Reklama

Abp Ryś do katechetów: chrześcijaństwo musicie pokazywać najpierw sobą

2019-09-07 08:20

xpk / Łódź (KAI)

Piotr Drzewiecki
Abp Grzegorz Ryś

- Czy macie ochotę zacząć od nowa skoro – ku radości wszystkich – skończyły się wakacje? Czy ten nowy rok, który już nastaje, wzywa was do nowości w zaangażowaniu? Mam nadzieję, że tak! – mówił do katechetów abp Grzegorz Ryś. - Nie przekonacie młodych, jeśli nie pokażecie im tego sobą. Trzeba tę lekcję najpierw samemu przerobić! - wskazał metropolita łódzki.

Ponad stu katechetów z regionu piotrkowskiego uczestniczyło w spotkaniu na rozpoczęcie roku katechetycznego, które odbyło się w kościele rektoralnym Panien Dominikanek p.w. Matki Bożej Śnieżnej w Piotrkowie Trybunalskim. Spotkanie rozpoczęła Msza św., której przewodniczył abp Grzegorz Ryś, który podczas liturgii skierował do katechetów swoje słowo pasterskie.

Metropolita łódzki zwracając się do katechetów zauważył, że "w spotkaniu z Panem trzeba iść na całość". - Mam nadzieję, że uczycie swoich uczniów, że chrześcijaństwo to nie jest supersam – teraz trzeba powiedzieć Biedronka czy Tesco. To nie jest tak, że możesz coś wziąć z dwóch półek, a reszta jest nie ważna, i że możesz w tym przebierać. W ten sposób się nie da! Chrześcijaństwo trzeba przyjąć w całości! Nie przekonacie młodych, jeśli nie pokażecie im tego sobą. Trzeba tę lekcję najpierw samemu przerobić! – podkreślił abp Ryś.

Reklama

- Jak chcecie wiedzieć czy katechizacja – ten wymiar Kościoła - będzie odnowiony, to patrzcie się w siebie. Każdy z nas się musi patrzeć w siebie. To jest Jezusowy sposób myślenia o odnowieniu całej rzeczywistości. Liczy się to, na ile radykalnie nowy staje się człowiek. To jest myślenie Jezusa o przemianie świata! – zaznaczył metropolita łódzki.

Tagi:
abp Grzegorz Ryś katecheci

Fachowcy od człowieka

2019-10-22 13:00

Agnieszka Raczyńska
Edycja sosnowiecka 43/2019, str. 8

„Katecheta to nie zawód, ale powołanie. Nie pracuje się jako katecheta, ale się nim jest” – to słowa papieża Franciszka. W diecezji sosnowieckiej katechetów jest blisko 700, w tym 460 świeckich i 220 duchownych. Ich obecność w szkole jest wyposażeniem jej w fachowców od całościowej wizji człowieka

Jarosław Ciszek
Katecheci diecezji sosnowieckiej u progu nowego roku szkolnego 2019/20

W naszej diecezji wszystkie stanowiska nauczycieli religii w szkołach są zabezpieczone. Jesteśmy zieloną wyspą na mapie polskich diecezji w tym względzie – zaznacza dyrektor Wydziału Katechetycznego Kurii Diecezjalnej w Sosnowcu ks. dr Michał Borda, pod którego wodzą katecheci naszej diecezji objęci są permanentną formacją. Dla nich Wydział Katechetyczny organizuje także dni skupienia, konferencje i warsztaty metodyczne, wyjazdy szkoleniowe czy rekolekcje. Tradycją jest, że w katechetycznej wspólnocie rozpoczynają i kończą każdy rok szkolny.

Dzieci są dociekliwe

A jak we współczesnych szkołach uczy się katechezy? Czy to trudne zadanie? – Mam porównanie, jak uczyło się w salkach, a jak w szkołach. Przede wszystkim mamy dostęp do nowoczesnych metod, pomocy, multimediów, o których kiedyś nawet się nie śniło. Dziś dzieci żyją w innych czasach, więc są to metody bardzo atrakcyjne dla nich. Na przestrzeni lat, a jestem katechetką od 1979 r., dzieci się zmieniły, są bardziej nastawione na to, by mieć, niż by być, a my musimy przełamywać ten konsumpcjonizm, materializm, wyzwalać w nich inne wartości. Dzieci bywają dociekliwe, nawet z 6-latkiem można dyskutować na tematy teologiczne. Z katechezą związana jestem od 40 lat, więc z wieloma różnymi sytuacjami się spotkałam na tej drodze, jednak kocham to, co robię, kontakt z młodymi ludźmi jest dla mnie niezwykle budujący – podkreśla Bogusława Seremet, katechetka w Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 2 w Jaworznie-Długoszynie.

Na nudę nie narzekamy

Z kolei Sławomir Matuszewski, nauczyciel religii w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Jaworznie-Szczakowej i Szkole Prywatnej w Sosnowcu, uważa, że zdecydowana większość dzieci zachowuje się na lekcjach religii podobnie jak na innych lekcjach, ale oczywiście zdarzają się i tacy uczniowie, którzy lekceważąco traktują ten przedmiot. – To bolączka, z którą trzeba sobie radzić. W latach 90. ub. wieku wprowadzono katechezę do szkół i było to bardzo dobre przedsięwzięcie, gdyż możemy dotrzeć do o wiele liczniejszej grupy dzieci i młodzieży. Rozwój pomocy dydaktycznych i metodyki, jaki dzięki temu nastąpił, jest ogromnym plusem. Z katechezy w szkole płynie wiele dobra. Dzieci interesują się różnymi tematami, które zgłębiamy na lekcjach religii. Szczególnie interesują je dowody na istnienie Boga czy stworzenie świata, a także historia Kościoła czy to, co Kościół myśli na temat np. kosmitów. Wtedy wywiązują się burzliwe dyskusje. Bez echa nie przechodzą też aktualne sprawy z udziałem polskich księży. Katecheza stwarza możliwości do poszerzania horyzontów i rozmowy, czasem także do ostrych dyskusji. Na pewno na katechezie na nudę nie można narzekać – zaznacza katecheta z 22-letnim stażem.

I choć rok szkolny 2019/20 już rozkręcił się na dobre, warto powrócić do słów ks. prof. dr. hab. Mariana Zająca z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, które wypowiedział do katechetów naszej diecezji podczas inauguracji nowego roku szkolnego: – Katecheta na nasze czasy to człowiek, który wierzy, ale nie rezygnuje z myślenia. Kocha wszystkich, ale nie schlebia łotrom. Jest na wszystko otwarty, ale nie jest uległy. Żyje w ciele, ale nie według ciała i zmysłów. Nie odcina się od świata, ale nie daje się zwodzić. Cierpi czasem, ale z Chrystusem idzie naprzód. Upada czasem, ale wie, kto go może podnieść i komu zawierzył, dlatego jest mocny. Jeśli będziecie mieli takie nastawienie, każda, nawet najbardziej błaha okoliczność życia może innych i nas przybliżyć do Boga – powiedział ksiądz profesor, apelując jednocześnie do „fachowców od człowieka” o rozwijanie ewangelicznych talentów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kaja Godek ws. "Zatrzymaj aborcję": skupiamy się na działaniach w Sejmie

2019-11-13 12:39

lk / Warszawa (KAI)

Inicjatorzy akcji "Zatrzymaj aborcję", czyli obywatelskiego projektu dotyczącego likwidacji tzw. aborcji eugenicznej, zapowiedzieli, że skupią się na działaniach prowadzących do uchwalenia swojej inicjatywy w Sejmie, nie będą natomiast pracować nad antyaborcyjnym wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego z uwagi na nieskuteczność tej strategii w ostatniej kadencji parlamentu. - Nie chcemy po raz kolejny blokady w Trybunale - wyjaśnia Kaja Godek, pełnomocniczka Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Zatrzymaj aborcję".

Magdalena Kowalewska

Wczoraj rozpoczęło się posiedzenie Sejmu IX kadencji. Oznacza to, że wniosek poselski do Trybunału Konstytucyjnego złożony dwa lata temu przez 107 posłów przepadł. Wnioski poselskie podlegają bowiem dyskontynuacji, czyli mogą być rozpatrywane tylko dopóty, dopóki trwa kadencja, w której zostały złożone.

- To, że prezes TK Julia Przyłębska - główna hamulcowa wniosku - naruszyła w ten sposób podstawy ustrojowe państwa (prawo posłów do uzyskania od TK orzeczenia ws. konkretnych przepisów i ich zgodności z ustawą zasadniczą) - pisałam już nie raz" - napisała na swoim profilu na Facebooku Kaja Godek.

Jej zdaniem, Julia Przyłębska powinna ponieść z tego powodu konsekwencje i nigdy więcej nie pełnić już żadnych funkcji państwowych. Ponadto, zdaniem Godek, "sensowny wydaje się także postulat likwidacji samego Trybunału Konstytucyjnego - instytucji niedziałającej, skompromitowanej, zależnej od bieżącej polityki i ubezwłasnowolnionej". - Marnowanie pieniędzy podatnika, a niewykonywanie obowiązków - to nie są powody, dla których powołano TK - stwierdziła Kaja Godek.

"Ale jeszcze ważniejsze są losy dzieci poczętych z wadami - tych nienarodzonych, którym grozi zabicie za wadliwy gen i tych już narodzonych, które obecna ustawa piętnuje i stawia w pozycji obywateli drugiej kategorii" - uważa pełnomoniczka inicjatywy "Zatrzymaj aborcję".

W jej opinii, obecnie należy przede wszystkim odrobić lekcję z tego, co działo się w sprawie aborcji. - Z pewnością wiemy już, że zgoda kierownictwa PiS na złożenie wniosku do TK nie była manewrem obliczonym na spokojne i pozbawione politycznych napięć wprowadzenie ochrony życia. Między bajki można włożyć deklaracje sędzi Przyłębskiej z listopada 2017 o tym, że rozpatrzenie wniosku jest "kwestią miesięcy". Posłom PiSu nakazano mówić, że aborcja ma poczekać, bo orzeczenie wyda Trybunał i tak też mówili ci wszyscy, którzy chcieli uspokoić sytuację wokół tematu eugeniki - opisuje Kaja Godek.

"Tymczasem sytuacja wcale się nie uspokajała, trzy legalne morderstwa dziennie to nie jest spokój społeczny, nawet jeśli na ulice nie wylegają manifestacje. Prolajferzy podnosili zatem nieustannie potrzebę uszczelnienia ochrony życia. A Trybunał - choć stale ponaglany - milczał. Milczała też sejmowa komisja, a potem podkomisja, bo przecież kazano im czekać na Trybunał. I tak błędne koło się zamykało" - przypomniała Godek.

Jej zdaniem, "jest jasne, że zgoda na złożenie wniosku do TK została wydana przez Jarosława Kaczyńskiego wyłącznie po to, aby ochronę życia odwlec 'na święte nigdy'".

- Blokada okazała się niezwykle skuteczna. Do posłów wyznaczonych do rozpatrzenia projektu ustawy łatwo wyborcom dotrzeć i naciskać, do sędziów Trybunału znacznie trudniej. Co wytrwalsi, dzwoniąc lub pisząc na Aleję Szucha rozbiją się o sekretariat, a samych sędziów trudne rozmowy ominą. Poza tym sędziowie nie zależą od wyborców, więc żadna to dla nich presja, że ktoś dzwoni - zauważyła Godek.

Działaczka pro-life uważa, że obecnie składanie kolejny raz wniosku poselskiego do Trybunału będzie oznaczało kolejną blokadę ochrony życia na całą kadencję. - Szaleństwem jest bowiem robić to samo, a oczekiwać innych rezultatów - stwierdziła.

- Jarosław Kaczyński, który wartości katolickie wyciąga na sztandary już tylko w sferze retoryki, bo działań w tym obszarze nie podejmuje, właśnie opracował i przećwiczył doskonałą metodę sekowania prawnej ochrony nienarodzonych dzieci. Metoda ta gwarantuje prezesowi PiS nie tylko utrzymanie eugeniki w polskim prawie, ale i wizerunkowe zwycięstwo pod hasłem "my złożyliśmy wniosek do TK, my jesteśmy za życiem" - napisała Godek.

Dlatego - jej zdaniem - prezes PiS bardzo liczy na ponowny ruch posłów w sprawie Trybunału. - Znów będzie mógł mamić Episkopat, pacyfikować posłów mówiąc, że mają czekać na orzeczenie, a wyborcom przekazywać, że droga przez Trybunał jest lepsza, bo ustawy można zmieniać, a orzeczeń TK nie i to dlatego PiS "czeka" na TK - uważa działaczka pro-life.

Dodała, że gdy poseł Bartłomiej Wróblewski w 2017 r. składał poselski wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności tzw. przesłanki eugenicznej, była umiarkowaną entuzjastką tego rozwiązania. - Czas pokazał, że nawet to pozornie dobre posunięcie zostało przez PiS wykorzystane do złego celu - napisała Kaja Godek.

"Dlatego ze strony inicjatorów ustawy "Zatrzymaj aborcję" chcę z całą mocą podkreślić: żadnych nowych wniosków do TK! Dziś działania wszystkich posłów antyaborcjonistów powinny być nakierowane na wyjęcie z Komisji Polityki Społecznej i Rodziny ustawy "Zatrzymaj aborcję" i skierowanie jej do kolejnego czytania, a następnie do Senatu i podpisu Prezydenta" - podkreśliła.

"Nie chcemy po raz kolejny blokady ustawy przez składanie w Trybunale wniosku. A na dziś sytuacja z Trybunałem jest taka, jak była - i jeśli chodzi o jego umocowanie, i konstrukcję, i skład personalny" - uważa Godek.

Godek nie chce też, aby ktokolwiek składał nową ustawę o ochronie życia do Sejmu. - Kierownictwo rządzącej partii z radością zleciłoby w takim wypadku wyjęcie obu ustaw do czytania, zrobiło zamieszanie i podzieliło w ten sposób głosy pro-life w Sejmie. Ten manewr ćwiczyli już przy ustawie o in vitro i przy innych okazjach - stwierdziła działaczka pro-life.

Zaapelowała też, aby wszyscy, którzy "są dziś w parlamencie i mienią się obrońcami życia", zjednoczyli się w tej najważniejszej dla naszej Ojczyzny sprawie. - Panie i Panowie Posłowie, życie niepełnosprawnych dzieci jest w Waszych rękach. Nie uciekniecie od tej odpowiedzialności. Zostawcie za drzwiami podziały, frakcje i osobiste ambicje, działajcie mądrze. Uchwalcie projekt podpisany przez milion Polaków - podsumowała Kaja Godek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: papież mianował nowego arcybiskupa Bordeaux

2019-11-14 12:55

st (KAI) / Watykan

Ojciec Święty mianował arcybiskupem-metropolitą Bordeaux (Francja) dotychczasowego biskupa Nantes, Jean-Paul Jamesa- poinformowało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej. Zastąpi on na tym stanowisku kard. Jean-Pierre Ricarda, który 1 października br. przeszedł na emeryturę.

rennes.catholique.fr
Jean-Paul James

Jean-Paul James urodził się 14 lipca 1952 r. w głównym ośrodku Bretanii - Rennes. Po nauce w szkole katolickiej w swym mieście rodzinnym rozpoczął studia w Krajowym Instytucie Statystyki i Nauk Ekonomicznych w Paryżu, a następnie wstąpił do wyższego seminarium duchownego św. Iwona w Rennes, gdzie w 1984 uzyskał bakalaureat. Studia teologiczne i prawnicze kontynuował w Rzymie, uzyskując na Uniwersytecie Gregoriańskim doktorat z prawa kanonicznego i z teologii moralnej.

22 września 1985 przyjął święcenia kapłańskie i został inkardynowany do archidiecezji Rennes. Był tam proboszczem w kilku parafiach, a w 1990 został profesorem teologii moralnej w swym dawnym seminarium. Od 1999 do 2003 rektorem tej placówki. Od 1990 był również kapelanem regionalnego oddziału Wspólnot Arche (Arka) w Bruz - założonego przez Jeana Vaniera ruchu kościelnego skupiającego we wspólnych domach niepełnosprawnych i ich opiekunów.

9 stycznia 2003 roku św. Jan Paweł II mianował go biskupem Beauvais. Sześć lat później 8 lipca 2009 Benedykt XVI mianował go biskupem Nantes.

W łonie Konferencji Episkopatu Francji jest członkiem Rady ds. Relacji Międzyreligijnych i Nowych Nurtów Religijnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem