Reklama

Kościół

Nowi kardynałowie dla dialogu, misji i pokoju

Purpura dla dialogu i misji (Andrea Tornielli), znak Kościoła otwartego i dialogującego, umocnienie „bergogliańskiej” tożsamości Kolegium Kardynalskiego (La Croix), ludzie do których Papież Franciszek może mieć zaufanie (abp Hollerich) – tak komentowany jest wybór nowych kardynałów. Przypomina się, że po najbliższym konsystorzu kardynałowie mianowani przez papieża Franciszka będą stanowili 52 proc. purpuratów uprawnionych do udziału w konklawe.

2019-09-02 20:32

[ TEMATY ]

wiara

kardynałowie

Grzegorz Gałązka

Nominacją najbardziej zdumiewającą czy innowacyjną jak twierdzi Andrea Tornielli jest purpura dla ks. Michaela Czernego. Jest to bowiem nominacja kurialna, lecz ten kanadyjski jezuita nie jest prefektem czy sekretarzem, lecz jedynie podsekretarzem watykańskiej Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju. Do jego kompetencji należą sprawy migrantów i uchodźców. Urodził się w Brnie na Morawach w 1946 r., lecz jako dziecko podzielił los wielu rodzin, które w ramach wysiedlenia Niemców musiały wówczas opuścić Czechosłowację. Jako jezuita ks. Czerny zawsze zajmował się sprawiedliwością społeczną. Będzie też odgrywał kluczową rolę na przyszłym Synodzie Biskupów o Amazonii. Sam znajduje się teraz w Brazylii, gdzie odbywa szereg spotkań przedsynodalnych, zarówno z biskupami, jak i tamtejszym ruchami ludowymi.

„Dziękuję bardzo Bogu i Papieżowi Franciszkowi za tę nową misję i służbę. Jest to wielki zaszczyt – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Czerny. – Znajduję się w szkole leśnej Ruchu Bez Ziemi. Uczestniczę w spotkaniu z przedstawicielami ruchów ludowych Ameryki Łacińskiej, aby przygotować ich wkład w Synod Biskupów o Amazonii. Dziękuję Bogu za Jego Opatrzność i nieskończone miłosierdzie. Liczę na modlitwę wszystkich”.

Innym jezuitą, którego Papież postanowił włączyć do Kolegium Kardynalskiego jest abp Jean-Claude Hollerich. Stoi on na czele niewielkiej archidiecezji Luksemburga. Zasłynął jednak jako przewodniczący Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej COMECE. Zabiega o otwarcie Europy na migrantów, opowiada się umocnieniem Unii, otwarcie piętnuje nacjonalizmy i populizmy na Starym Kontynencie. Zapytany, czy postawa ta zadecydowała o papieskiej nominacji, abp Hollerich odpowiedział, że tego wiedzieć nie może. Wie natomiast, że papież Franciszek wysoko ceni Unię Europejską.

Reklama

„Wiem, że papież jest pełen uznania dla Unii Europejskiej jako czynnika pokoju i stabilizacji w świecie. Dlatego trzeba zrobić wszystko, aby Unia Europejska odniosła sukces. Nie oznacza to, że nie istnieją kwestie polityczne, co do których istnieją rozbieżności między Unią i Kościołem – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Hollerich. – Myślę też w tym momencie o moim zaangażowaniu na rzecz migrantów i uchodźców jako przewodniczącego COMECE. Wraz z kard. Krajewskim byłem na Lesbos. Było to dla mnie bardzo ważne doświadczenie. W moich modlitwach często widzę oblicza tak wielu uchodźców, których mogłem tam spotkać i których musiał pozostawić w ich biedzie. Jestem bardzo szczęśliwy, że państwo luksemburskie pozwoliło nam przyjąć dwie rodziny z Lesbos, które będą na utrzymaniu Kościoła, a nie państwa, i że będziemy mogli się dzielić z tymi dwiema rodzinami uchodźców. Myślę, że Papież wybiera na kardynałów przede wszystkim osoby, do których może mieć zaufanie, i w których sercach rozbrzmiewa jego ewangeliczne przesłanie”.

Ważną nominacją watykańską jest natomiast purpura dla bp. Miguela Angela Ayuso Guixot, przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego. Jego zdaniem w ten sposób Franciszek chce wskazać na znaczenie dialogu i przesłania o światowym braterstwie.

„Musimy być wdzięczni papieżowi Franciszkowi, bo on chce, aby jego przesłanie dotarło do serca ludzkości, do serca człowieka – mówi Radiu Watykańskiemu bp Anyuso Guixot. – Jest to przesłanie o godności człowieka i o świecie, który może żyć w duchu Deklaracji z Abu Zabi. Świecie nowym, w którym panuje braterstwo, pokój i zgodne współistnienie”.

Świadectwem znaczenia dialogu międzyreligijnego są też dwie inne nominacje kardynalskie: abp. Cristóbala Lópeza Romero z Rabatu, którego Franciszek mógł docenić podczas swej niedawnej wizyty w Maroku, oraz 82-letniego abp. Michaela Fitzgeralda, byłego przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego, współtwórcy światowych modlitw o pokój w Asyżu.

Dla Kościoła w Afryce ważną nominacją jest natomiast purpura dla arcybiskupa stolicy Demokratycznej Republiki Konga. Abp Fridolin Ambongo Besungu odgrywa kluczową rolę w przemianach społeczno-politycznych, jakie zachodzą w tym kraju. To on doprowadził do Porozumień Sylwestrowych, które umożliwiły zmianę władzy.

„Dla mnie jest to wyraz uznania Ojca Świętego dla tego, co zrobiliśmy dla kraju w ciągu minionych kilku lat jako Kościół, który stoi po stronie cierpiących – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Ambongo. – Papież chce w ten sposób zwrócić na to uwagę, wesprzeć nas, a zarazem zachęcić, byśmy nadal byli blisko ludzi i jako Kościół przemawiali w imieniu tych, którzy nie mają głosu”.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W Kościele jest miejsce dla każdego

2020-01-15 09:36

[ TEMATY ]

duchowość

wiara

freelyphotos.com

Opuszczenie. Odrzucenie. Wykluczenie z danej społeczności. Poczucie odosobnienia, nieużyteczności i inności. Co musiał czuć trędowaty człowiek, który cierpiąc na chorobę oznaczającą w jego czasach całkowite wykluczenie z publicznego życia, siedział w opuszczeniu na rynku w Asyżu, na zbitej glebie mokrej od łez kapiących mu z oczu?

A może inaczej. Jak ja się czuję, kiedy ktoś wyklucza mnie z danej grupy, przez odmienne zdanie, „gorszy” wygląd, czy brak siły przebicia? Co rodzi się w moim sercu, gdy ktoś publicznie uzna mnie niegodnym, niechcianym… wyobcowanym.

Do wspomnianego trędowatego podszedł tylko św. Franciszek, całując jego rany. Wszyscy z pogardą mijali cierpiącego, chcąc być od niego jak najdalej. A jak jest dziś w Kościele? Czy nie jesteśmy często właśnie tym tłumem ludzi z Asyżu, który gardzi ludźmi grzeszącymi, pogubionymi, chcąc być jak najdalej i nie chcąc mieć nic z nimi wspólnego? Dlaczego zamiast „ucałować” rany tych ludzi, my wybieramy często patrzenie na nich „z góry”?

Jezus na każdym kroku uczył nas, że mamy potępiać grzech a nie grzesznika. Gardzić złem, a nie zło czyniącym.

A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień». I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: «Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?» A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz!».

Czy nie chcemy dziś uczynić z Kościoła hotelu dla świętych, kiedy on ma być jak mawia papież Franciszek szpitalem dla grzeszników? Czy Jezus nie naucza, że Bogu najbardziej zależy na tej zabłąkanej „owcy”? To dlaczego my tak często tych zagubionych odtrącamy? Kościół dziś musi się stać współczesnym św. Franciszkiem. Musimy wyjść z naszej strefy bezpieczeństwa i ukazać tym wykluczonym, że dla nich też jest miejsce w Kościele. Oczywiście nie musimy zgadzać się ze złem które dana osoba czyni, mamy prawo je potępiać. Naszym głównym zadaniem jest miłosierne pokazanie jej, że dla Boga jest kimś szalenie ważnym, że On właśnie na tą osobę czeka najbardziej.

Nie zmienimy świata zamykając się w swoim gronie, ale zmienić go możemy otwierając nasze serca na miłosierdzie.

W Kościele jest miejsce zarówno dla papieża jak i chłopaka z więzienia. Jezus chce przemieniać serca szczególnie tych pogubionych. Przyjęcie i akceptacja osoby taką jaka jest, to podstawa do procesu zmiany nastawienia w jej sercu. Kiedy zamiast potępienia damy ludziom zrozumienie i chęć niesienia pomocy, wtedy zaczną dziać się prawdziwe cuda.

Ciekawy jest fakt, że św. Franciszek podchodząc do trędowatego całuje jego rany. A może to wskazówka dla nas, trop do odnalezienia sensu ludzkiego pogubienia? Bo z czego ono się rodzi? Czy nie najczęściej z ran, które znaczą serce człowieka już od najmłodszych lat? Jak często zło popełnione względem małego dziecka, wychodzi „na jaw” w jego dorosłości? Złe wychowanie zbiera żniwa zła w przyszłości.

Nie oceniajmy człowieka, ale postarajmy się pomóc mu w odnalezieniu tych trudnych chwil w jego życiu, aby mógł oddać je nareszcie Bogu.

Pocałunek ran trędowatego to akt miłosierdzia względem grzesznika. Akt, który może pomóc mu otworzyć się na dar Bożego uzdrowienia. Jezus nikogo nie przekreśla. Dla niego najgorszy grzesznik może stać się świętym. Św Paweł mordował chrześcijan i co? Jest dziś traktowany jako wzór. Dla Boga nie istnieją takie słowa jak: „to koniec”.

Brońmy dobra, brońmy miłości, brońmy chrześcijańskich wartości przed atakami, pogardzajmy złem i złymi ideologiami, ale nigdy nie gardźmy drugim człowiekiem, bo nieważne jak bardzo by on był splamiony grzechem, nigdy nie przestanie być dzieckiem Boga.

Naszym zadaniem jest tą jego królewską tożsamość mu ukazać. Kluczem do tego może być pokazanie mu, że dla niego też jest miejsce w Kościele. I nie dopiero wtedy kiedy zmieni swoje życie. Może jeszcze bardziej teraz, w jego aktualnym pogubieniu.

______________________________

Artykuł zawiera tekst opublikowany w styczniowym numerze "Wzrastania". Więcej: Zobacz

Wzrastanie

CZYTAJ DALEJ

Medjugorie. Miejsce objawienia... Kościoła

2020-01-14 10:24

Niedziela Ogólnopolska 3/2020, str. 19

[ TEMATY ]

Medjugorie

Archiwum autora

Kościół św. Jakuba w Medjugorie

Już dziś mówi się o Medjugorie nie jako o miejscu ukazywania się Matki Bożej, ale o miejscu... objawiania się mocy sakramentów Kościoła.

Medjugorie komuś przeszkadza. Może nawet nie tyle samo objawienie, ile... jego odbiór. W końcu wiele jest objawień maryjnych, nawet oficjalnie uznanych, a jednak nie mają one tak masowego przełożenia na ludzkie losy. O niektórych z nich właściwie nic nie wiemy. Kto słyszał o Betanii (1976), Cuapie (1980), San Nicolas (1983)... Tymczasem orędzie z Medjugorie znają miliony i dostrzegają w nim zaproszenie do zmiany życia na „według Ewangelii”. Więcej – i to znowu szczególny fenomen – ludzie wracają do domów, a nawrócenie trwa...

Zasłuchanie w to orędzie jest masowe i zmienia (na stałe!) życie milionów osób (aż tylu!). Zauważmy, że po tylu już latach trwania objawień tę ziemię zdążyło opuścić więcej niż jedno pokolenie ludzi nawróconych przez Medjugorie. Ci ludzie nie trafili do piekła, do którego może szli... Czy dla Boga i dla Kościoła jest coś ważniejszego niż to?

Wincenty Łaszewski

GŁOS KOŚCIOŁA: „Medjugorie są to przede wszystkim ludzie, którzy tu przyjeżdżają, którzy się tu modlą, tutaj się przemieniają, stąd wyjeżdżają do swoich krajów i tam niosą ducha Ewangelii” – tłumaczy abp Henryk Hoser. Zdaniem papieskiego wysłannika, w sanktuarium Królowej Pokoju najważniejsi są właśnie ludzie – nie orędzie objawień. A jeśli mówimy o orędziu... słyszymy o orędziu Ewangelii! Piękne to, prawda?

GŁOS ANTY-KOŚCIOŁA: Trudno się dziwić, że komuś Medjugorie przeszkadza. Więc słyszymy, że „to jest od diabła!”, że to „manipulacja”, że „masoneria”, że „dla zysku i sławy”, że „wizjonerzy żyją w luksusach”, że „podróżują po świecie”...

Jeśli to nie wystarcza, by zasiać niepokój, przedstawia się nam inne oskarżenie: Medjugorie ma za zadanie odciągnąć ludzi od Fatimy – jedynego orędzia, które może ocalić świat. Dlatego te przesłania są takie cudowne, niezwykłe, wiarygodne... Mają przykuć ludzi do siebie, tym samym nie dopuścić do triumfu Niepokalanego Serca.

Można jeszcze próbować skompromitować same objawienia. Nie wypowiadamy się o ich prawdziwości, bo to rola kościelnych urzędów, ale abp Hoser potwierdza, że nie ma tu błędów doktrynalnych. Coraz głośniej mówi się też o tym, że do Medjugorie może zostać zastosowany precedens z Kibeho (objawienia w Afryce, uznane w 2001 r.; warto wspomnieć, że w ich zatwierdzeniu dużą rolę odegrał właśnie abp Henryk Hoser, będący wówczas misjonarzem w Rwandzie). Pojawiają się głosy, że taka decyzja może zapaść jeszcze w tym roku... Kościół ogłosiłby wiarygodnymi pierwsze objawienia, ograniczyłby liczbę wizjonerów do dwóch-trzech, bo – podobnie jak w Kibeho – potem treści się powtarzają, a inni wizjonerzy nie wnoszą do objawienia nic nowego.

Gdyby tak się stało, byłoby to kolejne potwierdzenie, że Medjugorie jako „teren objawień” spełniło swą misję.

Już dziś mówi się o Medjugorie nie jako o miejscu ukazywania się Matki Bożej, ale o miejscu... objawiania się mocy sakramentów Kościoła.

PROROCZE MIEJSCE: W tej parafii jest prawdziwy, żywy, napełniony mocą Kościół. Nieważne, czy Msze odprawia święty czy najgorszy kapłan – zawsze jest ona doświadczeniem obecności i miłości Boga, który uzdrawia, nawraca, rodzi nowe życie. Nieważne, kto spowiada: sakrament zawsze ujawnia swą moc. Ludzie mówią o odbytych tam „spowiedziach życia”...

Medjugorie – miejsce modlitwy, liturgii, sakramentów, miejsce nawrócenia. Tak widzi je papieski wysłannik. Tego typu znak – mówiący, że odnowa Kościoła jest na wyciągnięcie ręki! – jest niezwykle potrzebny w czasach obecnego kryzysu. Gdyby prorocka misja Medjugorie rzeczywiście oznaczała bycie zaczynem odnowy Kościoła, a w naszych parafiach zaczęło się ujawniać to, co tam – moc sakramentów, wówczas Medjugorie okazałoby się jednym z najważniejszych miejsc na duchowej mapie świata.

Nie będziemy chyba długo czekać na weryfikację tej tezy.

Wincenty Łaszewski, mariolog, pisarz, tłumacz

CZYTAJ DALEJ

Kielce: IPN przypomni „Raport z Auschwitz”

2020-01-22 21:29

[ TEMATY ]

Auschwitz

pokaz

Bożena Sztajner/Niedziela

Auschwitz

Opowieść o Polakach, którzy alarmowali świat o terrorze w okupowanej Polsce, obozach Zagłady, a w szczególności o KL Auschwitz, będzie tematem pokazu filmowego i spotkania w Centrum Edukacyjnym IPN „Przystanek Historia” w Kielcach. Wydarzenie odbędzie się w czwartek 30 stycznia.

W filmie zaprezentowano nieznane dotąd dokumenty z archiwów brytyjskich, które świadczą o tym, że Polacy regularnie od 1941 roku do końca wojny informowali wszystkich aliantów o tym, co dzieje się w obozach Zagłady na terenie okupowanej Polski.

W filmie o KL Auschwitz opowiadają także więźniowie, głównie z pierwszych transportów: Kazimierz Albin, Kazimierz Piechowski, Jerzy Bogusz, Karol Tendera, a także Eva Mozes-Kor - ofiara dr Mengele.

Po pokazie odbędzie się spotkanie z reżyserem dokumentu, którego światowa premiera miała miejsce w Parlamencie Europejskim.

Projekcja filmu będzie kolejnym spotkaniem w stałym cyklu „Seans historyczny” w którym w Centrum Edukacyjnym „Przystanek Historia” są prezentowane filmy fabularne, dokumentalne oraz reportaże z towarzyszącym im komentarzem historyka.Wydarzenie odbędzie się w siedzibie „Przystanek Historia” przy ul. Warszawskiej 5. Początek o godz. 17.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję