Reklama

Aktualności

Papież do duchowieństwa: wielbiąc Boga, odkrywamy swoją przynależność i tożsamość

W uwielbieniu Boga odkrywamy swoją przynależność i swoją najpiękniejszą tożsamość, uwielbienie uwalnia bowiem ucznia z obsesji „trzeba by było” i przywraca mu na nowo zamiłowanie do misji oraz zamiłowanie do przebywania ze swoim ludem. Przypomniał o tym Franciszek w przemówieniu do kapłanów, osób konsekrowanych i seminarzystów w Kolegium św. Michała (Collège Saint Michel) w Antananarywie. Był to ostatni punkt jego pobytu na Madagaskarze.

[ TEMATY ]

Franciszek

Madagaskar

Vatican Media

Papież nawiązał do zapisanych w Ewangelii Łukaszowej słów Pana Jezusa, który wielbił swego Ojca za to, że ukrył „te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi a objawił je prostaczkom”. Radość tę potwierdzają świadectwa, złożone na początku tego spotkania przez niektórych uczestników – powiedział mówca. Dodał, że nawet te wypowiedzi, które mówią o trudnościach i kłopotach, też są cenne, ukazują bowiem „żywy, dynamiczny i zaangażowany Kościół, który stara się być codziennie obecnością Pana”.

Zachęca to do wdzięcznej pamięci o tych, którzy nie bali się i postawili na Jezusa Chrystusa i Jego królestwo, a dziś mają udział w Jego dziedzictwie – mówił dalej Franciszek. Podkreślił znaczenie korzeni w posłudze duchownej i konsekrowanej. Wyjaśnił, że chodzi o zakony i zgromadzenia, o biskupów, kapłanów i osoby konsekrowane, ale też o wielu świeckich, „którzy w trudnych czasach prześladowań, gdy wielu misjonarzy i ludzi konsekrowanych musiało wyjechać, podtrzymywali płomień wiary na tych ziemiach”. Dodał, że zachęca to nas również do „przypomnienia sobie naszego chrztu jako pierwszego i największego sakramentu, przez który zostaliśmy naznaczeni pieczęcią dzieci Bożych”.

Ojciec Święty zwrócił następnie uwagę, że przytoczone powyżej zdanie z Ewangelii jest częścią tzw. modlitwy uwielbienia wypowiedzianej przez Pana, gdy powitał 72 uczniów powracających z misji. „Podobnie jak wy, podjęli oni wyzwanie bycia Kościołem «wychodzącym» i wrócili z pełnymi torbami, aby podzielić się wszystkim, co widzieli i usłyszeli. Odważyliście się wyjść i przyjęliście wyzwanie, aby nieść światło Ewangelii do różnych zakątków tej wyspy” – podkreślił mówca.

Reklama

Wspomniał też o trudnych warunkach, w jakich żyje i pracuje wielu duchownych i sióstr, gdy brakuje nieraz podstawowych usług (wody, elektryczności, dróg, środków komunikacji) lub zasobów ekonomicznych, by rozwijać posługę duszpasterską. Ale mimo to „postanowiliście pozostać i być u boku swojego ludu, ze swoim ludem i za to bardzo wam dziękuję, za wasze świadectwo i chęć pozostania tutaj, a nie czynienia z powołania «przejścia do lepszego życia»” – oświadczył Franciszek. Podziękował im za to pozostanie na miejscu i trwanie z ludem. Przypomniał, że osoba konsekrowana to taka, która nauczyła się i chce trwać w sercu swego Pana i w sercu Jego ludu.

Papież wspomniał następnie, że Jezus, powitawszy i wysłuchawszy uczniów powracających z radością, przede wszystkim pochwalił i pobłogosławił swego Ojca i to jest podstawowy wymiar „naszego powołania”. Jesteśmy ludźmi uwielbienia – zauważył mówca. Podkreślił, że osoba konsekrowana jest zdolna do rozpoznawania i wskazywania obecności Boga tam, gdzie jest. Co więcej, chce żyć w Jego obecności, którą nauczyła się rozkoszować, kosztować i dzielić z innymi.

To właśnie w uwielbieniu odkrywamy swoją przynależność i swoją najpiękniejszą tożsamość, ponieważ uwalnia ono ucznia z obsesji „trzeba by było” i przywraca mu na nowo zamiłowanie do misji i do przebywania ze swoim ludem; pomaga mu uściślić „kryteria”, za których pomocą ocenia się siebie samego, innych i wszelką działalność misyjną, aby uniknąć sytuacji, gdy czasami ma ona niewiele posmaku ewangelicznego – stwierdził papież.

Reklama

Przestrzegł przed pokusą długich rozmów o „sukcesach” lub „porażkach”, „użyteczności” naszych działań lub „wpływach”, jakie możemy mieć. Dyskusje takie często prowadzą do marzeń o ekspansjonistycznych, drobiazgowych i dobrze nakreślonych, planach apostolskich, typowych jednak dla generałów pokonanych wojsk i w ostateczności przekreślają historię waszą i waszego ludu. A jest ona pełna chwały jako historia ofiar, nadziei, codziennej walki, życia spędzonego na służbie, wytrwałości w żmudnej pracy – podkreślił Ojciec Święty.

Zwrócił uwagę, że wysławianie Boga uczy wrażliwości, żeby „nie stracić orientacji” i nie uczynić ze środków celów, z rzeczy zbędnych tego, co ważne; uwielbienie Pana pozwala nabywać wolność uczenia się rozpoczynania procesów zamiast dążenia do zajmowania przestrzeni; bezinteresownego promowania tego wszystkiego, co sprawia, że lud Boży rośnie, dojrzewa i wydaje owoce, zamiast chwalić się pewnym duszpasterskim „zyskiem” łatwym, szybkim, ale ulotnym.

Siedemdziesięciu dwóch uczniów miało świadomość, że powodzenie misji zależało od jej wypełniania „w imię Pana Jezusa”, a nie ze względu na ich cnoty, nazwiska czy tytuły. Ich radość zrodziła się z pewności czynienia wszystkiego w imię Pana, z przeżywania Jego projektu, uczestniczenia w Jego życiu, które umiłowali tak bardzo, że doprowadziło ich ono także do dzielenia go z innymi – przypomniał papież

Podkreślił, że tylko w Imię Jezusa można pokonać szatana i wezwał do dalszego toczenie tej walki, ale zawsze w modlitwie i wielbiąc Boga. To On udaremnia wpływ ducha zła, który często napełnia nas „przesadnym zatroskaniem o osobiste przestrzenie autonomii i odprężenia, prowadzącym do przeżywania własnych zadań jako czystego dodatku do życia, tak jakby nie stanowiły one części własnej tożsamości” – wskazał mówca.

Przestrzegł przed uleganiem pewnym momentom religijnym, przynoszącym doraźną ulgę, ale nie prowadzącym do spotkania z innymi, do zaangażowania w świecie, do pasji ewangelizowania. W takim wypadku zamiast być ludźmi uwielbienia, można stawać się „profesjonalistami od sacrum” – ostrzegł kaznodzieja. Wezwał do pokonania ducha zła na jego własnym terenie, odpowiadając na jego pokusy materialne poczuciem odpowiedzialności i ewangelicznym ubóstwem.

„Nie pozwólmy ukraść sobie radości misyjnej!” – powiedział papież. Szczęśliwy jest Kościół ubogi i dla ubogich, ponieważ żyje przesycony wonią swego Pana, żyje radośnie, głosząc Dobrą Nowinę zepchniętym na margines mieszkańcom ziemi, tym, których Bóg szczególnie umiłował – oświadczył na zakończenie Ojciec Święty. I tradycyjnie poprosił swych słuchaczy, aby pamiętali modlić się za niego.


Publikujemy tekst papieskiego przemówienia.

Drodzy bracia i siostry,

Dziękuję wam za serdeczne powitanie. Chciałbym skierować moje pierwsze słowa szczególnie do wszystkich kapłanów i osób konsekrowanych, którzy nie mogli odbyć podróży z powodu problemów zdrowotnych, ciężaru lat lub jakichś niedogodności.

Kończąc moją wizytę tutaj na Madagaskarze, widząc waszą radość, ale także myśląc na nowo o wszystkim, co przeżyłem w tym tak krótkim czasie na waszej Wyspie, wypływają z mego serca następujące słowa Jezusa zapisane w Ewangelii św. Łukasza, gdy rozradowany powiedział: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom” (10, 21). Radość tę potwierdzają wasze świadectwa, ponieważ nawet to, co ukazujecie jako problemy, jest oznaką żywego, dynamicznego Kościoła, który stara się być każdego dnia obecnością Pana. Jest to zachętą do wdzięcznej pamięci o tych, którzy nie bali się i postawili na Jezusa Chrystusa i Jego królestwo, a dziś macie udział w ich dziedzictwie. Myślę o zgromadzeniu misjonarzy, jezuitach, Siostrach św. Józefa z Cluny, Braciach Szkół Chrześcijańskich, saletynach i wszystkich innych pionierach, biskupach, kapłanach i osobach konsekrowanych. Ale myślę też o wielu świeckich, którzy w trudnych czasach prześladowań, kiedy wielu misjonarzy i ludzi konsekrowanych musiało wyjechać, byli tymi, którzy podtrzymywali płomień wiary na tych ziemiach. Zachęca to nas do przypomnienia sobie naszego chrztu, jako pierwszego i największego sakramentu, przez który zostaliśmy naznaczeni pieczęcią dzieci Bożych. Cała reszta jest wyrazem i przejawem tej pierwotnej miłości, do której odnowienia jesteśmy zawsze wezwani.

Cytowane przez mnie zdanie Ewangelii należy do modlitwy uwielbienia wzniesionej przez Pana, gdy powitał siedemdziesięciu dwóch uczniów powracających z misji. Podobnie jak wy, podjęli oni wyzwanie bycia Kościołem „wychodzącym” i wrócili z pełnymi torbami, aby podzielić się wszystkim, co widzieli i usłyszeli. Odważyliście się wyjść i przyjęliście wyzwanie, aby nieść światło Ewangelii do różnych zakątków tej wyspy.

Wiem, że wielu z was żyje w trudnych warunkach, gdzie brakuje podstawowych usług (wody, elektryczności, dróg, środków komunikacji) lub zasobów ekonomicznych, by rozwijać życie i działalność duszpasterską. Wielu z was odczuwa na ramionach, nie mówiąc już o waszym zdrowiu, ciężar trudów apostolskich. Ale postanowiliście pozostać i być u boku swojego ludu, ze swoim ludem. Dziękuję wam za to. Bardzo dziękuję za wasze świadectwo i chęć pozostania tutaj, a nie czynienia z powołania „przejścia do lepszego życia”! I pozostania tutaj ze świadomością, jak to powiedziała Siostra, „pomimo naszych nędz i słabości, angażujemy się całymi sobą we wspaniałą misję ewangelizacji”. Osoba konsekrowana (w szerokim znaczeniu tego słowa) jest kobietą, mężczyzną, którzy nauczyli się i chcą trwać w sercu swego Pana i w sercu Jego ludu.

Pierwszą rzeczą, jaką czyni Jezus witając i słuchając uczniów powracających z radością, jest chwalenie i błogosławienie swego Ojca, i to nam wskazuje aspekt fundamentalny naszego powołania. Jesteśmy mężczyznami i kobietami uwielbienia. Osoba konsekrowana jest zdolna do rozpoznawania i wskazywania obecności Boga tam, gdzie jest. Co więcej, chce żyć w Jego obecności, której nauczyła się rozkoszować, zasmakować i dzielić z innymi.

W uwielbieniu odkrywamy naszą przynależność i naszą najpiękniejszą tożsamość, ponieważ uwielbienie uwalnia ucznia z obsesji „trzeba by było” i przywraca mu na nowo zamiłowanie do misji, a także zamiłowanie do przebywania ze swoim ludem; pomaga mu doprecyzować „kryteria”, za pomocą których ocenia siebie samego, ocenia innych i wszelką działalność misyjną, aby uniknąć sytuacji, gdy czasami ma ona niewiele posmaku ewangelicznego.

Często możemy ulec pokusie spędzania wielu godzin na rozmowach o „sukcesach” lub „porażkach”, „użyteczności” naszych działań lub „wpływie”, jaki możemy mieć. Dyskusje te w końcu zajmują pierwsze miejsce i są w centrum całej naszej uwagi. To nierzadko prowadzi nas do marzeń o ekspansjonistycznych, drobiazgowych i dobrze nakreślonych, planach apostolskich... lecz typowych dla generałów pokonanych wojsk, którzy w ostateczności przekreślają naszą historię - jak również historię waszego ludu – która jest chwalebna, ponieważ jest historią ofiar, nadziei, codziennej walki, życia spędzonego na służbie, wytrwałości w żmudnej pracy (por. Adhort. apost. Evangelii gaudium, 96).

Wysławiając Boga uczymy się wrażliwości, żeby „nie stracić orientacji” i nie uczynić ze środków naszych celów, z rzeczy zbędnych tego, co ważne; nabywamy wolności uczenia się rozpoczynania procesów zamiast dążenia do zajmowania przestrzeni (por. tamże, 223); bezinteresowności promowania wszystkiego, co sprawia, że lud Boży rośnie, dojrzewa i wydaje owoce, zamiast chwalić się pewnym duszpasterskim „zyskiem” łatwym, szybkim, ale ulotnym. W pewnym sensie znaczna część naszego życia, naszej radości i naszej owocności misyjnej rozgrywa się w tym zaproszeniu Jezusa do uwielbienia. Jak to lubił podkreślać ten mądry i święty człowiek, jakim był Romano Guardini: „Kto - w swoim wnętrzu, bezustannie, gdy tylko ma na to czas autentycznie i w żywym akcie - adoruje Pana, ten jest chroniony w prawdzie. Może popełniać wiele błędów, być rozchwiany i bezradny - a jednak pewne są końcowe kierunki i porządki jego istnienia” (Wyznanie wiary, Poznań 2013, s.16).

Siedemdziesięciu dwóch uczniów miało świadomość, że powodzenie misji zależało od jej wypełniania „w imię Pana Jezusa”. To ich zadziwiało. Nie z powodu ich cnót, ich nazwisk czy tytułów... Nie nosili ze sobą ulotek propagandowych ze swoimi podobiznami; to nie ich sława ani projekt urzekły i zbawiały ludzi. Radość uczniów zrodziła się z pewności czynienia wszystkiego w imię Pana, z przeżywania Jego projektu, uczestniczenia w Jego życiu, które umiłowali tak bardzo, że doprowadziło ich ono także do dzielenia go z innymi.

Warto zauważyć, że Jezus podsumowuje działanie swoich uczniów mówiąc o zwycięstwie nad mocą Szatana, mocą, której my sami nigdy nie możemy pokonać, ale w imię Jezusa, jest to możliwe! Każdy z nas może zaświadczyć o tych bitwach... a także o pewnych porażkach. Kiedy wspominacie o niezliczonych obszarach, na których wypełniacie swoje dzieło ewangelizacji, prowadzicie tę walkę w imię Jezusa. W Jego imię pokonujecie zło, gdy uczcie wychwalać Ojca niebieskiego i kiedy z prostotą nauczacie Ewangelii i katechizmu, kiedy odwiedzacie i wspieracie chorego lub kiedy przynosicie pocieszenie pojednania. W Jego imieniu odnosicie zwycięstwo, dając pożywienie dziecku, ratując matkę przed rozpaczą, gdy jest sama wobec wszystkiego, dając pracę ojcu rodziny… Zwycięską walką jest ta, którą się prowadzi, by zwalczać niewiedzę, gdy daje się edukację. Wnoszeniem obecności Boga jest także pomoc w poszanowaniu we właściwym im ładzie i doskonałości wszystkich stworzeń, unikając ich zużycia lub wyzysku. Do oznak Jego zwycięstwa należy także zasadzenie drzewa lub pomoc w zapewnieniu rodzinie wody pitnej. Jakim znakiem zwycięstwa nad złem jest wasze staranie o przywrócenie zdrowia tysiącom osób!

Nadal prowadźcie te bitwy, ale zawsze w modlitwie i wielbieniu Boga!

Przeżywamy walkę także w nas samych. Bóg udaremnia wpływ ducha zła, ducha, który często napełnia nas „przesadnym zatroskaniem o osobiste przestrzenie autonomii i odprężenia, prowadzącym do przeżywania własnych zadań jako czystego dodatku do życia, tak jakby nie stanowiły one części własnej tożsamości. Jednocześnie życie duchowe myli się z niektórymi momentami religijnymi przynoszącymi pewną ulgę, ale nie prowadzącymi do spotkania z innymi, do zaangażowania w świecie, do pasji ewangelizowania” (Adhort. apost. Evangelii gaudium, n. 78). W ten sposób zamiast być kobietami i mężczyznami uwielbienia, możemy stać się „profesjonalistami od sacrum”. Pokonajmy ducha zła na jego własnym terenie; tam, gdzie zachęca nas do przywiązania do bezpieczeństwa ekonomicznego, do przestrzeni władzy i ludzkiej chwały, odpowiedzmy przez odpowiedzialność i ewangeliczne ubóstwo, które prowadzą nas do oddania życia za misję (por. tamże, n. 76). Nie pozwólmy ukraść sobie radości misyjnej!

Drodzy bracia i siostry, Jezus wychwala Ojca, ponieważ objawił te rzeczy „maluczkim”. Jesteśmy maluczcy, ponieważ naszą radością, naszym szczęściem jest właśnie to objawienie, jakie nam uczynił: prostaczek „widzi i słucha” tego, czego nie mogą widzieć i słyszeć ani mędrcy, ani prorocy, ani królowie: obecności Boga w cierpiących i uciśnionych, w głodnych i spragnionych sprawiedliwości, w tych, którzy są miłosierni (por. Mt 5, 3-12, Łk 6, 20-23). Szczęśliwi jesteście, szczęśliwy jest Kościół ubogi i dla ubogich, ponieważ żyje będąc przesączonym wonią swego Pana, żyje radośnie, głosząc Dobrą Nowinę zepchniętym na margines mieszkańcom ziemi, tym, których Bóg szczególnie umiłował.

Przekażcie waszym wspólnotom moją miłość i bliskość, moją modlitwę i moje błogosławieństwo. Kiedy będę wam udzielał błogosławieństwa w imię Pana, zachęcam was do pomyślenia o waszych wspólnotach, o waszych miejscach misji, aby Pan nadal błogosławił wszystkim tym ludziom, gdziekolwiek się znajdują. Obyście nadal byli znakiem Jego żywej obecności pośród nas!

I nie zapomnijcie się modlić i prosić o modlitwę za mnie!

Dziękuję!


OPIS

W uwielbieniu Boga odkrywamy swoją przynależność i swoją najpiękniejszą tożsamość, uwielbienie uwalnia bowiem ucznia z obsesji „trzeba by było” i przywraca mu na nowo zamiłowanie do misji oraz zamiłowanie do przebywania ze swoim ludem. Przypomniał o tym Franciszek w przemówieniu do kapłanów, osób konsekrowanych i seminarzystów w Kolegium św. Michała (Collège Saint Michel) w Antananarywie 8 września. Był to ostatni punkt jego pobytu na Madagaskarze.

Staramy się ze wszystkich sił być jak najbliżej owczarni, którą nam powierzono i której mamy służyć - zapewniła papieża s. Suzanne Marianne Raharisoa ze Zgromadzenia Serca Jezusowego, przewodnicząca Konferencji Wyższych przełożonych Zakonów Żeńskich.

Zakonnica zaznaczyła, że mimo ubóstwa i "naszych słabości" osoby zakonne angażują się "w wielką misję ewangelizacji, którą Chrystus i Kościół - nasza Matka - powierzył nam, próbując, na ile jest to możliwe, nakłonić nas wielkodusznie, z oddaniem, przekonaniem i radością, aby Ewangelia - jedyne źródło prawdziwej radości serca ludzkiego - była głoszona wszystkim ludziom naszych czasów. Dlatego staramy się być jak najbliżej owczarni, którą nam powierzono i której mamy służyć – dodała zakonnica. Przypomniała też o posłudze osób zakonnych w dziedzinie oświaty, służby zdrowia i w dziełach miłosierdzia.

Następnie przemówił papież, nawiązując na wstępie do zapisanych w Ewangelii Łukaszowej słów Pana Jezusa, który wielbił swego Ojca za to, że ukrył „te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi a objawił je prostaczkom”. Radość tę potwierdzają świadectwa, złożone na początku tego spotkania przez niektórych uczestników – powiedział papież. Dodał, że nawet te wypowiedzi, które mówią o trudnościach i kłopotach, też są cenne, ukazują bowiem „żywy i dynamiczny Kościół, który stara się być codziennie obecnością Pana”.

Zachęca to do wdzięcznej pamięci o tych, którzy nie bali się i postawili na Jezusa Chrystusa i Jego królestwo, a dziś mają udział w Jego dziedzictwie – mówił dalej Franciszek. Wyjaśnił, że chodzi o zakony i zgromadzenia, o biskupów, kapłanów i osoby konsekrowane, ale też o wielu świeckich, „którzy w trudnych czasach prześladowań, gdy wielu misjonarzy i ludzi konsekrowanych musiało wyjechać, podtrzymywali płomień wiary na tych ziemiach”.

Papież wspomniał też o trudnych warunkach, w jakich żyje i pracuje wielu duchownych i sióstr, gdy brakuje nieraz podstawowych wygód lub zasobów ekonomicznych, by rozwijać posługę duszpasterską. Ale mimo to „postanowiliście pozostać i być u boku swojego ludu, ze swoim ludem i za to bardzo wam dziękuję, za wasze świadectwo i chęć pozostania tutaj, a nie czynienia z powołania «przejścia do lepszego życia»” – oświadczył Franciszek.

Papież wspomniał następnie, że Jezus, powitawszy i wysłuchawszy uczniów powracających z radością, przede wszystkim pochwalił i pobłogosławił swego Ojca, i to jest podstawowy wymiar „naszego powołania”. Jesteśmy ludźmi uwielbienia – zauważył Franciszek.

Papież przestrzegł przed pokusą długich rozmów o „sukcesach” lub „porażkach”, „użyteczności” naszych działań lub „wpływie”, jaki możemy mieć. Dyskusje takie często prowadzą do marzeń o ekspansjonistycznych, drobiazgowych i dobrze nakreślonych, planach apostolskich, typowych jednak dla generałów pokonanych wojsk i w ostateczności przekreślają historię waszą i waszego ludu. A jest ona pełna chwały jako historia ofiar, nadziei, codziennej walki, życia spędzonego na służbie, wytrwałości w żmudnej pracy – podkreślił Ojciec Święty.

Zwrócił uwagę, że wysławianie Boga uczy wrażliwości, żeby „nie stracić orientacji” i nie uczynić ze środków celów, z rzeczy zbędnych tego, co ważne. Siedemdziesięciu dwóch uczniów miało świadomość, że powodzenie misji zależało od jej wypełniania „w imię Pana Jezusa”, a nie ze względu na ich cnoty, nazwiska czy tytuły – przypomniał papież.

Podkreślił, że tylko w Imię Jezusa można pokonać szatana i wezwał do dalszego toczenia tej walki, ale zawsze w modlitwie i wielbiąc Boga. To On udaremnia wpływ ducha zła, który często napełnia nas „przesadnym zatroskaniem o osobiste przestrzenie autonomii i odprężenia, prowadzącym do przeżywania własnych zadań jako czystego dodatku do życia, tak jakby nie stanowiły one części własnej tożsamości” – wskazał Franciszek.

„Nie pozwólmy ukraść sobie radości misyjnej!” – apelował papież. Szczęśliwy jest Kościół ubogi i dla ubogich, ponieważ żyje przesycony wonią swego Pana, żyje radośnie, głosząc Dobrą Nowinę zepchniętym na margines mieszkańcom ziemi, tym, których Bóg szczególnie umiłował – oświadczył na zakończenie Ojciec Święty. I tradycyjnie poprosił swych słuchaczy, aby pamiętali modlić się za niego.

Po przemówieniu Franciszka odśpiewano jedną pieśń i Modlitwę Pańską, po czym papież udzielił zebranym błogosławieństwa apostolskiego.

Przed opuszczeniem miejsca spotkania w imieniu zgromadzonych papieżowi podziękował ks. Jean Séraphin Handriniaina Rafanoezantsoa, kapłan diecezji Miarinarivo. "Mimo wymogów i wyzwań naszych czasów z Boża pomocą odczuwamy żywe pragnienie dalszego prowadzenia naszej misji z odnowioną wiernością i duchem bezinteresownej służby wszędzie, gdziekolwiek Kościół będzie potrzebował nas, zwłaszcza w naszym kraju, zawsze we wspólnocie z Kościołem powszechnym" – zapewnił ks. Jean Séraphin.

Następnie Ojciec Święty odjechał papamobilem na prywatne spotkanie z jezuitami.

2019-09-08 18:40

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kościół wotum na Madagaskarze

Niedziela Ogólnopolska 19/2020, str. 59

[ TEMATY ]

Madagaskar

O. Marek Ochlak

Kościół pw. Matki Kościoła w Misokitsy na Madagaskarze

Czterech i pół miesiąca potrzebowali mieszkańcy ubogiej osady Misokitsy na Madagaskarze, by wybudować kościół.

Ta zamieszkana przez plemiona animistyczne wioska leży w rejonie Morondava na zachodnim wybrzeżu wyspy. Spośród 700 tys. mieszkańców tego regionu skupionych w większości w małych wsiach dotkniętych nędzą, pozbawionych prądu i czystej wody, zaledwie 10% to chrześcijanie. Właśnie tam, na peryferiach świata, postanowiono wybudować szkołę i kościół jako wotum wdzięczności za zbliżające się 50-lecie istnienia archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.

Kamień węgielny

Z inicjatywą budowy kościoła i szkoły wystąpili ojcowie oblaci, którzy od lat prowadzą na Madagaskarze działalność misyjną. Sfinansowaniem budowy zajął się ks. Paweł Płaczek, dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych w szczecińskiej Kurii Metropolitalnej, który przez pół roku organizował zbiórkę środków na ten cel w zachodniopomorskich kościołach.

1 grudnia 2019 r., w pierwszą niedzielę Adwentu, dokonano aktu wmurowania kamienia węgielnego, który pochodzi z fundamentów kaplicy mariackiej bazyliki archikatedralnej św. Jakuba Apostoła w Szczecinie. Aktu tego w imieniu metropolity szczecińsko-kamieńskiego abp. Andrzeja Dzięgi dokonał ks. Paweł Płaczek. W uroczystości udział wzięli reprezentant Kapituły Katedralnej ks. prał. Roman Garbicz oraz przedstawiciele szczecińskich mediów i lokalnej społeczności wraz z misjonarzem o. Markiem Ochlakiem OMI.

Kiedy konsekracja?

15 kwietnia br. zakończono w Misokitsy budowę świątyni Matki Kościoła.

Pozostała kwestia jej wyposażenia. Obecnie malgascy stolarze kończą ławki, ołtarz i konfesjonały, a już wkrótce lokalny artysta malarz wykona na frontowej ścianie herby: archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej, abp. Andrzeja Dzięgi i bp. Marie Fabiana Raharilamboniaina OCD, ordynariusza diecezji, na terenie której znajduje się Misokitsy.

We wnętrzu, w prezbiterium będzie królował obraz Matki Bożej Częstochowskiej, zawisną też portrety świętych: Jana Pawła II i s. Faustyny. Przewidziano także miejsce na obrazy św. o. Bejzyma i św. Ottona – ewangelizatora Pomorza Zachodniego oraz, oczywiście, na stacje Drogi Krzyżowej.

Już teraz rozpoczyna się drugi etap tego misyjnego projektu – budowa szkoły wraz z jej wykończeniem i wyposażeniem.

Konsekracja kościoła połączona z otwarciem szkoły planowana była na połowę października 2020 r. Uroczystości miał przewodniczyć abp Andrzej Dzięga. Jednakże, z powodu panującej na świecie pandemii, termin ten przesunięto na przyszły rok.

Dar serca

Wyrazy wdzięczności płyną z tego odległego zakątka świata, choć łatwo można sobie wyobrazić, że to zaledwie kropelka w morzu potrzeb mieszkańców regionu. – Można jeszcze dołożyć swoją cegiełkę – zachęca ks. Płaczek – i wpłacić „misyjny dar serca” na konto złotówkowe o nr.: 18 1750 0012 0000 0000 2691 4078 (Fundacja Szczecińska, ul. Królowej Korony Polskiej 28E, 70-485 Szczecin).?

CZYTAJ DALEJ

Franciszek: starajmy się o mądrość serca, byśmy umieli rozpoznawać znaki Boże

2020-07-05 13:31

[ TEMATY ]

Franciszek

Anioł Pański

youtube.com/vaticannews

Do starania się o mądrość serca, pozwalającą rozpoznawać znaki Boga w naszym życiu i uczestniczyć w tych tajemnicach, które, będąc zakrytymi przed pysznymi zostają objawione pokornym, zachęcił Franciszek w rozważaniu przed niedzielną modlitwą „Anioł Pański”.

5 lipca spotkał się on, jak co tydzień, z wiernymi na Plac św. Piotra w Watykanie. Po odmówieniu modlitwy maryjnej udzielił wszystkim błogosławieństwa apostolskiego, a następnie pozdrowił zgromadzonych z Rzymu, Włoch i zagranicy.

Oto tekst papieskiego rozważania w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Czytany w dzisiejszą niedzielę fragment Ewangelii (por. Mt 11, 25-30) dzieli się na trzy części: najpierw Jezus wznosi hymn błogosławieństwa i dziękczynienia do Ojca, ponieważ objawił ubogim i prostaczkom tajemnice królestwa niebieskiego; następnie, ukazuje wewnętrzną i wyjątkową relację między Nim a Ojcem; i wreszcie zachęca, by pójść do Niego i naśladować Go, żeby znaleźć ukojenie.

Przede wszystkim, Jezus wychwala Ojca, ponieważ zakrył tajemnice swego królestwa, swej prawdy „przed mądrymi i roztropnymi” (w. 25). Nazywa ich tak z odrobiną ironii, ponieważ wyobrażają sobie, że są roztropni, mądrzy i dlatego mają bardzo często serce zamknięte. Prawdziwa mądrość pochodzi również z serca; to nie tylko zrozumienie idei: prawdziwa mądrość wkracza również do serca. I jeśli wiesz wiele rzeczy, ale twoje serce jest zamknięte, nie jesteś mądry. Jezus powiada, że tajemnice Jego Ojca, są objawione „prostaczkom”, to znaczy tym, którzy z ufnością otwierają się na Jego Słowo zbawienia, czują, że Go potrzebują i wszystkiego od Niego oczekują. Mają serce otwarte i ufne wobec Pana.

Następnie Jezus wyjaśnia, że wszystko otrzymał od Ojca. Nazywa Go „moim ojcem”, aby potwierdzić wyjątkowość swej relacji z Nim. Istotnie, tylko pomiędzy Synem a Ojcem istnieje całkowita wzajemność: jeden zna drugiego, jeden żyje w drugim. Ale ta wyjątkowa komunia jest jak kwiat, który kwitnie, by bezinteresownie objawić swoje piękno i dobroć. A oto zaproszenie Jezusa: „Przyjdźcie do Mnie...” (w. 28). Chce On dać to, co czerpie od Ojca. Pragnie dać nam prawdę, a prawda Jezusa jest zawsze darmo dana: jest to dar, to Duch Święty, który jest Prawdą.

Podobnie jak Ojciec ma szczególne upodobanie wobec „prostaczków”, tak i Jezus zwraca się do „utrudzonych i obciążonych”. Wręcz stawia siebie pośród nich, ponieważ jest „łagodny i pokorny sercem” (w. 29) – mówi, że takim jest. Podobnie jak w pierwszym i trzecim błogosławieństwie, mówiących o pokornych czy ubogich w duchu oraz łagodnych (por. Mt 5, 3.5); łagodność Jezusa. Tak więc Jezus, „cichy i pokorny”, nie jest wzorem dla zrezygnowanych ani też jedynie ofiarą, ale jest Człowiekiem, który żyje w tym stanie „z serca” w pełnej przejrzystości dla miłości Ojca, czyli dla Ducha Świętego. On jest wzorem „ubogich w duchu” i wszystkich innych „błogosławionych” z Ewangelii, którzy pełnią wolę Boga i dają świadectwo o Jego królestwie.

Następnie, Jezus mówi, że jeśli pójdziemy do Niego, znajdziemy odpoczynek: „ukojenie”, które Chrystus daje utrudzonym i obciążonym, to nie ulga jedynie psychologiczna czy udzielona jałmużna, ale radość ubogich, że jest im głoszona Ewangelia i są budowniczymi nowej ludzkości. To jest ukojenie: radość, radość, którą daje nam Jezus. Jest czymś wyjątkowym, to radość, jaką On sam posiada. To orędzie dla wszystkich ludzi, dla wszystkich ludzi dobrej woli, do których Jezus zwraca się także i dziś w świecie, wychwalającym tych, którzy stają się bogaci i potężni. Ileż razy mówimy: „Ach, chciałbym być taki, jak ten czy tamta, bogaty, ma tyle władzy, nic mu nie brakuje!”. Świat wywyższa bogatych i potężnych, bez względu na to, za pomocą jakich środków, a czasem znieważając osobę ludzką i jej godność. Widzimy to każdego dnia, znieważanych ubogich. I jest to przesłanie dla Kościoła, powołanego, aby żyć uczynkami miłosierdzia i głosić Ewangelię ubogim, by był cichym, pokornym. Pan chce, aby takim był Jego Kościół, czyli my.

Niech Maryja, najpokorniejsza i najwspanialsza ze stworzeń, wyjedna nam od Boga mądrość serca, abyśmy umieli rozpoznawać Jego znaki w naszym życiu i uczestniczyć w tych tajemnicach, które będąc zakrytymi przed pysznymi zostają objawione pokornym.

CZYTAJ DALEJ

Rozpoczął się festiwal „Ucho Igielne”

2020-07-05 22:54

ks. Wojciech Kania

W niedzielę 5 lipca, w bazylice katedralnej zainaugurowany został festiwal „Ucho Igielne” – II Letni Festiwal Muzyki Sakralnej w Sandomierzu i okolicach.

Wśród gości obecni byli: bp Krzysztof Nitkiewicz, burmistrz miasta Marcin Marzec, prezes Polskiego Radia Kielce Janusz Knap oraz wielu melomanów z Sandomierza i okolic.

ks. Wojciech Kania

Przybyłych gości powitał proboszcz parafii ks. prał. Zygmunt Gil oraz Magdalena Kusztal dyrektor Departamentu Kultury i Dziedzictwa Narodowego w urzędzie marszałkowskim w Kielcach, która powiedziała: „Ucho igielne”, to festiwal muzyczny organizowany przez Fundację im. Edwarda Kusztala, dedykowany muzyce sakralnej i klasycznej w Sandomierzu i jego okolicach.

Festiwal zainaugurował występ Orkiestry Kameralnej Polskiego Radia „Amadeus” pod batutą Anny Duczmal-Mróz, pt. „W 80 minut dookoła świata”. Tyle czasu zajęło wykonanie najwspanialszych, kameralnych utworów powstałych w różnych częściach świata. Nie zabrakło też polskiego akcentu, czyli muzyki Wojciecha Kilara.

ks. Wojciech Kania

Po koncercie chętni mieli możliwość wieczornego zwiedzania bazyliki katedralnej.

Kolejne koncerty będą miały miejsce w kościele św. Floriana w Koprzywnicy, w klasztorze na Św. Krzyżu, na dziedzińcu Zamku Królewskiego oraz w kościele św. Jakuba w Sandomierzu.

Organizatorem wydarzenia jest Fundacja imienia Edwarda Kusztala w Kielcach. Festiwal ma na celu popularyzowanie kultury, muzyki, sztuki sakralnej mocno obecnej w Sandomierzu i okolicy, gdzie także odbywać się będą festiwalowe koncerty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję