Reklama

Edukacja szkolna ma sens, gdy prowadzi do obiektywnej prawdy

2019-09-02 16:33

tm / Białystok (KAI)

Episkopat
abp. Tadeusz Wojda

„Formacja i edukacja w szkole ma sens, kiedy prowadzi do obiektywnej prawdy. Szkoła powinna być wolna od tego wszystkiego, co tę prawdę mogłoby fałszować lub naginać w jakimkolwiek celu. Nie powinna otwierać swojej przestrzeni dla jakiejkolwiek ideologii, polityki, liberalnych koncepcji pedagogicznych czy niewłaściwych modeli życia” - mówił w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Białymstoku abp Tadeusz Wojda. Metropolita białostocki przewodniczył uroczystej Mszy św. z okazji miejskiej inauguracji nowego roku szkolnego.

W homilii abp Wojda podkreślał, że w języku polskim proces edukacyjny nazywa się formowaniem. Zauważył, że dzisiejszy świat zazwyczaj kładzie nacisk w formacji na rozwijanie predyspozycji i zdolności intelektualnych, głównie w perspektywie pomnażania dóbr materialnych czy też kulturowych, natomiast prawie wcale nie podejmuje tematu sfery duchowej człowieka. „A w wychowaniu – jak podkreślał za św. Janem Pawłem II, chodzi głównie o to, ażeby człowiek „stawał się coraz bardziej człowiekiem – o to, ażeby bardziej «był», a nie tylko «miał» – ażeby poprzez wszystko to, co ma, co posiada, umiał bardziej i pełniej być człowiekiem”.

Wskazywał, że bycie człowiekiem, bycie z drugim i dla drugiego, jest wpisane w różnorodność posiadanych zdolności i talentów oraz potencjału intelektualnego każdego ucznia. „Ta różnorodność nie powinna wywoływać poczucia, że ktoś jest lepszy czy gorszy, ani nie powinna prowadzić do wywoływania antagonizmów, lecz raczej być rozumiana jako wyraz wzajemnej komplementarności. Bóg stworzył nas różnymi i obdarował różnymi darami i zdolnościami po to, aby wzajemnie sobie służyć i wzajemnie siebie potrzebować. Aby to jednak zrozumieć, uczeń potrzebuje pogłębienia swojej sfery duchowej” - mówił.

Zdaniem hierarchy, proces formacyjny, jeśli ma rzeczywiście kształtować człowieka, powinien brać pod uwagę jego wymiar duchowy, gdyż on jest najistotniejszy w zdobywaniu życiowej mądrości. „Cała formacja winna być tak ustawiona, aby poszukiwanie i zdobywanie wiedzy w pierwszym rzędzie prowadziło do mądrości. Tę zaś można posiąść tylko wtedy, gdy uznaje się wyższy niż materialny, niż czysto ludzki wymiar człowieka. Mądrość zakorzeniona w prawdzie prowadzi do nadania życiu sensu, bez którego nie można żyć” – zaznaczał.

Reklama

„Prawdy człowiek nie stwarza prawdy, ale ją odkrywa, ku niej się wspina. Odkrywając ją, dochodzi do jej źródła, które jest w Bogu. Cała więc formacja i edukacja w szkole ma sens, kiedy prowadzi do obiektywnej, a nie subiektywnej prawdy” – dodał abp Wojda.

Tłumaczył, że rodzice, na których spoczywa pierwszy i podstawowy obowiązek zapewnienia swoim dzieciom odpowiedniej formacji i edukacji, mają prawo do kontroli tego, co jest nauczane w szkole, jak również do tego, aby ich dzieci były wychowywane i formowane zgodnie z własnym światopoglądem.

Zwracając się do wychowawców i nauczycieli wskazywał, że na nich spoczywa ważne i odpowiedzialne zadanie przekazywania wiedzy młodym pokoleniom i zapewnienia im odpowiedniego wychowywania. Prosił, by byli dla młodych szlachetnym i budującym przykładem, z którego będą czerpać natchnienie do kształtowania swojego życia. „Bądźcie wrażliwi, aby stwarzać dla młodych i wespół z nimi klimat przyjaznego i otwartego dialogu. Starajcie się wyczulać młodych na dobro indywidualne, ale też i wspólnotowe, na dobro narodu oraz w duchu miłości Ojczyzny” – apelował.

Dzieci i młodzież zachęcał, aby na początku nowego roku szkolnego, zapatrzyły się w Jezusa, pytając Go co robić, aby dobrze wykorzystać czas nauki - zgłębić wiedzę, poznawać prawdę, rozwijać swoje talenty, nauczyć się należycie szanować drugiego człowieka i jego odmienność, rozpoznawać i pomnażać dobro, dzięki któremu mógłby się umacniać i ubogacać nasz wspólny dom, jakim jest Ojczyzna.

Wszystkim zgromadzonym na Eucharystii życzył, aby nowy rok szkolny był czasem „harmonijnego wychowywania i samowychowywania młodych pokoleń, które pragną zgłębiać wiedzę i zdobywać dojrzałość, jak również odpowiednie narzędzia do spokojnego funkcjonowania w dzisiejszym świecie”.

W Mszy św. uczestniczyła Ewa Mituła, dyrektor departamentu edukacji w białostockim urzędzie miejskim, ks. dr Bogdan Skłodowski, dyrektor Wydziału Katechetycznego Kurii Metropolitalnej Białostockiej. Druga część miejskiej inauguracji roku szkolnego odbyła się w Szkole Podstawowej nr 26 im. Stanisława Staszica w Białymstoku, z licznym udziałem gości i przedstawicieli oświaty. Podczas tej uroczystości dyrektorom białostockich placówek wychowawczych wręczone zostały nominacje na stanowiska dyrektorskie, a odchodzącym na emeryturę podziękowania za dotychczasową pracę w oświacie.

Medalami „Diligentiae” odznaczonych zostało kilkudziesięciu najpilniejszych uczniów szkół miejskich i ich nauczycieli. Wyróżnienie to jest kontynuacją zwyczaju sprzed ponad dwustu lat, kiedy to król Stanisław August Poniatowski odznaczał najlepszych uczniów szkół Komisji Edukacji Narodowej.

Tagi:
szkoła edukacja abp Tadeusz Wojda SAC

Reklama

Ekspert KEP: Edukacja seksualna nie może być banalizowana

2019-10-18 12:12

ar / Warszawa (KAI)

Edukacja seksualna nie może być banalizowana i ograniczana tylko do przekazu na temat tzw. „bezpiecznego seksu” - pisze ks. Przemysław Drąg. Dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin KEP w tekście przesłanym KAI podkreśla, że w trakcie prowadzonych w polskich szkołach lekcji wychowania do życia w rodzinie, przekazywana jest wiedza dotycząca płciowości i seksualności oparta na "prawdzie, wiedzy, nowych osiągnięciach naukowych i ogromnym szacunku dla człowieka".

youtube.com

Tak dla edukacji seksualnej

Jesteśmy dzisiaj świadkami zagorzałych debat na temat konieczności edukacji seksualnej dzieci i młodzieży. Przeciwnicy Kościoła zarzucają, że wierzący kontestują edukację seksualną i w ogóle odrzucają jakąkolwiek jej formę w rodzinie i szkole. Czy tak jest naprawdę?

Już w Deklaracji „Gravissimum educationis, o wychowaniu chrześcijańskim” w nr 1, uczestnicy Soboru Watykańskiego II stwierdzili, że istnieje potrzeba „pozytywnego i mądrego wychowania seksualnego”, skierowanego do dzieci i młodzieży, „odpowiedniego do wieku”, „wykorzystując postęp nauk psychologicznych, pedagogicznych i dydaktycznych”.

Tę zachętę wychowania do miłości, akceptacji seksualności i promocji życia w rodzinie realizował Karol Wojtyła prowadząc wielu młodych ludzi do odkrywania piękna Bożego zamysłu o małżeństwie i rodzinie. Podkreślał wielokrotnie w książce „Miłość i odpowiedzialność”, że młodzi ludzie potrzebują świadków miłości i pragną żyć w relacji świadomej i odpowiedzialnej.

Edukacja seksualna nie może być jednak banalizowana i ograniczana tylko do przekazu na temat tzw. „bezpiecznego seksu”. Nie można oddzielić edukacji seksualnej od naturalnego środowiska przekazywania tych treści jakim są rodzice i rodzina. Papież Franciszek jednoznacznie sprzeciwia się próbie prowadzenia edukacji seksualnej, która zachęcałaby dzieci i młodzież do „bawienia się swoim ciałem” (por. AL. 283), do używania narządów płciowych w sposób, który sprowadza człowieka tylko do poziomu zaspokojenia swoich potrzeb, nie szukając dobra drugiej osoby. W adhortacji Amoris laetitia papież Franciszek, nawiązując do dokumentu soborowego, podkreśla konieczność prowadzenia systematycznego i merytorycznego wychowania dzieci i młodzieży do czystej miłości oraz przygotowania ich do życia w małżeństwie i rodzinie. Edukacja seksualna oraz wychowanie do miłości i życia w rodzinie powinny uwzględnić indywidualny rozwój dziecka i powinny zaczynać się już od najmłodszych lat. Zaakceptowanie własnej płciowości, zdolność panowania nad sobą, szacunek dla drugiej osoby, i właściwa edukacja seksualności prowadzą do harmonijnego i prawidłowego rozwoju osoby.

Tak rozumiana edukacja seksualna jest więc procesem cierpliwego towarzyszenia dzieciom przez rodziców oraz osoby, które w opinii rodziców, wyznają wartości tożsame z modelem życia przez nich prowadzonym. Na tej drodze jest czas i miejsce na zaakceptowanie własnego ciała, zdolność podziwu i odkrywanie drugiej osoby jako seksualnie zdefiniowanej.

Nie można oszukiwać młodych ludzi twierdząc, że tylko zaspokojenie pociągu seksualnego jest wypełnieniem pragnienia szczęścia i jedności. Należy w sposób pozytywny ukazać wartość własnego rozwoju, który pozwoli na spotkanie osób w miłości realizującej się w pełnym darze z siebie i przyjęciu drugiej osoby w całości jej problemów i radości. To właśnie wtedy małżonkowie przeżywają jedność i stają się bezinteresownym darem dla siebie. Trzeba to podkreślić, że edukacja afektywno-seksualna, którą Kościół odkrywa i pragnie prowadzić zawsze sprzeciwia się używaniu ciała w sposób egoistyczny i stoi na straży integralności osoby.

Podstawą realizacji procesów wychowawczych tak rozumianych i przedstawianych jest zawsze Boże objawienie na temat mężczyzny, kobiety, małżeństwa i rodziny. Odkrywanie bycia mężczyzną lub kobietą pozwala na zachwyt nad różnorodnością powołań i zadań człowieka w świecie. Ta jednoznaczność płci nie może jednak wpływać na sztywność ról społecznych.

Możemy więc powiedzieć, że głoszenie i realizowanie wychowania afektywno-seksualnego jest osadzone głęboko w misji Kościoła od zawsze. Jest ono oparte na prawdzie, wiedzy, nowych osiągnięciach naukowych i ogromnym szacunku dla człowieka.

Od 1999 roku w polskich szkołach jest prowadzony przedmiot Wychowanie do życia w rodzinie, który realizuje wychowanie seksualne typu A. Jest ono zgodne z nauką Kościoła na temat miłości, płciowości i współżycia oraz życia rodzinnego. Ważne jest więc to, aby rodzice świadomie posyłali dzieci i młodzież na te zajęcia, które w sposób kompetentny pomagają im rozwijać swoją osobowość i rozumieć płciowość. Zaproszeniem do podjęcia wychowania afektywno-seksualnego na poziomie rodziny, szkoły i parafii jest także dokument Konferencji Episkopatu Polski „Służyć prawdzie o małżeństwie i rodzinie”.

Na koniec warto wspomnieć o dokumencie Papieskiej Rady ds. Rodziny, „Wychowanie do czystej miłości. Wskazania dla wychowania w rodzinie” oraz o programie tejże samej Rady pod tytułem: „Miejsce spotkania, projekt edukacji afektywno – seksualnej”. Ten ostatni jest gotowym programem prowadzenia spotkań i zajęć z wychowania afektywno-seksualnego dzieci i młodzieży.

Ks. Przemysław Drąg Dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin KEP

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zmarł o. Łucjan Królikowski OFM Conv, który uratował 150 sierot

2019-10-12 19:32

Dr Małgorzata Brykczyńska

W piątek rano 11 pażdziernika 2019, w Enfield, CT (USA) zmarł o. Łucjan Królikowski OFM Conf, autor książki Skradzione Dziecinstwo i Pamiętnik Sybiraka i Tułacza. Odznaczony najwyższymi orderami Polski, (ostatnio z okazji 100 rocznicy urodzin Prezydent RP przyznał mu order Orła Białego), Harcmistrz, i wielki franciszkanin, który przed miesiącem obchodził 100 urodziny w Chicopee, MA. Na uroczystość zjechali się ludzie z całego świata, włącznie z sierotami z Tengeru których uratował, ich rodzinami i inni “Afrykańczycy”.

Marie Romanagno

Ks Łucjan był seniorem franciszkanów (najstarszy żyjący franciszkanin) i ostatni który jeszcze odbył nowicjat u Św Maksymiliana Kolbe. Ojciec Łucjan zmarł w powszechnej opinii świętości. Wielki człowiek, polak, kapłan.

Łucjan Królikowski urodził się 7 września 1919 r. Do zakonu franciszkanów wstąpił w Niepokalanowie. W 1939 r. udał się na studia do Lwowa, ale już rok później został aresztowany przez NKWD i wywieziony na Syberię. Wolność przyniósł mu układ Sikorski-Majski z 1941 r., który gwarantował „amnestię” dla Polaków. Ojciec Łucjan z trudem przedostał się do Buzułuku, gdzie stacjonował sztab Armii Andersa. Wraz z nią przemierzył Kazachstan, Uzbekistan i Kirgizję. Później ukończył szkołę podchorążych i dotarł do Persji i Iraku.

Nadal jednak chciał być zakonnikiem, nie żołnierzem. Wiosną 1943 r. dotarł do Bejrutu, gdzie rozpoczął studia teologiczne. Ukończył je i otrzymał święcenia kapłańskie. W czerwcu 1947 r. wypłynął do Afryki Równikowej, gdzie podjął pracę wśród polskich dzieci w Tengerze (przebywały tam dzieci z matkami oraz sieroty, które NKWD wywiozło na Sybir – te, które ocalały, zostały uratowane przez Armię Andersa). Po okropieństwach Syberii małym tułaczom osiedle położone niedaleko równika wydawało się rajem.

Szczęście nie trwało jednak długo. Kiedy w 1949 r. Międzynarodowa Organizacja Uchodźców postanowiła zlikwidować polskie obozy w Afryce, a dzieci odesłać do komunistycznej Polski, o. Łucjan zdecydował, by wraz z nimi wyemigrować do Kanady. Na początku czerwca 1949 r. prawie 150 polskich sierot wyruszyło z Afryki.

W Kanadzie o. Łucjan był prawnym opiekunem dzieci, zajmował się także ich edukacją i wychowaniem. Tymczasem w Polsce komuniści wpadli w szał. Do próby odzyskania sierot chciano wykorzystać nawet ONZ. Na próżno – dzieci o. Łucjana były już wolne.

Można zadać sobie pytanie: Skąd ta chęć bezinteresownej pomocy? Sam o. Łucjan udzielał najlepszej odpowiedzi: „Życie człowieka jest grą, sztuką, realizacją Boskiego utworu, który nosi tytuł: miłość. Ona jest tak wpleciona w życie, że stanowi pobudkę ludzkich myśli, słów, czynów i działań. Miłość, która nie skrzywdzi biednego, bezbronnego jak dziecko, nie zerwie kwiatka, by go za chwilę podeptać, ani nie zgładzi psa czy kota”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Małżeństwo szkołą miłości i miłosierdzia

2019-10-21 08:25

Anna Majowicz

20 października w parafii pw. św. Wawrzyńca w Wilkszynie, 25 małżeństw, w tym 6 z 50-letnim stażem, odnowiło ślubne przyrzeczenia!

Anna Majowicz
Ślubne przyrzeczenia odnowiło 25 małżeństw

Eucharystii przewodniczył o bp. Jacek Kiciński, który w homilii pięknie mówił o istocie małżeństwa:

Dziękując Panu Bogu za małżeństwo, dziękujemy przede wszystkim za dar wiary. Bo przecież gdyby nie wiara wiele małżeństw nie wytrwałoby w wierności. Zresztą podczas przysięgi małżeńskiej, gdy stajemy na ślubnym kobiercu, ślubujemy sobie na pierwszym miejscu miłość, potem wierność, uczciwość małżeńską oraz że nie opuścimy małżonka aż do śmierci. Na końcu prosimy: ,,tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i wszyscy święci”. Zobaczcie, całe niebo jest zaangażowane w to, żeby małżonkowie wytrwali ze sobą. Dlatego dziękujemy Panu Bogu za dar wiary.

Chciałbym dzisiaj zwrócić waszą uwagę na modlitwę. Ona pomaga nam w realizacji naszego powołania. Modlitwa kształtuje nasze życie, nasz sposób patrzenia i myślenia. Często jest tak, że problemy w małżeństwie pojawiają się wtedy, gdy człowiek odchodzi od Boga. Bo jeśli odchodzi od Boga, to i od drugiego człowieka. Tak było w raju. Pierwsi rodzice sięgając po zakazany owoc, odwrócili się od Boga. Gdy trzeba było przyznać się do winy Adam powiedział: ,,to nie ja Panie”, a Ewa: ,,wąż mnie zwiódł”. Gdy człowiek odejdzie od Pana Boga, przestaje szukać winy w sobie, a widzi ją w drugim człowieku. Dlatego pierwszą przestrzenią naszego życia jest budowanie więzi z Bogiem, który posyła nas do drugiego człowieka. Małżeństwo jest szkołą miłości i miłosierdzia. Święta Faustyna Kowalska w jednym ze swoich objawień usłyszała od Pana Jezusa takie słowa: ,,są trzy sposoby czynienia miłosierdzia: czyn, słowo i modlitwa”. I tak samo jest w życiu małżeńskim. Czynienie miłosierdzia, postawa miłości, najpierw objawia się w czynie.

Co znaczy w małżeństwie konkretny czyn? Ojciec Święty Franciszek powiedział, że dzisiaj szczytem miłosierdzia Bożego wobec drugiego człowieka jest obecność. Poświęcenie swojego czasu. Zobaczmy, że my bardzo często jesteśmy zabiegani i brakuje nam czasu na rozmowę. Miłosierdzie Boże w czynie, to jest obecność w codzienności. Wtedy, gdy człowiek jest obecny, zaczyna dostrzegać potrzeby drugiego człowieka, małżonka, rodziny. Zaczyna więcej widzieć i więcej słyszeć. Dzisiaj moi drodzy miłosierdzie w czynie polega nie tylko na wzajemnej pomocy, ale wydobywaniu dobra z drugiego człowieka. Małżeństwo jest szkołą przemiany swojego życia i codziennego wydobywania dobra z serca drugiego człowieka.

Zobacz zdjęcia: Jubileusz małżeństw w Wilkszynie

Na drugim miejscu jest miłosierdzie Boże w słowie. Wiemy doskonale, że słowo może zbudować, ale słowem można także zniszczyć. Prawda, która nie jest ogrzana sercem może zabić. Dlatego, jak weźmiemy księgę Pisma Świętego do ręki, przeczytamy tam piękne słowa. ,,Na słowo Boże wszystko się stało, a co się stało było dobre”. Małżeństwo jest szkołą kontynuacji słowa Bożego. Pan Bóg dał nam dar mowy, żeby błogosławić, a nie przeklinać. Żeby dobrze życzyć, a nie złorzeczyć. Dlatego w małżeństwie bardzo ważne jest to, by czuć się odpowiedzialnym za wypowiadanie słów. Jeśli słowo jest wypowiedziane z miłością, służy dobru. Jeśli jest wypowiedziane ze złością, to nigdy nie buduje, ale rujnuje. Nawet najtrudniejsza prawda musi być ogrzana sercem. To jest właśnie wartość słowa.

I jeszcze miłosierdzie Boże w modlitwie. W ruchu oazowym, w Domowym Kościele jest taki piękny zwyczaj modlitwy małżeńskiej. Jest wiele małżeństw, które wspólnie klękają do modlitwy. I dziś chciałbym was wszystkich do tego zachęcić. Na czym ma polegać modlitwa małżeńska? Proponuję taki schemat: najpierw dziękczynienie, potem przeproszenie i na końcu prośba. Jakby to miało wyglądać w praktyce? Otóż modlitwę zaczynamy podziękowaniem. Mąż powie ,,Panie Jezu pragnę Ci podziękować za dzisiejszy dzień, ale w sposób szczególny dziękuję za moją żonę, za to dobro, które dokonało się dzisiaj za jej przyczyną. Dziękuję Ci, za jej obecność, uśmiech i dobroć”. Potem żona podziękuje za męża. A po dziękczynieniu, przepraszajmy: ,,Panie Jezu pragnę przeprosić moją żonę/męża za to, że byłem niedobry/a..”. Na końcu jest prośba: ,,Proszę Panie Jezu daj siłę mojej żonie, aby nadal była tak wspaniałą kobietą, jak jest dzisiaj/ Panie Jezu daj moc mojemu mężowi, aby wciąż był tak wspaniałym człowiekiem, jakim jest teraz”. To jest modlitwa małżeńska. Zobaczcie, ona może trwać kilka minut, ale to oczyszczenie naszego małżeństwa i umocnienie wiary. To jest właśnie miłosierdzie Boże w modlitwie. Modlę się, widzę dobro, przepraszam za to, co było złe i proszę, aby Pan Bóg umocnił nas na drodze powołania. Istotą małżeństwa, jest okazywanie sobie miłosierdzia Bożego w czynie, słowie i modlitwie. Jeśli będziemy mieli ręce wzniesione do Pana Boga, to Pan Bóg nigdy nie pozwoli, żebyśmy przegrali nasze małżeństwo, naszą rodzinę. Dlatego potrzeba nam nieustannie wracać do źródła, do sakramentu. A żeby do niego wrócić, trzeba popłynąć pod prąd, przeciwstawiać się presji społecznej. Wrócić do źródła, to wrócić do pierwszej miłości. Dlatego życzę Wam, aby wasze małżeństwa były szkołami miłości i miłosierdzia. Żeby miłość i miłosierdzie objawiały się w czynie, słowie i modlitwie. Niech dobry Bóg Was błogosławi, a Maryja Matka nasza otacza blaskiem swej opieki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem