Reklama

Sympozjum w Paradyżu

W poszukiwaniu historycznej prawdy o Pięciu Braciach

Jędrzej Świątek
Edycja zielonogórsko-gorzowska 47/2001

Czy Mieszko I był kandydatem na ołtarze? Czy bracia Benedykt i Jan przybyli do Polski powodowani pragnieniem męczeństwa? Gdzie zginęli i kto był ich oprawcą? - oto niektóre pytania, jakie stawiali sobie naukowcy biorący udział w I Sympozjum o Pięciu Braciach, które odbyło się w dniach 9-10 listopada w Wyższym Seminarium Duchownym w Gościkowie - Paradyżu.

Święci tysiąclecia

Punktem kulminacyjnym sympozjum nie był jednak żaden z wykładów, ale piątkowa liturgia Mszy św., której przewodniczył biskup diecezjalny Adam Dyczkowski. Podczas Mszy św. Ksiądz Biskup pobłogosławił relikwiarz z cząstką ciała św. Benedykta - jednego z Pięciu Męczenników. Po Mszy św. relikwiarz został umieszczony w ołtarzu kaplicy milenijnej kościoła paradyskiego, co stało się oficjalną inauguracją kultu Męczenników w Paradyżu, który - jak przypomniał rektor Seminarium ks. Ryszard Tomczak - leży nieopodal, kilkanaście kilometrów od Międzyrzecza, miejsca ich życia i śmierci. Relikwiarz nawiązuje w swej symbolice do teologii męczeństwa Pięciu Braci. Wykonany jest on w kształcie uciętego czy też wbitego w ziemię miecza, którego ostrze zostało spętane sznurem, w centrum znajdują się zaś relikwie otoczone liśćmi palmowymi - symbolem męczeńskiej śmierci. Kolor relikwiarza przywołuje wrażenie wykopaliska archeologicznego z czasów średniowiecza. Miejsce lokalizacji relikwiarza wybrano nieprzypadkowo, gdyż w kaplicy milenijnej znajduje się fresk przedstawiający męczeństwo św. Wojciecha, zaś na sklepieniu przedstawiono głównych świętych polskich.

Czy Mieszko I był kandydatem na ołtarze?

Sympozjum otworzył wykład prof. Zofii Kurnatowskiej z UAM w Poznaniu, która mówiła o chrystianizacji ziem polskich w czasach Mieszka I i Bolesława Chrobrego. Według prelegentki proces chrystianizacji, zapoczątkowany w 966 r. przez księcia Mieszka I, miał wyraźnie polityczny charakter. Polska wyłania się z pomroku dziejów wraz z przyjęciem chrześcijaństwa. W tym samym czasie podobne procesy zachodziły w Niemczech, Czechach i na Węgrzech. Przełom X i XI wieku to czas politycznego kształtowania się Europy Środkowej. Specyfiką chrystianizacji Polski był według prof. Z. Kurnatowskiej jej bardzo dynamiczny charakter. Inaczej niż w wielu innych krajach, np. Skandynawii, w Polsce bardzo szybko powstała własna organizacja kościelna. Pierwsze polskie arcybiskupstwo powstało już 34 lata po chrzcie Polski. Przyczynić się do tego miała żywa i powszechna pamięć o męczeńskiej śmierci św. Wojciecha. W tym też przejawia się polska specyfika. U początków swej państwowości Polska ma świętego biskupa, a nie świętego władcę. Poruszając tę kwestię prof. Z. Kurnatowska przypomniała, iż groby Mieszka i Bolesława Chrobrego znajdują się w centralnej części katedry poznańskiej. W takim miejscy grzebano jedynie fundatorów kościoła bądź kandydatów na ołtarze. Czy Mieszko był więc kandydatem na ołtarze? - pytała prelegentka. Być może, ale lepszym kandydatem niż władca był na pewno męczennik - misyjny biskup Wojciech.

O historycznym kontekście przybycia eremitów do Polski mówił także o. prof. Marian Kanior - benedyktyn z Tyńca w referacie zatytułowanym: Monastycyzm na ziemiach polskich za czasów pierwszych Piastów. Przypomniał on, iż mnisi byli od samego początku obecni w procesie chrystianizacji Polski. I tak np. pierwsi polscy biskupi: Jordan i Unger byli najpierw mnichami benedyktynami.

Wspólnota, samotność, świadectwo

Na pytanie, jakie cele w swym zakonnym życiu wyznaczyli sobie przybywający do Polski bracia eremici, szukał odpowiedzi o. dr Joseph Wong, kameduła amerykański chińskiego pochodzenia. Na podstawie dzieła św. Brunona Żywot Pięciu Braci można według niego stwierdzić, iż centrum ich życia stanowiła troska o potrójne dobro (triplex bonum) . Pierwsze dwa to uzupełniające się skrajności: wspólnota i samotność, a więc z jednej strony braterska, mnisza przyjaźń, a z drugiej nawiązująca do tradycji ojców pustyni tzw. "złota samotność" - stan wyciszenia i odosobnienia, konieczny, by zrealizować monastyczne powołanie. Trzecie dobro to głoszenie Dobrej Nowiny poganom (Evangelium paganorum), a więc świadectwo słowa dane Bogu. To świadectwo domagało się często krwi i dopełniało się w męczeństwie. Po co przybyli misjonarze z Italii? - pytał prelegent. Czy szli głosić Ewangelię, czy szli po męczeństwo? Na podstawie dzieła św. Brunona można wnioskować - mówił o. J. Wong - iż mnisi przybyli do Polski powodowani pragnieniem męczeństwa, które jest najwyższym wyrazem ascetyzmu. Tak więc wspólnota, samotność i świadectwo, które realizuje się bądź jako przepowiadanie Ewangelii, bądź jako męczeństwo - to trzy wymiary życia mniszego, które ma polegać na naśladowaniu Chrystusa. Mogą to być jednak także wymiary życia każdego chrześcijanina - skonkludował o. Wong.

Reklama

Międzyrzecz - Gniezno - Praga - Międzyrzecz

Kim byli zabójcy Pięciu Braci? Na pytanie to szukał odpowiedzi dr Paweł Stróżyk z UAM w Poznaniu. Według jego badań napadu na klasztor dokonano na tle politycznym a nie rabunkowym. Celem było zapewne uderzenie w Bolesława Chrobrego. Z dokładnej lektury Żywota Pięciu Braci można wnioskować, iż była to dobrze zorganizowana grupa, której przewodził ktoś z otoczenia książęcego. Być może mocodawcą był cesarz Henryk II, a sprawcą sam syn Bolesława - Bezprym, który miał wtedy ok. 16-17 lat.

Kwestię lokalizacji eremu podjął mgr Tadeusz Łaszkiewicz, który w latach 1997, 1999-2000 prowadził badania archeologiczne we wsi św. Wojciech pod Międzyrzeczem. Dokonane wykopaliska pozwalają stwierdzić, iż na placu przykościelnym znajdują się pozostałości po fundamentach większej świątyni, która być może byłą bazyliką zbudowaną nad grobami Pięciu Braci, o czym daje świadectwo św. Piotr Damian.

O najnowszych badaniach nad problemem lokalizacji pustelni mówili także dr Danuta Zydorek i prof. Tomasz Jasiński z UAM. Według nich większość historyków opowiada się dzisiaj za przekonaniem, iż pierwsi w Polsce pustelnicy założyli klasztor nieopodal Międzyrzecza, uznając jednocześnie, iż próby sytuowania tego klasztoru w Kazimierzu pod Szamotułami bądź w Kazimierzu Biskupim są mniej prawdopodobne.

O czeskich "perypetiach" naszych Świętych mówił ks. kan. Jan Matejka z Uniwersytetu Karola w Pradze, a jednocześnie dziekan kapituły metropolitarnej przy katedrze pw. św. Wita. Po przeniesieniu relikwii Pięciu Braci z Gniezna do Pragi część z relikwii została złożona w rotundzie św. Wita na Zamku Praskim, inna część trafiła do Starej Boleslavi. W XII w. głowę św. Krystyna i cześć relikwii św. Benedykta przeniesiono do katedry w Ołomuńcu, która nosi do dziś wezwanie św. Krystyna. Przebywanie relikwii męczenników w Czechach spowodowało, iż właśnie tam najbardziej szerzył się ich kult. Przykładem jest Litania do Świętych Obrońców Narodu Czeskiego, gdzie wzywa się św. Benedykta i jego braci, "abyśmy dobra trwałe, wiekuiste przed doczesnymi uprzedzali".

* * *

Paradyskie sympozjum, które zgromadziło wielu naukowców, a także kapłanów i świeckich zainteresowanych życiem i kultem świętych Pięciu Braci, dotknęło tylko niektórych kwestii, ukazując jednocześnie nowe dziedziny badań. Mówiono o konieczności wydania nowego, krytycznego przekładu Vita Quinque Fratrum św. Brunona z Kwerfurtu, o dalszych badaniach nad lokalizacją eremu czy o kontynuowaniu prac archeologicznych we wsi św. Wojciech. Opracowania domaga się także duchowość Braci, historia ich kultu czy też ikonografia. Organizatorzy zapowiadają następne sympozjum, które ma być kolejnym elementem przygotowania diecezji do milenium męczeńskiej śmierci Braci Polskich.

Reklama

We Włoszech zmarła Paola Bonzi

2019-08-21 16:00

Włodzimierz Rędzioch

Jej nazwisko prawie nikomu nic nie mówi, nawet we Włoszech, gdzie się urodziła, działała i zmarła nagle w wieku 76 lat, 9 sierpnia w Brindisi, gdzie spędzała wakacje. A Paola Bonzi była jedną z najwspanialszych postaci ruchu obrońców życia.

YouTube

Od kiedy założyła jesienią 1984 r. pierwszy Ośrodek Pomocy Życiu (Centro di Aiuto alla Vita – CAV)) w mediolańskiej klinice Mangiagalli, wraz z wieloma wolontariuszami uratowała od aborcji 22 702 dzieci. Aborcja została zalegalizowana we Włoszech w 1978 r., kilka miesięcy przed wyborem na papieża kard. Karola Wojtyły, co doprowadziło do wielkiego rozłamu w społeczeństwie i licznych kontrowersji. W maju 1981 r. prawo, które przeszło do historii jako „Legge 194” zostało poddane pod głosowanie w referendum, które obrońcy życie przegrali. Jednak „Prawo 194” dawało pewne możliwości obrony życia. Przede wszystkim podkreślało, że dobrowolne przerwanie ciąży „nie jest środkiem kontroli urodzeń”. Państwo, regiony i władze lokalne, w ramach swoich funkcji i kompetencji powinny „promować i rozwijać usługi socjalne i zdrowotne, a także inne niezbędne inicjatywy mające na celu zapobiegania aborcji jako środka kontroli urodzeń”. Prawo to nakładało na doradców rodzinnych „zadanie aktywnego wspierania kobiety znajdującej się w trudnej sytuacji z powodu ciąży, aby ograniczyć przyczyny, które mogą skłonić kobietę do podjęcia decyzji o aborcji”.

Biura doradztwa rodzinnego miały możliwości korzystania ze współpracy z „dobrowolnymi stowarzyszeniami, które mogą również pomóc w trudnym macierzyństwie po porodzie”. I to otwierało drogę do współpracy z ruchami broniącymi życia i zorganizowanymi w Ośrodkach Pomocy Życiu. Tak jak inny, wybitny działacz ruchu „pro-life”, Carlo Casini, pracował na polu kultury i polityki, tak Bonzi poświęciła się codziennej pracy z kobietami. A były to osoby przeżywające dramatyczne chwile swojego życia – kobiety, które zaszły w ciążę w wyniku gwałtu lub przypadkowego raportu seksualnego, kobiety samotne, bez stałego partnera, kobiety w trudnej sytuacji ekonomicznej, ale przede wszystkim kobiety zagubione i przestraszone. I to takim kobietom Paola Bonzi pomagała przez 35 lat. W młodości straciła wzrok, co sprawiło, że potrzebowała w kontaktach z innymi bliskości i osobistego ciepła. Ale to samo potrafiła dać innym. Dlatego kobiety, które w większości były pod presją społeczną i kulturalną namawiającą je do aborcji, otwierały się przed nią, zwierzały, wyrażały wątpliwości prosząc o pomoc. Potrafiła być delikatna, dyskretna i wyrozumiała, nigdy nikogo nie krytykowała ani nie potępiała. Zawsze powtarzała, że dzieci rodzą się dzięki ich matkom, ponieważ to w sercu kobiety kryje się „tak” dla życia. Dlatego aby urodziło się dziecko, najpierw musi „urodzić się” matka, a Paola potrafiła wzbudzać w kobietach pragnienie macieżyństwa. Nie wystarczą prawa ograniczające czy zakazujące aborcję. Możnaby powiedzieć, że Bonzi była prawdziwą feministką – broniła kobiet pomagając im zrobić najpięknięjszą rzecz w życiu – wydać na świat dziecko. Często powtarzała, że „nigdy nie poznała kobiety, która żałowała tego, że urodziła dziecko” a jednocześnie „spotkała wiele kobiet, które przez całe życie cierpiały i płakały, ponieważ dokonały aborcji”.

Oczywiście aby pomagać trzeba było najpierw zdobyć środki na pomoc kobietom. Bonzi potrafiła przekonać przedsiębiorców i znaleźć benefaktorów, którzy gotowi byli dawać oferty Ośrodkom Pomocy Życiu, bo mieli pewność, że ich pieniądze służą ratowaniu życia. Aby zbierać fundusze Paola organizowała między innymi specjalne wieczory galowe – w tym roku też przygotowała taki wieczór, który miał być też okazją do świętowania 35° rocznicy założenia pierwszego Ośrodka CAV. Nie dożyła tej chwili ale pozostał po niej ten wielki spadek jakim jest 22702 dzieci (dzisiaj niektórzy mają już ponad 30 lat) i tyleż kobiet, które zostały matkami dzięki jej pomocy i wsparciu. Była świadkiem godności i świętości ludzkiego życia, ponieważ uważała, że obrona życia jest fundamentem każdego cywilizowanego społeczeństwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W siedem dni 1000 km!

2019-08-23 19:21

Marian Florek

Najdłuższa polska pielgrzymka jaka w tym roku dotarła na Jasną Górę liczyła 640 km. Na jej pokonanie pątnicy z Helu mieli 19 dni. A ile dni potrzebowali uczestnicy, liczącej ponad 1000 km. „Pielgrzymki Biegowej” wiodącej z Şumuleu Ciuc w Rumunii na Jasną Górę? 7 dni! I własnie po tygodniu od startu w dniu 23 sierpnia br. biegacze dotarli do Częstochowy.

Marian Florek

Idea takiej formy uczczenia Matki Bożej Jasnogórskiej zrodziła sie trzy lata temu – powiedział w rozmowie z „Niedzielą” pomysłodawca pielgrzymki Marian Płaszczyk, który corocznie organizuje pielgrzymki biegowe z miasteczka Knurów w woj. śląskim na Jasną Górę.

Trasa była ciężka, pełna niespodzianek i dramatycznych wydarzeń. Do pomocy w pokonywaniu trudności na szlaku poproszono rowerzystów, którzy osłaniali biegnących od np. watah bezpańskich psów – zwierzał się p. Plaszczyk. Czasami trzeba było się bronić i przed nieżyczliwymi ludźmi. Ale dzięki opiece Matki Najświętszej wszystko dobrze się skończyło – podkreślił w dalszej części rozmowy nasz interlokutor. Oczywiście było też sporo radości, zwłaszcza na postojach w poszczególnych miejscowościach, gdzie witali się z Matką Bożą o różnych obliczach ale zawsze o jednym sercu i gdzie ojcowie paulini okazywali wiele troski wobec zmęczonych pielgrzymów. Tę opinię potwierdziło w rozmowie z naszym tygodnikiem wielu młodych i starszych uczestników biegu.

Biegaczy było dziesięciu a rowerzystów dwóch. System biegu jaki obrali uczestnicy pielgrzymki był nie tyle sztafetowy co – jak określił pomysłodawca - „po sznurku”. Na Szczycie pielgrzymów powitał abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, który z serca ich pobłogosławił, odmówił wspólną modlitwę i chwilę życzliwie porozmawiał.

Hasłem Biegowej Pielgrzymki były słowa papieża św. Jana Pawła II: „Bóg dokonał już rzeczy niezwykłych, trzeba dalej iść w tym kierunku z ufnością i zapałem (…), wierząc w Chrystusa”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem