Reklama

Niedziela Małopolska

Wyjątkowe urodziny dla osób bezdomnych

Krakowskie Dzieło Pomocy św. Ojca Pio to organizacja, która jest drugim domem dla tych, którzy domu nie mają. W tym roku Dzieło obchodzi 15-lecie swojej działalności - to ważne święto dla wszystkich tworzących Dzieło, a przede wszystkim osób bezdomnych. To właśnie dla nich 19 września jest organizowana szczególna uroczystość – każdy może pomóc w jej organizacji.

[ TEMATY ]

Kraków

bezdomni

Paweł Wysoki

Kilka razy do roku zasiadamy do stołu, by uczcić jakieś ważne wydarzenie. Urodziny, imieniny, awans zawodowy czy rocznica ślubu to tylko kilka z wielu okazji do takich spotkań. Dom wysprzątany, pięknie nakryty stół, z kuchni dochodzą smakowite zapachy; siadamy, smakujemy, rozmawiamy, jesteśmy razem… Tak wygląda nasze świętowanie. A jak wygląda świętowanie osób, które domu nie mają? Jak i co można świętować, kiedy nie jest się otoczonym rodziną i nie ma się stołu, do którego można wspólnie zasiąść?

Piękną i ważną okazją do świętowania dla osób w kryzysie bezdomności jest z pewnością 15 rocznica powstania Dzieła Pomocy. Organizacja ta rozpoczynała swoją działalność jako mała inicjatywa braci kapucynów, którzy w dwóch barakach zlokalizowanych w zakonnym ogrodzie przy ulicy Loretańskiej 11 prowadzili prowizoryczną kuchnię i łaźnie. Dziś po 15 latach działalności Dzieło Pomocy urosło w siłę – dzięki zaangażowaniu i wsparciu szerokiej rzeszy osób, organizacja może pochwalić się dwoma prężnie działającymi Centrami Pomocy, 8 mieszkaniami treningowymi i gospodarstwem rolnym. Dzieło oferuje osobom bezdomnym szeroki wachlarz pomocy specjalistycznej i doraźnej. Ale Dzieło, choć profesjonalnie organizuje pomoc najuboższym, nie jest zwykłą organizacją. Bo Dzieło to ludzie.

- Naszą siłą jest wspólnota, wspólna praca i zaangażowanie braci kapucynów, pracowników, wolontariuszy, darczyńców i osób bez domu. Wszystko po to, by świat uczynić lepszym, zmieniać życie ludzi, dawać nadzieję – mówi br. Grzegorz Marszałkowski, dyrektor Dzieła Pomocy. - Jubileusz 15-lecia to ważna rocznica dla całego Dzieła. Ale przede wszystkim to święto wszystkich osób z doświadczeniem kryzysu bezdomności. To dla nich Dzieło jest drugim domem, w którym niejednokrotnie mieli okazje narodzić się na nowo…

Reklama

Wspólne świętowanie z okazji 15 urodzin Dzieła Pomocy odbędzie się 19 września 2019 – czwartek. Będzie biały obrus na stole, pyszny obiad, a na deser tort. 200 osób bez domu zasiądzie do wspólnego stołu i razem spędzą całe popołudnie: będą smakować, rozmawiać, wysłuchają koncertu Góralskiej Orkiestry Dętej. Będzie jak w domu, za którym tęsknią… Co więcej – ze spotkania nikt nie wyjdzie z pustymi rękami, bo dla każdego bezdomnego gościa przygotowany będzie drobny upominek. Ale aby ta uroczystość mogła się udać, Dzieło Pomocy potrzebuje wsparcia finansowego na organizację wydarzenia – 10 tysięcy złotych.

Niemal każdy z nas kilka razy do roku zasiada przy stole z rodziną, by uczcić jakieś ważne wydarzenie. Podzielmy się tym co możemy, aby i Ci, którzy nie mają domu i nie są otoczeni rodziną mogli również świętować ważne chwile. Darowizny finansowe można wpłacać na konto bankowe o numerze: 74 1240 2294 1111 0010 1273 0039 z dopiskiem „Spotkanie jubileuszowe”.

2019-09-06 12:59

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kraków: zachęta do wsparcia bezdomnych przez udział w Półmaratonie Marzanny

2020-02-16 14:59

[ TEMATY ]

sport

pomoc

bezdomni

Josiah Mackenzie / Foter.com / CC BY

O tym, że można biec nie tylko do celu, ale również dla kogoś, od ośmiu lat przekonuje Dzieło Pomocy św. Ojca Pio. 22 marca odbędzie się 17. Półmaraton Marzanny, w którym - pod hasłem „Ulica dobra do biegania, nie do mieszkania” - wystartuje także drużyna Dzieła. Celem inicjatywy jest zwrócenie uwagi społeczeństwa na problem bezdomności.

Półmaraton Marzanny rozpoczyna wiosenny sezon biegowy na krakowskich ulicach. "Kiedy mijają mrozy, wydaje się, że problemy osób bezdomnych znikają. Naszym celem jest zwrócenie uwagi zawodników, kibiców oraz mieszkańców Krakowa, że trudna sytuacja osób, które doświadczają bezdomności trwa przez cały rok" - wskazują członkowie Dzieła Pomocy św. Ojca Pio. Będzie to ich ósmy start w półmaratonie.

Skład drużyny z roku na rok jest coraz większy – w roku 2019 w barwach Dzieła pobiegło ponad 150 biegaczy. Na trasie biegu towarzyszyli im kibice – pracownicy i wolontariusze Dzieła – z transparentami i okrzykami zagrzewającymi do sportowej walki. – Lubię biegać, to moja pasja. Biegnąc w tym półmaratonie chcę zwrócić uwagę innych na problem bezdomności – podkreśla Jola Chojnacka, uczestniczka ubiegłorocznego biegu.

Rozpoczęły się już zapisy do tegorocznej drużyny Dzieła. Każdy kto chce nadać swojemu występowi w Półmaratonie większy sens i pobiec dla osób bezdomnych w barwach Dzieła Pomocy, może zgłosić swoją gotowość wysyłając zgłoszenie na adres: biegajzdzielem@dzielopomocy.pl lub rejestrując się pod linkiem: https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSfLcwUx0kPDhwXklpb8np0t4nEbhqAcaa57VjsXcuB_DWtlmg/viewform

Każdy z biegaczy otrzyma specjalną koszulkę z wymownym hasłem „Ulica dobra do biegania, nie do mieszkania”.

Zapisy oraz chęć dołączenia do drużyny można zgłaszać do niedzieli 15 marca.

Dzieło Pomocy św. Ojca Pio to kapucyńska organizacja powstała w 2004 r. w Krakowie. W dwóch prowadzonych przez Dzieło Centrach Pomocy potrzebujący mogą otrzymać wsparcie doraźne – umyć się, wyprać odzież, zjeść ciepły posiłek, uzyskać pomoc lekarską – jak i wsparcie specjalistyczne pracowników socjalnych, doradców zawodowych, psychoterapeutów.

Dzieło prowadzi także mieszkania wspierane i chronione, które kilkudziesięciu osobom, w tym całym rodzinom, pomagają na nowo odkrywać dom, a nierzadko uczyć się go od podstaw. Obecnie Dzieło towarzyszy ponad 2000 osób bez domu.

CZYTAJ DALEJ

Czterdzieści dni szansy

Pościć czy nie pościć? Oglądać telewizję czy z niej zrezygnować? Modlić się więcej, ale o ile... Czyli co zrobić, żeby nie przegapić Wielkiego Postu.

Nie będę: jeść słodyczy, oglądać telewizji, słuchać muzyki rozrywkowej, czytać gazet, „siedzieć” całymi wieczorami w internecie; nie będę pić kawy i alkoholu; nie będę chodzić do kina ani na mecze ukochanej drużyny; nie będę opowiadać dowcipów, nie będę czytać kryminałów, nie będę tańczyć, malować paznokci. Nie będę... Nie będę... Nie będę...

Będę: więcej się modlić, chodzić na Mszę św., Drogę Krzyżową (może nawet pójdę na tę ekstremalną) i Gorzkie żale; będę codziennie czytać Pismo Święte i pobożne lektury; będę pościć o chlebie i wodzie w wybrane dni tygodnia; będę poważny, skupiony w sobie, zamyślony. Będę... Będę... Będę...

Jeśli...

Idealny przepis na dobre przeżycie Wielkiego Postu? Niekoniecznie. Dlaczego? Bo to wszystko okaże się funta kłaków warte, jeśli: nadal będę żyć w nieprzyjaźni z sąsiadem; dalej „kisić” w sercu wieloletni żal do rodzeństwa o nierówny podział majątku po rodzicach; jeśli będę nieczułym mężem, kłótliwą żoną, ojcem jak zwykle tak zapracowanym, że niemającym pięciu minut na zabawę z dziećmi, matką uciekającą od poważnej rozmowy z dorastającą córką, bratem traktującym młodszą siostrę jak istotę niższego gatunku; jeśli będę „trudnym” kolegą w pracy, bezlitosnym przełożonym stosującym mobbing, leniwym podwładnym, który kombinuje, jak się nie napracować, a dobrze zarobić, kierowcą nagminnie przekraczającym przepisy ruchu drogowego, nieżyczliwym nauczycielem, studentem przypominającym sobie o swoich obowiązkach na tydzień przed sesją, uczniem wiecznie nieprzygotowanym do lekcji, urzędasem, który traktuje petentów z góry, „smutasem” bez ikry, wigoru, chęci do życia... Jeśli... Jeśli... Jeśli....

Co zrobić (a czego nie), aby za 40 dni się nie okazało, że pozostawiam za plecami kolejny zmarnowany Wielki Post?

Znaleźć czas dla Boga

Po pierwsze – muszę się zatrzymać, zwolnić szalone tempo życia, znaleźć czas na skonfrontowanie się z prostymi, fundamentalnymi pytaniami: kim jest dla mnie Pan Bóg? Jaki Jego obraz noszę w sercu? Surowego Sędziego, który czyha na każdy mój błąd? Wielkiego Nieobecnego, który przygląda się obojętnie z oddali, jak borykam się ze swoim losem? Jeśli właśnie tak Go postrzegam, jeśli mam do Niego dystans, jeśli Mu nie dowierzam, to daleko mi do miana chrześcijanina!

Modlitwa – rozmowa dwóch osób

A zatem – potrzebuję modlitwy, podczas której odkryję prawdziwego Boga, czyli Ojca: zatroskanego o mój los na każdym wirażu mego życia, kochającego mnie bezwarunkowo, również wtedy, kiedy po uszy tkwię w bagnie grzechów, zawsze gotowego mi przebaczyć, który niezmiennie czeka, aż przyjdę do Niego, tak szalonego z miłości do mnie, że oddał za mnie życie.

Potrzebuję modlitwy, która będzie nie wyliczanką moich żądań, życzeń, skarg i zażaleń, lecz wsłuchiwaniem się w to, co On ma mi do powiedzenia, poszukiwaniem Jego woli, uzgadnianiem z Nim swoich planów i pomysłów na życie.

Potrzebuję modlitwy, która będzie nie bezmyślnym recytowaniem formułek, lecz spotkaniem z Bogiem żywym, z Bogiem-Osobą. Potrzebuję modlitwy, która bardziej niż mówieniem będzie słuchaniem tego, co Bóg ma mi do powiedzenia.

Od niewolnika do syna

Owocem takiej modlitwy będzie nowa jakość naszej wzajemnej, Bosko-ludzkiej relacji: przestanę zachowywać się jak niewolnik, który kombinuje bez przerwy, jak oszukać swego pana, a przyjmę postawę syna: zacznę unikać grzechu i czynić dobro z miłości do Niego, a nie ze strachu; z pragnienia pozostawania blisko Niego, a nie z obawy przed karą, gdy zostanę „przyłapany”. Nie będę się bał Boga, lecz Go kochał. Pójdę na Mszę św., Drogę Krzyżową czy Gorzkie żale nie dlatego, że muszę, lecz dlatego, że CHCĘ, bo tam Go spotkam.

Post – zrobić miejsce dla Boga

Potrzebuję postu. Postu, który nie będzie polegał na zdobywaniu sprawności według własnego widzimisię. Postu, u progu którego przestanę jak co roku powtarzać: „Panie Boże, teraz Ty się odsuń, nic nie rób, a ja zakaszę rękawy i zabiorę się do pracy nad sobą. Zobaczysz, jak się zmienię!”, po czym zacznę z kopyta realizować wielki projekt duchowej przemiany, skrojony na moją modłę, z góry skazany na porażkę, gdyż nieliczący się z tym, czego oczekuje ode mnie Bóg. W tym roku postąpię inaczej: zapytam Go o zdanie. Uznam, że tylko On może mi pokazać, co mnie od Niego oddziela, co w moim życiu jest lub bywa ważniejsze od Niego, co zamiast Niego jest w moim życiu bożkiem. I wreszcie uwierzę, że tylko On może mi dać siłę do podźwignięcia się z moich zniewoleń.

Dopiero teraz – z oczyszczonymi motywacjami – mogę powrócić do listy wyrzeczeń przedstawionych na początku niniejszych rozważań. Być może od Boga oddziela mnie łakomstwo i faktycznie „przykrócenie” sobie uciech stołu będzie dobrym pomysłem. Jeszcze częściej będą to media z całym ich zgiełkiem i promowaniem pogańskiego stylu życia – i wtedy ograniczenie czasu spędzonego przy komputerze lub przed telewizorem okaże się „strzałem w dziesiątkę”. Dzisiaj prawdziwą plagą jest uzależnienie od internetu. Może najwyższa pora, aby do wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych dodać wielkopostną wstrzemięźliwość od www? Może trzeba się wreszcie zerwać ze smyczy smartfona – Facebooka, Messengera, YouTube’a? Ograniczyć ilość „wirtualu” na rzecz „realu”? A alkohol? Może nie wyobrażam już sobie dnia bez lampki wina lub butelki piwa, a jeśli mi tego zabraknie, to czuję się niespokojny, nerwowy. Może boję się odmówić, kiedy ktoś częstuje mnie alkoholem, balansując na granicy przymuszania. Jeśli tak, to znaczy, że nad moją głową bije alarmowy dzwon, wzywający do abstynencji. A co dopiero mówić o skłonności do plotkowania, o skwapliwości, z jaką wytykam innym ich prawdziwe lub wyimaginowane wady, o braku odwagi w mówieniu prawdy, o obmawianiu, oczernianiu. Grzechy języka – idealny materiał na wielkopostne postanowienie, że skoro mam dwoje uszu i jedne usta, to będę dwa razy więcej słuchał niż mówił. A gdy już będę mówił, to przede wszystkim dobrze, konstruktywnie, w zgodzie z prawdą.

Jałmużna – nie tylko pieniądze

Po uporządkowaniu obrazu Boga i relacji z Nim czas na korektę w relacjach z drugim człowiekiem. Nie z jakimś abstrakcyjnym bliźnim, nie z całą ludzkością in gremio, tylko konkretnie: z żoną, mężem, dziećmi, teściami, rodzeństwem; z koleżanką z biura, z kolegą z klasy, z tym wstrętnym Maćkiem, z tą wredną Kaśką, z tą klepiącą biedę rodziną z piątego piętra, z tą samotną wdową, moją sąsiadką. Dziś wielkopostna jałmużna to nie tylko pieniądze, lecz również (a wręcz przede wszystkim) dar czasu. Samotność w sieci zbiera straszliwe żniwo – choć smartfon pęka od setek kontaktów, to brakuje przyjaciół. Osób gotowych poważnie, od serca porozmawiać, a przede wszystkim słuchać.

A zatem celnym postanowieniem może się okazać gotowość do cierpliwego słuchania tego, czym chciałby się ze mną podzielić drugi człowiek.

Może postanowię, że w tegorocznym Wielkim Poście codziennie znajdę czas na pozbawioną rutyny rozmowę z żoną, na zainwestowanie w naszą przykurzoną nieco relację, na randkę raz w miesiącu, jak za dawnych, dobrych lat? A może przestanę żałować dzieciom czasu i uwagi, o które – zazwyczaj bezskutecznie – wręcz żebrzą?

Wracając do pieniędzy (jak wiadomo – stosunek do nich bardzo dużo mówi o naszej kondycji duchowej), to Wielki Post gromko wzywa do poszerzenia hojności serca i przewietrzenia portfela. Odmawianie sobie drobnych przyjemności ma sens wtedy, gdy nie stanowi sztuki dla sztuki, lecz generuje oszczędności, które następnie można przeznaczyć na rzecz potrzebujących.

Nawróć się!

Powyższe propozycje wielkopostnych praktyk to tylko skromna próbka z szerokiej gamy możliwości. Czytelnicy z łatwością „zaordynują” sobie inne środki, skrojone na miarę własnych potrzeb i – przede wszystkim – na miarę rozeznania, czego Bóg oczekuje od nich „tu i teraz”. Konsekwentnie, z wiarą podjęte, w dłuższej perspektywie mogą zaowocować trwałą przemianą życia, czyli nawróceniem, zaś w krótszej – nieporównanie głębszym niż do tej pory przeżyciem Triduum Paschalnego, tych najważniejszych dni w liturgicznym kalendarzu chrześcijanina.

CZYTAJ DALEJ

Biblia Ojczyzną młodych

2020-02-27 20:08

[ TEMATY ]

Częstochowa

Biblia

konkurs biblijny

Ewangelia św. Jana

ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

Laureaci z abp. Wacławem Depo i swoimi katechetami.

Z pytaniami dotyczącymi Ewangelii św. Jana zmagało się 60 uczniów z archidiecezji częstochowskiej, katowickiej, diecezji sosnowieckiej, bielsko-żywieckiej i gliwickiej w finale 25. Wojewódzkiego Konkursu Wiedzy Biblijnej dla uczniów klas VI-VIII szkół podstawowych, który odbył się 27 lutego odbył się w Częstochowie.

Hasłem konkursu były słowa: „Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie” (J 6, 35).

W tym roku laureatami konkursu zostali: 1 miejsce – Angelika Hołubek z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 5 Katowicach (archidiecezja katowicka), II miejsce – Łucja Szarzec z Publicznej Szkoły Podstawowej SPSK im. św. Jana Pawła II w Bieżeniu (archidiecezja częstochowska) i III miejsce – Jakub Malcherek z Miejskiej Szkoły Podstawowej nr 1 w Knurowie (archidiecezji katowicka).

Z finalistami spotkał się w auli Wyższego Instytutu Teologicznego abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. – Każde wasze zmaganie z Pismem Świętym było wspomagane światłem Ducha Świętego. Nie chodzi tylko o mądrość ludzką, czy zdobytą wiedzą. Najważniejsze jest spotkanie Boga z człowiekiem – powiedział abp Depo.

– Uczestnictwo w konkursie biblijnym jest dla mnie nowym doświadczeniem. Było to dla mnie duże wyzwanie, które jednak dało mi dużo wiedzy. Również Pan Bóg bardzo mi dużo w życiu pomógł i warto jest mieć z Nim głębokie relacje – podkreśliła w rozmowie z „Niedzielą” Nadia Guzik ze szkoły Sióstr Urszulanek Unii Rzymskiej w Rybniku.

ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

Natomiast zwyciężczyni konkursu Angelika Hołubek dodała: „Przygotowując się do konkursu słuchałam Ewangelii, robiłam notatki. Wiem, że warto jest wierzyć w Boga i chodzić do kościoła. Bóg bardzo dużo nam daje w życiu”.

Abp Depo powiedział „Niedzieli”, że „Biblia jest miejscem spotkań z Bogiem”. – Dobrze byłoby, aby każdy kto pochyla się nad Biblią odczytywał to jako formę łaski spotkania z Bogiem Żywym – podkreślił arcybiskup.

– Moje szczególne doświadczenie z Biblią było przy Grobie Pańskim w Jerozolimie. To było takie doświadczenie zmartwychwstania i spotkania z Jezusem. Wychodząc z tamtego miejsca, po odczytaniu słów Ewangelii o spotkaniu Marii Magdaleny ze zmartwychwstałym Chrystusem, zrozumiałem, że mam Go głosić jako Życie i Zmartwychwstanie – dodał abp Depo.

Finał konkursu odbył się pod patronatem honorowym abp Wacława Depo. Organizatorem finału był Referat Katechetyczny Kurii Metropolitalnej w Częstochowie.

25. Wojewódzki Konkurs Wiedzy Biblijnej zorganizowany został przy współpracy Wydziałów i Referatów Katechetycznych archidiecezji częstochowskiej, katowickiej, diecezji sosnowieckiej, bielsko-żywieckiej i gliwickiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję