Reklama

Dzień Solidarności i Wolności

2019-08-30 20:53

Marian Florek

Marian Florek/Niedziela

W dniu 31 sierpnia obchodzimy Dzień Solidarności i Wolności, ustanowiony przez Sejm RP w dniu 27 lipca 2005.

Z tej okazji „Niedziela” przeprowadziła interesującą rozmowę z liderami solidarnościowej rewolty w Częstochowie - panią Anną Rakocz, obecnie przewodniczącą Stowarzyszenia Więzionych, Internowanych i Represjonowanych WIR oraz z panem Waldemarem Soborakiem, uczestnikiem zebrania przedstawicieli MKZ w Gdańsku, sygnatariuszem wniosku o zarejestrowanie „Solidarności”. Rozmówcy opowiadają o początkach częstochowskiej „Solidarności”, o zmaganiach z władzą państwową, o odwadze i wytrwałości strajkujących. Jak sugerują nasi bohaterowie tamtych czasów, w Częstochowie dopiero dopełniły się tak naprawdę sierpniowe ustalenia z Gdańska i Szczecina. Okazuje się, że gdyby w Częstochowie złamano protestujących, to komuniści skwapliwie wykorzystaliby to do pacyfikacji strajkujących w innych miastach. Istotna rolę w tamtych wydarzeniach spełniła akcja w klubie „Ikar”.

Przyczyną protestu było wprowadzenie przez wojewodę częstochowskiego Mirosława Wierzbickiego stanu wyjątkowego w województwie w związku z zapowiedzianym strajkiem ostrzegawczym „S” w razie odmowy rejestracji „S”. Wojewoda zapowiedział, że strajki jako akty antypaństwowe będą tłumione przy użyciu siły. 11 XI 1980 o godz. 9.00 na cotygodniowym zebraniu w klubie Ikar przy MPK spotkała się tzw. Regionalna Komisja Koordynacyjna (przedstawiciele zakładowych komitetów założycielskich) oraz działacze Regionalnego Komitetu Założycielskiego „S”. Zażądano natychmiastowych wyjaśnień od wojewody i postanowiono nie opuszczać posiedzenia aż do skutku. Wojewoda zlekceważył związkowców. 12 XI 1980 Regionalna Komisja Koordynacyjna wystąpiła do premiera o odwołanie władz woj. i miejskich, zarzucając im nieudolność, nadużywanie władzy i prowokowanie napięć, i zażądała przybycia do Częstochowy komisji rządowej. Po przybyciu delegacji rządowej negocjacje trwały całą noc. 19 XI 1980 o godz. 6.30 osiągnięła porozumienie. W wyniku protestu, bez jednego dnia strajku, odwołano wojewodę, prezydenta Częstochowy, ich zastępców, przewodniczących WRN i MRN; stanowiska partyjne stracili niebawem także I sekretarze KW i KM PZPR w Częstochowie.

(za: www.encysol.pl/wiki/Protest_w_klubie_Ikar)

Tagi:
wydarzenia sierpniowe

Reklama

31 sierpnia 1982 w Gorzowie

2019-08-27 12:56

Ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska (Aspekty) 35/2019, str. 6

Było to największe wystąpienie przeciw władzy komunistycznej na Ziemi Lubuskiej. Początkiem był apel podziemnej „Solidarności” do uczczenia drugiej rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych. Na wezwanie odpowiedziało 66 polskich miast. Pośród nich Gorzów

Archiwum „Aspektów”
Msze za Ojczyznę odprawiał w katedrześp. ks. prał. Witold Andrzejewski

Obchody 37. rocznicy Gorzowskich Wydarzeń Sierpniowych zaplanowane na dni pomiędzy 30 sierpnia a 1 września 2019 br. zawierają wiele akcentów mających przybliżyć tamte chwile. Jednym z nich jest nadanie skwerowi nieopodal Empiku nazwy „31 sierpnia 1982 r.”. Zaplanowano także odsłonięcie tablicy pamiątkowej.

– 31 sierpnia 1982 r. jest bardzo ważną datą dla Gorzowa, która niestety nie jest pamiętana. W tym czasie, kiedy jeszcze świętujemy stulecie odzyskania niepodległości przez Polskę, chcemy przypominać przede wszystkim młodym ludziom te ważne wydarzenia, które do tej niepodległości doprowadziły – powiedział wojewoda lubuski Władysław Dajczak, który przewodniczy komitetowi organizacyjnemu rocznicowych obchodów.

Podejmowane obecnie działania promocyjne i informacyjne zmierzają do przygotowania obchodów 40-lecia wydarzeń, które przypadają w 2022 r.

Narasta napięcie

Gorzowska Regionalna Komisja Wykonawcza NSZZ „Solidarność” wzywając w 1982 r. mieszkańców miasta do uczczenia rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych, napisała m.in. „Dziś, w dwa lata od pamiętnych wydarzeń sierpniowych, znów musimy walczyć o nasze prawa, które nam wydarto w grudniową noc. Nie godzimy się być niewolnikami! Drugą rocznicę sierpnia 1980 roku uczcijmy więc wykazaniem naszego oporu i niezłomnej woli zwycięstwa w walce o podstawowe prawa ludzkie i obywatelskie”. Na apel gorzowianie odpowiedzieli tłumnie. Choć w zakładach pracy było spokojnie, to jednak w mieście dało się odczuć napiętą atmosferę. Nie było też większych zbiorowisk ludzkich poza placem przy katedrze. We wczesnych godzinach popołudniowych zaczęli się w tym miejscu gromadzić rodzice i dzieci, które miały uczestniczyć w spowiedzi św. na rozpoczęcie roku szkolnego. Z godziny na godzinę tłum narastał. Zebrało się ok. 5 tys. osób. Było słychać śpiewy hymnu narodowego, Roty czy też „Boże, coś Polskę”. Władze komunistyczne nie czuły się w tej sytuacji zbyt komfortowo. Obawiano się zaostrzenia reakcji. Na Stary Rynek zaczęto gromadzić coraz więcej funkcjonariuszy MO i SB. Irytujący był widok samochodów więźniarek, które co prawda przyjechały puste, ale co chwilę milicjanci prowadzili tam kogoś celem wylegitymowania.

Pacyfikacja

W końcu władze z obawy przed rozprzestrzenieniem się manifestacji postanowiły rozpędzić zgromadzonych. Użyto do tego armatek wodnych i gazów łzawiących. Funkcjonariusze wezwali wszystkich do rozejścia się. W pewnym momencie wszyscy uklękli i zaczęli śpiewać Rotę. Milicjanci otoczyli katedrę i zablokowali dojazd do niej z bocznych uliczek. W stronę pokojowych demonstrantów ruszyły milicyjne wozy. Wyskoczyli z nich zomowcy, którzy byli uzbrojeni w pałki, tarcze i karabiny. Ludzie nadal klęczeli. Nagle skierowano na nich silny strumień wody z armatek wodnych. Milicjanci zaczęli bić klęczących pałkami. Rzucono także granaty dymne. Ludzie rozbiegli się, chowając się w katedrze. Ze świątyni wybiegła grupa dzieci, w których stronę rzucono granaty dymne i skierowano silny strumień wody. Za tymi, którzy schronili się do wnętrza katedry wbiegli zomowcy, próbując ich wyciągnąć. Do wnętrza katedry zostały wrzucone dwa granaty dymne, uszkadzając w ten sposób witraże.

Manifestantów spod Białego Krzyża stojących od strony prezbiterium katedry rozbito na mniejsze grupy. Ci rozbiegli się po mieście, przez co demonstracje przeniosły się w inne rejony miasta. Mieszkańcy obrzucili kamieniami budynek Komitetu Wojewódzkiego PZPR, Sądu Wojewódzkiego. Doszło także do starcia z funkcjonariuszami na Wale Okrężnym. W kilku punktach miasta wzniesiono barykady. Zamieszki trwały do późnych godzin wieczornych, a ich skala była tak duża, że zastanawiano się nad możliwością wezwania na pomoc wojska z dwóch gorzowskich jednostek.

W efekcie sierpniowych zajść w Gorzowie zatrzymano ok. 200 osób. W sądach zapadło 25 wyroków skazujących na kary pozbawienia wolności. Kolegium ds. wykroczeń do dnia 6 września 1982 r. ukarało 135 osób. W oficjalnych komunikatach władze informowały, że w zajściach uczestniczyli... chuliganie i młodzież.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tymoteusz Szydło złożył prośbę do papieża o przeniesienie do stanu świeckiego

2019-12-11 07:16

dg / Warszawa (KAI)

- Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia - napisał Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przesłanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego z Kancelarii Kopeć Zaborowski Adwokaci i Radcowie Prawni.

diecezja.bielsko.pl

Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przekazanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego, napisał, że do publikacji czuje się zmuszony przez krzywdzące spekulacje, towarzyszące dopuszczalnej przez prawo kanoniczne zgodzie biskupa bielsko-żywieckiego na to, by udał się na urlop. "W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem" - wyjaśnia T. Szydło.

– W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama – napisał w oświadczeniu.

Przyznaje, że w kontaktach z mediami popełniał błędy, zwłaszcza nie sprzeciwiając się próbom kojarzenia go z konkretną opcją polityczną i dając się uwikłać w wydarzenia sprzyjające takim opiniom.

– Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji - wyjaśnia, prosząc media o uszanowanie prywatności i zaprzestanie publikacji jego temat.

Przeprosił także osoby, które czują się zawiedzione jego decyzją, "zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni".

– Mam nadzieję, że to oświadczenie ostatecznie przetnie wszelkie spekulacje oraz plotki na temat mojego klienta i pozwoli mu dalej normalnie żyć - powiedział w rozmowie z KAI adwokat Maciej Zaborowski, pełnomocnik Tymoteusza Szydło.

Oświadczenie dotyczące prośby o przeniesienie do stanu świeckiego

Wobec narastających spekulacji dotyczących mojego urlopu, na który otrzymałem zgodę od biskupa bielsko-żywieckiego, czuję się zmuszony zabrać głos. Chciałbym przeciąć w ten sposób krzywdzące spekulacje, które poza mną dotykają przede wszystkim moich bliskich a także osoby postronne. W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem.

Biskup bielsko-żywiecki przyjął prośbę o urlop, co jest dopuszczalne w ramach prawa kanonicznego. W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama. Oczywiście dziś zdaję sobie sprawę, że sam także popełniłem szereg błędów w kontaktach z mediami, zwłaszcza tuż po święceniach, kiedy nie oponowałem, gdy próbowano skojarzyć mnie z określoną opcją polityczną. Nigdy nie było to moim celem ani ambicją, jednak zabrakło mi siły woli, by zaprotestować przeciwko publikacjom na mój temat. Co gorsza, dałem się uwikłać w wydarzenia, które mogły zostać błędnie odczytane jako udzielenie poparcia politycznego. Przez następne lata mojej posługi unikałem mediów i protestowałem prywatną drogą przeciw publikacjom na mój temat.

Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji.

Żałuję, że moja historia potoczyła się w ten sposób, ale mimo wszystko mam nadzieję, że uda mi się poukładać życie na nowo. W tym miejscu mogę jedynie prosić media o uszanowanie mojej prywatności i zaprzestanie publikacji na mój temat. Zdaję sobie sprawę, że moja decyzja jest bolesna dla wielu osób, ale nie mogę postąpić inaczej. Przepraszam wszystkich, których zawiodłem, zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni.

Tymoteusz Szydło

Bielsko-Biała, 10.12.2019

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: szczyt na temat handlu ludźmi

2019-12-14 16:38

Krzysztof Ołdakowski SJ/vaticannews.va / Watykan (KAI)

W Watykanie trwa szczyt na temat handlu ludźmi, który zgromadził sędziów i prokuratorów - kobiety z Afryki zorganizowany przez Papieską Akademię Nauk. Proceder ten jest bardzo rozpowszechniony na Czarnym Lądzie. Chociaż ma on wiele przyczyn, na czoło wysuwa się bieda. Problem najczęściej dotyczy wykorzystywania seksualnego kobiet.

PublicDomainPictures/pixabay.com

Postulat całkowitego wyeliminowania handlu ludźmi znalazł się w Agendzie ONZ 2030. Postuluje ona użycie bezpośrednich i skutecznych środków, aby wyeliminować przymusową pracę, położyć kres współczesnemu niewolnictwu i handlowi ludźmi oraz wprowadzić zakaz i powstrzymać wykorzystywanie młodocianych do najcięższych zajęć, włączając w to rekrutację oraz zaangażowanie dzieci żołnierzy. Wśród poruszanych na szczycie kwestii znajduje się również problem handlu organami.

„Ilość przeszczepów organów na świecie jest bardzo mała. Mniej niż 200 tys. rocznie. Ale zapotrzebowanie stale rośnie. Osoba wpadająca w rozpacz, balansując na granicy życia i śmierci, kiedy posiada wystarczająco dużo pieniędzy, aby zorganizować sobie przeszczep w sposób nielegalny, wykorzystuje ten mechanizm – stwierdziła Gabriella Marino z Papieskiej Akademii Nauk. - Ten obrót organami odbywa się przy udziale skorumpowanych lekarzy. Organ zdobywa się zwykle u osoby, która dotknięta jest skrajną biedą i myśląc, że nie ma innej możliwości proponuje sprzedaż. Oczywiście lekarze sami z siebie posiadają kodeks etyczny, który reguluje te sprawy. Jednak bez interwencji państwa na różnych poziomach nie da się rozwiązać problemu. Rzeczą podstawową pozostaje jednak poinformowanie i zrozumienie jak dochodzi do tego przestępstwa. Tę plagę papież Franciszek określił jako zbrodnię przeciwko ludzkości”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem