadów" . "Młodzież - przestrzegał dalej Prymas - jest odnarodowiona, tzn. wszyscy jeszcze nazywamy się Polakami, ale wrażliwość na polskość jest już w zaniku". Bolał nad tym, że Polskę wewnątrz próbuje się zniewolić i zniesławić na zewnątrz. Są emisariusze, którzy o Polsce piszą źle, źle o Polsce mówią. Często przypominał, że Polska, Ojczyzna jest jak matka, może czasem stara, pochylona, pomarszczona, może niedoskonała, niewykształcona, ale dobre dziecko matki się nie wstydzi. Dobre dziecko matkę kocha, oddaje jej szacunek i troszczy się o nią, nie tylko słowem - troszczy się o jej życie, o jej bytowanie. Wszak ono żyje dzięki matce. Przypominał też, że istnieje obowiązek miłości Ojczyzny, Matki. Jest to obowiązek moralny, a nawet religijny. Jest on tak powszechny, że przekracza wszystkie granice dzielące naród na warstwy społeczne czy polityczne. W miłości do Ojczyzny nie ma członka takiej czy innej partii, dobro Ojczyzny, to jest dobro obywateli społeczności, niezależnie od religii czy politycznych orientacji. Naczelną zasadą winna być troska o zabezpieczenie dziś i jutra naszej Ojczyzny. Na Ojczyznę wskazuje nam także dzisiejsze święto, które woła wprost, aby nie zmarnować ofiary bohaterów poprzez zatracanie dobrego imienia Polski.

Nauka Księdza Prymasa nie podobała się niektórym ludziom. Adam Michnik nieustannie protestował przeciwko nauce Prymasa Wyszyńskiego. Jeszcze w 1995 r. wyznał w swojej książce: "Wciąż uważaliśmy Prymasa za naszego przeciwnika, w gruncie rzeczy za sojusznika Gomułki, za ostatnią podporę Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej". Kto tak może powiedzieć? Ktoś, kto nie chce widzieć wartości, które reprezentował Prymas Stefan Wyszyński. Kto bronił mądrzej i mocniej Narodu, jak nie On i Kościół. Bywa nieraz, że naród traci wolność, państwo zanika. Tak się wydarzyło i w naszej historii. Polskę, którą podzielono, zlikwidowano. Ironicznie pisali o nas francuscy prześmiewcy: "Rzecz dzieje się w Polsce, czyli nigdzie". I tylko Kościół trwał na straży narodu. Dzięki temu naród nie umarł. Rodzina strzegła wiary i języka polskiego. I dlatego Sługa Boży Stefan Wyszyński, który urodził się na terenie zaboru rosyjskiego, jako mały chłopiec świadomie i konsekwentnie uczył się historii Polski w tajemnicy, bo to było zakazane. Uczył się od własnego ojca, w rodzinie. Stąd później rodzinę stawiał jako pierwszy przyczółek odpowiedzialności za Ojczyznę. To ważna nauka na dziś.

Warto podkreślić jeszcze jeden element nauczania Prymasa Tysiąclecia, bo dziś jest on zagrożony. Był synem organisty, ale wnukiem rolnika i bardzo mu była bliska ziemia polska, bardzo ją kochał. Nauczał: "Naród musi być mocno oparty o rzeczywistość, która trzyma się pazurami kawałka ziemi. Każdy kawałek ziemi ojczystej to fundament. Naród przetrwał, ba nie dał wyrwać sobie ziemi". Nie oszczędzał mocnych słów, bronił tego przywiązania do ziemi, do ojczystej ziemi, która jest elementem naszej tożsamości narodowej. Bronił czystości i piękna mowy polskiej, ukazywał piękno historii, bo tylko rozwój tych wartości naturalnych, wkorzenionych we właściwy sposób w Ewangelię, gwarantuje i pomaga spokojnie realizować nadzieję zbawienia, o którym mówi Chrystus w dzisiejszej Ewangelii. Zmartwychwstanie jest tym wyznacznikiem naszego wędrowania po ziemi.

Oto, Bracia i Siostry, refleksja, która oby skłoniła nas do dobrych czynów. Niech to będą czyny bohaterskie nie tylko w oddawaniu życia za Ojczyznę, ale w codziennym oddawaniu się uczciwej pracy, nabywaniu uczciwej, solidnej wiedzy. Niech to będzie wysiłek obrony tych wartości, które dotyczą nas wszystkich, a bez których nawet nasza skromna zagroda nie będzie należycie zabezpieczona. Niech łaska Boża pomoże uczynić skutecznymi nasze nadzieje, niech towarzyszy nam błogosławieństwo Boże i świadomość, że warto przetrwać w trudnościach. Przejdą lata i ludzie przeminą, ale to, co dobre zostaje, tego nie będziemy się wstydzić, to co szlachetne będzie chwałą każdego życiorysu, każdego miasta, każdego narodu. Amen

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Wacław

Niedziela świdnicka 39/2016, str. 5

[ TEMATY ]

święty

Adobe.Stock.pl

św. Wacław

św. Wacław

Święty Wacław był Czechem. Jest głównym patronem naszych południowych sąsiadów, czczonym tam jako bohater narodowy i wódz. Był królem męczennikiem, a więc osobą świecką, nie duchowną, i to piastującą niemal najwyższą godność w narodzie i w państwie. Jest przykładem na to, że świętość życia jest nie tylko domeną osób duchownych, ale może być także zrealizowana na najwyższych stanowiskach społecznych. Nie mamy dokładnych danych dotyczących życia św. Wacława. Jego postać ginie w mrokach historii. Historycy wysuwają różne hipotezy co do jego życia. Jest pewne, że Wacław odziedziczył po ojcu tron królewski. Podobno był dobrym, walecznym rycerzem, co nie przeszkadzało mu być także dobrym i wrażliwym na ludzką biedę. Nie jest znana przyczyna jego konfliktu z bratem Bolesławem, który stał się jego zabójcą i następcą na tronie. Nie znamy też bliżej natury i rozwoju konfliktów wewnętrznych oraz ich związków z polityką wobec sąsiadów, które wypełniły jego krótkie rządy i które były prawdopodobnie tłem bratobójstwa. Śmierć Wacława nastąpiła 28 września 929 lub 935 r. w Starym Bolesławcu. Kult Wacława rozwinął się zaraz po jego śmierci. Ciało męczennika przeniesiono do ufundowanego przez niego praskiego kościoła św. Wita. Wczesna cześć znalazła wyraz w bogatym piśmiennictwie poświęconym świętemu. Kult Wacława rozszerzył się z Czech na nasz kraj, zwłaszcza na południowe tereny przygraniczne. Zadziwiające, że Katedra na Wawelu otrzymała jego patronat. Także wspaniały kościół św. Stanisława w Świdnicy ma go jako drugorzędnego patrona.

CZYTAJ DALEJ

Warszawa: modlitwa ekumeniczna w 82. rocznicę powstania Polskiego Państwa Podziemnego

Przy pomniku Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej pod budynkiem Sejmu odbyły się uroczystości związane z 82. rocznicą powstania podziemnych struktur Rzeczpospolitej w czasie II wojny światowej. W czasie obchodów modlitwę w intencji twórców, pracowników i żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego odmówili przedstawiciele duszpasterstw wojskowych.

W uroczystości wzięli udział przedstawiciele związków i stowarzyszeń kombatanckich, reprezentanci parlamentu, wojska, władz samorządowych, harcerze oraz mieszkańcy Warszawy.

CZYTAJ DALEJ

KSM zaprasza do modlitwy różańcowej za kapłanów

2021-09-28 12:02

[ TEMATY ]

różaniec

KSM

kapłani

ksmacz/Facebook

Katolickie Stowarzyszenie Archidiecezji Częstochowskiej zaprasza na swojej stronie na Facebooku do wspólnej modlitwy różańcowej za kapłanów w październiku. Inicjatywie towarzyszy hasztag #kapłan_love.

W podzięce i prośbie za kapłanów archidiecezji częstochowskiej codziennie modli się inna osoba. W SMS-ie osoba, która zgłosi chęć wzięcia udziału w modlitwie otrzyma rozważania różańcowe na dany dzień. Należy zgłosić się pod numer: 783 762 800, a dana osoba zostanie przyporządkowana do konkretnego dnia i otrzyma rozważania do danej tajemnicy różańcowej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję