Reklama

Źródłem rozwoju człowieka powinna być wewnętrzna potrzeba dojrzałości

2019-09-02 21:08

msz / Poznań (KAI)

BP KEP
Abp Stansław Gądecki

„To nie rywalizacja wyrastająca z przerostu ambicji, z chęci panowania winna być źródłem rozwoju człowieka, ale wewnętrzna potrzeba stania się kimś lepszym, dojrzalszym” – mówił abp Stanisław Gądecki podczas Mszy św. inaugurującej nowy rok szkolny.

W kościele pw. Matki Boskiej Bolesnej, usytuowanym naprzeciwko Katolickiej Szkoły Podstawowej im. św. Stanisława Kostki i Publicznego Liceum Ogólnokształcącego KSW im. bł. Natalii Tułasiewicz w Poznaniu, zgromadzili się nauczyciele, uczniowie obu placówek oraz ich rodzice.

Podczas Eucharystii metropolita poznański poświęcił nowe sztandary dla obu placówek. Na sztandarze liceum, na granatowym tle widnieje napis „Życie czyń modlitwą, modlitwę czyń życiem”.

Życiowa dewiza św. Stanisława Kostki „Ad maiora natus sum” oraz zarys jego postaci widnieją na sztandarze szkoły podstawowej.

Reklama

W homilii przewodniczący KEP zwrócił uwagę na symbolikę czterech rogów sztandaru, reprezentujących cztery fundamentalne zasady nauczyciela i ucznia, czyli cztery zasady cywilizacji miłości.

„To prymat być nad mieć, prymat miłosierdzia nad sprawiedliwością, prymat dialogu nad walką i prymat etyki nad techniką” – zaznaczył abp Gądecki.

Metropolita poznański podkreślił, że te zasady czynią z ludzi społeczność kierującą się zasadami cywilizacji miłości.

Przewodniczący KEP przypomniał, że człowiek zachowuje pierwszeństwo nad rzeczą ze względu na swoją rozumność i wolność.

Wskazał, że miłosierdzie powinno stać się nieodzownym czynnikiem kształtującym wzajemne relacje według poszanowania tego co ludzkie. Abp Gądecki zauważył, że miłość miłosierna jest nieodzowna w rodzinie, w wychowaniu i w duszpasterstwie.

Przewodniczący KEP przekonywał, że gdy w szkole znika szlachetne współzawodnictwo, zaczyna się niezdrowa rywalizacja popychająca do walki.

Abp Gądecki zauważył, że technika i postęp techniczny zawierają w sobie wyraźną dwuznaczność, co może poprowadzić do szczęścia człowieka, ale też do jego zniewolenia, poniżenia.

„Człowiek spełnia się, staje się bardziej osobą jedynie przez działanie moralnie dobre. W ten sposób urzeczywistnia w pełni swoje człowieczeństwo” – stwierdził metropolita poznański.

Katolicka Szkoła Podstawowa im. św. Stanisława Kostki jest koedukacyjną szkołą publiczną (niepłatną), którą prowadzi archidiecezja poznańska.

21 września 2006 r. został podpisany akt założycielski szkoły – wówczas Publicznego Gimnazjum im. św. Stanisława Kostki. Placówka rozpoczęła działalność 1 września 2007 r. Jej pierwszą siedzibą był budynek przy ul. Kanclerskiej 31 w Poznaniu.

W pierwszym roku istnienia szkoły w klasach I-III gimnazjum uczęszczało 64 uczniów, a kadrę stanowiło 16 pedagogów i 4 pracowników administracji i obsługi. Wraz ze wzrostem zainteresowania szkołą katolicką zwiększał się nabór uczniów, przybywało więc klas.

1 września 2017 r. gimnazjum zostało przekształcone w Katolicką Szkołę Podstawową im. św. Stanisława Kostki.

We wrześniu 2012 r., w wyniku współpracy szkoły z Katolickim Stowarzyszeniem Wychowawców utworzono pierwszą klasę Publicznego Liceum Ogólnokształcącego im. bł. Natalii Tułasiewicz.

Archidiecezja poznańska przez kilka lat prowadziła starania o odzyskanie budynku przy ul. Głogowskiej 92. Pierwotnie mieściła się w nim Szkoła Przygotowawcza, założona przez ks. dr. Czesława Piotrowskiego (1891-1963), wielkiego pedagoga, patrioty i społecznika.

Poświęcenie i wmurowanie kamienia węgielnego miało miejsce w 1926 r., a otwarcie szkoły nastąpiło rok później. Ze szkoły przygotowawczej po latach ks. Piotrowski wykształcił męskie Gimnazjum im. Adama Mickiewicza i żeńskie Seminarium im. Juliusza Słowackiego.

Ks. Czesław Piotrowski wprowadził nowatorskie metody nauczania, oparte na współpracy grona nauczycielskiego i aktywnej postawie młodzieży. Kładł silny akcent na wszechstronny rozwój intelektualny, patriotyczny i religijny młodego człowieka. Dla realizacji tych założeń zatrudniał wyłącznie wybitnych profesorów, mających kształcić wzorowego obywatela.

Prowadzone przez ks. Piotrowskiego szkoły istniały do 1939 r., kiedy to ich działalność została zawieszona przez niemieckiego okupanta. W budynku mieściły się biura władz okupacyjnych.

Ks. Piotrowski lata okupacji niemieckiej spędził w Warszawie, gdzie organizował tajne nauczanie. Po powrocie w 1945 r., powierzono mu rewindykację oraz odbudowę zniszczonej Drukarni i Księgarni św. Wojciecha, a od 1947 r. już jako kanonikowi kapituły metropolitalnej, odbudowę katedry poznańskiej.

W dawnym budynku szkoły od 1945 r. mieściła się Milicja Obywatelska. W latach 1956-2014 roku przeniosło się tam liceum, które wkrótce zmieniło nazwę na VIII Liceum Ogólnokształcące im. Adama Mickiewicza.

Po odzyskaniu budynku przez archidiecezję w 2014 r., poddano go generalnemu remontowi, który zakończył się we wrześniu 2015 r. Do odnowionego gmachu wprowadziły się ponownie szkoły katolickie: Publiczne Gimnazjum Katolickie im. św. Stanisława Kostki oraz Publiczne Liceum Ogólnokształcące Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców im. bł. Natalii Tułasiewicz.

W wyremontowanym budynku mieści się obecnie 25 sal lekcyjnych. Uczniowie szkoły katolickiej mają do dyspozycji dwie sale gimnastyczne, siłownię oraz boisko szkolne. Ponadto do szkoły powróciła kaplica.

Szkoła oferuje różnego rodzaju zajęcia pozalekcyjne, m.in. kółka chemiczne, biologiczne, fizyczne. Uczniowie mogą muzykować w szkolnym zespole, uczestniczyć w lekcjach muzealnych, wycieczkach oraz przygotować projekty edukacyjne i angażować się w liczne dzieła charytatywne.

W rozpoczynającym się roku szkolnym w 15 klasach szkoły podstawowej rozpocznie naukę ponad 360 dzieci.

W trzyletnim cyklu liceum naukę rozpocznie 180 uczniów w sześciu klasach i 60 uczniów w dwóch klasy pierwszych w cyklu czteroletnim liceum.

Tagi:
szkoła abp Stanisław Gądecki edukacja

Archidiecezja szczecińsko-kamieńska podarowała szkołę i kościół dla Madagaskaru

2019-12-15 16:04

pk / Szczecin (KAI)

Już w październiku przyszłego roku ma być gotowy nowy kościół i szkoła w Misokitsy w diecezji Morondava na Madagaskarze. Ma to być dar archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej na 50-lecie powstania diecezji.

Paulina Fryszka
Te dzieci potrzebują naszej pomocy

Koszt budowy samego kościoła w stanie surowym to 15 tys. euro. Pieniądze na budowę były zbierane w kościołach diecezji od początku roku. Trwa zbiórka na koszty wyposażenia i na szkołę.

Szczecińska misja wróciła z Madagaskaru. Przedstawiciele Kościoła na Pomorzu Zachodnim zawieźli sprzęt medyczny, szkolny a także pieniądze na budowę szkoły i kościoła w Misokitsy.

Biskup Marie Fabien z diecezji Morondava na Madagaskarze dziękował za wsparcie. - Ta działalność misyjna to odpowiedź na wezwanie Franciszka, żeby wychodzić na obrzeża i nieść Dobrą Nowinę i pomoc tym ludziom – mówił biskup Marie Fabien z diecezji Morondava.

Ks. dr Paweł Płaczek, dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej, zapowiada, że to początek współpracy z ojcami oblatami, którzy już od 40 lat posługują wśród ubogich w Afryce. Dalej w planach jest adopcja na odległość, która pozwoli na utrzymanie i edukację dzieci w Misokitsy.

- Wzruszającym momentem było to, że zobaczyłem małe dzieci przy budowie szkoły. Pracuje cała wioska. Dzieci przerzucają cement, wożą cegły. Oni mówią, że budują dla siebie i czekają na tą szkołę. Daliśmy im nadzieję i perspektywę rozwoju. I to była potęga wiary, że widzą, że mogą zmienić przyszłość, a potem pomagać lokalnej społeczności – powiedział ks. dr Płaczek.

Dużą część społeczeństwa stanowią animiści, którzy wierzą w wierzenia swoich przodków, bóstwa przyrody. Niektórzy nigdy nie słyszeli o Jezusie.

Ludzie, którzy tam żyją, odwiedzają czarowników. - Znaczące rolę mają lokalni katechiści, którzy przyjęli chrzest i są po lekturze Ewangelii . Oni przedstawiają nową perspektywę. Jeśli nastąpi przełamanie guru, czyli szamana danej wioski i pozwoli dotrzeć do ludzi misjonarzowi, to dalej można ewangelizować – podkreśla ks. dr Płaczek.

W takich osadach Msza św. jest czasem raz na pół roku, ale codzienność to katechizacja.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tymoteusz Szydło złożył prośbę do papieża o przeniesienie do stanu świeckiego

2019-12-11 07:16

dg / Warszawa (KAI)

- Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia - napisał Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przesłanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego z Kancelarii Kopeć Zaborowski Adwokaci i Radcowie Prawni.

diecezja.bielsko.pl

Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przekazanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego, napisał, że do publikacji czuje się zmuszony przez krzywdzące spekulacje, towarzyszące dopuszczalnej przez prawo kanoniczne zgodzie biskupa bielsko-żywieckiego na to, by udał się na urlop. "W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem" - wyjaśnia T. Szydło.

– W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama – napisał w oświadczeniu.

Przyznaje, że w kontaktach z mediami popełniał błędy, zwłaszcza nie sprzeciwiając się próbom kojarzenia go z konkretną opcją polityczną i dając się uwikłać w wydarzenia sprzyjające takim opiniom.

– Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji - wyjaśnia, prosząc media o uszanowanie prywatności i zaprzestanie publikacji jego temat.

Przeprosił także osoby, które czują się zawiedzione jego decyzją, "zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni".

– Mam nadzieję, że to oświadczenie ostatecznie przetnie wszelkie spekulacje oraz plotki na temat mojego klienta i pozwoli mu dalej normalnie żyć - powiedział w rozmowie z KAI adwokat Maciej Zaborowski, pełnomocnik Tymoteusza Szydło.

Oświadczenie dotyczące prośby o przeniesienie do stanu świeckiego

Wobec narastających spekulacji dotyczących mojego urlopu, na który otrzymałem zgodę od biskupa bielsko-żywieckiego, czuję się zmuszony zabrać głos. Chciałbym przeciąć w ten sposób krzywdzące spekulacje, które poza mną dotykają przede wszystkim moich bliskich a także osoby postronne. W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem.

Biskup bielsko-żywiecki przyjął prośbę o urlop, co jest dopuszczalne w ramach prawa kanonicznego. W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama. Oczywiście dziś zdaję sobie sprawę, że sam także popełniłem szereg błędów w kontaktach z mediami, zwłaszcza tuż po święceniach, kiedy nie oponowałem, gdy próbowano skojarzyć mnie z określoną opcją polityczną. Nigdy nie było to moim celem ani ambicją, jednak zabrakło mi siły woli, by zaprotestować przeciwko publikacjom na mój temat. Co gorsza, dałem się uwikłać w wydarzenia, które mogły zostać błędnie odczytane jako udzielenie poparcia politycznego. Przez następne lata mojej posługi unikałem mediów i protestowałem prywatną drogą przeciw publikacjom na mój temat.

Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji.

Żałuję, że moja historia potoczyła się w ten sposób, ale mimo wszystko mam nadzieję, że uda mi się poukładać życie na nowo. W tym miejscu mogę jedynie prosić media o uszanowanie mojej prywatności i zaprzestanie publikacji na mój temat. Zdaję sobie sprawę, że moja decyzja jest bolesna dla wielu osób, ale nie mogę postąpić inaczej. Przepraszam wszystkich, których zawiodłem, zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni.

Tymoteusz Szydło

Bielsko-Biała, 10.12.2019

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Milewski: językiem Boga jest cisza

2019-12-15 21:31

eg / Przasnysz (KAI)

Trzeba docenić ciszę, która jest językiem Boga. Narodziny Syna Bożego wydarzyły się w ciszy - zaznaczył bp Mirosław Milewski 15 grudnia wieczorem w Sanktuarium Matki Bożej Niepokalanej Przewodniczki w Przasnyszu, na zakończenie oktawy ku czci Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Gospodarzami sanktuarium i parafii pw. św. Stanisława Kostki są ojcowie pasjoniści.

Bożena Sztajner

Bp Mirosław Milewski na zakończenie oktawy ku czci Maryi Niepokalanej przypomniał, że wierni miasta Przasnysza przez osiem dni, dzień po dniu, spotykali się przed obrazem Maryi – Ocaleniem Ludu Bożego. W tym roku dzień ósmy przypadł w Niedzielę Gaudete, zwaną Niedzielą Radości. Radość wynika z faktu, że „jutrzenka Bożego Narodzenia jest już coraz bliżej”.

Zwrócił uwagę, że Maryja jest „kobietą ciszy”. Najważniejsze decyzje w swoim życiu podejmowała w milczeniu, w zadumie, w ciszy. Gdy przyszedł do niej Archanioł Gabriel, gdy musiała zadeklarować, czy będzie Matką Boga, nie ogłaszała tego po rynkach, nie pytała psychologów czy terapeutów, nie szła do astronoma, lecz „rozważała te sprawy w swoim sercu” (por. Łk 2,19). Maryja potrzebowała ciszy, aby odpowiedzieć Bogu.

Dodał też, że dziś, jak chyba nigdy wcześniej w historii świata, tak wielu ludzi ma tak wiele do powiedzenia na tak różne tematy: w radiu, w telewizji, na forach internetowych. W tym wszystkim gdzieś próbuje się przebić jeszcze jedno Słowo - Słowo w Chrystusie, które stało się Ciałem, przynosząc Słowo Boga o Jego miłości do człowieka.

- Maryja Niepokalana to nie tylko kobieta ciszy – to także kobieta czynu. To kobieta niezwykle odważna, silna siłą, której źródłem jest pokora i zaufanie Bogu. Ona podejmowała odważne decyzje, które w czasach, gdy żyła, wydawały się kulturowo niepojęte. Pozostaje dla nas „wojowniczką Boga”. Stojąc pod Krzyżem Swego Syna dała wzór czynu heroicznego, którego skali nie sposób określić – zaakcentował kaznodzieja.

Zaznaczył też, że Maryja na zakończenie oktawy wzywa do religijnej mobilizacji, duchowych czynów, godnego przeżycia ostatnich dni Adwentu i zbliżających się świąt Bożego Narodzenia. Obecnie bardzo potrzeba „chrześcijan czystego serca, pięknych duchowo, szukających świata ewangelicznych wartości”.

W uroczystości ku czci Matki Bożej Niepokalanie Poczętej w Przasnyszu licznie uczestniczyli parafianie i mieszkańcy Przasnysza, ojcowie pasjoniści i siostry zakonne. Gospodarzem spotkania był. o. Wiesław Wiśniewski CP, przeor klasztoru i proboszcz parafii św. Stanisława Kostki w Przasnyszu.

W Sanktuarium Matki Bożej Niepokalanej Przewodniczki w Przasnyszu, którym opiekują się ojcowie pasjoniści, od około 400 lat czci się Matkę Bożą, są tam też uroczyście odprawiane nieszpory w oktawie uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Słynący łaskami obraz Matki Bożej Niepokalanej Przewodniczki w 1605 r. ufundował Paweł Kostka, rodzony brat św. Stanisława Kostki. Jest on kopią obrazu Salus Populi Romani (Ocalenie Ludu Rzymskiego) - obrazu z rzymskiej bazyliki Matki Bożej Większej. W 1977 r. przasnyski obraz koronował ówczesny biskup płocki Bogdan Sikorski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem