Reklama

Świat

USA: aborcja nigdy nie ratuje zdrowia i życia matki

Wbrew temu co facebookowe narzędzie do weryfikowania faktów podpowiada internautom, lekarze ginekolodzy-położnicy z USA podkreślają, że w żadnym przypadku ryzykownej ciąży aborcja nie jest medycznie konieczna i nie ma ona nic wspólnego z opieką zdrowotną. Aby zdyskredytować Lilę Rose, szefową broniącej życia organizacji LiveAction, Facebook zatrudnił niedawno do komentarza w ramach narzędzia weryfikującego informacje na stronie, dwoje aborcjonistów, którzy twierdzą, że aborcja jest niekiedy jedynym wyjściem, gdyż ratuje zdrowie oraz życie matki.

2019-09-05 15:02

[ TEMATY ]

USA

aborcja

Facebook

ginekolodzy

Daniel Grossman i Robyn Schickler jako przykłady skomplikowanych przypadków ciąż, w których, ich zdaniem, ratunkiem jest aborcja, wymieniają: łożysko przodujące, przedwczesne pęknięcie błon płodowych, stan przedrzucawkowy, a nawet niepowściągliwe wymioty wśród ciężarnych.

Tymczasem według tysięcy lekarzy, takich jak Ingrid Skop z Teksasu, która w swej prawie 30-letniej karierze lekarskiej, odebrała ok. 5 tys. porodów, aborcja nie ma nic wspólnego z ratowaniem życia i zdrowia matki.

Reklama

Pani doktor z Amerykańskiego Kolegium Położników i Ginekologów przyznaje, że rozwścieczyło ją stanowisko Facebooka poparte opiniami dwojga lekarzy praktykujących aborcję. Podkreśliła, że dotąd nie zdarzyło się jej nigdy, by musiała zabijać nienarodzone dziecka w celu ratowania życia lub zdrowia matki. Zauważyła, że w żadnym z opisanych przez specjalistów z Facebooka przypadków aborcja nie może być wskazaniem. W niektórych sytuacjach interwencja wymaga, jak zaznaczyła, doświadczenia medycznego. Dzięki niemu oraz zaawansowaniu współczesnej medycyny nie ma jednak powodów do odwoływania się do niebezpiecznych technik aborcyjnych. Przyznała, że tylko w jednym z wymienionych przypadków – przedwczesnego pęknięcia błon płodowych spowodowanego sepsą – konieczne jest usunięcie płodu z ciała matki. Następuje to jednak przez prowokowanie naturalnego porodu, a nie przez niebezpieczną dla matki metodę D&E, polegającą na rozrywaniu ciała dziecka na części.

Na portalu LiveAction lekarze położnicy i ginekolodzy wyjaśnili szczegółowo, jak powinna wyglądać procedura podejmowana w przypadku poszczególnych ciąż naznaczonych ryzykiem. Nigdy jednak w tych sytuacjach aborcja nie jest wskazywana tu jako konieczna do ratowania życia. Tymczasem wielu komentatorów wskazuje przy okazji całej sprawy na to, jak niebezpiecznym narzędziem stają się niektóre usługi internetowe. Pod pozorem walki z „fake newsami” są one wymierzone w osoby o konserwatywnych poglądach, do których liberalno-lewicowe media zaliczają obrońców życia. Komunikat o tym, że prezentowane przez nich informacje są obiektywnie „nieprawdziwe” wydają się być próbą wyeliminowania działaczy pro-life z debaty na łamach popularnych środków komunikacji.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

USA: Kongres krytykuje ucisk religii w Chinach

2020-01-12 10:11

[ TEMATY ]

USA

prześladowania

Chiny

Pixabay.com

Doroczny raport Kongresu USA nt. praw człowieka w Chińskiej Republice Ludowej zalecił nałożenie sankcji na ten kraj za dalsze ograniczanie swobody wyznania. Dokument zwrócił uwagę, że w 2019 Pekin zaostrzył swe działania wobec mniejszości religijnych, zwłaszcza muzułmańskich Ujgurów w Xinjiangu. Waszyngton zarzucił władzom chińskim, że w ten sposób dopuszczają się zbrodni przeciw ludzkości.

20-stronicowy raport w krótkim akapicie odnosi się także do zaostrzonych środków wobec tzw. Kościołów podziemnych. Są to wspólnoty katolickie i protestanckie, których nie uznaje oficjalnie państwo i które starają się unikać nadzoru państwowego.

22 września 2018 ogłoszono podpisanie tymczasowego porozumienia między Stolicą Apostolską a Chińską Republiką Ludową, które miało pomóc w umożliwieniu swobodnego wyznawania wiary katolickiej. Zdaniem komisji Kongresu władze chińskie wykorzystują jednak ten dokument jedynie jako środek represji wobec niezarejestrowanych wspólnot i do zmasowanych nacisków na nie, aby ich członkowie wstępowali w szeregi kontrolowanego przez partię komunistyczną Patriotycznego Stowarzyszenia Katolików Chińskich (PSKCh).

Rząd nakazał zamknięcie lub zniszczenie tych świątyń, których wierni odmówili przystąpienia do tego stowarzyszenia, usuwa krzyże z budynków i aresztuje księży „podziemnych” – stwierdza raport.

Oblicza się, że w ChRL żyje ok. 10-12 milionów katolików. Mniej więcej połowa z nich wyznawała dotychczas swoją wiarę w niezarejestrowanych kościołach domowych i wspólnotach. Ocenia się, że w Chinach jest ok. 2,6 tys. księży należących do PSKCh i ponad 1,4 tys. „podziemnych”, co dawałoby razem mniej więcej 4 tys. duchownych katolickich w tym kraju.

CZYTAJ DALEJ

Nieprzyzwoita nagość okraszona świętością

2017-01-12 10:01

Niedziela rzeszowska 3/2017, str. 6-7

[ TEMATY ]

św. Sebastian

Arkadiusz Bednarczyk

Obraz św. Sebastiana z sanktuarium Matki Bożej Królowej Rodzin w Ropczycach

Postać św. Sebastiana, rzymskiego dowódcy z trzeciego stulecia, cieszyła się od wieków wielkim kultem: świadczy o tym fakt, iż był on trzecim po świętych Piotrze i Pawle patronem Rzymu. Jego śmierć poprzedziły okrutne męczarnie, kiedy stał się celem dla strzał i dziryt rzymskich żołnierzy

Sebastian stał się z czasem orędownikiem w czasach epidemii, które tak licznie nawiedzały osady i miasta również na Podkarpaciu. W czasach Renesansu wizerunek świętego Sebastiana w ikonografii uległ zaskakującej zmianie: zamiast dojrzałego rzymskiego żołnierza w zbroi przedstawiano nagiego młodzieńca...

Boloński malarz Guido Reni (1575 – 1642), pracujący między innymi dla papieża Pawła V, ozdabiając jego prywatne apartamenty, stworzył rozpowszechniony obecnie w wielu muzeach i kościołach wizerunek św. Sebastiana. Znajduje się on w Luwrze i od czasu do czasu budzi emocje wśród oglądających. Nagie ciało młodzieńca zakryte jedynie wąską opaską, ze związanymi z tyłu rękoma, wyłania się z mroku nocy w oczekiwaniu na egzekucję.

O kulcie św. Sebastiana w nieco szerszym wymiarze, bo na obszarze średniowiecznej Europy, słyszymy już bardzo wcześnie. W dziewiątym stuleciu dokonano bowiem translacji relikwii z Rzymu do francuskiego Soissons; stamtąd relikwie męczennika wędrowały do innych europejskich miast. Ale to właśnie Renesans, ze swoim kultem ludzkiego ciała, zmienił dotychczasowy wizerunek świętego męczennika. Ukazywany dawniej w zbroi rzymskiego gwardzisty Sebastian... odmłodniał o kilkadziesiąt lat, a jego nieprzyzwoita nagość budzić zaczęła zgorszenie u jednych, zaś zachwyt u amatorów męskiego aktu. Nie wszyscy byli do końca przekonani, że to przede wszystkim sztuka, tak charakterystyczna dla afirmującego człowieczeństwo Renesansu.

Wizerunek św. Sebastiana w zbroi rzymskiego legionisty, taki jak właśnie dawniej przedstawiano, zachował się w zabytkowym kościółku filialnym w Sokołowie Małopolskim. Widzimy jak trzyma on w ręce jedną ze strzał – symbol męczeństwa. W rzeszowskiej farze już przed 1677 r. znajdował się ołtarz św. Sebastiana, fundowany sumptem mieszczan rzeszowskich: Jadwigi i Sebastiana Gliwickich, którym opiekował się rzeszowski cech... rzeźników. Dziś obraz św. Sebastiana datowany na XIX stulecie znajduje się w jednym z bocznych ołtarzy, w górnej kondygnacji. A w tradycji ludowej? Sebastian był opiekunem studni, z których masowo czerpano wodę, choćby do gaszenia pożarów. W feralnym dla Wielopola Skrzyńskiego 1833 r., roku wybuchu straszliwego pożaru, postanowiono wznieść kapliczkę na środku miejscowości. Kapliczka jest murowana, czworoboczna, a we wnętrzu ustawiono obok Floriana właśnie starą rzeźbę św. Sebastiana z ok. 1800 r. W podrzeszowskiej Łące dzięki staraniom księżnej Teofili Ostrogskiej istniała w osiemnastym stuleciu kaplica pw. Świętych Sebastiana i Fabiana, męczenników. W ich wspomnienie w 1461 r. erygowano parafię w Boguchwale (Piotraszówka).

CZYTAJ DALEJ

Przygarniajcie siebie nawzajem

2020-01-20 09:50

yanlev/fotolia.com

Osławiony „Blue Monday”, czyli trzeci poniedziałek miesiąca, ponoć najsmutniejszy dzień w roku, przypomina o samotności, dżumie XXI w. Oddala nas od siebie wyścig szczurów w dążeniu do zysku i sławy, oddala także uzależnienie od smartfonów.

Lublin ma długą tradycję otwartości na dzieła wspólnotowe. Tu początki miał polski neokatechumenat (kościół św. Piotra) i pierwsze grupy Comunione e Liberazione (środowisko KUL); tutaj też rozwijał się Ruch Światło-Życie animowany przez księży Franciszka Blachnickiego i Wojciecha Danielskiego (Sławinek).

Przygarniajcie siebie nawzajem, jak i Chrystus przygarnął was - apelował św. Paweł (Rz 15,7). W Bożym Narodzeniu zostaliśmy przygarnięci przez Chrystusa. Na trudne czasy szalejącej samotności musimy stawać przy ludziach. To dzieje się przez częste spotkania, szczere rozmowy i dawany innym czas.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję